Dzisiaj skończyłabyś 4 latka 💔
Tęsknota, ból,smutek,żal i to obwinianie się,że nic nie zauważyłam:( mamusia kocha Cię ponad wszystko i gdybym tylko mogła oddać swoje życie w zamian za Twoje nie zastanawiałabym się nawet pół sekundy,wiem jednak, że to nie możliwe...
17. 05. 17urodziłam i pożegnałam swoją pierwszą córeczkę. 17.05.21 termin okresu, a beta dzisiaj 199. Mała J do nas wróciła ❤🙏
Beta w czwartek 22,dzisiaj 199 przyrost dobry. Co czuję? Nie ma już ekscytacji,radości i euforii. Jest opanowanie. Przyrost prawidłowy? Fajnie. Następny przystanek prof.B i teraz bede odliczała takie właśnie małe przystanki, nie wybiegając za daleko w przyszłość. Po prostu musi być dobrze.
Jezu,Ty się tym zajmij 🙏
Przetrwałam jakoś komunię siostrzenicy. Nie odwiedziłam maluszka i siostry, choć wiem, że takie były oczekiwania. Oczywiście w przyjęciu nie uczestniczyła. Z jednej strony jestem zła, że zachowuję się w ten sposób, a z drugiej po postu inaczej nie potrafię. Starsze dzieciaki nie odstepowały mnie na krok, bo dotąd byłam dla nich ulubioną ciocią. Szwagier też robił wszystko żebym czuła się dobrze. Tymczasem siedziałam jak na szpilkach i nie mogłam doczekać się powrotu do domu. Źle mi z tym, bo dawniej jeździłam do nich z radością.
Dziś minęły 4 tygodnie od poronienia, a @ nadal brak. Czekam na nią jak na zbawienie. Od niej zależą dalsze działania więc oczywiście będzie się zbierać w nieskończoność 😕
8dc
Dziękuje Dziewczyny za ostatnie komentarze ❤️ miło wiedzieć że nie jest się samemu, z jednej strony jest mi raźniej że nie jestem sama ale z drugiej jestem przytłoczona tym ile nas jest 😔
Bo sobotniej imprezie okazało się się że większość dziewczyn które albo mają już dzieci albo starają się o nie miały jakieś problemy. Koleżanka z którą rozmawiałam (28 lat i jej znajome w większości młodsze) na 5 koleżanek które starają się o dziecko wszystkie 5 maja z tym problemy i albo są po in vitro albo przed procedurą. Źle się dzieje na świecie.
Wiecie co mnie martwi i przytłacza najbardziej? To straszne i wiem że wiele z Was czytając to pomyśli „głupia nie wie co pisze” ale to że ja w ciągu 1,5 roku nie zobaczyłam nigdy dwóch kresek, biochemia, poronienia nic. Boje się że ja nie jestem w ogóle zdolna do zajścia w ciąże. Nie chce sobie nawet wyobrażać jaki ból niesie ze sobą poronienie a biochem rozczarowanie ale to dałoby mi chociaż nadzieje. Sama już nie wiem, może piszę głupoty ale tak czuje na tą chwilę.
Pogoda za oknem dla mnie idealna, lubię deszcz. Już kiedyś o tym pisałam, jakoś mnie to wewnętrznie uspokaja.
Zapisałam się do dentysty, pewnie będę mieć kilka zębów do leczenia. Rok nie byłam aż się boje. No i endokrynolog końcem maja, tsh było ok ale jeszcze USG muszę zrobić.
A w ogóle to wczoraj skoczyłam brać Aromka, boli mnie dziwnie brzuch, tak na okres 😔 w przyszły poniedziałek mam USG, oby nie jakaś torbiel 🙏 jakoś mam wrażenie że im bardziej „grzebie” w swoim organizmie tym bardziej rozregulowany się robi.
18cs, 7dc.
Clo wzięte, czekamy na efekty - pierwszy monit w środę.
Matko, jak ja bym chciała, żeby to był TEN CYKL. Ale jakoś brak mi tej wiary.
