20dc/1cs
Plamienia?
Miałam się w tym cyklu nie nastawiać na nic ale chyba po prostu mam tak z natury. W tym cyklu mało było starań. ♥️ Tylko w 8,11 i 14 DC. W ogóle nie czułam owulacji w tym miesiącu chyba że jest dopiero teraz. Co w sumie jest możliwe przy takich długich cyklach. Ale ja mimo długich cykli to owulację mam zawsze wcześniej. Po prostu drugą fazę cyklu mam dłuższą... A dziś zauważyłam trochę krwi w śluzie. Więc albo wracają dawne plamienia, albo to owulacja taka albo...?
Kurde kurde kurde a miałam się nie nakręcać. Ale jak typowa staraczka pewnie jakby nawet nie było żadnego ♥️ to żyła bym nadzieją. Pozostaj długie czekanie na testowanie. Aż się boje co to będzie. Jak tu się nie nakręcać... 😑
Oprócz tego to urlopik super udany. Niuniu bardzo grzeczny był i kochany. Jednak wyjazdy mu służą. I taki zadowolony że widział góry takie jak w Heidi. ☺️
Całą drogę do kliniki przepłakałam w tramwaju. Próbowałam to powstrzymać, ale nie mogłam.Przynajmniej przy lekarzu zachowałam spokój. Nie wiem w sumie na co liczyłam. Przygotowałam sobie pytania, ale byłam pewna, ze to lekarz coś podpowie. Jednak dwa razy się nie udało. Dwa razy mimo iż komórek było osiem to nie wszystkie dojrzały i w konsekwencji pobrano dwie.
Nie usłyszałam właściwie nic konkretnego. Zasugerował i powiedział, to co ostatnio: sugeruje 2-3 stymulacje, zebranie kilku zarodków i przebadanie ich genetycznie. Potem receptywność endometrium i transfer najlepszej komórki. Koszt olbrzymi- 50 tyś. zł. odpowiedziałam, że to nie wchodzi w grę. Że chce trzecie- ostatnie podejście z dofinansowaniem. Że ewentualnie mogę tą receptywność endometrium zrobić. Plan ustaliłam taki: sierpień odpoczywam, wrzesień- receptywność, październik- III IVF. Dodatkowo w tym czasie faszerujemy się suplementami. Na tym się teraz koncentruje. Podpytałam tez lekarza, o męża, w końcu parametry słabe- odparł, no, że może brać clostylbegyt co drugi dzień. Pytałam czy zrobić sobie inne badania- NK, KIR czy cos tam jeszcze innego, powiedział, że nie ma potrzeby.
Ale gdzieś tam wewnętrznie czuję się źle. Nie spotkałam się gdzieś tu na forum, czy gdzie indziej - o kilku stymulacjach. Rozważam zmianę kliniki, nie wiem tylko czy dać sobie tę trzecią szansę tutaj, aby mieć dofinansowanie czy od razu uderzać gdzie indziej. Póki co jak sprawdzałam- to w innych jest nawet taniej niż w Gdańsku. Co robić? Co robić?
1dc/2cs
Był stres.
Dziś rano dostałam krwawienia. I jakieś takie nadzieję że to było zagnieżdżenie przepadły. Dodatkowo zaczęłam się stresować że znów pozamaciczna. Bo z nią też tak było. Okresowe krwawienie wcześniej niż w terminie miesiączki. Ale wtedy był też okropny ból. Teraz nic nie boli.
Czyli co. Najnormalniej w świecie dostałam po prostu okres tylko duzo wcześniej. Czyli poprzedni cykl trwał 21 dni! Tylko dwa razy w życiu miałam krótszy cykl. Przy wspomnianej pozamacicznej i po poronieniu.
Teraz tak na spokojnie myślę że to mogło być przez szczepienie. I oby tak było. Tego się trzymam.
I nagle się okazuje że już mamy drugi cykl starań.
