16dc

Odebrałam z Apc z łodzi wyniki Allo mlr po szczepieniach. Z 18% podskoczyło do 25%. Napisałam do docenta - informacja, nie doszczepiamy, robić transfer. Sama nie wiem czy to jest wystarczający wynik... Mam dziwne uczucia.

25dc/3cs

Chyba jestem jednak beznadziejnym przypadkiem bo Św Rita mnie wysłuchała.
Na październikowym forum dziś tyle nadzei więc mnie poniosła ta pozytywną energią wprost do WC z testem ciążowym. I oczom nie wierzę ale jest druga kreska.
Z jednej strony jak zwykle radość z drugiej o wiele większy strach i stres.
Nawet nie chce pisać myśleć że może znów to być krótki sen.
Idę jutro na betę dla pewności czy to nie jakiś fałszywy test.

Aurore Wyboje mojego życia. 5 marca 2023, 12:21

Na ten moment 7 cykl starań, 33 dzień cyklu, 8 dzień po owulacji.

Odleciałam.
Straciłam panowanie i odleciałam.
Wczoraj wydarzyło się coś co jednocześnie bardzo mnie uradowało, a później zaczęłam mieć coraz więcej obaw. Ten dzień był dla mnie pełen stresów i gonitwy myśli, której nie mogłam uspokoić.

Wczoraj, czyli 7dpo wydarzyło się plamienie. Tego nie dało się pomylić z ostatnimi plamieniami śródcyklicznymi występującymi podczas ostatniego cyklu. W tamtych dopatrywałam jakichś czerwonych nitek.
Tutaj bezpośrednie plamienie, różowawe, bez śluzowatych pozostałości. Było na tyle duże, żeby wzbudzić mój niepokój i uznać, że to koniec, bo objętościowo takie plamienia są u mnie zawsze dzień przed okresem. Po tym wydarzeniu nasilił się ból podbrzusza, co nie było dla mnie super uciążliwe ale wyraźnie odczuwalne. Nie przekraczało mojego progu wytrzymałości, a tylko delikatnie go drażniło. Od tamtej pory miewam też dziwne delikatne skurcze, które czuję pod ręką. Przypominają fascykulacje, które sporadycznie miewam na ramieniu lub na powiece oka, gdy towarzyszy mi migrena. Dodatkowo prawie całkowicie zeszło napięcie odczuwalne w piersiach, uczucie ich ciężkości i wrażliwość. To co zostało utrzymuje się na minimalnym poziomie.
No nic. Zabezpieczyłam się wkładką, żeby dokładnie obserwować całą sytuację.

Oczywiście już wtedy się pogubiłam. Czułam się bardzo niepewnie. Czułam jak władzę nade mną przejmuje lęk.
To była całkiem nowa sytuacja. Jeszcze tutaj nie byłam. Co teraz?
Musiałam zdobyć jak najwięcej informacji w tym temacie. Taka po prostu już jestem, że fakty mnie uspokajają. Zajęłam się poszukiwaniami materiałów, dzięki czemu jakoś ten dzień zleciał, ale około godziny 18 poczułam, że muszę iść do toalety.
Przyglądam się wkładce, ale za bardzo nie mam czemu, bo jest sucha i czysta, aż tu nagle widzę na papierze krew w kolorze brązowym - kawa z mlekiem - bez żadnych nitek i bez dodatkowego śluzu. Ilość mnie zaskoczyła - porządna łyżeczka.

Czuję jak mój niepokój sięga zenitu.
Przecież wszystko wskazuje na te dobre rzeczy - na plamienie implantacyjne, więc czemu jestem tak niespokojna?
Długa rozmowa z mężem. On widzi, że ja panikuję i odlatuję, ale udaje mu się mnie uspokoić.
"To co czujesz to tylko strach, bo jesteś w całkiem nowej sytuacji. Znasz przecież to uczucie, dobrze je wyczuwasz i potrafisz określić skąd się bierze. Tylko, że ten lęk trzeba nazwać, a potem zniszczyć go rozwiązaniami, które razem przygotujemy".

Po całej tej analizie i rozwalenia mojego cyklu na czynniki pierwsze okazało się, że po prostu jestem niecierpliwa.
Tak.
W tamtej chwili chciałam znać odpowiedź natychmiast i to czekanie, które miałam przed sobą wydało mi się nie do zniesienia. Tortury w postaci pytań "czy wszystko w porządku" ciągle mnie przytłaczały. To głupie...

