OCENA CYTOKIN I WSPÓŁCZYNNIKA Th1/Th2
Interferon gamma: 263 (293,3-1044,6) ZA NISKO
TNF alfa: 4455 (322,3-1376,6) ZA WYSOKO
Interleukina 10: 566 (695,6-3048,4) ZA NISKO
Interleukina 4: 20 (20-120,2) NA GRANICY NORMY
Interleukina 5: 7 (20-59,8 ) ZA NISKO
Interleukina 2: 79 (20-62,5) ZA WYSOKO
Wskaźnik IFN/IL4: 13,2 (36,7-175) ZA NISKO
Wskaźnik TNF/IL4: 222,8 (19,7-149,5) ZA WYSOKO
Wskaźnik IFN/IL10: 0,5 (1,20-3) ZA NISKO
Wskaźnik TNF/IL10: 7,9 (0,7-2,8 )
Wszystko pięknie rozjechane
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2022, 09:13
32tc+2d piątek
Ten wpis poświęcam wszystkim swoim dolegliwoscia w ciąży. Chce to miec zapisane ku pamieci.
I trymestr:
- mdłości calodzienne i całonocne
- nadwrażliwość na zapachy (brak mozliwosci robienia obiadu w domu)
- brak apetytu
- czosnek i cebula najgorsze zlo
- zmeczenie i senność
- zawroty glowy
- śluz
- zwiekszony wezel chlonny pod pacha
- ciagle uczucie checi wymiotowania
- siniaki po nakluciach z heparyny
- sikanie w nocy
- brak przesypiania calej nocy
II trymestr - tutaj akurat bylam pelna energii
- rozciagajacy sie brzuch
- swedzenie skory
- gigantyczne, ciezkie piersi
- skurcze łydki
- hemoroidy
- naciski na pecherz
- znikoma ilość seksu
- pojawiajace sie pieprzyki
III trymestr
- rwa kulszowa
- pepek wylania sie na wierzch
- zadyszka
- brak energii
- zmienny nastrój (placzliwosc)
- bezsennosc
- bol od mocnych ruchów dziecka
- niewygoda w kazdej pozcji
- zahaczanie brzuchem o lodówke 🤣
- kapiele w wannie staly sie meczace i niewygodne
- brak dostepu do golenia czesci intymnych
- chodzenie w stylu "kaczki"
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2022, 14:38
10+6
Czas leci bardzo powoli. Wciąż ciężko mi uwierzyć w ciążę. Miewam poranne mdłości, czasami bywam śpiąca w ciągu dnia. Waga na razie stoi w miejscu ale nie potrwa to długo bo w pierwszej połowie dnia jestem co chwilę głodna. Aktualnie od kilku dni mam fazę na grejpfruty. Na śniadanie najlepiej wchodzą mi płatki czekoladowe z mlekiem. Totalnie nie mogę patrzeć na mięso, z nabiałem bywa różnie. Ciężko z pomysłami na obiad bo obecnie najbardziej pasuje mi suchy chleb.
Miałam wrócić do ćwiczeń ale nie mogę się zmobilizować. 🙈 Mam plan by dziś koło 20 odpalić jakiś trening. Chcę się ruszać ale szybko się męczę i sapie 🫣 dobrze ze mam psiaka i mobilizuje mnie do ruchu bo w przeciwnym wypadku było by ciężko.
Mam zdecydowanie większy biust i z naciąganego C stałam się wczoraj posiadaczka rozmiaru D. Co to była za cudowna zmiana i ulga 😌
Za tydzień będę pakować walizki na nasz urlop nad polskim morzem. Początkowo miała być Turcja, że względu na ciążę myśleliśmy o Grecji, że względu na ceny postawiliśmy na nasze morze. Pogody nie będzie rewelacyjnej ale nie na tym mi zależy. Ważne że spędzimy czas razem, zjem bąbelkowego gofra i będziemy spacerować brzegiem morza. 🙂😊 Ostatnie wakacje we dwoje a zaraz po powrocie badania prenatalne.