Zaczytamy stymulację IVF 💉💪🏻
Dziś zrobiłam pierwszy zastrzyk, w sumie nie musiałam się jakoś do tego przygotowywać bo już miałam wprawę po trzech stymulacjach owulki Gonalem .
Dwie godziny po zastrzyku czułam się trochę dziwnie i pobolewało mnie podbrzusze, ale na szczęście przeszło.
Teraz bardziej to wszystko do mnie dociera że to już 😅
12dc
Od wczoraj 2x1 Prolutex, we wtorek podgląd endo i badanie proga. Jeśli wszystko będzie ok to transfer w środę.
Stresuję się ogromnie
Jestesmy po chrzcinach
To był cudowny dzień mała kruszynka byla w tym dniu bardzo spokojna przepala prawie cala mszę cieszę się że akurat teraz chrzciliśmy wydaje mi się ze to najlepszy czas na chrzciny dziecka minęły kolki i jest przed ząbkowaniem.
Przyjęcie mieliśmy w restauracji i było naprawdę wszystko tak dograne bardzo zadowolona jestem z miejsca które wybraliśmy i ogólnie pomimo brzydkiej pogody ( później się wypogodziło to naprawdę ten dzień zapamiętam na zawsze 
Chrzciny się ogólnie prawie zwróciły a za pieniądze które otrzymała chcemy kupić wózek i wyremontować pokój oczywiście będzie trzeba jeszcze dołożyć.
Niepłodność wyciągnęła z nas dużo kasy ale dziecko też kosztuje nie oszukujmy się a wyprawka to tylko początek teraz czeka nas kupno krzesełka i wózka a później fotelika i ciągle te rzeczy dochodzą jak sobie z tym poradzić gdy jest się minimalistą
czy to w ogóle możliwe przy dziecku ?
Wczoraj wieczorem miałam kolejny atak żoładka ( zjadlam rosół jestem juz tym zmęczona naszczeście goraca kąpiel i leki mi pomogły)
Wczoraj maz mi powiedział że nie wyobraza sobie mieć drugiego dziecka czy pokochałby je tak mocno jak teraz kocha córkę.
Dzisiaj mam strasznego lenia i postanowiłam że nic nie robie tylko wypoczywam
o ile się da przy dziecku.
Tutaj przesłanie do staraczek bo zawsze staram się coś przekazać wiem że są w głowie pytania czy ja zostane w ogóle mama ? Ja tez miałam takie mysli i również takie ze nigdy nie będziemy mieć dziecka przechodziłam straszne dołki teraz juz wiem, że nie potrzebnie się tak katowałam, że tak naprawdę co będzie nam pisane to i tak się to odbędzie i że my jedynie możemy działać a zamartwianie nic nie daje.
Jestesmy po chrzcinach
To był cudowny dzień mała kruszynka byla w tym dniu bardzo spokojna przepala prawie cala mszę cieszę się że akurat teraz chrzciliśmy wydaje mi się ze to najlepszy czas na chrzciny dziecka minęły kolki i jest przed ząbkowaniem.
Przyjęcie mieliśmy w restauracji i było naprawdę wszystko tak dograne bardzo zadowolona jestem z miejsca które wybraliśmy i ogólnie pomimo brzydkiej pogody ( później się wypogodziło to naprawdę ten dzień zapamiętam na zawsze 
Chrzciny się ogólnie prawie zwróciły a za pieniądze które otrzymała chcemy kupić wózek i wyremontować pokój oczywiście będzie trzeba jeszcze dołożyć.
Niepłodność wyciągnęła z nas dużo kasy ale dziecko też kosztuje nie oszukujmy się a wyprawka to tylko początek teraz czeka nas kupno krzesełka i wózka a później fotelika i ciągle te rzeczy dochodzą jak sobie z tym poradzić gdy jest się minimalistą
czy to w ogóle możliwe przy dziecku ?
