aknis każdy doczeka swojego szczęścia 24 sierpnia 2021, 09:36

Cześć, wiele się działo przez ostatnie lata, wielu lekarzy, badań, diagnoz, bolesnych strat i w momencie kiedy wszystko rzuciliśmy godząc się z losem pojawił się cud. W tym roku zostałam mamą, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, patrzę na tego małego człowieka i płacze z radości. Tego uczucia nie da się opisać. Nie jest ważne zmęczenie, problemy, to wszystko nie ma znaczenia. Dla niego warto bylo przejść te cała wyboistą drogę przez mękę. Patrzę właśnie jak śpi obok mnie, taki bezbronny, cudowny i łzy same leją się z oczu, dziewczyny to co czeka na końcu tej trudnej drogi wynagradza wszystko. Życzę każdej staraczce, żeby najszybciej jak to mozliwe mogła tego doświadczyć. ❤️

Dziś 3 dpo... Temperatura poszła w górę jeszcze bardziej ale czy to coś znaczy? Znaczy tylko tyle, że wzrasta poziom progesteronu. Na razie tylko o tym to świadczy. Nie mam dużo nadziei na ten cykl.. To plamienie w 11 dc, zero objawów owulacji nie zwiastuje moim zdaniem udanego cyklu. Czy może jednak się pojawisz nasz mały cudzie? Czekamy na Ciebie 🙏

16 dc, 1 dzień po punkcji 💉

Prawie cała noc nie spałam 😣 nasilił się ból jajników i ból podbrzusza, a przeciwbólowe mało co pomagały do tego włączyło się myślenie o moich komóreczkach ile się zapłodniło, jak będzie wyglądał transfer skończywszy na wyprawce 🤦🏼‍♀️ Tak wiem za wcześnie na takie myślenie ale wyobraźnia zwłaszcza w nocy jest bardzo bujna 🙈🙈 dzisiaj muszę się czymś zająć może jakiś serial na Netflixie by za dużo nie myśleć 😅

Edit: jest informacja z kliniki 🙈 zapłodniło się 6 komórek 🥳🤩 wydaje mi się że to dobry wynik 💪🏻 W sobotę lub niedziele będzie wiadomo o której transfer 😍 jestem mega zajarana 🥰 kochane trzymajcie się tam niedługo się spotkamy 🙏🏻


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2021, 13:15

14 dc
Dzisiaj ostatni monitoring. W sumie 20 większych pęcherzyków po 16, 17, 18 mm. Czuję to dzisiaj dobitnie. W poniedziałek o 8:00 punkcja. Ostatni zastrzyk Cetronide dziś podany. O 20:00 zastrzyk z genopeptylu. Od jutra przez 3 dni antybiotyk. Mam tak wielkie jajniki, że się stykają (widać to na usg) - mam nadzieję, że przy stymulacji to jest ok i nie wróży hiperki. Bylam dziś u nowej p. dr, gdyż w tę sobotę ona miała dyżur, a mojej dr nie było. Na początku się wydawała taka powściągliwy , ale po chwili zmieniłam zdanie o niej na plus. Jutro mam zamiar się nie przemęczać i relaksować😉🙂🙂

10 dc
Nasza zasada, która sprawdziła się poprzednio - ❤️ co 2 dni przez cały cykl, dlatego nie mierze temperatury. Będę robić testy owulacyjne tylko po to żeby dokładnie wiedzieć kiedy będzie pik i jeśli będę w ciąży to nie słyszeć że bobo młodsze o tydzień i się nie stresować 😊 Owu obstawiam koło 19 dnia cyklu wiec jeszcze 9 dni 😍 ale oczywiście staramy się już 😈
Wczoraj z mężem stwierdziliśmy, że jeśli się uda w tym pierwszym cyklu to będziemy przeszczesliwi. Byliśmy na weselu. Bardzo odczuwamy brak dziecka. Było dużo osób w naszym wieku i większość ma już maluchy. No a ja rodziłabym za miesiąc..

