Rozstanie zawsze boli 😭😭💔💔
Leżę od środy chora. Nic przyjemnego tym bardziej, że ostatnim razem byłam na zwolnieniu rok temu, jak miałam covid. We wtorek udało mi się jeszcze dostać do specjalisty od leczenia endometriozy i..
Znów inne informacje! Mam endo pierwszego stopnia, zrosty na jednym jajniku, ale poza tym jest wszystko dobrze! Dla mnie to był trochę szok I malo brakowało a zaczęłam się śmiać na tym fotelu. 😅Szlam tam z myślą, że cała moja macica jest w ogniskach i mam pełno zrostow. Ulżyło mi na chwilę, ale później oczywiście przyszły myśli, że nie można się cieszyć, bo zaraz się okaże, że znow jest jakaś przeszkoda. 😱
I wiecie co? Mam to w nosie.
Wygoniłam te myśli i postanowiłam, że będę się cieszyć każda dobra wiadomością i przestanę się przejmować co złego mam jeszcze na swojej drodze.💪
Następnego dnia - o ironio - wylądowałam w łóżku z przeziębieniem 😅🤧
12dc
Zle znosze stymulacje. Mój brzuch mega wzdety, twardy, jest mi niedobrze, urosly mi piersi. Dzisiaj mam kontrole a dopiero we wtorek 02.11 jest przewidziana punkcja. Poprzednim razem mialam ja szybciej.
Wczoraj robilam badania na estradiol, progesteron, ldh, crp. Od jakiegos czasu mamy w pracy pakiet medyczny, dzieki ktoremu sporo badan zrobilam "darmowo".
W przerwie od ovu mielismy kilka wizyt u dr Paśnika (immunolog), iles tam badań, z ktorych wynika, ze powinnam brac heparyne od momentu transferu. Moj doktorek od in vitro podchodzi do immunologi sceptycznie..no ale mam zamiar ja przyjmowac, kto wie..moze blizniaczki by zyly gdybym wczesniej ja brala.
Dziekuje dziewczyny, ze komentujecie. Poznaje te nicki
, wiekszosc z was opisuje juz macierzyństwo i bardzo wam gratuluje. Tylko staraczka zrozumie staraczke :*.
Wróce tu po kontroli.
Edit po powrocie z kliniki
Wyhodowalam ok 30 pecherzykow duzych rozmiarow. Nic dziwnego ze brzuch mnie boli. Endometrium piekne i nic tylko czekac na wtorek do punkcji. Oby te 30pecherzykow nie okazaly sie "puste".
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2021, 13:44
Tak jak mowilyscie dziewczyny w gniewie i zlosci wiele sie powie a potem nie mozna tego odwrocic. Tylko szybciutko w nawiazaniu do ostatniego postu, wrocilam do domu i nie powiedzielismy do siebie za wiele przez 24h. Pozniej emocje zaczely opadac i maz przeprosil za slowa, ktore mnie dotknely najbardziej. Ciezko mu bylo spojrzec mi w oczy.
Wczoraj mialam jeden z gorszych dni mentalnie. Rozmawialam z kolega, ktory powiedzial, ze ona spodziewa sie dziecko. Wiedzialam juz to od momentu jak krecil, ze zle sie czuje ma grype a potem mowi, ze wymiotowala dwa razy. Slub wzieli w lipcu a jest juz w 10 tygodniu czyli starali sie moze dwa cyckle. Moja glowa tego nie ogarnia, ze tak latwo mozna zajsc w ciaze.
