Znalazłam listę badań jakie miałam zrobić kilka miesięcy temu... Zrobilam je i wyszły świetnie! Podstawowe badania ale nie ważne jestem szczęśliwa! 🤪
Wrzesień to mój miesiąc
Mam urodziny we wrześniu, zareczylismy sie i bralismy ślub we wrześniu, zaczęliśmy budowę naszego domu a już za kilka dni przeprowadzamy się ☺
Będzie dobrze!
7 dc
Dziś pierwszy dzień mierzenia temperatury. Budzik ustawiony na 7:00 temperatura w pochwie zmierzona. Cukier na czczo 93 bez rewelacji ale wczoraj na kolacje byliśmy na mieście w restauracji zdrowo nie było, wiec źle nie jest.
Poniedziałek, bardzo ciężko mi się podnieść z łóżka 🙈.
Mąż mi się przeziębił, boje się mu dać leki apteczne, czy nie pogorszą parametrów nasienia ehh😏
W nocy przydreptała do nas do sypialni córcia, No nie była to wygodna nocka🙈
Dzisiaj 7 dc plamienia, z racji, że teraz miesiączkę dostaje późnym wieczorem nie rano to wszytsko się wydłuży bo krwawienia odnotowuje nie 5 dni ale już 6 😡No bo inaczej się tego nie da zaznaczyć. Chciałabym , żeby ten tydzień szybko minął.
Jest godzina praktycznie 11:00 a ja leżę w łóżku🙈ok, pora wstać.
Miłego poniedziałku!
Covid... I znowu pod górę... Transfer musi poczekać... Ech..
7dc
Przyjmuje tabletki antykoncepcyjne i powinnam sie coraz bardziej cieszyc, ze juz za chwile.
Niestety moj maz nadal nie jest w stanie sciagnac certyfikatu Covidowego na aplikacje. Najpierw problem z identyfikacja a teraz, ze nie moga polaczyc sie z jego danymi od lekarza pierwszego kontaktu. On probuje ogarnac sytuacje, ale moj mozg pracuje 100km na minute i co chwile go ponaglam. Rezultat wciaz sie klocimy, bo ja sie boje co sie stanie jak..... (nie koncze zdania) Od trzech dni nie spie i ledwo jem. Tak bardzo sie boje, bo tyle zajelo zorganizowanie wszystkiego z klinika, meza praca i moja. Myslalam, ze w tym i nastepnym tygodniu bede mogla sie skupic na zalatwieniu wszystkiego w mojej pracy a tu prosze.

PIĄTEK
Waham się.
Ciagle nie moge przetrawić porażki, ciagle nie moge sie pozbierać... Jednego dnia mysle ze podchodzimy do 4 procedury. Innego dnia zaś że nie mam na to siły, że KD bedzie lepszym rozwiązaniem... Potem mysle ze KD to takie pojscie na latwizne, skoro jeszcze szansa gdzies sie tli... A z kolei jak 4 sie nie uda to okaze sie ze tyle kasy poszlo w błoto 😞 zastanawiam się ciagle co innego moga zrobić czechy... Czemu w czechach raz sie udaje dziewczynom po 3 nieudanych ivf w PL, a innym razem nawet czechy nie pomagaja... I którym ja bede przypadkiem? 🤔 Warto jeszcze ryzykowac, nie warto? Pytanie czy KD sie uda, czy sie okaze ze to jednak z plemnikami nie halo? I wszystko sie znowu poprzedluza? Tyle niewiadomych i jak tu podjac najwlasciwsza decyzję, zeby pozniej nie mieć sobie nic do zarzucenia?
Z ręką wczoraj nastało apogeum. Najpierw zrobiła się zaogniona i spuchnięta aż do nadgarstka, samopoczucie miałam takie, że na drugie imię powinnam mieć "nie ogarniam", a wieczorem zrobiła się z tego ropiejąca rana. Obrzydlistwo jakiego jeszcze nie widziałam u siebie na oczy. Ale dzisiaj jest już ciut lepiej (chyba) - mniejsza opuchlizna i mam więcej energii.
