45 dc
Dzisiejsza wizyta u ginekologa przebiegła w miarę dobrze. Pani doktor mówi, ze wszystko tam na dole jest w porządku, macica i jajniki tez. Materiał do cytologii pobrany, wyniki za dwa tygodnie. Uspokoiło mnie to w sumie.
Zalecenia na najbliższy czas to badanie na insulino oporność oraz dla mnie i co pójdzie najoporniej … badanie nasienia. Macie jakieś sposoby żeby przekonać faceta? Z jednej strony żaden wstyd, a z drugiej rozumiem, ze się boi albo wstydzi.
Pani doktor powiedziała, że bez badania nasienia nie ma co wdrażać żadnego leczenia z mojej strony. Naciskać na niego nie będę bo nie tedy droga
, a poza tym sama wiem jak to jest jak ktoś na kogoś naciska. Może odczekam trochę i podejmę temat później. W każdym razie plan jest taki, ze jak Bozia da to chce zajść w ciąże przed 30.
Jeżeli ktoś by to czytał i zaczął wspomagać płodność lekami albo innymi sposobami to mam pytanie. Jak wyglądało to u Was ? Za wszystkie porady bardzo dziękuje i doceniam ❤️
Pozdrawiam,
A. Xx
8 dc, 6 dzień stymulacji... Ostatni zastrzyk stymulujący bolał jak cholerka ale mam już to za sobą. Teraz ze strachem spoglądam na dużą igłę w zastrzykach blokujących.
Jajniki coraz bardziej dają się we znaki. Ciężko już siedzieć, stać, przewrócić się z boku na bok. Czuję się jak oferma.
Byłam dziś na akupunkturze i pani doktor twierdzi, że w jakiś swój magiczny sposób wyczuwa, że dużo dzieje się na jajnikach. Jutro się okaże...
Poratowała mnie igłami na ból głowy. Oby przyniosło to efekty.
4 dc, 2 dzień stymulacji... Zastrzyki poszły sprawniej. Udało się nie stracić ani kropli leku i wstrzyknąć całość dawki za jednym wkłuciem.
Czytałam o skutkach ubocznych i teraz się zastanawiam. Dokucza mi dziś ból rąk, taki reumatyczny. Przy gonalu f jest wspomniane o takim bólu i że trzeba to od razu zgłosić lekarzowi i odstawić lek. Póki co nie panikuję. Zobaczymy jak będzie jutro.
Przeziębienie zniknęło jak ręką odjął 😅😅 nie brałam żadnych leków, na wszelki wypadek. Dziś serio nic mi już nie jest. Magia? Nigdy tak nie miałam.
5 dc, 3 dzień stymulacji... Z zastrzykami jakoś poszło, choć za każdym razem pojawia się coś, co podnosi mi ciśnienie. Dziś bolało ale trzeba zacisnąć zęby i dzielnie to znosić. Zaczynam czuć jajniki. Nie wiem, czy to one już tak intensywnie pracują, czy to moja głowa 😉
Oczywiście zawsze musi się coś spieprzyć! eMek od kilku dni ma anginę. Nie bierze antybiotyku ponieważ nie goraczkuje i ogólnie bardzo dobrze się czuje ale w gardle jest paskunie. Był u lekarza i dr kazała płukać różnymi specyfikami ale póki co nie pomaga. 3 sierpnia mam szczepienia limfocytami, a on jest dawcą. Nie może być ani chory ani brać antybiotyku. Nie wiem co robić. Czekać aż mu przejdzie pomimo, że Do tej pory nie ma efektów, czy dać mu antybiotyk już teraz żeby do szczepień stanął na nogi? Właściwie żadne rozwiązanie nie jest dobre, bo i choroba i leki osłabią układ odpornościowy. Ile będą warte jego limfocyty w dniu szczepienia? 😔 A to od nich zależy, czy moje wyniki się poprawią.
On raczej nie choruje i akurat teraz coś się przyplątało. Zaczynam wątpić, że to wszystko kiedykolwiek się uda.
