Ok ok, potrzebuję napisać post.
Zakończyliśmy 10 dni antybiotykoterapii aby wytępić ureaplasmę (doxycyclinum 1 raz dziennie, ja jeszcze Gynalgin 1 raz dziennie). Cały czas zażywamy probiotyki. Jakoś na przyszły tydzień będę próbować umówić nas oboje na wymazy.
Aktualnie? Mąż nie ma wysypki na penisie, a ja miałam całkowicie bezbolesny okres, trwający ładne 5 dni bez dziwnych, kilkudniowych plamień przed i po.
Nie otrzymałam jeszcze wyników biopsji, wciąż czekam.
Ale za to otrzymaliśmy wyniki nasienia!
I teraz patrzcie. 
Badania nasienia: styczeń 2023 --> październik 2023
objętość próbki: 5ml --> 5,1ml
liczba plemników ogólna: 8,60mln --> 121,99mln (min. 36mln)
liczba plemników na 1ml: 1,72mln --> 23,92mln (min. 16mln)
ruch postępowy: 14% --> 76% (min. 32%)
żywotność: 74% --> 88% (min. 56%)
morfologia: 1% --> 7% (min. 4%)
IgA 2% (>10%)
IgB 0% (>10%)
Wciąż czekamy na HBA i fragmentację.
Co bierze mąż i w jakich dawkach?
*Mag B6 Forte SFD (280mg magnezu, 10mg B6)
*Witamina C1000 Complex NOW (1000mg witaminy C, 100mg wapnia, 250mg bioflawonoidów, 50mg Aceroli, 50mg rutyny)
*Cynk Pikolinian OtroVit (15mg)
*Selen Selenomethionine OstroVit (200ug)
*Kwas foliowy OstroVit (400ug) nie w formie folianu
*Koenzym Q10 OstroVit (100mg)
*Witamina E aliness (294mg/400IU) od miesiąca - raczej bez wpływu na wynik nasienia
*Omega 3 Ultra OstroVit (1000mg - 320EPA/220DHA)
*L-karnityna 1000 OstroVit (1000mg)
*Astaksantyna Forte OstroVit (4mg)
*NAC aliness (490mg)
*Szafran aliness (1,2mg - 1200ug)
*Maca OstroVit (500mg) od 2 miesięcy
Pamiętam, jak w klinice doktor powiedział, że nie widzi szans na spektakularną poprawę nasienia mojego męża - tzn na tyle, abyśmy mogli próbować starać się naturalnie. Że może uda się dobić do progu pozwalającego na inseminację.
Jestem cholernie dumna i szczęśliwa, bo wiem, że może w końcu coś zacznie się dziać. W końcu ktoś zajmie się mną, a nie będzie szukać problemu tylko w mężu. 
Oprócz tego ja zrobiłam sobie USG piersi - większość zmian z sierpnia zniknęła (były to liczne drobne torbielki oraz znacznie powiększony przewód mleczny). Po tamtym USG miałam dziwną sytuację... Cycki nabrzmiały pod koniec cyklu i przez cały owulacyjny (!) cykl były takie bolesne i obrzmiałe. Potem, wraz z kolejnym okresem oklapły i mam połowę cycków (autentycznie, wszystkie staniki sporo za duże). Zniknęły torbielki - zostały moje dwie stałe, niepowiększające się zmiany oraz dużo pomniejszony, ale wciąż lekko poszerzony przewód mleczny.
Oprócz tego miałam USG tarczycy - torbiele koloidalne, niezłośliwe. Obraz jak na dodatnie przeciwciała tarczycowe, ale moje były ujemne. Może endokrynolog zleci kontrolne badanie przeciwciał, może nie. Nic groźnego to nie jest i nie ma czym się martwić.
Miałam też kilka badań krwi:
TSH: 1,230 uIU/ml
FT4 1,39 nd/dl (0,93-1,7)
Prolaktyna: 16,1 ng/ml (4,79-23,3)
Żelazo: 110 ug/dl (33-193)
Ferrytyna: 30 ug/l (13-150)
Witamina B12: 243,00 pg/ml (197-771)
Kwas foliowy: 21,8 (4,6-18,7)
OB: 2 (0-12)
Morfologia lekka poprawa wyników, to co było poza granicami albo na granicy, poprawiło się lekko.