Zaczynam myśleć, że to psychosomatyka. Organizm odreagowuje niedawną traumę. Zawsze, ale to zawsze jak mam duży stres to coś mi się dzieje. Zaczyna się wojna w Ukrainie? Gigantyczna, bolesna opryszczka. Laparoskopia i wizja utraty prawego jajnika - krew i ropa z zagojonego już piercingu w uchu. Stresujący czas w pracy? Zapalenie ucha lub grypa. No to teraz mam.
Zła i poitrytowana jestem jak osa. Czuję się jak siedem nieszczęść, pani maruda. Nie mogę iść na basen, na jogę, czyli zrobić cokolwiek co poprawiłoby mi skutecznie nastrój. Jak to ma być jakaś kolejna lekcja od życia to ja już mam dość.
Jeszcze z Mężem średnio. Ja to wiadomo mniej więcej jak się czuję ..., zrównoważona i miła na pewno nie jestem. On z kolei ma jakieś wielkie stresy w pracy, a jest jednym wielkim chaosem. Mówię: "jak masz stres w pracy, to nie oglądaj dla odmóżdżenia Netflixa tylko idź na rower albo na spacer, dla równowagi. Jak się pracuje umysłowo, to odpoczynkiem jest ruch". Ale nie, uparty osioł będzie siedział w niedzielę wieczorem kilka h i oglądał filmy, a potem narzekał, że jest zmęczony. Ja jakbym tak żyła to już dawno wariatkowo. Jego chaos przekłada się również na kosmiczny bajzel, który robi. Rowery w mieszkaniu, jakieś pudełeczka z pierdołami (smar do roweru np., jakieś światełka), ciuchy na krzesłach i fotelu..no szlag mnie trafia. Nie jestem pedantką, ale jakieś tam poczucie estetyki mam i z pewnością próg porządku inny niż mój Mąż. Mama "pociesza" mnie, że nawet jakbyśmy się przeprowadzili na większą powierzchnię, to problem by nie zniknął. Byłoby wręcz gorzej, bo miałby więcej przestrzeni do opanowania. To na podstawie doświadczeń 39 lat małżeństwa z moim ojcem, który pod tym względem jest podobny 
Wypisałam się, to trochę mi lepiej.
EDIT: Jeszcze się wściekam, bo przecież miałam się szykować na ciążowe L4, a tu trzeba robić dalej. Nie wiadomo ile jeszcze. Może i do końca życia? Serio, pracuję bez dłuższych przerw od 2009 roku. 14 lat. 2 razy "zaszalałam" z 2 tygodniowym urlopem, raz miałam urlop naukowy. Nawet L4 nigdy nie miała, dłuższego niż 7 dni.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2023, 09:15
39 dc
Idzie się uśmiać, serio 😂 Moje wyniki hormonalne z tego cyklu totalnie nieważne. I czy to nie jest śmieszne, czy to nie jest dragikomedia? Akurat w cyklu, w którym postanowiłam sobie w każdej fazie zrobić pomiar hormonów - estradiol+progesteron, organizm powiedział - spadaj mała 🤣. Czy uwierzycie, że to mój pierwszy w życiu, a przynajmniej odkąd siegam pamięcią w swoim miesiączkowym życiu, tak długi cykl?? Przynajmniej wiem że był bezowulacyjny, co też się zdarza bardzo, bardzo rzadko. Generalnie więc chyba zagram w lotto 😁 Jakaś magiczna kumulacja w moim organizmie. Jezu nigdy mój cykl tyle nie trwał. Ja mam jak w zegarku, co 28-29 dni.!
