19+0
Tak sobie mysle, ze kocham tego malego robaczka w moim brzuszku. Synek chodzi o powtarza „dzidzia dzidzia”, „hello dzidzia”. Albo puka mnie w brzuch i pyta „dzidzia, jestes tam?”. Albo caluje mnie w brzuch. Slodkie to ale sie nie przywiązuję do mysli, ze bedzie tak slodko jak juz urodze haha.
Estradiol 5057 pg/ml
Progesteron 0,968 ng/ml
Progestron lekko spadł? Myślałam, że to będzie tendencja wzrostowa...
Czekam na wizyte.
I wszystko juz jasne, w prawym jajniku 4 pecherzyki , w lewym 5 pęcherzyków, średnio 22-23 mm, jeden 18,5 mm.
Punkcja zaplanowana na środę, godz 9:30.
Transfer odroczony na kolejny cykl, ze względu na wysoki estradiol i graniczny progesteron. Lekarka mówi, że z takim estradiolem mogę mieć zbyt silne bóle brzucha po transferze.
A na teraz czuję się o dziwo naprawdę dobrze, kłucia przy każdym stąpnięciu, siadaniu, wstawaniu mam ale są do wytrzymania, delikatne obchodzenie się z bombą i nie jest tak źle:)
Ovitrelle i Gonapeptyl - dziś 21:30.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2025, 17:46
Intuicji trzeba ufać…
Jak zastanawiałam się kto mógłby wypisać receptę refundowaną leków do stymulacji przyszedł mi od razu do głowy jeden lekarz.
Bardzo szybko postawiłam się do pionu, że on tego nie zrobi, bo
On tylko w prywatnych klinikach wiec na pewno nie ma umowy z NFZ.
Próbowałam jeszcze szukać jakichś sprawdzonych informacji w końcu dałam za wygrana.
Wczoraj byłam w Czechach wzięłam leki z Czech stwierdziłam, a co mi tam czy zapłacę tam czy tu.
Wieczorem przeglądając coś na fb całkiem przypadkiem trafiłam na odpowiedz w jakimś poście, ze dziewczyna załatwiła receptę u lekarza we Wro. No moje miasto. Stwierdziłam spróbuje, jak się uda oddam czeskie leki w klinice, a zużyje swoje.
Podpytałam umowilam się na wizytę i mam receptę . Zapłaciłam 119 zł zamiast 2tys.
Ale co się okazało?
Lekarz, ktory wypisał receptę to ten, którego intuicja podpowiadała mi na samym początku,
To lekarz, u którego zaczynałam przygodę z leczeniem niepłodności.
I taki morał z tego, ze podszeptów intuicji trzeba słuchać, a nie być zawsze mądrzejszym.
Dawno mnie tu nie było, ale ja po prostu walczę o przetrwanie. Nie wiem, czy to normalne, że nudności tak długo męczą (to już 10+4), ale mam porównanie z poprzednią ciążą i prawie w ogóle ich nie miałam.
Poza tym zaparcia i zgaga. Jako że to nie jest moja pierwsza ciąża, to wywaliło mi już tak porządnie brzuch przez co cisną mnie prawie każde spodnie - nawet zapinane pod brzuchem - i muszę albo przerzucić się na sukienki (dobrze że jest lato) albo zacząć myśleć o luźniejszych, ciążowych spodniach.
Jeszcze tylko pół roku. Modlę się, żeby wszystko było w porządku. Stresuję się przed prenatalnymi. Na szczęście mąż mnie wspiera. Moja 6-latka trochę gorzej, bo jeszcze nie jest aż tak samodzielna, żebym mogła se cały dzień leżeć i rzygać do wiadra, ale daję radę.
Hormony robią ze mnie potwora. Jestem drażliwa, nerwowa i… Nie jestem sobą. Masakra.
Trzymam kciuki mocno, żeby Wam się zazieleniło. I wiecie, co Wam jeszcze napiszę w ramach pocieszenia? Będziecie rzygać dalej niż widzicie, ale warto 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2023, 19:19
Cześć ja z pytaniem . Ma ktoś może znajomego lekarza aby mi wystawił skierowanie na badania ?
