Zosis Pamiętnik starań Zosi 24 września 2022, 09:43

To nie będzie dobry dzień. Wstałam lewą nogą, już od samego otwarcia oczu jakaś drażliwa. No i już się pokłóciłam z Chłopem. Podarłam wręcz. Zostawiłam Go samego na budowie, bo inaczej byśmy sobie cały dzień do oczu skakali. Z piskiem opon wyjechałam. Wróciłam do mieszkania.

I teraz leżę i ryczę. 😭

Wiem, że Mu tam brakuje rąk do pomocy. Wiem. 😭 Dlatego najchętniej bym wróciła, ale za dużo słów padło, za dużo krzyków... 😭

Muszę pobyć sama. Ogarnąć się jakoś. Wypłakać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2022, 09:44

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 28 września 2022, 16:16

4c(bez)s, 1dc

Witam!

Drugi cykl pod rząd i znowu jestem chora na sam początek...
Myślałam że będzie znośny dzień. Ale boli mnie wszystko 😭
Byle przetrwać 3 dni i potem już z górki.

Aagonia Poronilam 28 września 2022, 18:06

Po jakim czasie po poronieniu dostałyście miesiączki?

Justa96 Starania 29 września 2022, 11:25

Miałam dostać miesiaczke 3 września a 19 miała gin żeby sprawdził jak przebiega owu miesięcznie nie dostałam 3 i poszłam do ginekologa 19 i ona na monitoringu zobaczyła ze jest owu pękający pecherzyk kazała za dwa tygodnie testować nie wytrzymałam testowałam wczoraj i widac lekka kreskę

Rok temu...5 października 2021 zobaczyłam 2 kreski na teście ciążowym 🥰 dziś 5 października 2022 moje 2 kreski śpią wtulone we mnie. Nie umiem znaleźć słów aby wyrazić swoje szczęście...wierzcie i walczcie do końca bo naprawdę jest o co wojować. Żałuję jedynie tego, że niepłodność zabrała nam najpiękniejsze emocje i nigdy nie pozwoliła i nie pozwoli żyć w 100 procentach.

27+5 tc

Za dwa dni zaczynamy 3 trymestr, nie mogę w to uwierzyć 🤍

Z synkiem widzieliśmy się w zeszły czwartek (27+0). Już w poczekalni dostałam od lekarza przepiękną informację - dzidziuś odziedziczył po mnie ujemną grupę krwi, co oznacza, że nie grozi nam ryzyko konfliktu serologicznego 🤍 A tak się na początku martwiłam, że w porę nie dostałam zastrzyku z immunoglobuliny anty D przy moich plamieniach. Teraz nie ma to żadnego znaczenia! No i czuję taką dumę, że ma coś po mnie 🤍

Gdy położyłam się na kozetkę, wysoko na moim brzuchu pojawiła się dość spora wypukłość. Doktor obstawiał wypchnięte kolanko, co za chwilę potwierdziło się w badaniu usg. Nasz synek ma już takie duże kolanko! Ogólnie jest duży - na wizycie mierzył 35 cm i ważył 1026 g. Rośnie pięknie, w normach, serduszko bije jak dzwon. Od teraz będziemy widywać się co dwa tygodnie i wreszcie to nie ja muszę prosić o częstsze wizyty. Nie sądziłam, że uda nam się dotrwać do tego etapu. Lekarz skwitował to zupełnie spokojnie i z przekonaniem "No tak, już niedługo będzie miała pani swoje dzieciątko". Niby nic, a jednak te słowa tak wiele dla mnie znaczą. Magia 🤍

Uwielbiam nasze rytuały, gdy witam się z nim każdego poranka, a on odpowiada kopniaczkami. W zabieganym dniu mam wrażenie, że za nim tęsknię, muszę zwolnić i przez chwilę wsłuchać się w ruchy. Gdy bawię się z psem odruchowo zakrywam brzuch, bardziej uważam na drodze, a w głośnych miejscach szukam spokojniejszego kąta. Jestem zakochana po uszy w tym maleństwu. Wiele moich koleżanek mówiło mi, że po porodzie miłość do dziecka musiała w nich dojrzeć, bo w pierwszych chwilach był to dla nich obcy człowiek. Ja na tym etapie, z takimi podkładami miłości, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Z jednej strony nie chcę rozstawać się z tym brzuszkiem, z drugiej tak bardzo nie mogę doczekać się sierpnia i wzięcia w ramiona naszego wyczekanego synka.

