Syla87 Projekt dziecko - zrealizowany 😉 28 stycznia 2022, 08:27

Zastanawiam się dlaczego ja jestem skazana na in vitro, dlaczego mi się nie udaje ale z drugiej strony czemu nie ja… myśle że osoba chora np. na raka tez zadaje pytanie dlaczego ja a nie Ty. Chyba nie ma co pytać tylko walczyć i iść dalej, robić wszystko żeby odwrócić los. Tylko to jest takie cholernie trudne jak widzisz że ktoś obok cieszy się rosnącym brzuszkiem a Ty znowu nic…Ty musisz iść się kłuć, faszerować prochami a i tak nie wiesz jaki będzie finał, czy przyniesie to upragniony efekt. Jestem tak bardzo zmęczona a chyba nawet nie jestem w połowie drogi.

Wczoraj byłam na modlitwie uzdrowienia, uzdrowienia z niepłodności. Trochę czułam się jak oszustka że jak trwoga to do Boga. Nie chodzę ostatnimi czasy do kościoła. Wierze, modlę się ale od kościoła oddaliłam się. Czułam trochę ukojenie po tej modlitwie, wyciszenie. Może to jest droga która może? Nie chodzi tu o cud tylko o odnalezienie spokoju…

Zuczek Czekając na... 2 lutego 2022, 21:03

Od dwóch dni bolał mnie ząb. Przez przebywanie na izolacji nie mogłam pójść do dentysty. Wczoraj ból był nie do zniesienia więc chcialam wziac tabletkę. Ale przed tym zrobiłam test, bo to dzień przed okresem. Wyszedł pozytywny 😍😍 dzisiaj powtórzyłam i taki sam wynik 😍😍 poczekam do niedzieli i zrobię kolejny.
Ogólnie to czuje się zupełnie inaczej niż w pierwszej ciąży. Mdłości mam ciagle. Brzuch wzdęty i spać mogłabym w każdej pozycji. 😂

Teraz już mam wątpliwości czy to było zatrucie czy może coś innego koronką nie zbyt dobrze się ostatnio czuje a dodatkowo zajmowanie się córka przy chorobie jest ciezkie moje objawy to na początku ból gardła potem ból głowy przez 2 dni, 2 dnia wymioty zimno i dreszcze i dzisiaj znowu nie dobrze. Wszystko byłoby ok gdyby mój maz był w nocy a co jakis czas idzie na 24 h do pracy a ja czuję się bezsilna :(

Podjęli się! Dzisiaj dostanę pierwszą dawkę leku! Szczęściem bym tego nie nazwała ale poczułam ogromną nadzieję...siłę do walki której już miałam brak..
Dziękuję Wam za każde słowo otuchy, każdą modlitwę :* rokowania nadal są bardzo złe bo krew dostarcza najwięcej przepływu do mózgu i serca aby podtrzymać dziecko przy życiu ale niestety inne ograny przez to dostają mocno po tyłku i się nie rozwijają...tego boję się najbardziej...że mała urośnie wagowo ale organy zle sie rozwina...poki co staram sie tym nie zamartwiac ale gdzies w glowie to jednak siedzi...

Psycha mi siada przez te wszystkie choroby. Przed ciążą okaz zdrowia. A teraz? Ku*wa nawet na spacer nie mogę iść.

- codziennie zastrzyk w brzuch i Euthyrox bo podskoczylo tsh
- 7 tc krwiak, później pobolewanie brzucha
- 12tc włączony acard 150 bo przepływy takie sobie
- 14tc skraca się szyjka, pessar, leżenie
-Później ok 17tc twardnienia brzucha,
-23tc atak kamicy nerkowej, powiększone kielichy, miedniczki
-25tc cukrzyca

Nie wiem czy jest druga taka osoba jak ja. Już mi wstyd teściom mówić o kolejnych chorobach, pomyślą że ich syn trafił na jakiś wybrakowany okaz.

Aaa jeszcze leci hemoglobina, dostanę żelazo to się nie załatwię 2 lata.

Mam dość 😥😥

Niech już będzie maj...