Mam zrobić badania na czwartek m.in na hiv , różyczkę i toksoplazme ..chciałam iść prywatnie ale jak zobaczyłam ceny .. to ja zapłacę za 10 badań z 400 zł... trochę dużo moim zdaniem.. a na skierowanie od rodzinnego nie mam szans bo dopiero z tydzień jest wolne miejsce a ja mam w czwartek wizytę..
Dobrze dziekuje wszystkim za odzew 😊 dostałam na medicover w profilu na czacie z lekarzem rodzinnym skierowanie na wszystkie badania a bylo ich az 12 😃 tak wiec dzisiaj rano pobrali mi krew i czekam na wyniki do środy 😀 a w czwartek wizyta ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2023, 13:52
Miesiąc 20.
Wróciliśmy z Turcji. Jak było? Dość ciężko, ale to akurat żadne zaskoczenie.. wakacje z dziećmi to trochę nie-wakacje, ale nie ma co narzekać, zawsze to jakaś odmiana.
2 dni po powrocie Szymon nagle w nocy dostał 40C, wył tak że nie sposób było go uspokoić.. następnego dnia u lekarza diagnoza: angina. Oczywiście antybiotyk 🥴 mijały godziny, stan tylko się pogarszał, temperatura ciągle pod 40C, nie chciał w ogóle pić i jeść.. znów do lekarza.. jest jeszcze bostonka 😑 angina plus bostonka skutecznie spralizowaly tydzień naszego życia.. całe dnie płaczu, nie można było mu ulżyć w bólu.. coś okropnego.. oczywiście cały wakacyjny vibe poszedł szybko do kosza..już nawet nie pamiętam że gdziekolwiek byłam..ehh..
Beznadziejnie choruje ten mój syn.. zawsze musi to być jakaś hardcorowa choroba, która nie pozwala mu spać, jeść, pić..minął już prawie 2tydz, a Sz dalej nie doszedł do siebie po tym wszystkim.. nie mam siły do tego chorowania...
Jestem zmęczona. Tak strasznie zmęczona
Córcia 2 lata 2, 5 miesiąca.
Zaczyna mówić. Wcześniej parę słówek, choć kuma oczywiście wszystko od dawna tylko mówić się nie chciało, no ale rozkręca się. Jejku jak strasznie to cieszy ❤️
Wciąż nie udało się pozbyć smoczka ale coraz więcej rozumie, że i jest dla bobasów i wracamy do stanu gdzie jest tylko do spania. W jednym uciełam końcówkę. Nie chcę go, wie, że jest zepsuty ale ma jeszcze jeden i narazie pozwalam go mieć do zasypiania. Na dwór nie bierzemy, tłumaczę, że nie mam i póki co obyło się bez większych awantur ale też jakoś nie było okazji do awantur. Po żłobku prosto idziemy na plac zabaw i siedzimy na dworze aż do kolacji. Młoda ma już swoją ekipę do zabawy więc jest całkiem przyjemnie.
Dziś byliśmy 3h na wycieczce rowerowej. Super, że chce jeździć. Choć na swoim rowerku nie chce. Nie jeździła na jeździkach ani nie chciała na tej hulajnodze balansowej więc i rowerek jakoś nie ciągnie.
No i nowość. 3 noce przespane z rzędu. Tzn przychodzi o 5 do mnie, czasem śpi, czasem tylko się tulimy ale jak zaśnie to śpi. Wcześniej zanim sama poszłam spać to latałam do niej minimum 3 razy i w nocy też 3-4. A teraz luksus. Spanie ciągiem 6h to dla mnie prawdziwy luksus. Oby już tak zostało.
Kocham nad życie.
Właściwie ona to całe moje życie. Nie wiem jak mogłam żyć bez niej ❤️ chłone ją każdego dnia. Codziennie ta miłość zalewa moje serce. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś tak wspaniałego. Macierzyństwo jest ciężkie, trudne i pełne wyzwań, jest dużo bardziej wymagające niż wszelkie moje wyobrażenia na ten tenat... Ale to uczucie, tego nie da się opisać. Nagle masz coś, kogoś, te ulotne chwile i całe życie, szczęście, radość, masz to wszystko w swoich ramionach, przed swoimi oczami.