Nie wiem czemu ale mówię sobie, że skoro do tej pory się nie udało to nigdy może się nie udać. Nie ma już tego oczekiwania na testowanie, tej nadziei.
Może te dwa miesiące przerwy od stymulacji i HSG przyniosą oczekiwany efekt...
28.07.21
Dzień kriotransferu.
Środa godzina 13.45 przyjęłam swojego maluszka 4.2.1.
Pani embriolog mówiła, że zaroduś rozmrozil się ładnie i "zachowuje się tak jak tego oczekiwaliśmy".
Już maluszek jest w moim brzuszku. Moje serduszko kochane. ❤️
🙏Proszę, zostań ze mną. 🙏
❤️❤️❤️❤️❤️
Progesteron. W dniu transferu wyniósł 19,4ng/ml
2dpt 39,10ng/ml
Nie przypuszczałam, że tak poruszy mnie ten odwołany zabieg.
Od wczoraj non stop ryczę.
Mam skończone 29 lat i nie mam żadnego dziecka.
Już nie zostanę młodą mamą.
Z całego serca żałuję, że nie zaczęłam starań wcześniej.
Czas leci, z każdym cyklem jestem coraz starsza.
Zawsze marzyłam o dużej rodzinie.
Jestem właściwie na początku drogi, która może trwać latami.
Nie wyobrażam sobie tego wszystkiego.
Gdybym mogła cofnąć czas...
Niestety nie mogę. Nikt nie może.
Zastanawiam się kiedy jest czas żeby powiedzieć stop.
Póki co jednak walczę. Walczę o zdrowie, siłę, o siebie.
I o Ciebie 👶🏼 Wierzę, że kiedyś do mnie przyjdziesz.
Kolejny miesiąc kolejny dzień.Ktory to dzien cyklu nie wiem.Caly czas biorę suple mając nadzieję że to nieszczęsne fatum się odwróci i moze uda mi się namówić męża na kolejną procedurę.Caly czas odrzuca AZ czy też KD.Jestem w ciągłym zawieszeniu nie czuje się dobrze.Nawet mąż zauważył że coś się dzieje że mną nie wiedział o co chodzi ale zrozumiał.Czuje się gorsza od innych nie widzę bardzo sensu życia.Trudno to wszystko jakoś poukładać.Niestety nie widzę perspektyw do poprawy.U męża ręka w dalszym ciągu unieruchomienia i nadal nie wiadomo kiedy kolejna operacja.Niestety przyszły kolejne złe wiadomości i to najgorsza.W bliskiej rodzinie u dziecka 5 lat wykryto białaczkę A dodatkowo jest to dziecko niepełnosprawne.. Ciezko zaakceptować.
Dziękuję Dziewczyny za wszystkie gratulacje 
Nasz Maluszek ma już 15 dni, w domu jesteśmy już ponad tydzień
W domu jest zupełnie inaczej, spokojnie, nikt nie wywiera na nas żadnej presji. Poznajemy się
Nasz Synuś zaczął sobie radzić z piciem z piersi, także laktator poszedł w odstawke
co za ulga! czuje, ze jest to nasz wspólny sukces i cieszę się, ze się nie poddałam. Ostatecznie kpi u nas nie trwało jakoś bardzo długo... Nie powiem martwiłam się ta waga Maluszka, czy dobrze przybiera na samej piersi, zwłaszcza, ze należy do leniuszków i trzeba Go wybudzać do jedzenia, chociaż ostatnio, nawet sam się zaczął domagać jedzenia, co mnie bardzo cieszy, ale mieliśmy pierwsza wizytę u lekarza i po ważeniu lekarz nie zgłosił uwag, także czuje, ze wychodzimy na prosta. Mąż tez chętnie zajmuje się Maluszkiem, także mam tez odciążenie, tez bardzo mi na tym zależało, żeby od początku budowali wspólną wieź. Powoli tez przyjmujemy odwiedziny, zwłaszcza, ze Maluszek taki grzeczny.
