To dzisiaj...3 lata temu zaczal się mój koszmar, którego nie życzę najgorszemu wrogowi...
Pamiętam wszystko, każde słowo lekarza, nadzieję, że to jednak pomyłka... że ona żyje... niestety, cud się nie wydarzył... Od 3 lat uczę się żyć z tym, że nie ma Cię z nami... ale w moim sercu i pamięci będziesz zawsze... 💔
Kiedyś na pogrzebie usłyszałam zdanie "nie czekajcie, ja nie wroce, nie spieszcie się, ja poczekam..." wierze, ze tam gdzie jesteś jest Ci dobrze i czekasz na mamusie 💔
Wczoraj otrzymałam wiadomość od kierowniczki rejonowej że mnie przeniosą do miejscowości gdzie się przeprowadzamy . Nie na 100% ale zrobią wszystko co w ich mocy żeby się udało. Tutaj do pracy nie wracam gdyż L4 kończy mi się z ostatnim dniem maja a nowa rejonowa powiedziała że należy mi wydać zaległy urlop i połowę nowego przed przyjsciem na jej rejon . Takżena godziny z czerwca zostanie mi naniesiony urlop.
Dziś miałam wizytę u ginekologa. Nie dowiedziałam się niczego poza tym że nie ma pęcherzyka dominującego..
Znowu cykl mi się rozwalił...
Kazał brać mi duphaston od 19 dc. Zapomniał mi wypisać recepty , zorientowałam się dopiero w domu widząc kartkę ale ze skierowaniem do laboratorium na betę , tak żeby się upewnić czy na pewno jest negatywna .. bez sensu to dla mnie .
Dodatkowo mam zrobić prywatnie badania antykoagulant toczniowy i przeciwciała antyfosfolipidowe IGG i IGM..
Mam już dosyć starań.. naprawdę mnie to męczy
Po 19 na clearblue migająca buzia
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2025, 18:43
Byłam dzisiaj na wizycie - 14+0tc.
Wszystko w porządku 🙂 dziecko ułożyło się do góry nogami 😁 serduszko bije 🙂
Odnoście wysokiego ryzyka przedwczesnego porodu dr mówiła żeby się nie przejmować 🙂
Odnośnie samopoczucia - czasami brzuch mnie lekko pobolewa przez powiększającą się macice. Ogólnie jest ok, tylko koło 19 już mnie sen zmaga 😅 i nieważne czy położę się o 19 czy 23 i tak obudze sie koło 6 rano 😅
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2021, 19:18
Pomanewrował, pomanewrował i wyznaczył na niedzielę. Że była. Ale nie wiem na jakiej podstawie. Dostałam też info, że o, wzrost temperatury. Ale ten wzrost to o 0,1 zaledwie, to ja nie wiem czy się liczy. Czy w tym cyklu była w ogóle owulacja?? A temperatura dopiero rośnie? Czy jajniki mi się zestresowały hsg i zaprotestowały?
a jeżeli owulacji nie było, czy brać duphaston?? Mam krótką faze lutealną, zazwyczaj @ w 10-11 dniu od skoku temp.... nie wiem co robić trochę. Proga jak badałam kiedyś to na początku jest ładnie, 5 dpo -17, 7 dpo-10 a nagle, 9 dpo- 2. Brać czy nie brać, oto jest pytanie 🤔
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2021, 21:05
Kariotypy przyszły wcześniej niż się spodziewałam. Oboje mamy prawidłowe kariotypy. Jedynie mąż ma inwersję chromosomu 9 - wg pani genetyk to w żaden sposób nie ingeruje w płodność.
Pani genetyk zaproponowała jeszcze zbadać immunologię- kiry i zespół antyfosfolipidowy. Przyjęłam do wiadomości, ale jakoś ciężko mi zadzwonić i umówić się, chociażby na te kiry...
Zrobiliśmy również p/c przeciwplemnikowe- ujemne.