Zakupiłam już Ferr C+ i jem na poprawę Ferrytyny. Wstawiłam zakwas z buraka. Oprócz tego zamówiłam B12 z aliness, tam mam dawkę 950mcg. Dietetyk-immunolog kazała mi brać 2mg kwasu foliowego oraz 0,8mg witaminy E do 16 tygodnia ciąży. Chciałabym się z nią skonsultować patrząc przez pryzmat moich wyników.
Gdy zaczynałam brać metforminę, nikt mi nie powiedział, że może obniżyć mi zawartość witaminy B12 we krwi.
Teraz już wiem, jestem mądrzejsza, zaczęłam ostrą suplementację.
Kilka dobrych wskazówek co do układania suplementacji - czyli jak to połączyć/podzielić i nie zwariować? 
1. Selen z witaminą E.
2. Metformina nie z witaminami B.
3. Kwas foliowy z cynkiem.
4. Witamina C nie z witaminami B.
5. Cynk nie z selenem.
6. Euthyrox nie z suplami na ferrytynę i żelazo.
7. Suple nie z czekoladą i kawą - czekolada zaburza wchłanianie, podobnie jak szpinak i szczaw. Ale kawę warto pić zagryzając kostką gorzkiej czekolady.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2023, 15:47
Niedługo już grudzień, zawsze lubiłam okres świąteczny, ale od zeszłego roku już nie jest taki piękny i przypomina smutne chwile. To 16 grudnia miał się pojawić nasz syn i spędzić z nami 1 wspólne święta. Tymczasem mijają kolejne a my wciąż jesteśmy we dwoje 🥺 Mam nadzieję, że szybko minie i nastanie nowy rok. 10 stycznia mam densytometrię kości, kórej wynik zadecyduje o najbliższym roku. Albo możliwość rozpoczęcia starań, albo odłożenia planów o co najmniej rok. Niestety osteoporoza może spowodować w ciąży złamania np. kręgosłupa 🥲 Jestem dobrej nadziei, lekarze oprócz witaminy D nic mi nie dali bo wszystkie leki potrzebują odstępu między ciążą i wolno znikają z organizmu. Sama zaczelam dużo czytać i wdrażać dodatkowo suplementy oraz ćwiczenia💪 Stay tuned. Aktualizacja w styczniu po badaniu. #nadzieja #2022bedzienasz #staraczka
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2021, 23:49
Witajcie, tak sobie przeglądam apke i doznałam szoku... sex raz w miesiącu? Takim trybem to szybciej w totka wygram niż zajdę w ciążę... nie mam już słów do męża, mówię, tłumaczę, płacze, krzyczę... nic nie pomaga ... w ostatnim roku schudłam 36kg... od jakiegoś czasu przestałam stosować dietę, jednak jadłam w miarę zdrowo... dzisiaj weszłam na wagę i popłakałam się: 10kg wróciło... czuję się jeszcze gorzej... jedynym pocieszeniem jest fakt że dostałam pracę... ale w mojej starej pracy zaczyna się sypac... od jutra wprowadzili zasady, że osoby niezaszczepione ( w tym ja) muszą codziennie robić testy i przynosić zaświadczenie... to mnie zrujnuje czasowo i pewnie pieniężnie, bo darmowy jest tylko jeden test w tygodniu... a jeszcze zapomniałam dodać że wczoraj udało mi się zdać kolejny egzamin, za pierwszym razem
zaczynamy B1
czyli mamy w podsumowaniu tego tygodnia 2 na plus i 2 na minus... bilans jest... jedynie nie biorę pod uwagę sytuacji z ciążą, bo to musiałabym razy 10 na minus zapisać... ehh kolejny cykl w dupe... może macie jakieś argumenty dla opornych mężów? Miłego weekendu kochane...
12 dpo.
Testy białe, więc już nie trzeba się oszukiwać, że magicznie się udało. Sprawdzę jeszcze jutro i odstawiam leki.
To zdecydowanie nie mój dzień dzisiaj. Jakoś te białe testy bardziej mnie uderzają niż sam okres. No ale to pewnie dlatego, że mija kilka dni po odstawieniu leków, zanim przychodzi. Jestem już wtedy zwykle pogodzona z sytuacją.
