14cs 5dc
Po ostatniej wizycie w klinice wszystko odwróciło się do góry nogami.
Moje badania z krwi (zbadano mi chyba wszystko, co się dało, wyniki na kilka stron) oraz USG wyszły bez zarzutu. Okazało się jednak, że mój mąż ma obniżone parametry nasienia. Morfologia spadła do 3 %, dodatkowo nie wykryto w ogóle plemników szybko poruszających się do przodu.
To był lekki szok. Przecież badania z końca 2021 roku były dobre. Jak się okazało - leżały w dolnej granicy normy, ale wtedy nikt nam o tym nie powiedział, tylko dostaliśmy polecenie starać się umowny rok. W międzyczasie doszło dużo stresu, choroba z gorączką powyżej 38 stopni, i widocznie dlatego wyniki tak spadły (to moje przypuszczenia).
Mąż zareagował tylko konkretnym pytaniem, co może zrobić, aby polepszyć te wyniki. Nie czuł się smutny ani rozczarowany - och, jak ja bym chciała mieć takie podejście.
Cały ostatni rok szybko przeleciał mi przed oczami - każda łza, poczucie winy, że nie mogę zajść w ciążę. Każdy moment zwątpienia, czy kiedykolwiek się uda. Analizowanie wyników moich badań, nie wierząc, że naprawdę są dobre.
Pani doktor od razu po wyjaśnieniu prawdopodobnej przyczyny niepowodzeń zaproponowała nam... inseminację. Powiedziała, że naturalna ciąża nie jest wykluczona, ale przy takim stanie rzeczy możemy starać się jeszcze kolejny rok, dwa, i nie mamy pewności, że się uda. Przed tym musielibyśmy sprawdzić drożność jajowodów i możemy działać. Stwierdziła, że skoro tu jesteśmy, to na pewno jest to dla nas duży problem, który oddziaływuje na nasze życie (TAK! Chyba wreszcie ktoś mnie zrozumiał..). Z medycznego punktu widzenia istnieje rozwiązanie i możemy je wykorzystać.
Szczerze - byłam przekonana, że znowu zostaniemy odesłani do domu ze słowami "wszystko jest dobrze, proszę próbować dalej". W pewnym sensie spadł mi kamień z serca. Sądziłam, że jesteśmy jednymi z tych, którym się nie udaje "bo mają pecha" i nikt nie jest w stanie nam pomóc. Mąż bardzo entuzjastycznie zareagował na taką propozycję, tak samo, jak ja. To był zdecydowanie najbardziej niestabilny emocjonalnie rok w moim życiu i zrobiłabym wiele, aby nie musieć go powtarzać.
Wiem, że słabe parametry nasienia to nie wyrok. Dużo da się zmienić dietą i zdrowym stylem życia, a plemniki odnawiają się co ok. 3 miesiące. Damy radę - pomyślałam. Wreszcie czuję, że mamy jakiś wpływ na przebieg przyszłych zdarzeń i ktoś prowadzi nas w dobrym kierunku.
Jeszcze tego samego dnia zaopatrzyłam męża w zapasy soku pomidorowego, oleju z czarnuszki i kwasu foliowego. Do dokupienia został nam jakiś zestaw witamin dla mężczyzn, ale musimy poczytać, który jest najlepszy.
Dajemy sobie czas na skompletowanie badań i zregenerowanie naszych chłopaczków. Póki co planujemy korzystać z wakacji, wyłączyć się i porządnie odpocząć. To będzie chyba pierwszy cykl, w którym totalnie odpuszczę. Prawdopodobieństwo zajścia w ciąże jest i tak na tyle małe, że nie ma sensu znowu wyliczać, stresować się, doszukiwać objawów. Czuję się lekko.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, we wrześniu wykonamy pierwszy zabieg. Nie mogę się doczekać!


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2022, 19:15

29dc, 11dpt...
Beta zrobiona, czekamy...
Córeczko, daj nam dobry przyrost... 🙏🙏🙏

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏

Dziś usłyszałam Twoje bijące serduszko.
148 uderzeń na minutę.
Coś pięknego i wzruszającego. Usłyszeć bicie Twojego serduszka po 5,5 roku o Ciebie...
Mierzysz 0,75cm.
Troszkę wiekowo jesteś młodszy o tydzień, ale wierzę w Ciebie, że nadrobisz.