Jutro wybieramy się na pierwsze zajęcia ze szkoły rodzenia, jestem bardzo ciekawa i podekscytowana, co nas tam czeka. Zaraz mój pierwszy dzień mamy, 28 maja trzecie prenatalne, a dwa dni później wizyta u lekarza prowadzącego. Piękny czas przed nami 🤍

No i oczywiście wszystko idealnie jak w zegarku . Dwa dni plamienia i potop. Mój pierwszy dzień to standardowa deprecha, pół dnia chowam się po kątach i leżę w łóżku. Następnie przychodzi nowa moc. Zamówiłam nowe suplementy,bo znów się naczytałam. Dong quai, Wit b6 i witamina D3 5000. Kolejny cykl atakuje wielokierunkowo.
Aaa, zapomniałam wspomnieć,że piję także zioła o.Sroki nr 3 , a także używam kubeczka fertylily od trzech cykli. W końcu - nie zaszkodzi.

No to lecimy do szpitala, miliony mysli w glowie i ta jedna ze lekarz sie napewno pomylil i ze w szpitalu powiedza ze wszystko dobrze. Niestety lekarka tylko potwierdzila. Dostalam odrazu tabletki na uspokojenie i poronne 😭😭😭
Dwa dni moglam jeszcze trzymac mojego Aniolka w brzuszku.
Urodzil sie cichutko 6.8 w 18 tc, wazac 140 gram.
Moje 140 Gram szczescia, ktorego nie dane bylo mi poznac.💔💔💔
Dni do pogrzebu pamietam przez mgle…tabletki uspakajajace pomogly mi przezyc ten straszny czas.
Przy porodzie dowiedzielismy sie ze Synus ❤️ Nazwalismy Go Noah.

Chyba tego bolu nie bede opisywac.
Bol, ktory nie pozwala usnac, jesc, funkcjonowac.
Liczenie w ktorym tc ciazy teraz bym byla.
Marzenia jakby wygladal.
Nam bardzo pomogla Modlitwa, pomogli Przyjaciele, pomogl pochowek. Codziennie jestesmy u Malego na cmentarzu. I za kazdym razem Tak strasznie boli.
Tak wiem, to bardzo krotki czas i bol nie mija Tak szybko.

Mozecie mnie zlinczowac Ale moim najwiekszym marzeniem jest znowu szybko zajsc w ciaze.
Nie to nie Ma za zadanie „ zastapic „ mi Noah. Jego nikt i nigdy nie zastapi 💔💔💔
Jednak moje uczucie macierzynskie obudzily sie Tak silnie ze nie Jestem w stanie o niczym wiecej myslec.

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 23 września 2022, 21:12

Piszę i dla tych, co wiem, że czekają na wieści, ale także dla siebie - żeby kiedyś tu wrócić, jak kiedyś się uda. Żeby pamiętać, co przeżyłam.

Miesiąc,
minął miesiąc.

Byliśmy na kontroli. Wszystko wygląda tak jakby zabiegu nie było.
Nie ma ani śladu na szyjce. To ogromna ulga. Bardzo bałam się, że zabieg bez tabletek coś popsuje. Nie wybaczyłabym sobie tego, gdybym stało się to przez mój wybór.
W macicy wszystko wygląda dobrze. Endometrium piękne, jednorodne, 10 mm. Na lewym jajniku wczoraj był pęcherzyk 17mm. Jajniki podjęły prace - to daje dobre prognozy na przyszłość.
Od naszego dr mamy zielone światło - uważa on bowiem, że nie ma jasnych badań, które nakazywały czekać 3 miesiące, szczególnie, że nie widać, jakby była jakakolwiek ingerencja.
Dostaliśmy też w zaleceniach heparynę, od pozytywnego testu.

My jednak nie jesteśmy gotowi, ale spadła na nas ogromna ulga i powiew nadziei. Tą wizytą zakończyliśmy ten etap. Wiadomo, że to wraca, w najmniej odpowiednich momentach. Ale ruszamy dalej.

Czekamy na wyniki kariotypów - jeśli będą prawidłowe, wrócimy do starań. Taki jest plan.

