Dziś podgląd. Wydaje mi się, że nie jest za dobrze. Słabo rosną.
Piąty dzień:
Jajnik prawy: 9,8,8,8,8,7,7,7,6,6,6
Jajnik lewy: 6,4
Dziś, ósmy dzień:
Jajnik prawy: 13,12,11,10,10,10,9,9,8,8,7,6
Jajnik lewy: 13,9,8
Endometrium 10.
W poniedziałek kolejny pogląd, punkcja między środą a piątkiem. No nie znam się, nigdy się in vitro nie interesowałam, ale wychodzi na to, że nie chcą zbytnio rosnąć.
Jesteśmy po połówkowych. Alek waży 300gram i jest idealny
Nie mamy zdjęć 3D, bo się źle ustawił, ale za to siusiaka pokazał od razu 
Patrzyłam na obraz USG i ciągle myślałam jaki jest piękny. Machał rączkami, nóżkami i wyginał się śmiesznie, co według mojego męża było dawaniem buziaczków 
Już nie mogę się doczekać kiedy go poznam, ale na razie skupiam się na kupowaniu mu rzeczy. Będzie chyba najbardziej rozpieszczonym dzieckiem pod słońcem
6 dni po inseminacji... Za 8 dni termin @ i termin testu... Od dziś biorę luteinę dopochwową 2x2.. Wczoraj jeszcze miałam nadzieję... Dziś coraz bardziej czuję PMS... Brzuch boli miesiączkowo.. Oczywiście w głowie mam myśl, że boli inaczej niż przed @, ale wyobraźnia to wszystko potrafi... Kurcze nie wiem czy wytrzymam aż tyle do tego testu, czy nie zrobię go wcześniej... Ech... Kurcze no mam milion myśli w głowie...
I po punkcji.
Chyba do mnie nie dociera, że to już. W niedzielę zmarła kuzynka, 38 lat. Wczoraj mieliśmy pogrzeb, po stypie zjechała się jeszcze rodzina. O 22 dotarłam dopiero do papierów, żeby doczytać, wypełnić i podpisać. Nie potrafiłam spać. Przed oczami mam cały czas kuzynke albo jej dzieci. Moje problemy stały się takie małe...
Dostałam pierwszą dawkę diphelerine, a jutro będę dzwonić czy coś się zapłodniło. Potencjalnych komórek było 8 jak przewidywaliśmy.
Nie zostało nic jak czekać.
Druga IUI - nieudana. 😪
A już dzisiaj czuję się jak na okres.
Ma przyjść dopiero za 5 dni, ale już czuję się jakby miał być jutro lub pojutrze.
🙈😢
My dalej w szpitalu.. generalnie co dziennie mamy obietnice ze niby wyjdziemy.. o tym co się tutaj dzieje każdego dnia, to bym mogła zaraz książkę napisać.. ale do sedna, Mamy Wcześniaków podrzućcie jakieś linki albo książki, bo chcąc nie chcąc wkroczyłam w ten swiat.. to raz a dwa dzis moje plany karmienia piersią zostały mi zabrane.. ok, ale dlaczego dopiero dzis a nie w piątek albo sobotę kiedy to walczyłam o moja laktację, bo myślałam, ze to moja wina, ze nie mam pokarmu.. ale mam.. tylko
Mój wyjątkowy Synuś woli cały czas spać plus jest wcześniakiem… wiec doradca laktacyjny w końcu nam ustawił to wszystko i poki co mamy być kpi cały czas żeby się nie zagłodzić, a o karmieniu piersią możemy pomyśleć jak już będzie trochę starszy.. generalnie niby to wszystko nic ale przedłużający się pobyt w szpitalu, masa informacji czesto sprzecznych, sprawiają, ze powoli pękam.. kocham tego Naszego Cud(aka), On dalej jest wyjątkowy i pełen wyzwań … a On calymi dniami i nocami by spał, no ale musiałby tez jeść .. walczymy..
