12.12.2020 wczoraj syn skończył rok, choć to dziś (sobota) wpanie do nas paru bliskich z tej okazji. Ręce zatem mam pełne roboty, zupełnie nie myslę o transferze, ledwo ogarniam to co w domu... Moje myśli krążą bardziej wokół tego czy mój syn wpasuje sie z drzemkami i czy ja zdążę ze wszystkim... Przez to zamieszanie zapomniałam pić wodę na tyle wcześniej by na miejscu być z pełnym pęcherzem.
Godz 12, jestem w klinice, mąż z dzieckiem czekają w samochodzie. Nadrabiam intensywnie picie wody. Wchodzę do gabinetu, jestem mega zrelaksowana (to relanium), lekarz moj w dobrym humorze, ucinamy pogawędkę o muzyce.
Rachu, ciachu... Pani embriolog sprawdza dane, pokazuje blastke i do dzieła. Woda niestety nie doleciała jeszcze w pełni do pęcherza, ale lekarz daje rade. Chwilę moment wracam z kruszynką na pokładzie do rodziny.
Trzymaj się maleństwo ❤️❤️❤️
Po powrocie biegiem do roboty (sałatki, przekąski, balony, zdjęcia, obiad, usypianie itp)... Potem goście, miło spędzamy czas. Synek zaaferowany tym co się dzieje, najchętniej spędził by czas na rękach lub cycu. Jestem zła na siebie, nie sposób go nie podnieść, nie brac na ręce... Jak to ogarnąć, co na to fasolka ? Przetrzyma?
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2020, 21:30
20dc
Dziś miałam wizytę. Lekarz przedstawił plan działania. Przygotowujemy się do kriotransferu. Czekam na @ i zaczynam cykl sztuczny (obstawiona lekami) i jak wszystko pojdzie dobrze to w polowie kwietnia będzie transfer.
♦️Wiki jeśli chodzi o Twój komentarz, nie będę ryzykowała, chcę mieć podany 3 dniowy, wierzę w niego, chyba lepiej mu bedzie u mamy niż gdzieś na szkiełku 😊 mała poprawka oocytów pobrali 14, w tym stresie źle zapamiętałam a dziś już wiem że 14. Dawki miałam niskie więc nie sadze żeby to lekarz coś spitolil. Mój lekarz jest super nic złego na niego nie powiem. Dziś nazwał moje mrożaczki dzieciaczkami 😍
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2021, 21:26
PONIEDZIAŁEK
Ja sie wykończe. Dzis jakies krwawienia. Nigdy nie mialam krwawien okoloowulacyjnych (zywa krew!) . Naczytalam sie, ze to wina hormonów 🤦🏻♀️🤦🏻♀️🤦🏻♀️ i mnie szlag trafia, ze znowu cos z tymi powalonymi hormonami nie tak. Nie mam juz sily do tego wszystkiego 🙄 ciagle pod górkę 🤦🏻♀️🤦🏻♀️🤦🏻♀️
I jak mam Was tak zostawić bez informacji skoro tyle ze mną przeżyłyście i tak bardzo mnie wspieracie,no jak? 
Dzisiaj u profesor B byliśmy na wizycie ponad godzinę. Bardzo konkretna i rzeczowa babka,super lubię takie osoby. Bałam się co powie na zalecenia docenta P,bo jak wiemy nie każdy je respektuje...ale niepotrzebnie się stresowałam do prof.powiedziała, że jeśli tylko nas na niego stać to mamy się go trzymać,bo ten facet wie co robi:) potwierdziła, że na brakujące kiry można dać tylko accofil i jest jak najbardziej za tym leczeniem..na spokojnie przeglądała moje wyniki,dociekała,nic nie lekceważyła..powiedziała, że w moim przypadku prowastatyna jest konieczna,bo będziemy musieli zadbać o mnie z każdej strony. Wytłumaczyła nam (pozwoliła mi wejść na wizytę z M), że prowastatyny nie przenikają przez łożysko i,że one mają bardziej ochraniać mnie żeby za szybko się nie rozwinęła chociażby gestoza,która także blokuje przepływy. Przyznała,że jest to leczenie eksperymentalne dodając, że ma "na swoim koncie" 1 pacjentkę,która traciła wysokie ciąże,ale dzięki prowastatynom ma 2 dzieci..teraz prowadzi na tym leku kobietę,która pochowała 9 ! dzieci i teraz razem walczą o to 10...więc byłabym jej 3 pacjentką. Zapytałam czy mogę się postymulować Aromkiem odpowiedziała, że nie z racji tego, że po stymulacji jajko jest słabsze i mam sama zwrócić uwagę, że dwie moje ciąże bez stymulacji wytrzymały bez powikłań dłużej niżeli ciąża po stymulacji... dodała, że podczas ciąży będę często monitorowana, wyśle mnie także do Anina na oddział kardiologii.
