Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 lipca 2022, 15:03

@ nadchodzi.
Jak walczyć z tym uczuciem, że życie jest jakieś takie "niepełne", bo mam tylko jedno dziecko?
Jak nauczyć się w pełni cieszyć tym, co mam?
Jak wyzbyć się lęku, że za kilkanaście/dziesiąt lat będę bardzo żałować, że nie postarałam się bardziej o tę drugą ciążę?
Nie wiem co robić. Czy zacząć faktyczną pielgrzymkę po lekarzach, monitorować owu, może łyknąć jakiś wspomagacz? Fajnie byłoby po prostu ODPUŚCIĆ raz na zawsze ze spokojną głową. Ale nie potrafię. Ciągle mam jakieś żale do świata.

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 23 maja 2022, 11:16

33cs, 37dc, 23dpo

Bije się z myślami..
z każdym dniem natłok myśli jest coraz gorszy, tym większy im bardziej staram się nie myśleć.. a nie myśleć ciężko, kiedy trzeba pilnować całego rozkładu leków..

Jutro pierwsza morfologia po accofilu i bardzo kusi mnie by zrobić dodatkowo bhcg. Czy warto ? Czy to mi w jakiś sposób pomoże? Czy nei lepiej wydać te pieniądze na co innego skoro wizyta już w piątek ?
Może gdybym miała jakieś mdłości, zawroty głowy czy cokolwiek to byłoby łatwiej podjąć te decyzje..
A tak moim jedynym objawem są ciężkie, tkliwe piersi, wzdęcia, zaparcia i może trochę senności ? Nawet apetytu za bardzo nie mam.. Żadnych ciągnieć/bóli brzucha.. Tak jakby nic się nie zmieniło ? ..
Staram sobie przypomnieć jak to było mnie na początku przy zdrowej ciąży, ale nie pamiętam :(

Mam za to schize w głowie, że podtrzymuje sztucznie lekami te ciążę..
Ale przecież przy poronieniach zaczynało się od plamień (mimo leków)... oprócz chyba jednego razu, gdy leki były włączone bardzo późno..
Za dużo myśli :(
Dodatkowo od luteiny chyba łapię jakoś infekcje :/ Jakieś pomysły czym sobie pomóc?
Oby jakoś przetrwać do piątku..

Boże.. Ty wiesz.. jeśli wciaz rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..

I tak mija dzień za dniem . Czekałam bardzo na laparoskopię ,jako kolejny krok , ale niestety poczekam jeszcze dobry ponad miesiąc. Życie zweryfikowało termin , jaki miałam i muszę czekać na termin lipcowy . Niby jestem zła , ale z 2 strony skąd mogłam wiedzieć te ponad 3 miesiące temu, jak planowałam urlop , jak to wszystko potoczy . Zaliczki nie odzyskam , a to zbyt duża kwota , by zrezygnować , tym bardziej że wydatki w staraniach o ciąże na badania/lekarze / leki to studnia bez dna .. po 2 zatwierdzony plan urlopowy pracy eh ... A może tak miało być , żeby pojechać , odpocząć nabrać sił i dystansu , na co to dalej . .. W końcu to moje ukochane morze , miejsce gdzie zawsze odzyskuje spokój ... Ale tak , czy tak żal , bo chciałoby się coś wiedzieć i ruszyć do przodu . W sumie to mam mieszane uczucia , raz tak , a raz tak.
Ostatnio w pracy widuje mała uroczą roczna dziewczynkę . Uśmiecha się do mnie , czasem znajdę chwilę na zabawę z Nią. Strasznie mnie to cieszy , taka radość w takiej małej istocie, Ale gdzieś w środku we mnie jest ten smutek/ żal , że w moim życiu nie ma takiej istoty . Taka jakaś obok tej radości , którą sprawia mnie obecność dzieci , pustka.....

1 rok, 9 miesięcy, 3 tygodnie i 5 dni razem
86 cm, 13,5 kg

Maj.. Miesiąc, w którym kwitną moje ukochane bzy. Dzień Matki i termin porodu pierwszego dziecka, którego nie było mi dane poznać. Czasem się zastanawiam, jakie byłyby moje aniołki gdyby ze mną zostały, ale wiem też, że gdybym poznała któregoś z nich, nie spotkałabym syna.. Strata na każdym etapie boli, im później tym bardziej.. utrata 5 maluszków boli.. Pamiętam głośno wylewane łzy, kiedy nikt nie widział i ból rozrywający serce. Z każdą stratą umierała część mnie.

Jest jednak jedna ważna rzecz, o którą muszę zadbać, o której muszę pamiętać. Nie chcę aby kiedykolwiek syn czuł, że żyje dlatego, że ktoś inny odszedł.