W środę idziemy oddać nasienie męża do badania. Ostatni wynik chyba miał w 2018 a jeszcze w międzyczasie przeszliśmy covid...Cieszę się, że nawet , mogę chyba powiedzieć, mąż z ciekawością idzie na to badanie. Zobaczymy.
Byłam też ponad tydzień temu u ginekologa. Listopad zaczynam z aromkiem. Chwała Bogu, że odszedł od pomysłu, by przepisać mi sterydy... Zrobienie tych przeciwciał to był dobry pomysł.
Ale też podoba mi się plan na ten listopad. Będzie mnie lekarz obserwował dwa razy. Raz przed owulacją, drugi raz po niej.
Oczywiście znowu badam w listopadzie hormony. Tym razem lh i fsh i Amh.
Jestem już po owulacji. Naprawdę nie chcę się nakręcać na nic, ale po 5 latach to jest zbyt ciężko, aby nie myśleć czy się udało. Jeszcze w dodatku oboje z mężem mamy urodziny. Byłoby naprawdę cudowne dać mężowi ten najpiękniejszy prezent...
Ale próbuję nastawić się na to, że diagnostyka powinna być teraz na pierwszym miejscu....
Walka z myślami, z pragnieniami i tęsknotą...
Przyszły badania nasienia. Morfologia 1%, ruchliwość i ilosc ok. Nie wiedziałam jak się zachować w pierwszej chwili. Oczywiście maksimum wsparcia dla męża, ale widziałam że on sam nie wie co zrobić i czego potrzebuje. Jakoś w głowie mieliśmy to, że problem jest tylko u mnie, a u niego to miala być jedynie kontrola. Cieszę się, że jednak tak szybko zrobiliśmy badanie, bo możemy spróbować coś powalczyc, chociaż mamy małe pole manewru - ani nie pali, ani nie pije, ma dużo ruchu i ostatnio pozbył się nadwagi. Dla mnie najważniejsze teraz jest to, żeby on się poczuł dobrze psychicznie, dlatego starania gdzieś muszą zejść na niższy plan.
Dziś jestem zła.
W ciągu 12stu miesięcy 3 ciążę. I co? I jajco. Wielkie k**** jajco.
Nie wiem co dalej. Zbieram się na poważną rozmowę z mężem, by jakiś plan działania ustalić. Jakoś mi ciężko przychodzi ta rozmowa, tym bardziej, że między nami nie jest super. ot kierat. Praca, praca, ogarnianie domu, wyjście na jogging (osobno, bo ktoś zawsze z dzieckiem musi zostać). Przez covida nie ma nawet jak wyjść/wyjechać w jakieś fajne miejsce... Chyba tylko myśl o kieliszki wina wieczorem trzyma mnie przy zdrowych zmysłach...
Ten wpis zaczynam z nadzieją, którą poczułam po raz pierwszy od dawna. Ale od początku. Pierwszą dobrą wiadomością były wyniki kariotypu - prawidłowe 🎉. Ulżyło mi niewyobrażalnie. Nadal czekałam jednak na wyniki allo-MLR, zastanawiając się co będzie, jeśli poziom tych przeciwciał będzie wysoki. Znowu zostaniemy bez przyczyny? Może już nigdy nie będziemy mieć dzieci? Dodatkowo mój mąż musiał wyjechać (takie życie żołnierza 🤷🏻♀️), co nie pomagało mi uporać się z tymi uporczywymi myślami. 16.11 weszłam na portal pacjenta w klinice i zobaczyłam wynik - przeciwciała nieobecne, allo 0%. Każda normalna osoba załamała by się złym wynikiem, ja skakałam pod sufit z radości, że w końcu coś mamy