Moje odczucia? Napewno nie jest to lekarz, który załatwia pacjentki na "odwal się" myślę, że z jej pomocą i doc. P być może się uda. Najpierw trzeba zajść w ciążę, a uwierzę dopiero po porodzie..
Póki co jestem 5 dzień na immunosupresji equoaralem i encortonem..
2 miesiące+5 dni waga 4900gr
Ostatnie 2 tygodnie były istnym koszmarem. Kolki są mega bolesne bardziej niż wczesniej i częstsze nawet 4-5 razy w tygodniu. Tak mi małego żal tak się męczy. A on tylko z rąk do rąk leci. I czasem po prostu nic nie pomaga. Mam dość. Ostatnio raz ja miałam ciche dni potem mąż. Załamka na całego. Dużo nam rozmowa pomogła. Widać że jak mały płacze on sobie nie radzi. Bo to ogromy krzyk aż uszy bolą.
W ten weekend mąż zrobił mi pół dnia wolnego w końcu się wyspałam spałam od 24 do 10. W niedzielę odwiedziłam siostrę. Trochę się zrelaksowalam ale to na krótko.
Dziś w nocy znów kolki 1,5 godziny snu, naprawdę mam ich dość. Najgorzej że każdy mnie pociesza że kolki szybko się nie kończą że trwają do 6 miesiąca. Ekstra na a ja wytrzymam te 4 miesiące. Trafię szybciej do wariatkowa.
Do tego znów kolejny problem.
Mama miała się małym opiekować jak pójdę do pracy. I kolejna kłoda pod nogi . Ojciec ma zaawansowany stopień ajzhajmera. Trzeba przy nim nom stop być. Nie potrafi się ubrać, trzeba go karmić do tego agresja.
Nie wiem co będzie z małym, trzeba będzie szukać żłobka prywatnego . Męża nie zostawię z małym bo wątpię aby on się nim opiekował jak trzeba. Jak on mało się małym zajmuje, jedynie mleko uśpić i odbić dlatego woli nocki przejmować.
A teściowa ostatnio z tekstem co mały tak mało śpi. Ty spałeś cały dzień i noc on też powinien. Myślałam że ja zamorduje.
W środę mamy szczepienia wybraliśmy 6 w1
Oczywiście teściowa swoje grosze powiedziała żeby nie szczepić bo dziecko umrze albo nie będzie mówić.
mam ja w dupci i robię po swojemu.
Święta zamiast się cieszyć będę walczyć z kolkami ehhh za rok będzie lepiej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2020, 09:58
2dc
W sumie nie wiem czy to 2dc czy 1dc bo okres przyszedł o 22ej.
Wkurzyła mnie baba z kliniki w której przyjmuje mój lekarz. Dostałam receptę na tego Aromka tyle, że recepta jest od 23.02 czyli od jutra bo okres miał być środa - czwartek, zadzwoniłam tam powiedziałam jej jak wyglada sytuacja że wg. zaleceń lekarza powinnam zacząć brać od 2dc itp. i żeby go poprosiła o wypisanie recepty z datą dzisiejszą, ok jasne nie ma problemu. Jest godzina prawie 19sta a ona nadal nie oddzwoniła z numerem recepty. Ciekawe gdzie to wykupie o tej porze (nie we wszystkich aptekach jest dostępny ten lek a większość jest do 20 czynna). Cóż wiec przyjmę że 2dc będzie jednak jutro 🤷♀️
W ogóle dziwny ten okres, wczoraj mnie zaskoczył znienacka, zaczą trochę bolec brzuch i bach. Zazwyczaj to głowa wcześniej bolała, cycki przestawały boleć. A dziś mam taka dziwna krew jasną ze śluzem, brzuch prawie w ogóle nie boli, cycki nadal bolą. Nawet przez chwile pomyślałam że może to implantacja ale za dużo tej krwi, wszędzie mówią że wtedy to plamienie. Nie leje się jakoś ciurkiem ze mnie ale jest jednak jak okres.