Postanowiłam nie stymulować się w kolejnym cyklu, ostatnim przed ewentualnym IVF. Zdaję sobie sprawę z tego, że odbieram sobie szansę na owulacje, ale ile można. Moja głowa już chyba więcej nie udźwignie.
6 grudnia idziemy do kliniki omówić wszystkie szczegóły. Zrobiłam już USG piersi do procedury, w grudniu chcemy zrobić wszystkie wymagane badania, no i potem tylko czekanie na dofinansowanie.
No ale taki smutny dziś dzień - popłakuje cały czas, nie mogę tego opanować.
Wyjdę zaraz na spacer z psem, zrobię obiad, wypiję sobie winko.
We wtorek idę na morfologię i mocz, w środę robię usg brzucha - pani dr pierwszego kontaktu chce mnie przebadać, w związku z bólem pleców, który towarzyszy mi już jakiś czas. W związku z tym mam wolne do środy - także może to dobrze. Z każdym kolejnym cyklem jest coraz gorzej.
A ten następny cykl szykuje się być jednym wielkim pasmem nieszczęść. Święta, urodziny, Nowy Rok + brak owulacji i milion pytań o dzieci i ciążę, i że na co czekamy.
Idę na spacer.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2021, 13:48
Macierzyństwo pochłonęło mnie tak bardzo, że całe nasze życie obecnie podporządkowane jest pod naszego synusia.
Jest niesamowity ❤ dopiero jak ma sie swoje dziecko czlowiek zaczyna rozumiec co to znaczy tak naprawde troska i strach...
Ten mały czlowieczek zmienił caly nasz świat bo to On jest naszym światem ❤❤
Marcelek ma obecnie skonczone 2 lata. Początki byly trudne... Uczylam sie zycia na nowych warunkach, gdzie szefa nosi sie na rekach tuli i całuje.
Pierwsze tygodnie (dokladnie 6 tygodni ) to walka o odpowiednie mleczko bo ja niestety mialam owiele za malo zeby wykarmic 4380g szczęścia 💙💙
Ale nie o tym chcialam napisać....
Chcieliśmy od razu isc za ciosem i starac sie o rodzenstwo dla synka- niestety sytuacja nam na to nie pozwoliła... Troche sie źle zrobilo w naszym życiu ale teraz juz jestesmy na prostej -razem przeszlismy przez najwiekszy zakret życia. Sytuacja sie ustabilizowala no wiec powróciła chęć walki i starań.
Od dluzszego czasu jestem na DUPHASTONIE bo tylko on nie rozreguluje moich hormonów. Kilka razy bylam na kontroli u gina wszystko bylo dobrze, a nawet bardzo 😉 w pazdzierniku mialam piekne pecherzyki i dostalam OVITRELLE niestety nie zdazylam podac bo obecnie trudno dostepne. No wiec teraz w listopadzie na ryzyk -fizyk 19 listopada (tak jak w ostatnim mialam dostac ovi ) "strzelilam" go sobie i oczywiscie dzialamy z mężem. Teraz bedziemy czekac i zobaczymy czy to był trafny złoty strzał 😻😻
40+5
Nadal dwupak. 🥴
Wczoraj pół dnia na nogach spędziłam. Lustra umyłam w szafach i okna na święta. Posprzątałam w szafie, żeby zrobić miejsce na półce na zapasy pampersów i innych dzieciowych rzeczy. Ogarnęłam ciuchy na wieszaku. Ogarnęłam apteczno-higieniczne rzeczy na przewijaku. A na koniec dopakowalam ostatnie rzeczy do walizki i spakowałam plecak. Zostanie już tylko dorzucenie telefonu i ładowarki.
Mycie luster poskutkowało tym, że to niemalże 20:00 miałam chyba te słynne bóle miesiączkowe. Jednocześnie bolało podbrzusze i lędźwia. Ale o 20:00 wszystko minęło. 😅
Nocka bez żadnych atrakcji. Nawet tylko raz zaliczyłam kibelek. 😁
Dzisiaj przychodzi położna i ma mi zafundować atrakcję w postaci masażu szyjki. Boję się bardzo tego słynnego bólu... Lekarz już mi robił "masaż" tydzień temu i dwa tygodnie temu, ale wtedy rozwarcie było na 0, 5 cm, więc tak naprawdę to tylko tą szyjkę pogłaskał. Nie było szans, żeby się przez nią przebił. Jak dzisiaj będzie większe rozwarcie to położnej może się już udać przejść przez szyjkę i zrobić masaż jak trzeba, czyli z "odklejaniem bieguna jaja płodowego". 😬 Brzmi kosmicznie i boleśnie.