Pomimo uspokojenia strachu to przed snem gonitwa myśli mnie nie opuszczała. Nie dotyczyły już bezpośrednio rzeczy związanych z moim krwawieniem.
Przeżywałam historie dziewczyn z forum.
Przeżywałam pracę i relacje rodzinne.
Przeżywałam nawet jedzenie.
Moje myśli przeskakiwały jak szalone od rzeczy bardzo istotnych do małych i błahych rzeczy, co wzmagało tylko moją irytację, że nie mogę spać. Ostatecznie zasnęłam w okolicach godziny 3 i obudziłam się o 6 w pełni gotowa zmierzyć temperaturę i przekonać się, czy to już koniec i mogę zamknąć ten cykl.

Temperatura utrzymuje się na stałym poziomie, choć nie jest jakaś wygórowana.
Wielki test krwawienia w łazience. Wkładka czysta, na papierze sucho. Można spokojnie zjeść śniadanko i pójść z psem na spacer.
Oczywiście przed wyjściem ląduje w łazience i na papierze widzę mleko. To nie jest śluz, który jest elastyczny i ma swój pewien kształt. To wodnistej konsystencji białe mleko.

Nie wiem kiedy będę testować.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2023, 12:26


Dawno nie dodawałam wpisu 🙈 odkąd dowiedziałam się że procedura się powiodła żyłam tylko betami, poziomem progesteronu i odliczałam dni do pierwszej wizyty 😅 myślałam że jak już zajdę w ciąże to emocje i stres trochę opadną, ale jak bardzo się myliłam bo to dopiero otworzyła się puszka pandory 😂 bo jest ogromna radość ale i strach o kropka, o bety, o wizyty totalny rollercoaster 🙈😅 dochodzi do mnie dopiero że to się dzieje i od teraz wszystko się zmieni .


Napisze po krótce jak powiedziałam mężowi o dwóch kreseczkach 😆 to było całkiem zabawne bo pomimo że podchodziliśmy do procedury i oboje wiedzieliśmy że pozytywnie może się zakończyć to moj mąż jak dostał test z ubrankiem był w takim szoku że nie mógł wydusić z siebie słowa, mina jego bezcenna dokładnie taka jak ta emotka 😳 potrzebował pare dni żeby do niego to dotarło, teraz cieszy się jak dziecko już zaczął planować pokoik, trochę studzę jego emocje bo dalej mam stracha, do 12 tyg wszystko może się zdarzyć ale tez nie chce odbierać mu tej radości i staram się również cieszyć choć nie jest to łatwe po cp, ale w głębi ducha cieszę sie przeogromnie i jestem wdzięczna za każdy dzień ciąży 😍❤️


25b0b009e698.jpg

5dc...
Rano jakieś badania krwi... więc nie poszłam do pracy, czekam przed otwarciem punktu, żeby nie tracić czasu... pani przychodzi, ma czas... w końcu woła i co? system nie działa i nie widzi moich badań... pyta czy mogę przyjść jutro... no nie mogę, bo potrzebuję tych wyników. 2 godziny trwało, zanim się w końcu udało, na szczęście chociaż wyniki są w miarę szybko i wygląda dobrze...
Na wizycie za wiele się nie dowiedziałam, jak to na pierwszej, ale przynajmniej nie czułam się jak petent... mam kolejny raz zrobić progesteron w 2 fazie cyklu i wtedy zobaczymy co dalej...
Tymczasem próbuję Aromka, zobaczymy czy coś po nim urośnie...

Po wizycie w klinice nie jestem spokojna. Z dobrych wieści... mamy bardzo dobre zarodki. Oczywiście nie poznałam ich klasy, bo dr uznała, że to wiedza dla lekarza. Jak czytała sobie pod nosem to wyłapałam 5.1.1 ale nie wiem ilu maluchów to dotyczy. W każdym razie były same ochy i achy więc tu jest dobrze.

Z mniej dobrych wieści... goni nas czas. Korzystamy z dofinansowania więc transfer musi się odbyć najpóźniej w grudniu. Niestety zablokowały nas szczepienia limfocytami. Dopiero pod koniec października poznam wyniki allo mlr. Od nich zależy, czy możemy przystąpić do transferu. Jeśli wynik będzie ok, być może zdążymy ale też niekoniecznie, bo zrobiły mi się cykle po 35-36 dni.
Jeśli będzie konieczne doszczepianie to już calkowicie dupa.