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2022, 09:28

20+0 tc
Jesteśmy równo w połowie 🥳🥳🥳 nie wiem kiedy to zleciało... I trymestr ciągnął się niesamowicie a od 12 tygodnia czas jakby przyspieszył 🙈 czuje już od jakiegoś czasu ruchy Malutkiej, brzuszek ładnie się zaokrąglił i nie da się już ukryć mojego odmiennego stanu. Mimo że to wszystko jest już takie namacalne to nadal nie mogę w to uwierzyć, że naprawdę niedługo poznam moją córeczkę wezmę ja w ramiona, utulę, nakarmię 🥰🥰 Oczywiście z wyprawka jestestesmy totalnie w lesie i zaczyna mnie to już stresować że nie zdąrzymy chociaz mój mąż jak zawsze twierdzi że na wszystko jest czas oby miał rację, bo póki co to nie mamy nawet imienia 😂😂 Jutro mamy usg połówkowe mam nadzieję, że Malutka zdrowo rośnie i wszystko jest w porządku 🍀

1 cykl nie-starań, 14 dc

Wczoraj byłam u dr K. na kontrolnej wizycie. Jechaliśmy tam zestresowani i pełni obaw, jak się później okazało - niepotrzebnie. Pan doktor jest nie tylko dobrym ginekologiem ale i psychologiem 😉. Zanim przeszliśmy do właściwych badań odbyliśmy dluuuuugą rozmowę, gdzie było miejsce na mnóstwo pytań i jeszcze więcej odpowiedzi.

W obrazie USG widać, że wszystko ładnie się wygoiło - brak skrzepów, macica czysta, owulacja potwierdzona z lewego jajnika w 12 dc 🙂 widoczny kandydat na owulację z prawego. Jeśli jesteśmy z mężem gotowi, to możemy skrócić przerwę i zacząć starania już od przyszłego cyklu, on nie widzi żadnych przeciwwskazań. Nawet więcej - stwierdził, że nie ma na co czekać 😅. Jak podejmiemy decyzję, to mam się zgłosić na monitoring owulacji. Doktor jest pełen optymizmu. Pierwsza ciąża zakończona poronieniem nie wyklucza zdrowej. Wiadomo, że ciąża po poronieniu to jeden, wielki stres, lekarz wcale temu nie przeczył ale w pewien sposób dał mi poczucie bezpieczeństwa... Koniec końców, wizyta trwała prawie 1,5h (już wiem, dlaczego nalegał abym była ostatnią pacjentką 😅). Kazał (całkiem zapobiegawczo) przyjmować Folik, mogę kontynuować z Pragną Start (nie powinno zaszkodzić), zdrowo się odżywiać.

Z B. trawimy temat. Tak jak pisałam wcześniej - byliśmy nastawieni na całkiem inne informacje a te, co usłyszeliśmy pozytywnie nas zaskoczyły. Mąż jest gotowy a mnie też kusi, by spróbować 😵. Totalny mętlik w głowie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2022, 10:09

TaDama Jezu, Ty się tym zajmij 3 lutego 2022, 11:12

4dc
@ powoli dobiega końca, chociaż lepiej by było, gdyby w ogóle go nie było. Ale skoro był, to trzeba się cieszyć, że już go nie ma.

Wczoraj miałam rozmowę z moim Starym. To naprawdę mądry gość. Poszło o to, że dowiedziałam się, że moja dobra znajoma jest w ciąży no i nie wytrzymałam- poryczałam się. A on znowu wytłumaczył mi, jak krowie na rowie 🐮, że nasz czas jeszcze nadejdzie. I wiecie co jeszcze mi powiedział , co siedzi mi w głowie? Że nie powinniśmy traktować dziecka jako etap do zaliczenia w życiu.
I tego się będę trzymać i Wy wszystkie kochane staraczki też miejcie to z tyłu głowy.

14+6
Wyniki z krwi poprawiły statystykę i na razie jest dobrze, nic nie muszę dodatkowo brać. Po ostatnich badaniach lekarka obstawiała dziewczynkę, ale wczoraj na kontroli córka zmieniła się w syna 🙈 Ciekawe czy jeszcze się zmieni czy już tak zostanie. Dla chłopca nie mamy imienia, będzie trzeba kombinować. Dzidziuś rozwija się prawidłowo, zgodnie z terminem. Niestety ja mam jakiś krwiak czy coś takiego, więc mam się oszczędzać, nie dźwigać i nie przemęczać się. Do pracy na szczęście wolno mi chodzić 😉 Może w końcu uwierzę, że to się dzieje na prawdę 😊

TaDama Jezu, Ty się tym zajmij 16 lutego 2022, 09:12

17dc
Już po owulacji. Tym razem obserwowałam tylko śluz, ale miałam mocne bóle owulacyjne i trądzik, który zawsze ją zapowiada, więc liczę na to że była i że to w końcu ten cykl. Proszę, proszę, proszę! Nie wiem jak dużo siły jeszcze jestem w stanie w sobie znaleźć.
Ostatnio zastanawiam się nad tym, jak wyplewić z siebie zazdrość z powodu ciąż innych osób. I wpadło mi do głowy jedno porównanie: Czy gdybym zachorowała np. na nowotwór to czy zazdrościłabym innym, że też nie zachorowali?