Rośnij, człowieczku!❤️

Karciak Czekam na tęczę 12 października 2021, 06:43

20dc .
Staram się jakoś trzymać, zająć czymś głowę
1/3 prania zrobiona, w pracy jak zawsze dużo do zrobienia, przynajmniej nie ma czasu na zbędne myślenie .
Przygotowania do ślubu idą powoli do przodu .
Wczoraj rozmawiałam z R. zapytal:
- Jak się uda to urodzisz tuż przed ślubem. Przekładamy znów ślub?
Będzie co będzie, ślubu nie chce mi się przekładać kolejny raz, no chyba że wcześniej wyjąduje na porodówce 😅

Nigdy bym nie pomyślała, że to mnie spotka... Po południu miałam video konferencje z lekarzem, zdziwiło mnie, że jeszcze dzisiaj chciał ze mną rozmawiać , że tak szybko znalazł czas. Otóż owa blastocysta, która miała zostać mi dzisiaj podana wcale nie zatrzymała się w rozwoju, jej po prostu tam nie było, ktoś ją kur... zgubił prawdopodobnie podczas konserwacji w poprzedniej klinice... Brakuje mi słów...

Powinien byc "dopiero " 20dc, a tymczasem zrobił się 1dc... cyklu w którym byc może będzie transfer...
Ale nie to jest dzisiaj najważniejsze... Z moich 10 zaplodnionych komórek do blastki dotrwalo 3 najsilniejszych wojowników...
Mamy 3 blastki: 4AA, 4AB, 3AA...
Niby sporo, ale nie ukrywam że z 10 liczyłam na więcej... teraz się boję, że 3 to za malo żeby się udało... nie wiem czy miałabym siłę na drugą stymulacje... :|.
Córeczko, pomóż, żeby z tej trójki urodziło się Twoje rodzeństwo, którego tak bardzo bym chciała...
Mamusia bierze się już w garsc... to 3 szanse na ciążę... damy radę... wiem jedno, niezależnie od wyników nie zostawię w klinice żadnego z tej trójki...

Więc ciąg dalszy :)
Zdrowie tfu tfu dopisuje . Pola jutro ma pierwszy konkurs -pastorałka i kolęda. Została wybrana jako reprezentantka grupy z inną koleżanka. Duma mnie rozpiera :) trzymam mocno kciuki za nia :)
Jakiś czas temu został nam przypisany zespół aspergera. Jesteśmy na etapie sprawdzania tego, bo przejawy mamy ale ani psycholog szkolna ani nauczycielka nie dostrzegają tego .Pola jest grzeczna ,pomocna.W domu odreagowuje,czasem jest ciężko ale nie przejawia większych zmian.

Oluś ma już 2 latka i 2 miesiące!! 20tego idzie pierwszy raz do fryzjera :) jest wesołym chłopcem, strasznym przytulaskiem,całuśnikiem i łobuzem :) uwielbia autka ,kopary,śmieciary, sprzęty- wszystko to co mały chłopiec :D rozczula mnie mega. Ostatnio mówi do nas Mami, Tati. Próbuje już mówić pić- PI, miś- MI ,duzo powtarza a najlepsze podejście na uparciocha ma Pola :) uwielbiam patrzeć jak się razem bawią :) ale oczywiście biją też, bo za nudno by było :D
Kocham ich nad życie <3

Ja się za siebie wzięłąm- chodzę do fizjoterapeuty z rozstępem brzucha,kregosłupem, poszłam na pole dance i raz w miesiącu chodze do kosmetyczki . Potrzebuję tego czasu dla siebie by nie zwariować. Firma działa,praca jest. Tak,jestem szczęśliwa :)
Z t. róznie bywa,są lepsze i gorsze dni. Ale dzieci są dla nas nr.1