Nastawiam się mega pozytywnie 😍

Jestem 4 dni po operacji. Zniosłam ją duuuużo lepiej niż ostatnią ❤ lekarz wykonał skaryfikację prawego jajnika. W obrazie z kamery lekarz nie widział żadnych zrostów. Sam nie wie skąd ta niedrożność lewego jajowodu. Być może już się z takim urodziłam😔
Mimo stresu, bólu, wylanych łez w tym cyklu jest on dla mnie i mojego męża wytchnieniem. Sytuacja sprawiła, że nie możemy się starać o dzidziusia więc spokojnie bedziemy czekać do nowego cyklu. Mam nadzieję, że ruszymy z nową nadzieją i energią. Czuję, że otworzyłam nowe drzwi. Jeszcze tutaj nie byłam. Tym razem idziemy przez ten laborynt prowadzeni za rękę. Nie zmienię lekarza. Ufam mu i czuję się bezpieczna. Jeśli teraz nic nie wyjdzie to zostaje nam in vitro. Tak powiedział lekarz i wiem, że ma rację. Jestem mu wdzięczna, że jest z nami szczery. Przestałam się bronić przed in vitro. To bardzo trudne ale pogodziłam się z tą myślą😌

celina550 Celinowy notes 🤰 23 listopada 2021, 16:11

Porównanie cen dla badania nasienia w Warszawie (stan na miesiąc/dwa temu?)

nasie.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2021, 16:11

26 dc

Czekam na @. Wizytę "kontrolna" po laparoskopii mam końcem września 😂 😅 i to był najbliższy wolny termin. Terminy w przychodni prywatnej potrafią rozbawić do łez. Pewnie szybciej bym się dostała na NFZ 🤭

Mąż postanowił sam z siebie wrócić do suplementacji. Zobaczymy na jak długo starczy mu zapału do regularnego brania tabletek. Czasami myślę sobie że i na nas przyjdzie pora i w końcu uda nam się zajść w ciążę, a czasami tak sobie myślę że ja w sumie nie mam podejścia do dzieci, nie potrafię zagadać do dzieci koleżanek, stresuje mnie zostanie z nimi sam na sam, a po spotkaniu czuję się wyssana z życia i muszę odpocząć.

Niebawem moje kolejne urodziny i 4 rocznica ślubu. To tak dla przypomnienia że jestem stara i wg naszych "ustaleń" powinniśmy mieć już 3 letniego syna i zaczynać starania o rodzeństwo. 😁 Naiwność level MASTER! 😂

Obiecałam sobie, że będę codziennie notować za co jestem wdzięczna. Notuję więc:
- cieszę się, że mam fajną pracę,
- cieszę się, że mam kochającego męża,
- cieszę się, że mamy własny domek i jest nam w nim dobrze
@ się prawie kończy, zaraz będzie można znowu się starać. Mam szczerą nadzieję, że rzeczy się ułożą lepiej w tym miesiącu pod względem zachodzenia, ale o to trzeba trochę powalczyć.
Muszę przyjąć bardziej zdrowe formy dbania o siebie. Kawałek po kawałku, jeżeli tylko się da!

Syla87 Projekt dziecko - zrealizowany 😉 11 stycznia 2022, 21:59

Po atakach paniki przyszła jeszcze jedna refleksja, niestety również smutna.

Przeglądałam Instagram dziś i zobaczyłam dziewczyny które eksponują brzuszki w 12, 13, 15 tygodniu ciąży, na sesjach, pokazujące zakupy dla dziecka, radosne…Zazdroszczę im, wyjątkowo 😉 nie tego że są w ciąży ale tego że się nie boją. Ja już wiem, nie będą taką matką. Mnie już niepłodność odarła z odwagi, nadzieji i radości. Zabrała radość ze starań, z romantycznego poczęcia, ze spontanicznych dwóch kresek testu który zrobiłam bo niezauważylam ze okres mi się dwa tygodnie spóźnia. Ja już tego nie będę mieć nigdy. Za to będę mieć strach, że jak Bóg da i się uda i będę w ciąży to wiem że najchętniej światu bym o tym powiedziała jak się dziecko urodzi. Że każdy skurcz, ból będzie podsycał panikę…

