Nooo i jak w zegarku 12.12 przybyła @. Juz minęła ale z przyczyn mega prywatnych grudzień odpuszczamy. W styczniu bedziemy działać.

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 20 sierpnia 2025, 20:46

Dzieje się. Naprawdę się dzieje.

BetaHCG:
12dpo beta 45,9 mIU/ml
17dpo beta 559 mIU/ml (przyrost 171%)
19dpo beta 1326 mIU/ml (przyrost 129%)

USG:
5+3 - GS 0,73cm YS 0,22cm
IMG-20250811-132727.jpg
6+5 - GS 2,14cm YS 0,32cm CRL 0,4cm 🥨🫐 i bijące serduszko 💗
IMG-20250820-120732.jpg

To co się dzieje to dla mnie abstrakcja. Emocje, które siedzą gdzieś głęboko i wychodzą w najmniej oczekiwanym momencie. Mam niejasne wrażenie, że dzieje się to wszystko obok mnie.
Dzisiaj na wizycie jak lekarz pokazał mi serduszko, popłakałam się. Popłakałam się jak po wizycie dzwoniłam do męża. Popłakałam się jak dzwoniłam do mamy.
Mam rozpisane brakujące badania do karty ciąży. Ale jak to karty ciąży? Ja?
Mam dylemat gdzie prowadzić ciążę. Ja. My. Mamy taki dylemat.
Niesamowite i za razem dziwne...
I to wciąż jest kruche jak bańka mydlana 🫧 i ja to wiem. Ale wciąż nieustannie towarzyszy mi nadzwyczajny i być może głupi spokój i poczucie bezpieczeństwa. Nie chcę myśleć jak bardzo on jest irracjonalny, bo wiem o tym. Ale dzięki niemu nie chodzę po ścianach, poza tymi momentami kiedy emocje wyciekają ciurkiem przez chwilę.

Czuję się bardzo dobrze. Nagrałam filmik na którym nawet udało mi się uchwycić bicie serduszka. Widać na nim, że zarodek jest większy niż to co zmierzyliśmy z lekarzem potem, po prostu układa się w małego precla i ciężko go ująć prawidłowo.
Lekarz był bardzo szczęśliwy w trakcie i po wykonaniu USG, ja jeszcze bardziej, a staremu wywaliło skalę. Następnym razem muszę pamiętać, żeby między jednym szlochem a drugim powiedzieć na dzień dobry "jest dobrze", zamiast próbować przekazać informacje, że "nagrałam mu filmik z USG, ale chyba nie widać na nim bicia serca, ale ja na żywo widziałam". 🫠 W tym tempie to mi na zawał zejdzie.

Ciąża znowu z prawego jajnika. Lewy, chociaż aktywny, jest jakiś lewy ewidentnie.

Spis leków i suplementów:
-Glucophage XR 1000 x2 (do redukcji)
-Euthyrox 88ug
-Beto ZK 50 x2 (do redukcji jeśli arytmia nie wróci, bezpieczne w ciąży)
-Accofil 1/3 ampułki (10 mln j)
-Heparyna 0,4 (do realizacji anty Xa i badania na krzepliwość przed konsultacją)
-Encorton 5mg x2
-Luteina 200mg x2
-Acard 150mg

-B12 metylowana 500ug
-lactofertil
-cynk 15mg
-witamina D ~4000j
-metylofolian 400ug
-magnez + B6
-biotyna 2,5mg
-betakaroten 5000ug
-norsan total omega3 8ml (1040 EPA 600 DHA 120 DPA) -> norsan arktis 900 DHA 600 EPA (wkrótce)
-inozytol 4g
-jod 200ug
-selen 200ug
-cholina 500mg


