4 dc, 33 cs.
Połowa zębów zrobiona, zostały mi jeszcze 2 wizyty i niestety 1 ząb do leczenie kanałowego. Może pójdę za ciosem i zdecyduje się na wyrwanie ósemek (zostały mi 3 i nie ma dla nich nadziei bo z jakiegoś powodu postanowiły ustawić się w poprzek🤦🏻♀️) Złapałam się na tym, że kiedy przed znieczuleniem pada standardowe pytanie "jest pani w ciąży?" Odpowiadam jak automat - "nie". Dokładnie, jak za czasów, kiedy byłam młodsza i nie miałam chłopaka. 😛 I okazuje się, że podświadomość ma rację, bo @ wykazuje się ostatnio wybitną punktualnością. Zerkam na kalendarz, myślę sobie "@ powinna przyjść w niedzielę, najpóźniej w poniedziałek", budzę się w niedzielę - i jest. Nawet dobrze, bo nie mam tej całej huśtawki z testami i czekaniem. Po prostu wiem, że dopóki nie zaczniemy leczenia, to nic się nie wydarzy.
Wizyta w klinice za 3 miesiące... Wydzwaniam tam co jakiś czas i dopytuje czy coś się nie zwolniło, ale na razie bez szans 😔
17dc.
Dzień lub dwa po owulacji. Ja jak zwykle na tym etapie już czuję bóle krzyżowe i lekkie pobolewanie w podbrzuszu. Niby nie powinnam być rozczarowana, a jednak jestem. Bo już wiem, że nic z tego i zbliża się to co nieuniknione. Okres.
Zaraz się zaczną bóle piersi, zachcianki na słodycze, ogólny wnerw. Narazie jest smutek. Co miesiąc przeżywam coś takiego, że w tym właśnie momencie cyklu mam takie złe nastawienie i spojrzenie na to wszystko, że najchętniej bym te starania rzuciła w kąt, i już do nich nie wracała.
Potem zaczynam nowy cykl i nową nadzieję.
Tak sobie myślę, że byłam szczęśliwa dopóki się nie staraliśmy o dziecko, byłam spokojna myślami, nic nie zajmowało mi tyle czasu co przebywanie na tym forum i szukanie rozwiązań. Nic nie zaprzątało mi głowy aż w takim stopniu. To miał być najlepszy czas w moim życiu.. Staranie o dziecko.. A tymczasem jest zupełnie inaczej. Heloł, co poszło nie tak?!?
20 skończonych tygodni, 4,5 miesiąca poza brzuchem. Malina ma aż 70 cm! Przebija część półrocznych dzieci. Ma po kim, to idzie w długość 🤩
Zaczęła się obracać z plecków na brzuszek, chwyta stopy rączkami, próbuje stopy wpakować do buzi, gaworzy i śmieje się. Trudno uchwycić jej uśmiech aparatem, bo robi się poważna, gdy widzi aparat albo ma coś w buzi (ręce, pieluszkę, gryzaka, pluszaka). Chodzimy z nią na basen - poza pierwszymi zajęciami z instruktorem - teraz chodzimy sami. Reaguje bardzo fajnie na wodę, a mam takie założenie, że powinnam ją wyposażyć (poza miłością, pewnością siebie, radością itd.) w prawo jazdy, jeden język obcy i jeden sport. Trzy dni temu na basenie, jakiś gość zapytał się mnie "Ile Pani dziecko ma LAT?" 😁😁😁 Wiem, że wygląda na starszą dziewczynkę, no ale nie przesadzajmy 😉
Myślałam, że jej obecność w naszym życiu ukróci pytania o dzieci. Nic bardziej mylnego 🤦♀️ "a kiedy drugie?", "to teraz najlepiej szybko drugie!", "mąż pewnie pracuje nad synem?" (jeśli tak, to nie ze mną, bo przy mnie jest wpatrzony w Malinkę - nieźle udaje, aktorzyna!). To był jeden z powodów, dla których zaczynam pracować nad wysrywami ludzi na moją głowę.
Niektóre z nocek dają popalić, tak, że mam ochotę zatrudnić nianię na noc. Inne są całkiem spoko. Czasem zastanawiam się skąd biorę siłę na kolejny dzień. Tak było też za czasów starań - skąd brać siłę na kolejny cykl? Myślę, że gdyby Mężuś był na miejscu regularnie raz w tygodniu chodziłabym na ścianę i 2 razy w tygodniu na jogę. Nie ma go, więc muszę zadowolić się tylko jogą raz w tygodniu.
