A jest negatywny test. Czekam więc na @ i kolejne starania...

motylek Czas na drugiego maluszka... 12 listopada 2013, 10:26

W 22 dniu cyklu zrobilam test i bylam pewna, ze widze druga kreske. Byla blada, ale widoczna. Jutro termin @, a dzis jak zwykle przed okresem przestaly mnie bolec piersi. Zapewne znow sie nie udalo. Koniec z robieniem testow przed terminem @!!

Niestety, spokojna ciaża nie jest mi pisana. Wczoraj juz mialam isc spac wkladam luteine a na palcu plamienie, ciemnobrazowa wydzielina. Odrazu panika pojechalam na izbe przyjec. Lekarka mnie zbadala. Powiedziala ze na zobaczenie pecherzyka za wczesnie a plamienie nie oznacza poronienia skoro beta ciazowa. Chociaz wg. Niej wcale nie wysoka. Na usg stwierdzila tylko ze mam bardzo silnie tylozgieta macice. Pierwszy raz w zyciu sie o tym dowiaduje. Ciezko przez to bylo jej wogole ogladac macice. Dziwne, ze zaden lekarz nie zwrocil na to uwagi. Dostalam o jedna tabletke luteiny wiecej i mam czekac co bedzie

temperatura mi spada czuję że nici ze starania w tym cyklu i przyjdzie ...@ boli mnie brzuch typowy objaw miesiączki .

26dc
Testy owulacyjne były negatywne, ale przestałam je robić koło 20dc.
"wrzuciłam na luz". W tym cyklu kochaliśmy się z mężem prawie non stop. Były chyba tylko 4 dni przerwy. Będzie co ma być.

Od wczoraj mam problemy z pęcherzem. Po porannej toalecie szczypało mnie i piekło niemiłosiernie. Miałam parcie na mocz, nieustanne.Dzisiaj w nocy non stop latałam do kibelka i siadałam z pupą w misce gorącej wody - tylko to przynosiło ulgę. W końcu nie wytrzymałam, łyknęłam 2x No Spa + 3x UroStrong. Po godzinie przeszło i zasnęłam.
Teraz siedzę w pracy i sie męczę :(
Rozważam wizytę u internisty. Chyba trzeba interweniować.
Mieliśmy się starać intensywnie, a tu cały czas COŚ :(

Jestem załamana ;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2013, 11:15

Pogadałam sobie dziś w pracy z koleżanką, która też straciła dwie ciążę. Ale ona oczyściła się sama. Naczytałam się też o komplikacjach po łyżeczkowaniu... Ech, po co człowiek tak się katuje. Teraz najgorsze jest dla mnie czekanie. Umówiłam się do lekarza na poniedziałek, bo na piątek nie było terminów. Nie mogę tak czekać, chciałabym mieć to już za sobą i czekać na kolejne starania. Nie wiem czy nie będę się bała, ale mąż powiedział, że jak już będzie po wszystkim, to weźmie mnie na weekend w góry, żebym odreagowała. No i on chce starać się jak najszybciej. A jeśli znów mnie to spotka? Ja wiem, że powinnam być dobrej myśli, ale nie potrafię na razie.