z tego wszystkiego to ja nie wiem, ze mam jakis połóg? Eee rodziłam kilka dni temu? Ze ja? Nie pamietam.. tyle w tematach 😉
Ps cyklu ludzie mnie wkur** ja marze o karmieniu piersią, a dziewczyna obok caly czas narzeka… hitem był tekst do dziecka „Alaaa jak Ty to żresz”… no i wieczne narzekanie na dziecko albo to ze karmi i ja boli… a mnie boli, ze karmić nie mogę kropka! Wiadomo, ze ciesze się, ze ktos kiedyś wymyślił kpi - chwala Mu za to! Mój Synuś będzie tak czy inaczej jadł moje mleko!
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2021, 17:04
Ostatecznie mamy 4 mrożaczki 💪😁 Bardzo się cieszę 😃 Najbardziej bałam się konieczności powtarzania stymulacji. Teraz długi czas czekania na transfer. Póki co nastawiam się pozytywnie. Widzę te dzieci i wierzę, że ze mną zostaną 💞
Śmieję się do eMka, że przypuszczalnie ma 4 różowe księżniczki, a on się łapie za głowę, bo przeraża go ta ilość różu 😃
Po przyjęciu do organizmu całej tej chemii @ przeszła samą siebie. Cierpiałam całą noc i ranek. Wyłam i wiłam się z bólu. Oby przetrwać dzisiejszą noc i jutro będzie już lepiej.
Otóż nastał ten piękny dzień kiedy otrzymałam telefon z dobrą wiadomością - zwolniło się miejsce, podchodzimy do in vitro, popłakałam się ze szczęścia...ah te duphastony, lametty i inne takie, jestem straszną beksą przez nie😉 Minka, dziękuję, też trzymam za ciebie kciuki. Wierzę, że kiedyś zrobimy ten wymarzony test i uśmiech pojawi się na twarzy🙂Sisi85, ja też mocno trzymam kciuki🙂 Wiesz, co do wydatków na in vitro, my będziemy mieć dofinansowanie z Mazowsza i płacimy za wszystko wraz z mrożeniem na rok ok. 3000 tyś. Nastawiałam się na kilkanaście tysięcy, zobaczymy jak to w rzeczywistości wyjdzie.A co do domu, to tu jest zupełnie inny wymiar odpoczynku i problemów, heh...cały czas pracujemy w domu, a to trawa rośnie jak szalona, a to przecinanie drzew, problem mrówek, mszyc, os, ślimaków itd. Wieczorem padamy, ale i tak jest super😁 no i inny wymiar wydatków też🤔 czasem boleśnie kopie w tyłek😆 mimo wszystko nigdy nie czułam się tak wypoczęta, cały czas mam wrażenie, że jesteśmy na wakacjach. W każdym razem w środę mamy wizytę i tak się cieszę😊
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2021, 20:20
20+0
Czy my właśnie osiągnęliśmy półmetek?

Edit: właśnie pierwszy raz mi pofalował brzuch. 🙈 Na 90%, bo już mnie bolały oczy od wpatrywania się. 😂
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 19:41
Dzień trzeciej weryfikacji i 10dpt. W ostatnich czas dziwnie się czułam, bolał mnie brzuch i humor nie dopisywał, choć cały czas powtarzałam sobie, że jest dobrze, wyobrażałam sobie siebie z coraz to większym brzuszkiem, a potem malenst przy piersi... Tak więc nie dawałam się czarnym myślom. Tylko wczoraj coś we mnie pękło i popłakałam sobie dziesięć minut, ale później znów wzięłam się w garść
Beta HCG dziś wyniosła 60 . Coś się dzieje 😉 Musi być dobrze! Musisz walczyć maluchu! 🍍🍍🍍
13 d.c.
