Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 22 lipca 2021, 08:33

17 dc
Te testy owulacyjne są rewelacyjne, wczoraj rano puste kółeczko a dzisiaj już uśmiechnięta buźka co wg instrukcji oznacza, że owulacja powinna być w ciągu 24-36 h. Przed in vitro monitoring u gin pokazywał mi właśnie owulację w 16-17 dc, więc wczoraj jak zobaczyłam puste kółeczko to stwierdziłam, że pewnie nic z tego nie będzie. A dzisiaj takie zaskoczenie 😆 muszę tylko małża podejść dzisiaj i jutro bo na na mnie foszka małego, ale w sumie ma o co, stres w pracy powoduje że staje się wredną babą do której bez kija nie podchodź. Mierzenie temperatury upadło bo w tym tygodniu wstawałam nawet o 3 rano i szkoda było ja mierzyć bo i tak byłaby niemiarodajna. Innych oznak zbliżającej się ovu brak 🤷 zastanawiam się nad braniem duphastonu od niedzieli przez 10 dni żeby wspomóc w razie czego progesteron, mysle że nie powinno to zaszkodzić 🤔
Wynik histopatologiczny wyszedl w porządku, więc tylko (lub aż) histeroskopia wykazała polipa 🤷
Ciekawe czy ta moja comiesięczna nadzieja na zajście w ciążę w końcu mi przejdzie. Teraz jestem w stanie ekscytacji, bo owu się zbliża (co oczywiście nie oznacza że będzie) a potem będzie dwa tygodnie oczekiwania na test ciążowy i pewnie znowu rozczarowanie i obiecywanie sobie że już nie będę się łudzić.

Edit: po pracy udało się dorwać małża 😁♥️ tylko małą miałam z tego przyjemność bo bolał mnie cholernie lewy jajnik.

Edit2: na drugi dzień też udało się ♥️

Chyba coś jest nie tak , z moim móżdżkiem, że po 3 nieudanych transferach mam nadzieję, że uda się naturalnie. Ale to jest silniejsze ode mnie 🥴 no kuźwa....


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2021, 14:12

5 dc, od 3 dc stymulacja Puregonem. Na USG 3 pęcherzyki, w tym jeden z którego prawdopodobnie będzie owulacja. Usłyszałam od dr że moje jajniki wyglądają słabo i to są jajniki do in vitro... Nawet jeśli mam co miesiąc owulacje (a mam) to może dojrzewać puste jako płodowe lub nieprawidłowa komórka jajowa, stąd brak ciąży... Czyli jestem stara, komórki jajowe są stare i temu tak. Tylko nie rozumiem w jaki sposób naprawi to in vitro? Zastymuluja mnie tak że w miesiąc organizm wyprodukuje komórki jajowe które by produkował 6 miesięcy, ale kto mi da gwarancję że wśród nich nie będzie pustych jaj płodowych czy nieprawidłowych komórek jajowych? Czy ja źle rozumuje? Czy chodzi o to by jak najszybciej zrobić in vitro i zajść by komórki jajowe, brane do "losowania" co miesiąc, się już nie starzały wraz ze mną?


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2021, 08:44

15 dc

Temperatura o 7 rano 36,87 dalej wyższa, poszłam skinąć tym razem wybór padł na facelle strumieniowy - biel 😞
Położyłam się do łóżka. Po 1,5 h temp spoczynkowa 37,06 kolejne 30 minut leżenia 37,12. Mówię dobra sikne jeszcze raz… facelle strumieniowy - biało.
Mimo, że szyjkę sprawdzam wieczorem sprawdziłam teraz jest wysoko, ale miękka i otwarta. Ciąży nie ma to jest pewne. W takim razie dlaczego nie ma okresu skoro wszystko w porządku z moją fazą po owulacyjna… nawet nie mam siły się rozpłakać.