8 marca, na dzień kobiet, dostałam "cudowny" prezent. Od Matki Natury. Okres mi wrócił 😔 byłam przekonana, że przecież karmię piersią i to czasem 11 razy na dobę, więc czasy "bezokresia" będą trwały i trwały. Fcuk. Nie. Nie trwały długo. I jak ja zazdroszczę koleżankom z około rocznymi dziećmi, którym okres wrócił np.po 8 miesiącach albo jeszcze nie wrócił!
W domu zawsze jest coś do ogarnięcia, dlatego rzadko mam czas, żeby tu coś napisać. Skupiam się na trzymaniu kciuków za Staraczki. Na wiadomości prywatne też odpisuję z opóźnieniem. Ale każda staraczkowa ciąża mnie bardzo cieszy! Czekam właśnie na poród jednej ze staraczek - w zasadzie nawet kilku - i naprawdę mam zaciesz, jakbym miała swoją urodzić 
Moja historia skończyła się szczęśliwie! 😍
Być może kiedyś wrócę tu z większą regularnością, pewnie przy powrocie po rodzeństwo - nie wiemy, kiedy to będzie, teraz całą naszą uwagę kierujemy w stronę naszego Cudu.
Każdej Staraczce życzę podobnie szczęśliwego zakończenia!
Do usłyszenia, do zobaczenia, do napisania. Bez napinki. Jestem, nie kasuję konta, po prostu bardziej biernie będę niż aktywnie.
🥰🥰🥰
20 dc, 8 dpo
Witajcie. Jestem z powrotem.
Nie będzie to spektakularny powrót, chociaż po cichu liczyłam na to, że wrócę tu w dwupaku. Życie jak zwykle pisze swoje scenariusze, inne niż moje. Ale wiecie co? Wracam z totalnie innym nastawieniem. Budzę się rano szczęśliwa, wdzięczna i zadowolona ze swojego życia. Chyba zaczynam się przyzwyczajać do tego co los mi daje i do tego czego nie daje. Pozytywne nastawienie do życia zmienia je całkowicie, spróbujcie.
Co się u mnie działo przez ten czas kiedy mnie nie było?
Starałam się wyluzować, spotykaliśmy się z przyjaciółmi, debatowaliśmy o wykończeniu naszego pierwszego mieszkania, poswięcaliśmy czas sobie. Starań nie zaniechaliśmy, jednak nie spinaliśmy się jak wcześniej.
Do mojej diagnozy dodałam badanie cytokinów, kiry oraz komórki nk. Te ostatnie mam za wysokie, czekam na resztę wyników.
Pozbyłam się kolejnej "8" z uzębienia. Czeka mnie jeszcze leczenie kilku zębów, potem planuję założyć aparat na dół i wybielić ząbki 😃
Będzie dobrze. Ze wszystkim.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2021, 11:35
Po jednym dniu w spędzonym w domu znowu trafiłam do szpitala z goraczka i się zaczęło...
W sumie spędziłam w szpitalu 3 tyg i 2 dni🙈
Przyjechałam z goraczka, zrobili crp 40.
Na drugi dzień rana moja była już tak zaogniona od pasa w dół, następnego dnia zrobili posiew z pochwy ujemny, usg przezpochwowe -mały skrzep.
Trzeciego dnia nacieli trochę rane żeby zrobić z niej posiew i wypłynął z niej płyn. Od tego czasu miałam wkładane sączki przez 1-1,5 tyg. Rana zaczęła sie otwierać z drugiej strony, finalnie zrobiła się duża dziura... co ciekawe posiew z rany wyszedł ujemny. Goraczkowalam przez ponad tydzień, antybiotyki miałam 2 tygodnie- słabo działały, ale to leczenie empiryczne pomimo braku bakteri...