Chyba naprawdę mam pecha 😒. Zgodnie z poleceniem anestezjologa z Angelusa poszłam z moimi wynikami do lekarza rodzinnego. Ten (zdziwiony, że mnie odesłano) polecił powtórzyć krew (płytki krwi liczone inną metodą - ręcznie) i co?? Wszystko wyszło w normie! 🤯 Super. Tylko, że po weekendzie już będzie 16 dc, więc pewnie po ptokach z zabiegiem, nie wspominając, że w poniedziałek mam pierwszy dzień w nowej pracy 🤦🏻♀️ ja pierdziele, nie może po prostu jeden raz się wszystko odbyć po ludzku?
Piątek nie był dla nas lekki.
Wszystkie badania robimy w centrum leczenia niepłodności, wiedzieliśmy, że tam będziemy chcieli konsultować wyniki i wydało nam się to najwygodniejsze.
Po wizycie u androloga mąż odebrał mnie z pracy i podrzucił do fryzjera, zdążyliśmy się pokłócić po drodze, gdy ochłonęłam wiedziałam już o co chodzi. Próbował być dzielny ale się przejął i martwił. Naturalne. Zaczął martwić się, że zaczniemy wydawać więcej na jego leki, myślę, że już zrozumiał, że to nie problem ale chyba trochę walczy w nim to, że czemu mamy jakieś problemy, których inni nie mają. Widzi jak mocno w moim sercu tańczy powołanie do macierzyństwa, a ja widzę jak patrzy na każdego bobasa, który pojawia się na horyzoncie. W tym spojrzeniu widzę wielką tęsknotę, ale też wielką miłość jaką może wylać na tego małego człowieczka. Wiem, że to przepracuje, jest mądry i dzielny, po prostu potrzebuje czasu, jak każdy z nas. Zaproponowałam więc spacer, wiem, że to zawsze pomoże. Wielkim szczęściem jest to, że mamy siebie i możemy o wszystkim porozmawiać.
Nie jest źle, jest nadzieja, mogłoby być lepiej - takie przesłanie płynie z wizyty. Najprawdopodobniej jest przewlekłe zapalenie, które może wpływać na ilość spermy - a może ilość to taki urok męża, ważne, że liczba plemników ładna. Dostał antybiotyk, zalecenie brania nac, maca, ubichinol q10 i nadal fermentilu. Mamy popracować nad polepszeniem morfologii i lepkością, za 3 miesiące powtórzenie badań z testem mar i kilkoma czynnikami, już sama nie pamiętam. Jedyne co jeszcze to może w późniejszym etapie zajęcie się fsh ale narazie doktor nie chciał dawać mu za dużo rzeczy naraz żeby nie pogorszyć sytuacji. Oczywiście jedzenie, styl życia, ruch, bokserki i chłodzenie jąder okładami (to dopiero zacznę rozeznawać).
Walczymy i obiecuję, że się nie poddamy póki starczy mi sił.
Za siebie bardziej wezmę się niebawem. Najpierw zaczynam od głowy i myślenia. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2021, 12:49
No to pora na kolejne podejście!