Przed tym jak zaczęłam się starać nie myślałam o tym że można poronic, tzn. oczywiście wiedziałam ale „takie rzeczy” nie działy się w moim otoczeniu. Wszystkie moje kuzynki zaszły od tak w zdrowe ciąże, moja siostra w obie ciąże zaszła jak tylko pomyślała że chce być w ciąży, obie zdrowe. Nawet przez myśl mi nie przeszło że coś może być nie tak. A teraz? Moja koleżanka poroniła kilka tygodni temu a w szpitalu usłyszała „proszę panią niestety w dzisiejszych czasach 50% pierwszych ciąż jest ronionych” ILE???? 50% i teraz pytanie orzeł czy reszka w której 50% się znajdę. Szczerze? Wolałam tego nie wiedzieć jak i innych rzeczy…

Ale dość smutasów! Wdech wydech 🙆‍♀️🙆‍♀️🙆‍♀️ Będzie dobrze (nie lubię jak ktoś mi tak mówi, zwłaszcza mąż jak dostaje okres ale sama sobie mogę 💁‍♀️), wszystko zawsze układa się pomyślnie a jak jeszcze nie jest pomyślnie to znaczy że się jeszcze układa 😉 trzeba czasu! Zen

Bądźcie zdrowe Kochane ❤️

Konsultacja immunologiczna.

Do naszego zestawu dołączyła niepłodność immunologiczna. Nie rozumiem dlaczego mój organizm broni się przed ciążą. Przecież serce pragnie dziecka, głowa pragnie, a mój organizm traktuje zarodek jak wroga. Czego nie ogarnia? Dostałam zalecenia od docenta.
Opcji wyjścia z tej sytuacji jest kilka.
Wciąż czekam na wynik biopsji endometrium, mam nadzieję, że do czwartku dojdzie bo bez niego nie mam po co iść na wizytę do kliniki.
Tak naprawdę na podstawie tego wyniku będzie oparte dalsze postępowanie.

Wariant numer jeden.
Wychodzi stan zapalny endometrium, który trzeba przeleczyć antybiotykiem. Bywa tak, że antybiotykoterapia wystarcza bo stany zapalne w organizmie wzmagają cytotoksyczność.

Wariant numer dwa.
Stanu zapalnego nie ma. Wtedy od 2-3dc trzeba włączyć immunosupresje na 14 dni. Czasem to wystarcza i kolejny transfer jest szczęśliwy, cross match się obniża.

Natomiast jeśli chcemy podejść bardziej kompleksowo, mieć większe szanse na powodzenie, trzeba podnieść allo mlr.
Tutaj opcje są dwie.

Opcja numer jeden to immunoglobuliny.
Największy minus to logistyka.
Lek jest dostępny w Czechach (mieszkam na drugim końcu Polski),więc trzeba sobie znaleźć aptekę,pojechać do Czech, kupić i znaleźć klinikę, która zechce mi podać kroplówke, a nie każda klinika jest chętna na takie działanie. Wlew podaje się w cyklu transferowym, kilka dni przed transferem. Działanie krótkie, tylko jeden cykl. Koszt to około 6000. Jak się uda to w ciąży trzeba podać jeszcze jedną dawkę.

Opcja druga to szczepienia limfocytami partnera.
Szczepienia odbywają się w Łodzi. Potrzebne są 3 dawki co trzy tygodnie i jedno doszczepienie w ciąży, tak więc cztery wycieczki do Łodzi. Tym samym wydłuża się czas podejścia do transferu o 3 miesiące. I to jest największy minus.
Cena jednej dawki to 1600. Dużym plusem jest fakt, że szczepienia działają pół roku co w naszym przypadku ma znaczenie bo zarodki mamy nieprzebadane. Teraz żałuje, że się nie zdecydowaliśmy, że nie postawiłam na swoim. Może być taka sytuacja,że się naszprycuje a podany zarodek nie będzie miał szans bytu. Taki pusty przebieg. Zostaje mi wierzyć, że wśród tych czterech jest TEN. Pół roku działania może być pomocne,jeśli nie uda się jeden to mogę podejść do kolejnego.

Docent mówił, że obie metody mają porównywalną skuteczność, a wybór zależy od nas. Obie metody są bezpieczne i stosowane od lat.
Muszę się zagłębić w temat, poszukać informacji co niesie za sobą mniejsze skutki uboczne.
Chce, żeby się udało. Po prostu. Mogę sobie zrobić wycieczkę do Czech, jest to do ogarnięcia. Mogę sobie robić wycieczki do Łodzi ale bardzo nie podoba mi się fakt, że transfer odwleka się w czasie. Jednak jeśli to ma zadziałać i sprawić, że się uda, biorę w ciemno.
W ostatecznym podjęciu decyzji pomoże wynik biopsji. Z docentem jestem w stałym kontakcie, może po zobaczeniu wyniku pomoże w podjęciu decyzji.

