36+1
Nadszedł maj 🥰 pogoda póki co piękna od wczoraj, oby tak zostało 😊
Synuś coraz bardziej robi się zazdrosny o siostrę, która mieszka w moim brzuchu. Musimy mu jeszcze więcej zacząć tlumaczyc jak zmieni się nasze życie jak ona się urodzi.
Z niecierpliwością czekam na środę na wizytę u ginekolog.
Pozostało 23 do cc
6 dni i ciąża donoszona 😊
16 DC. Bolały mnie jajniki do wczoraj południa. Więc chyba pekła komórka. Nie ma więcej USG. Zostaje mi czekanie.. to co najbardziej wkurza i dobija. Seks był i czy coś będzie tego nie wiem..
piękna pogoda majowa.
Dziś gril to jakoś dzień zleci oby nie myśleć...
6dpt
Biel
Czekam na betę.
Coraz bardziej tracę juz nadzieję
Szpital. Stres. Nerwy. Wyczekiwanie. Niedowierzanie. Radość. Szczęście.Strach...wielki STRACH.
To moj ostatni wpis przed wielkim dniem.
05.05.2022 godzina 8:00 cesarskie cięcie. Dzisiaj lekarz zapytał jak się czuję. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą,że to trochę tak jakby to nie dotyczyło mnie,czuję się tak trochę jak we śnie,że to mi się udało,że to ja jestem już na końcówce. Przecież za każdym razem finał był inny...lekarz odpowiedział mi,że wszyscy już w szpitalu czekają aż urodzę zdrowe dziecko..zrobiło mi się niezwykle miło,oczy zaszły łzami,że jednak nadzieja umiera ostatnia...jednak nie można się poddawać słysząc diagnozę "nie uda się", "nie da pani rady", "nie ma dla pani szansy ani nadziei"... wkurza mnie tylko to,że my - kobiety z problemami- zostajemy z tym same..same musimy drążyć,pytać,myśleć...czasami mam wrażenie,że jestem lepiej doinformowana już teraz od lekarzy i mogłabym pomagać swoją wiedzą innym kobietom nie mając odpowiedniego wykształcenia 🤣
Staram się jednak wierzyć,że nadejdzie dzień, w którym kobiety jednak będą miały jakąś bezpieczną przystań..otrzymają pomoc,wsparcie tak jak ja otrzymałam je od Fundacji Ernesta z Warszawy.. to dzięki tej fundacji dzisiaj jestem tu gdzie jestem. Wiem,że wiele osób uważa mamęginekolog za wyeyższającą się babę,która trzepie kasę i tylko naciąga na kupowanie w swoim sklepie...a ja? Ja dzięki właśnie tej kobiecie dzisiaj odzyskałam wiarę i nadzieję na to,że jeszcze mogę "żyć",bo wcześniej to była wegetacja i modlitwa o to,aby Bóg zabrał mnie do siebie i odebrał ten ból..Dzisiaj dzięki jej fundacji wiem,że się da...to ona dała mi woarę i nadzieję,która inni mi odebrali, zgnietli jak niepotrzebnego robaka nie zważając na to,że wpędzą mnie w depresję i myśli samobójcze...dzisiaj dzięki niej jestem innym człowiekiem. To dzięki jej pomocy już w czwartek na świecie pojawi się mój cud ❤
Dziękuję,że byłyście ze mną.przez ten czas, tyle ciężkich lat. Dzisiaj zamylam ten dział,dział starań,ale nigdy o nim nie zapomnę...bo tak wiele mnie on nauczył,pokazał na kim mogę polegać,kim nie należy się przejmować.
Starania to ciężka droga,ale ja nie chcę o niej zapomnieć,bo ona ukształtowała mój charakter.