Z bieżących zaleceń: wypoczywać, wysypać się, nie marznać i nie chorować. Niestety przez pracę niczego nie jestem w stanie spełnić 😔
Czarno widzę to wszystko...

Anjea Niecierpliwe starania 8 października 2021, 21:11

58 dc (9/10dpo)
Test miał być dopiero jutro, ale oczywiście nie dałam rady dłużej niż 1 dzień 😂 dzisiaj rano test czułość 20 biały. No nic, trudno nadzieja umiera ostatnia. Zrobiłam jeszcze zapas testów do wtorku. Po pracy miałam trochę zajęć, zabrałam się za porządki w domu. Nadszedł wieczór i pokusiłam się o jeszcze jeden test, a co mi tam. Tym razem czułość 10. Od wczoraj trochę dały mi się we znaki jajniki, co zaczęło być dla mnie podejrzane bo nigdy wcześniej przed @ nie czułam bólu w jajnikach, No poza owulacja. Od ostatniego wpisu doszły jeszcze bóle głowy, takie delikatne. No i moje podejrzenia się potwierdziły. Mamy to ! ⏸ pokazał się bladzioch 🍀 Cieszę się niesamowicie, ale cały czas mam z tylu głowy ze ostatnio ten wspaniały czas trwał tylko 2 dni. Boje się cieszyć tak na 100% boje się bo nie wiem kiedy tak naprawdę mam termin @, bo ostatni cykl mi wypadł. Teoretycznie dupka miałam odstawić we wtorek wiec jak do końca przyszłego tygodnia nie przyjdzie @ to chyba już będę odrobinę spokojniejsza. Bo zupełnie spokojna to ja na pewno teraz przez najbliższe 9 miesięcy nie będę. Mam jednak jakieś przeczucie, że tym razem wszystko będzie dobrze. 🤞🏼 W poniedziałek beta, No i oczywiście jutro z rana jeszcze wleci test. A nadzieje trzeba mieć zawsze do ostatniej chwili.

Mam nadzieje ze ten początek weekendu będzie szczęśliwy nie tylko dla mnie. Trzymam za Was wszystkie mocno kciuki🤞🏼
Ściskam 😘


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2021, 21:14

Jeheria No kiedy? 12 stycznia 2022, 22:29

36+2

Mateuszek wczoraj 36+1 ważył 3130g. Wody w normie, przepływy również. Szyjka miękka, scentralizowana jak do porodu. Przed chwilą odpadł mi czop 2 cm. Ale poprzednio miesiąc odchodził. Chyba wszystko gotowe na poród :)

Mąż ma wziąć wolne 2 tygodnie po porodzie. Pewnie Maćka nie puścimy do zlobka aby nie przyniósł wirusów.
Po porodzie mąż ma z Nim spać w innym pokoju. Chociaż ostatnio położyłam go w jego pokoju w łóżeczku domek i przespał cała noc, ale to wyjątek. Z reguły się budzi w połowie nocy. W dzień śpi u siebie. Niech tam sobie chłopaki radzą, ja będę mieć kogo innego na głowie ❤

Nie wiem jak to będzie, stresuję się, Maciek jest bardzo do mnie przywiązany.
Woła ciągle mama, mama... Nie pozwala mi nawet siku zrobić, napić się wody itd. Wtedy wyje. Strasznie jest absorbujacy.
Ostatnio jest jakiś regres i nie umie zupełnie sam się bawić. Ciągle muszę siedzieć z nim na ziemi i się bawić. Dzisiaj pranie rozwieszalam to demoluje mi dom. Zrzuca rzeczy ze schodów. A jak zabronie to jest szał na ziemi, wycie 🤦‍♀️
Jakby chciał zwrócić uwagę na siebie. Gdzie ma jej oststnio aż nadto bo prawie 4 tygodnie nie chodzi do żłobka (kwarantanna, przerwa świąteczna, potem nie puszczałam aby nie zachorował bo szczepienie a tydzień temu poszedł na 1 dzień i od poniedziałku chory 🤦‍♀️)