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2025, 20:51

aster Plan B. 25 października 2021, 22:13

4 d.c.
Pierwszy cykl po histeroskopii za mną. Mój organizm dobrze toleruje orgametril, nie zauważyłam żadnych dolegliwości. Mało tego, pierwszy raz odkąd pamiętam nie bolał mnie okres! Zawsze na pierwszy dzień mam przygotowany ibuprom, bez niego chodzę na rzęsach i chyba nie wysiedziałabym w pracy, a teraz... właściwie nic, chwilę poćmiło w podbrzuszu i tyle. Dodatkowo miesiączka jak na mnie dość skąpa. Dziś (4 dc)mogę powiedzieć, że jestem już po. W listopadzie mam wizytę kontrolną, więc zobaczymy jak to wygląda od środka.
Od strony "życiowej" : kończę okres próbny w pracy, zleciało w mgnieniu oka i w tym tygodniu mam podpisać stałą umowę. Jak sobie przypomnę swoje wątpliwości związane ze zmianą pracy to śmiać mi się chce :P Nie jest to na pewno praca marzeń i traktuję ją jako przejściowe miejsce, ale przynajmniej nie stoję w miejscu. Z mężem mamy teraz gorszy czas. Zapętliliśmy się oboje w obowiązkach i takiej szarej codzienności. Seksu prawie nie ma. Mamy napięte relacje z rodzicami i brakuje nam odskoczni. Na wakacje nie pojechaliśmy nigdzie ze względu na moją nową pracę i to, że mamy młode psy. Przynajmniej one dają trochę radości <3
Czuję, że dopada mnie chandra jesienna.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2021, 22:13

24dc...
I tyle z mojego nie myślenia, nie nakrecania sie...
Z jednej strony mysle juz o kolejnym cyklu, inseminacja będzie duzym krokiem do przodu...
Z drugiej jeszcze jest jakas absurdalna nadzieja, ze moze jednak się udało? :|
Zastanawiam się co zaboli mniej, biel na teście, czy czekanie az cykl sam sie skończy...
Do ten ten listopad... :|

I tyle mojego....są wyniki HBA... 45%... nawet do inseminacji trzeba mieć 80%....
Czasami sie zastanawiam jakim cudem rok temu o tej porze bylam jeszcze w ciąży? Czy naprawde juz zawsze bedziesz naszym jedynym dzieckiem?
Już nie mam siły dalej walczyć... to wszystko jest bez sensu, w dni jak dzisiaj czuję sie jakbym czekała na cud, który nie chce sie zdadzyc...


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2021, 22:48

2dc

Oczywiscie weekend pod znakiem bólu brzucha i ogólnego rozdrażnienia. No uwielbiam! Standard na wyjeździe, nie może być dobrze bo zawsze coś! Ahhh...

Zrobiłam rezerwację na majówkę do Poznania. W razie gdyby nam się zmieniły plany to możemy odwołać do połowy kwietnia. Wszystko przez booking.com.

Gdyby nie ból brzucha to ten weekend byłby naprawdę ekstra. Dużo łazilismy, pogoda też była super, lokalizacja blisko centrum. Jedyny minus to pokój. Spodobała nam się opcja ze spaniem na antresoli. Może i to ładne ale tak niewygodne! W nocy gdy musiałam iść do toalety to bałam się że po ciemku spadnę że schodów 😂 nigdy więcej takich atrakcji.

Powoli zbieram się do spania bo jutro 2 zmiana w pracy. Kolejny miesiąc "starań" - czas start.

Jestem już po, strasznie się bałam, że mój pęcherz nie wytrzyma, ale dał radę 🙈 Byłam tak zestresowana, że na wizycie nawet nie zapytałam jaki zarodek podają, dopiero z karty inforamcyjnej wyczytałam, że dostałam blastkę 4AA💪 Mam nadzieję, że ze mną zostanie. Testowanie dla kliniki dopiero 6.12, chyba nie wytrzymam tyle czasu 😂 O lekach napisałam w komentarzu pod postem powyżej.

Smuzka Czekam na ciążę 🥰 7 lipca 2022, 10:25

23dc. Już 3 strona pamiętnika. Co u mnie. Cycki tak bolą że już idzie oszaleć. Biorę większą dawkę luteinę 100 i zero efektu. Mąż już lepieja ale dalej bierze leki. Ja też biorę globulki na grzybice. Zero seksu. Spokojnie czekam na okres. W przyszłym cyklu może będzie szansa na zastrzyk na pęknięcie.