Jestem dzieckiem urodzonym po stracie, mój starszy brat urodził się o 2 miesiące za szybko, zdrowy chłopiec, ale ówczesna technologia nie dała mu szansy na przeżycie. Pamiętam jak chodziliśmy z mamą na cmentarz, pamiętam maleńki grobik, pamiętam znicze i łzy rodziców. Dorastałam w poczuciu, że żyję za Niego, że żyję bo ktoś inny zmarł, to było duże obciążenie dla małej dziewczynki. Kiedy rodzice byli na mnie źli zastanawiałam, się czy i na Niego też by byli, w ich opowieściach był przecież taki idealny, nie to co ja, ale ja byłam żywym dzieckiem, któremu ciężko było konkurować z miłością rodziców do starszego brata.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2022, 19:16

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 13 maja 2022, 18:22

33cs, 27dc, 13dpo

Jestem wykończona. Ostatni tydzień w pracy był istnym maratonem prawie, że od rana do nocy wymagającym totalnego skupienia..
Ale nareszcie udalo się zrobić bete..
Bhcg:131 mIU/ml
Progesteron 34.40 ng/ml

Beta o 3 większa niż w mojej pierwszej, zdrowej ciąży. Czy to dobry znak ?

Przed nami weekend a ja nie wiem co z lekami.. brać czy nie..

Objawy: zmęczenie, ciezkie piersi, duszno-lekkie zawroty głowy.

https://zapodaj.net/0b204674f8be0.jpg.html

Boże.. Ty wiesz.. jeśli rośnie we mnie nowe życie, proszę nie zabieraj go do siebie, niech zostanie zdrowe ze mna na 9mcy a potem z Nami juz na zawsze..
Jeśli nie - nie rób mi proszę złudnych nadziei..


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2022, 19:43

Dawno tu nie zaglądałam ale nie dlatego że nie było o czym pisać, a raczej dlatego że bałam się cokolwiek napisać właściwie sama nie nie wiem czemu żeby nie zapeszyć? Żeby to wszystko za chwilę się nie skończyło.... dziś już wierzę, że to się dzieje i że będzie dobrze ☺️
28.04
Jestem 13 dni po ovi i prawdopodobnie 12 dpo jutro powinnam oznaczyć bete dla kliniki jestem praktycznie pewna, że nic z tego rano idę do łazienki i robię test 1 kreska odkładam, myje ręce, sięgam po test żeby go wyrzucić, a tam jest, jest druga kreska! Pierwsza myśl to ovi, druga myśl chyba się udało kreska dość wyraźna jak na samo ovi na wszelki wypadek robie zastrzyk z neoparinu ... nic nie mówię mężowi czekam do jutra.
29.04
Powtarzam scenariusz wstaje rano robię test. Jest kreseczka! Wyraźniejsza niż dzień wcześniej! Zostawiam test na pudełku z witaminami P. i jedziemy na bete. Pół dnia P. wypisuje czy mam już wynik, wreszcie jest! 83,9 mlU/ml jestem w ciąży! Ale czy napewno? Czy beta będzie rosnąć? P. bardzo się cieszy siedzimy jak na szpilkach do następnej bety.
04.05
Robię trzecia bete 955,8 mlU/ml przyrost w normie pisze do mojego gina czy mogę przyjść. Pierwsza wizytę mam za dwa dni.
06.05/ 4+5 tc
Ide do gina nogi jak z waty, mówię że jestem w ciąży, robimy usg jest pęcherzyk w macicy odpowiada wiekowi ciąży wszystko wygląda dobrze ale ja nie ma objawów i już przeczuwam najgorsze... Gin uspokaja że nie każda kobieta rzyga, nie każda ma zachcianki i najważniejsze że wszystko wygląda dobrze. Na kolejną wizytę mam przyjść za dwa tygodnie.
5+5 tc
Nie moge wytrzymać do wizyty umawiam się do innego gina na usg. Jest pęcherzyk zoltkowy bez zarodka... lekarz mówi że mogę powtórzyć za 10 dni ale kiepsko to widzi ...
Przez cały tydzień płaczę, jestem w piekle dosłownie...
6+5 tc
Wizyta u mojego gina. Siedzę w poczekalni ze łzami w oczach spodziewam się najgorszego staram się przygotować na te wieści. Lekarz pyta jak się czuje odpowiadam że na pewno nie czuje się w ciąży i coś jest nie tak.. robi usg po czym patrzy na mnie i mówi coś czego jeszcze nigdy nie było mi dane usłyszeć "normalna ciaza, żywa o tu widać serduszko" jestem jak w amoku już nic do mnie nie dociera patrzę na ekran i widzę moje dziecko z pikajacym serduszkiem 🥺🥺. Polozna zakłada mi kartę ciąży zapisuje na wizytę za miesiąc jeszcze nie dowierzam.
8+2 tc
Ide do mojego gina na szybkie usg (przyjmuje mnie w innej przychodni po swoich pacjentakch). Oczywiście wchodzę z dusza na ramieniu. Czuję się dobrze (według mnie za dobrze jak na ciążę) robimy usg dzidzia ma już prawie 2 cm i według usg jest 1 dzień młodsza, serduszko pięknie bije to się dzieje! 😍
8+3 tc
Mówimy teściom cieszą się choć dość zachowawczo.
8+4 tc
Jedziemy do moich rodziców są urodziny mojego taty i dzień dziecka. Mówimy o ciąży jest radość są brawa. Rodzice przeszczesliwi 🤩
10+2 tc
Postanawiam wypróbować detektor tętna. Pierwszy raz szukałam w 9+4 ale nic nie znalazłam, a dziś pierwszy raz usłyszałam bicie Twojego serduszka 🥰
12+5 tc
Ide na wizytę, znowu na miękkich nogach powinnam pójść tydzień wcześniej ale nie było lekarza.. pogoda jest okropna przez upał czuje się strasznie do tego stopnia że spóźniłam się do lekarza... wchodzę do gabinetu, cytologia, badanie i możemy się zobaczyć widzę małe rączki, które do mnie machają to już nie kropek ani fasolka tylko mały człowieczek ❤️
12+6 tc (dzis)
I badanie prenatalne denerwuje się mimo że wczoraj byłam na wizycie.. do gabinetu wchodzimy razem z P. pierwszy raz może zobaczyć maleństwo. W usg dzidzia wychodzi na starsza o 5 dni, wszystkie parametry w normie pani doktor chwali że wszystko wygląda super! Kamień z serca! Ryzyka z pappy i usg wychodzą niskie martwi mnie tylko ryzyko przedwczesnego porodu 1:272 ... Ale najwazniejsze że dzidzia jest zdrowa i wg pani doktor na 70% to będzie dziewczynka! Wychodzi na to że P. miał rację ja od początku byłam przekonana że to chłopak 🙈