Codziennie miałam ta rane czyszczona, drenowana, przepłukiwania, wyciskana, zmieniane saczki, zakładane opatrunki 🤦🏼♀️🙈🙈🙈
Wreszcie po dwóch tygodniach- decyzja ze mi jeszcze raz oczyszcza rane i zażyją na bloku operacyjnym. Wymagałam narkozę zamiast znieczulenia doledzwiowego. Niestety w takim tępie jak ja się goje, rana znowu zaczerwieniona była, a dren miałam wszyty 3 dni. W końcu wypuścili mnie do domu, a Majeczka wyszła po mnie po dwóch dniach. Ja 25 lipca, a Maja 27. I tak nam zleciał pierwszy miesiac życia Mai. To ze tak wcześnie urodziłam, odpokutowaliśmy swoje w szpitalu... byłam wyjątkowym przypadkiem tak długiego gojenia się rany... szwy zdjęli mi po 10 dniach, a ja po dziś dzień mam rane pod spodem zaczerwieniona... pewnie zejdzie mi to po miesiacu 🙈 przez szpital byłam bardzo osłabiona, dopiero teraz po dwóch tygodniach w domu , dochodzę do siebie. Lepiej chodze i już się tak nie mecze... chociaż przepuszczają mnie w kolejce i na przejściu, a pijaczek o kulach życzył mi zdrowka.... czyli widać jak ja wyglądam...
najwazniejsze ze wszystko zmierza ku lepszemu🙏😉 teraz tylko miliony konsultacji dla wcześniaka i odwiedzin całej rodziny i znajomych 😅
Cieszymy się z tego co mamy 🙏😊
33 dc
Małpy nie ma dalej. Ale za to mam wyniki cytokin 😕: ( w nawiasie normy):
Interferon gamma: 1466 ( 293-1044,6)
TNF Alfa: 1766 ( 322,3- 1376,6)
Interleukina 10:. 154 (695,6-3048,4)
Interleukina 4: 29. (20 - 120)
Interleukina 5:. 7 (20-59,8 )
Interleukina 2: 198. (20-62,5)
Wskaźnik IFN/IL4: 50,6 ratio( 36,7-175 )
Wskaźnik TNF/IL4: 60,9 ratio(19,7-149,5)
Wskaźnik IFN/IL10: 9,5 ratio(1,2-3,0)
Wskaźnik TNF/II10: 11,5 ratio (0,7-2,8 ,)
Z tego co wyczytałam to jest źle, bardzo niska Il10 więc ochrona zarodka (porównałam narazie z wynikami dwóch innych dziewczyn to u mnie jest tragedia) a il2 dużo za wysoka, więc niszczy zarodek. Ciekawi mnie jak się to ma do alloMLR, które badane pod koniec października było ok 54 %?? 🤔 To przecież też jest ochrona zarodka i powyżej 40% jest już dobrze??
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2021, 15:09
Jestem tu znowu... Albo może byłam cały czas? Sama nie wiem.
Na pewno trochę się zmieniło. Wrócił spokój, a to najważniejsze teraz tylko go utrzymać.
K. wrócił rok temu do domu, pierwsze pół roku daliśmy sobie na spokojnie czas, nie chciałam od razu lecieć do gina i zaczynać całą karuzele od nowa. W połowie roku wróciłam do mojego gina, zaczęliśmy od tego na czym się skończyło, czyli badania i stymulacja clo tym razem podwójna dawka.
Efekt zerowy. Po pierwszym miesiącu pojawił się pęcherzyk, który przerósł i sobie został już do końca. I wszystko posnęło.
No więc laparoskopia. Usunęli mi torbiel, na szczęście to tylko torbiel, sprawdzili jeszcze raz jajowody - oba drożne. I nic więcej, nic się nie rozjaśniło.
W między czasie tknęło mnie, że w czasie ostatniej stymulacji odstawiłam antydepresanty. W piątek byłam na wizycie kontrolnej i gin potwierdził moje przypuszczenia, że mogło to wszystko zblokować.
USG nie wykazało nic godnego uwagi. Dostałam metformine i od nowego cyklu próbujemy jeszcze raz clo.
Liczę, że laparo i połączenie tych dwóch środków da efekt. Ale zobaczymy.
Na razie jest ok. w planach mam jeszcze pójście do endokrynologa. Może ten rok będzie łaskawy
0_1_6
Dzisiaj na naszej wadze 3210, brakuje 10g do urodzinowej, ciekawe co będzie jutro...
A więc dzisiaj rozpoczynamy 1dc 😔😏
Z dobrych wiadomości usg moszny nie wykazało żadnych nieprawidłowości. Uff!
/Dodaje do dziennej dawki supli/witamin Inofem
Długo wyczekiwany dzień transferu!😃 mamy to piękna blastocysta 4AA jest już z nami🐥 mamy nadzieję, że już z nami zostanie☺️ Rośnij zdrowo🥰
26 cykl starań CZAS START!
