Wczoraj byłam na wizycie u immunologa, wyniki cytokin mam w porządku, dr jest jednak przeciwko szczepieniom by podnieść allo mlr ,mówi że czasem daje to odwrotne skutki do zamierzonych, ogólnie dał zielone światło na transfer 💚
3.06 jestem umówiona do lekarza, zapytam go o wszystko i wezmę receptę na leki. Jak wszystko pójdzie dobrze - transfer końcem czerwca.
Co czuję? Tym razem mam poczucie, że zbadałam bardzo dużo, będę obstawiona lekami, dużo pewniejsza tego transferu niż poprzedniego. Poprzednim razem miałam przeczucie, które nie dawało mi spokoju, przeczucie, że czegoś nie zbadałam. Te kiry nie dawały mi spokoju. I faktycznie, wyszło co wyszło. Mój organizm zabił to dziecko. Tym razem mam nadzieję, że go oszukam i zarodek będzie miał odpowiednie warunki, by rozwijać się dalej 🍀
Wczoraj był Dzień Matki. Dzień, w którym prawie wszystkie mamy dodawały zdjęcia na FB ze swoimi dziećmi i dziękowały im, że mogą być ich mamami. W głowie przemknęła mi myśl, czy kiedykolwiek i mnie będzie przeznaczone cieszyć się co roku tym dniem 💐
1dpt
Czuję się wyluzowana.. chyba.
Czuje się jak w ciąży ale wiem, że mogę w niej nie być. Czas oczekiwania jest najgorszym czasem.
Objawów mam ZERO.
Zastanawiam się czy w 6dpt nie iść na betę, potem w 8, 10 i 12.
Nie wiem sama nie wiem.
Od wczoraj jak leżę tak śpię 🤣🤣🤣 mialam drzemkę przed 11 i znowu coś mnie zbiera ha ha ha
Śnieżynko zostań z Nami na zawsze 🙏❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2022, 13:32
Jak wy sobie dajecie radę z tym ogromnym pragnieniem... dziś musiałam z budowy ucieknac. To budowa szwagra i szwagierki. Chodzi o to że nie daje radę już słuchać jak to oni planują dzieci. Jak tylko się wprowadza to ona odrazu zajdzie w ciążę....
Pewnie znając ich to się uda... Jechałam rowem łzy mi leciały. Ja ma 30 lat i wiem że to już ostatni dzwonek. A ona ma już 35 a jak będę się starać to będzie miała 36
cieżko mi jak cholera. To tak boli
Dziewczyny dziś byłam na USG, pęcherzyki się pięknie wyrównały, od dziś wchodzi gonal i podgląd w środę. Rozmawiam z dr na temat badania zarodków strasznie mnie nastraszył, i mówił żeby chociaż jeden zbadać. Mamy teraz o czym myśleć z mężem bo nie wiemy co robić a to dość dużo kosztuje.
Wczoraj usłyszeliśmy bicie serduszka Kropeczka- najbardziej wzruszający moment w moim życiu.
Rośnij zdrowo 🙏🍀
29+5
Melduje się po USG 3 trymestru 💜
Z Lili wszystko jest Ok 💜
Waży 1449 g 💜
Podobno skracanie szyjki zależy tez od jakości łożyska i na ten moment wychodzi, że łożysko Lilki produkuje hormony dzięki, którym szyjka się nie skraca. Podczas pomiarów miała 3,6-4,0 cm w zależności czy brzuch był twardy, czy rozluźniony. Lekarka mowi, ze na ten moment twardnienia totalnie nie wpływają na jej długość ale żeby lepiej się oszczędzać i nie przesadzać 🥹
Wody płodowe 8 AFI, także też jest git ^^
Ale leci czas, nie wchodziłam tutaj miesiąc! To był bardzo ciekawy miesiąc 😀
29.04 wyszliśmy do domu z wagą 2375 😁
Chodziłam i płakałam cały poprzedni dzień, nie mogłam uwierzyć, że wychodzimy do domu. Balam się czy sobie poradzę bez ciągłego monitorowania saturacji i tętna 😏 ale po 2 dniach już zapomniałam o kablach.