Rozwija się za to znakomicie (20mcy). Umie układać puzzle, takie nawet 3 elementowe. Mam również takie ze zwierzętami i rzeczami co one jedzą i prawie wszystkie już wie jak połączyć 👏 ładnie układa lego, sortuje kolorami, układa tory drewniane, z ciastoliny robi wałki. Codziennie czytamy książeczki.
Coraz lepiej dopasowuje kształty.
Umie wchodzić i schodzić ze schodów (schodzi na pupie ze wszystkich, a jak jest mało to normalnie) .
Wchodzi nawet na ssedes i drabinę 🤦‍♀️
Ale gorzej ostatnio jje bo nie chce sam, schce abym karmiła, tstrasznie wymyśla, nagle owoców nie chce jeść. Ogólnie jest bardzo wybredny co do jedzenia.
Jak go posadzę na nocnik (głównie po jedzeniu) to zawsze zrobi siku ale sam nie woła.

Ahh co to będzie, co to będzie... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 stycznia 2022, 22:30

miska122 Tęcza po burzy :) 21 września 2021, 21:28

27+2
Jak ten czas leci. Wczoraj byłam na wizycie - mały waży już 1100 gram.
Ciąża mija mi stosunkowo dobrze (może to zły dobór słów, bo mamy zakaz współżycia od początku xD). Niestety nie może być zawsze kolorowo, więc wyszła mi cukrzyca ciążowa. Walka z cukrami to tragedia. Aktualnie jestem bez insuliny, na samej diecie, ale już przestałam dawać radę, więc pewnie za 2 tygodnie wjadą kolejne zastrzyki.
Do tego niemiłosiernie męczy mnie zgaga. Ale wytrzymam wszystko, byle mój synek był zdrowy.
Przemalowaliśmy pokój, złożyliśmy meble, nakupowałam mnóstwa rzeczy. Wyprawka jeszcze nie gotowa, ale powoli wszystko zbieram. Nie mogę się doczekać spotkania z synem, chociaż jestem przerażona wizją porodu, rodzenia w terminie świąt i ewentualnego cofnięcia porodów rodzinnych.
Wróciłam trochę do pracy. Bez szału, ale zawsze wpadnie jakiś grosz na rzeczy dla małego. Dodatkowo intensywnie biorę udział w szkole rodzenia i grafik zapełniony.
Za 2 tygodnie mam ostatnie prenatalne, mam nadzieję, że w końcu Młody będzie współpracował i da sobie zrobić zdjęcie 3D. Bo na razie nie mieliśmy szczęścia :D

30 czerwca - wizyta w Salve Medica u dra Malinowskiego
Doktor stwierdził, że wg niego jesteśmy na początku starań, bo normospermia jest dopiero od kwietnia. Po zrobieniu z nami wywiadu, powiedział jednak, że jeśli chcemy sprawdzić czy rzeczywiście immunologia w naszym przypadku może być problemem, to okej - i zlecił nam listę badań: ANA 1, ASA (partner tylko IgA, p/c p/osłonce przejrzystej, IMK, CBA (już zrobione, czekamy na wyniki). Do zrobienia jeszcze: KIR, HLA-C (partner), test HBA. Jak to wszystko zrobimy, to mamy wrócić do niego z wynikami.

W sobotę 2 lipca byłam u nowej, poleconej mi Pani ginekolog - dr W, w moim mieście. W ogóle pierwszy raz w życiu byłam u kobiety-ginekolog. To był strzał w 10. Wywiad był bardzo szczegółowy, przestudiowała krok po kroku wszystkie wyniki badań, które jej przyniosłam. Zleciła mi badanie drożności jajowodów Sono HSG - jutro ma potwierdzić mi konkretną datę, prawdopodobnie będzie to druga połowa sierpnia. Niesamowita kobieta, z dużą wiedzą i wspaniałym podejściem. Co ważne - uspokoiła mnie tak, jak jeszcze żaden lekarz. Teoretycznie powiedziała mi to, co inni, ale w taki sposób, że wyszłam z jej gabinetu z nadzieją, że jednak uda mi się zajść w ciążę, a moja nadzieja ostatnio trochę przygasła...