Czy powinnam zrobić test przed rozpoczęciem brania tego Aromka?
29+3
Jesteśmy właśnie po III badaniach prenetalnych.
1837 gram 🙈 no duży ten nasz bobas 😅
Wszystko jest dobrze.
Szyjka trochę się skróciła, ale jest powyżej 2,5 cm i po prostu powinnam już powoli się oszczędzać. Wizyty będą teraz co 2 tygodnie.
W przyszłym tygodniu zaczynam pranie i układanie. Już teraz jest mi coraz ciężej więc wolę powoli zacząć, bo lepiej nie będzie.
Strach dalej jest ale trochę mniejszy...
Nie mogę się doczekać, kiedy się spotkamy 🥰
Nie wiem od czego zacząć... może od tego, ze dziękuje bardzo za każde kciuki, dobre myśli, życzenia powodzenia, modlitwy... jestem w ciąży!!!!!!
Od początku, planowo miałam robić betę 7go grudnia, ale zrobiłam test 4go grudnia i wyszedł cień, cienia cieniowanego ... wiec niechętnie, ale poszłam na betę- wynik 6! Szok, niedowierzanie... i tak od piątku ogromne szczęście! Wiedziałam, ze 6 to mało, ale z drugiej strony to robiłam bardzo wcześnie test i betę... cały weekend robiłam co rano test żeby zobaczyć czy kreska ciemnieje i ciemniala! Co mnie uspokajało! Najcudowniejsze Mikołajki w zyciu 🙂 oczywiście duzo odpoczywałam, wprowadziłam ciążowe odżywianie i picie hektolitrów wody! Z leków to włączyłam neoparin! Poniedziałkowa beta to - 65, ufff! Także rośniemy... wizyte pęcherzykowa mam dzis... od poniedziałku 7go grudnia już nie robiłam bety.. staram się być spokojna i dobrej myśli, chociaż wiem.. znam zagrożenia.. od 4go grudnia żyje jak w cudownym śnie... kochamy Naszego Maluszka odkąd się dowiedzieliśmy, ze jest z nami! Zrobimy wszystko żeby z Nami został 🙂 trzymajcie kciuki żeby dzis był pęcherzyk i było wszystko w porządku!! Nie chce żeby ten cudowny sen się skończył... nie mogę w to uwierzyć, ze się udało- jestem w ciąży? Tak!!!! Musze się czasem uszczypnąć żaby uwierzyć, ze to nie sen.
Czuje się bardzo dobrze, tak jakby kamień spadł mi z serca. Co prawda jestem zmęczona, ale robie sobie drzemki albo po prostu kładę się spać o 20tej... mam tez wyczulony węch, ale nie przeszkadza mi ani jedno ani drugie. Mam tez problem żeby skupic się w pracy, także mysle, ze już długo nie popracuje (o ile będzie wszystko w porządku). Proszę o kciuki/dobre myśli/modlitwy... żeby Nasz Cud (obstawiony lekami) z nami został!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2020, 10:18
25dc, 11dpo 7cs
W piatek robiłam badania krwi. Wyszly ok, czekam na komentarze lekarza. Profilaktycznie robilam hcg żeby sprawdzić czy po cb spadlo do 0. Bylo <0,2 w 9dpo. Mam nadzieje ze bylo za wcześnie i cykl nie jest stracony. Czekam. Za tydzień bedzie wiadomo.