Jutro mam się stawić do szpitala, bo już dwa terminy nam minęły.
🥴🥴🥴
13dc
Wydaje mi się ze jestem po owulacji, piersi bola mnie już od wczoraj, brzuch bolał wczoraj, lało się ze mnie od dwóch dni. W tym miesiącu mamy z Lubym seksualny maraton od 5dc codziennie z przerwą z na 7,8,9 dc bo go nie było ale narobiliśmy 10 dc 🙈 muszę przyznać ze odpowiada mi to. Włączamy sobie kominek na netflixie świeczki i jazda 😂😂 już mam gdzieś co drugi dzień bo „plemniki musza dorosnąć” 😂😂
Z newsow mam wyniki badań z test dna
MTHFR (C677T) układ heterozygotyczny
PAI - 1 (4G/5G) układ heterozygotyczny
Mniej więcej wiec co to oznacza ale jak ktoś może mi wytłumaczyć będę wdzięczna. Wiem ze jedno to jest nieprzyswajalne wit. z grupy B a drugie odpowiada za zagnieżdżenie. Nie czytam internetow innych niż forum, mam dziś lekarza gina z kliniki zobaczymy co powie. Trochę się boje trochę się cieszę ze coś wiadomo. Ale jak dostałam smsa z testDNA ze są wyniki miałam prawie zawał.
Rok z niepłodnością.
Dziękuję za ten rok.
Dziękuję za comiesięczne rozczarowania, dziękuję za łzy i smutek.
Dziękuję,bo przestałam liczyć, dziękuję bo już się nie boje.
Dziękuję, bo teraz jestem zupełnie inną osobą.
I chociaż może wydawać się to wszystko strasznie niedorzeczne, to czuję spokój.
I przytulam małą Alicję, która jest częścią mnie. Kocham ją nawet wtedy, gdy tupie na myśl o cudzych ciążach.
Ale dorosła Alicja wie, że nie na wszystko może mieć wpływ.
Dziękuję mojej niepłodności,która pozwoliła mi dojrzeć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2023, 13:23
WTOREK
Pęcherzyki oczywiście kiepsko rosną - w sumie nic nowego. No ale trudno. Co ja mogę zrobić. To już zresztą ostatnie podejście i adiosssssss! Punkcja przesunęła się na poniedziałek, przez co niestety ale z transferem w grudniu się nie wyrobię. No cóż... Może tak miało być. Co się odwlecze to nie uciecze. Może tak będzie lepiej. Zobaczymy.
Już praktycznie zdrowa jestem za to - z takich lepszych wieści 
no i mam okazję, żeby ten grudzień wykorzystać na poprawienie swojej kondycji i wzmocnienie mięśni
może tym razem się uda 
15dc
Wczoraj na wizycie lekarz zaproponował 3 IUI bo ładny pęcherzyk i endo. Mieliśmy nie robić już albo zrobić jak coś wyjdzie w badaniach trombo. Niby wyszło ale on mówi, że to nie jakieś ważne/poważne i że ewentualnie od dwóch kresek Acard, wyprzedziłam fakty i wprowadziłam Acard już od wczoraj. A nuż pomoże w zagnieżdżeniu, zobaczymy. Mam nadzieje, że wydarzy się cud świąteczny. A jak się nie wydarzy to będziemy podchodzić do in vitro od nowego roku. On juz nawet w grudniu chciał mnie stymulować albo jeszcze od tego cyku
badania wszystkie mamy, trzeba tylko morfologię do znieczulenia dorobić. Koszt podliczył na ok 7400 zł bez leków na które powinniśmy w części dostać dofinansowanie. Bardzo bym chciała, żeby ten koszmar się już skończył. Mam wrażenie, że kłócimy się z mężem tylko o rzeczy związane ze staraniami...a to nie wziąłeś witamin, piłeś znów, nie jedz słodyczy...nie lubię siebie takiej marudzącej, męczę się sama ze sobą ale mam poczucie, że jak ja o to nie zadbam to on też tego nie zrobi. Pod kątem łóżkowym wyszliśmy w końcu na prostą, w końcu nie jest to dla nas obowiązek a przyjemność. Chyba pierwszy raz od lat. Nigdy tak dobrze nie było. Hahaha wczoraj mieliśmy "kłótnie" kto ma gorzej w związku z IUI, bo mąż mówi:
- ja już nie chce spuszczać się do tego kubeczka w tym obleśnym pokoju
na co ja
- a myślisz że ja mam ochotę leżeć z kopytami do góry z nakierowaną lampą na moją siuśkę i czekać na wielka igłę??