Wczoraj wieczorem miałam kolejny atak żoładka ( zjadlam rosół jestem juz tym zmęczona naszczeście goraca kąpiel i leki mi pomogły)
Wczoraj maz mi powiedział że nie wyobraza sobie mieć drugiego dziecka czy pokochałby je tak mocno jak teraz kocha córkę.
Dzisiaj mam strasznego lenia i postanowiłam że nic nie robie tylko wypoczywam
o ile się da przy dziecku.
Tutaj przesłanie do staraczek bo zawsze staram się coś przekazać wiem że są w głowie pytania czy ja zostane w ogóle mama ? Ja tez miałam takie mysli i również takie ze nigdy nie będziemy mieć dziecka przechodziłam straszne dołki teraz juz wiem, że nie potrzebnie się tak katowałam, że tak naprawdę co będzie nam pisane to i tak się to odbędzie i że my jedynie możemy działać a zamartwianie nic nie daje.
26 dc, 12 dpi... I biel... Tak zrobiłam test....
No załamałam się, miałam mnóstwo objawów innych niż zawsze przed @... Ale już teraz mogę się domyślać, że tak było przez luteinę... ☹️
Bardzo mi smutno, bo wierzyłam że się udało ☹️☹️☹️ że możemy zostać w końcu mama i tata... A co jeśli nigdy się nie uda...
Mój mąż mi zadał pytanie czy jakbym wiedziała przed ślubem o jego a bezpłodności to czy bym się z nim chajtneła, powiedziałam mu, że tak... To on mi na to, "ale ja jakbym wiedział o tym wcześniej to nigdy bym się z Tobą nie ożenił".
Cholera jasna czy dla nas nigdy nie zaświeci te cholerne słońce?? A już planowaliśmy, co trzeba będzie pokupować, jak to będzie... I po jednej kresce, a raczej jej braku czar prysł... Nie wiem co dalej... Chciałabym jeszcze raz do iui podejść, ale czy jest sens tego??? In vitro na te chwile mnie trochę jeszcze przeraża..
Ach… wakacje 🥰 wróciliśmy z Polski. Ten pobyt dobrze mi zrobił. To szczęście widzieć, jak Fifi zacieśnia więzi z rodzina w Polsce, a poziom języka polskiego poszybował w górę. Czasem sama się dziwiłam, jak potrafi coś powiedzieć. Jednak nauka języka w innych okolicznościach, z innymi ludźmi, to jest turbo napęd w postępie. Po 3 tygodniowym pobycie w Polsce, jesteśmy znów w drodze, tym razem pędzimy do rodziny męża. Kolejne 3 tygodnie z rodzina, przyjaciółmi, będziemy cały czas w ruchu.
Szykują się duże zmiany w naszym życiu rodzinnym. Fifi od września idzie do przedszkola, Dudu ma już wybraną nianię, a mama… idzie do pracy 🥳 bardzo się cieszę, przeszłam jedna rozmowę o prace i dostałam ją! Nie mam narazie doświadczenia, na początek będzie szkolenie, mam nadzieje, ze się w niej szybko odnajdę. Po trzech latach bycia mamą na cały etat czuję, ze to jest ten moment, by wrócić do aktywności zawodowej. Dobrze mi było być obok moich dzieci, zwłaszcza z Fifim, którego długo karmiłam piersią. Ostatnie miesiące z dwójka dzieci były jednak ciężkie i czułam coraz wieksza gotowość, by coś zmienić. Uważam, ze miałam wielkie szczęście mogąc być tak długo z dziećmi. Nie żałuje ani chwili. Teraz czas podreperować budżet, zająć się sobą, swoją karierą… nareszcie wyskoczę z dresów, będę miała powód by się rano umalować, uzupełnić garderobę, takie nic a cieszy 😁 zaczynam od 2 tygodnia września, tak ze będę mogła być przy Fifim podczas jego pierwszych dni w przedszkolu i przy Dudu w jego pierwszych dniach z nianią. Trochę mnie to wszystko stresuje. Wiadomo, co nowe i nieznane często powoduje mały lek, to naturalne, ale jestem dobrej myśli.