Nie wiem jak sobie poradzę z emocjami jeśli okaże się, że trzeba przesuwać szczepienia o kolejny miesiąc 😢
4dc
Jestem juz na tabletkach antykoncepcyjnych. Moja @ tak mi dala popalic w sobote w nocy, ze nie spalam od 2-6.30 rano. Zwijalam sie z bolu, mimo ze wzielam ogrom tabletek przecibolowych. Tak meczacych i bolesnych skurczow nie mialam dlugo.
Chcialabym napisac, ze koncentruje sie juz na wyjezdzie do Polski, ale niestety byloby zbyt dobrze. Moj certyfikat Covidowy do podrozowania juz sie pojawil na mojej aplikacji. Bez zadnych problemow, szybko. Mojego meza oczywiscie nie. Zaczelo prosic go o weryfikacje i potwierdzanie ID. Niby zrobil, ale nic nie wyskoczylo, ze przeszlo dalej. Potem dostal komunikat, ze niby do 7 dni ma to sie zweryfikowac. Jednak nie mozna sprawdzic czy zgloszenie zostalo wyslane. No i gdzie tu sie zglosic po pomoc!!! Normalnie zaraz mnie pierdyknie. Jak nie urok to sraczka! Jakbysmy my staraczki nie mialy wystarczajaco emocjonujacych wydarzen w naszym zyciu.
29dc, 16 dni po punkcji, 4 dzień po odstawieniu orgamitrelu
Chciałabym w końcu zacząć nowy cykl.... Czemu to musi się tak ślimaczyć?
Powoduje to we mnie jakieś wewnętrzne napięcie/niepokój/stres. Czuję to od wczoraj.
Boję się, że pójdzie coś nie tak i znowu będę musiała czekać. 😢
Kiedyś pocieszałam się, że do 30 urodzę. Teraz jak liczę to najpóźniej musiałoby się udać w sierpniu. Zbyt wiele czasu nie mam...
Ale może nie warto robić sobie takich założeń, jeżeli nie mamy na nie wpływu?
Zastanawiam się czy wrócić do pracy... Z jednej strony chciałabym jakiejś odskoczni a z drugiej, póki nie mam okresu to nie wiem czy czasem nie powinnam jeszcze uważać na siebie. Nie wiem w jakim stanie są moje jajniki.
Mam plan wbić się jutro do mojego lekarza, może coś mi podpowie może przedłużę zwolnienie do końca tygodnia. Nie chcę zrobić sobie krzywdy, nie chcę żeby znowu coś się opóźniło. W środę miałabym nockę ale ja nie wiem czy powinnam już normalnie funkcjonować czy dalej na siebie uważać.
Na nockach jest dużo dźwigania.
Kurcze, czemu musi być tak trudno. Ciężko połączyć pracę, starania i in vitro.
Jak to dźwigne to się sama ukoronuje. 😊
28dc, 10 dpt...
Jutro kolejna beta, 11dpt, to ta która chce klinika... córeczko, pomóż, żeby dobrze rosła... spraw żeby to dziecko zostało ze mną do końca...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
Kolejny cykl w którym nie zaszłam w ciążę....
Ten cykl jest trochę inny. Analizowałam go pod względem psychicznym a nie fizycznym. Jestem za słaba psychicznie żeby przejść tą "próbę życia"... I czas zacząć cieszyć się życiem, podróżować.. Zaraz po ślubie wpadliśmy w wir starań. Trochę nas ominęło. Może to że nie mamy dzieci nie jest przypadkiem... Może ich nie powinniśmy mieć. Może się boję je mieć... Postanowiłam wystartowac z własnym biznesem a jak sie nie uda poszukać innej pracy... Czas zaryzykować 
Poniedziałek. Już się niecierpliwie. A gdzie tam czwartek.
Już za 3 tygodnie będę wiedziała na czym stoję. Instytut Onkologii nadchodzę
#21dni
Cześć .
