20dc 6dpt blastka 4bb
Czy sikaniec mialby prawo juz wyjsc? De facto mija 11 dzien po zaplodnieniu, na ulotce pisza ze test wykazuje czujnosc na poziomie 7 dni od zaplodnienia.
Plamienia ustały, widać gdzieniegdzie jeszcze jakies brazowe smugi, ale nie martwia mnie one juz tak bardzo. Troche odetchnelam z ulga ze nie rozpoczela sie miesiaczka.
Okruszku bądź ze mną ♡
13dc...
5 dni do transferu...
Wczoraj przeczytałam bardzo fajne zdanie, że "przegrany pyta dlaczego, a wojownik pyta co ma robić dalej...".
Chce walczyć i pytaj co dalej, już nie mam siły pytać dlaczego, bo nikt nie chce mi tego powiedzieć ... córeczko, Ty mi kiedyś powiesz, prawda? A tymczasem pomóż mi walczyć i wygrać ta walkę...
1 DC
Dziś dostałam krawawienia. Miesiąc przerwy w staraniach z lekarzem, natomiast my nie odpuszczamy. W styczniu ostatnia inseminacja.
Dziś 6 dpt. Od 3 dpt robiłam testy. Coś na nich przebijało. Wczoraj test wyglądał bardzo podobnie do tego, który zrobiłam ponad 2 lata temu w 5 dpt na wieczór wiec dostałam kopa ze chyba przeczucia mnie nie myliły
bladzioch okrutny ale to było pierwsze małe „tak” do sukcesu.
A dziś rano ryczałam jak bóbr. Zrobiłam test a kreska zaczęła się pojawiać już w trakcie gdy naciągał mocz. Po 1 min była całkiem wyraźna a po 5 min niezaprzeczalna
po ok 40 min byłam na pobraniu krwi. Wynik - 20,51 🎉🥰 nie wierze! Mamy to! 🙈❤️🙀
Za 2 dni powtórka bety - oby pięknie rosła
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2021, 23:41
Moje zalecenia do działań:
⚪glucophage 1x500mg
⚪plastry borowinowe 🤔
⚪aromek 1x2tabletki (5-9dc)
⚪monitoring ➡️ jeśli owu z lewego jajnika - odpuszczamy, jeśli z prawego:
⚪zastrzyk ovitrelle
⚪duphaston 2x1tabletka
⚪acard 1x150mg
⚪neoprain 1x0,4
⚪accofil (od 4dpo 1/3 ampułki co 3 dni)
⚪nospa, magnez, bryophyllum
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2021, 18:26
Wczoraj zrobiłam część badań z długiej listy, którą dostaliśmy z kliniki. Oczywiście nie obyło się bez "przygód". Od zawsze mam problemy przy pobieraniu krwi, w ostatnich kilku latach udane pobranie z lewej ręki zdarzyło się raptem kilka razy. Jako, że prawą rękę miałam już posiniaczoną po ostatnim badaniu bety, pani zaczęła kłuć lewą. Mało nie zemdlałam, a pani nieźle się wystraszyła, kolejne podejście zrobiła w innej sali, gdzie było chłodniej a ja wygodnie leżałam na łóżku 🙂 Teraz pozostaje czekać na wyniki, które raczej mnie nie zaskoczą, zawsze były w normie. Resztę badań spróbuje zrobić na pakiecie medycznym, który mam z pracy, zaoszczedziłabym prawie 700 zł.
Kolejna wizyta u doktora umówiona na początek kwietnia. Jeszcze do mnie nie dociera że zaraz podchodzimy do procedury. Trzymajcie kciuki żeby nie było żadnych problemów po drodze 🙂
Jeśli nie interesuje Cię co mam do powiedzenia to skończ teraz czytać i wyjdź z mojego pamiętnika. Pozdrawiam
To nie jest miejsce na kłótnie i nie wiem dlaczego takie poruszenie się tu pojawiło.
Nigdy nie napisałam tu że posiadanie jednego dziecka jest tragedią... Ponieważ bardzo dużo walki przeżyłam aby się udało i dla mnie jest największym cudem. I tak tu o nim piszę.
Boli że we własnym pamiętniku nie mogę wyrazić straty bo utracie dzieci... Bo mam jedno dziecko więc mam się nie przejmować że kolejne poroniłam bo ktoś nie ma dziecka w ogóle?
Czyli jak komuś nie daj Boże umrze np mama albo tata to niech się nie przejmuje bo został mu jeszcze jeden rodzic a niektórzy przecież są sierotami.
Jak można licytować skalę bólu?...