Używamy tylko materacyka oddechu. W domu mały polubił kąpiele 😎 całe szczęście, nie będę mieć dziecka brudasa 😏😏
Przebierania nadal nie lubi, placze, krzyczy, aż łzy lecą. Oby mu to minęło..
22.05 mamy 2 miesiące (a korygowane 2 dni!!)
26.05 pierwszy dzień mamy, dzięki synek prawie pół nocy i dnia na mnie wisiałeś ❤️😘❤️ a chciałam się pomalować, zrobić jakieś ładne zdjęcia taaaaa 😎
Wazymy już 3600, ubranka 56 są takie akurat na długość, pewnie za tydzień już będą za małe. Oj synek jakbyś urodził się w terminie to pewnie do 60 cm byś dobil
I zrobiła mu się druga broda 😍 zaczął wyglądać jak bobas a nie taki maly chudzielec
Dobra a ja mam na blacie +3.5 kg, ale postanowiłam że schudnę 7, już 5 dni nie jem słodyczy 😎 w przyszły tygodniu idę na krzywa cukrową pożegnać się na dobre z cukrzycą ciążowa 😀
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2022, 09:40
Dzień Mamy..
Dzień piękny i smutny jednocześnie..nawet już nie chodzi o moją sytuację,ale o całokształt...ile aniołkowych mam dzisiaj płacze w ukryciu? Ile aniołkowych mam usłyszy, że poronienie to nie dziecko i nie są mamami? Ile aniołkowych mam dzisiaj spojrzy w niebo i będzie się doszukiwało jednego,maleńkiego,najmniejszego znaku od swojego maleństwa? Takich kobiet jest mnóstwo...nigdy bym nie przypuszczała,że aż tyle..kochane w tym dniu chce Wam powiedzieć,że nie jest ważne to czy straciłyście swoje Szczęście w 5tc,10tc czy 28tc...każda z nas JEST MAMĄ i nie pozwólcie wmówić sobie inaczej! Każda z nas jest najlepszą mamą dla swojego aniołkowego dziecka, bo każda marzyła o tym,aby to dziecko żyło,każda robiła wszystko,aby było dobrze...czasami po prostu los sobie z nas kpi...
5 lat temu w dzień Matki pochowałam swoje dziecko...pamiętam to jak dziś...pierwszy raz stałam na cmemtarzu i nie wiedziałam,gdzie mam ze sobą wpaść..pierwszy raz trzymałam w urnie swoje dziecko i nie wiedziałam jak mam się zachować...Dzień Matki już zawsze w pierwszej kolejności właśnie z tym będzie mi się kojarzył..ciężki ten dzień dla mnie,ale staram się...naprawdę się staram,aby było dobrze... Bartuś od rana dał mi już piękny bukiet kwiatków i zdrapki (uwielbiam zdrapki!
) i śpi słodko choć słyszę jak pojękuje przez sen,bo mamy problemy z brzuszkiem
przy każdym puszczeniu bąka jest napinanie, czerwona buźka i jęki.. już nie wiem jak mu pomóc
po południu pojedziemy do dziewczynek mam nadzieję,że nie będzie padało i tam będę miała wszystkie swoje dzieci obok siebie ❤ choć wiem,że dziewczynki są z nami cały czas ❤
Kochane mam nadzieję,że mimo wszystko każda z nas uśmiechnie się dzisiaj, bo nasze dzieci noezależnie od tego czy są w niebie czy na ziemi patrzą na nas i chcą mieć szczęśliwe mamusie.. ściskam dzisiaj każdą z Was z osobna!
Progesteron słabizna, potwierdzone przez lekarza i dostałam Duphaston. Mam najlepiej iść do lekarza który by już prowadził moja ciążę, bo ten już się tym nie zajmuje. Wiem o tym ale moja ma grafik tak zajęty że masakra. Będę polować na nią, albo w końcu się zdecyduje i pójdę prywatnie.
Ten lekarz mówi żeby pierwsze polrocze na spokojnie się starać. Wiem wiem... Wszystko na spokojnie xD No dobrze, będę się obierać bo jestem chuda dość, ale to tak od zawsze, kontrolować wagę (muszę wymienić baterię W wadze), relaksować sie, uprawiać seks i brać Duphaston. Tzn przynajmniej ten cykl będę brać bo powiedział żebym tego docelowego lekarza odwiedziła i niech on decyduje czy kontynuować.