Mysle, ze ta rozmowa przelala szale goryczy, bo w tym tygodniu jeszcze zobaczylam, ze dwie inne dzieczyny u mnie sa w ciazy. Mimo, ze ostatnie dwa tygodnie praca mnie bardzo absorobowala i dawala wiele satysfakcji wczoraj wrocilam do domu i plulam jadem i wywalalam wszystko co nam poszlo nie tak w tym roku! Na szczescie moj maz odwrocil moja uwage i spedzilismy milo wieczor. Zasnelam z usmiechem na ustach. Niestety podwiadomosc to jest cholera i o 4rano obudzilam sie pelna niepokoju. Wszystkie mysli, ktore odganialam wrocily ze zdwojona sila: widzialam mojego kolege na skanie z zona i moje kolejne zmagania ktore niewiadomo co przyniosa! Meczylam sie tak ok godziny i potem zasnelam. Wstalam o 8 i postanowilam dzialac, wiec od rana sprzatam gotuje i teraz bede malowac troszke nasze mieszkanie
Moze to chwilowe rozwiazanie, ale wole to niz siedziec i myslec.
Złota piękna i ciepła jesień....
Czekam.... Dalej czekam....
Na @ czekam po ciąży pozamacicznej... Mijają kolejne dni a jej ciągle nie ma...
Zaczęłam znowu prowadzić wykresy, tempka, testy, moje dziwne obserwacje i co? Coś się mega pozmieniało... Przed ciążą tempki na granicy 35,5 po ciąży 36,5.
Zaczynam się zastanawiać na ile jest możliwe zajście w ciążę bez tej pierwszej @ po poronieniu. temperatura z 36,0 urosła do 36,5, był spadek i znowu wzrost, do tego testy ovu, zaczęłam je późno robić ale ewidentnie już jaśniał więc ovu chyba była.
Wieczorami zaczynam za dużo myśleć, układam sobie życie z przyszłym małym MISIEM, wyobrażam sobie jak to będzie, jak wywróci się nasze życie... i widzę że ukochany też myśli. On nigdy nie płacze, ale po tym wszystkim widzę w jego oczach łezki....
Straciliśmy cząsteczkę naszego serduszka... Niby szybko się pozbieraliśmy, ale jednak dalej boli, boli i to bardzo, słyszymy okropną ciszę i pustkę, krzyczy gdy zamykamy oczy, nie daje nam zapomnieć, że to się stało...
No nic... mierzę tempkę dalej jak nic się nie zmieni to we wtorek kupię test i zobaczymy czy coś nie zamieszkało pod serduchem
hej.
Już zaraz listopad tak nie lubie tego miesiaca a w sumie wszystkich związanych z jesienią.. tyle wtedy we mnie smutku i żalu...
ostatni wpis być 9 pażdziernika minął prawie miesiac a tyle sie zmieniło9 nagla zmiana planow co do starań.. ale może od początku zaczne żeby sie w tym nie pogubić....
zrezygnowaliśmy z moim jak narazie z podejścia do inseminacji ponieważ wiele spraw nie daje mi spokoju chociażby moj progesteron po owulacji mimo brania lutki... a wedlug mojego lekarza jest okej.... chyba przestalam mu ufać tak w 100%
plan jest taki że jestem umówiona do Wrocławskiego ginekologa podobno anioła 
14.12. jedziemy do Wrocławia na wizyte 
ostatnio powtorzylam hormony :
- FSH 8,13
LH 2,6
nie rozumiem tego stosunku....
-estriadol 36,07
- prolaktyna 13,3
- testosteron 0,27
pierwszy raz wyykonałam też panel krzepliwości
aptt 32,9
antytrombina 98,92
białko c aktywność 100,44
INR 1,08
wskażnik protrombinowy 98,0
czas protrombinowy 11,6
białko s 83,56
wszystko tak naprawde jest w normie ten doktor z tego co wiem też sie zna na mutacjach wiec mam nadzieje że coś doradzi 
dzisiaj mam 12 dc we wtorek jade na monitoring zobaczymy czy coś urosło.
9w1d
Wszystko jest idealnie 🥹
Do dzisiaj żyłam w takim trochę wstrzymaniu, ale od dzisiaj daje sobie przyzwolenie żeby się cieszyć bez wyrzutów sumienia 🥹
Dalej jestem cały czas głodna, ale poranki są już dla mnie trochę łagodniejsze.