Czasami nadal nie dowierzam że to się dzieje I że mamy tyle szczęścia ❤️ oby nasze maleństwo dalej rosło zdrowo 🥰🥰


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2022, 18:45

AgrafkaCh Przeznaczenie 3 lipca 2022, 12:17

Długo mnie tu nie było, wiele się wydarzyło. Zylam sobie od owulacji do owulacji, w jakiejś okropnej otchłani gdzie nic nie liczy się poza pękającymi pwcherzykami, parametrami, poziomem hormonów itp.. W kwietniu zachęcona "testerkami"z tego forum zrobiłam test. Miałam jeden ostatni w szufladzie, skitrany gdzieś na dnie. Kompletnie nie licząc na cud nasikalam poszłam wieszac obrazki za 5 min wróciłam...oczom moim ukazały się 2 grube krechy. No cud, szok, niedowierzanie...Mojej radości nie było końca. Stosowałam diete dla osób z insulinoopornoscia w 1 trymestrze, spacerowałam, obiecywałam mojej małej borówce ze bede dla niej najlepsza mama na świecie! Nic złego się nie działo, brałam prgesteron, dbałam o siebie. W 9 tc poszłam na badania kontrolne, pełna optymizmu z listą pytań do mojej gin. Położyłam się do usg...po czym usłyszałam te słowa "mam złe wieści, serduszko przestało bic". Poczułam jak spadam, spadam w otchłań czarna i bez dna, jak ziemia mi się osuwa z pod nog. Nie pamiętam co więcej działo się w gabinecie, w drodze od domu płakałam tak bardzo ze wydawało mi się se zaraz przestanę oddychać.... Tydzień czekałam aż dostałam krwawienia. Przez 4 dni teraz już fizycznie umierałam z bólu podczas skurczy i krwawienia przy poronieniu. Po 4 dniach zostałam skierowana na łyżeczkowanie. 1 czerwca w dniu dziecka z mojej macicy usunęli resztki mojego dziecka, mojego marzenia, cudu na który czekalam 2 lata, wydałam mini fortune... W tym samym czasie mój mąż świętował narodziny syna jego kolegi, po bezprobelowej ciąży.
Nie potrafię określić tego co się ze mną dzieje teraz. Minął miesiąc a do mojej depresji doszło coś jeszcze rozpacz. Okropny bol wewnatrz, czuje codziennie jak bym krzyczała od środka, wydzierała się na cały głos...ale nikt mnie nie słyszy. Mój mąż przeszedł z tym do porządku dziennego, poza moja siostra i przyjaciółka nikomu nie mowilam o ciąży, bo za wcześnie. Nie potrafię sobie już z tym poradzić, czuje jakby ktoś mowil mi "nie zasługujesz na dziecko, nigdy nie będziesz matka".
Mam dosc