Nie ma świecie nic lepszego ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2023, 11:58
1 dzień nowego cyklu starań.
Planujemy wakacje zagranicą w czasie gdy będę mieć dni płodne. Relaks. Brak spiny. Bliskość z mężem, zarówno fizyczna jak i psychiczna. Mam nadzieję że to może zadziała. Po powrocie mąż idzie na badania nasienia. Potem kolejna miesiączka i wizyta lekarska w 10 dniu następnego cyklu.
Taki jest plan.
Ale przed urlopem jeszcze dieta i ruch, potem pewnie trochę odpuszczę choć postaram się niezupelnie.
Jestem dzieckiem powstałym w wyniku " targowania z Bogiem". Moja mama " obiecała" Mu 9 pierwszych kolejnych piątków miesiąca w zamian za 9 następnych miesięcy z życiem pod sercem. Spełniłam obietnice bo... Już po pierwszym takim piątku... Zaszłam w ciążę. Mysle że może warto zrobić podobnie. Może gdy "wrócę" do wiary Bóg obdarzy mnie tym najpiękniejszym darem. W poprzednim cyklu odmawiałam "o spera Miram" i nowennę do Sw. Stanisława Paczyńskiego. Ale nie wytrwałam... Przerwałam na 2 dni przed końcem nowenny. Wystarczyło zapomnieć w jeden dzień by potem się posypało.
Może spróbuję znowu. Co miesiąc próbujemy od nowa z staraniami więc jeśli nie poddajemy się z tym to warto nie poddawać się z prośbą o wsparcie.
Uważam że nawet jeśli modlitwa nie pomoże to nie zaszkodzi.
Rok i 19 miesięcy 👦🏻
34+6 🤰🏻
Dawno mnie tu nie było. Czas niezmiennie leci jak szalony. Powinnam tak zaczynać chyba każdy mój wpis. Ciężko znaleźć chwilę dla siebie, gdy jest się pochłoniętą atencyjnym starszakiem, ogarnianiem domu i *w końcu* przygotowywaniem się na pojawienie się drugiego małego misia w domu 🧸
Do niedawna jeszcze nie czułam, że jestem w ciąży. A raczej zdarzało mi się zapominać bo na szczęście ominęło mnie wiele dolegliwości. Ale od niedawna wszystko zaczęło doskwierać na raz. Krzyż boli, brzuch twardnieje, kopniaczki nie są już słodziutkie, a po prostu bolesne. Do tego Franio to mała wiercipięta i jest jeszcze większym szogunem w brzuchu niż był Ignacy. Nie wiem czy to dobrze wróży dla mojego zdrowia psychicznego na przyszłość 🙄 Doszły też bardzo duże bóle miednicy i strzykające boleśnie kości, nacisk na żebra, nocne pobudki i problemy ze snem, zgaga. Można wymieniać i wymieniać. Mąż przyzwyczajony, że ogarniam chate naeet w ciąży sam nie wyjdzie z inicjatywą żebym sobie odpoczęła. A bardzo bym chciała. Nie tylko odpocząć ale usłyszeć i zostać „zmuszoną” - „zostaw to, ja to zrobie” „usiądź sobie, zrobie Ci wode z miętą”. Brakuje mi takiej troski o mnie. Może to szalenie samolubne, ale na prawdę mi tego brakuje. To ja troszczę się o Ignasia, a o mnie w ciąży już się tak nie pamięta jak w ciąży pierwszej. Nawet taka głupia kwestia jak babyshower. Głupio mi było się prosić „hej zorganizujecie mi babyshower?” … nieśmiało zagadywałam do przyjaciółek, potem rzuciłam że może sama zorganizuje jakieś spotkanie. Nikt nie podchwycił tematu. Troszke zrobiło mi się przykro. Bo druga ciąża już nie jest taka ważna? Bo już raz miałam? Franek jest mniej ważnym dzieckiem bo drugim?