Obawiam się podejścia do tematu lekarza z kliniki. Nie bardzo uznaje immunologie. Na stronie kliniki w zakładce 'niepłodność immunologiczna' widnieje hasło 'ryzykowne szczepienia limfocytami partnera', troszkę zniechęca.

Czekam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2024, 10:31

1dc/50cykl starań

I koniec urlopu! Udało się polecieć na Islandię. Kraina owiec, koni, wulkanów, lodowców, wodospadów i gejzerów. Matka natura jest Królową. Było niesamowicie pięknie 🥰 Spędziliśmy cudowny, niezapomniany czas.

Co do starań, to się nie łudzę, że zajdę naturalnie. Odpuściłam. Heh... Ja nawet nie wiem czy poprzez ivf zajdę, bo to już też raczej nie takie pewne 🤔 Więc jem i pije co chce i kiedy chcę, nie zastanawiając się " o matko, który to dzień cyklu? 20? O nieee, to ja nie tknę tego wina" pfffff jakaś wyimaginowana ciąża tylko psuje mnie psychicznie. A ja ostatnio bardzo szanuje swoją psychikę. I tak ma zostać.

Zawodowo sporo dzieje. Przez ten rok i ubiegły, więcej niż przez w sumie 13 lat mojej aktywności zawodowej. Może właśnie dlatego, że rozwijam się dalej w drugiej specjalizacji. Co tam będę się ograniczać do jednej 😉 Pracuje w dwóch gabinetach, a od października najprawdopodobniej rozpocznę współpracę ze szkołą rodzenia 😊 Od 3 lat kocham się w uroginekologii 🥰 Dostałam się też na kolejny kurs uroginekologiczny prowadzony przez francuskiego lekarza - guru. Trzeba zaznaczyć, że fizjo uroginekologiczne we Francji jest już od dobrych 50 lat. U Nas w Polsce tak na serio od 10ciu. Dodatkowo tam jest to w pakiecie świadczeń - za darmo. W Pl tylko prywatnie. W Wawie na nfz szpital św zofii oferuje Paniom po porodzie konsultację z fizjoterapeutką, ale nadal tj jedno spotkanie. To cholernie mało!! Rozgadałam się, kończę, bo ja to mogłabym o tym pisać wypracowania 😁

Najprawdopodobniej w kolejnym cyklu Rozpoczynamy 2 procedurę. Ten cykl dalej z witaminami + rozpoczęłam lek zocor od immunologa - jeden miesiąc brania. Większość badań przeterminowana, więc będzie trzeba wszystkie powtórzyć w tym cyklu. Posiewy w cyklu z ivf.

Nie wiem jak to będzie. Po prostu obiecaliśmy sobie z mężem, że spróbujemy 2 procedury.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2021, 00:05

Magda_Z Żyćko 23 sierpnia 2021, 11:28

22 dni po poronieniu
Przyszły wyniki histopatologii - rozległy stan zapalny łożyska i błon płodowych. Podobno nie dało się go zdiagnozować i nie wiadomo co było przyczyną. Profilaktyki na przyszłość też nie ma.
Byłam u nowej lekarki na kontroli po zabiegu - wszystko się wyczyściło, nadżerka jest ale mam z nią nic nie robić. Za miesiąc pójdę jeszcze do innej lekarki żeby sprawdzić co ona mi powie. Już żadnemu z lekarzy nie wierzę na słowo - każdy mówi co innego.
Plan jest taki, że mamy poczekać na miesiączkę, odczekać jeszcze jeden cykl i powoli wrócić do starań. Ja chciałabym już. Psychicznie jestem gotowa, muszę czekać aż fizycznie też będę żeby zapewnić naszej iskierce odpowiednie warunki.
Już nie płaczę na widok kobiet w ciąży i małych dzieci - to już duży postęp. Teraz na ich widok czuję zazdrość, ale nie z powodu ich ciąży, to nie jej im zazdroszczę - zazdroszczę im spokoju i niewiedzy, tego radosnego czasu oczekiwania na nowe życie jakie rośnie pod ich sercem. Ja już chyba nie mam szans na spokojną ciążę w której będzie tylko radość, czuję, że teraz u nas będzie tylko strach o każdy kolejny dzień, obawa przed każdą wizytą i każdym USG żeby nie usłyszeć tego co ostatnio.
Pomimo tego chcemy, oboje bardzo chcemy kolejnego dziecka i kolejnej ciąży - oby była jak najszybciej.