lufcik22 Piękny sen...niech trwa 3 lipca 2022, 13:14

25t+1
Za chwile zaczynamy 3 trymestr! A mimo to, czasami budze sie w nocy, czuje ruchy coreczki i przez chwile mysle co sie dzieje ;) Ciagle jestem pelna obaw, ale czuje taka wdziecznosc i radosc ze to sie dzieje. Choc to moje drugie dziecko i wiem co mnie czeka, to jednak ta eksytacja synka i mysl, ze beda w dwojke dodaje mi sil.
1 lipca zaczelam urlop, a potem ide na l4 , ostatni tydzien w pracy oprocz tego ze byl stresujacy, to przy tej temperaturze naprawde czulam, ze to juz za duzo dla mnie. Ale ciesze sie, ze wszystk ulozylo sie wedlug planu, ze nikt nie mial do mnie pretensji ze odchodze i zostawiam balagan, jestem z siebie dumna, ze pomimo problemow udalo mi sie i pracowac bez przerw, zrobic certyfikat i odejsc w poczuciu, ze wszystko jest pod kontrola :D choc wiadomo, ze zaraz pewnie jakies kwiatki wyjda.
Udalo sie nam tez zrealizowac planowany urlop, na ktory tak bardzo i M. i synek czekali, teraz zostaje nam jeszcze wyjazd nad morze w sierpniu, choc zobaczymy jak to sie potoczy.
Ze wzgledu na poczatkowe komplikacje, wizyty mam dosc regularne i w 17 t ciazy lekarz zbadal mi juz szyjke i mocno mnie zestresowal, ze jest za krotka. Miala 26 mm, powiedzial, ze mam porzucic rower i sie oszczedzac i odradzal lot samolotem, ale ustalisilsmym, ze bedziemy ja badac regularnie i wrocilam do luteiny. Mialam pozniej jeszcze 2 kontrole i szyjka byla ciagle krotka, ale sie nie skracala, wiec pozwolil mi na nowo na rower i lot :D i wszystko sie udalo, na rowerze jezdze dalej i nie odczuwam zadnych objawow skrcajacej sie szyjki, plus jest mocno zamknieta. Nie zmienia to faktu, ze lekarze z Medicoveru juz 2 razy mnie do szpitala wysylali na pessara, ale ufam swojemu lekarzowi, ktory jak widac jest ostrozny, ale nie kaze mi lezec tylko daltego ze mam krotka szyjke.
Poza tym ten 3 trymestr bedzie szalony.... Sprzedalismy mieszkanie i kupilismy dom, zaraz zaczynamy remont, szanse ze sie przeprowadzimy przed porodem sa takie 50/50 :D ale jakos mnie to nie stresuje. Bardziej stresuje mnie kwestia porodu, wyboru szpitala i tego co bedzie pozniej. Maz i mama wspominaja o cesarce, ja chce zrobic to co najlepsze dla Niej, ale nie wiem co to w naszej sytuacji oznacza...Boje sie troche powtorki z 1 porodu. Na nastepna wizyte do mojego lekarza biore wypis z porodu i karte synka i poprosze lekarza by mi tak doradzil od serca...
Od nastpenego tygodnia zamierzam zaczac ogarniac wyprawke, choc wozek i fotelik juz mam, udalo mi sie kupic super zestaw na olx juz jakis czas temu i dobrze bo od tamtego czasu zadne ciekawe ogloszenie sie nie pojawilo. Mam kilka ubranek i zrobilam przeglad ubranek po synku i wybralam te takie bardziej unisex.
Na pewno musze kupic jeszcze torbe do wozka, kocyk i spiworek. Lozeczko i przewijak mam po sisotrze, ale na razie nie wiem gdzie to bedzie stac :D
Nasza corenka nie ma jeszcze imienia, w tym roku odeszla moja babcia Michalina, ktora obchodzi imiemny 29 wrzesnia i poeiwedzialm, ze jak sie urodzi w ten dzien to tak zostanie.
A poza tym nasz corenka goni brata mocno, juz od dawna slysze, ze bedzie duza. Ma na pewno nogi po mnie, bo juz chyba od 1 prenatalnych byly jakies 3 tygodnie do przodu :D Wiem, ze dziewczyny przezywaja czasami te wymiary, ale pamietam ze z synkiem bylo to samo, termin z miesiaczki vs usg 1 trymestru to byla juz roznca 3 tygodni i skorygowali mi date w karcie ciazy. Teraz bedzie podobnie, choc licze ze moze nie bedzie wieksza niz te 4100 brata :D
A moja waga, hmmm, ja w sumie jestem zadowolona, ale moj lekarz twierdzi, ze jednak mam troche za duzo ;D mimo, ze obiektywnie wygladam naprawde dobrze i tylko jak jestem ubrana typowo ciazowo to widac, ze jestem w ciazy.
Waze obecni 71 kg, przed ciaza 63 co przy moim wzroscie (176) naprawde nie jest az tak duzo, no ale niby do kolejnej wizyty mam juz nie przytyc :D Jak na moj gust jestem bardzo aktywna, rower, schody i sporo chodzenia codziennie plus diete zawsze mialam zdrowa, ale moze teraz troche wiecej jem slodkiego,. Przyrost wagi to wynik tego, ze nie moge biegac, w 1 trymestrze po laparoskopii i pozniej przez wymioty bylam ledwo zywa i odpuscila, a pozniej tp juz jakos sobie tego nie wyobrazalam.
Znowu sie ciesze, ze jest ten wpis i ze moj sen sie spelnia, modle sie i wierze, ze bedzie dobrze, ze zoabczymy nasza corenke cala zdrowa.

