27 grudzień... szczerze? dobrze że już po śwoetach mimo że nie było glupich pytań chorych tekstów ktore zlamalyby serce...
ale świeta ogolnie byly dla mnie smutne .
wigilia u siebie w 1 świeto pojechalośmy z moim M DO JEGO CIOCI DAĆ DZIECIAKOM PREZENTY bo jest chrzestnym bliznakow
ale i dla reszty mielismy podarunek
przy dzieciach nie czuje smutku napawają mnie takim optymizmem 
wczoraj wyszlam z kolezanlą a moj wybral sie do kolegow 
i świeta zleciały 
a sylwestra jedziemy też do ciotki mojego nie moge sie doczekać
myśle ze to bedzie swietny sylwester mimo że w domu ale jednak nie sami
przy dzieciach nie da sie być smutnym a tego chciałam uniknąć kiecke kupilam i humor od razu lepszy

a co do starań to w sumie ich nie ma bo ta ureplasma a czuje że nadal ze mną jest bo ostatnio znowu mialam zapalenie pecherza i to dość dlugie... pod koniuec stycznia poworzymy badania razem z moim i podejrzewam że u niego bedzie leczenie i kolejny miesiac w plecy ale chyba to lepiej. dobrze mi z tym jak nie mierze tempki nie robie testow owulacyjnych. chyba doszlam do etapu że potrzebna mi ta dluzsza przerwa od tego wszystkiego i nie mowie tu o miesiącu a paru miesiacach... ale czy zaraz znowu nie zmienie zdania ?
na wyniki antyfospolidowe i antykogulantu i tak nadal czekam ale nawet nie umowilam wizyty u tego hematologa nie mam na to sily. i tak uważam że to nic nie zmieni . nawet tymaczasowo zrezygnowalam z prowadzenia konta na instagramie na forum też przestalam sie udzielać ale jednak czytam bo to uzalezniające
na pewno tutaj w pamietniku bede nieraz wrzucać posty co u mnie itp . trzymam kciuki za was wszystkie 
trzymajcie sie, buziaki.
A. 
PIĄTEK
Nowy Rok Nowe Nadzieje!
U mnie poczwórne 🥰
Roku 2022 bądź dla mnie łaskawszy 🙏
Szczęśliwego! 🥳🥂🎇🎉
Oby nasze historie wreszcie dobrze się skończyły! 😉
Zatrucie.
Od 31 października (1 dc) walczę z zatruciem pokarmowym. O zgrozo, gdzie ja to złapałam.
Jem tylko ciastka korzenne, wszystko inne wywołuje u mnie odruch wymiotny, a do tego mam okropny ból brzucha 🤢 mam nadzieję, że nie zaraziłam żadnego dzieciaczka w hallowen.
Wczoraj rano dostaliśmy protokół z hodowli. Ta jedna komórką nie dala rady. Z jednej strony lepiej tak, niż mielibyśmy się srogo rozczarować. Z lekarzem jestem w kontakcie, na pewno będziemy ustalać co dalej. Ja bym chciała już, ale na pewno potrzebny jest czas. Czasem mam wrażenie, że wszystko mi się przyśniło, ale bolący brzuch dobitnie przypomina, że stymulacja i punkcja to nie sen.
39+0
Dopadł mnie covid. Czuje sie jak rozjechana. Cc w pt na pewno nie bedzie, pewnie przesuna na przyszly tydz. Czekam teraz na ktg w szpitalu, w ktorym bede rodzic, bo po rutynowej wizycie gin kazal to sprawdzić. Oby wszystko wyszlo ok i odeslali mnie do domu jeszcze na kilka dni, bo mąż chory, synek też niemrawy no i ja rozjechana walcem. Nie mówiąc o tym, że NIE DO KOŃCA SPAKOWANA🙈🙈🙈
Dziś byłam na ostatnim już usg, 8 pęcherzyków ładnie urosło, estradiol też wyższy niż ostatnio, więc mam nadzieję, że komórek będzie więcej. W środę punkcja.
Niestety, Pani doktor która mnie prowadzi nie wierzy, że to się uda. Każda wizyta u niej to słuchanie, że z dawcą nasienia byłaby jasna sytuacja, gdzie później można by wyciągnąć odpowiednie wnioski, czy może moje komórki nie są zbyt słabe, bo z poprzedniej procedury nie mieliśmy zarodków i ciekawe jakby było jakbyśmy spróbowali z dawcą. Czy ja jestem królikiem doświadczalnym ? Tak właśnie się czuję.
Jest zła ,bo mówiła nam żeby skorzystać z dawcy, bo męża plemniki są za słabe i uszkodzone genetycznie, dziś po raz kolejny padły słowa, że może znów nie być zarodków albo mogą być chore. Ja to naprawdę wszystko wiem. Ale dopóki nie spróbuję to się nie przekonam..
