22 dni po poronieniu
Przyszły wyniki histopatologii - rozległy stan zapalny łożyska i błon płodowych. Podobno nie dało się go zdiagnozować i nie wiadomo co było przyczyną. Profilaktyki na przyszłość też nie ma.
Byłam u nowej lekarki na kontroli po zabiegu - wszystko się wyczyściło, nadżerka jest ale mam z nią nic nie robić. Za miesiąc pójdę jeszcze do innej lekarki żeby sprawdzić co ona mi powie. Już żadnemu z lekarzy nie wierzę na słowo - każdy mówi co innego.
Plan jest taki, że mamy poczekać na miesiączkę, odczekać jeszcze jeden cykl i powoli wrócić do starań. Ja chciałabym już. Psychicznie jestem gotowa, muszę czekać aż fizycznie też będę żeby zapewnić naszej iskierce odpowiednie warunki.
Już nie płaczę na widok kobiet w ciąży i małych dzieci - to już duży postęp. Teraz na ich widok czuję zazdrość, ale nie z powodu ich ciąży, to nie jej im zazdroszczę - zazdroszczę im spokoju i niewiedzy, tego radosnego czasu oczekiwania na nowe życie jakie rośnie pod ich sercem. Ja już chyba nie mam szans na spokojną ciążę w której będzie tylko radość, czuję, że teraz u nas będzie tylko strach o każdy kolejny dzień, obawa przed każdą wizytą i każdym USG żeby nie usłyszeć tego co ostatnio.
Pomimo tego chcemy, oboje bardzo chcemy kolejnego dziecka i kolejnej ciąży - oby była jak najszybciej.
Mam od 3 dni plamienia, więc za 2-3 dni powienien być @... będziemy zaczynali kolejną walkę..nie mam już na to ani sił ani chęci, robię to tylko dla mojego M,który tak bardzo wierzy w powodzenie... ja mam za to roztrój nerwowy.. wczoraj na mszy podczas piosenki, że Pan jest dobry łzy leciały mi ciurkiem,bo jakiż on dla nas jest dobry? Pozwala na śmierć niewinnych i tak bardzo wyczekiwanych dzieci... po mszy zostałam na chwilę, wypłakałam się do końca i było mi lżej... wkurzam się na to wszystko,ale wiem, że muszę na siłę starać się wierzyć...tylko jak to zrobić? Odnaleźć sens w bezsensie to dopiero jest wyzwanie... jak mam żyć bez dziecka,które jest spełnieniem moich marzeń? Mogę żyć biednie, ale tak bardzo pragnę mieć pełną rodzinę...czymże jest bogactwo,gdy nie ma się tego co najważniejsze?(dla mnie) no nic...pożyjemy,zobaczymy...innego wyjścia nie ma. Na ten cykl się nie nastawiam...
Walczę z cukrem naczczo. Czego bym wieczorem nie zjadla to w ostatnich dniach cukier ok 116-117... dziwne to,bo z krwi cukier był przecież 88 i było ok.. skupiam się na wyregulowaniu tego choć w miarę i będę myślała co dalej.
Dziś 18dc cyklu,czuje się w porządku. Wg aplikacji owulacja była 4dni temu (czyli w Czwartek),nie miałam jak zrobić testu owulacyjnego,ale w środę rano zaczynała ciemnieć kreska,więc mogło tak być 😉 byliśmy na wyjeździe w 6 par,gdzie jedyną bezdzietną byłam ja z Mężem. Z tymi staraniami też było ciężko,bo z racji że nie Mamy dzieci spaliśmy w salonie połączonym kuchnia, imprezki do późna,a z rana z dziećmi przychodzila reszta,więc wątpię aby coś z tego wyszło,bo tylko 2 razy serduszkowalismy w okolicy owulacji... mężowi wyszły słabe wyniki,nie napawa to optymizmem. Ma się zapisać do androloga na konsultacje. Juz zaczęła suplemetowac selen, cynk i kwas foliowy. Zobaczymy,liczmy,ze pomoże.
13dpt
Beta rośnie!! Dzisiejszy wynik 689mlU/ml ❤️
Czy to się dzieje naprawdę?
