Dzień dobry 😊❄️
No i tak to bywa, że plany swoją drogą, a życie swoją. Nie udał nam się ten cykl bez starań. Miałam mocne postanowienie, że naprawdę poczekamy, ale jakby to powiedzieć.. ciężko było wytrzymać. Pani doktor, wybaczy nam pani! Mieliśmy wcześniej prawie 2 tygodnie przerwy 🥴
Wszystko jest jeszcze takie świeże po tej histeroskopii, ale na szczęście przestałam już plamić. Plamienia trwały około 8 dni.
Mój nastrój podczas starań zmienia się od cyklu do cyklu. Raz doszukuję się objawów, czekam na testowanie, myślę o ciąży cały czas - po czym dostaję plaskacza na ogarnięcie się i kolejny cykl biorę na zimno. Czasami kilka cykli pod rząd jest "staraniowych", a następnie kilka "odpuszczonych". Ale nie karam się za taką naiwność, zauważyłam że im bardziej żyję w zgodzie ze sobą i nie walczę ze swoimi emocjami, tym lepiej. Próbowałam w cyklach "staraniowych" nie myśleć o staraniach i czułam się jak wariatka - wtedy myśli o dziecku były w mojej głowie non stop. Łapiąc się na nich, próbowałam odwrócić swoją uwagę, a wtedy powracały one ze zdwojoną siłą. Najgorzej, jak nasłuchałam się historii koleżanek, które odpuściły, i się udało. Czułam, że robię coś źle, że to moja wina, ale nie potrafię tego zmienić. Teraz akceptuję fakt, że czasem jestem bardziej ześwirowana na temacie, a czasem mniej 😀
Po histeroskopii nabrałam jakichś nowych nadziei, więc ten cykl jest typowo staraniowy. Mimo że miał być dokładnie odwrotny 😉 Z mężem stwierdziliśmy, że zaczynamy starania od nowa. I tak, mam pierwsze objawy całe 3 dni po owulacji!! No hit 🙂 Swoją drogą przyszła ona dość późno, ale bardzo czułam ją w tym cyklu. W nocy obudził mnie tak rwący ból, że wiedziałam, że to to. Naprawdę bałam się kichnąć, żeby sobie nic nie urwać 😉
Czuję się troszkę osłabiona i senna, dostałam opryszczki (nie miałam jej kilka lat) i mam mega dużo białego śluzu. Bolą mnie sutki (tak, jakbym sobie je poparzyła). Miałam to też w zeszłym cyklu, kiedy się udało. Jednak możliwe, że są jeszcze nadwrażliwe po tej ciąży biochemicznej i ból z czasem minie. Jest mi też trochę niedobrze, czuję że coś mi leży na żołądku, choć od jakiegoś czasu biorę nowe leki, więc może to ich sprawka.
Edit: No i boli mnie podbrzusze, tak dziwnie że nie potrafię opisać, czasem mnie złapie jak o tym nie myślę, więc przynajmniej sobie nie wmawiam 😀 właśnie znowu to poczułam, więc dopisuję 🙂
I wiem, że na jakiekolwiek objawy jest jeszcze za wcześnie, no ale tak się właśnie czuję. Od dziś zaczynam przyjmować duphaston, a od jutra acard. Duphaston pani doktor zaleciła, acardu nie, bo mieliśmy się nie starać. Ale jak już się stało to wolę go wziąć. Zobaczymy, co przyniesie czas.
A teraz zabieram się za ogarnianie mieszkania i przygotowywanie kolacji. Planuję ugotować zupkę brokułową, bo mąż bardzo lubi, a później zrobię cebularze z przepisu Akademii Płodności 😊 Mam nadzieję, że wyjdą smaczne, bo lubię takie drożdżowe bułeczki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2022, 20:49
Dziękuję kochane za troskę.
Czuję się dzisiaj lepiej - nawet szyja mniej boli. Oczywiście cały czas się obserwuje i będę reagować jakby coś się działo.