Nowy cykl - 26.07, tym razem na naturalnym transferujemy. 4.08 wizyta kontrolna
33dc 12dpo
Dawno mnie tu nie było zaniedbałam pamiętnik a miała pisać regularnie 😅
Od ostatniego wpisu sporo się działo, odwiedziłam mojego doktorka nfz - towskiego pokazałam wyniki mutacji i nawet się nimi przejął dostałam skierowanie na 12! badań w tym cały układ krzepnięcia więc będę miala podkładkę zeby isc do hematologa. W związku z tym że mam zrobić badania na krzepliwosc musialam odstawić acard jednak zaraz po odstawieniu przeszła mi przez głowę myśl " a co jeśli się udało? " w niedziele byl mój 10 dpo postanowiłam więc zrobić test oczywiście pomyślałam o tym że głupia jestem bo nie dość że po południu to jeszcze po wypiciu butelki wody ale co tam sikam! Zrobiłam facell paskowy patrzę , patrze a tam jest! Cien cienia ale jest! Wstawiam zdjęcie na forum dziewczyny tez widzą nie oszalałam! Pomyślałam że to trochę dziwne ze nie czuje żadnych objawów 🤰 w pierwszej ciąży juz kilka dni po owulacji czułam bóle brzucha i klucia jajników No ale każda ciaza jest inna... następnego dnia wstałam podekscytowana lecę do łazienki zrobić test I co? Znowu kreseczka blada ale jest różowa widać gołym okiem! Myślę sobie czas na bete akurat niedaleko mojej pracy jest diagnostyka wyrwę się na 20 min i szybciutko zrobię. Wpadam do diagnostyki a pani mi mowi ze system nie działa nie zarejestruje mi badania 😡 No cóż wracam wściekła do pracy myślę sobie zrobię jutro rano... wstaje dziś rano biegnę robić test czekam aż pokaże się wyraźna różowa linia, a tam biel 😥 moja kreseczka zniknęła fajnie było przez chwilę pomarzyć na bete nie pojechałam nie dałam rady przed pracą a w robocie taki raban że nie dało rady wyjść... jutro już raczej nie ma sensu robić skoro test bialy to i beta nie wyjdzie ☹☹ czekam więc na okres... niestety czuje ze sobie poczekam nie mam żadnych miesiączkowych objawów piersi nie bolą, nie mam plamien ( a zwykle były już od 10 - 11dpo) więc pewnie malpiszon się spóźni 😡😤 najgorsze jest to że 10 sierpnia jestem zapisana na hsg mam nadzieje ze do tego czasu będzie już po @ no nie chce znowu tracić miesiąca . Narazie plan jest taki że odstawiam acard i w poniedziałek ide na badania z krwi 💉 skoro w pierwszym cyklu po acardzie był biochem to chyba coś w tym musi być i rzeczywiście warto przyjrzeć się tej krzepliwości 🧐 mam nadzieje ze właśnie znalazłam przyczynę i już niedługo zobaczę ⏸ które zostaną że mną na 9 miesięcy.
Czekamynadzidzie myslalam o tym żeby zrobić histero albo laparo jeżeli po hsg się nie uda myślę że jeśli do końca roku nie zaskoczy to na pewno będę męczyć mojego gina o skierowanie.
Kd_eye mam wrażenie że ta lekarka z którą ja rozmawiałam to każdemu powtarza to samo jak powiedzialam o tym mojemu ginowi na wizycie to też był zniesmaczony.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2021, 20:55
18dc
Posłuchałam się mądrzejszych koleżanek i zaczęłam brać suplementy. Biorę kompleks witamin, w tym między innymi witamina E, C, z grupy B, żelazo. Dodatkowo łykam kwas foliowy, witaminę D, magnez (ostatnio zauważyłam drganie powieki) i inozytol. Mężowi też kupiłam jakiś kompleks witamin.
Planuje w przyszłym cyklu zacząć też brać olej z wiesiołka. Krąsi poleciła również siemię lniane, ale dodaję je do chleba (sama piekę chleb) więc myślę że to wystarczy.
Wczoraj i dzisiaj zauważyłam trochę śluzu płodnego, ale jakoś nie chce sobie robić nadziei, szczególnie że nie widzę jak do tej pory skoku temperatury. Martwi mnie to i przeczuwam że jednak znowu nie będę mieć owulacji.
Kilka razy czułam się jakbym miała gorączkę, lekkie bóle mięśni, kłucie jajników, jakby powiększone jajniki? Taki dyskomfort w jajnikach, jakby coś tam rozpierało mnie. Myślę że to przez moje nie do końca stwierdzone PCOS, ponieważ wtedy objętość jajników jest większa i może faktycznie coś tam się dzieje.