Pora uciekać do pracy. Olek ostatnio później zasypia,Pola też jeszcze nie śpi ale leży w swoim pokoju :) a wieczór krótki :)

miska122 Tęcza po burzy :) 2 grudnia 2021, 11:23

37+4
Leci ten czas nieubłaganie. Ciąża donoszona, do szpitala jestem zakwalifikowana.
W poniedziałek mam ostatnią wizytę u mojej lekarki - nie mam pojęcia jak to zleciało. Kiedy?
Jesteśmy już w domu, ale jeszcze czeka nas trochę ogarniania po remoncie. Staram się robić jak najwięcej, ale biorąc pod uwagę, że dalej daję korepetycje to mam coraz mniej energii. Jesteśmy prawie spakowani do szpitala (zostały pierdoły kosmetyczne i przekąski), pokój Młodego powstaje powoli, ale sukcesywnie.
Mam ogromną nadzieję, że w poniedziałek dowiem się czegoś. Byłam pewna, że przy cukrzycy ciążowej będą chcieli wywoływać mi poród, a tu się okazuje, że lekarze wolą obserwować i czekać, nawet po terminie... Cała nadzieja niespędzania świąt w szpitalu w moim synu.
Powoli odchodzi mi czop, ale naprawdę powoli. Cukry mi się zaczęły normować, podobno tak się dzieje przed porodem, ale to też nie musi na nic wskazywać.
Chcę teraz dokończyć sprzątanie mieszkania, a potem będziemy oczekiwać.
Jest już grudzień, synku chodź do nas, czekamy :)

Dziękuję dziewczyny za miłe komentarze, jesteście najlepsze <3

Andżelika Moja historia 6 lipca 2022, 16:55

Dzisiaj ponownie zrobiłam test i ponownie okazał się negatywny jestem ciekawa jak długo będziemy się starać o dzidziusia, ile Wy starałyście się o dziecko?

An. Niepewność 6 grudnia 2021, 21:32

33 dc

Już 33 dzień cyklu. Z tego co pokazuje apka owulacja (o ile) obyła w 20 dc, chociaż lewy jajnik dokuczał mi dopiero w 27 dc. Przez ostatnie kilka dni test ciążowy był negatywny za to dzisiaj był tam cień cienia cieniowanego. Jutro powtórka albo beta dla pewności. Po cichu myśle, ze może się udało. Ale mój T miałby prezent na święta. Albo zbliża się @ i mam jakieś nietypowe objawy po glucophage albo to jest cud od Boga.
Przez około 5 dni mam straszna suchość w gardle. Pije normalnie to co piłam i ile zazwyczaj pije, a w buzi sachara. Poza tym oddech taki nieświeży. Dzisiaj zakłuły mnie jajniki i przez chwile miałam ból piersi.
Czy to mogą być objawy ciąży na tak wczesnym etapie ?

Pozdrawiam,

A xx


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2021, 22:29

5 dc USG +KWALIFIKACJA DO TRANSFERU

Podpisaliśmy dziś umowę w związku z transferem. Usg poszło dobrze, jajniki dalej lekko powiększone po pick up, macica ok. Następna wizyta plus badania krwi zaplanowana na 4 maja. Do tego czasu codziennie 2 tabletki estrofem. Czuję podekscytowanie ale mamy już trochę po dziurki w nosie tych wycieczek do Wrocławia. Bardzo wierzymy w powodzenie procedury. Marzymy by udało się za pierwszym razem. Ale gdyby coś zawiodło to dajemy sobie 3 miesiące oddechu. Badania mam ważne tylko do końca maja więc trzeba by było je powtórzyć. Plan awaryjny ustalony. Mam nadzieję że nie będzie potrzebny.

Proszę o mocno zacisniete kciuki ✊🏻✊🏻✊🏻

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 26 listopada 2021, 15:53

1 dc, 23 cykl nie-starań.

Minęło 2 lata starań.

I jest i ona.

Użalam się totalnie w tym pamiętniku, mam nadzieję że kiedyś wrócę do niego z zupełnie innymi emocjami.
Nie biorę w tym cyklu żadnych leków, które nie są konieczne. Zostawiam mete, euthyrox, prenatal i acard.
Przyszły mi moje wyniku mutacji:

FV R2_4070A>G, MTHFR_677C>T, PAI-1 4G wszystkie układzie heterozygotycznym.