Ale psychicznie to oczywiście dno i wodorosty.
Żałuję że zrobiłam tą betę. Chciałam się uspokoić a tylko się zmartwiłam - i tak, wiem, że ona zwalnia na tym etapie, jestem tego świadoma. No ale mojej głowie nie przetłumaczysz.
5325 - przyrost 85,4% - i tak, też wiem, że to tylko 48h, a poprzednio jednak to była średnia z 96h. No ale wiecie.
Wolałabym, żeby nadal było magiczne 100%, mimo tego, że obraz USG wyglądał wczoraj na dużo więcej niż 5+0.
Jakoś muszę przeżyć ten czas i już. No nic nie poradzę.
Tęsknię. Bardzo 💔💔💔
16+0
40% ciąży.
Nawet nie wiecie jak bardzo niedowierzam, że jestem już w tym miejscu. To nadal jest dla mnie totalna abstrakcja.
Malutka nadal chyba jest malutką - ważyła w czwartek 132g i ostatecznie wychodzi ok 2 dni do przodu na ten moment.
Powiedzieliśmy rodzicom, babci. Wszyscy są bardzo wzruszeni.
Ryzyka genetyczne z pappy wyszły niskie, aczkolwiek te dot. funkcji łożyska wysokie. Moje przepływy były kiepskie, wartości PI też zbyt duże. Od razu zwiększyliśmy acard do 150.
Na wizycie na szczęście wygląda to już duuużo lepiej - PI jest sporo niższe. Dr sprawdził też przepływy świadczące o dobrostanie dziecka - i tu też wszystko super, żadnych fal wstecznych (jak mówię głupoty to przepraszam, nie pamiętam już jaką terminologią posługiwał się mój dr)
Ja mam w sobie wiele różnych emocji. Mąż bardzo mnie wspiera i ciągnie do góry w momentach zwątpień.
Dziękuję, że i Wy tu jesteście 
Zostań z Nami 🙏🙏🙏
Wstałam dziś tzw. lewą nogą. Źle śpię w nocy, mam dziwne sny czytaj: koszmary. Stres wychodzi.
Natomiast udało się sporo załatwić: pobrana krew na część badań przed kwalifikacją do ivf, wymazy, umówione USG piersi na jutro. Jutro też robię pozostałą część badań przed ivf. Jeszcze Mąż, który jak zwykle się ociąga. Powiedziałam mu za radą lekarza, że jak powie, że to w celu leczenia niepłodności, to nie dostanie skierowania, mimo że ma to w pakiecie (potwierdziło się u mnie). "Najlepiej powiedzieć, że się miało ryzykowne zachowanie seksualne, to wtedy dają od razu".
To Dr D taki myk polecił. Mój Mąż jak to mój Mąż "zadaniowiec" stwierdził, że on to się nie przejmuje i może powiedzieć nawet, że miał gang bang z gejami i teraz musi się przebadać, bo ma żonę 
Także jutro zaczynam od Diagnostyki (przy okazji badam kwas foliowy, homocysteine, B12 i D), potem USG piersi, potem wizyta u Izy Miętki (akupunktura - pierwsza wizyta u niej). Wszystko w innym miejscu. Zastanawiałam się czy brać urlop, ale teoretycznie nie muszę, mogę nadrobić po 16 i posiedzieć do nocy i tak chyba zrobię. Naprawdę ta elastyczność mnie ratuje teraz.
Wykupiłam dietę z Akademii Płodności. Taka sobie, bo udziwniona, ale jestem po "komosance" z jabłkiem z cynamonem i w sumie bardzo sycące. Na obiad pieczona ryba, na kolację krem z zielonego groszku (tu już mój przepis, nie będę cudować z krewetkami). Dla Męża dziś robię wołowinę z warzywami (na jutro) i też krem z groszku. Zamawiam mu też soki pomidorowe takie bardziej eko - podobno likopen bardzo dobrze wpływa na nasienie.
