6dc/5ds
Zastrzyki z lewej strony mi nie idą jakoś haha zrobiłam sobie Trójkąt Bermudzki z "ranek" i każdy zastrzyk byl odczuwalny a po prawej stronie nic ani kropeczeńki ani lekkieko ukłucia 
Wczoraj lekko poczułam jajkniki kiedy jechałam po dziurach i potem źle mi się zrobiło w sklepie ( pewnie z głodu), a tak jajniki są praktycznie nie odczuwalne... to dobrze czy źle?
No i wczoraj miałam sporo przezroczystego śluzu, to dobrze czy źle?
Jutro wizyta u lekarza trochę się martwię co mi powie.
13 dpt
Beta 1,40
Wszystko jasne... Nie udało się 😔 wiedziałam to już w weekend, bo na sikanym teście nie było nic oprócz bieli. Odstawiam leki i czekam na @. W maju, jeśli dobrze pójdzie wrócimy po naszą ostatnią szansę w tej procedurze❄️.
18+5
Niby zwykła wizyta kontrolna. Nie okazała się jednak zbyt zwykła. Lekarz po zadaniu podstawych pytań, chwili rozmowy o objawach ciążowych zaprosił mnie na fotel ginekologiczny. Tam sprawdził, co i jak - wszystko okej.
Kolejne - USG przezpochwowe - długa chwila konsternacji i słowa "krótka szyjka macicy - mocno się skróciła - ma 24mm, jest na granicy".
Kolejne - USG normalne - maluszek waży 238g, serduszko bije mu 148 razy na minutę, według rozmiaru 18+3, więc różnica żadna, jest idealnie. ❤️
I to niby była dobra wiadomość. Tzn., nie niby - ona była bardzo dobra, ale głowę zaprzątała mi szyjka. Przecież ja nic takiego nie robiłam 😔
Lekarz pobrał wymazy na infekcje, przepisał luteinę 2x1 i czekamy do 04.11., wtedy zobaczymy, co dalej.
Jestem przerażona! Ale nie tym, że szyjka się skróciła, lecz tym, że w tak krótkim czasie skróciła się z 41mm do 24mm 😭
Jednak koniec dnia przyniósł mi niesamowitą rzecz! Leżąc w wannie czułam jak maluszek się rusza i spojrzałam w to miejsce, a on kochany kopnął mnie tak, że nie tylko to czułam (jak do tej pory), ale również to zobaczyłam! Mało tego, dałam radę nakręcić film dla męża ❤️
Chyba mój skarbuś chciał dać znać "mamusiu, ze wszystko okej, nie martw się" 🥰 a ja nie umiałam przestać płakać 😭 to takie wspaniałe zakończenie dnia!
PS. Lekarz próbował ustalić płeć, ale maluszek usadowił nisko miednicę i nijak nie dało się podejrzeć 😉 uparty po mamusi!
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2021, 00:00
3dpt
Po wczorajszym "ataku" ani śladu. Przyłożyłam potem jeszcze ciepły kompres i puściło całkiem.
Już później na spokojnie przypomniało mi się, że dzień wcześniej rozmawialiśmy o kropki K. Pytał co tam się z nim dzieje teraz i mówiłam że się będzie "wgryzać" w endometrium.
A z racji, że to ja się uaktywniam wieczorem, włączają mi się wtedy wygłupy, a K. chce już spać wtedy, więc zaczął się śmiać, że oby kropek to robił kiedy ja będę chciała spać.
I się już śmiałam, że to może kropek się mościł na ranem i stąd ten nerwoból.
Dzisiaj za to mam uczucie jakby mi się chciało siusiu cały czas. Ale to nie takie uczucie jak przy zapaleniu pęcherza. Nie wiem czy to po tym progesteronie?
7dpt.
Normalnie to bym dziś testowała. Ale u mnie to nie może być normalnie, już się przyzwyczaiłam w sumie.
Zero jakiekolwich objawów. Czuję się dokładnie jak po transferze, czyli nie czuję nic. Wczoraj studiowałam intenety w poszukiwaniu jak dokładnie wygląda cały ten proces implantacji i niby człowiek stara się 5 lat i wydaje mu się, że o zapłodnieniu wie już wszystko to jednak g*wno prawda, zawsze znajdzie się coś czego nie wiesz. Szukałam artykułów, głównie pisanych przez lekarzy i o ile sam proces zagnieżdżania odbywa się zazwyczaj w 6-10 dobie po zapłodnieniu, tak jednak najczęściej odbywa się to 6/7 dnia. I eureka, te bóle które miałam były własnie dokładnie w tym czasie. Trwały ok 24h.