Powiekszająca się macica zaczyna już trochę pobolewać chociaż po samym brzuchu jeszcze nic a nic nie widać 😅
Badania nasienia mamy za sobą. Myślałam, że będą troszkę słabe, bo chorowaliśmy na covid, mąż dużo stresu przeszedł przez śmierć swojego taty...Ale nie sądziłam, że będą aż tak słabe.
Jego ilość plemników wcześniej wychodziła ponad 21mln przy normie 15mln....a obecny wynik to 7,8 mln. Wynik spadł 3- krotnie.
Siadło mi to mocno na głowę, no bo aż taki zjazd? I co teraz?
Do mojego męża, może to i dobrze, chyba nie dociera, że to kiepska sytuacja.
Łapie się na oligospermię. Przy tylu dobrych badaniach przez tyle lat, nie sądziłam, że trzeba będzie nam się z tym zmierzyć...
Jeśli chodzi o mnie, we wtorek robię kiry. W końcu mam wolne, to wykorzystam dzień na coś sensownego.
Od owulacji bardzo boli mnie żołądek. Ciągle czuję, jakby mi coś na nim ,, siedziało". Ostatnio dużo mam stresów w pracy. I chyba to nie jest tego warte... Bo przecież to nie ułatwia sprawy w dążeniu do ciąży. Chciałabym mieć odwagę, pieprznąc robotą i cieszyć się każdym dniem...tak po prostu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2021, 14:10
5dc...
No i stało sie... klamka zapadła, nie będzie naturalnej ciąży... mam milion wątpliwości, ale wiem jedno, jeżeli świadomie zrezygnuje z ostatniej szansy, będę tego żałować do końca zycia...
Wiem jedno, obiecałam Ci rok temu, ze zrobię wszystko żeby kiedyś urodzić żywe dziecko...wtedy nie wiedzialam, ze to "wszystko" sprowadzi się do in vitro...
Klamka zapadła... od wczoraj antykoncepcja i na następnej wizycie juz szczegółowo rozpiszemy plan stymulacji... podobno jak nic sie nie wydarzy jest szansa na pierwszy transfer jeszcze przed świętami...
Boję sie jak to sie skończy...
ale wiem, będę walczyć do konca...
Do tego ten zaczynający sie właśnie listopad....
to wszystko tak mocno wraca...
1.11 to była niedziela, zamknięte cmentarze...
Pojechaliśmy na groby tydzień później... 8.11 spotkałam sie z rodzina, było jeszcze tak normalnie... naprawdę nie wiedziałam wtedy ze za tydzień będzie po wszystkim, ze Ciebie juz nie będzie, ze w jednej chwili zawali mi się świat, ze po roku dalej będę tak daleko od pogodzenia się z tym, ze nie mogłaś zostać z nami...
Po czasie wydaje mi sie, ze musialas umrzeć w nocy z soboty na niedzielę... ja dowiedziałam sie o o tym w czwartek... podobno nic nie mogłam i tak zrobić... dlaczego? Dlaczego nie mogło byc normalnie, dlaczego nikt się nie zorientował i nie próbowali Cię ratować?