Nie wiedza mnie dobija najbardziej.
Dla mnie zrozumiałe jest nie ma ciąży jest okres cyk nowy cykl… a takie jazdy są nie dla mnie.

Ja chce już zrezygnować ze starań, chce już odpuścić mamy córeczkę czas skupić się tylko na niej i na życiu. Dość lekarzy, tracenia pieniędzy na wizyty, na badania na suplementy. Życia od okresu do owulacji i od owulacji do okresu. Sytuacja gospodarcza robi się coraz trudniejsza, pieniądze które wydaje na starania zdecydowanie będzie w co ulokować. Tylko mąż… on nie rozumie moich emocji.

To się już a raczej w końcu dzieje 🙈🙈🙈 zaczynam procedurę 🥳 leki wykupione, a od dziś zaczynam spray blokujący przysadkę, idę na badania i ekg wymagane przed narkoza 😉 jest tyle emocji i myśli 🤯 przez to słabo sypiam ale muszę dać radę 💪🏻


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2021, 09:27

Dziś ostatni podgląd 🥚🥚🥚
Z tego co wiem, jest 6 pęcherzyków po 21mm, kilka ma 15-17mm więc czekamy bo może jeszcze podrosną, w czwartek punkcja. Cieszę się, że tak wypadło, bo wezmę dwa dni wolnego i przez weekend jeszcze sobie odpocznę, jakbym czasem miała się źle czuć..

Bardzo jestem ciekawa ile będzie z tego komórek, niby ładnie podrosły, ale chyba trochę ich mało, zwłaszcza, że nasionka słabe 🤷

Jedna wielka niewiadoma, zobaczymy, co pokaże przyszłość, my już na nic nie mamy wpływu 🍀

9 dc
Wczoraj byłam na USG, pęcherzyk dominujący miał już 18,8 mm. Jeszcze wczoraj miałam i dziś mam przyjąć Puregon, jutro zaś wykonać sobie zastrzyk Ovitrelle.
Czy któraś z Was przyjmowała Puregon i w efekcie tak szybko urósł pęcherzyk? Zastanawiam się czy Ovitrelle nie będzie zapodany za późno? Wczoraj wieczorem kreska na teście owu wyszła tylko trochę bledsza niż testowa, dziś rano- test owu pozytywny. Czy nie za późno będzie jutro na Ovitrelle ok. 17:00? Taka godzinę zasugerował dr, odpowiednio do pory podawania Puregonu.