Psychicznie czasem mam jakiś nie wiadomo skąd spadek nastroju i byle co z Mężem i grochowe łzy... jestem najszczęśliwsza na świecie, że mamy naszego Synusia, ale to chyba hormony w połogu.. To raz a dwa, myślę tez, że brakuje nam z Mężem bliskości fizycznej... także tez już czekamy na zielone światło od lekarza.. Jasne, że to teraz nie jest priorytet, ale przez moje 2 wizyty w szpitalu i wcześniejsze problemy żołądkowe sprawiły że zrobiła nam się dosyć spora czasowo abstynencja...
Od poniedziałku zostajemy sami z Maluszkiem, ale myślę, ze sobie poradzimy
oby tylko pogoda dopisała, to tez skorzystamy i pospacerujemy. A z cyklu ludzie... zaczęło się gadanie, że mamy się starać o drugie, skoro pierwsze takie grzeczne... ojjj ludzie lubią komuś zaglądać tam gdzie nie trzeba...
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2021, 11:20
Nie warto było tak długo przeciągać tego leczenia. Uparłam się, że chce wykorzystać wszystkie możliwości zanim się poddam. Czasem lepiej wcześniej się poddać i zacząć żyć normalnie. Lubię swoje życie i nie wyobrażam sobie, że miałoby być inne. Nie czuje już potrzeby bycia matką. Mam czas na to na co chce. Założyłam firmę, chodzę na długie spacery z psem, jeżdżę na wakacje wtedy kiedy nie ma tłumów i upałów. Pozdrowienia dla tych co jeszcze próbują i dla tych, którzy już zaczęli nowy rozdział w swoim życiu.
Wczoraj była wizyta u Endo. Ucieszyłam się jak powiedziałam, że gin chce, żebym brała Glucophage całą ciążę. Jest jak najbardziej za. Zobaczymy tylko czy gin nie zmienił zdania. 😅
Dostałam lekko zmodyfikowane leczenie na moje TSH - od poniedziałku do piątku E125, a na weekend E100.
Lekarz rodzinna zaniepokojona lekko moim wysokim pulsem. Zleciła wizytę u kardiologa, więc już się umówiłam na 1.06.
U dentysty ok. Jeden ząb tylko do wymiany wypełnienia, więc umówiłam się na spokojnie na połowę czerwca. 🙂
Póki co nie jest źle. Gdyby nie te bóle głowy, które mi się trafiają co jakiś czas to byłoby idealnie. Nic nie działa... Cały dzień wyjęty z życia. Wczoraj już się popłakałam, bo mi głupio, że durny ból głowy mnie wykreśla z życia zawodowego. Ciągle się porównuję do koleżanki z pracy, która też jest w ciąży. Też ma bóle głowy, ale jednak chodzi do pracy. Pocieszam się tylko tym, że u mnie w dziale więcej osób, które mogą robić moją robotę, a że roboty mało to pewnie się cieszą, że mnie nie ma. 😂
Gdyby nie to, że do końca maja zostało tak niewiele czasu i to, że nie powiedziałam jeszcze o ciąży ludziom z zespołu to pierdzieliłabym to wszystko i poszła już na zwolnienie. A tak został jeszcze jeden tydzień, który jakoś przerwam i adios.
Po monicie
10dc
pęcherzyk na prawym jajniku, 18mm, endo 6mm (pięciowarstwowe ?).
myślałam, że jutro owu 11dc starndardowo, a jednak nie. Lekarz policzył, że owu za 5 dni (?) no wątpię, bo nigdy tak nie miałam późno.
Idę jeszcze w poniedziałek sprawdzić czy pękło.
w tym cyklu wyjątkowo pamiętam o testach owu. Zobaczę czy się pokryje z temp i usg.
Z nowości biorę Nac. Na ten cykl nie miał wpływu (brałam od 3dc-6dc 2-3 kaps). Teraz biorę po 1 kapsdo końca cyklu. Zobaczymy czy wpłynie na następny cykl. Najbardziej mi zależy na chociaż dwóch pęcherzykach.