Dzisiaj zabilo mnie kolejne pytanie letniego syna koleżanki ...."to mozna najpierw umrzeć, a potem się urodzic? Ale jak to...?" No właśnie jak to? 😭
listopad będzie cholernie trudny... w sumie to życie od zeszłego listopada jest cholernie trudne i bez sensu... 😭 tak bardzo chciałabym kiedyś przytulić żywe dziecko? Czy to tak dużo? 😭
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2021, 00:05
Spieszę dopisać dalsze przyrosty bety:
8 dpt 53,14 (przyrost 165%), progesteron 42
12 dpt 482,3 (przyrost 201,9%)
14 dpt 1194 (przyrost 147,7%) ❤️
Usg 15 dpt
Jest pęcherzyk w gorze macicy, na środku, umiejscowiony daleko od blizny po cc. W czwartek mierzył 3,7 mm czyli idealnie tyle ile powinien mieć w tym dniu 
Może na usg u dr Knafel w 21 dpt będzie widać serduszko 🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2021, 00:39
Czekam na męża. Zaraz wróci z pracy, grzeje mu gołąbki i odpalimy odcinek serialu. Mamy postanowienie zero alkoholu do świąt Bożego Narodzenia. Nic się u nas nie dzieje, dni lecą jeden za drugim, w pracy mam kocioł i dużo roboty. Nim się obejrzę będzie wigilia, Boże Narodzenie i Nowy Rok. Nasz rok ❤
8 dc.
Moja wizyta z 14 grudnia została przeniesiona na 29 listopada wiec w najbliższy poniedziałek dowiem się jaki nowy plan jaram się i juz nie mogę doczekać 🙈
Pytania spisane dokumenty posegregowane i liczę ze te ponad 200 km się opłaca.
Owulak jak na 8 dc dość ciemny liczę ze w pon będzie taki pecherzyk ze bedzie można podać ovitrelle 😊
Licze ze ten grudzień będzie magiczny 🍀🍀
21dc
8 dpi
Wczoraj rano jak się obudziłam lekko mnie naciągało, po śniadaniu poszłam 🤮 a później dostałam temperatury 37,5 do 38 dziś rano już nie było a po południu znów 37,5. Do tego wczoraj był straszny ból pleców. Dziś mąż dostał biegunki. Kurde mam nadzieje ze to nie covid bo byliśmy wczoraj u rodziców, jak tylko zaczęły mi się dziać takie cuda zawinęlismy się domu.
Nic mnie nie boli w tym cyklu w sensie ani brzuch ani piersi ani sutki. Po ostatnim IUI gorzej się czułam. W ogóle to wydaje mi się ze owu miałam w niedziele zeszłą, bo co by sie mogło stać z tymi dwoma pęcherzykami? W poniedziałek na usg przed IUI był już tylko jeden.
Jeśli teraz się nie uda to na początku cyklu ide na badanie homocysteiny, b12, kwasu foliowego. Zaczynam poszukiwania w mutacjach. Dziewczyny na forum „IUI” są kopalnią wiedzy, większa niż lekarze wiec porobię sobie te badania i zobaczymy. Jak mi wyjdzie jakaś mutacja to po wdrożeniu leków podejdę do jeszcze jednego IUI a później zobaczymy.
15 dc wtorek
PUNKCJA
Do kliniki dojechalismy na czas, mimo że byly straszne korki.
Recepcja 6900zl, przebralam sie w sukienke i dostalam kroplowke. Czekalam na swoja kolej-bylam ostatnia.
Po znieczuleniu obudzilam sie juz na sali.
Calość przebiegla spokojnie w zasadzie bez stresu. Balam sie jedynie o sprawy toaletowe, poniewaz nie udalo mi sie zalatwic przed wyjciem z domu.
Po wszystkim poszlismy do doktorka, zebral az 27 oocytów!! 27 pelnych pecherzykow, niesamowite. Teraz czekamy ile sie zaplodni.
Doktorek zrobil mi jeszcze usg brzuszne sprawdzal czy nie ma jakiegos plynu czytaj niebezpieczenstwa.
Kolejna wizyta ma byc w 12dc przed nia wykonac badanie progesteronu.
09.11 mam pisac maila w sprawie ilosci zarodkow.
12 dc
Monitoring w klinice u dr Chrostowskiego.
Na felernymi prawym jajniku pęcherzyk 22 mm.