Mam od 3 dni plamienia, więc za 2-3 dni powienien być @... będziemy zaczynali kolejną walkę..nie mam już na to ani sił ani chęci, robię to tylko dla mojego M,który tak bardzo wierzy w powodzenie... ja mam za to roztrój nerwowy.. wczoraj na mszy podczas piosenki, że Pan jest dobry łzy leciały mi ciurkiem,bo jakiż on dla nas jest dobry? Pozwala na śmierć niewinnych i tak bardzo wyczekiwanych dzieci... po mszy zostałam na chwilę, wypłakałam się do końca i było mi lżej... wkurzam się na to wszystko,ale wiem, że muszę na siłę starać się wierzyć...tylko jak to zrobić? Odnaleźć sens w bezsensie to dopiero jest wyzwanie... jak mam żyć bez dziecka,które jest spełnieniem moich marzeń? Mogę żyć biednie, ale tak bardzo pragnę mieć pełną rodzinę...czymże jest bogactwo,gdy nie ma się tego co najważniejsze?(dla mnie) no nic...pożyjemy,zobaczymy...innego wyjścia nie ma. Na ten cykl się nie nastawiam...
Walczę z cukrem naczczo. Czego bym wieczorem nie zjadla to w ostatnich dniach cukier ok 116-117... dziwne to,bo z krwi cukier był przecież 88 i było ok.. skupiam się na wyregulowaniu tego choć w miarę i będę myślała co dalej.

Dziś 18dc cyklu,czuje się w porządku. Wg aplikacji owulacja była 4dni temu (czyli w Czwartek),nie miałam jak zrobić testu owulacyjnego,ale w środę rano zaczynała ciemnieć kreska,więc mogło tak być 😉 byliśmy na wyjeździe w 6 par,gdzie jedyną bezdzietną byłam ja z Mężem. Z tymi staraniami też było ciężko,bo z racji że nie Mamy dzieci spaliśmy w salonie połączonym kuchnia, imprezki do późna,a z rana z dziećmi przychodzila reszta,więc wątpię aby coś z tego wyszło,bo tylko 2 razy serduszkowalismy w okolicy owulacji... mężowi wyszły słabe wyniki,nie napawa to optymizmem. Ma się zapisać do androloga na konsultacje. Juz zaczęła suplemetowac selen, cynk i kwas foliowy. Zobaczymy,liczmy,ze pomoże.

Catlady Walka o drugi cud 24 sierpnia 2021, 12:33

13dpt
Beta rośnie!! Dzisiejszy wynik 689mlU/ml ❤️

Czy to się dzieje naprawdę?

30 dc

@ gdzie jesteś? Czekam na Ciebie 😜

33+3

Jest mi cholernie ciężko. Nie fizycznie. Tzn tu też, ale nie przeszkadza mi to. Wręcz zaczęłam się z tego cieszyć ostatnimi czasy. Jest mi ciężko psychicznie.

2 dni temu miałam usg 3 trymestru. Opóźnione ze względu na usg w 26 tc jakie miałam, żeby sprawdzić serduszko synka. Na usg teraz wszystko w porządku. Jest maleńki ślad niedomykalności, ale to jest w granicach normy. W jej dolnych granicach wręcz ❤️ Synek mały, wg usg jest ok tydzień do tyłu. Kości udowe nadrobiły i nie odstają tak mocno. No rośnie cały czas maluszek, tylko powoli i w swoim tempie ❤️

Nasza kruszyna zważona na ok 1851 gram 🐻💙👶🏻 Mój malutki, najcudowniejszy skarbek ma już prawie 2 kg 🥺 Cały czas to dolne percentyle - w granicach nastu ale jedna w normie. Mam się nie martwić bo widać, że rośnie sobie. Ale czekam na te przekroczone 2 kg jak na zbawienie. Potem będę czekać na każde dodatkowe 100 gram.