Jest to forum i miejsce gdzie są staraczki. Nie ma określone czy staraczki o pierwsze drugie czy trzecie dziecko...
Dziękuję i pozdrawiam.
Dziewczyny dziękuję za wsparcie. Na prawdę czekam jak na szpilkach do kolejnej wizyty. Ale chcę wierzyć że będzie dobrze.
Oddaje to maleństwo w opiekę Matki Bożej. Mam nadzieję że da mi być matką dla tego dziecka tu na ziemi. ❤️🙏
6dpt.
Kobiecie nie dogodzisz. Wczoraj od popołudnia przestał mnie ćmić brzuch. Totalnie nic. A oczywiście wczoraj po południu mega zdenerwowałam się tą sytuacją z prolutexem. Raz, że to już dwa dni po pobraniu krwi, dwa, brak recepty, a trzecia sprawa miałam mega trudność kupić. Wszedzie w okolicy gdzie dzwonilam mowili mi, ze nie dają rady zamówić bo jest brak w hurtowniach, brak u producenta. Koniec końców przejechałam się do najbliższej apteki 50km, którą znalazłam na ktomalek. I wieczorem już zaaplikowałam.
I po południu wzięłam za radą Krąsi jeden magnez więcej.
Martwię się, że tym stresem mega sobie zaszkodziłam. Bo jak ja bym się miała zagnieżdżać w tak znerwicowanej macicy to bym podziękowała i uciekła. Jak się nie uda będę mieć wyrzuty sumienia. Wiem, że in vitro to loteria, ale wczorajsza histeria była zupełnie niepotrzebna.
No i od rana martwiłam się, że nic nie czuję. Więc boli, źle, bo się martwisz, że wywalisz zarodek, nie boli zastanawiasz się czemu nie ma oznak implantacji🤷♀️
Nie no, to jest jakaś abstrakcja.
Dziś 6pdt, czyli jakby 3dpt blastki dopiero. Nie no, branie dwudniowca to ćwiczenie cierpliwości.
I zanim to napisałam znowu zaczęłam czuć delikatnie brzuch. Obiecuje, już więcej narzekać nie będę.
Mamy 30+0tc!!!!!!
Niech mnie ktoś uszczypnie 🤭🙈🤯 gdzie uciekły te ostatnie 10 tygodni?
Mój maluch we wtorek ważył już 1312g 🥳
Przygotowania do naszego spotkania idą pełna para, w następnym tygodniu akcja prania i prasowania.
Możliwe, że już za 70 dni spotkamy się moja mała miłości ❤
Zaczęliśmy 11 tydzień 🙂
Od początku biorę następujące leki:
- ovarin 2x1
- Magne B6 2x1
- Rutinoscorbin 2x2
- cyclo 3 fort 2x1
- kwas foliowy 1x1
- wit. D3 1x1
- progesteron: obecnie prolutex co drugi dzień i luteina dopochwowo 2x1 (wcześniej zastrzyki codziennie i cyclogest na noc)
Cyclo 3 fort oraz rutinoscorbin na krwiaka, który mi towarzyszy od początku.
25.10 mam wizytę, będzie to 10+6 tc.
Mam wyniki glukozy, 83 uff 🙂 bałam się że bedzie powyzej normy.
Wyniki z moczu wskazują infekcje układu moczowego 😔 zobaczymy co dr na wizycie powie. Objawow infekcji jako takich nie mam.
Na 04.11 zapisałam się na badania prenatalne I trymestru. USG, pappa, bhcg. Cały pakiet z oceną ryzyka 500 zł 😬
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2021, 13:50
26 dc,
znowu się nie udało. Dzisiaj 12 dpo - może 11? Na teście tyko "cień" fabryczny. Wiadomo, jeszcze jest czas. Potestuje do piątku i odstawiam proga i estrofem.
Myślę że zdecyduje się na jeszcze jeden miesiąc z clo. A co z grudniem? Czy skoro daliśmy sobie czas do końca roku, to nie warto wycisnąć ten czas do końca? Papiery o ewentualną procedurę będziemy składać w styczniu/pod koniec grudnia, także i tak nie zaczniemy w grudniowym cyklu.
Nie wiem już czy mam wystarczająco siły na to wszystko. Łamię się coraz bardziej, nigdy nie myślałam że znajdę się w takim punkcie w życiu. Czuję tą straszną niesprawiedliwość.
Niby dostajemy od życia tyle cierpienia, ile jesteśmy w stanie udźwignąć - ale mam wrażenie, że ta moja granica została już przekroczona.