Potem znów gadała, że oczywiście nie wszystkie plemniki są złe, tylko z badania wyszło, że jest zwiększone ryzyko wystąpienia aneuploidii (uszkodzeń genetycznych) w plemnikach. Czy to ma ład i skład ?
Po takich wizytach wracam do domu i cała moja motywacja i sens w to wszystko ulatują ze mnie totalnie. Jak mam wierzyć w coś skoro nawet mój lekarz w to nie wierzy ?
Już po świętach.
Dziwne ale bardzo się ich obawiałam a nie było tak źle. Zero ciąż na Fejsie 🤷
Naszły mnie pewne myśli, bo po 2 latach starań miałam kryzys. Często płakałam w poduszkę, nie wierzyłam, że się uda a teraz mimo, że wciąż stoję w tym samym punkcie to zaczęłam w ogóle inaczej reagować.
Nie udało się - ok, spróbujemy jeszcze raz.
Chyba zrozumiałam, że nie na wszystko mam wpływ a płaczem i użalaniem się nie przybliżę się do celu.
Jest we mnie ogrom lęku, a zarazem jakiegoś spokoju.
Czy to pogodzenie się z tym co mnie spotyka?
Trzeci dzień po transferze… czułam wczoraj lekkie ciągniecie w okolicy macicy, ale tez po stronie prawego jajnika. Dziś rano obudziłam się do bólu brzucha jak na okres, trochę mnie to wystraszyło, ale okresu nie dostałam, zreszta mam 30 dniowe cykle wiec jeśli miałby przyjść to pewnie dopiero na początku stycznia.
Waham się czy robić test z sikania. Wiem, ze może być niemiarodajny i wole się nie rozczarować - ale tez nie cieszyć, jeśli później miałoby się coś zmienić. Mój chłopak tez sceptycznie podchodzi do testowania, wiec chyba musimy być cierpliwi do tego 3go stycznia kiedy mam mieć test z krwi. A ja już bym chciała wiedzieć 🙈
Beta znow <0,2 pomimo zdrowego gebetycznie zarodka i zalecen immunologa .... eh człowiek nie wie już co robić I w co wierzyć. Zrobię jeszcze oczywiścię betę za 2 dni ale raczej już nie mam złudzeń. Powinno być na tym etapie cokolwiek, choć kilka jednostek, ale nie 0.
Mamy niestety jakas wewnętrzna blokadę żeby podchodzić do kolejnych transferów beż kolejnej diagnostyki i zmiany zalecen, bo wydaje na się to beż sensu (tak kiedys zawsze mowili - trudno robic to samo i oczekiwac innych rezultatow) ale może przy tym cholernym ivf na tak niewiele mamy wpływ że to jedyna droga i jedyne na co warto wydawac kase, to kolejne próby.... Liczyłam choc na biochem, na cokolwiek większe niż 0, liczyłam choć na próbę implantacji.... na to że to półroczne leczenie immunologiczne, te kolejne wydane tys. zł i przejechane setki km przyniosą jakiś rezultat. Nie wiem jak długo jest sens w to brnac. Profesor twierdził, że "powinno się udać". No i bardzo przykro, ale sie nie udalo, a w koncu nikt nie jest cudotwórcą... Najlepsze, ze zeby poznać jego opinię i dalsze zalecenia w tej sytuacji, muszę jechac kilkaset km na kolejną wizytę za 400 zł, ewentualnie jest opcja on-line przez maila ale chyba za 600 zł.
Jedyne czego jeszcze nie zbadałam to macicy. Ani histero, ani laparo ani biopsji z cd138, ani receptywności. Nie próbowałam też cyklu naturalnego. Na razie znow muszę odpocząć od tego, brzuch mnie już boli od tych leków... Jestem zmęczona...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2021, 14:39
Jutro
12:30 🍀
Dziś czuję powoli lekki strach, ale taki motywujący.
Najbardziej boję się przyszłego tygodnia... Momentu, kiedy będzie trzeba powiedzieć "SPRAWDZAM!"
Teraz, gdy jest on coraz bliżej zaczynają wkraczać emocje, o których zapomniałam. Emocje, które mogę wsadzić do worka STARANIA, gdzie są te dobre i te złe..
