Badania nasienia mamy za sobą. Myślałam, że będą troszkę słabe, bo chorowaliśmy na covid, mąż dużo stresu przeszedł przez śmierć swojego taty...Ale nie sądziłam, że będą aż tak słabe.
Jego ilość plemników wcześniej wychodziła ponad 21mln przy normie 15mln....a obecny wynik to 7,8 mln. Wynik spadł 3- krotnie.
Siadło mi to mocno na głowę, no bo aż taki zjazd? I co teraz?
Do mojego męża, może to i dobrze, chyba nie dociera, że to kiepska sytuacja.
Łapie się na oligospermię. Przy tylu dobrych badaniach przez tyle lat, nie sądziłam, że trzeba będzie nam się z tym zmierzyć...
Jeśli chodzi o mnie, we wtorek robię kiry. W końcu mam wolne, to wykorzystam dzień na coś sensownego.
Od owulacji bardzo boli mnie żołądek. Ciągle czuję, jakby mi coś na nim ,, siedziało". Ostatnio dużo mam stresów w pracy. I chyba to nie jest tego warte... Bo przecież to nie ułatwia sprawy w dążeniu do ciąży. Chciałabym mieć odwagę, pieprznąc robotą i cieszyć się każdym dniem...tak po prostu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2021, 14:10
5dc...
No i stało sie... klamka zapadła, nie będzie naturalnej ciąży... mam milion wątpliwości, ale wiem jedno, jeżeli świadomie zrezygnuje z ostatniej szansy, będę tego żałować do końca zycia...
Wiem jedno, obiecałam Ci rok temu, ze zrobię wszystko żeby kiedyś urodzić żywe dziecko...wtedy nie wiedzialam, ze to "wszystko" sprowadzi się do in vitro...
Klamka zapadła... od wczoraj antykoncepcja i na następnej wizycie juz szczegółowo rozpiszemy plan stymulacji... podobno jak nic sie nie wydarzy jest szansa na pierwszy transfer jeszcze przed świętami...
Boję sie jak to sie skończy...
ale wiem, będę walczyć do konca...
Do tego ten zaczynający sie właśnie listopad....
to wszystko tak mocno wraca...
1.11 to była niedziela, zamknięte cmentarze...
Pojechaliśmy na groby tydzień później... 8.11 spotkałam sie z rodzina, było jeszcze tak normalnie... naprawdę nie wiedziałam wtedy ze za tydzień będzie po wszystkim, ze Ciebie juz nie będzie, ze w jednej chwili zawali mi się świat, ze po roku dalej będę tak daleko od pogodzenia się z tym, ze nie mogłaś zostać z nami...
Po czasie wydaje mi sie, ze musialas umrzeć w nocy z soboty na niedzielę... ja dowiedziałam sie o o tym w czwartek... podobno nic nie mogłam i tak zrobić... dlaczego? Dlaczego nie mogło byc normalnie, dlaczego nikt się nie zorientował i nie próbowali Cię ratować?
Dzisiaj zabilo mnie kolejne pytanie letniego syna koleżanki ...."to mozna najpierw umrzeć, a potem się urodzic? Ale jak to...?" No właśnie jak to? 😭
listopad będzie cholernie trudny... w sumie to życie od zeszłego listopada jest cholernie trudne i bez sensu... 😭 tak bardzo chciałabym kiedyś przytulić żywe dziecko? Czy to tak dużo? 😭
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2021, 00:05
Spieszę dopisać dalsze przyrosty bety:
8 dpt 53,14 (przyrost 165%), progesteron 42
12 dpt 482,3 (przyrost 201,9%)
14 dpt 1194 (przyrost 147,7%) ❤️
Usg 15 dpt
Jest pęcherzyk w gorze macicy, na środku, umiejscowiony daleko od blizny po cc. W czwartek mierzył 3,7 mm czyli idealnie tyle ile powinien mieć w tym dniu 
Może na usg u dr Knafel w 21 dpt będzie widać serduszko 🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2021, 00:39
Czekam na męża. Zaraz wróci z pracy, grzeje mu gołąbki i odpalimy odcinek serialu. Mamy postanowienie zero alkoholu do świąt Bożego Narodzenia. Nic się u nas nie dzieje, dni lecą jeden za drugim, w pracy mam kocioł i dużo roboty. Nim się obejrzę będzie wigilia, Boże Narodzenie i Nowy Rok. Nasz rok ❤
8 dc.