8 miesięcy i 3 tygodnie

Czas leci, nie oszczędza nas ostatnio. Za nami fala ogromnych upałów i tak jak mnie by nie przeszkadzały tak widziałam, że małemu już mocno doskwierają.

Za nami 2 tygodnie fuck’upów. Przez upały nie dość, że marudek to nie sen się zepsuł - i drzemki ale to do przeżycia ale nasza noc z paroma pobudkami po godzine lub dłużej kończyła się przed 5 rano. Przez parę dni chodziłam jak żywy trup. Do tego dodam absolutny brak apetytu i niejedzenie stałych posiłków. Aby matce nie było za lekko na koniec tych pięknych tygodni prztrzasnęłam sobie palec drzwiami - pęknięty cały paznokieć i nieustanny ogromny ból. A no i jeszcze w najgorętszy dzień roku przyszedł do mnie niewyczekiwany okres 🙄

Ale wychodzimy na prostą. Nocki się polepszają, apetyt wraca, dwa zębulki są na pokładzie - tzw. przecinaki, ale chyba idą kolejne. Palec boli mniej, okres powoli się kończy i minął w miarę bezboleśnie.

Łobuz przemieszcza sie wzdłuż mebli. Za nami ostatnia wizyta Pani fizjo, wszystko z maluchem jest w porządku, a wręcz wyprzedza wiek z umiejętnościami. Mamy przygotować się na samodzielne tuptanie już w lecie 🙈

Za mna pierwsze wieczorne wyjście ! 💕 big city life, zimne piwko zero i te sprawy. 2,5 godziny, których bardzo potrzebowałam 💕

Szogun wszedł w fazę absolutnej, totalnej mamozy. Czasem ręce więdną, głowa pęka od wymyślania zajęć żeby go czymś zająć. Ale jest coś niesamowicie satsfakcjonującego w tym wszystkim. Teraz nikt nie utuli, nie pocaluje, nie pocieszy, nie przytuli i po prostu nie będzie jak mama 💕 czyli JA 🙈 jestem dla niego całym światem i jakkolwiek męczące momentami się to wydaje daje taki ogrom miłości i satsfakcji.

Gość jest przeuroczy. Zbój, ale przeuroczy 😍 wciąż gdy się uśmiecha topnieje mi serce. To sie chyba nie zmienia nigdy co? Nawet gdy będzie po 30stce serce pewnie będzi mi bić mocniej na widok uśmiechu na jego twarzy ❤️ Chcę zapamiętać to uczucie 💕

Co poza tym? Chyba oficjalnie wracam do staraczek skoro okres postanowił zawitać w moje progi. 🤷🏻‍♀️ Troszkę przeraża wizja jak to by było z dwójką ale daje też dreszczyku emocji. Zawsze chcieliśmy dwójkę, nawet trójkę ale realistycznie patrząc szansa jest maks na dwójkę 🙄

Jest ramowy plan. Staramy się naturalnie około pół roku -> wracamy po zamrożone oocyty -> zaczynamy 2 rundę ivf -> ewentualnie zaczynamy 3 rundę ivf. To jest koniec planu. Dalszych etapów nie przewiduję. Cieszymy się z tego co mamy. Spróbujemy zawalczyć o więcej do kochania, ale mamy moment, gdzie powiemy sobie stop.

Jestem najszczęśliwsza na świecie, że mam Pucia. Jest dla mnie całym światem wraz z moim mężem. Spróbujemy powiększyć nasze szczęście ale nie kosztem wszystkiego.