24 dc, 7 dpo
Trzymajcie mnie, bo zwariuję! 😵 Właśnie zamarzyło mi się testowanie jutro - to będzie jakieś 8 dpo. 🤦♀️ Przecież to JEST JESZCZE ZA WCZEŚNIE❗ Zośka❗ Doczekaj chociaż do piątku❗ Czy mam jakieś objawy, że pojawił mi się taki szalony pomysł w głowie? Raczej nie. Wszystko, co obserwuję w ostatnich dniach może być tak samo "ciążowe" jak i "okresowe". Raczej myślę życzeniowo...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2022, 16:36
Mikołajki .zabawne za każdym razem jak tylko pomyśle o staraniach dostaje natychmiastowego okresu
nic sie nie zmieniło w tej kwestii
ale z drugiej strony może tak ma być :p i tylko jedno dziecko nam przeznaczone niech tak i będzie
mamy jeszcze syneczka pieska więc w sumie bilans się zgadza 
No i drugi raz poronilam po transferze. Była wczesna ciąża
Rok i 2 miesiące
Wczoraj były Mikołajki. Drugie Mikołajki z moim małym cudem. Tym razem już świadomy, radosny z prezentów. Niesamowite było oglądać go rano jak z zaciekawieniem idzie do prezentów, ogląda i zaczyna sie bawić.
Mój maluch już nie jest maluchem. Jest już taki duży, tyle wie, rozumie, potrafi. Zadziwia mnie z każdym dniem.
Ale to nie to sprawiło, że wczorajszy dzień na zawsze pozostanie dla mnie wyjątkowy.
Odliczałam (trochę tak, trochę nie) czas do wiosny. Do nowego podejścia do ivf, w drodze po drugi cud. Wszystko na spokojnie. Ignaś jest taki malutki jeszcze, potrzebuje tyle uwagi, opieki, bliskości. Musi troszke podrosnąć bo dwójka małych szkrabów to chyba za dużo na raz. Jak udałoby się poświęcić każdemu tyle czasu ile potrzebuje. ?
Wczoraj rano czekałam na okres, już któryś dzień. Przestałam nawet liczyć dni cyklu po tym jak w poprzednim cyklu endo miało 3 mm po owulacji. Do tego przecież mam 1 jajowód, a z procedury wyszedł tylko 1 zarodek, ten, który teraz drzemkuje.
35 dc, dużo nawet jak na mnie. W ostatniej chwili sięgnęłam po test. Trudno, odżałuje te pare zł. No i przecież dalej karmie młodego, co prawda od miesiąca ograniczone już do 2 razy na dobę ale jednak.
Trudno, test odpakowany to trzeba już wykorzystać.
Mój szok był nie do opisania. Szok, niedowierzanie, radość, strach. Przecież to niemożliwe. O pierwsze dziecko staraliśmy się prawie 2 lata. Musiało skończyć się na ivf. Był tylko 1 zarodek. A tu nagle ciąża?
Staraliśmy się, tak. Ale to było po to, żeby było. Żeby było odbębnione przed procedurą, że wszystkie etapy zaliczone.
Panika, przecież jestem teraz sama z synkiem do końca tygodnia. A jak to ciąża pozamaciczna? Moc kreski daje wiarę, że usg może coś powie. Szybki sms do lekarza i mogę pojawić się w gabinecie.
Endometrium 11 mm. Pęcherzyk w jamie macicy - 3 mm. Jajowód wygląda na czysty. 🥺
4+6
Wygląda na to, że drugi cud kiełkuje w moim brzuchu. Zupełnie niespodziewany, bardzo chciany jednak z pewnymi wątpliwościami i ogromną dozą strachu.