Edit/Jest 25 stycznia 2022 r., przeddzień spodziewanego okresu. Od 13 stycznia jestem na izolacji wobec pozytywnego wyniku testu na koronawirusa. Covida przechodzę łagodnie, ale odczuwam momentami kłucie w klatce piersiowej, więc dr rodzinna przepisała steryd. Jeśli jestem w ciąży, mam brać go mniej, jeśli nie jestem- więcej.
No więc dziś rano testuję- bez większego przekonania, ale z mała tlącą się nadzieja. Bez przekonania- bo kochaliśmy się w dni płodne tylko raz (!) w tym cyklu, na około 4 dni przed owulka wyznaczoną przez Ovufriend a z małą nadzieja- bo temperatura nie spada, jak to zwykle bywało przed okresem.
Piersi i sutki bolały, były tkliwe niemiłosiernie, dziś bolą mniej- myślałam że to objaw nadchodzącej miesiączki- tak przecież u mnie zazwyczaj bywało, a wysoka temperatura mogła być związana z infekcją covid, jaka przeszłam.
Ale jest! Jest cud! Jeeeest!
Ostatnio, podczas Świąt i Sylwestra modliliśmy się do Maryi o wstawiennictwo razem z mężem o ciążę i zdrowe dziecko. I być może Pan Jezus, za namową swojej Kochanej Mateńki sprawił cud! Nie być może- na pewno! Odmówiłam w swoim życiu kilka Nowenn Pompejańskich i Matenka nigdy mnie nie zawiodła, mąż urodzony jest 15 sierpnia na Wniebowstąpienie- więc też zwracał się do Niej w swoim życiu z problemami. I wygląda na to, że się udało!
Ale wcześniej zaszla we mnie bardzo duża zmiana. Jak czytam ten pamiętnik, jak przypomnę sobie siebie sprzed tych kilku miesięcy, dochodzę do wniosku że byłam bardzo spanikowana, przestraszona i nieufna. W pewnym momencie zrozumiałam, że w TYM tkwi mój błąd- muszę zaufać Bogu, uspokoić się i wierzyć, że da nam dzieciątko w najlepszym do tego momencie. Muszę to zrobić nie tylko dla własnej głowy, ale i ciała, które przecież moze być zablokowane przez negatywne myśli. I na początku nieco na siłę, ale UWIERZYŁAM W TO.
Przestałam przejmować się pytaniami kiedy dziecko- nie bolało mnie już to, że jeszcze go nie mamy, bo wierzyłam że nadejdzie odpowiedni czas.
Przestałam pisać pamiętnik, aby nie dostarczać sobie nowych negatywnych emocji.
Przestałam biegać do Kliniki na kolejne stymulacje- mierzyłam temperature regularnie, robiłam testy owulacyjne, zapisywałam objawy- i widziałam, że mam swoje owulacje. Przed kwietniem 2021 po prostu robiłam to nieregularnie i mogłam nie wychwycić momentu owulacji. Śluz płodny zaś pojawiał się co miesiąc za sprawą "glutka'- zmielonych nasion lnu w połączeniu z miodem i kefirem, oraz za sprawą Oeparolu- pitych do owulacji. Jak zobaczyłam, że testy wychodzą pozytywnie, jest śluz płodny, jest wyższa temperatura w 2 fazie cyklu- uspokoiłam się, że moje cykle są prawidłowe.
Postanowiłam, że wstrzymujemy się z in vitro- skoro polega to na podaniu stymulacji by uzyskać tyle komórek jajowych, jakby się uzyskało normalnie w ciągu 6-10 cykli, to równie dobrze można próbować te 10 cykli, żadnego nie odpuszczając- i ufać, że w końcu trafi się prawidłowa komórka jajowa, zdolna do zapłodnienia. Taka przyjęłam strategię i nie pozwalałam już sobie na żadne wątpliwości. Swoją drogą Totalna Biologia mówi, że najgorsze są właśnie wątpliwości- trzeba przyjąć jakaś strategię działania i się jej trzymać, nie zmieniać decyzji- w tym tkwi klucz do powodzenia leczenia, nawet ludzi leczonych placebo.
Przy moim AMH z maja 2021 wynoszącym 0,77 - w styczniu 2022 naturalnie zaszłam w ciążę! 😊
Jeśli mogę coś komuś podpowiedzieć, kto stara się o dziecko- to powiem: uspokój się. Twoje ciało wszystko odbiera, wszystko odczuwa i możesz albo je wspomóc, albo obciążyć. Wszystko mamy w głowach.
Myślę, że też, że do regulacji moich cykli przyczynił się Ovarin- który brałam regularnie 2 razy dziennie. Ale przede wszystkim spokój serca i głowy, zmiana podejścia.
Moje podejście zmieniło się też w kwestii braku dziecka- pomyślałam że może się tak zdarzyć, że nie będziemy go mieć nigdy - i czy w związku z tym powinnam rozpaczac? Zdałam sobie sprawę, że życie i świat oferuje mi bardzo dużo- i nawet gdy zabraknie w moim życiu dziecka, to mogę mieć szczęśliwe życie.
Co jeszcze? Obniżenie poziomu TSH poprzez przyjmowanie Euthyrox na niedoczynność tarczycy. W listopadzie 2021 wynik TSH był 4, endokrynolog powiedział że jest w normie, ale jak usłyszał że staram się o dziecko, przepisał Euthyrox w dawce na przemian 25 i 50. W styczniu badałam poziom TSH i wyszedł 2,79- lekarz zalecił przyjmowanie Euthyrox w dawce 50. Od 12 stycznia biorę taką dawkę. W listopadzie z badania krwi wyszło, że mam niedobór witaminy D3 i Endo przepisał mi Solderol- brany raz w tygodniu, dawka 30.000 jednostek. Byłam zdziwiona niedoborem, bo Ovarin zawiera wit. D, ale jak widać uzupełnienie niedoboru dało efekty 😊
Jutro kończy mi się izolacja, więc pojutrze pójdę na betę z krwi i umowie się do gina na potwierdzenie ciąży.
Tak bardzo się cieszę 😊 i boję, że to tylko błędny test spowodowany covid, ale nadzieja przeważa 😁 3majcie kciuki!
Jutro powtórzę test ciążowy, oby cud nadal trwał!
P.S. 2 test ciążowy z dziś również pozytywny!!! 😀😍😀😍😀😍
P.S.2 - już po Lekarzu- jest ciąża, "piękne" endometrium 22 mm i beta 1387 mIU/ml 😀😍😀😍 Ciałko żółte jest na prawym jajniku- czyli z niego była owulacja. Na tym jajniku, który miał być już "wyłączony" i "niepracujący".