Odezwę się po! :*
24.11.2021
41+0
Tak czuję, że napisanie tej części będzie trudniejsze, niż części pierwszej. Bardzo mało już pamiętam. Emocje i zmęczenie zrobiły swoje i dużo mi z pamięci uciekło. 😩
Jeszcze poprzedniego dnia wieczorem mąż dał mi znać, że wynajął pokój w Oleśnicy, żeby być blisko. Niby do szpitala od nas z domu tylko ok. 30 min, ale stwierdził, że lepiej nie ryzykować. Ostatecznie to była dobra decyzja, bo kolejnego dnia trzej tatuśkowie nie zdążyli dojechać, by powitać swoje nowo narodzone dzieci na świecie. 😄
Wracając do mnie. Po odejściu wód co jakiś czas chodziłam na IP, żeby sprawdzili jak tam rozwarcie. W ogóle bałam się, że wszystkie wody ze mnie wylecą, a młody nie zdąży się ogarnąć. 😅
No i tak samo zrobiłam o 2:00. Poczłapałam na IP, co jakiś czas stając, bo skurcze już były całkiem upierdliwe. Położna kazała wejść na samolot. Siedzę, wody lecą.
(I teraz już nie pamiętam, co było pierwsze: czy ktg, czy badanie palpacyjne. Załóżmy, że badanie.)
Położna bada szyjkę (dodam, że badanie robili tyle razy, a mnie ani razu nie bolało 🤯). Nagle zrobiła dziwną minę, ale nic nie mówi. Ja się trochę wystraszyłam i nie miałam odwagi się odezwać i dopytać o co chodzi. Wzięła takie małe, podręczne ktg i przykłada. Nic. Przykłada z innej strony i naciska. Nic. Ja już stres milion. Próbowała jeszcze kilka razy i za każdym razem cisza. Poszła po lekarkę, która mnie przyjmowała i mówi do niej ze zdziwieniem, że pęcherz nie pękł, że ona go czuje. Lekarka najpierw przyciągnęła USG i robi podgląd. Serce bije, wszystko w porządku, uff. Normalnie miałam wrażenie, że słyszę ten kamień spadający z serca. Później zbadała mnie palpacyjnie i potwierdziła słowa położnej. Dodała, że widocznie w którejś warstwie zrobiła się dziurka i te wody się sączą.
Dziwna to była sytuacja. Stres nieziemski, bałam się, że jest coś nie tak, ale z drugiej strony byłam taka obojętna, jakbym wiedziała, że jest ok. 😬 Do tej pory nie umiem tego ogarnąć i czuję się trochę jak wyrodna matka, bo wydaje mi się, że powinnam w trakcie dopytywać o co chodzi, co się dzieje, czemu na ktg nic nie słychać. Próbuje sobie tłumaczyć to tak, że nie chciałam lekarzom przeszkadzać i że moja panika w niczym by nie pomogła.
Zaczęły liczyć ile godzin upłynęło od czasu jak zaczęło się sączyć - prawie 13h. Lekarka zarządziła, że idę na salę porodową i że podepną mnie pod ktg. Mam się iść spakować. Hehehe pędziłam na tą sale jak na skrzydłach, jakby nagle wszystkie boleści odeszły. 😂
Szybko się spakowałam. Dobrze, że nie robiłam zbyt dużego bałaganu, tylko już wcześniej powrzucałam do walizki, co niepotrzebne. Pożegnałam się z dziewczynami.