na co on
-ale Wy jesteście przyzwyczajone że coś wam tam grzebią
na co ja
- wy też jesteście przyzwyczajeni do walenia konia w łazience 
na co on
- ja???? nieeeeeee
ja:
-myhyyy
Przepraszam za brzydkie słownictwo 
A tym czasem musze znowu kombinować jak wyjść jutro z pracy na chwilę żeby się zapłodnić
15dc ciag dalszy
Właśnie przeglądam swój pamiętnik i kalendarz owulacji. Mój okres przypada na 6 grudnia - Mikołajki. Pamietam jak rok temu byliśmy u teściowej i 5ego wieczorem dostałam okres wiec idealnie na mikołajki…ależ ja wtedy wyłam. Tak bardzo się wtedy nastawiłam na to, ze na świta będę w ciąży a tu psikus. Rok później i znów okres na Mikołaja…mam nadzieje ze los nie kpi ze mnie i będzie chciał naprawić to co zepsuł rok temu 😉😉
Może to już paranoja ale wydaje mi się ze miałam już owulacje. Piersi bola mnie potwornie. Dziś rano zrobiłam zastrzyk jutro zabieg, a co jeśli lekarz chce mnie naciągnąć na kasę, przecież ja tam nic nie widzę na usg 🤯🤯🤯 oszaleć można….trochę zaczynam żałować ze się zdecydowaliśmy w tym cyklu…przepraszam za spam dziś ale kotłuje się w mojej głowie, nie chce już męża zamęczać a nikt oprócz naszej dwójki nie wie o IUI.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2021, 20:44
Właśnie zakończyłam swój Kalendarz ciąży na belly i jakieś takie dziwne uczucie irracjonalnego, małego smutku mnie ogarnęło 🙈 nie mam przecież powodu do smutku bo leżę na łóżku, obok mnie leży Calineczka Maya wtyulona w cycka po karmieniu 💗
Niemniej jednak zamknięcie tego kalendarza to zamknięcie ogromnego, wyjątkowego i niepowtarzalnego etapu w moim życiu. Historia mojej ciąży, powstawania mojego pierwszego (i może jedynego) dziecka. No ale cóż, ten etap już zakończony, czas na ten bardziej ekscytujący j przerażający - macierzyństwo 💛
O przebiegu porodu napisze innego dnia bo teraz nie mam weny 
Jaki piękny czas dla nas nastał. Córka przespała dzisiaj całą noc. Bez wiercenia, płaczu przez sen. Odstawienie od piersi było najlepszą decyzją w ostatnim czasie. W końcu się wyspałam!!! 🤩
Po 7 latach zmagania sie z mięśniakami macicy podjełam brdzo trudną decyzje 😢. Zdecydowałam sie je usunąć. 24.09 Przyjesta zostałam na oddział ginekologi. Po badaniach padły te najgorsze słowa od lekarza krurych przez 7 lat sie bałam. Pani Joanno prosze o podpisanie zgody na usunięcie całej macicy. To był dla mnie szok😲, niedowierzanie🥺, strach😱. Moje myśli kłębiły mi się w głowie, płacz 😥😢😭i ciągle zadawanie sobie pytania DLACZEGO TO MNIE SPOTKALO? 25.08. Z rana przeszłam operacje. Po niej czułam się fatalnie jak ktos by mnie przejechał walcem. Totalna masakra 😭😭😭 na drugi dzień okazało się że robia mi się krwiaki i znów muszę przejaś operację czyszczenia. Reszte szczegółów pominę bo są drastyczne. Ogólnie cały pobyt w szpitalu był masakrą a później dochodzenie do siebie 😢. Więc to jest już mój ostatni wpis w pamiętniku bo czekając na wielkie marzenie dobieg końca. Tym samym chciałam się pożegnać t tym pamiętnikiem. Czeka mnie jeszcze wielka walka z sama sobą, by nie dopadła mnie depresja. Bo narazie przeżywam piekło w głąbi siebie . To koniec macicy wraz z jajowodami została usunięta. Żegnaj największe moje marzenie 😭😢😭😭😭😭👋👋👋
Ponieważ profesor nic nie wspomniała o odstawieniu proga już na tym etapie (i wiadomo, nic nie wyjaśnia), zaczęłam grzebać w necie szukając dlaczego. I trafiłam na bardzo ciekawy artykuł. Podrzucam ku pamięci:
https://www.forumginekologii.pl/artykul/progesteron-i-jego-zastosowanie-w-wybranych-patologiach-ciazy
32 dc
Jutro pewnie będzie @. Dziwne ze nie ma jej dzisiaj. Znowu wydłużają mi się cykle. 😢 W ostatnich dniach trochę stresu. To pewnie dlatego. 😔 Dalej jestem chora. Raz boli gardło, raz nie, mam zatkany nos. Dziś boli mnie głowa.