30 dc
@ gdzie jesteś? Czekam na Ciebie 😜
33+3
Jest mi cholernie ciężko. Nie fizycznie. Tzn tu też, ale nie przeszkadza mi to. Wręcz zaczęłam się z tego cieszyć ostatnimi czasy. Jest mi ciężko psychicznie.
2 dni temu miałam usg 3 trymestru. Opóźnione ze względu na usg w 26 tc jakie miałam, żeby sprawdzić serduszko synka. Na usg teraz wszystko w porządku. Jest maleńki ślad niedomykalności, ale to jest w granicach normy. W jej dolnych granicach wręcz ❤️ Synek mały, wg usg jest ok tydzień do tyłu. Kości udowe nadrobiły i nie odstają tak mocno. No rośnie cały czas maluszek, tylko powoli i w swoim tempie ❤️
Nasza kruszyna zważona na ok 1851 gram 🐻💙👶🏻 Mój malutki, najcudowniejszy skarbek ma już prawie 2 kg 🥺 Cały czas to dolne percentyle - w granicach nastu ale jedna w normie. Mam się nie martwić bo widać, że rośnie sobie. Ale czekam na te przekroczone 2 kg jak na zbawienie. Potem będę czekać na każde dodatkowe 100 gram.
Problemy są znów z szyjką. Skróciła się od ostatniego badania na 1,6-2 cm. 🥺🥺 Do tego zaczął mi już bardziej na poważnie odchodzić czop. Codziennie parę glutków ze mnie wylatuje. Boję się okrutnie bo to jeszcze nie czas. Jest za mały, za chudziutki, za młody na to, żeby wychodzić 🥺 Powinien jeszcze zostać w brzuszku z mamusią chociaż te 3 tygodnie.
Na razie leżę. Leżę i wstaję tylko do toalety, rano sie ubrać, a wieczorem rozebrać. Prysznic ograniczyłam nawet do jednego na parę dni. Bo się boję za każdym razem jak się podnoszę, że szyjka nie wytrzyma 🥺
Wiele zrobiłam przez ostatnie 3 tygodnie. Ciuszki i wyprawka wyprane i wyprasowane, porządek w komodzie zrobiony, baby shower psiapsi ogarnięty i zaliczony, tak samo sesja ciążowa. Laktator i smoczki, butelki wyparzone, a torba do szpitala stoi gotowa. Tak na 90%. Zostało parę rzeczy do dopakowania tylko. Pomoc mamy była przy tym nieoceniona bo sama nie byłabym w stanie tego zrobić.
I to, że to wszystko zrobiłam sobie teraz wypominam. Wyrzucam sobie to, że mogłam leżeć i wylegiwać jeszcze tego malucha. Starałam się oszczędzać jak tylko mogę. Ale czuję, że powinnam trzymać go bezpieczniej. Wyrzucam sobie, że to moja wina, że młody może przyjść przedwcześnie na świat. I to, że może mieć przez to gorszy start. Martwię się o niego.
Wpadłam w szał zakupowy. Kupuję ostatnie potrzebne elementy. Mąż wraca z ostatniego wyjazdu pojutrze i kończy przygotowania. Trzeba ustawić przewijak, kupić i złożyć łóżeczko. Trzeba też ostatecznie przemeblować sypialnię. Odebrać wózek z fotelikiem, zamontować bazę, a wózek i fotelik wywietrzyć.
Poza zakupowym szałem połykam książki o szerokiej tematyce opieki i karmienia noworodka. Chcę się jak najlepiej przygotować. Boję się, że nie będę umiała wziąć na ręcę czy zmienić pieluszkę, przebrać tak żeby nie zrobić tej kruszynce krzywdy. Boję się, że nie będę w stanie go wykarmić. Że nie będę wiedziała dlaczego płaczę i nie będę umiała płaczu tej małej istotki utulić.
Kocham go nad życie, ale boję się pierwszego spotkania. Nie wiem czy dam radę być tak dobrą mamą na jaką zasługuje.
Wiem tylko, że będę kochać go z całego serca, do końca życia i jeszcze dłużej.
Mój największy cud w 33 tygodniu ciąży. Te usteczka, ten nosek, te moje chomiczkowe policzki. Najpiękniejsza kruszyna na świecie. 💙👶🏻🌈🐻
![]()
Synku, trzymaj się tam mocno mamy. 💙 Musisz jeszcze wytrzymać w środku nudne 3 tygodnie leżenia. 🙏🏼 Chociaż tyle proszę Cię.