Zbadała mnie, powiedziała, że u mnie wszystko wygląda naprawdę bardzo dobrze i że plemniki dopiero od kwietnia weszły w normę, więc nasze starania należy liczyć nie od lutego 2021, ale właśnie od kwietnia tego roku. Zasugerowała spokój i cierpliwość, powiedziała, że rozumie, że z naszej perspektywy te starania trwają długo, ale czynnik męski wykluczał zapłodnienie i jesteśmy jakby na początku drogi (to samo powiedział dr Malinowski). Bardzo mnie to uspokoiło, że opracowała ze mną plan krok po kroku co dalej robimy - starania, spokój, cieszyć się wakacjami, zrobić HSG (które ewentualnie musi być zrobione, aby podejść do inseminacji). Wg niej dobrze byłoby sobie dać 3-4 miesiące starań i (nie czekać roku), tylko jeśli będziemy gotowi - podjąć kolejny krok: inseminację.

Poczułam się trochę lepiej, ale z drugiej strony czekam na wyniki badań i ... nie wiem kompletnie czego się spodziewać.

Iza97 Chce być Mamą 14 maja 2024, 18:05

Maj 🌼
Piękny miesiąc zawsze go bardzo lubiałam jednak w tym roku jest dla mnie wyjątkowo ciężki to w tym miesiącu miałam zostać mamą , miałam obchodzić swój pierwszy dzień mamy - niestety los chciał inaczej :(
Więc zakasam rękawy i wpadam w wir pracy i niech ten miesiąc już mija 😔

WTOREK
I juz po punkcji. Mieliśmy 5 komórek, z czego 4 dojrzale i dzisiaj mamy 4 zarodki 😍
Teraz byle do soboty ✊✊✊💪💪💪

kamisia Nasze małe, wyczekane szczęście 18 stycznia 2022, 10:44

Proszę o pomoc dla dwóch malutkich serc, które jeszcze się nie urodziły, a już są półsierotkami 🙏❤️🙏❤️🙏❤️

❤️❤️ https://zrzutka.pl/mfy533 ❤️ ❤️

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 18 stycznia 2022, 09:31

16 dc,

MAMY DOFINANSOWANIE.

We wtorek wizyta.
Może naprawdę urodzę sobie prezent na urodziny 😭😭😭

Emka06 Nasza historia 2 kwietnia 2023, 11:58

Hej dziewczyny!👋🏻
Jeszcze raz chciałam Wam bardzo podziękować za wsparcie i głos rozsądku. Po ostatniej wizycie byłam mega rozdarta, a w mojej głowie krążyło tyle myśli, że sama bym tego nie ogarnęła. Niby nie zgadzałam się ze słowami ginekologa, bo dzięki wiedzy zdobytej na forum mam obycie w tym temacie i wiem, że wyniki męża nie są złe, ale jednak słysząc takie słowa od lekarza człowiek zaczyna wątpić w swoją wiedzę. Po raz kolejny muszę podkreślić jak bardzo wdzięczna jestem za to miejsce i dziewczyny, które tutaj poznałam 🤎

Gdy wróciłam od ginekologa i mąż zapytał "i jak tam?", a ja się popłakałam, starał się być twardy i nie dał po sobie poznać, że słowa lekarza go dotknęły, choć przecież chodziło tu o niego. Opisałam moją wizytę na forum i wszystkie dziewczyny zgodnie stwierdziły, że lekarz trochę się zagalopował sugerując in vitro. To mnie bardzo uspokoiło, bo wiedziałam, że nie tylko ja tak myślę. Tutaj muszę podkreślić, że in vitro jest dla mnie cudem medycyny i cieszę się, że żyję w takich czasach, gdzie postęp nauki daje nam takie możliwości. Nie wykluczam, że kiedyś skorzystamy z tej metody, ale uważam, że słowa lekarza w przypadku, gdy nasze starania trwają rok, a badania są dobre, były trochę na wyrost. Tym bardziej, że jestem przed badaniem drożności. Chcemy jeszcze próbować naturalnie i robić wszystko, by zmaksymalizować nasze szanse. "Diagnoza" ginekologa podziałała na męża motywująco - bez przypominania sięga po sok pomidorowy, olej z czarnuszki i robi sobie zielone koktajle. Jestem z niego taka dumna! Naprawdę nie mogłam wybrać lepszego ojca dla naszych przyszłych dzieci 🤎 W środę był na wizycie u urologa/androloga. Lekarz przejrzał wyniki i powtarzał tylko: "tu fajnie", "tu też okej". Przy morfologii (3%) na chwilę się zatrzymał, ale szybko stwierdził, że przy takiej ilości odsetek prawidłowych plemników jest wysoki. Wynik HBA skomentował słowami: "miałem pacjentów z niższym wynikiem, a mają gromadkę dzieci". Na koniec powiedział, że wszystko wygląda dobrze i nie widzi żadnych przeszkód. Z zaleceń: zdrowo się odżywiać, uprawiać sport i się nie poddawać. Jakby się nadal nie udawało to za trzy miesiące mąż ma powtórzyć badania, już bez fragmentacji. Dwie wizyty i dwa zupełnie różne stanowiska. Bardziej ufam temu drugiemu, bo to jednak lekarz, który w swojej pracy na co dzień spotyka się z wynikami badań nasienia. Walczymy więc dalej i czekamy na konsultację online u androloga z Krakowa, którą mamy 17 kwietnia. Do Krakowa nie mamy daleko, ale terminy wizyt stacjonarnych były dopiero na wakacje, a nam zależy na czasie. Czekam z niecierpliwością na termin wizyty. Czekam też na wyniki wymazu, który musiałam zrobić przed drożnością, choć nie ukrywam, że ciągle o tym zapominam, bo jakoś wyparłam ostatnią wizytę z pamięci.