Moja wizyta z 14 grudnia została przeniesiona na 29 listopada wiec w najbliższy poniedziałek dowiem się jaki nowy plan jaram się i juz nie mogę doczekać 🙈
Pytania spisane dokumenty posegregowane i liczę ze te ponad 200 km się opłaca.
Owulak jak na 8 dc dość ciemny liczę ze w pon będzie taki pecherzyk ze bedzie można podać ovitrelle 😊
Licze ze ten grudzień będzie magiczny 🍀🍀
21dc
8 dpi
Wczoraj rano jak się obudziłam lekko mnie naciągało, po śniadaniu poszłam 🤮 a później dostałam temperatury 37,5 do 38 dziś rano już nie było a po południu znów 37,5. Do tego wczoraj był straszny ból pleców. Dziś mąż dostał biegunki. Kurde mam nadzieje ze to nie covid bo byliśmy wczoraj u rodziców, jak tylko zaczęły mi się dziać takie cuda zawinęlismy się domu.
Nic mnie nie boli w tym cyklu w sensie ani brzuch ani piersi ani sutki. Po ostatnim IUI gorzej się czułam. W ogóle to wydaje mi się ze owu miałam w niedziele zeszłą, bo co by sie mogło stać z tymi dwoma pęcherzykami? W poniedziałek na usg przed IUI był już tylko jeden.
Jeśli teraz się nie uda to na początku cyklu ide na badanie homocysteiny, b12, kwasu foliowego. Zaczynam poszukiwania w mutacjach. Dziewczyny na forum „IUI” są kopalnią wiedzy, większa niż lekarze wiec porobię sobie te badania i zobaczymy. Jak mi wyjdzie jakaś mutacja to po wdrożeniu leków podejdę do jeszcze jednego IUI a później zobaczymy.
15 dc wtorek
PUNKCJA
Do kliniki dojechalismy na czas, mimo że byly straszne korki.
Recepcja 6900zl, przebralam sie w sukienke i dostalam kroplowke. Czekalam na swoja kolej-bylam ostatnia.
Po znieczuleniu obudzilam sie juz na sali.
Calość przebiegla spokojnie w zasadzie bez stresu. Balam sie jedynie o sprawy toaletowe, poniewaz nie udalo mi sie zalatwic przed wyjciem z domu.
Po wszystkim poszlismy do doktorka, zebral az 27 oocytów!! 27 pelnych pecherzykow, niesamowite. Teraz czekamy ile sie zaplodni.
Doktorek zrobil mi jeszcze usg brzuszne sprawdzal czy nie ma jakiegos plynu czytaj niebezpieczenstwa.
Kolejna wizyta ma byc w 12dc przed nia wykonac badanie progesteronu.
09.11 mam pisac maila w sprawie ilosci zarodkow.
12 dc
Monitoring w klinice u dr Chrostowskiego.
Na felernymi prawym jajniku pęcherzyk 22 mm.
Endometrium wąskie 6,7-7 mm 😞
Jutro o 8-10 mam zrobić 3 zastrzyki:
2 ampułki Gonadopeptyl Daily
Po 15 minutach 1 ampułka Ovitrelle
Ponoć po takiej kombinacji pęcherzyk powinien pęknąć.
W piątek o 15:30 mam monitoring żeby sprawdzić czy pęcherzyk pękł 😬
Ogólnie zdaniem Doktora to cienkie endometrium jest winą stanu zapalnego po CC i musimy to wykluczyć biopsją podczas histeroskopii zanim zaczniemy stymulację gonadopeptydami, bo to duże ryzyko ciąży mnogiej.
W 1 dc mam zadzwonić do rejestracji w klinice, żeby umówić się na histeroskopię z drożnością jajowodów i biopsją endometrium w znieczuleniu ogólnym.