Wierzę że wszystko będzie dobrze 👍🏻 27,1% ciąży za mną 💕
Wizyta u endokrynologa bardzo mnie uspokoiła. Generalnie problem jest, ale na tym etapie jeszcze nie będziemy wiedzieć, z czego wynika i jak go nazwać bardziej precyzyjnie (hiperandrogenizm nie wyjasnia wiele).Niektóre badania są do powtórzenia w kolejnym cyklu. Do zbadania jest też glukoza i insulina.
Tymczasem do zrobienia seminigramu udało mi się przekonać męża i mimo obaw badania wyszły bardzo dobrze. Ilość plemników w ejakulacie dwukrotnie przekracza minimalne normy. Jedynym kłopotem może być morfologia na poziomie 2%.
Najprawdopodobniej na oba nasze problemy najlepsza będzie dieta i częstszy ruch. Zaczynamy od poniedziałku, zmobilizowani w pełni
5 dpt.
Emocje coraz większe. Ostatnie dni spędziliśmy z rodziną męża, na weselu jego brata. Była też nasza rocznica ślubu, już czwarta. Dużo czasu spędziłam z moim chrześniakiem, jest już bardzo kontaktowy i ciężko się w nim nie zakochać... 😍 Oczywiście nie brakowało komentarzy typu "pasuje Wam", "zapatrzcie sie". No nie chciało mi się komentować więc olewałam to... Najbardziej mnie boli, że nie możemy być z teściami szczerzy. In vitro jest dla nich nie do przyjecia, wiec unikamy tematu. W poniedziałek zrobię betę, ale boje się bardzo. Jakoś mimowolnie uwierzyłam że może się uda, a dzisiaj obudziłam się z myślą, że jeśli znowu wynik będzie negatywny, to trzeba będzie zacząć wszystko od początku... I bardzo mnie to zdołowało. 😰
15 dpo,
Beta -HCG - 228, przyrost 165,1%
Czy spodziewałam się więcej? Oczywiście, że tak.
Strasznie, okrutnie, panicznie się boję ze to wszystko jest tylko na chwilkę.
Wiem, że to normalne, ze beta nie szybuje na poziomie 400% cały czas, wiem że 165% to i tak jest przyrost ponad normę, no ale. Właśnie, w głowie zawsze jest jakieś ale...
Okruszku, zostań z Nami, proszę.
🙏🙏🙏
0_1_1
Za nami pierwszy spacer, wprawdzie przespal cały, ale ile świeżego powietrza dostał..
Aż zasnął i po 3h nie mogliśmy dobudzic na jedzenie... potem byl głodny, a potem jak końcu obudziliśmy to nie chciał spać... myślę ze to kwestia tego, ze miał dużo wrażeń dzisiaj...
Bo i położna była, ja już bez szwów, młody przybiera po te 30g dziennie... chyba naprawdę czas uwierzyć ze się udało i ze jest dobrze 😍 to jednak możliwe...
Boże, dziękuję za każdą wspólną chwilę... 😍
17, dpo.
Beta-HCG - 559, przyrost 145,2%
To już ostatnia, więcej nie badam bo oszaleje z nerwów.
Dziękuję kochane za wsparcie i nakierowanie głowy na lepsze tory, jeżeli chodzi o te przyrosty.
Skoro mówicie, że są dobre, to musi tak być.
Nie wierzę, że to się dzieje.
Wstępnie wizyta u ginekologa w czwartek.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2022, 20:29
Ten pamiętnik ma mi służyć do opisywania dobrych chwil i przeżyć, ale ten wpis taki nie będzie. Od paru dni mam mega doła. Nie mogę przestać myśleć o biednym Oliwierze i Magdzie. Lubię pewnie też jest ciężko, ale on emocjonalnie na pewno nie był z nim tak związany. Nie mogę zrozumieć tej tragedii. Nikt nie powinien chować swojego dziecka. To jest wbrew wszelkiej logice. Nasza córeczka jest tylko 5 miesięcy starsza. To tak niewiele. Wiem, że nie pozbieralabym się, gdyby nas coś takiego spotkało. Życzę Magdzie dużo sił, żeby się z tego podniosła o ile w ogóle to możliwe...