Jest masakra. Wczoraj miałam punkcję, pobrali 40 pęcherzyków! 😱😳 Zapłodnią 15, reszta dojrzałych komórek pójdzie do zamrożenia, żebym następnym razem (mam nadzieję, że nie będzie następnego) nie musiała już przechodzić stymulacji.
Jeśli chodzi o punkcję to byłam pierwsza z czterech dziewczyn, trochę się naczekałam, wenflon dostałam już o 8, a zabieg zaczął się dopiero po 9. Zasnęłam szybciutko, generalnie znieczulenie zniosłam bardzo dobrze, ale później dopiero zaczęła się masakra. Przed opuszczeniem kliniki odbyła się jeszcze rozmowa z lekarzem, po której nic nie wiem poza tym, że mam zażywać dostinex, bo grozi mi hiperstymulacja. Przez najbliższy tydzień nie dowiem się ile komórek się zapłodniło, ani jak się rozwijają, mam pisać dopiero po 1 listopada. Nie podoba mi się to, jestem zawiedziona tą kliniką, zostanę bez żadnej informacji. Inne dziewczyny mają kontakt z klinikami i dostają informacje na bieżąco. Teraz czuję się masakrycznie, męczy mnie ogromny ból brzucha, w nocy po dostinex prawie straciłam przytomność. Dobrze, że wzięłam parę dni urlopu, bo nie byłabym w stanie iść do pracy, nie mam siły nawet wstać z łóżka. Na szczęście mąż się mną opiekuje.
Dlaczego musimy tyle cierpieć zamiast zajść normalnie w ciążę...

Jeheria No kiedy? 27 października 2021, 10:04

25+2
Wczoraj miałam wizytę u lekarza.
Maluszek waży 750g, Maciuś w jego wieku ważył 860g. A więc ten bedzie takim średniaczkiem, oby tylko dalej rósł tak samo. Maciuś był duży w tym momencie ale potem zwolnił.
Szyjka długa 4,8 cm. Powiedziałam że mam taki śluz żółtwy to doktor sprawdził- pobrał na jakiś patyczek i zapisał jakies leki, musze wykupic recepte, to chyba infekcja choc mnie nie swedzi.
Ostatnio bolał mnie dziwnie brzuch, doktor ocenił że to wiązadła.
Tak to wszystko ok. Łożysko na przedniej ścianie, niskoschodzące ale nieprzodujące.
Dzisiu ułożony główkowo.
Dostałam zdjęcie twarzy Maluszka, to wygląda identycznie jak Maciuś <3
Cukier tez opanowany, dzis 83, zaczełam wiecej i czesciej jesc. I przytyłam 3kg :D
Ale najwazniejsze aby wyniki były ok.
Dzis mamy zaległe szczepienie Macka mmr a w pt ja druga dawka covid. Mam nadzieje ze bede sie dobrze czuc bo chcemy jechac do znajomych w weekend.
W domku na spokojnie gotuje, sprzatam i cos tam ogarne jakas zalgla sprawe, poporzadkuje. Wszystko na spokojnie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2021, 10:05

Co zdarzyło się raz może zdarzyć się i drugi...

6+2, serduszko już bije.
Mamy powtórkę sprzed 2 lat, tylko z przesunięciem o jakieś 2 tygodnie. Ale reszta ta sama. Termin porodu w okolicy świąt wielkanocnych, znowu na imieninach mamy wszystko ogłosimy, nawet wyniki podobne jak przy synu. Normalnie jedno wielkie deja vu. Ciągle jestem w szoku i jeszcze nie oswoiłam się z tą myślą, że za chwile będziemy we 4 a nie w 3... Takie to wszystko nierealne...


Samopoczucie na dziś - sama nie wiem, miliony myśli w głowie, niepewność, strach, obawa i odrobina radości... Trzymajcie za mnie kciuki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2022, 18:36

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 8 listopada 2021, 17:57

Mamy dwa pęcherzyki, 18x19 i 20x21.
I największe zaskoczenie, endo 12mm. Nigdy nie było aż takie grubiutkie, nawet po owulacji.