Także taki mamy plan na najbliższy miesiąc.
7dc... - 4 dzień leków antykoncepcyjnych...
wczoraj wolałam nic nie pisać... dziwnie się poczułam, stojąc na cmentarzu, ze świadomością że to już listopad... że to ten miesiąc w którym jeszcze byłam w ciąży i w jednej chwili zostałam z niczym... że to już prawie rok... wtedy żyłam tylko nadzieją, że może chociaż szybko zajdę w kolejną ciążę, że już nic będzie jak miało być, bez Ciebie już zawsze będzie inaczej, że może kiedyś powiem, że dobrze...
jakby mi ktoś wtedy powiedział, że po tym wszystkim minie rok walki, żebym musiała dojść do etapu IVF to bym nie uwierzyła... podobnie jak w to, że Ciebie nie będzie ze mną...
Cmentarz, na który od zawsze chodziliśmy w dzieciństwie, na którym nikogo nie było z rodziny, gdzie zapalaliśmy symbolicznie znicze pod krzyżem, nagle stał się moim cmentarzem... nigdy bym nie pomyślała, że będę tak, albo gdziekolwiek, odwiedzać grób własnego dziecka... tak bardzo chciałabym żeby IVF się udało... wiesz, że nikt mi Ciebie nie zastąpi... ale nie potrafię inaczej, nie potrafię żyć bez dziecka... czy to coś złego, że ktoś kto prawie miał na tym świecie dziecko tak bardzo chciałby mieć kolejne, tymrazem żywe?
Dziwnie się czuję z tabletkami antykoncepcyjnymi, które muszę brać żeby zwiększyć szanse na powodzenie procedury...
ale czego się nie robi żeby się udało... trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło zgodnie z planem...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2021, 22:58
Półmetek 😍
Dokladnie dziś mija połowa mojej ciazy. Pierwszej, długowyczekiwanej ciazy, która przyszła do nas w 25cs. 140 wspaniałych dni, pełnych wiary i nadziei, że za drugie tyle spotkamy się z maleńka Zuzią po drugiej stronie brzuszka ❤️
Pierwsza połowa ciazy była zadowalająca - jedyne objawy to senność, zmęczenie i zawroty głowy (to chyba zamiast mdłości, bo nie ustąpiło po 1 trymestrze 😅). Ale tak czy siak.. Nie mogę narzekać.
Do tego dochodzą bóle kręgosłupa, ale nie traktuje ich jako objaw ciazy, bo zawsze miałam z nim problem, więc walczę nadal 😊
125 zastrzyków.
1,5kg dodatkowej wagi.
I dwa problemy..
- nierówna akcja serca małej,
- skracającą się szyjka.
O ile tym pierwszym się bardzo nie przejmuje, bo wszelkie zastawki, aorty itd. są w porządku, a mała oglądało już dwóch lekarzy i wszystko jest okej, to profilaktycznie zrobimy jeszcze echo serca.
Ten drugi jest już gorszy.. Męczy mnie, ale wiem, że nic na ten moment nie mogę zrobic, poza czekaniem i modleniem się, żeby ta szyjka wytrzymała. Miesiąc temu miała 41mm, dziś ma już 21mm, a infekcja trwa.
Trzymajcie proszę kciuki, żeby szyjka wytrzymała jak najdłużej, a malutka została w brzuszku, dopóki sytuacja nie zostanie opanowana. ❤️
Zapomniałam dokończyć wątek o tym, że już chce mieć dzieci. Dlaczego ? Nie wiem... Po tej sytuacji moje myślenie zmieniło się diametralnie i gdyby tylko partner chciał to była bym gotowa tu i teraz na maleństwo. Jednakże utrzymuje swoje zdanie, że postaramy się gdy będziemy mieć godne warunki. Co bardzo szanuję ale moje hormony czasem za mocno mną kierują pod tym względem.
Ten wpis będzie inny niż zwykle. W życiu nie spodziewałam się tego co się stanie. Czułam się idealnie. Nie myślałam że tak wcześnie zostanę mamą. W końcu znalazłam chwilę żeby przysiąść do telefonu.