Boże dziękuję Ci 🙏🤰


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2022, 09:58

Dzis o 3:25 siłami natury przyszedł na swiat nasz Synek Mikołaj w 35+1 ciąży.
Nic nie było tak jak zaplanowaliśmy, ba, nawet dom niegotowy, dobrze ze walizka była spakowana… wody mi nagle odeszły o 22:30 jak spałam.. telefon do wybranej Poloznej i tam - ściana nie możesz rodzic u nas, bo za wcześnie, polecila inny szpital - mówię jedziemy. poród był natomiast piękny, przy wypisywaniu dokumentów tańczyłam na skurczach, potem ktg no i dramat leżenia, bo coś nie wychodziło… startowaliśmy z 4 cm rozwarcia, a pod koniec ktg - dodam, ze cały czas czekałam na te armagedonowe skurcze, Polozna stwierdziła, ze widzi główkę. Szybka zmiana na sale porodowa, tam nie było czasu już na mój wymarzony poród w wodzie, tylko fotel ginekologiczny w obawie o tętno Dziecka. Oddechy były, parcie instynktowne, nie będę pisać co mi to przypominało. Jesteśmy razem od tej 3:25. Początek euforia ale z czasem w ciągu dnia osłabienie.. mysle ze może jutro się uda już odzyskać siły. Z karmieniem mamy tak sobie bo Dzidziuś ciagle śpi.. każdy mówi co innego.. generalnie przez covid nie ma odwiedzin i jeszcze leżę sama… uczymy się siebie ❤️❤️

Hit! Czy ktoś widział kiedyś znikające rozwarcie? 😂 Dzisiaj byłam na ktg + wizyta, w przychodni była inna doktor, nie moja (ta dzisiaj mocno sędziwa) i stwierdziła, że szyjka pięknie się skraca (!!), jest zgładzona no gdzieś tak do połowy, ale zamknięta (tydzień temu było rozwarcie na dobre 2 palce, oprócz tego przed założeniem pessara już było prawie 1,5 cm) 😂 do tego rzekomo wymasowała mi szyjkę (nie wiem co tam masowała, skoro już tydzień temu szyjka była zgładzona, a ja tego "masażu" kompletnie nie poczułam 😅). Na koniec hit hitów. Po moim stwierdzeniu, że ja rodzę małe dzieci i Tosia też zapowiada się raczej w okolicy 3kg, babka stwierdziła, że czego ja wymagam, kiedy sama nie jestem duża !!!! 😂 No mało nie pękłam ze śmiechu, ja wielka baba, całe życie walcząca z otyłością nie jestem duża 😂 Zaczęłam nawet rozważać u niej wizyty w celach czysto towarzyskich, żeby poprawić sobie samopoczucie 😁 ktg ładne, małe skurcze się zapisały, ale nic szczególnego 😁 nadal czekamy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2021, 20:17