Idę na porodową. Przypadła mi sala lawendowa. W drzwiach wita mnie położna: "Dzień dobry, mam na imię Paulina, będę pani położną". Jeszcze zanim się odezwała, poznałam po oczach z kim będę rodzić. 🙆 I w tamtym momencie, jeśli się stresowałam, to cały stres ze mnie zszedł. Paulina Mostynska - Anioł fundacji Rodzić po Ludzku za rok 2020. 🙂
Może wytłumaczę jeszcze skąd moja radość, bo osoby, które nie są z okolic Wrocławia, mogą nie wiedzieć. Paulina, w czasie jak rodziłam, była jedną z bardzo rozchwytywanych położnych w szpitalu w Oleśnicy. Należała do grupy położnych, które można było "wykupić" na czas porodu. Dziewczyny ją rozchwytywały! Niestety pod koniec mojej ciąży doszły mnie informacje, że Paulina w Oleśnicy już nie pracuje. Jakie było więc moje zdziwienie, że jeszcze ją tam zastałam! Wychodziło na to, że umowę miała już rozwiązaną, ale widocznie była na okresie wypowiedzenia. Nie można było jej wykupić, ale widać, jeśli się miało szczęście to można było na nią trafić. ❤️
Po porodzie z nią wiem już za co była ta nagroda Fundacji. Paulina daje bardzo dużo spokoju. Jest zaangażowana, robi wszystko, żeby można było urodzić SN, odpowiada na wszystkie pytania. Dzięki niej nocną część porodu wspominam dobrze.
A wracając do historii, bo tych dygresji dzisiaj sporo.
Paulinie towarzyszyła studentka/praktykantka. Za każdym razem najpierw badała mnie Paulina, a później w te same miejsca kierowała dłonie drugiej dziewczyny. Obie były bardzo miłe i delikatne.
Paulina pomogła wejść mi na łóżko porodowe i podłączyła ktg. Sytuacja była podobna jak na IP. Tętna dziecka nie można było uchwycić. No, kuriozalna sytuacja! Ale położna była niezmordowana i co i rusz kazała mi zmieniać pozycję. Najpierw na wznak, później na jednym boku, na drugim, znów na wznak całkiem płasko i połleżąco. W końcu po tych wszystkich wygibasach znalazlysmy pozycję na... CAŁĄ NOC! Otóż, moje drogie, odczyt z ktg był możliwy tylko w pozycji półleżącej z lewą nogą wyprostowaną, a prawą ugiętą. Tak sobie to mój syn wykąbinował.
Przez to, że ułożenie było jakie było i odczyt z ktg taki, a nie inny, cały porób musiałam leżeć. 😩
Jak już stabilnie zostałam umieszczona na łóżku, położna pozwoliła zadzwonić po męża. Dzięki temu, że był blisko, do szpitala przyjechał jakoś przed 3:00.
Położna pozwoliła na puszczenie muzyki, zapalenie kominka zapachowego (mój mąż się bardzo na to upierał, ja nie chciałam). Mogłam jeść i pić, ale na jedzenie w ogóle nie miałam ochoty.
Skurcze były coraz mocniejsze, ale cały czas u dołu brzucha. Nie szły od góry i nie okalały brzucha tak, jak to powinno być w porodzie. 😔
Próbowaliśmy zabić jakoś nudę miedzyskurczową i oglądać The Office, ale nie umiałam się skupić, bo skurcze były co chwilę. Wykręcali mnie całą, ale oddychałam dzielnie i jakoś się trzymałam na tym łóżku, chociaż momentami, aż wykręcałam stopy. Zazdroszczę każdej, która ma możliwość chodzić, skakać na piłce, wieszać się na męża, być masowaną... Jedyną aktywnością na jaką mi pozwolili był prysznic nad ranem.
W międzyczasie położna próbowała Czarusia obrócić. Zapamiętałam tylko jeden ze sposobów. Dolna część łóżka porodowego została opuszczona. Ja musiałam łokciami zejść niżej, kolana miałam wyżej na łóżku. Jeśli któraś bała się, że jej się dziecko nie obróci przed porodem SN to na pewno trafiła już na ten sposób próby obrotu dziecka. 🙃 Ja mam od zawsze słabe ręce i serii myślałam, że zaryję twarzą o podłogę. Jedyne co mnie trzymało to mobilizujące słowa męża. Nie wiem jak długo byłam w tej pozycji. A! Zapomniałam. Jakby tego było mało to położna od mojej dupy strony założyła od dołu na brzuch rebozo i targała moim brzuchem na lewo i prawo. 😂 Jakby któraś chciała sobie to lepiej wyobrazić, bo może fatalnie to opisałam to wyobraźcie sobie, że jesteście w salonie. Łokcie opieracie o podłogę, kolana macie na kanapie, a ktoś szamocze wasz brzuch. 😂 Także, tak... 😆
W tej nocy USG miałam robione na pewno jeszcze raz. Położna przed ta próba z rebozo mówiła, że dla niej ta sytuacja kwalifikuje się do cesarskiego cięcia. Wolała jeszcze druga bardzo doświadczoną położną do potwierdzenia jej decyzji i ta przyznała jej rację. Poszła informacja do dyżurnego, ale ten nie wyraził zgody na cięcie. Nie wiem czemu się nie zgodził, chyba się nie zrozumieli. 🤷 Ostatecznie skoro sytuacja była stabilna, ktg ok, USG ok, padła decyzja, że już poranna zmiana będzie decydować co ze mną zrobić.