Mam nadzieję, że kiedyś się doczekamy, że spotka nas ta radość jaką jest posiadanie potomstwa.
Oboje mamy nadzieję.
Czy wierzymy? Po tym wszystkim ciężko jest uwierzyć, ale już wiemy, że nie trzeba.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 26 września 2022, 09:23

Dzisiaj, jadąc do pracy, RMF uraczyło mnie optymistycznie: https://www.youtube.com/watch?v=1D-H_7W6pZs, nastrajając pozytywnie na ten poniedziałek.

"Wiem, że jeszcze będzie pięknie
Przegonimy mrok
Przegonimy całe zło
Które w tym momencie
Chce nam zabrać szczęście
Uciszyć nam głos
My będziemy ponad to"

Po sobotnim zjeździe emocjonalnym, dzisiaj jestem "na górce". Musi być dobrze. Będzie dobrze. Jest dobrze?

Kurczę... Nie myślałam, że te nasze starania o Maluszka będą taką karuzelą nastrojów... Czasami ja sama ze sobą ledwo wytrzymuję, to co dopiero ten mój biedny Mąż...

I taka ciekawostka. Przeanalizowałam swoje zapisku (i z OVU i z poprzedniej aplikacji). Teoretycznie w czasie owulacji kobieta powinna być najbardziej pociągająca. Tak? Tak. No to u mnie jest tak, że jak tylko zaczynają się dni płodne to ja jestem najbardziej kłótliwa. I wtedy właśnie najwięcej się z moim Mężem kłócę. Zwłaszcza na początku dni statystycznie płodnych. O! Taka ciekawostka przyrodnicza.

6dpt
Beta 63,90 (od wczoraj wzrost o ponad 130%)
Prog 47,80
Szczęście, radość, wzruszenie.
M. mial mokre oczy gdy pokazałam mu test i powiedziałam ze wyniki krwi potwierdzają ciążę.
Lekarz potwierdził że wyniki są bardzo dobre, że doszło do implantacji. Leków więc nie zmieniamy, biorę tylko luteinę 2x1.
I co, ani moja słaba biocenoza pochwy (III stopień-tu jednak brawa do mojego lekarza, bo byłam bliska rezygnacji z transferu!) ani teoretycznie słaby zarodek nie przeszkodziły w implantacji.
Cykl naturalny, minimum leków. I udało się.
Trzymaj się tam mały kropku, rozgość się proszę, niech zabije Twoje serduszko.
Będę o Ciebie i siebie bardzo dbać, obiecuję <3

Zosis Pamiętnik starań Zosi 27 września 2022, 17:53

13 dc, wg OVU - owulka dzisiaj, wg mnie powinna być ok. 19 dc

Z ciekawości kupiłam w Rossmannie testy owulacyjne i chyba siknę sobie wieczorem, co tam się dzieje. Ciekawe, czy w ogóle będę umiała to odczytać.😉 Chociaż też musiałam zmienić termometr, bo mój siadł, więc może apka czyta trochę zakłamany wykres temperatury i stąd zwariowała...

(edit: Siknęłam i kreska kontrolna ledwo widoczna, więc chyba negatywny? 🤣 Czyli to apka wariuje, nie ja. Uff... )

17:50

... a ja zamiast gonić do Męża... Siedzę w biurze. Teoretycznie mogłabym już wyjść, bo zrobiłam plan na dzisiaj, ale... Jakoś tak nie spieszy mi się do domu... ☹️ Tutaj mam cele do zrealizowania. Coś jest do zrobienia, robię to, odhaczam, załatwione, sukces.

W domu... Czuję się... Nawet nie wiem jak... Jakbym chciała, a nie mogła... Wczoraj znowu się z Chłopem minęliśmy... Nie było ❤️. Ja już nie wiem, czy On nie chce dziecka, czy co... Przecież z powietrza w ciążę nie zajdę... Rozmawialiśmy... Niby wszystko OK, niby chce, łyka suple, umówiliśmy się na badania w styczniu... A jednak ❤️ jakoś nie wychodzi... Wczoraj mi zasnął... Pewnie mogłam Go obudzić, jak przyszłam do łóżka... Tylko... Nie chcę tak na siłę... Nie chcę ciągle ja nalegać, prosić się... A mam wrażenie, że tak właśnie jest, kiedy tylko zbliżają się dni płodne... Presja? Presja tak działa?

Wytrwałości, cierpliwości, błagam! Bo wykończy mnie nerwowo to oczekiwanie na Maluszka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2022, 19:10

Ania_1003 Powrót na OF po 5 latach 27 września 2022, 22:43

3c(bez)s, 28dc, 15dpo

IMG-20220927-223006.jpg

U mnie standardowo. Jak w zegarku można by rzec. Kończę cykl i jutro zapewne rozpocznie się nowy.