Mamy to! Jest pęcherzyk ciążowy - ufff. Emocje sięgały zenitu... w końcu z Mezem dzis zobaczyliśmy pierwszy raz Nasze Dziecko 😍 z tego wszystkiego nawet nie złożyłam Pani Doktor życzeń świątecznych... następna wizyta za 2 tygodnie, uzgodniliśmy, ze chodzę do pracy do świat a później ide odpoczywać... teraz mam pomyśleć nad wyborem szpitala, w którym chce rodzic... i lekarza, najlepiej tez z tego samego szpitala .. mam pustkę..bo nigdy o tym nie myślałam... jestem z Południa Polski.. ale generalnie nie z rejonów Pani Doktor i nie za bardzo miała kogoś do polecenia... mój stary Ginekolog prowadził kilka ciąż w mojej rodzinie i u znajomych, ale to były ciaze, w które zachodziły kobiety bez problemu.. robi świetnie cc, pracuje w szpitalu, ale już porody tam to masówka... i do naturalnego porodu mus prywatna położna... jest tez przy tym szpitalu szkoła rodzenia... musze temat przemyśleć... mamy tez zielone światło żeby się kochać i chyba skorzystamy 😉 Pani Doktor mówiła, ze poki co mogę normalnie funkcjonować tylko wiadomo świąteczne porządki w tym roku niech robi Mąż... co za ulga! Mam tez dylemat kiedy powiedzieć Rodzicom... z jednej strony to chciałoby się w te święta a z drugiej to może np po świętach jak będzie serduszko... albo w ogóle na dzień babci... wiele pytań, ale najwiecej szczęścia! Nasz Kochany Maluszku zostań z nami!!! Teraz jest zimno, poczekaj do sierpnia 😉
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2020, 19:03
Dziś poszlam na długi, samotny spacer. Przeszłam ponad 9 km i dosyć się zmęczyłam, sporo pod górkę, ale dobrze mi to zrobi. Było przyjemnie ciepło, kurtka zimowa ląduje na dno szafy. Czekałam na lepszą pogodę, w końcu będzie więcej ruchu na świeżym powietrzu. Myślę nad rowerem, pewnie pomoże w rzuceniu kilogramów. Odkąd tarczyca chora, a raczej już jej połowa, bo drugą połowę "zeżarła" choroba, ciężej mi schudnąć. Od grudnia nie jem zwykłego pieczywa, tylko chlebek bez glutenu na zalecenie endo. Znalazłam jeden bardzo smaczny i nie tęsknię wcale za zwykłym. Dużo lepiej się czuję po takim chlebku, nawet mąż się zajada. Ba, nawet makaron bezglutenowy lepiej mi smakuje. Na szczęście w tych czasach łatwo o produkty bez glutenu. Na razie mam tylko ograniczyć, dalsza dieta zależy od ponownych wyników badań.
A tak poza tym odliczam dni do powrotu męża...
W poniedziałek wizyta u laryngologa, a w środę u psychiatry. Kolejny stres i płacz. Ale terapeutka poradziła aby pójść więc grzecznie pójdę. Nawet się tego nie wstydzę.
Wczoraj zrozumialam, jak przeogromnie kocham meza i bynajmniej nie z powodu Swieta Zakochanych. Tyle razy w zlosci powiedzialam, ze nie udaje sie przez jego kiepska morfologie (1szy wynik 0.9%, drugi 5%), pouczajac, ze chce, by prowadzil super zdrowy styl zycia (kurcze, prowadzi przeciez!), podczas gdy finalnie okazalo sie, ze to najprawdopodobniej u mnie znaleziono przyczyne. Co robi maz? Przytula mnie, caluje i mowi, ze jesli boje sie lekow sterydowych, to nie musimy starac sie o dziecko, bo ma juz swoje szczescie przy sobie
Klocimy sie pierdyliard razy dziennie, a w zlosci padaja rozne slowa, ale chce sie przy nim zestarzec i czuje, ze doszlam do takiego momentu, ze dzieci staly sie jedynie marzeniem, ogromnym marzeniem, ale nie obsesyjna potrzeba, sensem kolejnych lat. Jezeli ktos, by mnie dzis zapytal, czy jestem szczesliwa, to mimo wszystko chyba tak, a Bąbelki beda calkowitym dopelnieniem mojego szczescia 
PS. Chcialabym odpowiedziec na komentarze z wczorajszego wpisu, ale chyba sie nie da albo nie umiem, ale sciskam Was Dziewczyny i dziekuje za mile slowa 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2021, 07:42
Wczoraj miałam teleporadę z endokrynologiem ginekologiem zwiększył dawkę eurhyroxu do 100, przepisał tez duphaston, chociaż stwierdził, ze progesteron nie jest zły (23ng)
Jutro jadę na ostatnią betę, będę 15dpo.