Proszę, proszę - niech to będzie dobry znak.
Nie mogę sobie nawet wyobrazić dwóch kresek na teście... Tak bardzo tego pragnę, że to aż boli.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2021, 18:04

Wyglada na to, zw faktycznie jutro bedzie pierwszy dzień cyklu, w którym zaczynam stymulacje... wychodzi na to, ze naprawde od czwartku zacznę te zastrzyki...
Co czuję?
Boję sie co z tego wyjdzie, czy się uda, czy dam radę... Ale wiem, ze chcę tego jak nic innego na świecie... wierzę ze Ty tez tego chcesz, ze będziesz z mamusia w trudnych chwilach...
Trzymajcie kciuki... potrzebuje tego teraz bardziej niz kiedykolwiek...

Evelle28 Walka o Małe Szczęście 28 października 2021, 13:00

Cześć.
Dawno mnie tu nie było.
A działo się sporo oj sporo.

Te z Was które obserwuja mnie na Instagramie wiedzą o Moich przejściach. A więc do brzegu.

15.06.2021 po raz trzeci zobaczyłam II kreski na teście. Było to Mega zaskoczenie ponieważ seks byl w 21 dc gdzie byłam pewna ze już dawno jest po owu. A na poświadczenie tego mialam pozytywny test owu w chyba 15 dc. 💥
Ogólnie w 26 dc dostałam brązowe plamienia więc szykowałam się do okresu. Ale ból piersi z dnia na dzień był Coraz mocniejszy a plamienia coraz to slabsze. Więc dało mi to ciut do myślenia . Więc w 30 dc teścik wyszedl pozytywny. Moja radość potrwała 2 tyg. Doszliśmy do wzrostu Bety. Pierwszy przyrost prawidłowy 88% . Więc Super. Radość ogromna. Lecz kolejne nie całe 60%...
1 lipca poroniłam.

We wrześniu rozstałam się z moim Partnerem. Nie było to burzliwe rozstanie.
Po długich rozmowach ...
Po długich przemyśleniach...
Po morzu wylanych łez..
Po kilkunastu butelkach wina...

Podjęliśmy decyzję że wracamy do Siebie. Dokładnie 09.10..
Aktualnie jest między Nami naprawdę dobrze . I od przyszłego cyklu wracamy do starań. Oczywiście w tym cyklu udało się trafić ❤️❤️ w owu. .ale czy coś z tego będzie 🤷🤷🤷.

Wczoraj miałam 9dp . Wstałam rano do toalety i na papierze ujrzałam krew żywa czerwoną. Zdziwiło mnie że tak wcześnie okres i bez plamień... Ale od wczoraj cisza.tylko przy szyjce troszkę brązowe ślady. Nawet nie śluzu . Bo mam taką suchość pochwy i ściśnięte w środku ze ledwo sięgnęłam szyjki 🤣.
Wczorajszy test ciążowy negatywny.

Co przyniesie ten cykl. Okaże się za kilka dni.
A dziś usnęła bym na siedząco . Ta pogoda mnie wykończy 😭😭😭

Jutro mamy 5 rocznicę ślubu... kiedy to minęło? Nie wiem. Wiem za to, że było to 5 lat zawirowań,szczęścia i głównie smutku...życie nas przeczołgało, a mimo to gdzieś tam.jednak nadal razem dajemy radę.
Krótkie podsumowanie 5 lat:
- mamy mieszkanie,
- jesteśmy teoretycznie zdrowi
- wydaliśmy majątek na leczenie,które niewiadomo dokąd nas poprowadzi
- nie raz myśleliśmy o rozwodzie
- pochowaliśmy 3 córeczki, przeżyliśmy wczesne poronienie i cb - 5 lat i 5 strat...
- przeżyliśmy najwspanialsze 2.5 miesiąca kiedy żyła nasza cudowna córeczka
- ja zmieniałam pracę dwukrotnie i teraz znowu mnie to czeka
- M jest przy końcu zakończenia kursu i zmienia zawód
- mogliśmy pozwolić sobie od czasu do czasu na krótkie urlopy, które wzbogacały nas o kolejne wspólne wspomnienia
- zmieniliśmy zasady żywieniowe (ograniczamy mega cukier)
- odstawiliśmy praktycznie do 0 alkohol (chyba że jest jakaś okazja)
- jesteśmy w trakcie procedury adopcyjnej (do zastanowienia na 100%)
Cóż... mamy różne wzloty i upadki, ale wierzę, że w końcu zła passa minie i, że zacznie nam się układać tak, jak byśmy chcieli.