Synek ma już ponad 2 tygodnie .
Jest przesłodki i widzę jak się zmienia z dnia na dzień.
Staje się większy okrągły i dłuższy.
Kocham go nad życie.
Pierwsza wizyta położnej odchaczona .. stwierdziła że mały ma wzmożone napięcie na lewym boku.. to było tydzień temu a ja obserwuje go od tygodnia i widzę tak jakby zaczęło mu to zanikać.
Niestety malutki daje nam popalić... ma straszne kolki .. płacze wieczorami cały czas ..
Chcieliśmy zmienić mleko na hipp .. bo wcześniej karmiliśmy Nan . Niestety karmienie piersią odpada bo mały fisia i nie ma dużo mocy jeśli chodzi o ssanie .
I tak zakupiliśmy hipp combiotic ha 1 .
Samopoczucia u Maluszka było super ale zaczął wymiotywac taka gęstą wydzielina pplaczona woda z mlekiem. I było tego dużo.. tych wymiocin
.
Przestraszyliśmy się i na drugi dzień zaczęliśmy znów podawać Nan.
Ale po mleko Nan ma straszne kolki .
Bardzo płacze, czuje niemoc .. chciałabym mu pomóc ale nie potrafię.
Daje espumisan, dicoflor , masuje brzuszek ciepłym termoforem , ale to nie pomaga.
Cały czas płacze widzę jak cierpi to mi się serce kraje. Gdy go wezme na ręce. Fisia bardzo mocno .. w sensie napina się, odchyla głowę do tyłu i płacze tak ze nie potrafie go uspokoić.
Może ma nietolerancja mleka ?
Albo laktozy ?
Pediatra będziemy mieć dopiero w piątek ale myślę że w poniedziałek zadzwonię do przychodzi i poproszę o termin wcześniej.
Mm nadzieję że nan coś więcej powie .
Każe zmienić mleko albo da skierowanie na badania ?
Cóż, komórki nie chcą za bardzo rosnąć, więc póki co są dwie duże, które nadają się do punkcji obydwie mniejsze, które można, może... Puknkcje mam w czwartek. Dziś zapodałam sobie ostatni zastrzyk z Menopur, a jutro ostatni z Gonapeptylu. I tak oto wyczyszcze się do cna, ostatnio został mi gonapeptyl, a teraz wszystko co do sztuki zostanie zużyte
może to znak, że nie będę już tego nigdy potrzebować.
Drugie podejście do IVF jest już spokojniejsze. Odczyt dres jest, ale poprzednio to dosłownie trzęsłam się że strachu. Teraz też czasem dopadają mnie czarne myśli, ale staram się powtarzać sobie, że przecież nic nie jest przesądzone, że w sumie dlaczego ma się nie udac? 😉Skoro mam "piękne endometrium" jak to usłyszałam dziś z rana
do tego podejścia trochę inaczej się przygotowywałam. Dużo wody, rezygnacja z kawy i herbaty. Unikałam stresujących sytuacji, nie oglądałam tv, słuchałam fajnych podcastów o pozytywnym nastawieniu...trzymam się trochę lepiej, ale nie będę też ukrywać, że z tyłu głowy czasem odzywa się strach ...
Lecę zaraz do apteki po ovitrelle (rany, jak on jest trudno dostępny! Ostatnio musiałam jechać do innego miasta, a dziś na koniec miasta bo nigdzie bliżej nie ma). Pogoda robi się ciut lepsza, choć deszczowe chmury krążą 
Kończę 20 cykl starań. Od trzech cykli odpuściliśmy, nie robiłam testów owulacyjnych, badań, nie doszukiwałam się niczego, tylko raz zrobiłam test ciążowy żeby wiedzieć czy pic alkohol, spodziewalam się wyniku negatywnego i taki otrzymałam 🤷🏻♀️ Odwołałam też wizytę w klinice niepłodności, postanowiliśmy ze wrócimy do tematu po wakacjach… nie wiem czego się boję, ale czuję że potrzebuje zwolnić. Oczywiście ze dalej chciałabym dzidziusia, myśle o tym często, szczególnie gdy widzę inne kobiety w ciąży, ale z noworodkami. Ale staram się zajmować sobie czas, raz w tygodniu pole dance, dwa razy w tygodniu cross fit 💪🏻 Odciągam myśli od 👶🏻👶🏻 .