Cykl pod hasłem przewodnim: IUI po raz drugi 🍀
Nadzieję wielkie, ale już staram się mocno hamować i nie nastawiać.
Skupiam się na tym co dzieje się dziś, tu i teraz - dzieje się okres. Jeju jak ja tego nie lubię... Czuję się jak nic... Patrząc na pozytywną betę właśnie z tegosie cieszyłam -brak okresu przez dłuższy czas 😉
Ale bezczelny wrócił, mam nadzieję, że tylko na chwilkę, bo w końcu w tym cyklu zachodzie w ciążę 🍀
22dc
Nie chce mi się już nawet tu pisać, nic mi się nie chce. Od wczoraj boli mnie brzuch okresowo wiec nieuniknione zbliża się. Nie pomogły, hormony, zastrzyki, nogi w gorze, seksy w dni płodne, czarnuszka, olej lniany, Fertilman ani wszyscy świeci...nic nie pomaga. Nic nie daje rezultatu.
Organizuje baby shower. Cieszę się, jasne że tak. Ale to pokazuje też jak sama jestem bardzo nieszczęśliwa i niekompletna. W przyszłym cyklu zabawa od nowa Aromek, USG, zastrzyk, czekanie...ile jeszcze?
17 ms starań, 12 dc, 1 dzień hodowli zarodków
Dostałam już maila z kliniki. Z 6 komórek zapłodniły się tylko 3. 3 zdegenerowały. To mało, przykro mi. Ja i tak na ten transfer nie liczę. Liczyłam na zamrożone zarodki. Teraz szanse, że zamrozimy jakieś spadły o połowę 😔
Te co mamy muszą teraz walczyć i się rozwijać. Proszę 🙏🏼
Ja wiem, że są kobiety w gorszych sytuacjach. Że mają problem, żeby w ogóle wyhodować komórki. Ale czy moje faktycznie były dojrzałe skoro w niecałą dobę zdegenerowały?
Boję się okrutnie. Wiem, że statystycznie nie udaje się przy pierwszej procedurze zbyt często. Tak bardzo chciałam, żeby problemem okazał się czynnik jajowodowy.
Moje dzieciaczki kochane. Błagam, rozwijajcie się. 3 rodzeństwa już odeszła. Wy musicie zostać. Dla waszego taty. 🙏🏼
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2021, 09:41
9 cs - 27 dc
Owulacji dalej brak. Chyba idę na rekord w długości cyklu, zazwyczaj trwają 31-35 dni, a ten nie będzie krótszy niż 41 dni. Zrobiłam w tym cyklu chyba z 20 testów owulacyjnych. Każdy kolejny coraz bardziej mnie denerwuje, te pojedyncze kreski są takie irytujące. Ile można czekać na owulację? Przed leczeniem były zawsze w 18-19 dc, po leczeniu cykl oszalał. I na co mi to było?
Na karcie informacyjnej z badania zobaczyłam mój wiek - 34. Głupie, bo przecież każdy wie ile ma lat, nie? Ja niby wiem, ale jednak ta liczba mnie uderzyła, bo zaraz pojawiła się myśl, że przecież w przyszłym roku będzie 35 a później szanse będą szybko spadać z każdym kolejnym miesiącem. Też masz takie bolesne odczucie uciekającego czasu?
Ktoś może powiedzieć, że po co tyle czekałam? Czemu nie starałam się wcześniej? Życie się tak ułożyło, że mojego męża poznałam 2 lata temu, po pół roku znajomości wzięliśmy ślub, a przygotowania do ciąży zaczęliśmy jeszcze przed ślubem po 2-3 miesiącach znajomości. Później to całe leczenie, zabiegi, operacje no i tak minęły 2 lata a mój wiek wskoczył na 34 stopień, niebezpiecznie blisko magicznej granicy 35 lat. No i do kogo mam mieć o to pretensje? Do siebie? Do losu? Chyba tak po prostu musiało być, może musieliśmy przeżyć osobno te lata żeby teraz tworzyć taki fajny i stabilny związek? Staram się tego nie analizować, ale świadomość uciekającego czasu (a z nim kolejnych szans) boli z każdym miesiącem bardziej.