Dopiero na dniach moja przyjaciółka podchwyciła temat i pojęła się organizacji. Ale mam wrażenie że teraz ma do mnie żal, że organizuje mi babyshower gdy ona od ponad pół roku nie może zajść w drugą ciążę. Wgl czuje, że nasze relacje się zmieniły od kiedy okazało się, że ja jestem w drugiej ciąży a oni starają się na razie bezskutecznie o drugie po pierwszej szybkiej ciąży.
I ja ją rozumiem, każda tutaj ją rozumie… ale jednak ta niemożmość przeżywania tego radosnego momentu z najbliższą przyjaciółką też jest dla mnie ciężka. Bo co się dzieje teraz u mnie - dziecko, dom, ciąża… u niej podobnie tylko jest jeszcze praca. Moje obecne przemyślenia, strach czy rozterki krążą wokół ciąży, a czuje że to temat tabu między nami. W ogóle ostatnio mam wiele przemyśleń i znów problemy, żeby ułożyć sobie wszystko w głowie. Depresja poporodowa, a właściwie depresja jeszcze ciągnąca się z okresu starań nie minęła całkiem i teraz kładzie się cieniem na drugiej ciąży i prawdopodobnie na drugim macierzyństwie. Za każdym razem gdy próbuję się zebrać w sobie i poszukać pomocy jest lepszy okres i myślę sobie „dam radę”. Ale to jest jak sinusoida.
To prawda, każda ciąża jest inna. Ta też była, wciąż jest. Jestem dużo bardziej aktywna ale mniej uważna. Jestem bardziej otwarta i mniej przestraszona, ale też mniej świadomie podchodzę do wszystkiego. Jestem mniej w ciąży, a bardziej mamą.
Jestem rozdarta jak to będzie gdy Franio pojawi się na świecie. Ignacy jest oczkiem w głowie całej rodziny, nie przeczę pewnie troszkę rozpieszczony. Jest intesywny, wymagający, charakterny. Jest złośnikiem, bardzo emocjonalnym. Jest strasznym słodziakiem ale też ogromnym uparciuchem. To wciąż mała dzidzia, choć wiele rozumie to jednak wciąż za mało. Boję się, że Franio będzie poszkodowany, że nie będę mogła poświęcić mu tyle czasu i uwagi co Ignasiowi. Boję się, że zaniedbam Ignasia, że będzie czuł się w jakiś swój sposób odrzucony. Boję się o siebie - jak zniosę poród, połóg, karmienie piersią a potem całą nową rzeczywistość z dwójką. Też jestem nerwusem. Jak ja sobie dam rade z dwoma urwisami gdy już przy jednym czasem nerwy mi puszczają. Boję się, że przez 1,5 roku z jednym nie znalazłam pełnej 1 doby dla siebie więc z dwójką tym bardziej tego czasu nie znajdę jeszcze przez dłuższy okres.
Czuję się bardzo nieidealną mamą i czasem mam myśli, czy zasługuje na to, żebym to ja miała dwójkę dzieci. Mąż jest cudownym tatą. Na prawdę cudownym. Ale czy ja jestem cudowną mamą? Nie określiłabym siebie w ten sposób. Jestem mamą ogarniającą.
Ignaś spędził swój pierwszy weekend bez rodziców u dziadków „na wsi”. Był super dzielny i w ogóle nie tęsknił, nie płakał. Bawił się świetnie i jestem z niego ogromnie dumna. My w tym czasie zakasaliśmy rękawy i przygotowaliśmy misiowy kącik w naszej sypialni dla Franuli. Wszystko stało się takie bardziej realne.
W końcu, w 34 tc zapakowałam torbę do szpitala, ale muszęnją jeszcze dopakować. Z Ignacym wszystko dawno było na tip top w tym czasie już.
Franio 3 tygodnie temu ważył prawie 1800 gram, jestem ciekawa ile waży już teraz. Musiał coś przykoksić bo brzuchol już na prawdę ciąży. Wizyta za dwa dni i może uda się go jeszcze podejrzeć bo ostatnio wystawiał tylko kuper.