Dzis wnerw na calego, moze nie bedzie o tesach ciazowych, owulacji i staraniach o dziecko, ale o dosc kontrowersyjnej sprawie. Poszlysmy ze znajoma do przedszkola zobaczyc jak robia zdjecia naszym dzieciakom z policjantem drzwi otwarte zapraszali rodzicow to czemu nie skorzystac skoro mieszkamy obok. Zachodzimy, patrzymy nasze dzieci ustawiaja sie a nauczycielka moja corke za reke i szarpie przestawia w inne miejsce, jej synka szarpie i siad na podloge. Czy tak ciezko powiedziec dziecku zeby usiadl czy przeszedl do przodu? Jak mozna szarpac 5 letnie dziecko, nie swoje. Zreszta dzieci nie wolna szarpac ani bic bo i po co, za co? Chyba Bog dzis czuwal nad nami ze poszlysmy akurat bo przeciez nic bym nie wiedziala. Po tej akcji widze ze mala placze gdyby tak nie bylo pewnie bym wyszla i nie pokazala sie wogole ze jestem zeby nie chiala pojsc czasem do domu ale nieee, pokazalam sie malej przybiegla. A nauczycielka rozjuszona za nia i do mnie "a co pani tu robi tak szybko?" a co nie mozna jak pisze ze "zapraszamy" yhym zeby nie widziec co robia? Ludzie sie pytaja dlaczego te dzieci siedza caly dzien w sali ze spuszczonymi zaluzjami teraz jesienia? no to ja juz wiem dlaczego. Jedna dziewczynka w sali ma chyba jakies adhd wbila innej widelec w dlon, dzis ja zrzucila na podloge a nauczycielka plotkuje i nic nie widzi... Podobno ja i jeszcze dwie mamy jestesmy uznane za jakies matrony bo nie pracujemy, a co to ich obchodzi? jak nie musze to nie pracuje, teraz tak bede odpowiadac. Wole byc z dzieckiem w domu niz dac na poniewierke do takich bab. MASAKRA

lenusia szczęśliwa mama Lilianki 1 sierpnia 2013, 18:12

Ciąża rozpoczęta 29 czerwca 2013 uciekniemy bedziesz bezpieczna liluniu


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2013, 19:56

Słodycze w każdej ilości dziś przyjmę:/ Pomoc w pisaniu pracy magisterskiej też... Zanim zostanę matką to zwariuję.W dodatku cały dzień mam sine usta jakbym jagód się najadła...


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2013, 15:55

Kochane może głupie pytanie ;-) ale jakie jest dzienne procentowe (%) zapotrzebowanie kobiety w ciąży na kwas foliowy? Kupiłam sobie wit. prenatalne: i 1 tabletka zawiera 800ug kwasu foliowego - 400% zalecanego dziennego spożycia. Chyba wystarczy prawda? Nie muszę dodatkowo łykać kwasu foliowego?

;-)

Właśnie wróciłam z cmentarza od mojej córeczki ....pozbierałam niektóre znicze a resztę uzupełniłam wkładami....poprosiłam moją maleńką i moją kochaną pra babcie ( bo leżą razem) oto aby na de mną czuwały żeby pomogły mi zostać mamą ziemskiego i żywego dziecka.... było tam tyle zniczy tyle osób pamiętało o mojej malutkiej aż mi się łezka zakręciła w oczku ... cały grób (duży) pył pełny pięknych zniczy i wiązanek ...na dworze strasznie zimno ale dzięki temu kwiaty na grobie pięknie się trzymają..... teraz troszkę mi smutno jak zawsze z resztą jak wracam od mojej małej.... buuuuuu..... nic upiekę ciasto dla rozluźnienia ....

Ciąża rozpoczęta 11 października 2013

biedronka1982 W poczekalni 12 listopada 2013, 15:36

Moze jednak powinnam opisac nowe doswiadczenie w zwiazku z lekiem na podwyzszenie progesteronu. Tylko bez nazw wlasnych! ;-)
Jak w ulotce straszono, tak mam:
-mdlosci
-sennosc
-wrazliwe piersi
-zawroty glowy
-dziwny sluz

Do tego zanizona temperatura. Tego akurat w ulotce nie bylo. Nie bylo tez, ze czlowiek z napiecia (w cyckach i nie tylko) wybuchowy bedzie i sie z lubym pokloci! :-/ Na szczescie juz git i nawet wygralam! :-P Teraz jakiegos fanta wypadaloby wyludzic. Zima idzie. Potrzebuje nowych butow!


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2013, 18:13

Wyluzowałam .