Szybkie streszczenie ostatnich ważnych wydarzeń 🥰
W nocy z 31. 07 na 01.08 poczułam około 4 znajome uczucie. Ból miesiączkowy, który trzymał dość długo. Wycieczka do toalety i zdziwienie, śluz i wody choć te w małej ilości. Kilka godzin wcześniej dopakowałam torbę jakby przeczuwając, że coś jest na rzeczy. Obudziłam Męża i ruszyliśmy w drogę. 1.5h minęło szybko. Udaliśmy się na izbę przyjęć. Tam papierologia, a następnie oddział. Ktg, badanie u położnej ( wody nie lecą, szyjka długa ), kolejne sterty papierów. Wybija 7, czas na wizytę lekarską. Wody jednak sączą się, szyjka otwarta na pół centymetra, daleko, lekarz ledwo sięga. Badania bolesne, nie będę oszukiwać. Skurcze obecne od 4.00 co 10-12 minut. Dostajemy salę, ja też kroplówkę. Kuba chciał kofeinową, ale kuchnia akurat nie serwowała
Czekamy na decyzję lekarza. Ta przychodzi szybko, około 10 tniemy. Minusem był brak mojego lekarza prowadzącego, był na urlopie. Byłam z nim w stałym kontakcie i jako ordynator popchnął sprawy do przodu
Denerwowałam się bardzo. Nie lubię czekać w tak ważnych sytuacjach. Mrożon wspierał mnie ogromnie, ale widziałam, że mocno przeżywa. Skurcze co 7 minut, wyzywałam trochę :> 10.10 idę na salę. Tam wita mnie cudowny zespół, cóż to byli za pozytywni ludzie 😂 Starali się bardzo żebym dobrze się czuła, żarty, uśmiechy, coś świetnego. Widziałam, że opieka i ludzie są tam cudowni, ale nie, że aż tak
Teraz mniej przyjemnie, bo jak wiemy życie to nie tylko hasające po tęczy jednorożce 🌈🦄
Znieczulenie na dwa razy, ale to akurat było do przeżycia. Pamiętałam z poprzedniego CC i nie jest to jakiś wielki dyskomfort. Anestezjolog jest przy mnie, opowiada o etapach. Długo nie czuję nic. Później ucisk po różnych stronach brzucha i niestety również ból. Ból podczas wypychania głowy Olgi. Ryczę, walczę ze sobą, wszystko dla Niej. Mój organizm ewidentnie nie poddaje się znieczuleniom w pełni. Nagle słyszę - jest! 2 minuty później lekarz pokazuje mi Małą i pyta - miała być córka?
Dostaję jakiś lek, wiry w głowie, sucho w buzi, problemy z mówieniem. Odpływam, budzę się pod koniec szycia. Później pamiętam niewiele. Dużo płakałam ze szczęścia. Kuba mnie przytulał, mówił jak kocha i jak jest dumny 🥹 Kiedy już doszłam do siebie poinformowałam najbliższych o narodzinach Małej. Posypały się gratulacje 🩷 Powoli odnajdowałam się w nowej rzeczywistości. Brak snu ( tu akurat przez ranę ), przystawianie małej, sprawy higieniczne. Działo się dużo z wysoką częstotliwością, ale był to cudowny czas. Kuba mógł ze mną być 24h/dobę. Cały personel to ludzie których ze świecą szukać. W niedzielę wyszliśmy. Olga jest cudownym Dzieckiem, a Mąż super spełnia się w swojej roli. Synek jest zakochany po uszy w siostrze, a ja, no cóż. Mam wszystko 🩵🩵🩷
Pewnej wrześniowej niedzieli, gdy leżeliśmy całą rodziną w łóżku, Malinka pyta Taty (bardzo często, go o to pyta, wie o naszej różnicy zdań w tym temacie) "Tato, a zgodzisz się na rodzeństwo dla mnie?". Odpowiedział "No zgodzę się, zgodzę się". Malina zaczęła skakać po łóżku i obie zaczęłyśmy piszczeć z radości. Też uwierzyłam.