19 dni i będziemy w 36 tc. Tylko tyle maluszku. Tylko tyle nam brakuje, żeby Twój start był możliwie jak najlepszy. 💙
Szyjko proszę trzymaj się 🙏🏼 Już tak niewiele zostało. Tak niewiele… 🥺
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2021, 00:33
3 dc
Tydzień po punkcji zaczęły się plamienia... cykl był krótszy niż zazwyczaj. Od dziś biorę Estrofem i czekam z niecierpliwością na transfer. Monitoring mam 15/09. Jestem podekscytowana, mam nadzieję, że nam w końcu się uda🙂
12dc lewy jajnik pęcherzyk 14,5 mm
20 dc, transfer zarodka 🐣
Aaaaa to już dziś ciężko mi w to uwierzyć że wrócę z kropkiem do domu 🙈🙊 mega się cieszę i trochę stresuje 😬 bardzo bym chciała żeby się zadomowił i został z nami, ale tez mam na uwadze że może się nie udać dlatego mamy już plan B, że w następnym cyklu podejdziemy znów do transferu, póki co jeszcze nie wiem ile mamy blastocyst wszystkiego dowiem się dzisiaj 😍 jestem mega podjarana 🔥
Wczoraj byłam na usg bo dalej mam ból brzucha i dyskomfort, tak jak przypuszczałam jajniki dość powiększone, lekarz stwierdził że nie mam sie czym przejmować, ale zrezygnowaliśmy z podania dwóch zarodków nie chce ryzykować dużego obciążenia organizmu .
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2021, 11:04
Łooo...
Dzisiejsza wizyta u doktora mnie zaskoczyła.
Nie sądziłam, że będzie miała taki przebieg.
Jestem tuż przed owulacją. Prawy jajnik przejął totalnie kontrolę i tylko on owuuluje.
Doktor zadecydował, że pęcherzyk jest tak duży, że trzeba podać na już , na teraz zastrzyk Ovitrelle.
Nie spodziewałam się, że to tak szybko się potoczy.
Na szczęście udało mi się dostać bez problemu ten zastrzyk.
Mąż podjął się zadania i będąc mega zestresowany elegancko się wbił w skórę. I poszło.
Jedynie jest mi niedobrze, ale nie wiem czy to że stresu, czy po tym zastrzyku, czy jeszcze z innego powodu.
Mamy jeszcze walczyć 4 dni. Może zdarzy się cud i tak po prostu się uda?
Za miesiąc mamy oboje zrobić badania na przeciwciała przeciwplemnikowe. Może w tym będzie odpowiedź?
Zobaczymy...
Dotrwaliśmy praktycznie do 35tc (za 2 dni). Przy czym słowo "dotrwaliśmy" jest tutaj kluczowe, biorąc pod uwagę, że ostatni miesiąc był naprawdę trudny. Udało nam się wyjechać na kilka dni na działkę do teściów. Było naprawdę super, mega odpoczywałam, dopóki nie złapał mnie atak kolki żółciowej. Wylądowałam na sorze w powiatowym szpitalu, gdzie chcieli mnie ciąć (usuwać woreczek żółciowy) i potraktowali mnie tak skandalicznie, że z płaczem wypisywałam się stamtąd na własne żądanie. Byłam tak roztrzęsiona, że wyszłam ze szpitala bez zdjęcia wenflonu, na szczęście teściowa, która jest pielęgniarką pomogła mi go wyjąć. Po historii szpitalnej skróciliśmy "urlop" i wróciliśmy do domu. No i zaczęły się inne historie zdrowotne. A to nabawiłam się zapalenia pęcherza, a to objawiły się hemoroidy. Czyli historie, których wcześniej nie znałam przy ciąży z Emilą. Na szczęście wszystko już jest ok, pozbyłam się zapalenia pęcherza (przynajmniej tak mi się wydaje, bo nic nie boli, czekam jeszcze na wynik posiewu moczu), hemoroidy też opanowane. Czekam co raz bardziej niecierpliwie na rozwiązanie. 21 września ściągamy pessar i według doktor pójdzie bardzo szybko, bo szyjka jest już naprawdę słaba. Nie ukrywam, że gdyby ten poród był podobny do ostatniego, byłabym bardzo zadowolona ☺️ liczę na to, że urodzę jeszcze we wrześniu. Czekamy zatem na naszą Antosię, wszystko mamy już gotowe, walizka do szpitala spakowana, zostało skręcenie łóżeczka ❤️ jestem spokojna, nie panikuję przed porodem bo wiem, że niewiele to zmieni i muszę przez to przejść. Poród mnie nie ominie przecież. A nie mogę się już doczekać aż pójdziemy wszyscy na fajny jesienny spacer, bez mojego sapania i bólu przy każdym kroku. I tego się trzymam, jeszcze trochę! ☺️
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2021, 11:53
Przyszły wyniki badań nasienia męża.