Czasem czuję się nierealnie. Nie mogę uwierzyć, że niespełna miesiąc dzieli nas od poznania drugiego okruszka, który znów wywróci nasze i tak jeszcze nieco poturbowane życie do góry nogami. 🙈🧸
niedoczynność tarczycy (Euthyrox 150), bielactwo. Choroba Gravesa-Basedowa.
AMH 4,24 (2018) 4,01 (2019), Mutacja MTHFR hetero KIRAA, HLA-C ja C1C2 on C1C2 NK-ok, MLR-0%,ANA2 dodatnie, toczeń wykluczony.
ON: Morfologia nasienia 1-2% żylaki powrózka.
01.02.2018 Laparoskopia (jajowody drożne)
4 IUI 



08.2018 IVF Długi protokół - torbiel - stymulacja przełożona.
12.2018 - IVF krótki protokół, ok 10 pęcherzyków, 3 komórki, dwie zapłodnione, brak zarodków.
04.01.2019 - histeroskopia usunięte polipy.
04.05.2019 - 2IVF krótki protokół.14 komórek, 8 dojrzałych,6 zapłodnionych, 3 zamrożone. (2BB,2BB i 8B)
11.06.2019 I transfer 2BB + AH - Nieudany
Zmiana lekarza
02.10.2019 histeriskopia z laparoskopia: usunięto przegrode macicy, zdiagnozowano endometrioze - lekki stopień. Wypalono zrosty.
09.11.2019 II transfer (acoffil) 8B nieudany.
12.2019 biopsja endometrium, badanie komórek NK w macicy
01.2020 antybiotyk na zapalenie endometrum
02.2020 III transfer 2BB nieudany.
Przygotowania do kolejnej procedury.
11.05 dwie kreski (naturalny cud)
12.05 beta 574
14.05 beta 419
20.05 beta 884 ciaza pozamaciczna
21.05 laparoskopia usunięty lewy jajowód.
11.07. start - długi protokół (gonapeptyl) + od 25.07. Mensinorm 300j.
31.07. estradiol 1600, około 16 pęcherzyków
03.08.estradiol 4049
05.08. punkcja✊🙏
15 pobranych, 12 dojrzałych, 8 zapłodnionych, 5 blastek.
❄️3AA
❄️❄️ 2BB
❄️❄️ 1AA
05.09.2020 test be ready (ERA) - transfer przesunięty o 24h.
03.10.2020 transfer 3AA 😭
05.12.2020 transfer 2x2BB 😭
Szczepienia?
28.XII.2020 wizyta w OA.
03.2021 Allo Mlr - Dawca 25%, Mąż 0%
05-07.2021 Szczepienia limfocytami
09.2021 Allo mlr - dawca 32%, mąż 14%
06.11.2021 transfer 2x 1AA 😭
Zakończenie leczenia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2021, 11:11
Ok, chyba najgorsze nas ominelo. Jutro ide malego osluchac ale na pewno nie ma pogorszenia. Spi jak aniolek, katar mu troche przeszkadza, ale radze sobie z tym. Ladnie je, samopoczucie widac, ze ok. Jestem dobrej mysli.
Okres i jego pogorszony nastroj poszly w niepamiec. Az do nastepnego razu.
Termin na histero-laparo umowiony na 16.08. na 8:45.
Jeszcze musze dopytac o wymazy do zabiegu, lekarz o tym nie wspomnial, ale dobre duszyczki forumowe podpowiedzialy, ze takie cos jest standardem przed takim zabiegiem.
W tym tygodniu musimy jeszcze odwiedzic Uro, dowiedziec sie jak wyniki i co dalej.
Ciesze sie ogromnie bo w lipcu jedziemy nad Polskie morze, o rany, zapowiada sie tak romatycznie, mam nadzieje ze pogoda dopisze 🤞 A jak nie, to na niepogode tez mamy plany 🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2023, 19:56
Dzisiaj miałbyś rok mój kochany syneczku (a gdybyś urodził się o czasie miałbyś 8 miesięcy). Tęsknimy za tobą bardzo 💔 Opiekuj się 👼 z nieba twoim młodszym rodzeństwem. 💔❤️💚
18+1
Dzidzia się wierci, ja czuję się całkiem ok poza momentami kiedy po jedzeniu czuję pełność w żołądku (mimo że zjadam normalnej wielkości porcje) ale pomaga jak się poruszam, pospaceruję.