Nie było jakoś czasu, dopiero wczoraj się zebrałam i pytam "Hej, to co z tym drugim dzieckiem? jednak go chcesz? Bo była taka sytuacja...". "Nie, nie chcę go. Odpowiedziałem jej tak, żeby ją zbyć i żeby zmieniła temat" 😱 "Teraz nie wyyobrażam sobie poosiadania dziecka, bo co jak kolejne też byłoby w spektrum i jeszcze byłoby chłopcem, co jest jednoznaczne z głębszym poziomem spektrum" - "Yyyy, a jakieś statystyki masz?". "Tak, czytałem, że dziewczynki się maskują..." - "To wiesz, że są przez to rzadziej i dłużej diagnozowane" - "I że sobie lepiej radzą, a chłopcy nie".
Brak jest mi w tej chwili jakichkolwiek słów. Bo tu musiałoby wejść w grę rzucanie komputerem, na którym piszę.
W międzyczasie zrobiłam cytologię, czekam na wyniki. Zrobiłam badanie na czystość pochwy, wyszło III/IV, więc wykonałam posiew. Aktualnie jestem w trakcie leczenia Macmirorem. Co za lek, wybija podobno wszystko - grzyby, bakterie tlenowe, beztlenowe, jednocześnie pozwala wzrastać tym dobrym pałeczkom lactobacillus
Pierwszy raz dostałam to na leczenie infekcji intymnej i po przeczytaniu ulotki zakochałam się w tym leku, zobaczymy na posiewie kontrolnym po leczeniu, co tam wyjdzie i jak wyjdzie.
8.07:
robię test - biało, więc wieczorem idę na integracje i piję alkohol bez wyrzutów sumienia.
9.07:
robię test - nogi się pode mną uginają. Coś tam jest, pojawiło się od razu, aparat w telefonie to łapie. Wychodzę z psem, wracam, wsiadam w auto i jadę do labu.
Beta HCG - 4,57
Progesteron - 3,74.
Mówię sobie, biochemiczna, nie ma co. Znowu poniżej 5, nie ma nawet ciąży "na papierze"... Biorę jedną luteinę dopochwowo o 18.
10.07
Robię test, różnica w kresce jest kolosalna... Jadę do labu.
Beta HCG - 17,50
Progesteron - 16,80
Jestem w ciąży bardziej niż kiedykolwiek byłam. Beta wystrzeliła, progesteron tak samo. Tyle złego się może jeszcze wydarzyć, tyle złego...
Mam to gdzieś z tyłu głowy. Bardzo źle jadłam w tym miesiącu, piłam alkohol, nie brałam leków.
Nie przypuszczałabym, że to w ogóle możliwe.
Myślę że jestem 11/12 dpo, ale to tylko przypuszczenia.
Nie jestem ciążooporna, mogę być w ciąży, jestem w ciąży.
Choćby to było tylko na krótką chwilkę, to daje nam to ogromną nadzieje.
Proszę Was o dobre myśli w naszą stronę.
Jestem cała spłakana.
I dziękuję dobrym duszyczkom za to, że od wczoraj już wierzyły. Gdyby nie one, nie wzięłabym nawet tej luteiny.
Dziękujemy za życzenia pod poprzednim wpisem. Teraz już oficjalnie jestem Mama Rocznego Synka! I co - brawo ja!!! Ten wpis będzie o mnie, bo ciagle pisałam o Synku- wiadomo oczko w głowie Mamusi, co dziennie mówię ciagle, ze Go kocham i ze jest chociaż wymagający to dla mnie idealny!!!