To dziś. Dziś mija rok od kiedy zamieszkałaś w swoim M1 na 38 tygodni 😍 Choć wtedy bardzo się bałam, nie wiedziałam czy zostaniesz z Nami, wierzyłam, że wszystko będzie dobrze. Po 4 dniach od transferu, w dzień urodzin Twojego Taty było już pewne, że rośniesz, że chcesz i będziesz częścią Naszego życia. Pokochaliśmy Cię już dużo wcześniej. Dziś, każdego dnia mnożymy miłość 🩷

5568791513712.jpghttps://zapodaj.net/plik-WGr9GTxqsg

Smuzka Czekam na ciążę 🥰 30 maja 2022, 10:10

16 DC. I obudziłam się z bólem jajników. Bo aż boli mnie odbyt i cały dół brzucha. Gin mówiła mi że to są bóle owulacyjnego i moge mieć nawet podwójna jak mnie tak boli. Ból.ma zbliżony jak po zastrzyku..brałam go raz w październiku.
Wczoraj był seks. Może i dzis będzie..nie myślę czy się uda czy nie.
Komunia córki minęła super.

13t2d

Badania prenatalne
Maly mierzy 7.61 cm
❤️ 158/min
Przeziernosc karkowa 1.8
Kosc nosowej widoczna NB 2.5mm
BDB 24.6mm
Termin z usg na ten moment 28 listopad
Byl kłopot oczywiscie z obrazem i blizna po cc przeszkadzała. No ale cóż.
Pobrana zostala krew na PAPPe.
Telefonicznie zostane o wyniku przez genetyka powiadomiona. A w razie czego bedzie dzwonic j umawiac sie na wizyte. Wyniki za tydzien - do 10 dni.
Kolejne usg w klinice 24 czerwca.

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 16 marca 2023, 10:38

15.03.2023

16+5
Amniopunkcja

Planowo miała być w zeszłym tygodniu, ale nikt mnie nie poinformował, że muszę odstawić heparyne i acard przed. Więc trzeba było przełożyć.

Oczywiście plan się posypał, bo dziecko mi się rozchorowało i nie poszło do przedszkola. Musiałam więc sama jechać na drugi koniec miasta..:( cała w nerwach co to będzie i co będzie z moim chorowitkiem (bo miała stan podgoraczkowy).
Na miejscu poszło szybko (jako że papiery mieliśmy ogarnięte tydzien wczesniej).
Doktor popatrzył na USG- mowi: robimy.
Położna coś tam ogarnęła, ja tylko patrzyłam w monitor z usg.. I nagle uklucie - nie powiem zabolało- ale lekarz zrobił to bardzo sprawnie - bol przez sekundę, potem tylko nieprzyjemne uczucie tej igly, ale płyn szybko leciał do probówek.
Patrzyłam cały czas tylko na USG, obserwując czy Kropek się nie rusza nie daj Boże w stronę igly. Potem odpoczynek 30min i kontrolne usg - wszystko ok. Więc do domku z zaleceniem leżenia, odpoczynku i L4.
Tiaa.. leżenia z chora 5latka w domu - nie ma szans. O ile wczoraj udało się trochę polezec, o tyle dziś już z rana awantura bo ona nie nasiusia do kubeczka i ona nie pójdzie do lekarza bo chce spać :( nerwy mi oczywiście puściły.. choć wiedziałam, że jest zmęczona bo w nocy kiepsko spala :(
Także ciężki dzień. U lekarza - lekkie świsty- także z mojego spokojnego L4 na leżenie nici - bo dziecko zostaję w domu i trzeba dawać leki/inhalacje/bawić się.
Mam tylko nadzieje, ze z Kropkiem będzie wszystko w porządku, robię co mogę by jak najwięcej siedziec/pół leżeć.
Na złość mój lekarz na urlopie - muszę za tydzień do kogoś innego umówić się na kontrolę. Niby mam wizytę w luxmedzie ale jakoś nie ufam ichniejszemu sprzętowi, że sprawdza wszystko dobrze.
Ogólnie czuje się dobrze - choć jest wciąż takie dziwne uczucie w okolicach wkłucia.