Codziennie jest we mnie strach... chciałabym usłyszeć już bicie Twojego serca kropeczko!
2 dc
Tak to sobie pisze, bo nie staramy sie naturalnie. Dzisiaj dzien uzalania sie i siedzenia w kocu, bo wszystko boli. Wiem, ze za dwa dni wroci mi energia. Dni ciagna sie nieublagalnie. Jeszcze 7 dni i wreszcie pogadam z Pasnikiem! Najsmieszniejsze, ze po tej rozmowie bede znowu na cos czekac.....na mozliwosc wyjazdu do Polski i rozpoczecie stymulacji.....a potem znow przerwa i transfer......ach zycie staraczki!
Pierwszy wpis na fioletowej stronie. Jakoś się jej bałam, ale nie mogę dojść do porozumienia z moim starym pamiętnikiem..
Tc7d4
Jest dobrze, nie wierzę, ale jest dobrze. Przepełnia mnie szczęście i wiara, że tak pozostanie. Nie zamierzam wyszukiwać sobie powodów do zmartwień. To będzie piękny czas. Tym razem nie przewiduję innych możliwości. Trochę stresują mnie bóle brzucha, ale to macica się rozciąga, trzeba oddychać i wrzucić na luz.
Najbardziej chciałabym odpocząć.. Szkoła,dom i 3 latek daje popalić. Ale kto da radę jak nie ja?!🤪
Ta ciąża lekką będzie bez płaczu i depresji. Nie dam się kolejny raz złamać i zabrać tyle pięknego czasu z życia. Tym razem biorę wszystko jak dają i cisnę jak cytrynkę 🍋
Chcę Cię kochać życie!
Ciąża zakończona 19 września 2023
Leżę na łóżku, gapię się w bożonoarodzeniową oświetloną szopkę i zastanawiam się dlaczego moje życie tak wygląda...przywieźliśmy dzisiaj choinkę.. zaczęłam sobie wyobrażać jakie cudowne byłoby nasze życie gdyby dziewczynki żyły...J i P pomagałyby nam ją ubierać, G słodko by spała w koszu mojżesza...w tle po cichutku leciałyby kolędy..byłaby radość, śmiech i miłość...tak zawsze wyobrażałam sobie moją rodzinę..pełną gwaru i dziecięcego śmiechu...a tymczasem jestem sama...śmiechu nie ma..jest cisza..smutek i pustka.. gdyby kiedykolwiek mi ktoś powiedział że takie będzie moje życie to zaśniałabym mu się w twarz.. tymczasem czasu nie cofnę, życia dziewczynkom nie zwrócę.. mogę jedynie być w dzięczna za to że choć przez krótką chwilę, ale je miałam..P mogłam zobaczyć, przytulić, pocałować...i na końcu pożegnać.. niektóre z Was tak dzielnie walczą aby choć raz być w ciąży...aby choć raz poczuć się matką..sama już nie wiem co jest lepsze czy w ogóle nie być w ciąży i cierpieć z tego powodu czy być w ciąży a dzieci przy sobie nie mieć? Straszne to wszystko...spotkałam na tym forum taki ogrom walecznych kobiet że w głowie mi się to nie mieści... jak ciężką i ciernistą drogę trzeba przejść aby w końcu móc przytulić swoje dziecko i usłyszeć słowo "mamo"..
Natłok myśli jest w mej głowie ale macie rację, nie mogę się obwiniać...za każdą z moich córek byłam gotowa oddać swoje życie i wiem że więcej zrobić po prostu się nie dało.
Tak bardzo się boję że znowu będę miała trudności z zajściem w ciążę...że kolejny raz się nie uda...że nigdy mój M nie będzie miał ziemskich dzieci..
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2020, 16:03
jak co roku narobiłam pierogów przed świętami dobrze, że zdecydowałam się jednak nie odkładać wszystkiego na jeden dzień nie dałabym rady niestety tego zrobić
po kilku godzinach stania bolą mnie plecy musiałam się położyć o tyle plus że maz w tamtym roku kupił robota wiec nie musiałam ugniatać ciasta a farsz zrobiłam sobie wczoraj wiec tez nie odłożyłam wszystkiego na jeden dzień. Jutro planuje sobie pójść na targ kupić jeszcze parę rzeczy ale musze pomyśleć co bo znowu mam kalafiora w ciąży i ciągle o wszystkim zapominam. 