Choć te objawy nie są cały czas, występują czasami. Na przykład teraz, gdy odpoczywam po bieganiu, czuję całkiem wyraźnie właśnie rozpieranie po obu jajnikach.
Wczoraj miałam sporo przemyśleń na temat ciąży. Może ja wcale nie chce być w ciąży? Może będę złą matką? Może się do tego nie nadaję? Jest mi całkiem dobrze z mężem we dwójkę. Mamy wszystko poukładane, kochamy się, mamy plany.
Wiem, że to może wydawać się absurdalne i niedorzeczne, a wręcz irytujące. Raz pisze że chce dziecka, a w kolejnym poście ma wątpliwości.
Wydaje mi się, że trochę wyidealizowałam posiadanie dziecka. A doskonale wszyscy wiemy, że nie jest to proste. Nie każdy spełnia się w macierzyństwie. Znam osoby, które mówią wprost, że kochają swoje dzieci, ale nie do końca spełniają się w roli matki czy ojca.
Czasem myślę, że kupiłabym sobie psa i też bym była szczęśliwa, a czasem strasznie dobija mnie świadomość że nie jest w ciąży.
Chyba po prostu się boję. Boję się macierzyństwa, jednocześnie bardzo go pragnąć.
Pierwsza noc przespana!
Z soboty na niedzielę Maciek spał ciągiem od 20:30 do 5:30!
Byłam w szoku. Teraz juz sie budzi niestety ale raz i daje rozrzedzone mleko, mysle ze sam zrezygnuje, pewnie jak tez przeniose go do drugiego pokoju bo on sie wierci zauwazylam jak maz sie wierci, On go wybudza, bo moj maz to sapie jak lokomotywa albo chrapie... Dzisiaj go obudzil wlasnie ok 2.
Tylko jakos nie moge sie zabrac za zamowienie lozeczka nowego, juz mam w koszyku, taki domek, chyba dzisiaj to zrobie.
Meble tez juz wybralam do jego pokoju...
W niedziele bylismy na rejsie statkiem w Mikołajkach ze znajomymi. Było super.
Pod koniec lipca moze do babci pojadę.
Mąż siedział z Mackiem 3 dni bo miał wolne i przejrzał na oczy jak to jest kolorowo. Jak wracalam do domu z pracy specjalnie mu dokuczalam czemu tego nie zrobil itd, a sprzatnal sam z siebie i zmyl podlogi a ja mowie ze nic nie widac 
ale taka jest prawda jak sie przychodzi codziennie do czystego to czlowiek nawet nie zauwaza ze brudno moze byc... a przy psie (mamy Labradora z białą sierscią) to jest non stop brudno tym bardziej ze z przodu domu nie mamy polbruku i Ona piach przynosi do domu a rano uruchomione jest nawodnienie wiec woda plus piach=syf
Ma akurat teraz cieczkę, gdybym nie była w ciazy to bysmy ja dopuscili, bo bym chciala jeszcze jednego pieska, najlepiej czekoladowego 
Dzis wizyta u edno... Tsh piekne 1,2 sód za wysoki 146 norma do 135
Ostatnio bardzo intensywnie zyje, po pracy szybko trzeba robic obiad z Mackiem na rekach bo steskniony, potem jakies gotowanie zupy na nastepny dzien i kolacji, zakupy wczo0raj zrobilam, maz kosil trawe. Dzis mama z tata siedza z Mackiem to mi porzeczki pozbierają. Juz z częsci zrobilam dzemy i z jagody tez. Jeszcze z malin chce zrobic a i ogorki się zaczewly.... jest roboty... borówki zamroze bo tez mam mnóstwo
Wstaliśmy późno, wczorajszy dzień był bardzo emocjonujący.
Gdy tylko się obudziłam, mąż spojrzał na mnie i powiedział: "śniło mi się, że jesteś w ciąży".
Nie Misiu, nie śniło Ci się.