Teraz czekamy na wyniki, mam nadzieję, że będą szybko. W głowie mam milion scenariuszy. Bardzo się boję.. mimo, iż dobre usg prenatalne nastraja pozytywnie to i tak wszystko może się zdarzyć.. nie ma co analizować. Bardzo się boję tego telefonu - a stres potęguje jeszcze fakt, że właśnie muszę czekać na telefon nie mogę sama sprawdzić tych wynikow.

Kropku proszę rośnij zdrowo I zostań z nami już na zawsze 🙏

1 dc

Ciąża jest chyba jedyną rzeczą/stanem na które nie mamy bezpośredniego wpływu w swoim życiu. Posiadamy pośredni, zaczynamy się starać, parter tez, robimy badania, leczymy się, inseminacja in vitro a los i tak może nam tego nie dać. No właśnie los? Co za to odpowiada? Bo kiedy medycyna się wyczerpie to co zostaje? Mam wrażenie że na wszystko inne mamy wpływ. Zdrowie? Możemy zapobiegać, jasne są choroby na które nie mamy wpływu, po prostu są i zabijają, ok, wiem. Wybór partnera mamy, zawsze możemy go zmienić. Praca tak samo. Nawet możemy zakończyć swoje życie w momencie kiedy chcemy, głupie ale prawdziwe. A ciąża? To biologia, cud, los? Mam poczucie że dla mnie ciąża aktualnie jest jakimś stanem abstrakcyjnym, marzeniem nie do osiągnięcia. Kończą mi się pomysły i nadzieja. Pewnie że możemy spróbować inseminacji i in vitro ale przecież to tez nie daje gwarancji sukcesu.

Dziś 1 dc. Miałam nadzieje że się uda. Była piękna owulacja, był sex o czasie, jajowody są drożne, plemniki są to o co chodzi? Dlaczego jej nie ma? Porąbane to wszystko.

Eveee Bezsilna 29 lipca 2021, 11:52

Naprawdę wierzyłam, że się udało. Naprawdę czułam, że to już to, już w wyobraźni planowałam jak to będzie... Lekarz 10dpt gratulował, mówił, że super, że się udało... Z ciekawości zrobiłam beta HCG w 15dpt i wyszło 80, potem 16dpt i wyszło 60. Nie mogę się z tym pogodzić, płaczę cały czas... Nie mam nadziei, nie mam pieniędzy, nie mam już sił.
Wizyta u lekarza w sobotę. Mogę już sama odstawić lutinus i estrofem? Czy czekać na jego decyzje?
Czuję się okropnie. Czuję jakby nigdy nie miało być lepiej.

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 7 sierpnia 2021, 17:23

Wydaję mi się że już po ovu. W poniedziałek monit, więc okaże się czy wszystko popękało. Bardzo odczuwałam ten jajnik, więc wydaje mi się, że pękły oby dwa. OBY TAK BYŁO.
Tak bardzo chcę, żeby to był ten cykl, że to jakiś obłęd. Dawno tak bardzo tego tak nie przeżywałam - ewentualna biel na teście może być dla mnie druzgocąca.