Stary podzielał mój entuzjazm. Od razu napisałam maila do dr Paśnika, liczyłam że odpisze do końca tygodnia. Odpisał po kilku godzinach ze skierowaniem i zaleceniami. Polecił mi dzwonić na drugi dzień po południu do APC w celu umówienia terminu szczepień limfocytami. Nie zdążyłam przystąpić do szturmu na telefon, bo pani z APC zadzwoniła sama i zaproponowała termin pierwszego szczepienia na 20 grudnia 🤩 Kolejne mamy 10.01 i 31.01. Dostaliśmy pozwolenie starań już po 1 szczepieniu ale postanowiliśmy poczekać do 2 dawki. W skali naszych starań miesiąc już naprawdę nie robi różnicy, szczególnie że drugie szczepienie wypada kilka dni przed owulacją, więc realnie nie tracimy cyklu. Pierwsza dawka będzie na około tydzień przed okresem, dodatkowo w cyklu po histeroskopii, którą mam 3.12, więc i tak ten cykl chcieliśmy odpuścić. Czekam jeszcze na wyniki celiakii, no i tą histero. Potem już tylko szczepienia, ciąża i poród. Easy 🙈
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2021, 12:35
Wizyta w klinice prawie miesiąc temu. Odczucia dziwne, jakaś taka dziwna relacja z panią doktor, czuję że traktuje nas jak kolejny "przypadek"... Zero zainteresowania ale coś najwyraźniej taka praca. Kilka badan do zrobienia, czeka mnie badanie hsg ale przed tym różne wymazy i krew. Od męża nic nie chcieli tylko grupę krwi (wyniki nasienia z maja wszystko ok). W między czasie sprawdzenie owulacji - była, ale test negatywny.
Bakteria u mnie, antybiotyk dla nas dwóch. Przyszła @, trzeba przeczekać żeby skończyć kurację i na kontrolny posiew. Może już jej nie będzie tej bakterii i będę mogła zgłosić się na badanie 🤞
W między czasie wprowadzka na swoje 😊 dobrze ze juz w domu, ale myśli czasami dobijają gdy rodzina "tylko" mówi : to teraz dziecko...
5.06. ⏳ 💉💪
Najlepsza wiadomość dnia dzisiejszego: 23.11. transfer! Nigdy wcześniej nie byłam tak blisko ciąży. Niby co miesiąc miałam nadzieję, że może się uda, ale wiedziałam, że z takim parametrami nasienie to musiałby być cud. Wiem, że IVF też może się nie udać, ale póki co żyje w przeświadczeniu, że musi być dobrze. Dostałam tonę leków, mogłabym je jeść zamiast obiadu 🙈
I co? I jak zawsze.
Prawie rok temu ostatni wpis do pamiętnika...
Chyba nigdy nie nauczę się systematyczności 😑
Od tego czasu zmieniło się jedno. Częściej chodzę do ginekologa (w końcu znalazłam normalną kobietę, która podeszła do mojego problemu i zdrowia).
Dostałam leki na zbicie prolaktyny, miałam pobraną cytologię (pierwszy raz w życiu). Miałam monitoring cyklu z prawidziwego zdarzenia, owulacji wywołaną Ovitrelle w 17dc (cudem, bo 5 dni wcześniej i endometrium i pęcherzyki były marne). Pierwszy raz życiu w tym cyklu miałam płodny śluz, wywołany zastrzykiem najpewniej, ale to dla mnie dużo znaczyło, przynajmniej teraz wiem jak on ma wyglądać
i samo to, że seks faktycznie był przyjemny, bez bólu
przecudowne uczucie 🥰 teraz czekam najpewniej na małpę. Nie nastawiam się na nic, aczkolwiek ciekawość jak zwykle wygrywa... eh. A jak u Was?
SOBOTA
Początek 8tc 😍
Mamy pięknie bijace serduszko ❤️
Nie moge uwierzyc ze to sie dzieje! 😍
Tyle lat na to czekałam 🥰
A żeby było śmieszniej, okazało się że moja siostra też jest w ciąży 😍 będziemy rodzic w podobnym czasie 😅 babka się zajedzie z dwoma bobasami naraz 😂
5tyg6dni
Po świętach u rodziny. W całym zamieszaniu udało mi się ukryć fakt, że jestem niepijąca. Dzieje mi się coś niedobrego z żołądkiem, muszę jeść mało ale często. Jak zjem za dużo to czuję, że mi się nie trawi...