Faza lutealna 15 dni.
Owulacja 13dc.
Cykl 28 dni.

Dziękuję za polecenia progesteronu.
Za dwa tygodnie mam wizytę. Akurat po owulacji.

Planów na kolejny cykl nie ma.
Nie będę też robić wyników hormonalnych. Tylko witaminy i to nad czym pracujemy.
Nie badam teraz żadnego lh, estradiolu i progesteronu. Chyba progesteronu, bo zobaczymy jak się sklei to z wizytą.
Testy jeszcze mam. Postaram się robić je trochę później. Chcę się wstrzymać do 10dc chociaż.

Ten nadchodzący cykl powinien się skończyć 24.10. A kolejny przyjść 25.10- jest to data zaczętej ciąży z synem. Podświadomie liczyłam, że to będzie ten cykl, znowu ten sam termin... Wyniki będą podrasowane.
Jednak chyba mąż nie wróci na czas i nie mam się co łudzić.
Dlatego teraz odpuszczam mocno psychicznie sprawdzanie hormonów.
Testy będą, temperatura raczej też (pomaga mi w zaczęciu proga).
Chcę się postarać bardziej z braniem tabletek.

3 mce razem za nami :)
To był intensywny czas, sporo się działo, bo po 3 tyg w domu wylądowalysmy z Nina w szpitalu z infekcja drog moczowych. Do tego docieranie się w nowej sytuacji, kryzysy Igi, choroba po powrocie do żłobka, z mężem tez trochę sprzeczek, dużo emocji przez wieczne niewyspanie. Przez pierwsze 2 mce sypialam średnio 4,5 h w nocy z przerwami, potem zaczęło być ciut lepiej i teraz jest to bliżej 6 h i zwykle 2-3 pobudki. Ale wiadomo - zdarzają się tez gorsze noce u obu.
Gdybym miała podsumować ten czas, to powiedziałabym, ze było z mojej strony trochę wątpliwości czy dobrze zrobiliśmy starając się o drugie dziecko, ale w ostatecznym rozrachunku jestem teraz zadowolona, ze mamy dwa szkraby w domu, które są przecudowne. Kocham je obie bardzo mocno - a tego tez się bałam, ze będę ktoras faworyzować. Nie jest sielankowo, jeszcze dużo pracy przed nami zeby poukladac wszystko tak jak mieliśmy już z Iga, ale powoli tam zmierzamy i jest dość stabilnie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2022, 09:24

0_4_0
Dzisiaj było badanie krwi małego... i znowu poczułam się jak wyrodna matka...
Może po kolei... ja sama ze sobą na badania chodzę z obstawa, bo mam wspomnienia jak mnie z podłogi zbierali... albo od samego badania, albo od samego widoku krwi płynącej do probówki...
Wiec z góry wiedzialam ze z małym na takie badania będzie chodził tatuś... obaj panowie byli bardzo dzielni , ale pielęgniarka w dość niewybredny sposób skomentowała ze wyszłam... pewnie ze wolalabym zostać, ale naprawdę lepiej by było jakby z małym na rękach znalazła się na podłodze? Przecież nie był sam a z tatusiem... 😢


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2022, 13:14

Aurore Wyboje mojego życia. 2 października 2022, 16:54



1 cykl - lipiec:
6dc monitor kazał zacząć robić testy,
10dc wskazuje wysoki poziom, który utrzymywał się przez 11 kolejnych dni (co oznacza 11 kolejnych testów). Po przekroczeniu liczby 10 dni z wysokim wskazaniem monitor wyświetlił informację, żeby zajrzeć do instrukcji i robić testy dalej. Robiłam, chociaż już zaczynałam łapać małą panikę, ale mąż uspokaja moje nerwy. Poziomy nadal są wysokie.
21dc i 22dc pojawił się szczyt. Zostały mi do zrobienia jeszcze 3 testy, więc kontynuuję.
23 dc poziom był wysoki, pozostałe dwa testy są już niskie.

Wykorzystałam wszystkie 20 testów + 1 test ciążowy (negatywny). Dało to wynik 12 dni z wysokim + 2 dni szczytowe + 6 dni z niskim wskazaniem.