15cs 18dc
Dziś była pierwsza wizyta w klinice niepłodności. Lekarka wzbudziła moje zaufanie. Na USG dziś wyszło że mam torbiel krwotoczna na jajniku z którego była owu. Po miesiączce mam iść na monitoring żeby sprawdzić czy zniknęła.. w planach HSG w marcu. Lekarka mówi że na ten moment mamy książkowe wyniki, więc póki co nie proponuje insemki etc bo to niewiele pomoże w naszej sytuacji. Drożność będzie decydująca. Powiedziała, żeby narazie też nie robić innych szczegółowych badań z zakresu immunologii i genetyki bo nie ma do tego wskazań. Pobralam dziś jedynie AMH. Wyniki pod koniec tygodnia, sama jestem ciekawa co tam w trawie piszczy w tym temacie. Tak więc plan jest, małymi krokami do przodu.
Wynik AMH- 2.80 więc kamień z serca.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2021, 18:08
12 tc + 0
Mamy to! Pierwszy trymestr zakończony.. do pełni szczęścia brakuje mi tylko USG pappa, które zaplanowane jest na poniedziałek. Dalej to dla mnie nierealne, że jestem w tej ciąży.. Na szczęście czuję się już trochę lepiej.. Wiaodmo, nie jest to szczyt formy, ale chyba najgorsze za mną (hihi nie wiem tylko czy 3 trym nie będzie gorszy od 1)..
Ostatnie USG miałam 15 marca i wydaje mi się, że wieki już minęły od tego dnia.. Marzeniem byłoby mieć aparat usg w domu.. Oczywiście staram się nie świrować, ale teraz przed tym USG prenatalnym głowa trochę cierpi.. pocieszam się, że wszystkie kobiety tak mają i że trzeba to po prostu przejść..
Wkurza mnie ta pandemia strasznie.. Wielkanoc spędzamy sami z mężem bo u jego rodziców zapowiada się prawdziwy spęd rodzinny, a ja nie chcę narażać się na zakażenie teraz.. Szkoda, że nie wszyscy ludzie traktują pandemię poważnie i olewają zasady bezpieczeństwa.. Nic z tym nie zrobię więc bunkrowanie we własnym domu wydaje się być jedyną opcją..
PS. Właśnie mnie jedna z koleżanek forumowych uświadomiła że 1 trymestr kończy się w 14 tygodniu 🤣🤣🤣
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2021, 13:55
21 dc (czwarty cykl stymulowany letrozolem)
prawdopodobnie 8 dpo
Przez ostatnie 3 dni pobolewa mnie podbrzusze, jak na miesiączkę, czasem jajniki, do tego mam wzdęcia i wrażliwe sutki, nie jakoś bardzo ale jest jakoś inaczej. Ponadto śluzu jest jakby więcej...
Mam nadzieję, że nie wmawiam sobie tych objawów sama 😔 bo mimo dyskomfortu jaki mam przez ostatnie dni wygląda to dobrze... dobrze jak na 8 dpo 🤫
✊✊✊
Dawno nie pisałam,a jest o czym. Mała przybiera na wadze i to sporo
Jest córeczką tatusia, choć jak dużo płacze i nie wiadomo co jej jest, jeśli jest przebrana, nakarmiona. Tatuś denerwuje się. Cierpliwość była jego silną stroną. Lecz niew przypadku małej istotki i bezsilności gdy płacze z powodu kolek. od 13dnia życia je ma.
Ja przeszlam dwa zastoje w piersi prawej. Szybka reakcji i po jednym i drugim zastoju nie było znać na koniec drugiego dnia.
Pękł mi prawy sutek. Rzucic ściąganie mleka chciałam. Koleżanka położna poleciła wtedy pić szałwie rano i wieczorem i zmniejsząc codziennie ściąganie o 1. Było z 8 ściągnięć na dobę. Gdy robiłąm swoje dzień w dzień było coraz lepiej z sutkiem, bólem który towarzyszył przy nim- prawie płakałam, chwytałam ręką stołu albo trzymałam czoła aby z bólu nie paść. Skończyło się , że gdy przy kolejnych dniachdotrwałam do 5 ściągnięć mleka laktatorem ból został opanowany i opuchnięcie znikło praktycznie do zera. to był ostatni dzień gdy piłam szałwie i zostałam przy 5 ściągnięciach na dobę.