Wszystkie parametry w normie w porównaniu do ilości koncentracji plemników w nasieniu.
Natomiast na granicy normy wyszła:
- Koncentracja komórek okrągłych: 5; norma: <5
- Koncentracja leukocytów: 1; norma <1
Jutro wizyta u naszego endokrynologa.
Mąż umówił się na poniedziałek na posiew nasienia z antybiogramem, na wyniki czeka się 6 dni. Zobaczymy czy przyczyną jest infekcja, czy czynniki środowiskowe.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2021, 12:16
Nadszedł dla mnie zły czas... Od tygodnia pęka mi głowa. Żadne sposoby nie pomagają, a tabletki uśmierzają ból na tyle, że mogę wstać z łóżka i jako tako przetrwać dzień. Doszły do tego wymioty i zawroty głowy. Ledwo żyję. Nikt kto nie doświadczył migreny nie zrozumie jakie to jest dziadostwo.
Najgorzej, że dziś miałam drugie szczepienie limfocytami i nie wolno mi brać żadnych leków. Mam wytrzymać najdłużej jak się da ale minimum 3 dni. Nie wiem jak dam radę 😔
Jakby tego było mało, w czwartek mamy wesele. Zapowiada się rewelacyjnie biorąc pod uwagę migrenę w pełni i dolegliwości po szczepieniu. Mam nadzieję, że tym razem nie dadzą mi w kość tak bardzo jak przy pierwszej dawce.
Mam straszne nerwy na siebie, że jestem takim słabym fizycznie człowiekiem, że wszelkie choroby się mnie imają, a dolegliwości odczuwam ze zdwojoną siłą.
Nawet nie poczułam lata w tym roku. Lipiec spędziłam w łóżku cierpiąc podczas stymulacji i hiperki, a sierpniowy urlop zabrała mi migrena. W poniedziałek wrócę do pracy wykończona. Tyle z życia...
14dc...
Tymrazem dół przychodzi szybciej niz zwykle... minęło 2 dni od podania ovitrelle i nic... temperatura nie drgnela, czyli nic z tego... co dalej? Dalej zostaje czekać na wizytę, kolejny cykl ma byc stymulowany, ale powoli jest coraz mniej nadziei na szczęśliwy finał i zostaje strach, ze się nie doczekam 😭
6 dc
Po wizycie. Mam mnóstwo pęcherzyków po ok 9 mm. Ze względu na pcos i AMH 14 będziemy powoli zwiększać dawkę Gonalu. Zrobiłam badania: glukoza i estradiol. Wynik testu na HPV negatywny🥳z czego ogromnie się cieszę. Następna wizyta podglądowa w poniedziałek. No i to by było na tyle. Życzę wszystkim dziewczynom udanego weekendu🙂
"Pod górkę mam, ale na to się pisałam tak czy siak"
3dc/3cs
Wydaje mi się że już moja psychika powoli wraca na tory. Przez ostatnie dni zdążyłam przewertować cały internet z hasłami "spadająca beta a jednak ciąża" na szczęście w końcu przyszło krwawienie i moje szaleństwo zostało zatrzymane. A tak na prawdę to mój M mnie trochę naprostowal. Lekarz daje zielone światło na starania w tym cyklu. Więc co mi szkodzi. Szanse że zajadę w ciążę cykl po cyklu raczej żadne a przynajmniej mam jakiś cel.
Suplementacja:
Folian, B6, B12, Vit C, koenzym Q10, Pregna Start, Encorton dwa razy dziennie, olej z wiesiołka do owulacji, aspirin cardio na noc.