*To jest pozycja, która miałam na łóżku porodowym przy akcji z rebozo 😂 Nie próbujcie tego w domu. 😅
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2022, 12:07
Dziś znów trochę pomarudze 🤦 czuje się jak jakaś emerytka. Dziś rano kolejny raz wstałam z pytaniem: kiedy wreszcie nastanie dzień w którym nic mnie nie boli i czuję się dobrze i pełna energii?
Od grudnia mam wrażenie że ciągle choruję i coś mnie boli. Może życie kręci się wokół chorób i lekarzy.
To wymieniam:
- migrena ( standardowo co miesiąc przez kilka dni)
- w środę zrobiła mi się okropna, czerwona i boląca zmiana pod pachą. Wcześniej miałam w tym miejscu niewielką torbiel. Na USG wyszło że to po zapaleniu mieszka włosowego. Przez kilka miesięcy był spokój i nagle takie coś mi wywaliło. huk wie co. Może znów jakieś zapalenie? Internista jak dobrze pójdzie dopiero w poniedziałek. Na razie smaruje maścią z antybiotykiem, ale średnio pomaga.
- jestem notorycznie zmęczona i senna, wypadają mi włosy. Endokrynolog dał skierowanie na badania laboratoryjne i USG tarczycy. Usg słabo, tarczyca znacznie się zmniejszyła, przez 3 lata prawie o połowę. Do tego pojawił się niewielki guzek. Laboratoryjne - w przyszłym tygodniu. Aż się boję co wyjdzie.
A jakby tego było mało, to jeszcze musiałam się dziś skaleczyć i to tak paskudnie głęboko, w palec u ręki więc wiadomo jak to się będzie goić 😒
A no i jeszcze @ przyszła, w samą porę do towarzystwa 🤣
Dobrze jedynie, że dzięki pakietowi medycznemu z pracy i teleporadom, większość wizyt załatwiam bez wychodzenia z domu i z dnia na dzień 👍
21tc+2d piątek
Wczoraj pół dnia leżalam w łóżku. Czulam skurcz, jakies kłucie troche jakbym miala kolke w lewym boku. Czy to juz skurcze Braxtona-Hicksa? Nie mam pojecia. Ok 14 zelżalo i moglam wstac. Oczywiscie mialam milion mysli na raz, strach 😔.
Kropka caly czas sie rusza, czuje ja, wiec jestem spokojniejsza.
Chyba po prostu bylo za spokojnie..
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2022, 09:50
Wyniki imnuno w miarę ok
Cytokiny dobre, co się ponoć rzadko zdarza.
Homocysteina za wysoko patrząc na to, że ciągle jem methylofolian i metylowany komplex b. Wyszła mi 10,5 - do zbicia. Zamówiłam modulator.
No i najgorszy wynik cross match 54% pozamiatane. Jak to doktor określiła: wybitnie wysoki.
Przy hydroxychlorochine nie ma za bardzo czym to zbić. Sterydy, a te brałam od roku ciągiem i dupa. Antybiotyki brałam ale też kwoila.ze one nie pomogą bo mam dobre CD i NK
Pozostaje silna immunosupresja. Bardzo silna.