Czy wszystko będzie dobrze? Czy to się w ogóle uda? Czy poradzę sobie w ciąży z niewiele ponad roczniakiem na pokładzie? Czy urodzę zdrowe dziecko? Czy uda mi się być dobrą mamą dla dwójki?
Pragnęłam Cię kropeczko od dawna. Teraz gdy jesteś strasznie się boję. O Ciebie, o siebie, o Twojego braciszka.
Leki brałam w kratkę, o kwasie foliowym zapominałam i to przez dłuższy czas. Jeszcze w piątek piłam drinka z mamą. Tyle rzeczy robiłam nie tak, a Ty już tam byłaś kropeczko. 🥺 Czy nie zaszkodziłam Ci czymś nieświadomie? 🥺
Ale przecież musi być dobrze? 🥺 Taki cud w dniu Mikołajek nie może skończyć się źle, prawda?
Jeszcze Cię nie zobaczyłam ale już Cię kocham. I tata Cię kocha. A brat, pokocha na pewno 🥺
To się na prawdę dzieje. Jestem znów w ciąży 🥺🤰🏻
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2022, 13:40
Mąż we wrzesniu przeszedl Covida dużo lżej niż za pierwszym razem, ale i tak dostaliśmy zalecenie odczekania 2 cykli. Ja do tej pory nie wiem czy wtedy tez sie zarazilam -> test był negatywny.
W miedzyczasie udalo mi sie znalezc lekarza, ktory wypisal mi recepte z refundacja na leki do stymulacji. Ten sam lekarz potem robil mi tez podglady usg, ktore wysylalam mailem do Czech.
Stymulacje ostatecznie rozpoczełam pod koniec listopada (Menopur 225, Orgalutran i Decapeptyl na wywołanie). Dzis 5.12 w Brnie mialam punkcje, pobrano 20 komórek, z czego 17 było prawidłowych (MII). Czuje sie dobrze, w klinice bardzo dobra opieka, po punkcji herbatka, 7days i ciepla kołderka
Lekarz i pielegniarki w wiekszosci przesympatyczne. Wzielismy separacje plemnikow MACS + PICSI, zobaczymy co bedzie dalej.....
https://zapodaj.net/dbd945fcb67dd.jpg.html
Widać nie widać? 😉 wiem, ze te testy to nie jest miarodajne, ale beta dopiero jutro.. chce wierzyć w to i ze to nie skończy się.. proszę o kciuki i modlitwy.. Zostań z nami 🙏🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2022, 13:57
No i stało się. Mam roczne dziecko. Już nie niemowlaczek, już nie maleństwo. Dzisiaj rano zaczął padać piękny śnieg, dokładnie taki sam jak wtedy, kiedy rodziłam.
Synusiu rośnij nam zdrowo i szczęśliwie, uśmiechaj się tak dużo jak zawsze. Już my staniemy na głowie żebyś miał szczęśliwe życie, ty się po prostu do nas przytulaj i trzymaj tą swoją małą rączką.
Nie wiem czy kiedyś będzie mi dane jeszcze drugie dziecko, ale to ile radości wnosi do naszego życia nasz syn - dostaliśmy więcej niż moglibyśmy sobie kiedykolwiek wymarzyć.
Lekarz tak powiedzial
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2022, 21:26
Zawsze podczas okresu krwawienie było średnie i dwa ostatnie dni były plamienia, bolal mnie brzuch, ciezko bylo no co tu gadac, teraz pierwszy dzień średnie a dzisiaj i wczoraj Ledwo lekkie jutro podejrzewam już plamienie a samopoczucie świetne, nie wliczając grypy oczywiście
26 dc (po laparo). Ciekawe kiedy przyjdzie okres.
Kompletujemy wyniki badań. Nie mam HIV, żadnych chorób wenerycznych, stopień czystości pochwy: I, cytologia: ok, USG piersi: ok. Niby człowiek wie, ale jednak się lekko stresuje. Nie wspomnę o tym, że dalej w labie lub u lekarza jestem 2-3 x w tygodniu i żyły mam jak heroinista.