Proszę, niech los się do nas uśmiechnie 🙏

Duszę się... Nie mogę sobie znaleźć miejsca... Nie mogę spać... A jak usnę mam koszmary.. Wypadające czarne zęby... Nie umiem się uspokoić... Kiedy mam chociaż pięć minut prywatności płacze i płacze... Kiedy to się skończy? Kiedy mój mózg i serce zaakceptuje ten fakt rzeczy? Kiedy wieści o ciążach koleżanek będę przyjmować ze spokojem? Potrzebuje oddechu, na który sobie nie pozwalam...

Hanek Ucząc się cierpliwości 23 marca 2022, 13:33

Nawet nie wiem od czego zacząć. Mam taki chaos w głowie..

Ostatnią miesiączkę miałam 06.02.2022r. i był to nasz 15 miesiąc starań o dziecko. W tym 15 cyklu starań byliśmy już po wyleczeniu ureaplasmy i unormowane miałam hormony w drugiej fazie. Dodatkowo dołożyłam sobie w tym cyklu monitoring owulacji i dostałam zastrzyk ovitrelle. Nie wiązałam jakiś szczególnych nadziei z tym cyklem, bo po przekroczeniu tego magicznego 12 miesiąca starań moja głowa uspokoiła się i trochę pogodziła, że tak szybko nie zajdziemy w ciążę. Nawet zaczęłam zbierać środki na laparoskopię z histeroskopią, która czekałaby mnie najprawdopodobniej w lipcu!

Wyznaczona na 8/9.03.2022r. miesiączka jednak nie przyszła... Nie jestem fanką szybkiego testowania, więc czekałam jeszcze na okres, z przekonaniem, że robi mi psikusa i pewnie spóźni się o jeden lub dwa dni, tym bardziej, że od tygodnia bolało mnie podbrzusze, które zawsze zwiastowało nadchodzący okres. Ale minął dzień pierwszy, drugi, trzeci, czwarty... Piąty?! Przecież miesiączki mam w miarę regularnie, więc 13.02.2022r. sięgnęłam po test, gdzie wyszły dwie kreski. Nie jakiś cień, ale wyraźna kreska. Na drugi dzień kreska ciemniejsza.. Zadzwoniłam do naszego lekarza z Białegostoku, kazał od razu przyjechać. Z duszą na ramieniu pojechaliśmy 16.03.2022r. do Białegostoku, ale oczywiście nasz lekarz nie miał najmniejszych wątpliwości, że nastąpiło poczęcie, co tylko potwierdziło USG. Na USG zobaczyliśmy malutki pęcherzyk ciążowy w jamie macicy i dopiero tam moje emocje dały sobie upust i popłakałam się na leżance..

Oczywiście zostałam obstawiona lekami, a głównie progesteronem. Nasz lekarz niestety przyznał, że nie ma możliwości, aby w ciąży jeździć do niego 500km i mamy już znaleźć lekarza prowadzącego na miejscu, a on chce utrzymać z nami kontakt telefoniczny. Szkoda, że tak daleko mamy do Białegostoku, ale sama wiem jak tam długa podróż jest wykańczająca, a co dopiero w ciąży.

Znalazłam już lekarza u którego chciałabym prowadzić ciążę i pracuje na oddziale położniczym. Umówiona jestem na wizytę 1 kwietnia. Mamy nadzieję, że zobaczymy już serduszko. Oczywiście nie mam pojęcia jak wytrzymam jeszcze ten ponad tydzień. Chciałam się złamać i jeszcze w tym tygodniu pobiec do innego lekarza, aby sprawdził czy wszystko dobrze. Na szczęście mam mojego strażnika i przywoływacza do porządku, mojego męża. Powiedział, żebyśmy poczekali, tym bardziej, że nic się nie dzieje.