Zobaczymy czy lekarz z kliniki na to spojrzy - wtedy podejmę decyzje o szukaniu ewentualnego hematologa.

A więc tak, zaczęłam cykl bez clo i jakoś mi... dziwnie. Nie planuje brać duphastonu. Jakkolwiek to nie zabrzmi, nigdzie mi się nie śpieszy. Chcę dać odpocząć organizmowi od tych wszystkich hormonów. Nie sądzę że się zaskoczę i owulacja będzie, no ale. Jak z początkiem roku nadal nie będzie okresu, to pójdę na usg i zobaczę co tam się dzieje.

6 wizyta w klinice, mam nadzieję, że wyjdziemy z niej z konkretnym planem działania. Cała procedura mnie po prostu przeraża. Przeraża mnie to, że mnie to dotyczy. - to będzie 11 dc, więc może już wtedy dowiem się czy szanse na owulacje są. Śmieję się, że ta moja naturalna owulacja jest niczym Yeti, niby istnieje, ale nikt jej nie widział.

No bardzo mi smutno, boje się świąt, urodzin, nowego roku. Boję się tych emocji.

Czasem pozwalam sobie na chwilę wizualizacji i marzeń. Wiecie, wyobrażam sobie jak to będzie zobaczyć na teście dwie kreski, pozytywny wynik bety... Myślę sobie o tym, ile łez szczęścia ale i strachu się poleje. Wyobrażam sobie jak mówimy o tym rodzicom, przyjaciołom. No ale narazie to tylko takie marzenia.

Niby dostajemy od losu i Boga tyle, ile jesteśmy w stanie udźwignąć - chyba pękły mi plecy, bo to już po prostu za dużo. Czuję ogromną niesprawiedliwość.



Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2021, 15:09

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 7 grudnia 2021, 15:36

12 dc, cyklu taśmociągu?

Owulacji nie będzie - także tyle ze świątecznego cudu.
Wczorajsza wizyta w klinice, u nowej lekarki zrobiła nam mętlik w głowie.
Zaproponowała nam chociaż jedną IUI... Na 99% nie pójdziemy w to...

W każdym razie, rozważam ostatecznie która klinika spełni moje oczekiwania i którą wybrać.
Chcemy zrobić na dniach badania do procedury i potem tylko czekanie na dofinansowanie...
Muszę przestać myśleć o IVF jako o karze, a zacząć myśleć jako o ogromnej szansie, i na powodzenie i tej diagnostycznej...

No ale, po prostu strasznie, strasznie mi smutno. PCOS to suka. Mam wszystkie objawy owulacji, śluz, ból jajnika, ochotę na seks, a na usg tylko milion malutkich koralików...
No przykro mi. Od rana sobie znowu popłakuje nad swoim losem.
No ale co mi zostało.