Inne badania:
B12: 563,00 pg/ml [norma: 197 - 771] OK
Kwas foliowy: 31,50 ng/ml [norma: 3,89 - 26,8] - znowu lekko za wysoko. Biorę same metyle, zmniejsze dawkę.
Wit
47,70 ng/ml SUPER
Homocysteina: 4,90 µmol/l (ciut za nisko. Lepiej niż za wysoko, ale najlepsza jest ok 6)
Akupunktura - byłam w Mikołajki, w innym miejscu niż moje poprzednie (moje poprzednie też sobie chwaliłam, ale chciałam spróbować gdzie indziej i nieco bliżej). No co tu dużo pisać, ja jestem i będę wielką fanką aku. Nie wiem czy i w jakim stopniu mi to pomoże, ale sam zabieg jest dla mnie jak podłączenie ciała do jakiegoś źródełka. Relaks totalny. Ciekawe odczucia. Z badania pulsu wyszedł jej duuuuży niepokój, trauma po poronieniu, blokada. Pochodzę.
To, że z głową jest źle to wiem. Jestem świetna w zadaniach, zarządzaniu, planowaniu...Najtrudniej mi ogarnąć własne emocje. Nie potrafię o nich mówić ani ich przepracowywać. Nie dotyczy to tylko kwestii starań, chociaż niewątpliwie to moje największe dotychczasowe wyzwanie w życiu. Pamiętam jak po poronieniu poszłam do psychologa. Zapytała mnie czy jestem już gotowa o tym porozmawiać. "No pewnie, mogę opowiedzieć, przecież to fizjologia. Zaczęło się od pobudki o 3 w nocy i plamienia...". Podałam jej same suche fakty, jak to przebiegało. Nie potrafiłam powiedzieć na głos co czułam. Temat zakopałam na długo.
Co czuję teraz? Niepokój i kompletną utratę poczucia kontroli. Pojawiają mi się złe myśli: "Nie mogę mieć dzieci". "A może się uda? A co jeśli się nie uda?". "Już po ptakach". "Jest za późno". Opracowuję w głowie dialogi na wypadek, gdy ktoś mnie zapyta o plany ciążowe, że z odwagą mówię głośno "Nie mogę mieć dzieci". Tylko czy nie mogę czy się asekuruję?
Bardzo, bardzo trudno myśleć pozytywnie.
Analizuję też ivf, a konkretnie kiedy dokładnie podejść. Męża wyniki z początku listopada – złe. Mój dołek po nieudanych staraniach do listopada – prawie miesiąc złego odżywania. Mój stan psychiczny teraz – rozedrganie. Lekarze przedstawiają 2 opcje: 1) najszybciej bez kuracji hormonalnej lub 2) kuracja hormonalna - sztuczna menopauza na 3 miesiące i zaraz ivf. O 3 opcji, czyli spróbować jednak zajść w ciążę przez 3 cykle bez hormonów, bez invitro, po laparoskopii, jednocześnie mega dbając o siebie i Męża pórbując poprawić nasze szanse – nie wspominają. A ja o niej myślę. I totalnie nie wiem co robić, bo racjonalne myślenie miesza się z despreacją, strachem i zniecierpliwieniem.
25 dc, 8 dpo
Wstałam dzisiaj rano, zmierzyłam temperaturę i poszłam siku. 🤣 Bez testu. Chociaż, gdybym pomyślała jeszcze z 30 sek. dłużej to pewnie zahaczyłabym o "magiczną" szufladę (hmm... dobrze, że nie trzymam tych testów w łazience jednak). 🤣 Co by mi dało testowanie dzisiaj? Ot, siknęłabym sobie na patyk. 8 dpo to bardzo wcześnie, bez sensu oglądać bezsensowną biel, przecież nie to chcę zobaczyć.