Mój Niuniu po tygodniu w żłobku z powrotem chory. Mam nadzieję że tym razem szybciej mu przejdzie. Ale też szybciej działam. Szkoda mi chociaż mówi że nie chce do żłobka. Pierwsze dwa dni były ok. Później coraz gorzej. W przedostatni dzień rozpłakał się na parkingu pod żłobkiem bo nie chciał iść, ale potem już się normalnie ładnie bawił i wszystko. A w piątek płakał całą drogę do żłobka. I rozstanie też nie było łatwe. Niby potem pisały że się uspokoił. I znów teraz będzie miał taką przerwę i nie wiem jak to potem będzie. Przez ten żłobek już chorował więcej niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Nie wiem czy dobrze zrobiłam go zapisując...
Powoli zabieramy się za meblowanie synkowi pokoju. Na jego urodziny musi być wszystko gotowe i koniec kropka!
Zajmę się tez ważnym projektem w pracy to może tak się sama nie będę nakręcać.
Po prostu oprócz tego że tak najnormalniej w świecie ciężko przeżyć taka stratę to nakręciliśmy się że będzie dziecko z maja jak mój M. Synek był na moje urodziny i zaczęliśmy już sobie wyobrazić jak na urodziny męża będzie drugi poród. Że to będzie 2,5 roku różnicy jak idealnie i że akurat w pracy też zawsze od maja jest mniej pracy więc odejdę w takim w miarę nie gorącym czasie. Że nie będę chodzić w ciąży na największych upałach. I bla bla bla mnóstwo planów w te parę dni zdarzylismy wymarzyć. Nie potrzebnie.
A tak przecież dlatego już w tamtym roku postanowiliśmy się starać o drugie po wiedzieliśmy że u nas nie będzie prosto. A tu się okazuje że prosto ale krótko. Nie wiem co gorsze.
Więc przemyślałam to wszystko i bardzo bym chciało po prostu w przyszłym roku jednak urodzić ale najważniejsze to zdrowe dziecko. Jak trzeba będzie dłużej na nie poczekać to poczekamy. Czy będzie łatwo pewnie nie. I pewnie nie raz będę wylewać następne żale. Ale będę walczyć. Na Niunia też musieliśmy chwilę czekać i swoje wcześniej przejść ale teraz jak na niego patrzę to wcale nie myślę o tym że mógł by mieć już prawie 4 lata czy coś. Cieszę się że go mam. Więc mam nadzieję że jeszcze doczekam się kolejnego cudu a wtedy wszystko co się przeszło i jak długo się czekało nie będzie mieć znaczenia.
I niestety w całej Polsce jest deficyt leku clostilbegyt, kolejna kłoda pod nogi 😥 nie wiem co mam już robić i myśleć, wszystko idzie nie tak jak powinno... Napisałam smsa do lekarza że jest problem i nie ma nigdzie leków, czy zmieniamy leczenie. Czekam na odpowiedź. Ale nie jest mi to na rękę, bo brałam przez dwa cykle Lamette, która na mnie w ogóle nie działała więc boję się że to strata czasu i pieniędzy. Clostilbegyt na mnie działał, dzięki niemu udało mi się w grudniu zajść w ciążę, niestety straciłam ja i do mnie dobiło jeszcze bardziej 😟 jestem załamana, nawet mąż mówi że chyba zaczynam popadać w depresję...
11 dc
Endometrium 6,5 mm
Jajnik prawy : 19 mm i 18 mm
Mój ginekolog prowadzący nie zaleca drożności ani histeroskopii ze względu na niewydolność szyjki w ciąży z Florką 🥺 bo każda kolejna ingerencja mechaniczna w szyjkę pogłębi jej niewydolność w ewentualnej ciąży.
Mamy starać się jeszcze 2 cykle i ewentualnie zrobi mi laparoskopię w celu drożności i sprawdzenia od środka macicy 😬
Jego zdaniem powinnismy się zainteresować immunologią 🤔
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2021, 21:07
Dostałam telefon z kliniki - z 6 zapłodniły się 6 komórek, superrr😁😁😁 Wiem, że wszystko jeszcze może się zmienić, ale na razie cieszę się bardzo. W 6 dobie (niedziela) dostanę ostateczną odpowiedź ile mamy zarodków.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.