Wczoraj byłam rano na kontroli poporodowej. U mnie wszystko ok blizna łądnie sie zagoiła. W środku dobrze wygląda. Moje kalafiory ciągle te same ( jajniki - PCOS) . Zrobiła doktor cytologie oraz czystość. Myślałam , że infekcja przypałętała sie bo od cewnikowania czasami mnie pobolewa. Raz na jakis czas kłuje i mam śluz żółtawy ale jednorazowo co jakis czas. Okazało się, że nic nie zostało znalezione. Czekamy zatem na cytologie.
Byliśmy później na wizycie szczepiennej mała juz waży 4060g, mierzy 54cm
Miała szczepionkę skojarzoną, która była dla niej bezpłatna ze wzg na niska wagę urodzeniową.
Powoli już zaczynam czytać książeczki dla niej. Ładnie słucha.
Ogólnie zaczęła mniej w dzień spać, czasmai prawie nie śpie. Czasami drzemie bo jak zasnie to zazwyczaj an klatce piersiowej, gdy jest uspokajana ze wzg na kolke, a gdy sie ją odłoży to pokilku minutach koniec spania. Plus taki , że w nocy śpi i budzi sie na posiłek. Oczywiście jak każde dziecko ma lepsze i gorsze dni.
Myślimy również o chrzcinach już, skoro przybrała na wadze i nie wisza juz na niej ciuchy w rozmiarze 56 ! 
Mamy jeszcze jedną wizyte położnej . W srodku tygodnia powinna zajechac popołudniu na ostatnie ważenie.
No i oczywiście pora już na diete !! Trzeba zbędnych kilogramów pozbyć się 
17+3
Czas leci jak oszalały. Miniony miesiąc przemknął, jakby liczył zaledwie tydzień, a zdrugiej strony wlókł się jakby trwał pół roku.
Zrobiliśmy SANCO. Zdrowy chłopiec. Nasz synek. Bez ryzyk największych chorób genetycznych. 🙏🏼 Wtedy spadł mi stukilogramowy ciężar z serca.
Kontrola serduszka w 16tc. Niedomykalność dalej jest. Ale mniejsza 🙏🏼 Fala zwrotna zmniejszyła się ze 160 cm/s do 112 cm/s. Jest szansa, że zniweluje się do porodu. Ilość krwi cofająca się została przez panią doktor określona pomiędzy „trywialną a umiarkowaną”. Kolejny ciężarek zdjęty z barków. Jest lepiej 🙏🏼 Niech będzie coraz lepiej 🙏🏼🙏🏼
Zeszłam z leków, brak euthyroxu (na razie), brak luteiny od tygodnia (!!). Stres był, ale szyjka dziś zmierzona na 4 cm, wygląda prawidłowo więc bombowo ☺️ Znów kamień z serca.
A wczoraj, właściwie przedwczoraj poczułam ruchy mojego Ignasia. 🙊 troszkę bulgotanie, troszkę przelewanie, a do tego delikatne puknięcia. Nawet mąż poczuł je na dłoni. Jestem bardzo szczupła i to pewnie tego zasługa. Jestem oczarowana i moim ulubionym zajęciem stało się leżenie na płasko na sofie i wyczekiwanie ruchów 🦋🐻
Dzisiaj bobek zmierzony na 178 gramów. Przyrost masy słaby względem poprzedniego tygodnia bo zaledwie 24 gramy, a wcześnie to było 35-40 gramów tygodniowo. Ale pomiar kości udowej chyba skiepszczony. Wyszła krótsza niż tydzień temu, odpowiadająca 16+1. No chyba niemożliwe, żeby wyszła krótsza... Z resztą maluch wierzgał niemiłosiernie więc myślę, że to błąd pomiaru, bo cała resza wyszła idealnie.
Z resztą. Czy po tym trzymającym się za głowę kosmicie z tymi dłuuuugimi łapkami można powiedzieć, że wygląda na człowienia z za krótkimi kończynami? 🙈🙈🙈
Moje maleństwo, największa miłość na świecie.
Nasz synek 👶🏻💙🦋
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2021, 20:51
Wczoraj byliśmy u pediatry. Mała waży 3160! Mamy 600g w 3 tygodnie więc rośnie jak trzeba. Zaczyna się z niej robić pulchny bobas z faldkami i pucowatymi policzkami.
Kocham kocham kocham!
Wciąż nie mogę uwierzyć, że ja mam, że to nie sen.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.