Jezu, Ty się tym zajmij ❤

Pinka. Piąty transfer 21 marca 2022, 21:27

15tc+5d poniedzialek

Wizyta u gina 300zł, badanie ginekologiczne, usg (nareszcie) przez brzuch, serduszko bije ♡, kropek juz sporych rozmiarów 9,19cm 😊.
Test pappa ok, male ryzyko wad genetycznych.
Moge juz przestac brac luteine (po 6 miesiacach!!!!). Cieszy mnie to ogromnie, bo niby nie mam okresu a dzien w dzien przez pol roku (od stymulacji) ciagle ze mnie splywal bialy plyn.
Badania moczu i morfologia ok.
Niech mnie ktos uszczypnie, abym mogla w koncu przyjac do wiadomości, że wszystko bedzie dobrze. Tym razem nic zlego nas nie spotka, dotrwamy do konca 🤞🤞.

Jutro powiem szefowej o ciazy, od 01.04 dostane L4. Doktor nie robil zadnych problemow.

A co do płci, to lekarz obstawia dziewczynke 👧.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2022, 21:28

Po wczorajszej wizycie u androloga mam wrażenie, że dostałam mentalnego plaskacza w twarz. Otóż morfologia męża 2% nie jest najgorsza, bo pozostałe parametry są w normie. Badanie wykazało,że mąż ma początek żylaków powrózka nasiennego. Zdaniem androloga są ledwie wyczuwalne i nie powinny wpływać na jego płodność. Stwierdził natomiast, że większy problem jest u mnie -czyli ta cholera insulinooporność i hiperprolaktynemia- zmniejszają szanse na ciążę. Dlatego androlog stwierdził,że popracuje nad mężem, żeby jego parametry były najlepsze do zapłodnienia. Jak się nie uda za 3-4 miesiące mamy się zgłosić razem. Szczerze to już nie wiem co o tym myśleć, biorę ten bromergon, poszłam dzisiaj na badanie progesteronu i testosteronu. Stwierdziłam, że sprawdzę jeszcze to. Wieczorem wyniki 🙊, mój organizm mnie wykończy.
Powinnam zrzucić jeszcze 5-6 kg żeby było idealne BMI, puki co jest nadwaga. Łatwo powiedzieć zrzuć...przy insulinooporności nie idzie łatwo. I tak nie jest źle, startowałam z 82 na liczniku, teraz mam 68. Ale już wcale nie idzie tak łatwo waga albo stoi albo robi krok w przód. 🥴

CZWARTEK
Nie jest źle, nie jest dobrze. Mamy jeden zarodek 2BB. Znalazłam tabelke w necie, zarodek określany jako słabej jakości. Ale no i tak jestem w szoku, że cokolwiek jeset, myślałam, że wszystko padnie. Długo sie wahałam co robić dalej. Podjeliśmy decyzję o trzeciej mini. Trzeci raz to samo. Nie wiem. Chyba oszalałam. Mąż bardzo namawiał mnie, żeby sprobować jeszcze raz skoro te Czechy mają taką skuteczność. A nóż, widelec... :)