Beta dziś 162.40...czekam na info od lekarza. Psychicznie jest mi bardzo ciężko. Nie jestem w stanie jeszcze wrócić do pracy. Nie umiem zrozumieć czemu życie po raz kolejny tak daje nam po dupie. Jesteśmy takim zgranym małżeństwem a mamy takiego pecha. Tak bardzo chciałabym choć jedno dzieciątko, a coraz bardziej wydaje mi się to niemożliwe.
Ciąża zakończona 15 marca 2022
Maya ur 15/03/2022
47cm 2734g 💗
Indukcja porodu w 38+2tc z powodu niewydolności łożyska
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2022, 04:38
Wychodzimy z choroby na prostą.
Niestety u małej skończyło się na antybiotyku i sterydach wziewnych. Dzielna pacjentka świetnie sobie radziła choć utrzymać ją przy inhalacjach potrafił tylko telefon z bajkami... No trudno. A miała nie oglądać tv do 2 rż 🤣
Najważniejsze, że leki podane i działają. Pierwsza infekcje mamy za sobą, odporność budujemy ale mamy nadzieję, że to wystarczy na długi czas.
A czas elfi szybko, parę dni temu Iza skończyła 7 miesięcy. Kiedy ja się pytam? Kiedy?
W 7 miesiąc weszła dumnie z pierwszym zębem, zdarzył na dobę przed świętowaniem. Aktualnie pokazuje się 2 więc wesoło mamy i w dzień i w nocy.
No ale bywało gorzej także nie narzekam. Mała czołga się już po całym domu także podłogi w końcu lśnią jak trzeba 👍 najpierw oślini porządnie, później wyfroteruje 🤣
Cieszę się każdą chwilą, chłone ją całą jak tylko mogę, koduje każdy uśmiech, wdycham jej nocny oddech i ciągle mi mało i mało.
Według Om 34tc + 2
Mam głupie wrażenie, że to wszystko zacznie się wcześniej 🙈. Wiem... przesadzam... Ale skurcze przepowiadające już są, brzuch mi się napina pomimo magnezu i nospy. Poza tym kłucie w pochwie.
Ostatnio na wizycie szyjka miała 3,2 cm więc jest oki.
Pewnie panikuję jak zawsze... Ale na wszelki wypadek torba do szpitala (kurde walizka na kółkach, bo przy pandemii to różnie może być) już zapakowana. Ubranka też już poprałam i poprasowałam, czekają w komodzie.
Do grudnia już niedaleko 🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2021, 18:28
Transferu nie będzie do odwołania 😭😭😭
Na jajniku jest torbiel, którą dr określiła jako dziwną. Pomimo dupka, od 2 miesięcy wciąż się powiększa. Do tego nie reaguję na leki i endo w ogóle nie rośnie.
Nie wiem co dalej. Moja dr zaczyna rozkładać ręce. Poprosiła o konsultację innej lekarki i od teraz mają obie mnie prowadzić. Jedynym zaleceniem jest czekać, obserwować i mieć nadzeję. Jak do cholery mam czekać, skoro już wariuję?!
Najgorzej, że z każdym dniem efekt szczepień maleje, przez co maleją też szanse na powodzenie. Wisi też nad nami widmo konieczności oddania 5 tys zł dofinansowania za niewywiązanie się z umowy.
Tak bardzo się cieszyłam, że to w końcu się dzieje. Czekam już 7 miesięcy! Pozwoliłam sobie na optymizm, bo nie wierzyłam, że coś jeszcze może się spieprzyć. W tym momencie przestaję już wierzyć. 4 lata starań, 3 aniołki, 36 lat i 0 perspektyw 😢
Dziś termin porodu drugiej ciąży, która miała być mnoga 😢 Łzy ciurem lecą 😢
Wciąż się zastanawiam, czym tak bardzo w życiu zawiniłam, że ponoszę taką karę 😔
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2021, 20:57
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.