Endometrium wąskie 6,7-7 mm 😞
Jutro o 8-10 mam zrobić 3 zastrzyki:
2 ampułki Gonadopeptyl Daily
Po 15 minutach 1 ampułka Ovitrelle
Ponoć po takiej kombinacji pęcherzyk powinien pęknąć.
W piątek o 15:30 mam monitoring żeby sprawdzić czy pęcherzyk pękł 😬
Ogólnie zdaniem Doktora to cienkie endometrium jest winą stanu zapalnego po CC i musimy to wykluczyć biopsją podczas histeroskopii zanim zaczniemy stymulację gonadopeptydami, bo to duże ryzyko ciąży mnogiej.
W 1 dc mam zadzwonić do rejestracji w klinice, żeby umówić się na histeroskopię z drożnością jajowodów i biopsją endometrium w znieczuleniu ogólnym.
Także taki mamy plan na najbliższy miesiąc.
7dc... - 4 dzień leków antykoncepcyjnych...
wczoraj wolałam nic nie pisać... dziwnie się poczułam, stojąc na cmentarzu, ze świadomością że to już listopad... że to ten miesiąc w którym jeszcze byłam w ciąży i w jednej chwili zostałam z niczym... że to już prawie rok... wtedy żyłam tylko nadzieją, że może chociaż szybko zajdę w kolejną ciążę, że już nic będzie jak miało być, bez Ciebie już zawsze będzie inaczej, że może kiedyś powiem, że dobrze...
jakby mi ktoś wtedy powiedział, że po tym wszystkim minie rok walki, żebym musiała dojść do etapu IVF to bym nie uwierzyła... podobnie jak w to, że Ciebie nie będzie ze mną...
Cmentarz, na który od zawsze chodziliśmy w dzieciństwie, na którym nikogo nie było z rodziny, gdzie zapalaliśmy symbolicznie znicze pod krzyżem, nagle stał się moim cmentarzem... nigdy bym nie pomyślała, że będę tak, albo gdziekolwiek, odwiedzać grób własnego dziecka... tak bardzo chciałabym żeby IVF się udało... wiesz, że nikt mi Ciebie nie zastąpi... ale nie potrafię inaczej, nie potrafię żyć bez dziecka... czy to coś złego, że ktoś kto prawie miał na tym świecie dziecko tak bardzo chciałby mieć kolejne, tymrazem żywe?
Dziwnie się czuję z tabletkami antykoncepcyjnymi, które muszę brać żeby zwiększyć szanse na powodzenie procedury...
ale czego się nie robi żeby się udało... trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło zgodnie z planem...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2021, 22:58
Półmetek 😍
Dokladnie dziś mija połowa mojej ciazy. Pierwszej, długowyczekiwanej ciazy, która przyszła do nas w 25cs. 140 wspaniałych dni, pełnych wiary i nadziei, że za drugie tyle spotkamy się z maleńka Zuzią po drugiej stronie brzuszka ❤️
Pierwsza połowa ciazy była zadowalająca - jedyne objawy to senność, zmęczenie i zawroty głowy (to chyba zamiast mdłości, bo nie ustąpiło po 1 trymestrze 😅). Ale tak czy siak.. Nie mogę narzekać.
Do tego dochodzą bóle kręgosłupa, ale nie traktuje ich jako objaw ciazy, bo zawsze miałam z nim problem, więc walczę nadal 😊
125 zastrzyków.
1,5kg dodatkowej wagi.
I dwa problemy..
- nierówna akcja serca małej,
- skracającą się szyjka.
O ile tym pierwszym się bardzo nie przejmuje, bo wszelkie zastawki, aorty itd. są w porządku, a mała oglądało już dwóch lekarzy i wszystko jest okej, to profilaktycznie zrobimy jeszcze echo serca.
Ten drugi jest już gorszy.. Męczy mnie, ale wiem, że nic na ten moment nie mogę zrobic, poza czekaniem i modleniem się, żeby ta szyjka wytrzymała. Miesiąc temu miała 41mm, dziś ma już 21mm, a infekcja trwa.