Ja rok temu ja teraz - zmiana jest kolosalna. Mysle, ze mogę być z siebie dumna, ze dałam rade ten rok przeżyć i to po swojemu, dając swojemu dziecku to co chciałam czyli maxa siebie ❤️ Czuje, ze ten rok był w pełni wykorzystany, przeogromnie szczęśliwi, chociaż czasem były tez łzy… chciało mi się płakać jak brakowało mi fizycznie siły, a niestety do pomocy rak nie było.. ale nie ma co, mogę sobie przybić piątkę, ze dałam rade, jestem cała i zdrowa 😁😁😁 chciałam karmić piersią do roku- udało się! Chociaż początkowo nie było kolorowo, było kpi, ale walka tez o kp No i się udało kp jesteśmy do dzis.. powoli bym chciała kończyć karmienie, ale ciężko to widzę.. chociaż Syn ładnie je to do zasypiania cyc.. chciałabym nauczyć Go żeby sam jakoś zasypiał w swoim łóżeczku..
nadal nie mamy smoczka - ja nie chciałam, ale gdyby była chęć ze strony dziecka to bym dała, ale nie było. Jeszcze chwila i mysle będzie Maluch chodził. Wagowo 11 kg 😁😁😁 żeby 7 😁😁😁 na głowie burza blond loczków a oczka niebieskie- No przystojniacha.
Czego bym sobie życzyła - na pewno żeby w naszej rodzinie było zdrowie. I szczerze wpadki.. bo ja i drugie dziecko to mnie z jednej strony przeraża (boje się ze będa takie okresy jak mial Syn czyli 24/7 na mamie a tutaj juz będzie jeszcze starszy syn do ogarnięcia) a z drugiej bym po cichu tak chciała, chciałabym z takim podejściem ze już wiem co i jak i może bez tego mojego panikowania („żyje, oddycha”) .. no nic czas pokaże, ale mysle ze u nas taka „wpadka” to byłoby dla wszyskich najlepiej ✊✊ poki co i tak okres nie wrócił.. a seks nie jest jakoś super częsty, wiec pewnie szanse znikome… lubię byc Mama, chociaż wieczorem to ciesze się jak Synuś idzie spać i mogę coś porobić sama 😁 chociaż u Niego z tym spaniem to tez czasem nacieszę się czasem dla siebie np na 30’minut.. jakoś tak te nocne pobudki mnie nie mecza co wieczorem ten taki czas dla mnie moglby sie wydłużyć 😁 nie pogniewalabym się 😁😁😁 chociaż przyznaje czasem zaszaleje i spi ciągiem 3 godziny wieczorem 😁😁😁 ileż to czasu jest.. ale każde dziecko jest inne, wiec może drugie byłoby mniej wymagajace tez 😉😁
Ciesze się tez, ze nadal z Mężem jesteśmy małżeństwem, chociaż czasem ciężko jest, duzo przykrych słów pada, bo tez nie jest to takie proste każdy chce odpocząć, każdy coś tez zrobić dla siebie a doba ma tylko 24 godziny a pomocy od nikogo nie mamy.. szkoda, bo teraz to już powoli mysle ze byłabym gotowa na kilka godzin z kimś zostawiać Synka i iść z Mężem tylko we dwoje na randkę, ale to może kiedyś się uda. Do końca roku jestem w domu potem zobaczymy… to był piękny rok i chyba najdynamiczniejszy w całym życiu ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2022, 10:46
2 DC
Cóż, z dwóch kresek po relaksie wakacyjnym nic nie wyszło. Przyjmuję ten okres ze spokojem, bez większego żalu. Dlaczego? Bo uświadomiłam sobie, że choć moja droga przez niepłodność, choć trudna, jest do zniesienia. Przede wszystkim, nie jest to tylko moja droga, ale NASZA- moja i mojego męża, który jest cierpliwym, dobrym towarzyszem, podporą i najlepszym przyjacielem. Doceniam to, że na tej drodze spotkałam tak wiele wspaniałych osób, których w innych okolicznościach prawdopodobnie bym nie poznała. Doceniam też to, że pomimo rosnącej inflacji i cen wszystkiego, stać nas na leczenie, badania, wizyty. Wiem, że wiele niepłodnych par jest w znacznie gorszej sytuacji, rozpadają się ich związki, nie mają pieniędzy na leczenie. Dlatego tak bardzo cieszę się z tego, co mam.