Wkurzaja mnie te obostrzenia ciagle wszystko zamykają za co ludzie maja żyć ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2020, 19:45
24+3d
W piątek kilka dni wcześniej mój mąż pierwszy raz poczuł ruchy małej. 😁😏 3 razy kopnela go. W sobotę robiłam wyniki w tym obciążenie 75g 3pkt wyniki:
Na czczo:98
Po 1 h: 172
Po 2 h: 141
Cykrzyca ciążowa.
Dzisiaj wizyta u mojej doktor. Mała nadgonila z wagą 😁😏 waży 649g! Ładnie poszło. Zaraz wyjdzie że 3.5kg dziecka wyjdzie jak nic. 😱 Oby zdrowa była. ✊🏻🍀 Kość udowa 4.29cm.
Doktor wypisala mi skierowanie do diabetologa. Oczywiście uprzedziła ze mogą nie chcieć przyjąć ze wzg że prywatny gabinet. I tak było, najlepiej płacić składki na nfz wrr a w dupe kopną, więc zadzwoniłam do rodzinnej i wypisala mi skierowanie. Odebrałam po 30 min. A w między czasie musiałam załatwić w laboratorium wyniki 😱, bo zapomniałam że zostawiłam u ginekolog mojej wydrukowane w domu. Więc trochę ganiałam. Zajechałam do przychodni gdzie mam swoją alergolog a tam jest też diabetolog. Także szybko załatwiłam to j niestety w tym tyg już mnie nie przyjmie. W przyszłym tyg urlop ma.
Pytała się czy chce gdzieś indziej jechać, szukać bo może mnie 30 grudnia przyjąć. Czy dam radę (?)
Ja oczywiście że dam radę! Tyle biegałam że nie będę jeździła już po mieście, zwłaszcza że miałam mieć wizytę ginekologiczna o 11 a weszłam o 12! Masakra. Już dupa od siedzenia bolała, a fotele dość miękkie.
Wczoraj mąż, miziak brzuch, palcem chodził po nim, zaczepiał. Oczywiście później zabrał.
Ale powiedziałam, aby polozyl teraz łapę na brzuchu może kopnie...
Nic nie mówi..., ja czuję 1,2,3...5 i6 kopnięcie. Ostatnie nawet było takie wypychanie małej tej łapy tatusia!! 😁😏 Pytam się "czy czuje?"
On na to : Eeee tam się coś rusza! Jakiś obcy siedzi!zabrał łapę! A ja myślałam, że się posikam!!!!!! 😁😁😁😁
Na zakończenie, położona mała jest głowa w dół... Jak rogal... Z lewej strony hihi.
Szyjka 4cm
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2020, 18:55
11+5
Byłam dzisiaj na wizycie kontrolnej. Bobo rośnie, serce bije. Zdziwiłam się że USG było już przez brzuch. Trochę mam mieszane uczucia do ginekologa. Najpierw wyprosił męża z gabinetu, potem zadał pytanie dlaczego biorę progesteron => na co ja że to on kazał mi brać, nic nie odpowiedział, kazał stopniowo go zmniejszać.
Nie zmierzył nawet dziecka, stwierdził że pęcherz niewypełniony i słabo widac.
Do tej pory lekarz nie był jakoś bardzo rozmowny, ale zawsze był miły i odpowiadał na wszystkie pytania.
Mama od razu powiedziała żebym zmieniła lekarza, ale wyboru wielkiego jakoś nie ma w tym medicover. Ogólnie lekarz ma bardzo dobre opinie na internecie, dzięki niemu jednak udało się zajść w ciążę. Mąż mówił żeby na razie nie zmieniać. Dam jeszcze szansę . Kolejna wizyta za miesiąc.
Badania prenatalne za tydzień we wtorek, już się nie mogę doczekać ☺️
O ciąży na razie wiedzą tylko rodzice i siostry, na Wielkanoc będziemy mówili reszcie.
Ciekawostka, robiłam grupę krwi i wyszło A Rh +. Będąc kiedyś w szpitalu miałam badaną krew i wyszło A Rh -. Lekarz powiedział że pierwszy raz ma taką sytuację. Będę powtarzać wynik jeszcze raz i zobaczymy
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.