Trzymajcie proszę kciuki, żeby szyjka wytrzymała jak najdłużej, a malutka została w brzuszku, dopóki sytuacja nie zostanie opanowana. ❤️
Zapomniałam dokończyć wątek o tym, że już chce mieć dzieci. Dlaczego ? Nie wiem... Po tej sytuacji moje myślenie zmieniło się diametralnie i gdyby tylko partner chciał to była bym gotowa tu i teraz na maleństwo. Jednakże utrzymuje swoje zdanie, że postaramy się gdy będziemy mieć godne warunki. Co bardzo szanuję ale moje hormony czasem za mocno mną kierują pod tym względem.
Ten wpis będzie inny niż zwykle. W życiu nie spodziewałam się tego co się stanie. Czułam się idealnie. Nie myślałam że tak wcześnie zostanę mamą. W końcu znalazłam chwilę żeby przysiąść do telefonu.
31+1
Dziwne stawianie brzucha. No nic, pewnie się przesililam, ostatnio miałam mnóstwo energii i chęci do wszystkiego. Jednak napinanie stało się coraz częstsze.
22.30 decyzja - jedziemy do szpitala. Napięcia co 10 minut. Przyjęcie na oddział, badanie, wszystko dobrze, brak rozwarcia. Kroplówka jedna, druga. Nie pomaga. Decyzja - steryd na płuca. Napinanie ustało, nawet oka nie zmrużyłam.
31+2
Rano badanie, pokazało się małe rozwarcie. Pessar trzyma. Ale decyzja, przewożą mnie do szpitala o wyższej referencyjnosci. Rozwarcie na palec. Kroplówka. Skurcze minęły. Ulga, oddech, będzie dobrze, wytrzymamy na patologii ciąży jeszcze przynajmniej miesiąc.
31+3
W nocy znow skurcze. Rozwarcie się powiększa. Nie mogą hamować bo wdał się stan zapalny. Kroplówki z antybiotykami. Wytrzymam, leżę, damy radę synku. Siedź w brzuszku jak najdłużej. W dzień skurcz od czasu do czasu,mam nadzieję że się zatrzymają.
31+4,
22.03.2022, w nocy, przez poród siłami natury zostałam mamą cudownego, najwspanialszego chłopca 🥰 1860g miłości i szczęścia.
Dziś mój synek kończy ciążowe 32 tygodnie (a na świecie jest od 4 dni) . Jesteśmy w szpitalu i pewnie zostaniemy tu minimum miesiąc.
Jest kochany, cudowny ❤️
Rośnij zdrowo kruszynko i wychodzimy do domku ❤️ tam będzie nam najlepiej
Trzeci frajerski, fałszywy test od 5 lat...
A potem zbicie tyłka po otrzymaniu wyniku z krwi: 0,1...
Nie wiem, jak długo jeszcze uda mi się żyć w takiej pustce...Z miesiąca na miesiąca jest coraz ciężej.
Od wczoraj nie potrafię znaleźć sobie miejsca. Atakują mnie natrętne myśli, że moja, nasza walka jest na marne, bo nigdy nie zajdę w ciążę i nie urodzę własnego dziecka...
Czekam na wynik z kir... Czy to coś da? Pewnie nic...
Czekam na wyniki i na okres, aby zacząć stymulację Aromkiem...
Dziś śniło mi się, że mija kolejny , szósty, rok w niepłodności. I ten szósty rok jest niczym, bo...nigdy się nie uda, że ta walka to strata czasu. To uczucie strachu, beznadziei, bezradności było okropne, które przeciąga się po wybudzeniu się z tego snu...
Gdzie jesteś, mój mały człowieku? Czy w ogóle gdzieś jest? Czy tak samo mocno czekasz na nas jak my na Ciebie?
Daj mi jakikolwiek znak, czy trafisz do nas...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.