5 dc / 46 cs
Miesiączka sobie spokojnie przyszła w 10 dniu po transferze. Była normalna, taka jak zawsze. W zasadzie to jest, bo to jej 5 dzień, a ja mam tygodniowe okresy.
Na uczczenie tej pamiętnej chwili - nie udanego 3 transferu, obejrzałam film na Netflixie "czego naprawdę chcemy" - obraz psychiczny pary zmagającej się z niepłodnością i nieudanymi transferami ivf. Film dla kobiet, mężczyzn. Dla płodnych i niepłodnych. Otwiera oczy tym, co nie widzą problemu, a szerzej patrzą Ci, co już wiele widzieli.
Dziś wizyta u immunologa. W tym cyklu naturalnie + w okolicach owulacji +/- 3 dni, zostanie podany intralipid. Jeśli się nie uda, to przerwa, tyle ile zdecydujemy. Odkładamy totalnie wszystkie leki. W cyklu przed rozpoczęciem 2 procedury ivf ponownie Zocor. No i dalej znowu karuzela z ivf. Nie wiem czy jestem na to gotowa. Dlatego teraz chwilę odpoczynku.
Ach, jeszcze w tym cyklu idziemy z mężem na badanie kariotypów. Jeszcze ich nie badaliśmy. Nie było wskazań... Teraz zdecydowaliśmy jednak je wykonać, są wskazania, czy nie, chcemy mieć to badanie zrobione. Może jednak są jakieś relokacje genowe, jesteśmy nosicielami jakiegoś genu? Zrobimy. Głowa będzie spokojniejsza.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2021, 17:59
Cały czas boli mnie brzuchjak bym miała dość okresu za chwilę, ale mam dostać w poniedziałek, więc z kąd ten ból?
45dc...
Zaraz się wygnę, wejdę w swoją Bożenę i wyciągnę tego małpiszona!
Ten cykl ćwiczy moją cierpliwość.

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2021, 11:11
Dziś 6:00 dany zastrzyk ovitrelle i wieczorem działamy😁jutro powtórka😁
Musi być dobrze💪
moja nadzieja na drugi cud zaczyna umierać.. ah ten wiek... 1 kwietnia 2023 los zabrał drugą ciąże w 7 tc.. trzecia zaczęła się tworzyć w grudniu 2023.. niestety nie rozwinęła się.. zrobiła się z niej torbiel.. po wczorajszym badaniu u gin... jakoś zaczynam się rozsypywać.. marzenia o zdrowym donoszonym dziecku coraz bardziej robią się nie możliwe...
No i po wizycie.
Jak do tej pory wszystko było w porządku, tak teraz pierwsza drobna komplikacja - zapalenie pęcherza. Dostałam antybiotyk i 2 tygodnie L4 na wyleczenie. Lekarz stwierdził, że jak teraz takie mrozy to lepiej abym w cieple w domu siedziała
Oczywiście bez sprzeciwu się zgodziłam.
Z synem wszystko w porządku, rośnie prawidłowo no i już obrócił się główką w dół
Lekarz stwierdził, że zarówno syn i ja przybieramy na wadze prawidłowo. Ja nie za dużo i tylko w obrębie brzucha. Syn też jak utrzyma aktualne tempo wzrostu to do porodu będzie miał około 3,2 kg czyli fajnie do rodzenia.
A i zaczęliśmy kompletować wszystkie rzeczy dla syna i dla mnie. Na razie zamówiliśmy wreszcie wózek
Ostatecznie wybraliśmy inny niż początkowo był naszym wyborem nr jeden. Podobał nam się tańszy wózek firmy Roan - miał fajny kolorowy wzorek dla dziecka, a nie szarobury jak większość innych. No ale prowadzenie i jak to mąż uznał "zawieszenie" gorsze niż w Espiro. No i ostatecznie padło na Espiro. Z fotelikiem problemu nie było - od razu wiedzieliśmy co chcemy. Teraz szukam fajnej dostawki - zdecydowałam, że chce najpierw dostawkę, a potem łóżeczko. No i po woli piorę i układam wszystkie ciuszki, które odziedziczyłam. Jak skończę to będę wiedziała czego brakuje i co dokupić.