Teraz został mi miesiąc wakacji, na następne tak długie mogę trochę poczekać. Staram się cieszyć chwilami z moimi chłopcami, kocham ich tak bardzo… 😭
I po wizycie...
Ja to już nic nie rozumiem...
Skoku temperatury nie bylo, więc spisalam cykl na straty... a dzisiaj niespodzianka, pecherzyk pekl i jest cialko żółte... czy z niego powstanie coś więcej?
🙏
Wychodzi ze jest moze 2-3dpo, wiec zostaje czekać...
2dc... - pierwszy zastrzyk za mna, zostało 9....
Żyje, ale to dopiero pierwszy... mam nadzieje ze warto... jeżeli to pomoże, żeby pojawiło się dziecko mogę robić je nawet codziennie... 
Monitoring 15 dc
Owulacja była, w jajniku ciałko żółte i niewielka ilość płynu w zatoce Douglasa 🙈
Od jutra 16 dc do 32 dc mam przyjmować duphaston 2x1 i w 32 dc zrobić test ciążowy. Nie ma szans, że wytrzymam 17 dni 🤣🙈
Jestem w trakcie 2 cyklu stymulowane go clo. W pierwszym nie wyszło był tylko jeden pęcherzyk. Dziś mój 14 DC byłam na USG a tam szok, są 4 pęcherzyki po dwa na każdym jajniku.
Na prawym 22,6 i 22,05 a na lewym 17,05 i 18,5mm, Endo 13,07 mm.
Jutro mam zaaplikować ovitrelle i działać z małżem przez dwa dni.
Jestem mega szczęśliwa w tamtym cyklu była 1 szansa a teraz aż cztery. Może będą bliźniaki 😁
Dostałam fakturę za mrożenie z soboty. Czyli wg planu zamrozili jednego 2dniowca. Będzie co transferować w razie czego...
Skoro w sobotę oglądali i mrozili to mnie skręca, żeby zadzwonić i zapytać jaki był stan na sobotę... jak te pozostałe dwa...
Wiem, że w tej klinice praktykują jaknajrzadsze zaglądanie do zarodków i do środy nie będzie wiadomo jak się mają.
Nie chce znowu wychodzicna nachalną... z drugiej strony jak to moja mama mówi "przez telefon Ci nikt w pysk nie da", najwyżej opierdzielą, że niepotrzebnie dzwonię.
2 lata i 2 miesiące starań. Z jednej strony zleciało jak z bicza strzelił, a z drugiej przeraża mnie ten czas, który minął, a nic się nie zadziało.
Mąż był u androloga, który w odróżnieniu od kliniki niepłodności stwierdził, że wyniki nasienia nie są złe i on nie kierowałby nas na invitro ze względu na te wyniki. Po prostu mamy nadal próbować, wyluzować się i nie stresować. Kto tak potrafi? 🤷♀️ w weekend wróciliśmy z urlopu, wypadła mi wtedy owulka, zobaczymy czy coś z tego będzie, ale jakoś nie jestem przekonana. Wracając widzieliśmy łącznie chyba z 8 bocianów, mąż powiedział, że to znak, kiedyś bym się tym podeskcytowała i też odczytała jako znak. Teraz jest inaczej. Jakoś mało tej wiary we mnie. Ale tak zazwyczaj mam w II fazie cyklu.
Kobietki czy możecie polecić gina na Śląsku dobrego w te klocki? Na klinice się zawiodłam i nie chcemy jeszcze zaczynać z invitro.