Juz wiem , że nie potrzebne sa nerwy , stres . Wczesne testowanie nastawiło mnie na wynik negatywny w tym cyklu - dlatego nie jestem załamana ani smutna . Co ma być to będzie , co ma przyjść , to przyjdzie :) Na wszystko potrzeba czasu i cierpliwości .

Mam już serdecznie dość tego wszystkiego!!!

Vixen Alexander. 29 kwietnia 2014, 08:30

22tyg 6dni

To jest dla mnie dorosłość - być w pełni spakowaną na wyjazd wcześniej niż ranek tego samego dnia i prasować wszystkie ciuchy jakie są spakowane do walizki :D i posprzątane mieszkanie przed wyjazdem. Normalnie to bym miała to w dupie bo i tak nas kiedy bedzie to nie będę patrzeć na ten burdel... Ale nie tym razem! Jestem super zorganizowana! Jak na przyszła mamę przystało :D
Może w Polsce jakieś ciuszki dla synka znajdę fajne, bo nie byliśmy jeszcze na zakupach. A i nosidełko przyszło to też zabierzemy ze sobą.
Tak się cieszę na ten wyjazd z rodziną i przyjaciółmi, oj Karolek w brzusiu bedzie wyglaskany cos czuje :D
A co do Karola to jest okropnym synem i tak jak go widzieliśmy na USG to jego ulubiona pozycja. Głowa u góry pod żebrami z lewej, co strasznie boli i mnie nawet obudziło w nocy, do siedzenia muszę sobie pod plecy podkładać poduszkę żeby wypchnąć brzuch. Jak ja przeżyje tą podróż... A nogi w prawym dolnym narożniku prosto na moim pęcherzu. Kop, kop, kop :D a kopniaki juz takie mocne że cały brzuch faluję i mam nadzieje że jak się urodzi to bedzie spokojniejszy bo jak narazie to wariuje całe dnie :D
Mąż powiesił na lodowce zdjecie USG Karola, jesteśmy w nim zakochani po uszy <3

Szaleństwo Przedświąteczne czas zacząć!!!!! Z racji posiadanego dziś dnia wolnego postanowiłam większość spraw załatwić przed południem i polazłam do Dużego Centrum Handlowego. No i załamałam się.... do Bożego Narodzenia jeszcze 42 dni czyli co 6 tygodni a zewsząd straszą już ozdoby, mikołaje, śnieżynki i cała masa innych dość tandetnych ozdób. I tak do połowy stycznia przynajmniej. Ehhh, kiedyś na Święta czekałam z utęsknieniem a teraz mam ich już po dziurki w nosie w pierwszym tygodniu grudnia..... Co roku staram się większość prezentów kupić wcześniej (nie ukrywam, że poluje na promocje i przeceny) ale nie umiem nic kupić w takim szalonym latającym i wrzeszczącym tłumie. Część prezentów kupuje przez internet ale niektóre przed kupnem chciałabym obejrzeć. W tym roku szaleństwo chyba zaczęło się wcześniej albo pechowo wszyscy mieli dziś dzień wolny......

coliberek Działania..działania... 12 listopada 2013, 18:49

Prawie miesiąc jak nic tutaj nie pisałam..Wyłączyłam się trochę, wyciszyłam..zrozumiałam, że dla mojego i przyszłej dzidzi zdrowia czas się wziąć za siebie i przygotowac porządnie ogródek do zasiania ziarenka. :)

Przyznam, że bez ciśnienia w sprawie starań zupełnie inaczej odbieram przytulanko. Nie z zegarkiem w reku, nie na zawołanie tylko po prostu "bo mamy ochotę". Podoba mi się :)

Podoba mi się też ten luz i zdystansowanie. Spokojnie przechodzę obok ciężarnych, spokojnie, prawie bez wrażeń patrzę na wózki z maleństwami. Najwyraźniej wszystko we mnie zrozumialo, ze kilka miesięcy trzeba zająć się innym tematem.

Bardzo się cieszę, ze niektórym z nas już się udało!!! I jeszcze raz graaaatuuluję.