Rok 2 tygodnie waga 10,2 kg
Ten tydzień jest okropny. Młodego tak męczą zęby że w nocy spać nie może.
Przez to jest bardzo marudny.
Od wczoraj poszłam do pracy. Próbuje się odnaleźć ciężko jest prawie po 1,5 roku przerwy. Pierw robię szkolenie online oczyszczam poczty i inne korespondencje. W następnym tygodniu czeka mnie nauka nowych rzeczy.
Ranne wstawanie jest tragiczne tym bardziej po nockach pełnych płaczu. Dziś np spałam godzinę. Położyłam się spać o 23.30 a młody rozpoczal ceremonię o 24.30 zlany do pasa nie wiem jak on sika. Potem żeby go męczyly i nie mógł spać. Dobrze że mąż idzie na 13 do pracy wtedy młody dłużej pospi a babcia coś tam porobi. Choć w następnym tygodniu idzie rano jak ja. Nie wiem jak to będzie. Młody jak płacze wkładem go do łóżka do nas. Wiadomo samego go nie zastawie w łóżeczku się obudzi. Cóż babcia będzie miała pobudkę koło 6. Bo nie wiem jak tu zagrać aby młody spał dłużej. A i tak musze go znieść na dół bo babcia z nim nie zejdzie. 😩😩😩
Widać że rozłąki nie przeżywa. Bardzo dobrze mu z babcią. Wczoraj poszdl na spacer ze starym i przyszli pod mój zakład pracy i co. Nie było radości tylko jedziemy dalej bo nudno jak się stoi.
Wczoraj do tego go skrzyczalam bo zaczął mi mocno ciągnąć włosy do tego bił po twarzy i ściągnął i chciał wiginac okulary. Więc powiedziałam że nie wolno. To od razu płacz i do babci na rączki. Ehhhh trzeba już go uczyć bo mu się wydaje że wszystko można i wszystko jest jego.
Ciężko będzie pogodzić pracę a potem małego ale wiadomo życie. Trzeba się przyzwyczaić do nowego życia. Marzy mi się praca zdalna dużo plusie bym miała. Jak pandemia przyspieszy to może się uda.....

Nieszczęścia chodzą parami... Nie głupie przysłowie.... ☹️
Nie dość, że życie nas tak doświadczyło, że mój mąż nie moze mieć biologicznych dzieci... To jeszcze u mnie wychodzą różności ☹️a myślałam, że taka zdrowa jestem.... IUI z dawca i będziemy rodzicami... O nie nie... Nie tak szybko 😭
Zrobiłam homocysteinę, d-dimery, kwas foliowy, witaminę B12...
No kwas i witamina w normie... Ale homocysteina i d-dimery lekko podwyższone ☹️
Teraz muszę zbadać trombofilie...
Jeszcze do tego wszystkiego przed chwilą przyszła @.. No dzisiejszy dzień do dupy, aż płakać się chce ☹️☹️☹️☹️
Tytuł mojego pamietnika "W pogoni za szczęściem" ha śmiech na sali, chyba bardziej by pasowała "szczęście które oddala się coraz bardziej" ☹️😭😭😭😭😭

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 27 października 2021, 20:30

Plan, planem i oczywiście już od początku idzie nie tak jak miało być...
Dziś miałam tu napisać, że zaczęło się, że oficjalnie wystartowaliśmy z procedurą.
A jednak... po 21 dniach antykoncepcji, dwóch tygodniach zastrzyków miałam dziś wizytę, która miała mnie przeprowadzić na drugą stronę mocy - przybliżyć do celu...
Ale... estradiol za wysoki i trzeba go "opanować" - więc do 2.11 będę robić dalej zastrzyki i po nich się okaże czy to tylko niewinny falstart ;)
Mimo wszystko jestem dziś spokojna, Dr chyba wyczuł moją panikę jak powiedział, że przesuwamy start i powiedział, że nie mam się martwić. A ja serio mu uwierzyłam, bo i tak przecież nie mam innego wyjścia, to on jest specjalistą.

NOWY PLAN DZIAŁANIA
27.10 codziennie gonapeptyl
2.11 - wizyta - oficjalny (drugi ;) start stymulacji odstawiam acard i wracam do heparyny (0,4)
8.11 - wizyta
10.11 - wizyta
12.11 - punkcja (?)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2021, 20:33

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)