27+1 / 28+2
Jestem świeżo po wizycie i znowu łapię oddech...
Ostatnie tygodnie znowu powrócił do mnie stres i strach o Małego... Skrócona szyjka z poprzedniej wizyty i kilka innych objawów sprawiło, że strach i niepewność powróciły ze zdwojoną siłą.
Ale dziś byłam spokojna, mimo że Bobo jakoś mniej aktywny (dopiero po wizycie zaczął fikać). Na szczęście wszystko prawidłowo i aktualnie w mam pod serce, 1242g Synka 🥰 Po zmierzeniu Bobasa padła również aktualizacja terminu porodu z 4.09 na 27.08 
Dziś padły też poważne decyzje związane z ograniczaniem leków, schodzeniem z acardu i heparyny oraz pierwszy zarys planów porodowych. Mały ułożył się główkowo, więc na dzień dzisiejszy zaczynam nastawianie się na poród naturalny.
Zaczynam też myśleć o ciążowych przyjemnościach, bo chyba to już czas? I przecież obiecałam sobie już tak nie panikować 
Powstaje zarys ostatniego miniurlopu oraz babyshower.
Szczególnie to drugie wydarzenie i jego planowanie sprawia mi przyjemność - mi przeciwniczki imprez tego typu
- chyba mogę zrzucić to na ciążowe wymysły 
Za dwa tygodnie ostatnie bad. prenatalne - jeju na serio zaczyna się robić poważnie 🥰
17+3
Pierwsze kopniaki 💙 to dzis poczulam Cie tak w 100%. Nie musiałam sie zastanawiac, czy to ty ❤️ kopniak nie byl jeden, a trzy, potem kolejny. Cieszę się, ze tam jesteś. Mimo tego, ze nadal nie wiem czy jesteś chłopcem czy dziewczynka 😉
***
Od dwóch tygodni przyjmuje insuline. Czuję się jak dziecko we mgle.. Co rusz probuje zjeść coś innego, a wyniki pojda w dobra stronę, za chwilę zawracają i znow zwiekszam dawke.. Niby nie jest tego duzo, a jednak nadal czuje sie w tym niepewnie 🥺
Na początku męczące bylo mierzenie cukru 6x dziennie.
Teraz męczące jest mierzenie cukru codziennie o 3 w nocy..
Od dwóch tygodni zasypiam po 3.. Od dwóch tygodni moja noc to właściwie pol nocy.
Czekam na sensor, mam nadzieję, ze on mi nieco poprawi moja jakosc snu, a bynajmniej to, ze nie bede musiala wstawać i sie rozbudzać. Problem w tym, ze "pracę techniczne w NFZ" skutecznie utrudniają jego wyslanie.. Choć wziąz ludze się nadzieja, ze jeszcze tylko kilka dni.
Nie wiem czy to coś zmieni, nie wiem czy będzie lepiej. To sie okaze, ale poki co trzyma mnie to jeszcze przy tych lekko nieprzespanych nocach.
Ale wiem, ze robię to nie dla siebie, a dla tego małego człowieka, ktory rośnie w moim brzuszku 💙❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2023, 23:55
Drugi tydzień w domu. Ambitnie zaczęłam pierwszego dnia od odpieluchowania.. po tygodniu widzę tam światło na końcu drogi, jestem konsekwentna i tylko mamy na noc pampersa. Z racji tego ze się dobrze czuje w tej ciąży miałam tez założenie ze będę na maxa z Synem czas spędzać, duzo placów zabaw, spacerów itd. A życie - choroba Syna z antybiotykiem na tydzień.. ale damy rade..