I teraz pytanie czy się zarodek zagnieździł na tyle, że sobie tam słodko śpi i nic nie czuję, czy macica go odrzuciła i sobie tam pływa i przez to nic nie czuję. Jednak mam dobry humor, bo jestem na 99% pewna, że mój dwudniowy zarodeczek przetrwał do 5 doby i próbował się wgryźć. Patrząc na to, że do in vitro podchodziłam z wielką nutą niepewności czy w ogóle moje komórki jajowe przy tak zaawansowanej endometriozie były zdolne do zapłodnienia, to dla mnie osiągnęłam już sukces. Ja serio miałam obawy, że mogę być nie tyle niepłodna co już bezpłodna.
I zapanował u mnie jakiś dziwny spokój. Czuję się dobrze. Mimo pełni księzyca nawet śpię, gdzie mam zawsze problem. Także czuję wielki spokój i dziwną radość. Pytanie czy to cisza przed burzą czy po prostu dobre przeczucia.
Pozostało dni do testowania: 3.
1 cs - podsumowanie
Nie udało się, choć symptomy były i człowiek się nastawił, że może, że COŚ.
W sobotę (9.10) robiłam badania, poniżej wyniki:
❗żelazo - 4,2❗
😳 beta-HCG - 4,5 😳
✅ TSH - 1,997 ✅
✅ kwas foliowy - 10,5 ✅
Robię dodatkowe badania, by mieć je na świeżo. Co więcej - treningi związane z przyszłym sezonem wstrzymane. Najpierw żelazo, pilnowanie diety (węgle, białka, tłuszcze, witaminy) i pozostałe badania, później treningi. W grę wchodzą JEDYNIE długie spacery, co mnie w pewien sposób przeraża. Nie potrafię się ruszać TAKIM tempem 🙄, zwariować można.
Cykl trwał 30 dni, wydłużył mi się o 2 dni. Dużo przebytych km (prawie 400) a wyższa temp. w pierwszej połowie cyklu PRAWDOPODOBNIE spowodowana regeneracją organizmu (start na 36 km a później intensywne bieganie po Tatrach). Oprócz tego cykl był inny niż dotychczas pod względem objawów, zwłaszcza w drugiej połowie. Obstawiam albo przesuniętą owulację (bóle lewego jajnika), albo faktycznie byłam w ciąży i organizm sobie nie poradził (duże ilości skrzepów krwi i ta beta), chociażby przez to żelazo. 😞
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2021, 18:56
14tc+1
Po kolejnej wizycie... mały tak sie wiercil ze nawet nie dal sie zmierzyć
ale rośnie, bo jak tatuś zobaczył to tylko powiedział "o, większy niz poprzednio ".
Uwielbiam patrzeć jak sie ruszasz, machasz rączkami... patrzac po tym z jaka energia to robisz, to moze faktycznie zaczynam Cie czuc?
. Synku, rośnij duży i zdrowy, jak Ci co wieczór powtarza tatus... wierzę ze każdy dzien przybliża nas do tymrazem szczęśliwego finału... 💙💙💙
Zabrałam się za przeglądanie ubranek... czy kiedyś bede mogła spojrzeć na Twoje sukienki bez większych emocji? Powoli zaczynam w to watpic, jedna dostałaś ode mnie, druga od babci... 😢
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
Witam ponwnie
w listopadzie było 5 in vitro beta była 9,8 znowu ciąza biochemiczna...
Dwa dni temu test z action pozytywny ale slabiutka kreseczka i dzisiaj test ciążowwy digital clearblue ciąża 1-2 tyg, szok i nie dowierzanie ... Boje sie cieszyc bo to byłby cud po 11 latacch staran ciąża naturalna ... ale przestalam myslec o zajsciu, myslalam tylko o immunologu i bylismy w Polsce zeby porobic reszte badan.. Boje sie, ze to znowu biochem .. dzisiaj 16 dni po owu wedlug mnie a kochalismy sie tylko dwa razy 17 dni temu i 8 dni temu. Najlpsze jest to, ze przestalam brac eutyrox na 2 tyg bo zabraklo mi tabletek, TSH w piatek bylo dlatego 3,1... boje sie tak strasznie się boję, że to zaraz prysnie.. Mam utrogestan i chyba zaczne go brac.. W Belgii musze isc po sierowanie do lekrza domowego zebym mogla bete zrobic a w Holandii w ogole nie robia krwi.. Za dwa dni powtorze test.. Zero objawów na chwile obecna jedynie w niedziele i poniedzialek mialam wieczorne mdlosci a w niedziele i we wtorek bole miesiaczkowe ktore nie trwaly dlugo. TAKI STRACH, NIE POKOJ, OBAWY.