I prawdę powiedziawszy dopiero teraz zaczynam czuć, że za chwilę mamą zostanę. Niby brzuch rośnie, Mały ciągle kopie, ale dopiero takie dziecięce zakupy uświadamiają mi, że to już zaraz nasz mały Pasożyt pojawi się na świecie
Nie mogę się doczekać 
Samopoczucie na dziś - ciągle szczęśliwa 
Dudu wczoraj skończył 4 miesiące i po raz pierwszy przewrócił się na brzuszek 😍 bardzo szybko rośnie, niedługo będziemy wymieniać ubranka na 9M. W poniedziałek wizyta kontrolna i szczepionka, czuje ze waga dawno przekroczyła 7kg 🙈 jest taki ciężki!
Wprowadziłam mleko modyfikowane. Okazuje się ze z butelki pije ładnie mleko. Najpierw odciągnęłam sobie i dałam mu z butelki, wypił łapczywie, zrozumiałam ze Dudu po prostu jest głodny j się denerwuje ze mało leci mleka. Teraz daje mu w południe i na noc po 180ml mleka modyfikowanego, rano i popołudniu karmie piersią z większym lub mniejszym powodzeniem. Tzn pije niespokojnie, często wypluwa i łapie, ale raczej najada się, nie tak do syta jak butelka, ale czuje ze głód jest zaspokojony. No i potem 3 razy piers w nocy. Wychodzi na to, ze je 7 razy na dobę! Nic dziwnego, ze taki ciężki...
Jestem zmęczona. Tak zwyczajnie w świecie zmęczona. Noce mnie wykańczają. 3 karmienia, po których czasem ciężko go odłożyć do łóżeczka, po ostatnim karmieniu koło 5 nad ranem praktycznie zostaje już na rekach, bo jak tylko próbuje go odłożyć, to się budzi. To sprawia, ze mam już dość nocy, wole wstać przed 7 niż tkwić na połleżąco w łóżku z Dudu w rekach. Obliczyłam ze śpię średnio 5h na noc, mimo ze kładę się najpóźniej o 22h. Zmęczona, rozdrażniona, łatwo tracę cierpliwość, staje się osoba której sama nie lubię. Łatwo wybucham i krzyczę na Fifiego, chociaż to anioł... po prostu stracił dawna mamę, potrzebuje jej uwagi, czasu z nią... Fifi jest kochany. Przez ponad 2 lata udało mi się uchować go od tv, nigdy nie oglądamy przy nim nic, dopiero kiedy idzie spać włączamy tv. Teraz coraz częściej kiedy Fifi wstaje z drzemki, włączam mu bajki, bo to jest czas, kiedy zawsze miał mnie dla siebie, przytulaliśmy się przez pół godz zawsze po drzemce, teraz jest Dudu na rekach. Fifi stracił te chwile ze mną. Mi tez ich brakuje. Chciałabym już wypocząć, mieć sile na wszystko, na zabawę z Fifim kiedy Dudu śpi, na seks z mężem, na zadbanie o siebie, makijaż, na sport... a na nic z tych rzeczy nie mam czasu! Kiedy Dudu nie śpi, jestem non stop przy nim, staram się być tez przy Fifim. Kiedy Dudu śpi, przydałoby się wstawić/rozwiesić/poskładać pranie, ogarnąć trochę mieszkanie, umyć się (!) przygotować coś do zjedzenia, bo nie wiadomo czy kiedy będzie pora Dudu pozwoli... czasem po prostu siedzę sobie z Fifim i czytam mu książkę, tak rzadko teraz czytamy książki. Ale wtedy usypiam 😅 a dom nieogarnięty.
Ok koniec czasu, który przetrwoniłam na ten wpis. Fifi się obudził. Dudu o dziwo śpi już prawie 2h, ostatnio rzadko się to zdarza.
Za tydzień idę do ginekolożki na aplikacje wkładki domacicznej. Czuje, ze już nie zdecyduje się na jej usunięcie.
10cs po cp, 13dpo
Fragmentacja wyszła gorzej niż myślałam - 37% czyli poprawa o marny 1%. Przeczytałam trochę wątków o fragmentacji i dużo osób pisze, że przy takiej powyżej 30% wiele zarodków się nie rozwija. Zaczynam się stresować in vitro. Nie stać nas na więcej niż jedno, więc jeśli to nie wypali to zostaniemy z niczym. Czytałam też dużo o żylakach powrózka nasiennego, podobno często one powodują złą fragmentację. W piątek mamy wizytę u androloga to zrobimy USG i wykluczymy albo potwierdzimy. Znowu paradoks - chcę żeby był zdrowy, ale jeśli to byłyby żylaki to można by zoperować.
Ja oczywiście biel na teście. Nawet nie wyciągam tych droższych, robię te z Allegro, dorzucane do owulaków.