No i nowością w tym cyklu będzie luteina.
Piszę sobie wszystko tutaj, bo potem mogę zerknąć co i jak i kiedy
Na razie jajniki działają naprzemiennie. W zeszłym cyklu z lewego, teraz z prawego. Wtedy ładne endo, zobaczymy jak do poniedziałku urośnie obecne. Lekarz powiedział, że wszystko pięknie, starać się i obserwować objawy wskazujące na owulację.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2021, 10:57
Trzy lata temu mój świat poraz drugi rozpadł się na milion kawałków... 3 lata temu umarła moja P... 💔 już 3 lata chodzę do Ciebie na cmentarz moja Księżniczko i zadaję sobie pytanie bez odpowiedzi "dlaczego tak musialo byc" to wszystko jest straszne...dzień,w którym Cię straciłam zmienił mnie na zawsze...z uśmiechniętej szczerze dziewczyny stałam się zamkniętą w sobie, zakładającą maskę laską,która izoluje się od ludzi. Biała mafia sprawiła, że dzisiaj Cię z nami nie ma...nie mogę Cię przytulić,pocałować,poczuć...pozostały wspomnienia i zdjęcia. 19.05.18r ktoś odebrał mi wszystko co miałam najcenniejsze, wyrwał moje serce i zniszczył mój świat nie ponosząc za to żadnych konsekwencji.. wierzę, że karma wraca. Byłaś najpiękniejszą dziewczynką na świecie...wielkie niebieskie oczka i zadarty nosek ❤ teraz upiększasz grono Aniołków 😭
Czasami myślę, że moje życie to kiepski żart.
Wizyta w Warszawie 24.05
Jezu, Ty się tym zajmij 🙏
Troszkę mnie tu nie było, nie czytałam Waszych pamiętników... Pewnie sporo mam zaległości.
U mnie praktycznie bez większych zmian. Co dziwne, udało mi się dostać do endokrynologa na NFZ, na pierwszą wizytę czekalam aż dwa dni 😳. (Do przodu mam 500 zł bo tyle by mnie wyszło znowu prywatnie a wszystko poszło do góry) I co wyszło? Na razie zakaz starań, dziś idę pokazać wyniki, które się pogorszyły... Mam wrażenie, że tarczyca mnie boli.
Dzięki zaoszczędzonym pieniądzom na rzecz endo mogę zrobić rezonans.
I to w zasadzie tyle z dobrych informacji.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2021, 17:55
7dpt...
https://zapodaj.net/plik-tyvYKQ9lXZ - ewidentnie beta wieksza niż wczoraj i w niedzielę... zabijcie mnie, ale idę jeszcze raz dzisiaj...
Błagam, niech beta rośnie, niech ten prog będzie wyższy... 🙏🙏🙏
Boże, błagam, nie zabieraj mi tego dziecka 🙏🙏
Jeśli ktoś myśli że praca w urzędzie to super fucha pełen relaks i picie kawy to jest w błędzie. Coraz bardziej wykancza mnie psychicznie. A to wszystko źle może odbijać się na moim organizmie.
Musze wyluzować. Tylko jak 🤔
Zakupiłam trylogie 365 dni.. Zaczynam czytać. Czuję że będą mnie piekły policzki 🤭
Wyjazd na weekend czerwcowy zamówiony. Chociaż pare dni odpoczynku.
U lekarza owulacja potwierdzona. Tak jak myślałam z lewego jajnika. Pozostalo jedynie czekac na rozwój sytuacji.
Fajnie byloby dostać prezent na urodziny w postaci ⏸️.