Maly kroczkami zbliza sie @ ktora jest rozpoczeniem mojej 2 procedury invitro. Wedlug kalendarza jutro powinnien byc 1dc.
Kiedy o tym pomysle to mam uczucie paniki, bo nauczona poprzednim doswiadczeniem wiem, ze procedura nie rowna sie dziecko!
Do tego organizacja procedury w Polsce mieszkajac w UK podczas pandemii nie nalezy do najlatwiejszych. Sprawdzam skrupulatnie wiadomosci i powoli odliczam dni do naszego wylotu 18 lipca.
Jedno co jest pewne, ze cholerna @ zawsze jest na czas jak w banku tak wiec od niedzieli zaczynam brac tabletki antykoncepcyjne i wysylac pozytywne mysle i wibracje w strone moich jajeczek.
:D:D
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2021, 15:19
Nie jest dobrze, w piątek odebraliśmy wyniki badań nasienia... Mała ilość plemników i kiepska morfologia.. 1%.. P. źle to przyjął, wylądował w szpitalu po utracie przytomności ze stresu. Długo gadaliśmy jak go odebrałam i na szczęście chce walczyć. Podejmujemy rękawice rzuconą przez życie. Zapisuję go do androloga, dieta, ruch, suple i to poprawimy. Nie porzucamy marzeń o dziecku i nie zaprzestajemy starań ale nie spinany się bo wiemy, że na razie to nie wyjdzie 😊 ale wiem, że damy radę i będziemy rodzicami ❤️
Wyniki badań zrobione w 4 dc:
LH 2,5 mlU/ml
FSH 1,3 mlU/ml stosunek LH do FSH powinien być 1:1, a wynik powyżej 1,5 wskazuje na PCOS. U mnie wychodzi 1,9.
Testosteron 0,34 ng/ml normy: 0,07-0,79
TSH 1,690 qlU/ml normy: 0,350-4,940
FT3 3,2 pg/ml normy: 1,71-3,71
FT4 1,0 ng/dl normy: 0,70-1,48
Prolaktyna 15,25 ng/ml normy: 5,18-26,53
Ferrytyna 90,5 ng/ml normy: 4,63-204
Witamina D3 126 ng/ml - stężenie potencjalnie toksyczne 🤯 muszę zejść z dawki 30 000 j 2x w tygodniu
Witamina B12 462 pg/ml normy: 187-883
Kwas foliowy 9,5 ng/ml normy: 3,1-20,5
Glukoza 95,8 mg/ml. normy: 70-99 - zjadłam w nocy 3 oreo 🤦🏼♀️
AMH 7,19 ng/ml 🤯
Dowiedziałam się, że znajoma w 5 miesiącu ciąży walczy z glejakiem, dziewczyna w moim wieku. Nie wyobrażam sobie jak cierpi i ona i jej mąż... Skacze mi to po głowie. Oprócz zbiórki na siepomaga organizujemy bazarek charytatywny, ma wystartować niebawem. Wiem, że będzie walczyła o życie z córeczką. Musi się udać.
Tata... cóż zaczęłam o nim tu pisać ale odpuściłam... Do "codziennych" problemów doszły kolejne, jeżeli on nic nie zmieni prędzej niż nad kołyską stanę nad trumną. A zmienić siebie nie umie... Uzależnienia niszczą ludzi i rodzinę, nie wiem jak wychować kiedyś dzieci by je przed tym uchronić...