Czas spać. Synek jeszcze się nie przebudził. Popatrzę na niego przez chwilkę i spróbuję zasnąć. Może właśnie dziś zrobi mi prezent i prześpi większość nocy? 💕

Pinka. Piąty transfer 24 maja 2022, 13:26

24tc+6d wtorek

Waga: 54,8kg

Wczoraj wybralam sie na 3 wizyty do prywatnej placowki medycznej. Odwiedzilam laryngologa, ortopede i okuliste. Laryngologicznie i ortopedycznie wszystko ok, dostalam zas skierowanie na badanie dna oka. Moja siostra miala kolagulacje wlasnie z powodów problemow z siatkowka, jest to podobno genetyczne wiec sprawa do sprawdzenia.

Wczoraj przytrafilo mi sie niemile zaskoczenie, ktore jakos tak mnie przygnebilo. Podczas prysznica wyczulam zgrubienie/zylke przy odbycie. Lusterko poszlo w ruch, z tego co udalo mi sie ustalic dostalam hemoroida 😱😱😱😔. Zastanawiam sie skad sie wzial. Jestem dopiero w 6 miesiacu, nie przytylam za bardzo, brzucha nie mam ogromnego, nie mam problemu z zaparciami. Skad to sie wzielo??!!!
Od razu w ruch poszedl internet, konsultacja z kolezanka i jednak okazuje sie ze to "normalne". Dlaczego?? Kto to wymyslil i po co to komu? Czy nie dosc te kobiety cierpia? 😔😔😔 Troche sie tym zalamalam. Co jeszcze mnie czeka nieprzyjemnego o czym jeszcze nie wiem. Jakie macie doswiadczenie w tym temacie?

Wizyte mam za tydzien, do wykonania badania moczy, morfologia i krzywa cukrowa..

Dziś 8dp wcześnie, ale zdecydowałam się zrobić test, oczywiście biel wizira. Owulacja była prawdopodobnie z prawego jajnika, wiec w moim przypadku małe szanse bo ten jajowod raczej jest nie drożny. No cuż zostanie czekać na @ i ostatni cykl starań.

Mersalla W poszukiwaniu tęczy 🌈 20 maja 2022, 14:55

12t1d
Wczoraj miałam prenatalne. Mąż po raz pierwszy wszedł ze mną na usg :) Lekarz był bardzo dokładny, sprawdził wszystkie parametry. Maluch nadrobił 4 dni różnicy między OM a owulacją i jest teraz idealnie z wiekiem z OM 😁 NT 1,7mm, CRL 52mm, kość nosowa obecna. Mamy jedynie FHR na górnej granicy normy ale mam się tym nie martwić tylko obserwować i rozważyć echo serca. Niestety diagnostyka zawaliła. Poprosiłam w poniedziałek o zrobienie wolnej bety i białka pappa do badań prenatalnych, żeby obliczyć ryzyko zgodnie z FMF. A dostałam wyniki starą metodą i nie można było ich użyć 🤬 Lekarz „na oko” powiedział, że są okej, najważniejsze jest białko pappa a to miałam dość wysoko. Ale w system już nie mógł ich wklepać. W przyszły poniedziałek mam jeszcze prenatalne z pakietu, tam na miejscu pobiorą mi krew i dostanę wyniki po kilku dniach. Lekarz mnie uspokoił, że na usg nie ma ani jednego markera wad genetycznych, także mam podejść do tego spokojnie. Ulżyło mi bardzo, szczególnie jak lekarz przez całą wizytą badając kolejne rzeczy powtarzał „prawidłowe, bez zastrzeżeń” 😅 No i dowiedzieliśmy się na kogo czekamy - wg lekarza praktycznie na pewno będzie dziewuszka ❤️😁
Po tym badaniu dość mocno odetchnęłam, jeśli w poniedziałek nadal będzie wszystko okej to zacznę cieszyć się ciążą w pełni. Stary jest zachwycony ideą posiadania córki, ledwo zdążyliśmy wyjechać z Krakowa a wszyscy jego znajomi już wiedzieli, że będzie dziewczynka 😂 Do części pisał jeszcze z gabinetu jak lekarz pisał opis usg 😂
Dla chętnych ciotek - oto nasza larwa, zwana Heleną:

6f35bbe5e93e.jpg
aab7d11fd767.jpg
88a2808b5252.jpg
81e66b29ad46.jpg

10+6 z OM 11+4 z USG

Cud trwa i oby trwał dalej. Czuje się dobrze, wczoraj oddałam krew na pappa a w piątek mam badania prenatalne. Boże, proszę aby to dzieciątko było zdrowe 🙏🙏

Każdego dnia zakochuję się w nim bardziej ❤ Bartulek zaczyna powoli wydawać z siebie dźwięki jak do gaworzenia i jest to taaaaakie słodkie ❤ wiedziałam, że miłość do dziecka to coś pięknego, ale nie sądziłam, że może być aż tak przeogromna..
Kocham mojego synulka i córeczki najbardziej na świecie ❤🤍🤍🤍

Koniec 2023.
Dziękuję za wszystkie wspólne lata ❤
Dziękuję,że było mi dane poznać tu tyle wspaniałych i walecznych kobiet ❤
2024 - czas na zmiany.