Książkę Rozenkowej polecam w 100%. Naprawdę fajnie się czyta, jedyny problem to taki, że przeczytałam ją praktycznie od razu i zostałam z niczym
Dlatego zamówiłam "In vitro Bez strachu Bez ideologii" zobaczymy czy też przypadnie mi do gustu.
Pojutrze idę na pobranie krwi, sprawdzimy czy droższe witaminy działają, czy znowu mam za wysoki poziom kwasu foliowego (tak, biorę metylowy, ale chyba muszę zmienić na inny). Mam już zapisane jakie witaminy kupić tym razem, chyba że okaże się, że tamte działają to nie będę zmieniać.
Zaczynam odliczać do piątku, chcę już jakieś informacje. 1 lutego mam wizytę w klinice, chciałabym podejrzeć na USG z której strony będzie owulacja, zobaczymy czy się uda 
No i dupa jeśli chodzi o żłobek, adaptację Marysi, moje przygotowanie do pracy i mój spokój psychiczny 😭
Mąż jest na spacerze z Marysią i dzwoni do mnie...
M: wiesz, jedziemy sobie i nawet nie wiem kiedy mi Marysia niespodziewanie zasnęła (to nie jest jej pora drzemki) i to na siedząco.
Ja: a oddycha?
M: nie wiem 🤭😲 zaraz sprawdzę i oddzwonienie.
No to moje serce staje i czeka na telefon😱😱😱
....
M: no wiesz, nie wiem czy oddycha bo nie mam okularów i nie mogę wyczuć oddechu🧐
Kurtyna
Ze trzy razy sprawdzał, nim się upewnij że mu dziecko w wózku oddycha. Ech ta rodzicielska fobia o dziecko. Chyba już z nami zostanie na zawsze 🤷♀️
17 ms starań, 1 ivf, 5 dc, 4 dzień stymulacji
Melduję pełny kurnik! 🐔🥚🥚🥚🐔
JP 6 pęcherzyków po 11-12 mm. Do tego jeszcze jakaś drobnica
JL 7 pęcherzyków po 11-12 mm
Krew na hormony oddana. W zależności od wyników zastrzyk kolejny dodajemy dzisiaj lub jutro. Reszta leków zostaje tak samo.
Wydaje mi się, że jak na pierwszą stymulację to wynik całkiem dobry
jestem zadowolona. Martwie się, czy w tych pęcherzykach są komórki, czy będą dojrzałe. Ale tych 13 pęcherzyków to szansa na 13 dojrzałych komórek, a co za tym idzie to 13 szans na ładny zaroduś 💚🥚💚🥚💚
Na stymulacji czuję się słabo. Dosłownie słabo mi, ciągłe zmęczenie. Czasem zawroty głowy i mdłości. Ale mogę więc odpoczywam.
Edit: wyniki hormonów z dzisiaj:
Są wyniki hormonów z dzisiaj. Prg 0,183 ng/ml
Lh 1,3 mlU/ml
Estradiol 425,50 pg/ml
Martwi mnie ten niski estradiol jak na 13 pęcherzyków. 😔 zaczynam obawiać się, że pęcherzyki urosną, ale nie będzie w nich dojrzałych komórek. 😔
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2021, 13:24
25 cs
30 dc
Owulacji brak.
Ale za to łapie się na promocje z OVF i mam konto premium za 10zł (nosz urwa radość nie do opisania 😔)
Chciałabym być twarda i chyba zapomnieć, ale kurcze nie myślałam, ze tak bardzo będę odczuwała potrzebę sprawdzania, co teraz by wie działo, który to byłby tydzień...
znowu „inne” ciąże/ porody/ małe dzieci zaczynaja wpływać na mnie źle. Ale staram się trzymać... staram się...
jutro jadę na badania, może coś z nich wyniknie...
I jeszcze jedno... walczę z tym uczuciem CHCĘ BYĆ W CIĄŻY! Pragnę tego każdą komórką swojego ciała i umysłu.
Postanowiliśmy jednak znaleźć klinikę leczenia niepłodności i tam zacząć się diagnozować/ leczyć. Trochę mnie to przeraża.. Ale mój mąż ma jednak racje, tam takich par mają wiele, więc napewno umieją podejść dobrze do tematu. Wreszcie moze przestaniemy błądzić od lekarza do lekarza.
Chce się umówić do dr Trzeciaka w Invimed, ale do końca marca nie ma już terminów, a zapisy na kwiecień ruszają dopiero w lutym, mam nadzieję, że uda Nam się zapisać.