Nie umie być cierpliwa. To moja największa wada. Chciałabym juz wiedzieć czy się udało czy nie. A to dopiero 3dpo
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2021, 17:38
8+1 🥰
Wszem i wobec potwierdzam, że każda ciąża jest inna 😉. Z Jasiem czułam się średnio, ale teraz to jest sporo gorzej 😶. Mdli mnie cały dzień, szarpie mnie mocno na wymioty, jestem słaba, najchętniej cały dzień bym przespała 😴 i węch mam tak wyczulony... Dzisiaj przeszkadzał mi zapach tuszu do rzęs, a wcześniej nie miałam pojęcia, że w ogóle jakoś pachnie 😅. Wystarczy jakiś mocniejszy zapach i od razu 🤢.
Nie pomaga mi nawet woda z imbirem i cytryną. Chyba muszę zainwestować w Pregna Vomi.
Ale... pomimo wszystko cieszę się, że te objawy są 😊 rośnij Groszku 🥰. Doktor mówi, że im ja gorzej się czuję tym On bardziej się cieszy 😅, sadysta 😅.
Przejście na L4 to był bardzo dobry pomysł, lekarz wie co robi. W takim stanie jak w ostatnich kilku dniach nie byłabym w stanie chodzić do pracy... Zostawiłam wszystko za sobą, jak wychodziłam z firmy to nawet się za sobą nie obejrzałam.
Opowieść z cyklu - co na kartach życia zapisane...
Nie da się oszukać życia. Możemy próbowac zmieniać nasz los, ale jak to w filmach fantasy mówią - przepowiednia musi się wypełnić 😉
Mamy przyjaciół. O dziecko starają się 4,5 roku. Od około 2 lat wiedzą, że szanse praktycznie zerowe. Kilkukrotne badanie nasienia niemożliwe do wykonania - brak plemników w ejakulacie. Próbowali wielu suplementów, leków etc, za każdym razem wynik ten sam - brak materiału. W końcu zaczęli myśleć co dalej, adopcja? Inseminacja z dawca? Z różnych powodów zdecydowali się na inseminacje z dawca. Niestety nie mogła zostać wykonana - akurat zamknięta klinika w owulacje. Trochę podłamani, ale liczyli na kolejne miesiące. Może uda się wykonać zabieg w kolejnych miesiącach. I oto wczoraj informacja... Miesiączki brak, choć zawsze w terminie... Trzeba wykonać betę. Niemożliwe stało się możliwe. Brak plemników? No jeden się jakoś znalazł 🙂 Beta ponad 300. Ciąża potwierdzona. Są w ciąży! Niepłodni? A gdzie tam płodni ❤️
Szaleństwo, niedowierzanie. Można tłumaczyć to różnie, cud, palec Boży, przeznaczenie - zależy kto w co wierzy. Niemniej jednak pozwala to sadzić, że nie ma nigdy pewności, nie ma słowa nie i dosłownie wszystko się może zdarzyć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2021, 16:48
3 dc
Chyba przestanę liczyć cykle starań bo właściwie nie ma to już dla mnie znaczenia...
🐒Przyszła mocno spóźniona i teraz zabieg wypada mi wg kalendarza w 2dc... Ale przede mną jeszcze jeden cykl, który może też się przesunąć i trochę nie wiem co robić 🤷🏻♀️.
Abstrahując od starań, troszkę się u nas dzieje.
Prawie rok temu pożegnaliśmy naszego psa 😔A dziś... mamy pod opieką 2 kochane szczeniaki. Jesteśmy z nimi od pierwszych dni ich życia i to jest naprawdę cudowne doświadczenie❤️. Patrzymy jak ich więź z mamą powoli się rozluźnia i coraz odważniej chcą odkrywać świat. Każdego dnia robią gigantyczne postępy. Przywiązują się też chyba do nas ☺️. Na początku zastanawialiśmy się, czy szukać im domów, czy np jednego zostawić, ale... nie ma opcji, są już nasze 😂 chłopak i dziewczyna, mają już imiona i są najlepszą terapią dla niepłodnych jaką mogę sobie wyobrazić 😉. Jakoś tak... łatwiej jest.