Juz gonie z wyjaśnieniem. Tak mój maluszek ma wzmożone napięcie po lewej stronie. Jesteśmy juz umówieni do fizjoterapeuty dziecięcego.
Co do karmienia piersią nie wiem czy jeszcze będę mogła karmić? Czy może mam jakiś zastuj teraz ale pokarm nie leci tak jak wcześniej niestety.
Do tego teraz mamy ma problemy z kupa juz 3 dni nie zrobił. Będziemy musieli iść do jakiegoś lekarza z nim .
13 cs, 24dc, 10 dpo, 11 dni po Ovitrelle
Długo mnie tu nie było. Po drodze była dużo pod górkę. Najpierw cykl z niepękniętym pęcherzykiem i torbielą. Potem czekanie aż się wchłonie, żeby zacząć stymulację.
Teraz jest 2 cykl z Clo + Ovitrelle + Duphaston. W tym cyklu doszedł też Estrofem bo endometrium było bez szału.
Życie jakoś leci do przodu. Jest trochę smutków, ale na pewno jest łatwiej niż przy staraniach o pierwsze dziecko. Nie mam czasu, żeby długo rozpaczać po nieudanym cyklu, chociaż pojawia się uczucie zazdrości, gdy innym się udaje "od razu".
Już dużo czasu minęło. Przyszedł czas na mojego M. Za ok 2 tygodnie w końcu musi zrobić badanie nasienia, tak za długo czekaliśmy. Modlę się, żeby to badanie okazało się niepotrzebne, bo może kropek już jest u mnie 
Objawów brak, ale nadzieja umiera ostatnia 
12dc
Wczoraj miałam ostatnio już wizytę stymulująca ( 11dc)
Hormony pięknie rosną. Pęcherzyki też i w miarę równo.
Największy mierzy 19mm, dużo bylo po 18-17mm, najmniejsze 15mm i dostałam na nie menopur, żeby dać im szansę dojrzeć.
Wczoraj o 20.30 przyjęłam ovitrelle i nic nie wskazuje na to, żeby transfer był odroczony. Wręcz szykuje się na transfer we wtorek o ile będą piękne zarodki 🙏 🍀A tak się bałam hiperki.🙈 Tak mnie wszyscy straszyli, że mój organizm jest w grupie wysokiego ryzyka.
A ja zrobiłam psikusa, bo
czuję się bardzo dobrze, nie odczuwam żadnych skutków ubocznych. Brzucho nie boli. Jedynie jest obolałe po zastrzykach a trochę ich jednak bylo. 😉
No i miałam migrenę 2 dni, pewnie od orgalutranu. Mam nadzieję, że dzisiaj mnie oszczędzi, bo skusiłam się na paracetamol, zimne okłady, nacieranie amolem ale nic nie pomagało.
Pobieranie krwi też stało się traumatyczne, moje pokaleczone żyły przy każdym pobraniu to teraz ból. Masakryczne doświadczenie, kiedy zwykłe ukłucie to już nie tylko ukłucie a ból podczas całego pobierania. Niedobrze robi mi się na myśl o jutrzejszym wenflonie ale zacisnę oczy i dam radę. 💪
Stymulacja trwała 8 dni.
Jutro punkt 8.30 będzie Punkcja.
A dzisiaj według zalecen cały dzień leżę i pilnuję jajek, żeby nie pękły przedwcześnie.
Mam zakaz ekspozycji na słońcu, zakaz gorących kąpieli i jak już coś robię to mam to robić 2 razy wolniej niż zawsze. 😊 Da się zrobić. 🙈
Czuję się jak po laparo, gdzie każdy ruch był ostrożny ale w sumie lepiej być ostrożnym za bardzo niż miało coś pójść nie tak. 😊
Wracając do wczoraj:
Estradiol 6600 pmol/l
Endometrium 11,5mm
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2021, 10:50
6 lat temu, w swoje urodziny M mi się oświadczył. Czy się tego spodziewałam? Pewnie, że tak..pamiętam jak dziś..wróciłam z delegacji z pracy, zmęczona..odezwały się do mnie w znajome, że wpadają do mnie na piwo...no ok...zwyczaj był taki, że mój M je ode mnie odwoził, a ja zawsze odwoziłam go z nim...tak też było i tym razem...rozwieźliśmy dziewczyny po czym M mówi, że zrobimy sobie nocną wycieczkę.. jak zobaczyłam,że jedziemy na zamek w Golubiu Dobrzyniu to wiedziałam, że się oświadczy i w myślach powtarzałam sobie "co za dziad, wybrał sobie swoje urodziny, żebym mu nie odnówiła" :p ktoś by zapytał dlaczego w dniu urodzin M były u mnie znajome, a no dlatego, że nasz związek nie był od początku "normalny"..