Zastanawiam się czy przed wizyta w klinice robiliście jakieś konkretne badania? Ja mam zrobione hormony, AMH, FH, a mąż badanie nasienia. Zastanawiam się czy zrobić coś więcej? Jeśli między wizytami będzie 2-3 miesiące oczekiwania to nie chce „zmarnować” pierwszej wizyty. Chyba wolałabym, żeby coś więcej z Niej wynikło niż zlecenie badań. Jakie macie doświadczenia w tym temacie?
P.S. Jutro/pojutrze owulacja. Dziś mój prawy jajnik zaraz chyba eksploduje, nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, tak ogromny ból odczuwam. Do tego ból głowy, zawroty i mdłości. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2021, 17:22
Dawno mnie tu nie było, sporo się działo, nie było nawet czasu, żeby coś napisać. Pani "immunolog" wydaje się być oszustką, która zarabia grubą kasę na drogich badaniach immunologicznych, obawiam się, że "owy" plan leczenia nigdy nie zostanie sporządzony, prawdopodobnie nie może też wystawiać recept. Straciliśmy przez nią parę miesięcy, z jej powodu odwołałam moją wizytę u Paśnika. Czy ktoś może mi powiedzieć, czy Paśnik wystawia recepty na leki, które zaleca?
Skontaktowaliśmy się z naszą kliniką, żeby się poradzić. Pani dr z kliniki powiedziała, że owa immunolog jest tylko lekarzem laboratoryjnym co by wyjaśniało dlaczego miga się od wystawienia recept. Klinika nie zgadza się z jej zaleceniami. Stanowczo odradza branie Prednisolonu (Encorton), jeżeli chodzi o accofil to na pewno nie w takich dawkach i nie przez tak długi okres czasu, powiedziała, że to lek który biorą pacjencji chorzy na białaczkę.
Zachęcam do wysłuchania podcastu z prof. Kurzawą, który wypowiada się na temat leczenia Paśnika
https://www.youtube.com/watch?v=yqzAB6f7eHA ---- > 1:08:32
Pani dr z kliniki zaleciała nam zrobienie test ERA i EMMA hiszpańskiej firmy igenomix. Obecnie czekamy na set z Hiszpanii do pobrania biopsji i z kolejnym cyklem zaczynam branie estradiolu, żeby przygotować endo do biopsji. Nie wiążę z tym wielkich nadziei, zdecydowaliśmy się na to badanie, bo to jedno z nielicznych rzeczy, których jeszcze nie spróbowaliśmy ...
https://www.igenomix.com
23 dc
Jeśli chodzi o sanki to oczywiście nie wypaliło. Spędziłam "namiętna" sobotę w pracy 😠. W niedzielę za to podbijaliśmy kolejny górski szczyt. Może w następną niedzielę jeszcze coś tego śniegu zostanie i pojedziemy. Bardzo bym chciała chociaż raz się wybrać na te sanki. Weekend minął pod znakiem PMS, w sobotę byłam mocno niewyspana i rozdrażniona. Niedziela też zaczęła się nerwowo ale dość szybko mi przeszło.
Maz już 3 dzień jest na kuracji desmoxanem ale niestety czuję że to nie ma sensu. Cały weekend palił normalnie. Liczy że te tabletki w jakiś cudowny sposób rzucą palenie za niego. Bo z jego strony nie widzę żadnych chęci. Bardzo niedojrzale podjął tą decyzję.
Czas chyba przyznać się nie tyle przed samą sobą co tutaj przed Wami że ja też paliłam. I to nie mało. I 27 grudnia podjęłam decyzję że z tym kończę. Całkiem świeża sprawa. Nie będę kłamać ze nie "zgrzeszyłam". Zdarzyło się. I wiecie co? Fajniej jest nie palić. Tylko dziwnym trafem w 3 tygodnie pojawiło się +5kg. Masakra.... Wprowadziłam też w moje życie trochę ruchu. Jak na razie bez efektu w postaci utraty nadprogramowych kilogramów. Bliżej wiosny ruszę z bieganiem. No i oczywiście moja karta multisport też pójdzie w ruch gdy otworzą kluby fitness.
Od tego miesiąca wg zaleceń od lekarza z INVIMED zamieniliśmy Fertilman Plus na Proxeed Plus. Więc zamiast tabletek mąż bierze 2 saszetki dziennie. Kuracja jest droga, zobaczymy czy przyniesie efekty.
To tyle na dzisiaj, odezwę się zapewne z pierwszym dniem nowego cyklu.
1 dc.