25.01.22

1 szczepienie limfocytami

Wstałam o 5.30, wykonałam szybki make-up, umyłam ząbki, wskoczyłam w ciuchy i punkt 6 wyjechaliśmy.
Pogoda była słaba. Ciemno, padała mżawka i w ogóle było ponuro.
Nie stresowałam się, czułam spokój aż do momentu minięcia hotelu ESKULAP.
Wiedziałam, że APC już za rokiem a wtedy serce zaczęło bić trochę szybciej. Na miejscu byliśmy ok 8.35 i mój był 13 w kolejce.
Musieliśmy poczekać na zewnątrz. Dobrze, że nie padało i temperatura utrzymywała się na plusie.
Rozumiem pandemia itd ale nie wyobrażam sobie stać tam w deszczu albo w mocno minusowej temperaturze. 🙄
Nadeszła kolej Starego. Mnie nie wpuścili do środka ale tego się spodziewałam. 😊
Dzielnie oddał 100ml krwi i ruszyliśmy w kierunku Port Łódź. Mieliśmy jakieś 5h tylko dla siebie.
Nie wiem kiedy to minęło. W zasadzie byliśmy tylko w Leroy Merlin, w paru sklepach z ciuchami, na kawie i w IKEA.
Było fajnie. Tak jak mi Sasanka napisała. To był czas, który mogliśmy spędzić razem. 😊
W galerii jest fontanna. Nie wiem czy to dozwolone ale na dnie mieniły się żółciaki więc i ja wrzuciłam monetę. Może przyniesie szczęście? 😊
O 13 zaczęliśmy próbować wyjść z galerii.
Zgubiliśmy się i wyszliśmy całkiem inną stroną. 🙈
W sumie po galerii zrobiliśmy 8tys kroków.
O 13.30 stałam już w kolejce po szczepienie i byłam 7. Koło 14.15 weszłam do środka, wypełniłam ankietę, zmierzyli mi temperaturę i śmignelam na szczepienie.
Pani powiedziała, że podadzą mi 2cm limfocytów.
Nie wiem czemu ale byłam przekonana, że szczepienie robi się na jednej ręce. Miałam na dwóch. 😊
Nie powiem, trochę bolało ale czytając internet byłam nastawiona na coś bardziej bolesnego.
Na szczęście szczepienia robione są szybko i do mózgu chyba nie zdążył dojść ból. 🙈
Po szczepieniu praktycznie od razu znaczyły boleć mnie ręce. Nie było to fajne, bo ograniczało mi to ruchy. Wyszły mi guzki i ręce wyglądały na lekko spuchnięte i zaczerwienione. W nocy jak wstałam na siku to bolało mnie nawet samowolny zwis rąk. Myślałam, że jak się dzisiaj obudzę to będzie tylko gorzej ale póki co mam wrażenie, że ręce są mniej obolałe. Dalej je czuję ale chyba mniej niż wcziraj.
Pani pielęgniarka powiedziała, że dzisiaj mogę mieć słabszy dzień. Mogą mnie boleć mięśnie i ogólnie czuć się grypopodobne. Narazie jest ok. 😊
Droga powrotną minęła nam nawet szybko ale przez pogodę i poranne wstanie szybko ogarnęło mnie zmęczenie.
Bardzo chciało mi się pić i w pewnym momencie powiedziałam " ale bym się napiła zimnego browara". 😂 Mój się że mnie śmiał, że przynajmniej ma pewność, że próbek nie podmienili, bo gadam jak on. 🙈

I tak o to pierwsze szczepienie już jest za mną. 😊


Ajajaj wczoraj zaczęłam właściwa stymulację! 3dc. Rano bylam w klinice na badaniu krwi i USG - torbiel, przez która nie mogłam zacząć stymulacji miesiąc temu zniknęła 🤗 hormony tez super - a zatem dostałam zielone światło na start z Menopurem.
Wieczorem dwa razy oglądałam tutorial na YouTube żeby to dobrze wymieszać i zaaplikować. Tylko ze chyba nie wystarczy mi jedno opakowanie…? mam Menopur 1200 z 2ml płynu, a dawki iście końskie, po 225 j. Wiec może wystarczy mi to na 5 dni. Chyba tym razem doktor chce żeby jajniki ‚zaskoczyły’ (za 1szym razem była klapa, nawet nie robiliśmy punkcji).
Cokolwiek ma działać niech się dzieje!:)

2dc..
8 zastrzyk z heparyny był wyjątkowo bolesny... na szczęście zostały tylko 2...

Od jutra zaczynam brać estrofem i znowu odliczam dni do wizyty... do najważniejszej wizyty, która odpowie mi na pytanie czy jeszczs w tym roku będzie pierwszy transfer... czy mam szansę jeszcze w tym roku być w ciąży? Czy rok który miałam zaczac końcówka ciąży, skończę początkiem kolejnej? 🙏
Córeczko, Ty wiesz że bez Ciebie i tak nie będzie tak samo... ze patrząc kiedyś na Twojego brata czy sióstr, jeśli będzie mi dane urodzić żywe dziecko, tymbardziej będę się zastanawiać dlaczego... :|.