urodziny M obchodziliśmy dzień później.. no i... spotykaliśmy się z M nieoficjalnie jakiś rok, a oświadczył mi się miesiąc po tym jak byliśmy w związku oficjalnie :p na zamku cały się z nerwów trząsł
fajnie się to wspomina...takie beztroskie czasy
żadne z nas wtedy nie pomyślało, że czeka nas takie życie, że moje ciało aż tak będzie zawodziło i,że 01.11 będę chodziła do swoich dzieci.
Hura, jest 12 dzień fazy lutealnej. Pierwszy raz! Nie czuję się ani trochę jakbym miała być w ciąży, więc czekam na okres. Dziś już bez luteiny, więc spodziewać się mogę w każdej chwili...
Nooo i jak w zegarku 12.12 przybyła @. Juz minęła ale z przyczyn mega prywatnych grudzień odpuszczamy. W styczniu bedziemy działać.
Dzieje się. Naprawdę się dzieje.
BetaHCG:
12dpo beta 45,9 mIU/ml
17dpo beta 559 mIU/ml (przyrost 171%)
19dpo beta 1326 mIU/ml (przyrost 129%)
USG:
5+3 - GS 0,73cm YS 0,22cm

6+5 - GS 2,14cm YS 0,32cm CRL 0,4cm 🥨🫐 i bijące serduszko 💗

To co się dzieje to dla mnie abstrakcja. Emocje, które siedzą gdzieś głęboko i wychodzą w najmniej oczekiwanym momencie. Mam niejasne wrażenie, że dzieje się to wszystko obok mnie.
Dzisiaj na wizycie jak lekarz pokazał mi serduszko, popłakałam się. Popłakałam się jak po wizycie dzwoniłam do męża. Popłakałam się jak dzwoniłam do mamy.
Mam rozpisane brakujące badania do karty ciąży. Ale jak to karty ciąży? Ja?
Mam dylemat gdzie prowadzić ciążę. Ja. My. Mamy taki dylemat.
Niesamowite i za razem dziwne...
I to wciąż jest kruche jak bańka mydlana 🫧 i ja to wiem. Ale wciąż nieustannie towarzyszy mi nadzwyczajny i być może głupi spokój i poczucie bezpieczeństwa. Nie chcę myśleć jak bardzo on jest irracjonalny, bo wiem o tym. Ale dzięki niemu nie chodzę po ścianach, poza tymi momentami kiedy emocje wyciekają ciurkiem przez chwilę.
Czuję się bardzo dobrze. Nagrałam filmik na którym nawet udało mi się uchwycić bicie serduszka. Widać na nim, że zarodek jest większy niż to co zmierzyliśmy z lekarzem potem, po prostu układa się w małego precla i ciężko go ująć prawidłowo.
Lekarz był bardzo szczęśliwy w trakcie i po wykonaniu USG, ja jeszcze bardziej, a staremu wywaliło skalę. Następnym razem muszę pamiętać, żeby między jednym szlochem a drugim powiedzieć na dzień dobry "jest dobrze", zamiast próbować przekazać informacje, że "nagrałam mu filmik z USG, ale chyba nie widać na nim bicia serca, ale ja na żywo widziałam". 🫠 W tym tempie to mi na zawał zejdzie.
Ciąża znowu z prawego jajnika. Lewy, chociaż aktywny, jest jakiś lewy ewidentnie.
Spis leków i suplementów:
-Glucophage XR 1000 x2 (do redukcji)
-Euthyrox 88ug
-Beto ZK 50 x2 (do redukcji jeśli arytmia nie wróci, bezpieczne w ciąży)
-Accofil 1/3 ampułki (10 mln j)
-Heparyna 0,4 (do realizacji anty Xa i badania na krzepliwość przed konsultacją)
-Encorton 5mg x2
-Luteina 200mg x2
-Acard 150mg
-B12 metylowana 500ug
-lactofertil
-cynk 15mg
-witamina D ~4000j
-metylofolian 400ug
-magnez + B6
-biotyna 2,5mg
-betakaroten 5000ug
-norsan total omega3 8ml (1040 EPA 600 DHA 120 DPA) -> norsan arktis 900 DHA 600 EPA (wkrótce)
-inozytol 4g
-jod 200ug
-selen 200ug
-cholina 500mg
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2025, 20:51
4 d.c.