Ach, uprzedzając komentarze. Nie jestem w ciąży 😉. Drugi Jezus chyba by się urodził, niepokalane poczęcie by było. Seksu w zasadzie brak. Coś na początku cyklu, po miesiączce kilka razy i tyle. Jakos się później nie złożyło i tyle. A teraz to mam tryb oczekujący, i mi się nie chce 🙄
W piątek umówiłam się do kliniki. Chciałabym to sprawdzić pod usg bo nie ukrywam zaczynam się martwić... Niedawno miałam urodziny... 35 lat skończone. Wiecie jaka moja pierwsza myśl? Matko 35 lat, może to początki menopauzy 🤣 Boże jaka ja głupia baba. .. Menopauza z AMH 5 😁 Fsh + lh prawidłowe. Nie ma co, trzeba sprawdzić co się dzieje i tyle.
A jakie plusy, co fajnego? No urlop był 😁 Bajka, agroturystyka w polu lawendy. I te wieczory, w lawendzie, aromaterapia + relaks w płynie 🥃🍷
Skończę optymistycznie. Resztę myśli wywalam z głowy.
Jutro punkcja. Oby ostatnia w moim życiu, gdyz wierzę w powodzenie tej drugiej procedury
Staram się nie skupiać na negatywnym myśleniu więc robię wszystko by uśmiechać się jak najwięcej. Oglądam Bridget Jones, słucham fajnej muzyki, skupiam się na pracyba wieczorami podczytuję książkę SECRET i ćwiczę wiarę w to, że jak czegoś zapragniesz to to dostaniesz
. No i Włosi są w finale euro więc i to sprawia mi radość
choć nie wiem czy stres, który przeżywałam przy karnych był wskazany
Dziś też umówiłam się do lekarza aby dał mi zwolnienie na kilka dni, abym się trochę wyciszyła przed i po transferze.
22 dc
Byłam właśnie na monitoringu i mam 2x LUF i 2x torbiel krwotoczna 😢
Mam od jutra brać 10 dni duphaston na wywołanie @
Kolejny cykl lametta + gonadotropiny.
Jeżeli w dwóch cyklach teraz nie zaskoczy, to mam zrobić histeroskopię i drożność.
Jestem już w domu. Podczas punkcji udało się pobrać dwa jajeczka. Niech się tam teraz dobrze sprawują, zapładniają i rosną w siłę
Transfer mam wyznaczony na wtorek, 13 lipca. Ogólnie do dzisiejszego pick- up podchodziłam bez stresu, choć podczas zakładania wenflonu zemdlałam
To wszystko dlatego, że z pierwszym było coś nie tak, i gdy zakładano mi drugi to już odjechałam totalnie. Jak mnie Panie cucily, to myślałam, że to już po wszystkim
Ech, okropne uczucie
Na szczęście już jest po, jestem już w domu i odpoczywam. Wierzę w moc tych dwóch jajeczek, wierzę w ich siłę. I, że wszystko będzie dobrze.
3dc
Dziękuje Wam dziewczyny za kciuki ja również trzymam za Was żeby ta nasza droga krzyżowa już się skończyła 🥺🍀🤞
Kręcona tak jestem z okolic Krakowa wiec chętnie się poradzę co i jak wysłałam Ci zaproszenie do przyjaciółek 🙂
Dziś rano zaczęłam stymulację letrozolem, tym razem bez clo ciekawe czemu tak tym razem. Na poprzedni koktajl dobrze zareagowałam bo były dwa pecherzyki. Czy letrozol to to samo co Aromek? W sensie ta sama substancja?
Mam dziwny okres jakby takie kawałki ze mnie leciały 😖
Właśnie oglądam fakty i mówią o klinice aborcyjnej w Holandii, tego ile w ostatnim czasie jest tam polek bo nasz kraj jest taki a nie inny. Nie jestem zwolenniczką aborcji ale wyboru, sama nie wiem jakbym zareagowała jakbym się dowiedziała że moje dziecko urodzi się i będzie cierpieć, to musi być straszne a tu zamiast pomoc to kłody pod nogi.