Aurore Wyboje mojego życia. 2 października 2022, 16:55


3 cykl - wrzesień:
9dc monitor woła o testy.
14dc poziom jest wysoki.
25dc przez te 12 dni odczyt dalej jest wysoki. Oczywiście pojawia się informacja o zaglądnięciu do instrukcji i kontynowania testów. Jest to dzień dzisiejszy (2.10).

Zostały mi do wykonania jeszcze 3 wolne testy z bieżącego cyklu, więc zamawiam kolejną paczkę z testami.


Czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

Na początku 3 cyklu wykluczyło mnie przeziębienie na tydzień. Może przytrafił mi się bezowulacyjny cykl, lub się wydłuży.

Piszę swoją historię, żebyście się nie martwiły i nie zniechęcały, gdy robicie testy i monitor wskazuje ponad 10 dni wysokich bez szczytu. Róbcie dalej swoje. Nie pomijacie testów, choć wiem że ceny potrafią dać w kość.

Byłam na kontrolnym wymazie bakteriologicznym. Czekam na wyniki.
Przy okazji zrobiłam sobie wit. D3 (68 jednostek, baaardzo ok), ferrytynę (21 jednostek, norma od 11 do 200), kortyzol (330, norma od 100 do 500).

Aktualnie mam w głowie takie "jaranie się" transferem i ciążą. Nie potrafię sobie wyobrazić porażki. Mam mnóstwo obaw związanych z samą ciążą, jej przebiegiem, powiększeniem rodziny. Ale spycham myśl o nieudanym transferze bardzo głęboko.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 30 września 2022, 09:35

16 dc 2 dpo
Coś się poprzestawiało u mnie. Zawsze owulację miałam ok. 19 dc, w tym cyklu - wystrzeliła 14 dc. Poprzedzona, standardowo, bólem jajników, śluz był. Tylko ten dzień... 🤔 Nawet kupiłam pierwsze w życiu testy owulacyjne, żeby się upewnić. I na polecanym przez Was na forum facellaku z Rossmanna - piękne, tłuste dwie krechy. Jest owulacja, trzeba się cieszyć i działać ❤️. Spoko. Ale to nie koniec dziwności. Przyszedł 1 dpo, wszystko pięknie, wracam z pracy, a tam patrzę... Plamienie. Bladoczerwone, może różowe... Trochę się zmartwiłam, skąd ono, bo do tej pory nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło... Dzisiaj póki co "czysto".

Mój Mąż, oczywiście, po raz kolejny pokazał, że najbardziej kocha "w problemach". Prawie śmiać mi się z Niego wczoraj chciało. No bo powiedziałam Mu o tym plamieniu. Pojechaliśmy sobie na budowę policzyć, ile materiału nam na weekend trzeba. A że zostawił w ubiegły weekend torbę z ciuchami (jakieś dresy, bluza, dwie koszulki, jakaś bielizna - no jak dla Chłopa na budowę, wszystko zajęło może 3/4 plecaka) to ją zabraliśmy. Podjeżdżamy pod mieszkanie. Coś tam jeszcze mieliśmy do zabrania z samochodu, więc biorę sobie ten plecak, a Ten do mnie, że mam to zostawić, że On to weźmie, że mam nie dźwigać, bo przecież coś mi się TAM dzieje... 🤣 Serio, ten plecak nie ważył więcej niż mój laptop do pracy, ale Ten się uparł. 🤣 I tak sobie szliśmy z parkingu do mieszkania - On obładowany, ja z torebunią jak pańcia. 🤣 A wieczorem naszło nas na ❤️, to uważał na mnie jak na porcelanową laleczkę. 😊

Saszka Wszystko się może przytrafić 1 października 2022, 16:36

ASA z krwi - wynik ujemny. Wyleczyłam infekcję i ASA zniknęły :)
Omijam więc etap leczenia immunosupresyjnego.
Plan na najbliższe miesiące: 6 października HSG.
Dr Paśnik zdecydował, że w tym cyklu HSG, a w przyszłym listopadowym cyklu Accofil + monitoring.
Muszę wyrwać ósemkę i to mi trochę koliduje, ale może te dwa cykle z Accofilem przeczekam i wyrwę zęba jeszcze do końca roku, nie jest to na szczęście pilna sprawa.
Jest dobrze, podchodzę do tego spokojnie - przede wszystkim żyję, a pobocznie robię swoje, czyli leczę się.
Życie jest piękne - niezależnie od tego, co będzie dalej!


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2022, 16:37

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)