Ale muszę odstawić hydroxychlorochine i będę jej królikiem doświadczalnym.
Plan jest taki: pilne szczepienie na grypę i unikanie chorób.
4 Procedura i mrozimy zarodki.
Cyklosporyna w dużej dawce na 25 dni i powrót do hydroxychlorochiny.pkus sterydy.
Transfer lub ponowne badania gdyby był np tylko jeden zarodek.
Do boju!
1 dc
Dziś zaczynam oficjalnie przygodę z in vitro.
Pierwsza tabletka anty i suplementy i USG między 10-12 dc i później zastrzyki.
Jestem bardzo podekscytowana.
11 jako liczba jet moją szczęśliwą na wielu płaszczyznach więc może akurat tu też przyniesie mi szczęście.
Niestety, ciągle na naszej drodze pojawiały się kolejne przeszkody i pierwszy transfer ❄️ musieliśmy przesuwać w czasie... Na szczęście dzisiaj wszystko poszło zgodnie z planem i mały Miś mieszka już w mamusi
Można pomyśleć, że zwariowałam, ale jestem tak szczęśliwa, że jesteśmy już razem, że ciągle gadam do brzucha. Mam nadzieję, że na tyle mu się spodoba, że zechce z nami zostać, a wkrótce po raz pierwszy ujrzymy te wyczekane II kreski na teście
24+6
Lili waży 787g 💜
W ciąży z Flo przy wadze 836g byłam w szpitalu z przedwczesną akcją porodową 😵💫
Od dwóch tygodni leżę w domu na poduszce klinie, zamówiłam taką, jaką polecały dziewczyny na grupie o niewydolności szyjki o wymiarach 120x60x40 cm.
Na ten moment szyjka ma 4 cm ale mam mega uważać na siebie i jak najwiecej leżeć, bo za chwile zacznie się skracania i akcja jak z Flo 🥺
Podpisaliśmy dzisiaj akt notarialny i oficjalnie ruszamy z budową 💜
26+6
Synek waży już 1093g ❤
Wszystko w normie. Synek ułożony już podłużnie główkowo, oby tak został do porodu. Musiałam zmienić lekarkę, bo moja jest na dłuższym L4. Nowa bardzo przypadła mi do gustu, wszystko mierzyła bardzo dokładnie, ma wszystkie certyfikaty, więc postanowiłam się umówić do niej na badanie prenatalne III trymestru. Wogóle III trymestr kiedy to zleciało 😨 Od 1 czerwca idę na zwolnienie, może w końcu znajdę czas żeby zająć się wyprawką 🙈 Obawa o synka mnie nie opuszcza, jak tylko czuję mniej ruchów, a zdarzają się takie dni, od razu wpadam w panikę, ten stres już mnie chyba nigdy nie opuści 🤷♀️
Pomysł na śniadanie: omlet owsiany
80g płatków owsianych, 120g banana, jedno spore jajko, niecała łyżeczka gorzkiego kakao - to wszystko blendujemy, później smażymy. Na koniec dodajemy jogurt naturalny, sypiemy owocki, np.borówki.
2 dc, zaczynamy przygotowania do kolejnego, ostatniego transferu.
Co czuję?
Strach. Chcę już żeby było po wszystkim.
Nie mam w sobie zbyt dużo nadziei na powodzenie, mam nadzieję, że to jeszcze przyjdzie.
22tc+1
Mam wrażenie ze dni leca coraz szybciej...
Dzisiaj po hematologu... zadowolony z wyników bardziej niż ja - na szczęście z nas dwóch to jemu bardziej wierzę niż sobie 😂
Za 2 miesiące będziemy odstawiac acard - tak juz? 😱 jakby nie liczyć to będzie kolo 32tc...
Mam wrażenie ze im dalej w las tym więcej lekarzy 😂 do mojej listy dopisujemy endokrynologa i ortopede...