Oczywiście wiem, że są kobiety w gorszej sytuacji. Ale wiecie, zawsze osobista tragedia jest odczuwana inaczej.
Nie mam siły na to wszystko, nie wiem czy nie jestem za słaba na IVF.
17+4
jejku nie wiem normalnie co jest z moja niechęcią i lenistwem co do prowadzenia tego pamiętnika w tej ciąży , ale jakoś za każdym razem ciężko mi się zmotywować żeby coś naskrobać 
Dzisiaj krótko bo jutro wizyta po 3 tyg przerwy - moja najdłuższa przerwa jak do tej pory miedzy wizytami 
Od kilku dni czuje ruchy małej, nie są to jeszcze mocne ruchy ale na pewno zakup detekotra pomógł mi w rozpisaniu ich i od pierwszego razu już poszło z górki . Czasami są to faktycznie lekkie ruchy prawie jakby jelitowe ale na dole brzucha więc wiem że to Maya, ale często ( zazwyczaj wieczorem jak się położę , lub czasami rano) są ta już całkie solidne kopnięcia jak na tak małą istotkę
Jak przykładam rękę to też czasami coś poczuje a wczoraj udało mi się mikro kopniaka nawet nagrać na telefonie dla męża
trzeba się oczywiście mega dobrze przypatrzeć ale nawet mąż w końcu dostrzegł więc nie są to moje zwidy 
Kolejny wpis po wizycie jutro 
12+5 - prenatalne I trymestru
Dzień zaczął się nie najlepiej. W nocy koszmary dotyczące poronienia, ból kręgosłupa (to z mojej winy, bo za dużo pracowałam), a w efekcie niewyspanie. Poszliśmy z mężem na 14:40 do przychodni. Tam wypełnienie ankiety i bla bla bla.
O naszej godzinie weszła jakaś inna para, więc summa summarum weszliśmy o 15.
Bardzo miły Pan doktor zaczął podglądać maluszka i pokazywać wszystko po kolei - buzia, rączki, nóżki, żołądek, mózg, serce itd. Najbardziej stresowałam się ryzykami - chyba każda z nas tak ma.
W każdym razie przezierność karkowa, kość nosowa - w porządku! Co za ulga - kamień z serca, według USG bardzo niskie ryzyko wad genetycznych. Dodał, choć maluszek nie współpracował mimo zjedzenia ptysia i wypicia pół szklanki coli, że prawdopodobnie będzie dziewczynka (na 80%) - zobaczymy, co będzie dalej. Jeszcze chyba nie przywiązuję się do tej myśli, ale to bardziej ze względu na to, że jednak nadal nie wierzę, że to się dzieje.
CRL odpowiada OM. USG różni się od OM o jeden dzień - także jak to Pan Doktor stwierdził "lubimy takie sytuacje, bo nie mamy wtedy wątpliwości" 
Mąż zadowolony wyszedł z gabinetu i powiedział "no, teraz coś widziałem, a nie tak na zdjęciach". 
Reasumując, zdrowe dzieciątko, a mamusia może być spokojniejsza. 
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2021, 20:13
17+5
Już po wizycie , Maya ma nadal dwie rączki, dwie nóżki, dwie półkule mózgowe
, nosek - oczka - wszystko na swoim miejscu
waży 185g.
Następna wizyta za miesiąc 20.11 - to będzie usg połówkowe i później następna po 2 tyg ale jeszcze się nie umówiliśmy bo nie mamy jeszcze grafików z pracy na grudzień 
Tymczasem ucieka, są u nas goście i zabieramy ich na wieczór na piknik na pustynie
15dc...
Mamy 10 zaplodnionych komórek 😱
Dotychczasowe wpisy powinnam odciąć grubą krecha... Starania NATURALNE zakończone. I to nie z happy endem. Powędrowałam do kolejnego lekarza (5 w ciągu 1,5 roku) chciałam tylko sprawdzić czy stan zapalny dalej sie utrzymuje. A ze względu na to ze mój prowadzący ginekolog ma tyle pacjetek ze umawia mnie co 3 miesiące a ja tyle nie wytrzymam postanowiłam skorzystać z lekarza na NFZ. Nie powiem człowiek bardzo kompetentny zaskoczył mnie swoją wiedzą... Wszystko wyjaśnił odpowiadał na każde moje pytanie. Nie lekceważył moich słów. Wzięłam wszystkie swoje wyniki. Przejrzał je dokladnie, męża badania również - czego nie zrobił żaden z ginekologów do tej pory! Stanu zapalnego nie ma. Nawet zaczęłam się zastanawiać czy kiedykolwiek był.... Dostałam skierowanie na HSG w listopadzie bo to jedyne co moze dla mnie zrobić i to na pewno będzie wymagane w klinice niepłodności do której mnie odsyla... Nie wiem co dalej. Badanie zrobię oczywiście choc cholernie sie boję. Ale wizyty w klinice nie wyobrażam sobie. W szczególności ze nie chce podjąć się in vitro. Na razie żyjemy z mężem do badania. Metodą małych kroczkow. Układam sobie wszystko w głowie i myślałam ze będzie gorzej. Znacie takie myśli "jak będę w ciąży to się przyda... " Albo "jak będzie dziecko" takie bezwarunkowe planowanie.. Wydawało mi się to naturalne. A teraz po prostu to odeszło. I bez tony łez. Martwi mnie jedynie czy do mojego męża dociera to ze nigdy nie będziemy mieć dzieci... Czasami mam wrażenie ze nie dopuszcza do siebie tej myśli....