31+1
Dziwne stawianie brzucha. No nic, pewnie się przesililam, ostatnio miałam mnóstwo energii i chęci do wszystkiego. Jednak napinanie stało się coraz częstsze.
22.30 decyzja - jedziemy do szpitala. Napięcia co 10 minut. Przyjęcie na oddział, badanie, wszystko dobrze, brak rozwarcia. Kroplówka jedna, druga. Nie pomaga. Decyzja - steryd na płuca. Napinanie ustało, nawet oka nie zmrużyłam.
31+2
Rano badanie, pokazało się małe rozwarcie. Pessar trzyma. Ale decyzja, przewożą mnie do szpitala o wyższej referencyjnosci. Rozwarcie na palec. Kroplówka. Skurcze minęły. Ulga, oddech, będzie dobrze, wytrzymamy na patologii ciąży jeszcze przynajmniej miesiąc.
31+3
W nocy znow skurcze. Rozwarcie się powiększa. Nie mogą hamować bo wdał się stan zapalny. Kroplówki z antybiotykami. Wytrzymam, leżę, damy radę synku. Siedź w brzuszku jak najdłużej. W dzień skurcz od czasu do czasu,mam nadzieję że się zatrzymają.
31+4,
22.03.2022, w nocy, przez poród siłami natury zostałam mamą cudownego, najwspanialszego chłopca 🥰 1860g miłości i szczęścia.
Dziś mój synek kończy ciążowe 32 tygodnie (a na świecie jest od 4 dni) . Jesteśmy w szpitalu i pewnie zostaniemy tu minimum miesiąc.
Jest kochany, cudowny ❤️
Rośnij zdrowo kruszynko i wychodzimy do domku ❤️ tam będzie nam najlepiej
Trzeci frajerski, fałszywy test od 5 lat...
A potem zbicie tyłka po otrzymaniu wyniku z krwi: 0,1...
Nie wiem, jak długo jeszcze uda mi się żyć w takiej pustce...Z miesiąca na miesiąca jest coraz ciężej.
Od wczoraj nie potrafię znaleźć sobie miejsca. Atakują mnie natrętne myśli, że moja, nasza walka jest na marne, bo nigdy nie zajdę w ciążę i nie urodzę własnego dziecka...
Czekam na wynik z kir... Czy to coś da? Pewnie nic...
Czekam na wyniki i na okres, aby zacząć stymulację Aromkiem...
Dziś śniło mi się, że mija kolejny , szósty, rok w niepłodności. I ten szósty rok jest niczym, bo...nigdy się nie uda, że ta walka to strata czasu. To uczucie strachu, beznadziei, bezradności było okropne, które przeciąga się po wybudzeniu się z tego snu...
Gdzie jesteś, mój mały człowieku? Czy w ogóle gdzieś jest? Czy tak samo mocno czekasz na nas jak my na Ciebie?
Daj mi jakikolwiek znak, czy trafisz do nas...
9 dc
I dziś sobie uświadomiłam, że z tego cyklu i tak mogłoby nie być najmniejszej szansy. Od 16 dc mam brać duphaston a to, żeby owulacja była przed tym 16 dniem cyklu jest żadna.
Kupiłam też bilety na samolot na 26 marca. Lecę z córeczką na dwa tygodnie odpocząć . Moja psychika wysiadła. Dlatego ten cykl to cykl tylko monitorowany szansa na ciążę poniżej O % 🤪
Dzisiaj rano z całej bezsilności się popłakałam. Nasienie męża No nie jest jakieś wow, niestety moje komórki jajowe przy PCOS łatwe do zapłodnienia i jakościowo też nic nadzwyczajnego😞 A w dodatku wczoraj wieczorem męża nasienie było wielkim białym glutem. Od razu mi się nie spodobało, nie byłoby opcji żeby plemniki miały szanse się w tym ruszać. Napisałam na forum i jedna z dziewczyn mi odpisała, że u jej męża był taki glut i stwierdzono aglutynacje i agregacje nasienia.