Wczoraj długo rozmawialiśmy o tym, kiedy mogło dojść do zapłodnienia. Analizował ze mną wykres, testy owulacyjne, ciążowe. Powiedział, że nie patrzył na napis na koszulce, bo widział test. Pytał, jak sobie poradzę z pracą, co z klientami. Co, jeśli będę musiała iść na zwolnienie lekarskie, bo przecież ciąża zagrożona. Dopytywał, czy mogę pić kawę, że powinnam dobrze jeść, sypiać. Pytał, kiedy idę do lekarza, kiedy powiemy mamom. Jak o tym powiemy. A najsłodsze było pytanie, czy będziemy robić co tydzień zdjęcia brzuszka. 🙈
Jeeju, do niego chyba to też dociera tak samo powoli, jak do mnie.
Jeszcze przed snem powiedział, że ubierze tę koszulkę do pracy. Na szczęście w porę się opamiętał, bo pracuje w jednej firmie z moim wujkiem, a tam wieści szybko się rozchodzą (a podobno kobiety to plotkary).
Kładąc się wczoraj spać powiedział: "Kocham Was", a mnie łzy stanęły w oczach.
Z biegiem czasu myślę sobie, że ostatni czas mnie nie rozpieszczał. Tyle chorób wynalezionych, same przeszkody, słowa lekarza "w Pani przypadku starania na ten moment są zabronione, bo zagrażają życiu i zdrowiu". Ale zwalczyłam to wszystko! Udało się. I zostało mi to wynagrodzone. Nam zostało wynagrodzone.
Wiem, że te ostatnie wpisy są chaotyczne, ale nie umiem tego zebrać w jedną całość - wyszłoby z tego opowiadanie 🙈
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2021, 15:42
Ciąża powoli leci. Dzisiaj 17+2.
Mamy w domu remont, za oknem remont i ogólny Armagedon. W poniedziałek mam wizytę, mam dowiedzieć się płci, na razie na 80% chłopak
Byliśmy w szoku, bo byliśmy przekonani, że dziewczynka. Mogłoby w sumie już tak zostać, bo pochłonął mnie szał zakupów i większość rzeczy brałam chłopięcych
Chociaż dziewczynka też spokojnie może w nich chodzić. Płeć jest mi obojętna, ale chciałabym już wiedzieć.
Tydzień później mam połówkowe. Trochę się stresuję, chociaż staram się powtarzać sobie, że przecież na razie nie ma żadnych powodów do zmartwień, wszystko jest idealnie.
Wydaje mi się, że czuję ruchy małego (lub małej). Jest to bardzo delikatne, ale to chyba to.
Nie mogę uwierzyć w to, że 1 sierpnia będę w połowie ciąży. Przecież tak niedawno wydawało mi się to nieosiągalne. Dalej mam w sobie te emocje niepłodności, chciałabym niektórym dziewczynom wykrzyczeć, że ja wszystko rozumiem. Boję się, że ciesząc się z ciąży mogę być niedelikatna dla znajomych, którzy jeszcze próbują. Ale stres nie opuszcza mnie ani na chwilę, dlatego staram się cieszyć z każdej pierdoły, bo nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek będzie mi to dane.
6t3d
Dzisiaj po zajęciach w drodze do domu postanowiłam wstąpić do przychodni, którą mam tu koło mieszkania w Sopocie z nadzieja ze zapisze się do ginekologa na NFZ na koniec tygodnia. Ogólnie okazało się ze pani doktor czwartek i piątek wzięła sobie wolny, ale jest dzisiaj i mogłam zapytać czy mnie przyjmie. W pierwszej chwili pomyślałam ze bez sensu bo za wcześnie, przecież w 5t5d nie było za dużo widać oprócz czarnej plamki, ale pozneij pomyslalam ze jak za darmo to co mi szkodzi 
Pani doktor niechętnie, ale przyjęła mnie jak jedna z pacjentek nie przyszła na umówiona wizytę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2021, 07:52
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.