No właśnie... co do moich objawów ciążowych.. na razie raczej takich wielkich brak. Wiadomo piersi są obrzmiałe i bolą, trochę kręci się w głowie, ale mdłości i wymioty na razie nie są mi znane. Czasem pobolewa podbrzusze i krzyż, ale doraźnie biorę no-spę. Od wczoraj złapało mnie mocniejsze zmęczenie, ale nie potrafię jeszcze stwierdzić czy to efekt ciąży. Może to jeszcze jest za wcześnie, może jeszcze wszystko przede mną. Ovu pokazuje mi ze jestem aktualnie w 7 tygodniu ciąży (6t+3d). Niestety dla mnie nadal to czarna magia jak to się liczy, bo każda aplikacja ciążowa, której próbowałam pokazuje inaczej.

Już podsumowując, najważniejszy plan jest taki, aby wytrwać do 1 kwietnia i zobaczyć serduszko.

Jezu oddaję się Tobie, troszcz się Ty ♥

34 dc 13 dpo
W końcu udało mi się pójść na bete, mimo że na testach juz praktycznie nic nie widać ale postanowiłam zrobić bete zeby mieć potwierdzenie czarno na białym, że coś drgnelo. Wynik 10 mlU/ml nie robię sobie nadziei wynik na 13 dpo jest marny pociesza mnie fakt że wreszcie po roku od poronienia coś się zadziało, dla mnie to jasny znak że coś jest nie tak z moją krzepliwością skoro zadziało się w pierwszym cyklu z acardem. W przyszłym tygodniu badania krzepliwości a potem kontrola u gina mam nadzieje ze skieruje mnie do hematologa albo sam zdecyduje zeby włączyć heparyne. Znowu mam nadzieję, ostatnio juz ja prawie straciłam a teraz znowu wierzę że w końcu się uda.

Minęło 2,5 tygodnia od punkcji, a nadal odczuwam skutki hiperstymulacji. Niby ogólnie czuję się nienajgorzej ale są bóle, objawy, które mnie niepokoją i utrudniają codzienne funkcjonowanie. Dla własnego spokoju poszłam na usg do mojego doktora spoza kliniki. W klinice kazali mi już nie przychodzić mówiąc "teraz już będzie Pani żyć". Jednak usg pokazało, że nie jest wesoło: jajniki nadal duże ok 8×5 cm, płynu w jamie brzusznej ubyło ale wciąż tam jest i są złe przepływy w macicy, co świadczy o ryzyku zakrzepicy. Mam stosować neoparin przez 2 tygodnie i po tym czasie przyjść na kolejne usg.

Doktor był bardzo zły, że puścili mnie z nie wyleczoną hiperką i bez zaleceń brania leków i dalszych kontroli. Nie zostawił suchej nitki na miejscowych klinikach. Pracuje w szpitalu mówi, że ciągle ratują przestymulowane pacjentki zostawione same sobie, których leczenie wszystkim jest nie na rękę ze względu na koszty.

Jest mi przykro, że mam takie złe doświadczenia z kliniką. Zupełnie nie tego się spodziewałam. Naprawdę miałam przekonanie, że pacjenci podchodzący do procedury są traktowani jakoś specjalnie. Ze względu na kasę jaką się tam zostawia i z powodu trudnosci i wagi całego tego procesu. Przecież są to pary z problemami zdrowotnymi, po poronieniach, po latach starań, cierpienia psychicznego i fizycznego. Okazuje się, że jesteśmy tylko źródłem dochodu. Przykre to...

Kurwa mać! Tymi słowami mogę opisać wczorajszy dzień. Miałam już prawie wszystkie wyniki do in vitro i się cieszyłam, oj,oj,oj jak jest pięknie. Wczoraj dostaję z kliniki telefon i że mam przyjechać i zrobić wymaz na hpv, bo wyszła mi III grupa cytologia, III, naprawdę?!?Nie mogę...Robię cytologię regularnie, zawsze II, zdażała się I, ale III?!? Na wynik czeka się do 31 dni i teraz nie wiem co... Moja pani doktor jest na urlopie, przyjedzie i będzie decydować, robimy stymulację bez wyniku hpv czy przekładamy. Czy u mnie zawsze musi być pod wiatr?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)