Plan byl cudny
Corka wchodzi ze mna do lekarza na usg, lekarz mowi tylko nam czy jest Chlopczyk czy Dziewczynka. My do piatku ( dzien pozniej) Trzymamy tajemnice i w piatek w obecnosci wszystkich przyjaciol zdradzamy tajemnice Tatusiowi 🫶
Wiec poszlysmy na usg, mocz ok, zelazo super, ja przybieram na wadze. Mloda siedzi zaciekawiona, lekarz zaczyna badanie.
I wtedy swiat sie wali, serducho nie wytrzymuje.
„ Nie moge znalezc rytmu bicia serca dziecka „- slowa lekarza
Ale jak to??? Przeciez tydzien wczesniej u innego lekarza bilo💔
„ Musi Pani jechac do szpitala „

Kończę 35 tc
Niewiele czasu już zostało. Końcówka już trochę ciężka, ale znoszę lepiej niż koniec ciąży latem z Młodą.
Generalnie widzę, że ta ciąża jest trochę inna, tzn nie biorę sterydów i sprawdziły się słowa jednego z profesorów - że może działać wręcz leczniczo. Nie wypadają mi w ogóle włosy i a nogi mogę golić raz w tygodniu i jest spoko. Przy moich hormonach zazwyczaj musiałam codziennie. I w pierwszej ciąży też!

I co ciekawe, w ogóle nie podchodziłam do kroplówek z intralipidu na początku ciąży (nie mówiąc już o przygotowaniach,). Tak troszkę na żywioł to poszło. Może i dobrze?

Ciekawe, jak to będzie, ile dotrzymam - czy urodzę wcześniej czy dotrzymam do planowego terminu CC?

Jeszcze miesiąc temu miałam silny stres i napady paniki, ale chyba już poukładałam to sobie nieco. Zawsze jakiś tam lęk będzie mi towarzyszył, grunt żeby nie był obezwładniający.

Pierworodna już odchowana w pewnym stopniu, pomaga mi w gotowaniu, obiera marchewki, ogórki. Pyskuje również, potrafi być słodka i upierdliwa naprzemiennie.
Ciekawe, jak zareaguje na młodszą siostrę.

Tym razem jestem inaczej nastawiona do połogu i początków macierzyństwa. Obiecałam sobie, że nie pozwolę wejść sobie na głowę przez osoby trzecie. Ostatnie 3 lata sporo mnie nauczyły.

Nie wiem, czy pisałam, ale w międzyczasie miałam leczona depresję (ciągnęła się od porodu! Szkoda, że wg położnej byłam "przewrażliwiona" bo mogłam krócej się męczyć gdyby ktoś mnie naprowadził). Miałam też kilka konsultacji z psychologiem, które wyszły mi na plus.

Tak dla zapamiętania:
22+2tc... Bartuś waży 484g.. waga prawidłowa co do wieku :) przepływy tętnic macicznych bez zmian (najważniejsze,że nie pogarszają się drastycznie), przepływy u małego prawidłowe (oby jak najdłużej). Lekarz, który robił usg powiedział,że do 30tc powinniśmy dotrwać jak będzie tak dalej,bo że nie będzie to ciąża donoszona to jest wiadomo.. po usg wizyta u B. spojrzała na wynik, na wagę i się uśmiechnęła,a u niej to naprawdę wiele,bo jest bardzo ostrożna..zapytałam czy jej zdaniem dotrwamy do 30tc,odpowiedziała,że ma nadzieję,że będzie to 36tc,ale na ten moment jest jeszcze wcześnie i musimy czekać choć rokowania są dobre. Zapytałam o możliwość porodu sn powiedziała, że w moim wypadku będzie CC z racji poprzedniej cc w 26tc.. poród sn mógłby się zakończyć pęknięciem miednicy i śmiercią,a tego chcemy uniknąć, więc nie będzie mnie nikt narażał... w przypadku cc też jest zagrożenie krwotokiem, który miałam przy pierwszym cc,ale jestem spokojna. Wiem,że jestem w dobrych rękach i nikt nie pozwoli,aby cokolwiek mi się stało. Czy po tym co dzisiaj usłyszałam jestem spokojna? Nie,ale jestem spokojniejsza..nabieram nadziei na to,że być może będzie mi dane przytulić zdrowe, żywe dziecko... można powiedzieć, że pierwszy próg 500g został przekroczony..teraz tylko czas...czas, którego nie przyśpieszę i na który nie mam wpływu..czas, który jest bezlitosny.
Kolejny przystanek 10.02 będzie to 24+2... w 24tc urodziłam moje dwie cudowne córeczki..
Z dobrych wieści to od dzisiaj schodzę z metforminy i luteiny :D w końcu trochę mniej tych tabletek,bo ile można..może w końcu odczepią się ode mnie bakterie w moczu... i wyniki będą prawidłowe.