Objawów potencjalnej ciąży brak. Chociaż... Śluz mam jakiś taki dziwny, pomieszany - kremowo-wodnisty lub (jak dzisiaj) kremowo-rozciągliwy. Jajnik prawy pobolewa/uciąga mnie od samej owulacji praktycznie codziennie, momentami bardzo kłująco. Bardzo chciałabym, aby to cokolwiek znaczyło. Bardzo chciałabym, aby los dał nam tego upragnionego dzidzionka... Bardzo...
A jednak dzisiaj zaczęłam też czuć w jajnikach to "okresowe" uczucie. Nie potrafię go opisać ani oznaczyć na wykresie. To po prostu TO uczucie przed okresem. Pojawiło się dzisiaj (dosyć wcześnie), jak tylko zaczęłam myśleć, że te objawy wyżej to może jednak znak, że mały ktoś próbuje się zadomowić...
Czas od owulacji do 🐒 jest jednak straszny... Nie. Nie potrafię nie myśleć. Nie potrafię odpuścić. Nie potrafię. I niech mi nikt nie mówi, że za bardzo chcę, bo zagryzę. Nie można chcieć za bardzo. Można chcieć lub nie. Ja chcę. Nic nie poradzę. Bardzo chcę zostać mamą. Obiecuję, że będą najlepszą mamą na świecie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2022, 18:04
Owulacja była.. czekam na wynik ANA, żeby już mieć komplet i zalecenia dostać od Docenta. Niby ten cykl raczej nie ma szans, ale wiadomo jak to w zyciu, a nóż 😁
AMH
3,36 ng/ml
Ktoś musiał wcześniej popierdolic wyniki…
No i chyba jestem skazana na porażkę. Całe popołudnie wymioty żółcią, skurcze brzucha takie, że ledwo się na nogach trzymałam. Zatrucie? Jelitowka? Pewnie tak bo panuje wszędzie, a dziecko też miało biegunkę dzień wcześniej. 7h wysiałam nad kiblem, żółcią rzygałam jak kot...
I jeszcze leki wzięłam przeciwwymiotne które miała kiedyś przepisane córka, pomyślałam, że może pomogą. W końcu pomogły ale są zakazane w ciąży... Znowu strach i stres. Ale wierzę, że na tym etapie maleństwo jest w jakiś sposób chronione.
Nadzieja jest ale to chyba nie ma szans się udać 😥😥
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2022, 20:00
38+6
To się dzieje! Zaraz, jeszcze chwilka...
Plan jest taki, że jutro - za dosłownie kilka godzin - zgłaszam się do UCK w celu indukcji porodu!!!
Poród - chyba dziś już staje się bardziej realny
Emocje - chyba wszystkie możliwe - staram się skupić na sobie i na tym, co dziś dla mnie jest najważniejsze, ale wiadomo jak to jest... Wyjątkowe "okoliczności" nie pozwoliły mi dziś na przeżycie tego ostatniego dnia w domu w taki sposób jaki sobie zaplanowałam.
Teraz, wieczorem - przed najważniejszym dniu w moim życiu - siedzę sama w ciszy i daję sobie właśnie ten czas na emocje te pozytywne. Na te, które będę wspominać tuląc do piersi swoje dziecko...
Denerwuję się bardzo, czuję się kompletnie nieprzygotowana - torba stoi spakowana na 60%, szkoła rodzenia obejrzana po łebkach, wciąż mam wrażenie, że nie mam pojęcia jak zająć się dzieckiem...
Ale z drugiej strony - może to już jutro będzie ten dzień kiedy spełni się nasze największe marzenie?
Synku już nie mogę się doczekać, aż Cię zobaczę, aż Twój tata weźmie Cię na ręce, aż to wszystko nierealne, wymarzone i wyśnione przez ostatnie 4,5 roku zmieści się w naszych ramionach.
Jeszcze chwila, dużo sił, modlitw, powodzenia i będziemy razem 💙💙💙
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.