Ja oczywiście już męża wysłałam na badanie nasienia w sobotę, ale on powiedział, że nigdzie nie idzie bo przecież jest mocno przeziębiony a nawet zalecenia do badania to minimum 10 dni po chorobie 🤦🏼♀️ No tak, ja już wskoczyłam na etap trzeba działać. Dlatego ochłonęłam i kupiłam bilety. Trzeba żyć bo stracę super czas a dziecka jak nie było nie ma a na drodze ciągle jakaś kłoda. A mężowi Kazałam pić dużo wody i pić acc optima - Zobaczymy czy przypilnuje tego. O ile w domu suple mu podstawie pod nos, jedzenie zrobie to w pracy nie mam wpływu. A przez te dwa tyg jak mnie nie będzie to zobaczymy czym się wykarze. Bo wszystko będzie musiał sam ogarnąć. Co wybierze zrobienie zdrowego posiłku czy kebaba…
Wracając do samego nasienia to dr Żelka dzisiaj poczyni dalszą obserwację czy glut nadal jest 🤭
Z dobrych wiadomości waga pokazuje już 7 z przodu. 🤭 Zeszłam poniżej 80 kg bardzo się ciesze.
0_3_3
Życie bez zastrzykow jest fajne
.
Ale nie o tym... babcia się upierała ze ubrania to minimum 62 mam kupować... kupiłam kilka 56 na wypadek gdyby jednak trzeba było cc robić wcześniej... to było 37+3, więc był mniejszy niż mógłby być... jak wróciliśmy te 3 tygodnie temu do domu to i te moje 56 były za duże... wysłałam męża po 50
. Kupił z komentarzem "najmniejsze co znalazłem". Te 50 mimo 54cm były trochę za duże, w dzisiaj już się za krótkie robią... odkładamy do pudła dla następnych... Kiedy to dziecko rośnie? Da się zatrzymać czas?
Z jednej strony jestem zmęczona, mimo że zaczyna ładnie spać, ale z drugiej mam wrażenie ze to wszystko dzieje się za szybko... zw nawet nie ma czasu nacieszyć się takim małym bablem...
5dpt
Wczoraj już nie pisałam. Byłam u lekarza i zrobiłam badanie moczu ewidentnie mam infekcje dróg moczowych. Bardzo wysoki poziom erytrocytów w moczu. Bakterie też są ale jeszcze w tej dopuszczalnej normie.
Skąd nagle takie coś? Nie mam pojęcia. Jedyne co przychodzi mi do głowy i w sumie też o tym czytałam to może być kwestia hormonów. Jeśli to jest cena tego że zobaczę dodatni wynik to wytrzymam. Chociaż nie na tragedii. Bo tak naprawde nie mam jakichś problemów bolących. Chce mi się często do łazienki, ale z drugiej strony dużo pije. Bólu jako takiego nie mam. Bardziej teraz czuję mój zwykły ból pleców. Więc nie wiem co jest czym spowodowane. Łykam żurawinę, dużo pije. W poniedziałek pójdę powtórzyć wynik. W środę mam dopiero USG, ale jak wynik będzie dalej zły to wcześniej zadzwonię do lekarza. No i w poniedziałek zrobię pierwsza betę. Zobaczymy co tam wyjdzie.
Frustruje mnie to, że nigdy nie może być normalnie. Zawsze coś musi wyleźć. 
9dc/8ds
I po kontroli 
Jajeczka rosną mają między 1,8 a 2 z hakiem a jedno największe ma 2,6! Jajeczek sporo - oby nie było hiperki, błagam 🙏🙏🙏
Jutro jeszcze mam Bemfola I Cetrotide, w niedzielę Ovitrelle, w poniedziałek test covid a we wtorek na 9:00 punkcja!
Trzymajcie kciuki za nas ❤
13 mesiecy i 3 dni Liliany (11 miesiecy i 5 dni korygowane)
Minelo sporo czasu od poprzedniego wpisu. Kilkakrotnie sie do niego zabieralam, ale jakos brakowalo mi checi.