No to mamy Mikołajki 🎁☃️❄️
Na tę okoliczność spadło z nieba trochę białego puszku ale jak to w mieście bywa szybko zamienił się w ciapkowate gówno... Klimat prysł już o 8 rano.

No ale co tam śnieg! W końcu jest jakiś mały duży powód żeby te Mikołajki świętować 😄
Rano była sesja wśród lampek i w czapce. Nie wiem kto te światełka teraz rozpląta, chyba zostawimy dla tatuśka 🤣

A my cudownie bawimy się na macie. Młoda już siada i lata na czolgiste po całym mieszkaniu. Próbuję czworakowac ale jeszcze musi się wzmocnić.
W końcu nie gorączkuje, katar też już w odwrocie. Nastały lepsze czasy 🙂🙂 ostatni miesiąc dużo płakała ale wczoraj i dziś? Jest cudownie! Takiej radosnej jej jeszcze nie miałam. Chwilo trwaj!

A co jeszcze? Zaczynamy antykoncepcję. Pod koniec grudnia wizyta i zobaczymy co dalej.

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 17 listopada 2021, 17:17

3 LATA

Piękna rocznica, piękne dni i miesiące razem ❤️, ale...

No właśnie ALE...
Ale, które zabiera nam radość, życia
Ale, które uczy nas bezgranicznej cierpliwości
Ale, o którym nie chce się nam już mówić, albo jeszcze nie chcemy poruszać tego tematu
Ale... Głupie, niesprawiedliwe, niekończące się, wpływające na każdy dzień, tydzień i miesiąc.

Te 3 lata scementowały nas jak tylko moglibyśmy soboe zamarzyć, jednak jakim kosztem?
Po takim czasie mam w głowie tylko jedno pytanie: Czy my potrafimy inaczej, niestarając się?

Trochę mnie tu nie było. Czas zaktualizować informacje.
Wyniki z KIR dostałam dzień przed moimi urodzinami.
Okazało się, że nie mam żadnego czynnika odpowiedzialnego za implantację i utrzymanie ciąży.
Niepłodność immunologiczna? Tak , chyba czas najwyższy tak to nazwać.
Nie zdenerwowałam się. Nie rozpłakałam się po otrzymaniu wyników. Po prostu mi... ulżyło. W końcu jest jakiś puzzel brakujący, że to nie moja głowa nie pozwala mi zajść w ciążę, a po prostu układ odpornościowy.
Podczas wizyty u mojego ginekologa, aktualnie plan leczenia jest taki:
Mąż musi podleczyć nasienie. Jest to podstawowe badanie, które szwankuje i ono jest , wg lekarza- na ten moment, ważniejsze od KIR. Jednakże, aby nie tracić czasu , to ja przeszłam na streryd- Encorton plus oczywiście kontynuacja Aromka.
Jeśli nasienie się poprawi, a ja do tego czasu nie zajdę w ciążę, to włączymy Accofil.
Lekarz jasno powiedział, że nie będzie mi dawał leków ingerujących w szpik kostny, dopóki wyniki męża nie będą lepsze. Może i ma rację...
Trochę jakby nadzieja we mnie się obudziła, że w końcu jesteśmy coraz bliżej celu i że już za chwilę się uda.
Tak bardzo nie chcę się mylić...

Człowieczku, czuję, że już niedługo Cię znajdę....

Eveee Bezsilna 26 kwietnia 2022, 19:27

10 dpt - chwilą prawdy. Rano zrobiłam badanie krwi. Do 15 czekałam na wynik. W pracy na niczym się nie mogłam skupić, a od 13 to już w ogóle stres mnie zżerał. Ale doczekałam się! Beta 205 mIU/ml! Rośnie! Hura!
Strach pozostaje. Czy będzie rosnąć nadal? Czy wszystko będzie dobrze? Ale strach i stres są ze mną od momentu rozpoczęcia przygody z in vitro. Wcześniej też się stresowałam, ale było jakoś spokojniej. In vitro natomiast to już taki wachlarz emocji, że dotąd nie znałam się z tej strony.
Oczywiście nadal trzymam za Was kciuki, za badania, bety, USG, stymulacje 😘

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)