Rozkręciło się na dobre, znów musiałam ogarnąć siebie i swoje myśli i zacząć cykl od nowa. Chociaż tak czułam, że nic z tego. Jeszcze dziś dzwonili z kliniki potwierdzić wizytę 29 marca, ale nie odebrałam, bo byłam w pracy. Oddzwaniam, przedstawiam się a babeczka się mnie pyta, czy byłam umówiona na prenatalne, bo ona chciała termin potwierdzić. Roześmiałam się do telefonu. Już jej miałam powiedzieć, że bardzo bym chciała, ale raczej nigdy mnie to nie spotka.
Mama ma 12 kwietnia operacje usunięcia guza na płucu. Dopiero po operacji będzie wiadomo czy był złośliwy, czy nie. Mam nadzieję, że niczego nie odwołają przez covid.. 😑
Idą święta. Robię już porządki, w sobotę zamierzam porozkładać ozdoby Wielkanocne. Przynajmniej w domu będę miała wiosnę, bo na polu jeszcze nie bardzo 🤔
30 dc
Będę dziś nieprzytomna. 😢 Prawie 4 nad ranem a ja nie mogę spać. Niedzielę spędziliśmy aktywnie, byliśmy w końcu na "sankach" czyt. dupolotach i było świetnie. Każdy skończył z jakąś delikatna kontuzja ale naprawdę było warto. Mnie tak boli dupa że pewnie przez kilka dni nie usiądę normalnie. 😄
Leżę sobie w łóżku i "przechodzę" internet, próbowałam słuchać muzyki ale nic na mnie nie działa. Co jakiś czas dokucza mi brzuch ale to nic nowego bo zawsze tak mam na 1-2 dni przed 🐒. Minus jest taki że spora część niedzieli przespałam (sanki wyssały ze mnie energię).
Na froncie" fajkowym" sytuacja wygląda następująco:
Ja nie pale i nie mam zamiaru.
Mąż bierze w dalszym ciągu desmoxan i oficjalnie nie pali już 7 dni. Jestem w szoku bo nie spodziewałam się że naprawdę odstawi fajki. 👏🏻
Trzymajcie za Nas kciuki. Oby 2021 byl dla Nas łaskawy. Tego życzę też wszystkim którzy tracą nadzieję ❤️
https://publicpill.com/
Nadal plamie na różowo... Biorę luteinę 2x dziennie. Poza tym czuje się normalnie.
Wczoraj naprawdę bylo mi przykro chyba za bardzo przywiozałam się do dziecka to był błąd teraz myślę że ta wyprawkę co kupiłam no właśnie nie wiadomo co z nią i może się okazać że te rzeczy moje dziecko nie założy widze same czarne scenariusze od kilka dni śnili mi się zmarli bliscy teraz już wiem
czemu.Chyba pęknie mi serce na pół. Jednego się pozbyłam zazdrości do kobiet w ciąży nie jest to taki piękny stan jak myślałam i ze ciążę mogą przebiegać różnie są nawet bardziej stresujące niż starania a euforia pojawia się przy dwóch kreskach i serduszku potem jest stres.
Musze wrócić tez do pamiętnika zobaczyć swoje stare cele ustawić nowe na ten rok nie mogę żyć też tylko ciążą bo co jesli ta nasza droga się skończy nie wyjdę z dołka. Mój mąż myśli pozytywnie ja nie potrafię dziecko nie przybrało na wadze od tygodnia ani grama wiec dla mnie jasne nie rozwija się. Los znowu sprowadził mnie na ziemię. Jesli ten czarny scenariusz się spełni to szukam dodatkowej pracy.
Postawie na karierę i juz ani złotówki nie przeznacze na leczenie. Kolejna sprawa zapisze się na jakieś kursy. Jesli otworzą siłownię to też będę ich stałym bywalcem. Moze czasy się zmienia bedzie można podróżować to naoewno z tego też skorzystam.
Serce mi pęknie na pół ale nie chce juz popaść w depresje tyle razy wychodziłam z tych dołków od 2014 .Nie zamkne się na dzieci jak dotychczas one nie są niczemu winne tak samo kobiety w ciąży.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2021, 08:12
Dziś zadzwonił lekarz z informacją, że 6 naszych maluchów dotrwało do etapu blastocysty i pojedzie na badanie genetyczne PGS
tak konkretniej to pojadą bioptaty czyli materiał z osłonki pobrany z zarodka metoda biopsji.
Na dziś odetchnęliśmy z ulgą, teraz czas zająć się sobą bo czeka nas kilka tyg oczekiwania... szczerze to musze mniej czasu spędzać na Ovufriend i znaleźć sobie jakieś zajęcia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2021, 21:07
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.