Lilutek mimo trudnego poczatku ma sie dobrze. Dzikus i Furia, zlobkowicz na calego:-) Pierwsze szkolne miesiace byly trudne, bo co chwile lapala infekcje, ale, odpukac, po przerwie covidowej juz 4 tydzien z rzedu melduje sie w placowce. Wydaje sie, ze jej sie tam podoba, bo wysiada z samochodu usmiechnieta i bez problemu przechodzi do rak pani wychowawczyni. Wychodzi do domu rowniez zadowolona, wiec mamy nadzieje, ze to znak, ze jest jej tam dobrze. Raczkuje, wstaje, chodzi wzdluz mebli i przy sprzetach. Wszedzie jej pelno, otwiera szafki, wyciaga graty, tlucze i szarapie. Wykloca sie jak dzika, nie popuszcza, jak czegos bardzo chce. Towarzyska i usmiechnieta, lubi ludzi, lubi jak cos sie dzieje.
Rozwojowo jest OK, choc dla mnie kazda wyzyta w szpitalu to mala trauma. USG serduszka pokazalo, ze szpara miedzy komorami w zasadzie sie zrosla, to co zostalo albo do konca sie zasklepi albo tak zostanie, ale nie bedzie mialo zadnego wplywu na jej zdrowie lub komfort zycia. Motorycznie jest ok. Ostatnio konsultowalam Lile z osteopata-fizjoterapeuta i poki co nie ma potrzeby interweniowac. Pani psycholog tez zadowolona. Ja wyczulona i byc moze szukam dziury w calym. Bacznie ja obserwuje i sama siebie ganie, ze chyba za duzo wymagam i doszukuje sie problemow zamiast po prostu dac Malej czas.
Ja zalatana i zmeczona. Praca na pelen etat, dojazdy, Liluska, dom... Maz bardzo duzo pracuje, wiec wszystko na mojej glowie. Troche mnie to przerasta i czesto gesto wyje z bezsilnosci. Na dluzsza mete tak sie nie da. Do tego niepokoj zwiazany z Ukraina i kryzysem, jakis taki marazm i dol.
Oby sytuacja sie troche uspokoila, bo ciezko jest.
29+5
Nie śpię dziś od 4 rana. Syn dostal nad ranem ataku kaszlu, wiec dałam mu picia, syrop i jeszcze raz picia i pomogło. On dalej zasnął, ja juz nie. Jutro do pediatry niech go osłucha. Głowa mi zaraz peknie z bolu. A do tego jestem po pierwszej wizycie u diabetologa. Przerazila mnie wizja diety. Płakałam już dziś trzy razy, bo co ukłuje palec to krew nie leci, leci tylko z palca serdecznego. Nie mogłam zmierzyć poziomu tego cukru. Obiad zjadłam dziś normalnie. Bez żadnej diety. Nawet pozwoliłam sobie na śmietanę. Wynik cukru po godz 98, także jest dobry. Oby tylko tak dalej …
16+6
Wczoraj byłam na wizycie u mojego ginekologa 💜
Wszystko jest w najlepszym porządku 💜
Lili waży 195 g 💜💜💜
Ostatnio trochę mieliśmy pod górkę. Florcia podczas infekcji bakteryjnej, przy kontroli u pediatry, złapała adenowirusa i razem z Mężem trafili do szpitala 🥺 wychodząc z niego przynieśli norowirusa i każdy z nas po kolei wymiotował. Na szczęście jest już w porządku 🙏🏻💜
Ponad 2 tygodnie temu miałam operację usuwania osteofitów. Niestety jedną nogę miałam powikłaną, chirurg musiał otworzyć ranę i ewakuować krwiaka, który utrudniał gojenie. Przy okazji zerwał mi paznokieć, który zrósł się z łożyskiem tkanką chrzęstną.
To był ogromny hardcore, bo mogłam brać tylko Apap na ból, a on w ogóle nie pomagał. Jutro mam zdejmowane wszystkie szwy 💜
Mąż jak odwoził mnie na zmianę opatrunków miał wypadek z Tirem, także auto mamy skasowane u mechanika i wszędzie musze jeździć taksówką 🙈
Także z niecierpliwością czekam na lepsze czasy 🙈💜
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.