Wszystkiego dobrego w kwietniu, dziewczyny! 🌷🍀

10.09 na kontroli pani doktor była zadowolona - endo jednolinijne, cienkie na maksa wiec warto było się przemęczyć ;) widać było tez drobne pecherzyki na obu jajnikach wiec potrzebna była dalsza obserwacja zeby określić na jakim cyklu podchodzimy do transferu.
Wizyta zaplanowana na dziś a ja od tygodnia jestem przeziębiona, w weekend zaczęło mnie bardziej brać i już się bałam ze jednak nie dojdzie do skutku i wszystko pójdzie na marne, ale jakoś wydobrzalam. Teraz mecze się z katarem… ale nie jest aż tak strasznie uciążliwy na szczęście.
A na kontroli okazało się ze jeden pęcherzyk rośnie, ma juz 11 mm. Endo na ten moment ok 3 mm, wiec w piątek znow podglad (u innej pani doktor z kliniki) i mam nadzieje ze juz bardzo konkretne info dostanę. Z tego co pani doktor dziś wyliczyła to wychodzi ze owu powinna wypasc w sobotę/ niedziele wiec niby powinnam dostac receptę na ovitrelle i powinien paść termin transferu bo nie ma jak potwierdzic owu w dniu owu ;) No ale narazie się nie napalam i czekam na dalszy rozwój sytuacji. Jestem jednak zadowolona ze mój organizm się tak ładnie zresetował ;) ponoc nie jest to częste zeby owulacja tak szybko wróciła :)

Edit: jednak dziś katar sie rozkręcił i czuje się jak każdy facet w chorobie - będę umierać 😂


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2021, 23:55

27 dpt wizyta serduszkowa 6t+4

20.09.2021
Dni strasznie się dłużyły od ostatniej wizyty, bałam się czy zobaczę bijące serduszko, była to ostatnia wizyta w klinice dalej ciąże mam prowadzić u swojego ginekologa moje leczenie i procedura dobiegła końca 🙈 dalej ciężko mi uwierzyć że jestem w ciąży dopiero pare dni temu przeszło mi to przez usta 🙈

Mamy serduszko odrazu zobaczyłam na usg zanim doktor mi pokazała dokładnie gdzie jest 😍🥰❤️ Moj kropus ma 0,73 cm jest jeszcze taki malutki ❤️