Jutro już w końcu weekend, zmęczył mnie emocjonalnie ten tydzień, oby kolejny był lepszy
37+0tc
W szpitalu jeszcze pozostanę pewnie do początku przyszłego tyg... Jak nie lepiej.
Dzisiaj na dyzurze był konkretny lekarz. Powiedział co i jak.
I uznał ze spróbujemy sn rozwiązać ciążę, a jakby było coś nie tak że mną jak np atak to przerzuca na salę operacyjna.
To co innym lekarzom nie podoba się to ktg, dla tego lekarza wygląda dobrze, że wzg na to że biorę leki na nadciśnienie w tym blokery plus cukrzyca ciążowa gdzie dziecko jest leniwe... Przeglądał metry ktg i uznał ze poczekamy do 38tc...
Z jednej strony cieszę się ze wzg że małej i tak że szpitala nie wypuszcza dopóki nie przybierze na wadze do 2.5kg a z drugiej strony boję się cc, i tego że będę uzależniona od innych. A tak to mała do niedzieli przyszłej lub do pon może będzie ważyła juz 2.5 kg... Liczę 150 g na tydzień... A równo w 36+0 ważyła 2145g, czyli gdzieś 2300g dzisiaj waży 🤗. A w Nd i tak nie będą porodem zajmować się ewentualnie w pon będzie może decyzja.
Choć ck lekarz to inna opinia.
Jutro przyjdzie inny lekarz na dyżur i może każe we wtorek rozwiązać ciążę. Że wzg że i tak mam niewydolność łożyska i nie pobiera tyle mała co potrzeba... Więc będę musieli prędzej zakończyć. Zobaczymy co jutro wniesie dzień... 🤔😏 I jakie nowe info będzie do mych uszu dostarczone.
Mąż oczywiście wziął urlop na przyszły tydzień.
Dzisiaj miał w planach łóżeczko przyszykowac, lecz jeśli ma to trwać jeszcze tydzień nie będzie tego robił, skoro może to jeszcze potrwać z 1.5 tygodnia.
Pepkowe też już planuje 🤣😁 oczywiście dał znać ludziom aby szykowali się choć mówiłam mu ze plany mogą być różne, zwłaszcza po dzisiejszym dniu, bo wstępnie mowa była o rozwiązaniu ciąży w ten wtorek, a teraz to jedna nie wiadoma. I na dodatek lekarz lekarzowi chyba nic nie przekazuje, tylko każdy co innego mówił. I bądź tu mądry i wyszykuj się, na cokolwiek!
Mąż nie chce z urlopu rezygnować bo ma sporo zaległego jeszcze, także spotka się w środku tyg z kumplem, bo niestety jedzie w Europe w sobotę i jeśli faktycznie później urodzę to nie będzie na pepkowym go... A przez pandemie nie było możliwości aby spotkać się tyle miesięcy, więc skorzystają...
Jutro nowy dzień, nowe wyzwanie, nowe wiadomości. 🔊📢📣
14 dc
Chyba zapowiada się cykl bezowulacyjny, albo owu się przesunie dziś 14 dc tempka nisko nie ma żadnych objawów owulacji, w dodatku po antybiotykach mam taką susze ze aż nie mam ochoty się starać 😞 ten cykl spisuje na straty mam tylko nadzieję, że posiew wyjdzie dobrze i chociaz hsg będę mogła zrobić w przyszłym miesiącu. Dziś badałam homocysteine, wit B12, kwas foliowy i witD jestem ciekawa czy przez mutacje mthfr kwas foliowy i homocysteina nie wyjdą wystrzelone w kosmos. Planuję jeszcze zapisać się do hematologa zapytac o acard ewentualnie heparyne w ciąży. Chociaż czy ja kiedyś będę w ciąży? Dzis wydaje mi się to tak nierealne jak to że swinie zaczną latać, ostatnio mój zapal do starań gdzieś się ulotnił nie chce mi się sprawdzać owulacji, nie mam ochoty na przytulanki po prostu czuje, że to i tak nic nie da coraz częściej myślę że będzie trzeba pomyśleć o in vitro, niby nie staramy się jeszcze jakoś bardzo długo bo są tu dziewczyny , które starają się latami ale czuje ze doszłam do ściany i nie mam siły isc dalej, niby robie badania ale nie czuje ze jestem bliżej upragnionej ciąży...