Synku, rośnij zdrowy i duzy, niedługo będziesz większy od siostry💔😍💙, z dnia na dzień upewniasz mnie, ze sie ruszasz, ze czuje Cie bardziej niz siostre... coraz trudniej mi idzie heparyna, ale nie poddam się, dla Ciebie... synku, siedź tam grzecznie i licz grzecznie z mamusia kolejne tygodnie i tak do 37tc 🙏😍
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏
27 DC. Pierś tak mnie bolą aż nie mogę wytrzymać w staniku. Do tego sutki wrażliwe na dotyk. Pobolewa mnie ciągle dołem brzuch. A wczoraj miałam jakieś plamienie. Był to śluz z krwią. Mąż już się wyleczył.
Czy was też wkurzą ten detektor ciąży pokauzje mi że ma 68% szans na to że wyjdzie test pozytywny. Pranie nie. Nie zrobię szybciej niż 32 DC bo cykle ma 31 DC zawsze. Jeszcze dwa dni luteiny. I te czekanie. Wykańcza mnie to. Jak okres przyjdzie teraz to ten kolejny cykl daje sobie spokój że staraniami do gin pójdę zobaczy ale nie na siłę seks itp
Na kolejną wizytę nie musialam czekac za dlugo... Wczoraj pojawiło się u mnie krwawienie, szybko pojechalismy do kliniki. Okazalo sie ze to prawdopodobnie przez tego krwiaka. Niestety jest wiekszy niz pecherzyk ciazowy
Teraz musze przede wszystkim lezec i odpoczywac. Ale ciaza jest i wczoraj udalo sie zobaczyc serduszko ❤️ Najpiekniejszy widok na świecie ❤️ Dla tego Szkraba mogę leżeć i 8 miesiecy 
Jako, ze jak juz wiecie, cierpliwosc nie jest moja najmocniejsza strona, 28.06 znow bylam na badaniach...
Te wyniki z 23d.c. moga byc juz jakims malym powodem do radosci:
Beta ~270
Prog ~44,5 (minimalnie ponad normę)
TSH nadal do zbicia, jutro ide do lekarza.
Serwis pamietnikowy przeniosl mnie na forum ciezarnych, ale chyba nie jestem jeszcze na to gotowa. Jak pojde do lekarza, uslyszy serduszko i powie, ze jest ok to moge nad tym pomyslec, jestak ta strona daje tyle wsparcia i dobrych rad, ze nie chce sobie stad isc ❤️
Jutro endokrynolog, a za 2 tygodnie ginekolog.
Rosnij i walcz o swoje groszku ❤️
8 czerwca o 11:35 zostaliśmy rodzicami małego chłopczyka ! Ignacy - takie imię będzie nosił nasz syn. Ignacy - patron kobiet w ciąży i szczęśliwych rozwiązań.
Kochamy go nad życie. Dostaliśmy najlepszy prezent na 10 rocznicę ślubu, która będzie 30 czerwca.
Wiem, że każda z Was doczeka swojego małego cudu...to tylko kwestia krótszego bądź dłuższego czasu.
10 dpo - beta 28
12 dpo - beta 73,4 (160% przyrostu)
14 dpo - beta 152 (108% przyrostu), progesteron 46,80 
16 dpo - beta 439 (188% przyrostu!!!) 🍀🍀🍀
Niech mnie ręka Boska broni przed robieniem kolejnych bet, to ogromny stres. Stres między innymi zwolnieniem przyrostu, który się chyba zawstydził i odbił tak, że nie mogę uwierzyć, że aż tak. 😁 Ciąża po 3 nieudanych transferach i biochemicznej ma to do siebie, że wiedza o tych wszystkich cyferkach, badaniach, przyrostach jest zbyt duża i bardzo trudno to wyrzucić z głowy.
Jesteś tam dzieciaczku. Rozwijaj się 
9 czerwca mamy nadzieję zobaczyć twoje serduszko na wizycie. Kilka dni przed urodzinami twojego taty. Chyba czas w to wszystko uwierzyć 😊
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.