28.06 - początek nowego cyklu. Pełna nadziei ruszam do akcji! Od 2 dc włączam estrofem 2x1, 9.07 w 12 dc kontrola i sukces - endo pięknie rośnie, transfer 15.07. Na usg widoczne skurcze macicy wiec dodatkowo zlecony wlew z atobisanu. Oprócz tego dalej Estrofem, plus duphaston, utrogestan, crinone, prolutex i encorton.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2021, 00:24
9 dpt blastocysty 5.1.1. Beta <2,0. Lekarz napisał "czyli odstawiamy leki".
Nie trzymam się wcale. Raczej tonę we łzach. Tyle mnie ten transfer, jego przygotowanie, przygotowanie się do niego (od września 2024, a mentalnie od września 2022 roku) kosztowało. To nie tak miało być! Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego nie mogę mieć dzieci, jednego za drugim, rok po roku, najchętniej czwórki? Dlaczego nie mogę im wszystkim pokazywać świata, takiego, jakim ja go widzę?
Wiem, jest Malineczka. Dziewczę przesłodkie i inteligetne, które w sobotę darło się od 6:30 do 19:00, z łącznie może 45 minutami ciszy. Wiem, że Staraczki bezdzietne nie będą w stanie zrozumieć mojej rozpaczy, frustracji, smutku, żalu i żałoby po straconej szansie. Też tam byłam. Przed Maliną. Też liczyłam cykle, owulacje, mierzyłam temperaturę, przechodziłam nieudaną procedurę, szczepienia Paśnika, niedostępność Jerzak. Nie rozumiałam wtedy w czym problem, skoro masz to JEDNO upragnione dziecko. Nie byłam w stanie zrozumieć jak silne jest to powołanie do macierzyństwa. A teraz jest Malina. Chwała i cześć. Moje pragnienie nie jest mniejsze, może nie mam czasu o nim myśleć 24 godziny na dobę, bo jest po prostu dziecko i trzeba je ogarnąć i poświęcić czas. Ale to jest tak silne!!! Dlaczego nie można być w ciąży od samego chcenia? Dlaczego dla mnie jest to takie trudne? Kiedy ja wreszcie będę mogła zacząć żyć, jeść popcorn bez wyrzutów sumienia, planować podróże bez "hm, możliwe, że wtedy będę w 7 miesiącu ciąży, to podziękuję", nie szprycować się witaminami, a bo może w tym cyklu się uda naturalnie?
Ten piękny, top quality Zarodek, transferowany w rocznicę transferu malinowego, miał już ze mną zostać. Witałam się z gąską. Wiedziałam, kiedy pójdę na L4, co będę robić na zwolnieniu, że teraz to już w zasadzie pryszcz, bo ja o ciąży wiem już sporo. I co prawda przyjdzie mi ogarniać rzeczywistość ze Starszakiem, ale ten Starszak równie mocno pragnie rodzeństwa jak ja kolejnych dzieci.
Nie wiem, co poszło nie tak. Nie mam pomysłu. Może jednak lepiej byłoby transferować 4dpo? Przy takich krótkich cyklach jak moje? Nie sądziłam, że porażka będzie tak dotkliwa. Umówiłam się do psycholog zajmującej się niepłodnością. Dziś boli mnie już głowa. Żeby było śmiesznie, lub też tragikomicznie, ja jeszcze dziś wkręcałam sobie, że te subtelne objawy przedokresowe są tak subtelne, że przecież wiele lasek ma objawy przedokresowe, a są w ciąży. Karmiłam się tą nadzieją dziś mocno. Że nie wywaliło mi brzucha - a przed okresem wywala, że w brzuchu bulba, ale nie jak na okres, że pięta lekko zabolała, ale pięta to (refleksologia) w zasadzie wskazuje na pracę macicy, a macica z pewnością pracuje teraz mocno. Znalazłam wątek o późnej implantacji Zarodka, informacje o bieli vizira, a potem przyrastającej becie i dzieciach po drugiej stronie brzucha. Dlaczego nie mogę być w tej grupie? Albo w grupie, którym udało się naturalnie po ivf? Wszystko mnie boli dziś.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.