10dpt
Z nerkami wszystko ok. Atak kolki nerkowej był spowodowany stresem związanym z uśpieniem psa i prawdopodobnie zalegającym piaskiem. Zbiegło się w czasie poprostu. Teraz mam się pilnować, powtórzyć badanie moczu i tyle.

Maart Moja historia . 3 lutego 2022, 12:21

#kwarantanna #covid #urodziny
W sobotę kolejne urodziny, których od momentu straty nie lubię.🎁 Czuję, że nie spełniam marzeń, nie osiągam tego czego pragnę, jestem bezsilna. Nie potrafię ustalić sobie innych celów i odpuścić, ciągle walczę i odliczam, moje życie to ciągle wizyty lekarskie i wmawianie sobie że to ostatnie urodziny we dwoje, ostatnie swieta, ostatni dzień matki itp. Niestety ciągle w tym temacie stoję w miejscu i żyję w pewnym zawieszeniu.
ALE , inne sprawy ruszają, być może w końcu i ta ruszy💪 15 marca mam kontrolę w Instytucie Onkologii, tam się okaże co dalej, kolejne badania czy zielone światło i rozpoczęcie starań???🧐 Znowu odliczam #40dni

Smuzka Czekam na ciążę 🥰 22 sierpnia 2022, 10:27

Linka2019 ból nie mógł już wytrzymać. Był u rodzinego on zobaczył i dał leki i tak maść jak ręką odjął.
Udało mi się złapać gina zrobiłam mi USG komórka ma 20 mm Endo 7.. dała mi ręcepte na zastrzyki ale ja nie kupuje bo bez sensu. I tyle czekam na nowy cykl może ten nowy będzie lepszy mąż nie będzie miał infekcji itp

Dziewczyny, dziękuję Wam za ciepłe słowa i rady. Rady są bardzo cenne, niestety w przypadku mojego męża nieskuteczne. To jest bardzo ciężki przypadek. Próbowałam już tysiące razy. Mówiłam o swoich potrzebach jak mam gorsze dni, jasno jak krowie na rowie, dosadnie, co ma zrobić, co powiedzieć, co mi pomoże. Niestety, jak grochem o ścianę, bo on "nienawidzi łez i nic na to nie poradzi". Rozumiem, że jemu też jest ciężko, że chyba najchętniej wypadłby te wszystkie złe chwile z pamięci. Ale czemu do jasnej ciasnej, ja mam ciągle tłumić swoje emocje? Potrzebuję jego wsparcia. W końcu jest moim mężem, myślałam że najbliższą mi osobą, ale teraz już sama nie wiem. Po nietlumionym płaczu w aucie, pojechałam do przyjaciółki, trochę jej się wyzalilam, trochę popłakałam i resztę wieczoru spędziłyśmy już bardziej na luzie. Nawet się śmiałam. Powiedziałam o tym mężowi, że właśnie tego potrzebuję, że te łzy są tylko przez chwilę, jak już uwolnie emocje to jestem spokojniejsza, jeszcze trochę się pozale i możemy pomału kierować rozmowę na inne tory, a on dalej swoje, że nie znosi łez, taki jest, był i będzie. I weź tu z takim gadaj.

Psychologa też już przerabialiśmy. Nie byliśmy, ale wielokrotnie próbowałam namówić męża na terapię. Niestety bez skutku, on uważa że tylko ja potrzebuję pomocy. On nie, bo on nie płacze. Takie to myślenie...