A żeby bylo ciekawiej... Nie ma to znaczenia ale w tym miesiącu owulacja pojawila się w 24 dc... Nie chce nawet myśleć ile ten cykl potrwa...
9 tc + 5
Byłam u endokrynologa - nie ma przeciwskazań do porodu siłami natury. Dostałam skierowanie do okulisty na badanie dna oka - badanie bedzie również to powtórzenia w III trymestrze. Jeśli zaczęłaby mnie boleć głowa lub wzrok by się pogorszył wtedy może to być przeciwskazaniem do PSN. Dzisiaj też byłam na badaniach do karty ciąży- czekam na wyniki.
Ogólnie czuję się bardzo dobrze. Moje mdłości są minimalne wieczorami, nie wymiotowałam ani razu. Doskwiera mi tylko zmęczenie chociaż codziennie inaczej. Piersi czasami bolą a czasami nie, bóle brzucha bardzo rzadko i delikatne - jak są to takie rozciągające. Planuje chodzić do pracy do połowy września.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2025, 15:46
2 cs, 12 dc
Dobra, mam czas nadrobić. 😄
Wizyta u ginekologa odbyła się 20 października. Obecne dwa pęcherzyki - 16 i 13 mm na prawym jajniku. Z wrażenia zapomniałam zapytać o to, kiedy dominujący może pęknąć 😂. Wyczytałam, że mniej-więcej rosną 2 mm dziennie, więc prawdopodobna owulacja najpóźniej w niedzielę (24.10.2021). Sikałam na testy owulacyjne, jednak to nie dla mnie i kończę z tym. Kolejny niepotrzebny stresor i dam sobie z nim spokój. Wykres w tym cyklu mam bardzo ładny 😁, więc jak będzie skok temperatury to będę wiedzieć, że to już.
Wyniki badań ok. Mamy dać sobie z mężem 6 miesięcy luźnych starań, gdyż po 1 cs nie można nic powiedzieć. Dlatego rzucam wszystko, o niczym nie czytam i zostawiam sobie wolny umysł. 😁
10+1
Przeziębienie mnie dobija, nie da się oddychać, słabo słyszę, gardło boli. Dobrze że nie mam gorączki.
W ruch poszły koc, sok z malin, miód, czosnek, imbir, Apioregna, dużo wody, tantum verde i wieczorem zrobię irigacje zatok. Muszę z tego wyjść, nie chcę wylądować z antybiotykiem 😒
Najgorsze jest to, że można uważać, ubierać się odpowiednio, unikać skupisk ludzi a później ktoś na Ciebie kichnie albo odwiedzi Cie chory i jest koniec 😒
W środę bobasek miał 2,7 cm, widziałam jak rusza nóżkami 😍 umówiłam się na 1 prenatalne, już mnie łapie mały stres a tu jeszcze 2 tygodnie. Tak bardzo pragnę, żeby było wszystko dobrze z tą małą istotką w moim brzuszku.
Bobasku, obiecuje że dla Ciebie postaram się mieć tylko pozytywne myśli i nastawienie
23 dc
Miałam dziś dziwny sen 😄 chodzimy od jakiegoś czasu do instruktorki metody Creightona, na kwiecień jesteśmy umówieni do lekarza. Dziś mi się śniła ta wizyta, podczas której do lekarza co chwilę przychodziły jakieś dzieci wyoblepiane zielonymi i czerwonymi znaczkami, takimi jak wykleja się tablice w tym modelu 😄 sen był pozytywny, ale uświadomił mi, jak mocno niepłodność siedzi w mojej psychice, skoro nawiedza mnie już nawet w snach
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.