4+3

Chciałam wrócić do belly, żeby uwiecznić i ten czas, który w założeniu ma być piękny i oznaczać cudowne oczekiwanie. Czy tak będzie to się mocno okaże.

Czy moja trzecia ciąża jest dla mnie zaskoczeniem? I tak, i nie. Jest planowana, chciana, pewnie wymodlona. Kończy też czas dojmującej żałoby po stracie poprzedniej ciąży. Pojawia się czy też zbiega się z czasem, kiedy akurat bym urodziła, Może więc potrzebowałam fizycznie, psychicznie i duchowo tego czasu, by trochę dojść do siebie i się odbić od dna smutku. Jednocześnie jest zaskoczeniem, bo osiągnęłam już poziom "nigdy nie zajdę w ciążę, o ja biedna". I wtedy znienacka na teście pojawiły się dwie kreski. Na teście, którego miałam nie robić (a przynajmniej bardzo próbowałam się przekonać, by go nie robić). Chęć dowalenia sobie samej wygrała i okazało się, że finisz tej historii jest zdecydowanie inny od zakładanego scenariusza (na szczęście...).

Nie jestem w stanie wrócić do belly, więc historię ciążową będę kontynuouwać tutaj po prostu dla siebie. Z ekipy wsparcia, która towarzyszyła mi kilka lat temu już raczej nikogo nie ma. Ale ponieważ fajnie jest poczytać siebie po jakimś czasie, to też i z tego czasu chcę zrobić dziennik wspomnień.

Przedwczoraj zrobiłam pierwszą betę. Wynik to 170,4.

Dziś zrobiłam drugą betę i szereg badań, które są mi potrzebne przy moich schorzeniach i wizycie konkrolnej u endokrynologa. Na wyniki czekam. Obliczyłam, że by beta była prawidłowa musi wynosić przynajmniej 271. Zobaczymy, jak będzie.

Z objawów towarzyszy mi ból piersi (wczoraj prawie nie do wytrzymania) i ból podbrzusza. Pierwsza wizyta za niecały miesiąc - 21 czerwca. Tydzień wcześniej mam "randkę" z endokrynologiem.

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 13 czerwca 2022, 21:19

7+1

Objawy pojawiają się i znikają, mają różną intensywność. Piersi są wrażliwe, czasami nic nie czuć, a czasami mam wrażenie, że wybuchną. Często boli mnie brzuch jak na miesiączkę i mam też bóle krzyżowe, regularnie sprawdzam, czy nie mam plamienia, ale nic się nie dzieje. Staram się nie panikować i trzymać się myśli, że statystycznie msa większe szanse na zdrową i normalną ciążę niż poronienie czy komplikacje. Ale ciężko mi wyłączyć głowę. Do tego pewnie musiałabym wyłączyć internet, bo historie w internecie są czasami tak straszne, że płakać się chce od samego czytania. Ale moja wrodzona panika wyszukuje takie historie. Oby do wizyty...

Jutro idę do endokrynologa. Ciekawe, jak bardzo będzie krzyczał o glukozę i insulinę. Za tydzień w końcu pierwsza wizyta u ginekolog.

Aurore Wyboje mojego życia. 9 marca 2024, 15:04

18cs 14dc

Dzień, który zostanie zapamiętany jako nasze podejście do inseminacji.

Cała procedura została przesunięta z 13dc na 14dc. Jajo okazało się być jeszcze niezbyt dojrzałe mając 21mm. Hormony też nie ustawiły się zbyt wysoko, więc wczorajszy dzień musiał obejść się smakiem. Dostałam jedynie zastrzyk, który ma stymulować wzrost i pęknięcie pęcherzyka.

Dzisiejszy dzień zaczął się od przebadania nasienia i wyselekcjonowania odpowiedniej próbki. Na szczęście jakość nasienia to nie jest nasz problem, więc spokojnie dostaliśmy kolejne zielone światło.

W samo południe miałam umówioną wizytę na przeprowadzenie procedury.
Było… nawet sympatycznie. Małe zaczepienie tematu z lekarzem, żeby trochę oswoić całą sytuację i czuć się mniej skrępowaną. Przecież moje krocze znajduje się na wysokości jego głowy, więc musiałam to zagłuszyć.
Okazało się, że pęcherzyk urósł do 25mm i jeszcze nie pękł – co jest bardzo wskazane do przeprowadzenia IUI. Byłam zaskoczona, że owulacja nastąpi dopiero dziś wieczorem lub w nocy. Endometrium grubiutkie i pulchniutkie, czyli warunki idealne na chwilowe zameldowanie małego człowieka.