Bardzo dziękuje dziewczyny za wsparcie 😘
Rano zrobiłam test, wydaje mi się ze troszkę ciemniejszy niż wczoraj, ale czuje taki niepokój w dole brzucha… jakby 🐒 już miała przyjść. Biorę luteinę od wczoraj i po cichu liczę jednak na cud.
Chodzę co chwile do toalety i sprawdzam czy przypadkiem już się nie zaczęło. Jeszcze nie.. i dopóki nie ma plamienia to wszystko jest możliwe.
Jutro powtórka bety. Myślicie ze mogę zrobić badanie w innym laboratorium? Czy lepiej jednak w tym samym? Kawałek mam do tego, w którym byłam wczoraj, a pod nosem mam alternatywę…
EDIT 08.07 : nie wiem czemu nie mam możliwości dodawania postów… w każdym razie muszę to napisać… beta 23.3… jest szansa!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2021, 21:19
9 dc, 7 dzień stymulacji... Byłam na pierwszym usg. Jest 8 pęcherzyków 17 mm, jeden 21 mm i dużo małych. Ze względu na ten duży, będę przyjmować na przemian zastrzyki stymulujące i blokujące. W sobotę kolejne usg. Punkcja prawdopodobnie w poniedziałek.
Pożaliłam się doktorowi, że jestem obolała i mam brzuch ważący 100 kg. Powiedział, że do punkcji może być jeszcze gorzej.
Dziś ruszam się jak słoń, a chodzę jak kaczka. Każdy ruch zajmuje mi dwa razy więcej czasu. Nie spodziewałam się, że będzie tak ciężko.
Doedukowałam się w necie, że to jednak mało pęcherzyków 🙁 Tylko dlaczego dr twierdzi, że dobrze zareagowałam na stymulację?
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2021, 23:08
7 skończonych miesięcy i 4 dni 🥰
Uwielbiam ją. Uwielbiam jak się do mnie chichra, jak szuka pocieszenia, jak sobie ze mnie żartuje, jak przekracza swoje granice 😍 rośnie zdrowo. Jest dzieckiem energicznym i żywiołowym, przy tym spokojnym. Wszędzie jej pełno, nie boi się nowych ludzi ani nowych sytuacji. Czasem ma swój świat i nic innego jej nie interesuje.
Zatrudniłam nianię - niańka w zasadzie, bo to facet jest. Przychodzi 2 razy w tygodniu, raz na godzinkę, drugi raz na 2,5 godziny. Początkowo miałam wyrzuty sumienia, ale potem mnie olśniło - przecież nie mam innej pomocy, nie mam męża popołudniami, żeby dać głowie chwilę wolnego. Dlatego już się nie biczuję, zostawiam ją przebraną i nakarmioną, jak dam radę - zostawiam na czas nieovecności odciągnięte mleko, jak nie dam jest mm. Dziecko po powrocie jest radosne. Ten czas dla mnie jest bardzo istotny - muszę o nim pamiętać, bo nawet mąż o tym zapomina.
Rozszerzam dietę. Wciąga wszystko, aż jej się uszy trzęsą. Nie było jeszcze produktu, który by jej nie podpasował. Najczęściej je sama, jak chcę jej pomóc łyżeczką (bo nachyla się do talerza i wygląda niczym Małysz na zjeździe do skoku), to zabiera mi łyżeczkę i pcha do buzi. Zdarza jej się jeść prosto z rondelka - zupka, kompot, kasza w formie płynnej (dziś akurat) - wyrywa mi rondelek i przystawia sobie niezdarnie do buzi. Tym samym dzisiejsza kasza była też w jej włosach 😁😁😁 kupiłam kilka kasz "dla dzieci". Dobrze, że pojedyncze opakowania, bo "dorosłą" kaszę też wcina.