Jestem w 24dc. Planuję zatestowac w piątek,chyba, że miesiączka przyjdzie wcześniej. Dziś wróciłam po tygodniowym urlopie na żaglach,pierwszy raz z Mężem byliśmy we dwójke. Udało nam się wypocząć i naładować baterię ☺️🤗 dziś dowiedziałam się również, że kolejna moja koleżanka jest w ciąży i rodzi w grudniu,a kuzynka własnie urodziła swoją pierwszą córeczkę. Bardzo się cieszę jej szczęściem,gdyz krótko się starała,pomimo endometriozy. Jednakże odkąd się zaczęłam starać,co rusz każdej parze znajomych udaje się jakoś szybko zajść w ciążę,staram się tym nie dołować,bo jeszcze krótko się staramy,ale chcąc nie chcąc budzi we mnie jakąś rezygnacja i czuję, że znowu się nie udało,choć przez chwilę miałam nadzieję, że jakby ból delikatny jajnika,a jednego dnia miesiączkowy mnie złapał...
Maleńka urodziła się 14.05 o godzinie9:00 przez CC. Miałyśmy przeboje jeśli chodzi o lekarza i pobyt w szpitalu...tyle się słyszy o tym że już niema lekarzy którzy są chamscy a jednak....ja trafiłam na skończonego buraka i chama....ciągle mnie obrażał ciągle kazał się odchudzać na wczoraj był gburowaty i chamski i specjalnie niedelikatny . Tak mnie zbadał na tym zasranym Koźle że do tej pory czyje jego paluchy...i jeszcze do drugiego lekarza jak sie dopchasz to se zbadaj...na stole wyklinał do asystenta mi powiedział że moje nogi są jak kłody że są cięższe od niego i nie płacą mu za pracę na budowie.....oczywiście nie odezwałam się bo bałam się że zrobi coś dziecku....albo że specjalnie źle mnie zszyje...zresztą tak mną szarpał że odchorowalam to...dopiero wieczorem dostałam mała...bo nie reagowałam naprzeciwbolowe. Oczywiście jak dostałam dzieciątko o wszystkim zapomniałam...później jak już mnie postawili na nogi miałyśmy problem z karmieniem biedna moja maleńka nie umiała złapać sutka i zassać, piersi miałam za wielkie za ciężkie i wypadały małej z buźki...a jak ja braku na dokarmianie ryczalam bo wtedy myślałam że jestem beznadziejna i że nie będę umiała się nią zająć że nie dam sobie rady że jestem za słaba...hormony buzowały....w domu na szczęście laktatorem ściągnęłam mleko i maleńka się najadala...a sam laktator uratował nas bo wyciągnął mi sutki i maleńka z kazdą chwilą jadła lepiej następnego dnia już pięknie jadla z cycusia i tak zostało do dzisiaj.
W sumie weszłam żeby napisać o czymś innym ale musiałam opisać też sam poród...przed chwilą płakałam ....maleńka jest cudowna bardzo grzeczna tylko nocki miala ciężkie między 6-9 tyg. Byłam tak wyczerpana że zasypiałam na stojąco...jestem sama do opieki nad małą...maz z racji niepełnosprawności nie może jej nosić amala już się przyzwyczaiła do noszenia...z resztą niema w tym nic złego bo mam ją jedna tak długo na nią czekałam że mogę nosić mogę nie spać po nocach itd tak bardzo ja kocham...ale są takie dni jak dzisiaj...maleńka nie spała praktycznie w dzień robiła sobie tylko turbodrzemki..ciężko ją było uspac na noc nicnie pomagało ani cycus ani zmiana pieluchy ani białe szumy ani kołysanki ani rączki...byłam bezsilna i niestety się denerwowałam ...mała usnela dopiero w wózeczku...ale ja psychicznie siadłam bo mam okropne wyrzuty sumienia że się zdenerwowałam ...musiałam mała na chwilę odlozyc taka płacząca bo już nie miałam siły kołysać na rękach....nogi i kręgosłup wkazily mi do tyłka.... Płakałam bo przez to że wkurzyłam się mam wyrzuty sumienia i to straszne...nie zasługuje na to by być mamą tak wspaniałego dzieciątka jakim jest Ala...nienawidzę siebie za to że się zdenerwowałam ale boli mnie też to że mąż zero reakcji...słyszał że ja płaczę słyszał podciąganie nosem i nuezareagowal...tom mnie bardzo zabolało... olał mnie olał dziecko że płakało...ostatnio ciągle burczy na mnie. Ja też na niego burcze ale jak rano zanim powie dzień dobry to coś z fochem strzeli albo wścieka się na psa że chce wyjść...to mistrz się odechcieea....a miły jest tylko wieczorem jak chce seksu i jeszcze bezczelnie się pyta czy chociaż lodzika mu zrobię...nóż kurcze...