nie tesknie za praca.. może za samymi czynnościami tyci tak, ale za dojazdami, atmosfera nie… mysle docelowo będę musiała zmienić.. druga ciąża śmiga jak szalona.. 18 tydzień już.. czekam na połówkowe żeby potwierdzić płeć bądź dowiedzieć się o zmianie 😁 generalnie jest mi to szczerze obojętnie, tylko praktycznie w drugim trymestrze bym chciała zrobić porządek w ubraniach po Synku i ewentualnie coś dokupić/ poddać dalej ubranka. W tej ciąży poki co nie mam tak ze nie mogę się doczekać az Maluszek będzie na świecie.. wiadomo ze się bardzo ciesze,z tym ze przyjmuje ze ciąża płynie swoim rytmem, więcej spokoju w sobie mam. ❤️
Jeszcze jak pracowałam to udało nam się wylecieć na urlop 😍 odpoczęlismy, pozwiedzalismy, wróciliśmy zadowoleni i z apetytem na więcej.
No dobra, byłam w klinice niepłodnosci (a tak na prawdę płodności).
Wizyta trwała prawie 50 min, ale już wszystko wiem, Pan doktor super, młody, ale wzbudził moje zaufanie, wiedział o czym mówi. Zresztą klinika tania nie jest, więc muszą mieć kompetentnych lekarzy.
Taka mam nadzieję.
No cóż... U mnie wszystko dobrze, wszystkie wyniki super. Zbadał mnie, zrobił USG, endometrium dobrze, ale... Tu było jedno ale - prawdopodobnie 4 mm polip, ale lekarz powiedział, by po okresie zrobić USG, że on może się zlyszczyc podczas krawawienia, na razie jest malutki, więc bez obaw. Nie przeszkodzi w staraniach.
Nie mam pcos, wszystko wygląda super, pęcherzyk z lewego jajnika 17 mm, więc na dniach owulacja.
Potwierdzil, że mam owulację.
Zabawne, bo mój gin z NFZ nastraszył mnie na początku mówiąc, że kobiety po 30 nie mają owulacji...
Hm co dalej, zalecił zbadanie AMH (idę za tydzień, zbadam progesteron, by potwierdzić czy faktycznie w tym cyklu byla owulacja), ale twierdził, że raczej powinnam mieć wysokie.
Okaże się.
Więc tak, u mnie wszystko git.
A teraz partner.
Zobaczył lutowe wyniki badania nasienia.
Niby okay, ale, mówi, że są wolne.
Zalecił by powtórzyć badanie nasienia wraz z badaniem fragmentacji DNA plemnika oraz test wiązania plemników z hialuronianem.
Jeśli wyniki będą okay, staramy się dalej.
Jeśli będą źle - zdecydujemy się na inseminację.
Chyba.
No to teraz randkujemy.
Jeśli przyjdzie okres - badamy nasienie i działamy dalej.
Co mój partner na inseminację?
Sama trochę przerażona jestem, ale chcę.
Partner mówi 'jak trzeba to trzeba' 😁
Cieszę się, że nie wymyśla i nie narzeka, że ciągle o tym gadam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2023, 07:41
25 dc, 9/11/13 dpo (?)
W weekend temperatura "wodziła mnie na pokuszenie", pięknie wzrastała, ale dzisiaj już postanowiła sobie spaść. Momentami już się zaczynam zastanawiać, czy w ogóle to mierzenie temperatury w moim przypadku ma sens. Chyba już tylko z przyzwyczajenia i mechanicznie budzę się, mierzę, wpisuję w apkę. Wiadomo, że do ostatnich dni przed 🐒 wykres będzie "książkowo ciążowy". Chyba taka moja uroda. 🤷♀️
Wg apki 🐒 we wtorek, wg pierwotnych przewidywań - w piątek. No zobaczymy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2023, 08:00
22 dc, 6/8/10 dpo (?)
Dzisiaj obudziłam się z taką myślą w głowie, że to z pewnością nie jest TEN cykl...
Nie wiem, skąd to przekonanie się wzięło.
Chociaż faktycznie, nie czuję się jakoś "inaczej" / ciążowo.
Tylko co to znaczy "czuć się ciążowo"?
Tego nie wiem. Nigdy tego nie doświadczyłam. Mam tylko swoje wyobrażenia.
Jakoś mi dziwnie dzisiaj.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2023, 08:01
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.