Bywam zmęczona, padam na ryjek bardzo często. Wiem, że tyle, ile teraz w nią wpakuje czasu, już nigdy się nie powtórzy. Dlatego korzystam, dlatego mam siłę, by po kolejnej zarwanej nocy, z piachem w oczach uśmiechnąć się do niej rano i rzucić wesoło "Dzień dobry, dzień dobry! Gdzie wiewiórki? A gdzie bobry? Co się Pani dziś śniło? Mam nadzieję, że same dobre rzeczy!". ❤❤❤
Bardzo się stresuje. Nie wiem czy dziś będę spać. O 5 rano ruszamy w trase.
Wierzę w takie rzeczy, więc pomyślcie o mnie jutro ciepło.
Boję się.
Cały dzień nie wiem co ze sobą zrobić, więc stwierdziłam, że czas na pamiętnik. Typowo u mnie chwilę przed 🐒 Już czuję że się zbliża i cud w 1 cyklu po zabiegu żpn się nie wydarzył. Niby człowiek wiedział, ale się łudził..
Zabieg embolizacji zakończył się podobno sukcesem, tak wynika z USG. Kontrolne badanie nasienia dopiero za 3 msc.
Byliśmy na dwutygodniowym urlopie, który przypadł na dni płodne. Życie było piękne i beztroskie. Spałam po 9h, robiłam po 15 tys kroków dziennie i nie myślałam zbyt wiele o diecie. A po powrocie do domu szybko zostało to mglistym wspomnieniem. Znowu łapie się na tym, że praca mnie koszmarnie nudzi. Może nie potrzebuje innego pracodawcy, tylko zupełnie innej ścieżki kariery? To już kilka lat temu siedziało w mojej głowie i miało się odbyć w trakcie ciąży i na macierzyńskim. Pomijam fakt, że to byłoby wyzwaniem samym w sobie, ale teraz dojście do tego punktu to jakieś koszmarne wyzwanie. A może nie chodzi o pracę, tylko o to, że chce być mamą? Spędzać czas z małym czlowiekiem? Czy aż tak pozmienialy mi się priorytety? Tylko na dalszą walkę, na bycie w "procedurze" nie mam już sił. Skąd je wziąć? A może to tylko hormony, PMS?
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2024, 15:46
To już jutro wybije ta godzina. Zaczynam się stresować.
Jak będzie negatywna, będzie mi bardzo przykro, wiecie?
10 dc, 8 dzień stymulacji...
Przyszedł kryzys emocjonalny 😔 Pękłam o 1 w nocy przy zastrzykach z cetrotide. Zmęczona, zaspana, z obolałym brzuchem, z mdłościami. Zastrzyki były bolesne i powstały cholernie piekące i swędzące odczyny. Wyłam jak bóbr pytając sama siebie pod nosem czym tak bardzo w życiu zawiniłam, że muszę przez to przechodzić.
W klinice usłyszałam dziś, że wynik stymulacji jest bardzo przeciętny. Tyle bólu i poświęcenia, a efekty kiepskie 😔 Martwię się z iloma zarodkami zostaniemy.
W dodatku olśniło mnie, że nie mam wymazów z szyjki, bo dr miała pobrać w wybranym przez siebie momencie. No ale jest na urlopie więc zostałam z tym wszystkim sama i błądzę jak dziecko we mgle.
Jeszcze mnie nastraszyli w rejestracji, że do poniedziałku nie zdążę z covidem więc nie mogę podejść do punkcji! To co do cholery mam sobie sama wyjąć te jajka na czas?!?!
Za dużo niewiadomych, za dużo na głowie, za dużo nerwów. Jestem na to za cienka 😔
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.