Nie wiem czy szukać innego lekarza który prowadzi ciążę czy polować na tę swoją Beatke. To jednak dodatkowy czynnikstresujacy że słabo z terminami. Lepiej głowę mieć wolną od tego jednak. Zrobię reseaech co jest dostępne w medicover, jak wyglądają grafiki i chyba też zadzwonię na infolinię żeby system zrozumieć.
Dziś pierwszy raz mierzylam temperature rano. Oznacza że teraz będę musiała regularny tryb wstawiania uskutecznic. Może to i dobrze, będzie jakiś stały element w życiu.
8dc
Ale ten czas szybko leci. Od wczoraj mam chyba największe załamanie nastroju od początku starań. Nigdy tak nie miałam, choć powodów było wiele: dostałam okres w swoje urodziny, w wigilię, w dzień mamy, w urodziny męża, w nowy rok... Od wczoraj nie mogę się pozbierać, łapią mnie ataki paniki, że już nigdy, przenigdy nie zostanę mamą. Serio, myślałam że jestem silniejsza. Wieczorem płakałam w poduszkę, dziś rano tak samo. A co jest najgorsze? Że odsuwam się przez to od mojego męża, nie chcę żeby mnie przytulał, nie mówię mu o co chodzi, ale widzi moje czerwone oczy i spuchnięty nos. Nie wiem czym to jest spowodowane. Może tym cholernym poczuciem niesprawiedliwosci, gdy ostatnio zobaczyłam 18letnią gówniarę w 5-6miesiacu ciąży, beztrosko palącą fajki? Może tym, że chyba już WSZYSCY wkoło mają dzieci, bez względu na to czy je planowali czy nie? Może tym poczuciem bezradności gdy widzę tęsknotę w oczach mojego męża, który patrzy na małe dzieci? Boże, proszę daj mi siłę do walki i wiarę w to, że jesteś,bo wątpię w to ostatnio coraz bardziej.
7 dc.
Poprzedni cykl był bez owulacji wiec myslalam ze się wydluzy ale trwal normalnie 27 dni chyba mi reguluje po mału. Oby tylko owulacja też samoistnie wrocila.
Niestety ostatnio slabo jem alkohol ten na week wlatuje...
Z moim obecnym partnerem też kilka razy rozmawialiśmy o dziecku.. powiedziałam mu o swoich problemach . Narrazue wiem ze to nie czas na starania chociaz czasami brakuje mi mimo wszystko tego wszystkiego....
Chociaż czasami sobie tak mysle ze może po prostu z tamtym się nie udawało bo byl nie odpowiedni a z obecnym pojdzie szybko No chcialabym żeby tak było 😊
Albo po prostu zaliczymy wpadkę 😅 teraz tez wiem ze u mnie dużo glowa robila za dużo o tym myslalam zbyt bylam sfrustrowana ...
Zobaczymy co los przyniesie 😇
Czuje się jak wtedy... przepłakałam cała noc, a rano "wczoraj" nie zniknęło...
Okruszku, mamusia Cię tal bardzo chciała... Mam nadzieje, ze chociaż Tobie jest dobrze tam, z siostra... 😭
Wakacje 🤍
Za chwilę mijają 2 lata, od kiedy umieściłam tu pierwszy wpis. 3 lata temu wymieniłam się obrączkami z miłością mojego życia. I choć nie wiedziałam, jak wielkie przeszkody szykuje dla nas los, jestem wdzięczna, że podjęliśmy taką decyzję. Dziś zastanawiałam się, co bym zrobiła inaczej, mogąc przewidzieć przyszłość lub co poradziłabym innej osobie będącej w podobnej sytuacji. I doszłam do wniosku, że wiele bym nie zmieniła. Grunt to iść zgodnie ze swoimi emocjami, nie ukrywać ich. Nie robić nic wbrew sobie, korzystać z życia na tyle, na ile ma się ochotę i siłę. Nie pchać się za wszelką cenę w wyjazdy czy spotkania, które mogą być dla nas trudne. Zaakceptować fakt, że znajdujemy się w ciężkiej sytuacji życiowej i mamy prawo do momentów słabości. Pozwalać sobie płakać, ale jednak po chwili wstawać i robić kroczek na przód. Bo każde badanie, procedura, ale też każdy cykl odpoczynku, jeśli tego potrzebujemy, przybliża nas do celu. A cel można postrzegać na wiele sposobów i jego sens zrozumiemy w odpowiednim dla nas czasie.