Praca.. czekam na @ bo złożyłam wypowiedzenie, a jej ani widu ani słychu, stresuje mnie to. Jak podejrzewałam chcą mnie zatrzymać więc może w razie co wycofam wypowiedzenie, ale wolałabym nie.
Chciałam wnosić tu nadzieję,
nabierać wiatru w żagle, na razie się to nie udaje... Obiecuję poprawę. Zacznę od zaraz 
Z plusów, które naładowały mnie pozytywną energią na najbliższe dni - wyjazd z okazji rocznicy był bajeczny. Przepiękne miejsce z widokiem na Tatry, dużo rozmów. Jakoś mam dobre przeczucia co do kolejnych cykli, dużo nadziei na poprawę wyników i dwie kreski. Sporo pracy przede mną, muszę z uśpienia wejść w tryb działania. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 09:19
21+0
Ale ten czas zapiernicza! Za tydzień połówkowe! 🤗 Doczekać się już nie mogę i przebieram nogami. Baaardzo bym chciała zobaczyć czy buziulka już jakaś fajna. 😁 W piątek czekają mnie jeszcze badania przedwizytowe, czyli ta najmniej przyjemna część. 😅 Ale jakoś dam radę. Byle by mnie umówili na trochę późniejszą godzinę, jak prosiłam. Nie chcę iść tam z samego rana, bo ludzi zawsze dużo, a po 9:00 już powinno być luźniej.
Mąż dostał dzisiaj smsa, że za tydzień ma drugą dawkę Phizera. Najwyższy czas. Spóźnili się o dwani pół tygodnia... Liczę, że i do mnie niedługo przyjdzie SMS, bo nie ukrywam, zaczęłam się stresować tym lekkim opóźnieniem. Chce w sierpniu zrobić jeszcze szczepienie na krztusiec, a we wrześniu na grypę. Nie chciałam, żeby mi się to wszystko jakoś poprzesuwali, bo nie chcę kumulacji, tylko na spokojnie.
Wczoraj dowiedziałam się, że zostanę ciocią, a mój brat tatą. 😁 Tego się nikt nie spodziewał. W przyszłym tygodniu mają prenatalne. Powiedzieli rodzicom tydzień po nas, więc rodzice pewnie na początku myśleli, że to żart - tatę wcięło, a mama zaczęła się śmiać. 🤣 Taki plot twist. Tyle czasu wszyscy czekali na naszego dzidziusia to teraz będą dwa do kochania i rozpieszczania - nasze w listopadzie i ich w styczniu. 😍 Ale będzie!
Wczoraj byliśmy na spacerze po centrum miasta. W ciąży jeszcze tyle nie dreptałam - przeszliśmy 7,5 km! 😱 Jak wróciliśmy do domu to ledwo po schodach weszłam. W nocy prawie nie spałam, bo zmiana pozycji powodowała ból w podbrzuszu. 😩 Ale dzisiaj już jest ok, tylko lekki dyskomfort.
Nie wiem jakiego dać gifa, więc wklejam zdjęcie brzucha. 😅
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2021, 15:26
Cześć, bardzo dawno mnie tu nie było.. w międzyczasie był dzień dziecka, rocznica mojej pierwszej straty, dzień ojca.. a niedługo będzie dzień gdy miał urodzić się mój synek.. Mnie męczy jednak coś innego.. od dwóch tygodni łapią mnie napady paniki, że mimo brania tabletek antykoncepcyjnych zaszłam w ciążę, której nie chcę, której się boję, która skończy się tak jak dwie poprzednie, a ja nie jestem na to gotowa, nie przebadałam się i wgl.. na razie są to tylko myśli, wiem że gdybym zrobiła test to wszystko by się wyjaśniło, ale tak cholernie się boję.. ten lęk mnie paraliżuje.. nie wiem jak sobie z nim poradzić. Wiem, że wy się staracie o kolejne maluszki, ale ja nie dam w tym momencie rady przeżyć tego kolejny raz.. pomóżcie mi jakoś, wesprzyjcie.. proszę
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.