21b4dabdbb5c.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2021, 07:47

8 dc
Dzisiaj miałam wizytę u mojego endokrynologa.
Mam wdrożyć znowu ozempic 0,5 mg co tydzień, żeby przestać podjadać w nocy, bo to nie pomaga mojej IO. Oprócz tego zejść z dawki Sioforu na 1 tabletkę wieczorem 1000 mg.
Mam za mało estradiolu, wiec mam włączyć estrofem mite i w takiej dawce nie blokuje on owulacji, jak mówiła dr Esti 🤦🏼‍♀️
Vagifem 1 tabletka raz w tygodniu dopochwowo.
Mam dalej się stymulować lamettą 2-7 dc 2x1
Magne B6 forte 2 tabletki co wieczór, a rano 2 tabletki Kaldyum
Acidum folicum 5 na receptę - 1 tabletkę rano
Solderol 30 000 j 2x w tygodniu
Novostella 2 tabletki po śniadaniu
Castagnus 1x1 po śniadaniu
Od grudnia do czasu operacji ortodontycznie mam przejść na tabletki antykoncepcyjne Zafrilla na 2 miesiące. Mają one pomoc na zbyt twarda otoczkę prawego jajnika, z którego mam za każdym razem LUFy.
Mam przestać przyjmować Q10, L-karnityna, witamina E i C, kwas alfaliponowy, NAC, ponieważ przyjmuje za dużo suplementów i zaburza to wchłanianie ważniejszych pozycji z tego wszystkiego co przyjmuje 😢
Uspokoił mnie odnośnie wyników krwi i przeanalizował usg z 3 dnia cyklu w poprzednim cyklu i powiedział, że torbiele na nim już pękły, wiec nie robię sobie krzywdy tą stymulacją. W poniedziałek w 13 dc mam monitoring także zobaczymy, który jajnik podjął prace 🙏🏻

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 6 maja 2024, 01:53

Czuję, że życie stawia przede mną prawdziwki. Szkoda tylko, że okazuje się, że to robaczywki... 🍄
No ale zawsze to mogły być trujaki, które "produkują" me leśne chojaki. 🌲💀

Wiecie co, staramy się już prawie dwa lata. To jednocześnie wiele i nie wiele. Dużo i nie dużo...
Są osoby, które starają się dużo krócej, a są osoby które starają się 3-4 razy dłużej niż my.

I przeszliśmy przez te 9 lat (7 jako małżeństwo) już naprawdę wiele razem... W życiu i staraniach... Tylko ja nie wiem, ile jeszcze tak dam radę. Naprawdę.
Oby jak najdłużej.


Stan po 3 symulacjach letrozolem:
1. Stymulacja 5-9dc 1x1: owulacja 7-9dc, słaba ❌
2. Stymulacja 3-7dc 2x1 + ovitrelle 13dc o 16:00: 3 pęcherzyki na lewym jajniku (24mm, 22mm, 15mm) w 12dc, 17dc o 10:00 widoczne resztki płynu w zatoce douglasa, prawdopodobnie owulacja w nocy z 16 na 17dc po ponad 72h od podania zastrzyku ❌
3. Stymulacja 3-7dc 2x1 + eutrig 12dc o 20:00: 1 pęcherzyk na lewym jajniku, 2 na prawym jajniku (ok 20mm i 17mm) w 12dc, 14dc widoczny wzgórek jajonośny na jednym pęcherzyku, 16dc widoczny zapadnięty pęcherzyk bez płyn w zatoce douglasa, prawdopodobnie owulacja w nocy z 14 na 15dc, ponad 48h po podaniu zastrzyku ❓

Do omówienia i analizy z lekarzem:
-czas pękania pęcherzyków (i ich ilość) w stosunku do podanego zastrzyku - czy zwiększamy dawkę?
-brak śluzu płodnego podczas stymulacji mimo bardzo dobrej jakości owulacji (potwierdzone badaniami)
-dalsze kroki - HSG w maju? Histero? Biopsja? Laparo?


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2024, 15:27

1 dpt
Wczoraj miałam transfer i wszystko się udało bez problemów. Trwało może ze 4 min + 10 min leżenia. Wszystko przebiegło w bardzo miłej atmosferze. Ale...później złapałam mega doła... za mało się chyba napiłam przed transferem i pani dr powiedziała, że pęcherz nie jest pełny, więc nic nie zobaczę. Jestem na siebie zła...Nie że nie zobaczyłam nic na usg, tylko dlatego, że mogłam utrudnić pracę. Poszło gładko, tylko w jednym momencie pani dr musiała się nagimnastykować, bo mam tylozgiecie macicy, ale poszlo. Przyjechałam do domu i się poryczałam, że może niedostatecznie się przygotowałam. Czytałam później, że przy tyłozgieciu właśnie robią też transfer na pusty pęcherz. W każdym razie i tak musiałam iść się wysikać po transferze, więc już nie wiem. Dobra, trudno... w każdym razie, mąż dojechał kiedy już wychodziłam z sali. Pogadał póki się ubierałam z panią dr, zapewniła go, że wszystko przebiegło tak, jak powinno być. 30/09 robię test.😁🍀

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)