Hmm..nie będę mówić, że obok hiper radości że się innym udalo nie poczułam drobniutkiej goryczki, ze to jednak nie ja...ale ta goryczka jest teraz taka tyci,tyci..Bo rozumiem, że nasze starania oficjalnie zostaną wznowione w lutym/marcu. Nie tylko ze względu na sprawy wagowe, ale też na przyszłe lato bogate w doświadczenia zawodowe i turystyczne pod kątem przeprowadzek. :D Pomimo wielkiego marzenia, jakim jest posiadanie kochanego dzieciątka nie mogę wyobrazić sobie całej akcji w czasie lata 2014. Po prostu nie mogę. Byloby to bardziej niż skomplikowane... :/
Aaaale już od października-listopada jak najbardziej mogę sobie wyobrazić, a wręcz nawet o tym fantazjuję. :D >>Jeśli się uda<< zajść w planowanym przedziale czasu to dzidzia by się urodziła właśnie listopad/grudzień/styczeń . Szkoda, ze nie lato ale dłuzej nie mam zamiaru czekać.

Ginki jasno określiły jaki jest problem, więc jak się go pozbędziemy nie widzę innej opcji niż zajście w ciążę jak po maśle. :) Heh, grunt to optymizm. Ale gdyby nie pozytywne nastawienie do ogółu to pewnie już nie jedna z nas była zamknięta w różowy kaftanik. :/

Pomimo ex tra luzackiego nastawienia, braku starań, wciąż wielu kilogramów do zgubienia oraz braku możliwości wyobrażenia sobie obecności dziecka w czasie maj-pazdziernik 2014, dziś, w 21 dc muszę stwierdzić że i tak kiełkuje jakaś fasola idiotycznej nadziei..obleśnej nadziei, że może przypadkiem się udało. :D Ale to pewnie historia Maxi tak mi zapadła w podświadomość. :) No i do tego nie sądzę, żeby się udało. Dlaczegóż miałoby się udać akurat teraz? Czy dlatego, ze jestem lżejsza o jakieś 14 kilo względem ostatnich cykli niespełnionych nadziei? Czy może dlatego, że wiem iż los jest bardzo przewrotny. I im mniej czegoś się spodziewamy, im mniej czegoś chcemy tym "chętniej" to się wydarza. A jak o czymś aż do bólu marzymy to rozczarowanie za rozczarowaniem...

Najbardziej boję się teraz szpitala i zabiegu. Tyle teraz słyszy się o tym, jak to źle działa nasza służba zdrowia. Jednak w tym szpitalu do którego szłabym na zabieg leżała niedawno moja mama, właśnie na ginekologii operacyjnej. Zadzwoniłam do niej, żeby mnie trochę uspokoiła. Powiedziała, że nie mam się czego bać, że w tym szpitalu wszyscy są bardzo mili, pomocni, że łyżeczkowanie (mama też miała przed operacją z powodu przerostu endometrium) nic nie boli, że jest w znieczuleniu, że budzi się potem na sali i po obiedzie wychodzi do domu. No i boję się tego, że nie uda mi się więcej zajść w ciążę, że nie będę miała dziecka... Ale niepotrzebnie naczytałam się tych przerażających historii o poronieniach, łyżeczkowaniu na żywca, o niemożności zajścia w ciążę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2013, 19:57

frutka :) 12 listopada 2013, 20:27

szwy zdjęte, wygląda to nienajgorzej
badania męża nie zrobione - zapisany dopiero na piątek tym razem w klinice
to będzie dopiero dzień prawdy
biorę sie za pisanie pracy, bo wczoraj jak posiedziałam dłużej to tylko brzuch mnie bolał, nic więcej
czekamy jeszcze na badanie alergii pokarmowej mojego mężusia, a wtedy zmieniamy dietę - no....no.. nie bedzie to łatwe
tyle na razie - co dalej okaże sie już niedługo

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)