A że ja potrzebuję psychologa to wiem. Wiem, że już coraz gorzej sobie radzę, w tych momentach zwątpienia czy bezsilności zaczynam tracić kontrolę nad emocjami. Od poniedziałku zaczynam intensywne poszukiwania fachowej pomocy. Trzymajcie kciuki 🤞

24 dc

Wczoraj myślałam że zwariuje. 😢 W poczekalni pod laboratorium spędziłam półtorej godziny. Było chyba z 30 osób przede mną! Podobno w tej diagnostyce to norma a tak szeroki wachlarz badań mogę wykonać u siebie tylko w dwóch miejscach. To był koszmar. Za 12 pozycji zapłaciłam 903 zł 😭 Pani w laboratorium pytała nawet czy z czegoś rezygnuje by było mniej 😅 miło z jej strony ale z bólem serca zbliżyłam kartę do terminala płatniczego. Wyniki powoli spływają, na razie wszystko w normie chociaż niektóre zakresy są dość duże. Jak spłynie wszystko to podzielę się nimi tutaj. Jedyne co mogę napisać to AMH mam na poziomie 2,89 zakres dla mojego wieku (30-34 lat) to 0,576-8,13 a mediana to 2,81 więc raczej spoko. Najdłużej będę czekać na Inhibina B bo czas realizacji to od 1 do 11 dni 😲 mam nadzieję że do następnego poniedziałku już będą. Nie wiem które wyniki powinny być dla mnie szczególnie ważne. Pytanie czy branie przeze mnie antybiotyku przez dwa tygodnie miało na coś wpływ? Tego się raczej nie dowiem bo nie planuje powtarzać tych wyników. Są ważne rok czasu.

Zmykam do pracy chociaż bardzo mi się nie chce i chętnie to poszłabym spać 😴

PS. Sprawdziłam wyniki męża. Morfologia 4% 👏🏻


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2022, 13:19

Ayayanee Hurricanes and Suns 31 marca 2022, 17:50

38 tc.
Nie wiem co mam napisać... Nie mam słów 🤷🏻‍♀️
Czuję się jakbym cały marzec przespała? Gdzieś mi umknął?
Siedze i obserwuję ruchy Kuby, widzę jak się rozciąga... Serio, on tam jest. I to całkiem duży, ponoć jest już gotowy by wyjść. Może poznamy się jutro, za tydzień... Może za dwa? Jestem gotowa. Chyba.

Patrzę w okno jak wiatr miota drzewami i myślę o tych wszystkich dziewczynach... Chciałabym żeby każda z nich mogła wkrótce czuć maleństwo pod sercem. Żeby łzy bezsilności zamieniły na łzy radości bo beta jest wspaniała, bo usłyszały serduszko pierwszy raz.. Bo właśnie poczuły pierwszego kopniaka.
Rzadko bywam na staraniowym wątku bo serce rozrywa mi gdy widzę ból u 'znajomych' mi osób. Czuję że nie powinnam się tam udzielać - boję się że głupi komentarz z rozsiewaniem wirusków może kogoś zaboleć, wywołać jakiś żal... Nie wiem... Ostatnio też dociera do mnie dużo wiadomości typu ' kojarzysz xvdjz? Właśnie wróciła do pracy. Poroniła 3 raz. ' i to nadal we mnie buduję taki 'szok' jak wiele kobiet wkoło mnie poznało stratę. Ile dziewczyn też które znam od lat walczy o te dwie kreski.... A kiedyś widziałam tylko ze 'wkoło wszyscy zachodzą w ciążę... Tylko nie ja'
Wierzę że dla każdego wyjdzie słońce. Tylko dlaczego niektórzy tak długo muszą na nie czekać.

Ciężko jest być empatą w niepłodnym świecie.

7tc+2
Mamy już 15mm i miarowo bijące serduszko... wg USG 8+0... chwila oddechu, jest dobrze... tak bardzo chciałabym w końcu poczuć, że bardziej się cieszę niz się boję... wiesz, że to nie Twoja wina, mamusia kocha Cie tak samo jak Twoja siostre, po prostu bardziej się boi... córeczko, wiem, że jesteś w tym z nami i czuwasz nad tym malenstwem, bądź tutaj cały czas, pamiętaj o mamusi kiedy jej zle... ja Cię nigdy nie zapomnę...

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)