Wściekam się na siebie za to że tak mnie emocje poniosły - nic małej nie zrobiłam oczywiście ale samo to że ja odłożyłam płacząca i przez minutę siedziałam odwrócona plecami że się musiałam uspokoić to mnie boli bo córeczka jest najwspanialsza na świecie jest orzekochana i daje mi tyyyyle szczęścia!!! To jest największy cud jaki mnie spotkal...mam nadzieję że mimo wszystko będzie mnie kochać...bo brakuje mi miłości żeby które mys na mnie zależało...bo mąż już zapomniał chyba że ma żonę...
Do dupy z takim psychologiem.
26 minut w gabinecie i usłyszałam na końcu, że mam się cieszyć małymi drobiazgami wokół. Mam wrażenie, że Pani psycholog w ogóle nie zrozumiała o czym mówię. Nie spodziewałam się rozwiązania swoich problemów, ale liczyłam na odrobinę motywacji lub dobre słowo, ale usłyszałam na podsumowanie jedno zdanie o radości z małych rzeczy.
No żesz w d.... mam takie porady.
I jednak czwartek 12 nie może być dobrym dniem...
Nie tymrazem 😭
Zaczynamy kolejny cykl walki... ile dam rade? Nie wiem, czasami mam wrażenie ze już nie dam rady... ze może trzeba przestać isc pod prad i zaakceptować wolę zycia, ze jedni maja dzieci a inni nie? Moze czas zacząć uczyć sie życia bez dziecka, zamiast ciągle walczyć o cos, co widocznie akurat dla mnie jest nieosiągalne?
Nigdy nie zrozumiem dlaczego ale co to zmienia?
Tak dzisiaj byłam na badaniach prenatalnych połówkowych .
Chłopiec na 100% . Siusiaczek widoczny na 100 % .
Nie da się tego pomylić.
Zdrowy , wszytko wporzadku , prawidłowo się rozwija.
Moje łożysko, wody płodowe itd także prawidłowe .
Mąż by ze mną na badaniu . Jak bardzo był podekscytowany i przerażony czy wszystko będzie ok to tylko my wiemy .
Ale bardzo się ucieszył widząc Maluszka jak się rusza . Zasłania rączkami itd.
Cieszę się że go zabrałam i doświadczył tego.
Widział że jednak to się dzieje naprawdę, że będziemy mieć synka.
Ja przytyłam 2,8 kg w 2 trymestrze i tyje dalej , oczywiście kończy się dopiero w listopadzie tak wiec do porodu jeszcze przytyje.
Maluszka czuje ale tylko gdy usiądę , siedzę na półleżącą i leże.
Gdy stoję to czasami tam coś czuję lekkie kopnięcie ale bez szału.
Rozstępy się już pojawiają na okoła pępka.. chociaż smaruje balsamem z firmy Palmers ..
I chyba mi nie pomaga.. normalnie swedzi mnie skóra na brzuchu w ciągu dnia . A wczoraj widziałam dodatkowe rozstępy.
Wiadomo tego nie uniknę ale myślałam że chociaż trochę się zmiejszy ich widoczność?
Umówiłam się już na badania prenatalne 3 trymestru mam 15 listopada . Podobno nie są bezpłatne.. trzeba zapłacić no to się zapłaci. Ale chce iść . Powiedzcie mi czy dodatkowo płatne jest zdjęcie 4D dziecka ? Czy to jest w pakiecie .
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.