Problemy są znów z szyjką. Skróciła się od ostatniego badania na 1,6-2 cm. 🥺🥺 Do tego zaczął mi już bardziej na poważnie odchodzić czop. Codziennie parę glutków ze mnie wylatuje. Boję się okrutnie bo to jeszcze nie czas. Jest za mały, za chudziutki, za młody na to, żeby wychodzić 🥺 Powinien jeszcze zostać w brzuszku z mamusią chociaż te 3 tygodnie.

Na razie leżę. Leżę i wstaję tylko do toalety, rano sie ubrać, a wieczorem rozebrać. Prysznic ograniczyłam nawet do jednego na parę dni. Bo się boję za każdym razem jak się podnoszę, że szyjka nie wytrzyma 🥺

Wiele zrobiłam przez ostatnie 3 tygodnie. Ciuszki i wyprawka wyprane i wyprasowane, porządek w komodzie zrobiony, baby shower psiapsi ogarnięty i zaliczony, tak samo sesja ciążowa. Laktator i smoczki, butelki wyparzone, a torba do szpitala stoi gotowa. Tak na 90%. Zostało parę rzeczy do dopakowania tylko. Pomoc mamy była przy tym nieoceniona bo sama nie byłabym w stanie tego zrobić.

I to, że to wszystko zrobiłam sobie teraz wypominam. Wyrzucam sobie to, że mogłam leżeć i wylegiwać jeszcze tego malucha. Starałam się oszczędzać jak tylko mogę. Ale czuję, że powinnam trzymać go bezpieczniej. Wyrzucam sobie, że to moja wina, że młody może przyjść przedwcześnie na świat. I to, że może mieć przez to gorszy start. Martwię się o niego.

Wpadłam w szał zakupowy. Kupuję ostatnie potrzebne elementy. Mąż wraca z ostatniego wyjazdu pojutrze i kończy przygotowania. Trzeba ustawić przewijak, kupić i złożyć łóżeczko. Trzeba też ostatecznie przemeblować sypialnię. Odebrać wózek z fotelikiem, zamontować bazę, a wózek i fotelik wywietrzyć.

Poza zakupowym szałem połykam książki o szerokiej tematyce opieki i karmienia noworodka. Chcę się jak najlepiej przygotować. Boję się, że nie będę umiała wziąć na ręcę czy zmienić pieluszkę, przebrać tak żeby nie zrobić tej kruszynce krzywdy. Boję się, że nie będę w stanie go wykarmić. Że nie będę wiedziała dlaczego płaczę i nie będę umiała płaczu tej małej istotki utulić.

Kocham go nad życie, ale boję się pierwszego spotkania. Nie wiem czy dam radę być tak dobrą mamą na jaką zasługuje.

Wiem tylko, że będę kochać go z całego serca, do końca życia i jeszcze dłużej.

Mój największy cud w 33 tygodniu ciąży. Te usteczka, ten nosek, te moje chomiczkowe policzki. Najpiękniejsza kruszyna na świecie. 💙👶🏻🌈🐻

315b07ac529d.jpg

Synku, trzymaj się tam mocno mamy. 💙 Musisz jeszcze wytrzymać w środku nudne 3 tygodnie leżenia. 🙏🏼 Chociaż tyle proszę Cię.

19 dni i będziemy w 36 tc. Tylko tyle maluszku. Tylko tyle nam brakuje, żeby Twój start był możliwie jak najlepszy. 💙

Szyjko proszę trzymaj się 🙏🏼 Już tak niewiele zostało. Tak niewiele… 🥺


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2021, 00:33

3 dc
Tydzień po punkcji zaczęły się plamienia... cykl był krótszy niż zazwyczaj. Od dziś biorę Estrofem i czekam z niecierpliwością na transfer. Monitoring mam 15/09. Jestem podekscytowana, mam nadzieję, że nam w końcu się uda🙂

Aga94 W oczekiwaniu na II 6 września 2021, 17:04

12dc lewy jajnik pęcherzyk 14,5 mm

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)