7dpt
Przy okazji wizyty w mieście nie mogłam sobie odmówić powtórki bety🙈 dzisiejszy wynik - 9,36! Rośnie! Powoli, ale wg kalkulatora średni dwudniowy przyrost to 100%! Ciągle boję się uwierzyć, że to się dzieje😭😭😭
Dawno się nie odzywałam. Musiałam poukładac sobie trochę w głowie. Jakoś ledwo ledwo, ale od listopada zaczęłam się przynajmniej uśmiechać. Zrobiłam receptywność endometrium i profil antyfosfolipidowy. Zdecydowaliśmy o kolejnym podejściu do ivf w grudniu. W wigilię miałam punkcję. Dziś w czwartym dniu otrzymałam telefon, że zarodek słabo się rozwija- podzielił się tylko na sześć komoreczek. Jutro miał być transfer.... A nie będzie nic. Trzy podejścia do ivf- wyczerpałam już możliwość dotacji z miasta i dofinansowania leków.
Nie mam już nic. Nadziei, wiary i pieniędzy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2021, 15:03
26dc, 8dpt...
Czekam na wynik drugiej bety...
Błagam niech ona rośnie.... córeczko, tak bardzo chciałabym zeby tym razem było inaczej...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
30+0
Termin porodu: 70 dni
Ciąża donoszona: 49 dni
Kolejny etap osiągnięty 🥳👌
Po rozpoczęciu 3 trymestru odliczam co dwa tygodnie. I tak oto kolejne dwa minęły, kolejny etap za Nami, oficjalnie mamy zmianę kodu na "trójkę" z przodu. Jestem przeszczęśliwa ❤️ Wiem, że gdyby cokolwiek się zaczęło to medycyna da Nam szansę. Jednak proszę Cię Maluszku siedź w brzuchu jak najdłużej. Lecimy teraz do kolejnego etapu - 32tc ✊ Potem 34tc, 36tc, a ten ostatni tydzień to już w ogóle będę odliczać i siedzieć jak na szpilkach. Pozostało Nam tak niewiele ❤️
==================
Wizyta u gina
03.01
17.01
30.12 kardiolog
31.01 fizjoterapeuta
===============
Betaloc zok 25mg 2x1
Letrox 100mg 1x1
Mama DHA Premium+ 2x1
Żuravit 1x1
Probiotyk 1x1
MagneB6 3x1
Aspargin 3x1
==================
Panie Boże czuwaj Nad Nami
Janie Pawle II módl się za Nami
17 DC i teraz cisza.... Nic nie dokucza niczego nie czuję, nic nie boli nie kłuje...
Bije sie z myślami co robić bo szefowa z mojej poprzedniej pracy dzwonila juz kilka razy żebym wróciła do pracy. Do tej pory niestety bylo to niemożliwe z powodu dość niemilego "wybryku" mojego męża ale teraz od lutego mam zielone światło na powrót ale to mija sie z moim celem walki o drugiego dzidziusia... Nie chce być świnia w stosunku do pracodawcy ze świadomie chce iść do pracy zeby dostac świadczenia, ale z drugiej strony nikt nie da mi gwarancji na to że sie uda...
Trudna sytuacja....
A może po prostu porozmawiać i powiedzieć jakie mam plany?? W koncu zawsze sie dogadywalam z szefową bo też jest kobietą z przejsciami i bardzo wiele nas łączy.
RATUNKU!! CO ROBIĆ???
Jestem już po punkcji. Pobrano 29 pęcherzyków! Dostałam info, że komórek 19.
Na konkrety muszę czekać do przyszłego czwartku, prawie tydzień... Nie wiem ile było komórek M2, ile będzie zapłodnień. Jestem ciekawa ale dam radę czekać.
Pociesza mnie fakt że cos mrozimy w 3 dobie. Z takiej ilości wierzę i mam ogromną nadzieję też na jakąś blastke.
Bardzo proszę o kciuki!
3 h spędziłam dzisiaj w klinice. Rozmowa z lekarzem i potem 2,5h intralipid. Przed wizytą przejrzałam po raz kolejny wyniki badań od pani immunolog i zastanawiałam się czy aby na pewno nie potrzebuję heparyny z powodu mutacji
Faktor II 19911A>G heterozygota ↑. Lekarz stwierdził, że nie jest to nic złego ale lepiej wziąć heparynę, czyli od jutro dochodzą jeszcze zastrzyki z heparyny.
Za tydzień w piątek transfer.
6dpt - 39.4
8dpt - 115
To się naprawdę dzieje... ja naprawdę jestem w ciąży... 🤯
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
12dpt, poniedziałek
Wynik bety: 1562.
Jest to zbyt wysoki wynik. Wg normy taki wynik powinien byc w 6 tygodniu,a nie chwile po transferze. Jestem przerażona.
Co to moze oznaczać? Boje sie niemilosiernie. A jesli to znów ciąża mnoga jednojajowa? Nie chce ponownie przezywac tego koszmaru 😔😔😭.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2022, 20:48
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.