Nie jesteśmy z mężęm z tych par, które bez siebie nawzajem nie potrafią się nigdzie ruszyć. Mamy swoje życie towarzyskie, rodzinę i przyjaciół mieszających daleko. Ale ostatnio przydarzyła mi się sytuacja, dzięki której po raz kolejny spojrzałam na nasz związek z innej perspektywy. Umawialiśmy się z mężem, że on zostanie dzień dłużej u swoich rodziców, a ja wrócę wcześniej do domu, żeby zająć się naszymi zwierzątkami. I krótko przed moim wyjazdem dosłownie nie mogliśmy się rozstać. Mimo ułożonych ważnych planów, na które mąż czekał od tygodni, zaczął kombinować, czy nie wrócić ze mną. Powiedział, że będzie za mną tęsknił, cały czas trzymał mnie za rękę i całował w czoło. A chodziło o jedną noc rozłąki.
I to jest właśnie jedna kwestia, o której zdarzało mi się zapomnieć. A mianowicie, że dziecko przecież nie ma mi zastąpić całego świata - ma być dopełnieniem rodziny, którą tworzę ze swoim mężem. Chcę dla niego kochającego domu, zgodnych rodziców, dających przykład wzajemnej miłości i prawdziwego wsparcia. Czasami muszę sobie przypominać, że przecież gramy razem do jednej bramki, oboje równie mocno chcemy tego samego i jeśli między nami będzie dobrze, to wszystko inne się jakoś ułoży.
Dziś 19 dzień cyklu. 2 tygodnie temu wdrożyłam leczenie doktor Jerzak i zmieniłam znacznie mój styl życia. Póki co czuję ogromną motywację i chęć do działania. Codziennie lub co drugi dzień staram się zrobić kilkudziesięciominutowy trening i – co zaskakujące – nie mogę się już doczekać następnego. Zauważyłam, że spokojny trening siłowy z hantelkami i lekkie cardio do muzyki sprawiają mi najwięcej przyjemności. Wczoraj włączyłam na YT jakieś nowe, intenstywniejsze ćwiczenia z dużą ilością kroków do zapamiętania i szybko zaczęłam się frustrować. Już przynajmniej wiem, że to nie dla mnie. Z diety wyeliminowałam produkty wysokoprzetworzone i staram się jeść o podobnych porach. Do kolacji siadam nie później niż o 20:00 i od razu po przyjmuję glucophage. Już teraz widzę znaczącą poprawę mojego samopoczucia – nie mam napadów głodu między posiłkami, nie ciągnie mnie do słodyczy i rano potrafię wstawać przed budzikiem. Jestem znacznie bardziej wydajna i skoncentrowana. Jeśli nie pomoże mi to zajść w ciążę, to i tak mój organizm będzie mi wdzięczny za takie zmiany.
Kupiłam glukometr i cukier naczczo wynosi już 85/88, więc chyba wszystko idzie w dobrym kierunku. Wyniku homocysteiny boję się najbardziej, ale biorę TMG w zwiększonej dawce i mam nadzieję, że zbicie poziomu glukozy i cholesterolu również wpłynie na jej obniżenie.
Plan jest następujący: daję sobie pełne 3 miesiące na poprawę jakości komórek. Czas wakacyjny idealnie się do tego nadaje – łatwiej jeść zdrowo i lekko i więcej się ruszać. Dodatkowo praktycznie co weekend gdzieś wyjeżdżamy i niedługo planujemy dłuższy urlop. Myślę, że te trzy miesiące nie tylko zlecą mi szybko, a też przyjemnie. Pod koniec września lub w październiku podejdziemy do naszej trzeciej procedury, tym razem w czeskim Reproficie. Gdy zrobi się chłodniej będzie łatwiej ogarnąć całą stymulację, zastrzyki, wizyty i leki typu prograf, przy których trzeba unikać słońca. W międzyczasie pomyślę nad ministymulacją w mojej aktualnej klinice + do tego starania naturalne. Cieszy mnie taki plan i aktualnie najbardziej nie mogę się doczekać naszego urlopu.