Pierwszy cykl po histeroskopii za mną. Mój organizm dobrze toleruje orgametril, nie zauważyłam żadnych dolegliwości. Mało tego, pierwszy raz odkąd pamiętam nie bolał mnie okres! Zawsze na pierwszy dzień mam przygotowany ibuprom, bez niego chodzę na rzęsach i chyba nie wysiedziałabym w pracy, a teraz... właściwie nic, chwilę poćmiło w podbrzuszu i tyle. Dodatkowo miesiączka jak na mnie dość skąpa. Dziś (4 dc)mogę powiedzieć, że jestem już po. W listopadzie mam wizytę kontrolną, więc zobaczymy jak to wygląda od środka.
Od strony "życiowej" : kończę okres próbny w pracy, zleciało w mgnieniu oka i w tym tygodniu mam podpisać stałą umowę. Jak sobie przypomnę swoje wątpliwości związane ze zmianą pracy to śmiać mi się chce
Nie jest to na pewno praca marzeń i traktuję ją jako przejściowe miejsce, ale przynajmniej nie stoję w miejscu. Z mężem mamy teraz gorszy czas. Zapętliliśmy się oboje w obowiązkach i takiej szarej codzienności. Seksu prawie nie ma. Mamy napięte relacje z rodzicami i brakuje nam odskoczni. Na wakacje nie pojechaliśmy nigdzie ze względu na moją nową pracę i to, że mamy młode psy. Przynajmniej one dają trochę radości 
Czuję, że dopada mnie chandra jesienna.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2021, 22:13
24dc...
I tyle z mojego nie myślenia, nie nakrecania sie...
Z jednej strony mysle juz o kolejnym cyklu, inseminacja będzie duzym krokiem do przodu...
Z drugiej jeszcze jest jakas absurdalna nadzieja, ze moze jednak się udało? 
Zastanawiam się co zaboli mniej, biel na teście, czy czekanie az cykl sam sie skończy...
Do ten ten listopad... 
I tyle mojego....są wyniki HBA... 45%... nawet do inseminacji trzeba mieć 80%....
Czasami sie zastanawiam jakim cudem rok temu o tej porze bylam jeszcze w ciąży? Czy naprawde juz zawsze bedziesz naszym jedynym dzieckiem?
Już nie mam siły dalej walczyć... to wszystko jest bez sensu, w dni jak dzisiaj czuję sie jakbym czekała na cud, który nie chce sie zdadzyc...
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2021, 22:48
2dc
Oczywiscie weekend pod znakiem bólu brzucha i ogólnego rozdrażnienia. No uwielbiam! Standard na wyjeździe, nie może być dobrze bo zawsze coś! Ahhh...
Zrobiłam rezerwację na majówkę do Poznania. W razie gdyby nam się zmieniły plany to możemy odwołać do połowy kwietnia. Wszystko przez booking.com.
Gdyby nie ból brzucha to ten weekend byłby naprawdę ekstra. Dużo łazilismy, pogoda też była super, lokalizacja blisko centrum. Jedyny minus to pokój. Spodobała nam się opcja ze spaniem na antresoli. Może i to ładne ale tak niewygodne! W nocy gdy musiałam iść do toalety to bałam się że po ciemku spadnę że schodów 😂 nigdy więcej takich atrakcji.
Powoli zbieram się do spania bo jutro 2 zmiana w pracy. Kolejny miesiąc "starań" - czas start.
Jestem już po, strasznie się bałam, że mój pęcherz nie wytrzyma, ale dał radę 🙈 Byłam tak zestresowana, że na wizycie nawet nie zapytałam jaki zarodek podają, dopiero z karty inforamcyjnej wyczytałam, że dostałam blastkę 4AA💪 Mam nadzieję, że ze mną zostanie. Testowanie dla kliniki dopiero 6.12, chyba nie wytrzymam tyle czasu 😂 O lekach napisałam w komentarzu pod postem powyżej.
23dc. Już 3 strona pamiętnika. Co u mnie. Cycki tak bolą że już idzie oszaleć. Biorę większą dawkę luteinę 100 i zero efektu. Mąż już lepieja ale dalej bierze leki. Ja też biorę globulki na grzybice. Zero seksu. Spokojnie czekam na okres. W przyszłym cyklu może będzie szansa na zastrzyk na pęknięcie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.