Dni lecą jak szalone. Jutro już czwartek a czuję jakby dopiero był poniedziałek.
Rozmawialiśmy o in vitro. Mąż się trochę zirytował że kombinuje i zmieniam zdanie ale już mu przeszło. W 2022 oficjalnie powiększamy rodzinę. Mogłabym nawet stwierdzić że mąż się cieszy na myśl o zostaniu ojcem. Ja na razie pełna pozytywnych myśli. 💭 Nie wiem jak długa będzie jeszcze nasza droga, ale mam nadzieję że życie nas w końcu pozytywnie zaskoczy i wynagrodzi za te 4 lata bezowocnych starań.
8dc... po dwóch zastrzykach... po drugim czuje jak mnie wszystko swędzi w miejscu wklucia... zaczerwienienie po wklucie znika po kilkunastu minutach, do pół godziny... na szczęście to jedyne poważniejsze objawy...
W najgorszym wypadku jeszcze tylko 4 dni z zastrzykami... 7 już za mna, przez te 7 dni zrobiłam w sumie 9 zastrzykow...
Nie byłoby źle, gdyby nie strach przed hiperka... wczorajszy estradiol, po 5 zastrzykach, na poziomie 9800 pmol/l sugeruje, ze raczej mnie ta przyjemność nie ominie 😱
Jutro drugi podgląd kurnika 😱
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2021, 21:07
Wczoraj miałam monitoring, mamy 13 pęcherzyków po 11mm, 8 na lewym jajniku i 5 na prawym 😊
Kolejne dni mam brać rano Orgalutran, a wieczorem Mensinorm 150 j. i Ovaleap 75 j.
I teraz monitoring mam w piątek 26.11 i wstępnie termin punkcji na wtorek 30.11..
Dzis już czuje jak mnie brzuch rozpiera na dole, niby nie boli, ale czuję, że większy jakiś jest...
Kurcze.. Chce już wtorek po punkcji... Chcę już wiedzieć ile mamy zarodków... Chcę już transfer... Chcę już wiedzieć... Chcę być w końcu mamą!! ♥️♥️♥️ Trochę za dużo tych "chce" 😊😊😊
Wczoraj będąc w pepco miałam ochotę kupić jakiś drobiazg, żeby mężowi wręczyć jakby się udało.... 😊 Ake się powstrzymałam, żeby nie zapeszyć wszystkiego....
@szatynkowo w listopadzie byly zapisy do Pasnika i wyslalam maila. Nie sadzilam, ze sie uda,ale panie odpisaly po paru dniach,ze mam wizyte w kwietniu. Mialam nadzieje, ze nie bede potrzebowac tej wizyty, ale niestety kolejny transfer sie nie udal.
Napisz do APC czasami zwalniaja sie terminy i polecam do przylaczenia sie do grupy na Facebooku " starajac sie z pomoca doktora P immunologia"
@Sisi85 dziekuje za pamiec. Obecnie jestem w stanie zawieszenia. Staram sie normalnie funkcjonowac i nie myslec o starania, ale czas powoli ucieka.
Sobotnie ważenie.
70,6.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.