Z wieści staraczkowych: od kilku dni jesteśmy na diecie Akademii Płodności, letnie jadłospisy wymiatają !( To nie jest płatna reklama
) . Czujemy się na niej świetnie, a przede wszystkim mamy poczucie, że oboje działamy w kierunku poprawy naszego zdrowia i płodności.
Maciuś 2 lata+4 m-ce prawie, Mateusz 7 m-cy 3 dni
Mateusz siada 😍 zaczęło się równo na 7 m-cy. Robi to identycznie jak Maciej, z pozycji czworaczej. Tak samo też jak maciuś narazie jeszcze się chwieje jak usiądzie, potrafi się gibnac i upaść, szczególnie jak chce sięgnąć z boku po zabawkę. Pamiętam maciek 3 dni i siedział stabilnie, Mateusz z uwagi na wiotkosc pewnie dłużej będzie wymagał asekuracji. Próbuje też czworakowac, ręce unosi, nogi trochę przesunie i ładuje na brzuchu 😄
Ostatnio od 1,5 tygodnia gorzej jje posiłki stałe. Zaczyna płakać w trakcie. Nie wiem o co mu chodzi. Karmię blw a jak "zje" to jeszcze sama go dokarmiam tym co rozbabrał. Syfu jest co niemiara 🙈🤯 fartuszek z moon bloom sprawuje się idealnie.
Ostatnio uczę Maciusia na nowo (oczywiście ja nie mąż 🤦♀️) spać w jego łóżeczku a nie z tatą. Mąż to chyba do 18tki by z nim spał... Dziś spał do 5:30 w swoim łóżeczku. Ogólnie od dwóch tygodni Maciek ma czasami jakieś histerie w nocy. Nie wiem czy to zle sny czy przeżywa dzień. Nie da się go uspokoić. Ryczy, krzyczy. Pytamy z mężem czy chce siku (śpi bez pieluchy), czy chce pić, przytulić nic nie pomaga. Drze się jak opętany. Czasami mąż musi aż na siłę wziąć go do łóżeczka, przytula i w końcu zasypia umęczony wyciem... Pytałam siostrę to jej synek długo tak miał a umiał dobrze mówić a w nocy nie chciał powiedzieć co się dzieje... Na wątku majowe mamy też dziewczyny pisały o tym. Może to być przez skok albo odreagowuje...
Byłam u siostry sama z chłopcami na noc. Maciuś spał z bratem ciotecznym. Nie poszedł na drzemkę, tak szalał i nie chciał a więc padł o 19. Dosłownie przy kolacji. Zanioslam go do łóżka. Raz się obudził ok 4. Na szczęście nie płakał. Ja akurat przestałam karmić bo Mateusz praktycznie co godzinę tej nocy się budził bo kolejny ząb szedł. Poszłam, poglaskalam i potem poszłam do łazienki i już zasnął 🙏 wstał ok 7. Ta drzemka już mu bardzo przeszkadza w snie nocnym ale w żłobku śpią. Bo z nią dopiero po 21 zasypia na noc, często blisko 22. Muszę też go budzić z tej drzemki bo by spał 3h...
Mateusz ma 6 zębów. Na dole jedynki a na górze jedynki i dwójki. Strasznie mocno mnie gryzie za sutki podczas kamienia. Jakieś rady? Krzyczę z bólu, zabieram cycka ale to nie pomaga 
Mojanadzieja chyba nie ma skutków ubocznych po covid. Tfu tfu tfu. Szczepienie Matiego na wzwb przełożyłam na za miesiąc. Odpoczywaj kochana ile wlezie. Ja żałuję że w ciąży nigdzie nie pojechałam gdzieś na wakacje dalej. Albo sama gdzieś, nie odpoczęłam przed tym co teraz jest ale już u mnie bliżej niż dalej do odpoczynku 🙏 już obmyślam plan sprzedania dzieci w następne wakacje choć na 1 dzień. Maciuś nigdy nie spał u nikogo sam.