Spodziewałam się bólu podobnego jak przy badaniu drożności. Nic takiego się nie wydarzyło, a samą procedurę określiłabym mianem lekkiego dyskomfortu zbliżonego do badania wymazowego na biocenozę pochwy. Bardziej przeszkadzało mi uczucie wypełnionego po brzegi pęcherza. Całość trwała może z trzy minuty podczas których oprócz gadki-szmatki doktor informował mnie o każdym kolejnym kroku i tym jak przebiega. Usłyszałam, że nie było żadnego problemu z otwarciem szyjki ani z drożnością i podaniem nasienia.
Przez kolejne trzy dłużące się minutki miałam „poleżeć” na tym cudownym fotelu ginekologicznym z założonymi nogami. Leżałam sobie w ciszy, a doktor zniknął za parawanem i zajął się uzupełnianiem dokumentacji. Nie myślałam o niczym i to było świetne uczucie.

Testowanie przypadnie na 28dc, czyli dokładnie za dwa tygodnie.
Nie mam żadnych wytycznych ponadto.
Nie mam żadnych oczekiwań.
______

Czy życie uderzyło Cię tak mocno, że upadłaś?
Czy zaszłaś już tak daleko, że jesteś gotowa na kompromis?
Czy byłaś już tak wysoko, a nagle ściągnęli Cię z powrotem w dół?
Czy byłaś już tak zagubiona, że mogłoby wydawać się, że nikt Ciebie nie uratuje?

Nie wiem jak to jest być Tobą.
Nie wiesz jak to jest być mną.
Obie wiemy co to znaczy być zranioną.
Obie wiemy jak to jest odczuwać ból.

Myślę, że możemy śmiało stwierdzić, że dobre dni nadejdą.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2024, 15:16

12t4d

Dzisiaj z rana wizyta...
Oczywiscie zdenerwowanie... opoznienie 15 min...
Ale wreszcie weszlam. Przy mojej dr byl jeszcze jeden lekarz - moze i z Ukrainy. Koze doksztalca sie. A moze bedzie pracowac .

Z lekow mam juz schodzic z lutinusa juz moge 2razy brac. A do tego jeszcze neoparin moge tez skomczy co mam i koniec. Estrofem tez...

Maluszek ma juz 6.41cm....
❤️ pieknie bije 162/mim
Strasznie ruchliwy. A jadlam tylko jablko na sniadanie.
Aaaa no i najwazniejsze ! Na usg widoczne jajka ! 🤭🥰😁😂 cudowna wiadomosc !!!!
Tak myslalam, ale balam sie... ze moje przeczucie moze mylic sie...
Az poplakalam sie... parka . Bedzie parka. Córeczka bedzie miala braciszka ! 👨‍👩‍👧‍👦

Rodzicom jutro dopiero powiemy. Popoludniu.
Dzisiaj z córeczka na krew pojechalam z mama.
Jutro do chirurga dzieciecego w kolejce odstac.
Na luku brwiowym po urodzeniu pojawila sie kulka... guzek. Chcemy sprawdzic czy to po zatkanym kanaliku lzowym - wezel chlonny czy moze cos innego.
Akurat maz na chorobowym do jutra to niech spelni sie... i pojedzie z nami. Niech pomoze ciezarnej i coreczce.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2022, 14:00

Lubię daty - zawsze odszukuję w nich jakichś specjalnych znaków.
Transfer miałam w pryma aprylis a dziś, gdy już jestem w szpitalu na zakończeniu moich marzeń - Dzień NieMamy...
W zeszłym roku - właśnie byłam po drugiej IUI - jeju jakie ja nadzieje z nią wiązałam (i z kolejnymi dwoma również) i pamiętam, że wyobrażałam sobie, że w tym roku już na pewno będzie inaczej - na pewno będę w ciąży...
No i marzenie się spełniło, jest inaczej i na pewno BYŁAM w ciąży :(

A dziś - dziś mam wokół siebie cudowne Anioły - cieszę się, że wybrałam inny niż zawsze szpital. Daleko od domu, ale czuję się tu jak w prywatnej klinice. Mam swój pokój i spokój. Nikt nie robi problemów z tego, że chcę zbadać genetycznie zarodek.
Psychicznie czuję się ok, od poniedziałku dałam sobie czas, żeby dobrze się do TEGO nastawić.
A Wam Anioły z forum przesyłam serducho, nawet nie wyobrażacie sobie jaką moc ma każde ze słów i myśli od Was płynące - najlepsza terapia nie jest w stanie tego zastąpić <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)