A teraz lęcę na spacerek 🏃
25tc+2
Dziecka dziecka, jak widzę te reklamy w tv, ludzi biegających zs zabawkami dla dzieci, to sie zastanawiam czemu nas to ominęło? Dlaczego nie mogliśmy jak większość ludzi spedzac takich dni z Toba, córeczko?
Chyba jiz zawsze bede analizować jak by było, na jakim etapie życia bys byla, co moglybysmy razem dzisiaj robić...
Dzisiaj na pewno jest inaczej niz rok temu, bo mam Twojego brata... dla niego staram się nie wracać za duzo do tego co bylo złe, ale to wcale nie jest takie proste....wiesz, ze zawsze będziemy o Tobie pamiętać, on tez...
Potrzebuję jeszcze 2.5 miesiąca... czy za 2.5 bede mogła powiedzieć swiatu, ze się udalo, ze mamy żywe dziecko? Boże, błagam, nie zabieraj mi tej nadziei, wiesz zs juz nie mam sily, ale błagam daj mi uwierzyć, ze na końcu drogi czeka na nas żywe dziecko...
Zbliża sie chyba najtrudniejszy psychicznie czas tez ciazy... z poprzedniej cieszylam sie huz tylko niecałe 2 tygodnie... Boże, błagam niech tym razem będzie inaczej...
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏
Starając się bez skutku
27tc+1
Dzisiaj jest ten dzień ciąży, kiedy mi powiedzieli ze juz nie zyjesz córeczko... wraca wszystko dzisiaj, zwłaszcza po wczorajszym... powiedz bratu ze ma nie stresować matki 😱
Na szczęście Antek chyba wie, ze dzisiaj jest trudny dzień i co chwila udowadnia mi ze naprawdę tam jest...
Na dzisiaj wierzę ze jak minie 27tc poczuje się lepiej... pewnie nie 😂 ale trzeba mieć nadzieję...
Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏
16 dc 4 dpo
Rezonans magnetyczny nie wykazał endometriozy 🎉🎉 poza tym z rezonansu wyszło, że mam macicę w tyłozgięciu a na szyjce macicy torbiele Nabotha. Nie wiem co to znaczy ale czekam na odpowiedź Pani doktor 🙂 mąż dzisiaj wychodzi ze szpitala. Popłakałam się wczoraj jak zadzwonił i powiedział, że już jest po 🥹chyba emocje wzięły górę 🥹 tak bardzo jestem mu wdzięczna że poszedł na ten zabieg 🥹
Dziś, 1 czerwca byłam u gina, 14dc - endometrium 0,9, w jajniku lewym pęcherzyk 2,05 x 1,36...
W zatoce Douglasa widoczny płyn. W gabinecie byłam o 16:00. Po 14:00 miałam dosłownie 'wyrzut' śluzu i tak czułam, że to może być owu. Doktor powiedział, że wygląda na to, że pęcherzyk pękł dzisiaj i całkiem niedawno, bo jest jeszcze spory, a płyn w zatoce Douglasa już widać. Na ostatniej wizycie, kiedy pęcherzyk był mały miał ładny okrągły kształt, a dziś już zaczynał nabierać nieregularnych kształtów, takich świeżo po pęknięciu.
Trochę mi ta wizyta rozjaśniła i mnie uspokoiła, bo już zaczęłam sobie wkręcać, że pewnie pęcherzyk nie rośnie, że mam cykle bezowulacyjne i tak dalej. I jak na złość, testy owu, które zawsze mi ładnie wychodzą - w tym cyklu wcale nie wychodziły 
Teraz sobie będę mogła wyliczyć, ile trwa moja faza lutealna. Wg apki owu powinna być 2 dni temu, a ja odkąd nie mam bóli owu (od stycznia) to już zgłupiałam całkiem.
Okazuje się, że dziś w 14dc po południu pękł pęcherzyk. Przynajmniej coś wiem 
I jak to w czasie okołoowulacyjnym nastrój dopisuje, czuję spokój, pogodzenie z losem - chciałabym, aby ten stan trwał zawsze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2022, 19:04
Staracaj się już dlugo
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.