Czekamynadzidzie nie chciało mi się no ale mąż kończył 35 lat to czego się nie robi dla męża 😄 zobaczymy co on mi przyszykuje na 35 lat🤣 ale to za 3 lata dopiero
on mnie zawsze do wszystkiego namawia, ja bym z dziećmi siedziała w 4 ścianach 😅
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 września 2022, 15:31
Cieszę się, że ANA3 większość wyszła negatywnie, jedynie to DFS70 jest silnie pozytywne, ale z tego co czytam, to nie jest jakaś tragedia raczej... Czekam na te wyniki genetyki i się doczekać nie mogę, tak bardzo już bym chciała wiedzieć na czym stoję. W niedzielę przyszły mi wyniki ANA3 i od niedzieli mam tak, że jak tylko zjem jakiś posiłek to boli mnie żołądek - jem i nagle czuję ścisk żołądka. Mam wrażenie, że to jest na tle nerwowym. Dużo spaceruję, teraz jeszcze powoli dokładam jogę i basen, bo muszę jakoś się uspokajać. Mam trudność z tym, żeby się wyciszyć, czuję poddenerwowanie. Niby jestem w pracy, jest ok, wydaje mi się, że jestem wyluzowana, ale jednak widocznie gdzieś w środku mam napięcie. Chcę się go pozbyć, bo ten stres to samo nakręcająca tę spiralę maszyna. Nie powinnam się stresować, tylko jak to zrobić?
Kolejny krok milowy za nami. Córka dzisiaj pierwszy raz została z moją mamą u nas w domu na 1.5 godziny 😁 ja w tym czasie byłam u diabetologa. Nie było płaczu, marudzenia itp. potem przyszła kuzynka i dziewczyny się bawiły. Niepotrzebnie miałam tyle obaw, córka świetnie sobie poradziła i nie tęskniła
.
9 dpt.
Dzisiejsza beta 4,41.
Czyli wygląda na kolejną ciążę biochemiczną. Nie wiem, czy w tej sytuacji powinnam brać dalej leki (biorę luteinę i estrofem) i powtórzyć betę? Czy odstawić bo raczej nic z tego nie będzie...😞
Tym samym kończymy pierwsza procedurę z wynikiem: 6 pobranych komórek / 3 dojrzałe / 3 zarodki / 2 transfery / 2 biochemy / 0 ciąż
Przynajmniej coś już wiemy, na pewno trzeba będzie zgłębić diagnostykę i może następnym razem zajedziemy dalej.
13+1
Jestem dziś po drugich pierwszych prenatalnych 😍 wszystko z małym jest ok, ma już CRL 6,9 cm 🙏 po pierwszym badaniu lekarz powiedział ze 60-70% chłopiec ale żebyśmy się jeszcze nie przywiązywali do płci. Dla mnie najważniejsze że jest zdrowe, płeć nie ważna (przynajmniej dla mnie bo mąż wierzy że jednak chłopak 😉)
Czuje się dobrze, ciążowe dolegliwości mnie omijają, wiadomo coś tam jest, coś zakłuje, spać się chce ale to nic. Brzuszek tez już jest ale jest od początku po punkcji/hiperce/tonach progesteronu. Z leków biorę jeszcze neoparin, acard, progesterone besines 2x1 + witaminy, wit. D3 2000 i magnez.
Oby tak dalej 🙏🙏🙏
Połówkowe umówione na 30.08
Boże czuwaj nad tym dzieciątkiem 🙏🙏🙏❤️❤️❤️
19t1d
Dziś nasza 5 rocznica ślubu
. Pierwsza, którą spędzamy w poszerzonym składzie, w oczekiwaniu na córeczkę. Zawsze wydawało mi się to tak bardzo nierealne, a dziś możemy się cieszyć z tego stanu.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.