Bambi92 W stronę Słońca 12 sierpnia 2023, 14:17

20 dc kto to wie ile dpo - testy owulacyjne zostały w domu

Wracamy z urlopu. Plan zrealizowany. Maksimum spania, minimum zwiedzania. Za to aktywne spedzanie czasu, codziennie albo rower albo bieganie, albo pływanie. Jestem innym człowiekiem 🥰 Wiem, że to nie potrwa długo, ale staram się cieszyć chwilą.

Wracamy też do budowy/urządzania domu.. w końcu trzeba obdzwonić fachowców i zaplanować kolejne etapy. Tego tematu miałam ostatnio najbardziej dosyć, głowa zajęta staraniami nie dopuszczała do siebie nic więcej. Trochę nabrałam chęci, żeby stworzyć coś naszego (obecnie mieszkamy na wynajmowanym). Wpadły kolejne screeny z inspiracjami z Instagrama. Może jak tu będę zaglądać w gorszych momentach, to mnie zmotywuje 💪

A co do starań. Zrobimy posiewy w przyszłym tygodniu, później powtórzymy badania na pasozyty. I wtedy zobaczymy, co dalej. Chciałabym, żeby żadnego 'dalej' już nie było..

Kasiak89 Oczekiwanie 12 sierpnia 2023, 20:24

Ło Ho Ho, dawno nic... A teraz siedzę i myślę, bo okres powinien być wczoraj... I niby wiem, że to po Q10 mi się fl normuje... Ale też te temperatury takie ładne... Jutro rano jak zmierzę i będzie 36.9 lub w górę to chyba jednak zatestuje. Ale już się stresuję i w zasadzie nie wierzę żeby miało być dobrze :/ ostatnio podobnie było, jeden dzień bóle okresowe, potem dzień przerwy i dopiero okres. No cóż, wszystko okaże się jutro

Zosis Pamiętnik starań Zosi 12 sierpnia 2023, 20:44

9 dc
Aplikacja już zaczyna mnie podkręcać, krzycząc "dzień przypuszczalnie płodny" od samego jej włączenia. Ja jednak w tym cyklu czuję się jakbym stała gdzieś obok siebie i tylko obserwowała to, co się dzieje czy raczej to, co wydarzyć się dopiero ma. Nie przekreślam tego cyklu, zupełnie nie, ale... Czuję, że coś się zmieniło, nie ma we mnie takiego napięcia. Coś jakby taka wielka bańka staraczkowego napięcia pękła, wypchnęła mnie z siebie i teraz kazała to wszystko tylko obserwować.

Może to już zmęczenie tego tematu, może zbyt długie oczekiwanie, może ostatnie rozmowy z Mężem, a może po prostu już tylko czekanie do 24.08 i kwalifikacji do IUI. Bo nie, wizyty nie odwołałam w ostatnich emocjach.

I dobrze. Bo kilka dni później zaczęliśmy już normalnie rozmawiać i wszystko wróciło na właściwe tory. Ta czy właściwie te ostatnie kłótnie z Mężem... To efekt zmęczenia i stresu. Te starania się już zdecydowanie za długo przedłużają. Budowa jakoś wcale nie przyśpiesza. Ja w tym stresie uciekam w pracę. Mąż się wkurza, że się przemęczam, a jednocześnie chce maksymalnie cisnąć z budową. I tak napędzamy błędne koło. Mieliśmy wyjechać na ten długi weekend, ale... Budowa. Więc zostaliśmy i kończymy kłaść podłogówkę. Dzisiaj się okazało, że mamy spieprzoną klatkę schodową. Nie mieszczą się wygodne schody, bo prawdopodobnie wstawiliśmy za nisko okno, dodatkowe, którego nie było w projekcie. Wtedy nie myśleliśmy, że skomplikuje ono kwestię schodów. Teraz musimy przeliczyć schody na nowo. Oczywiście sami, bo na projekt szkoda kasy. Nieustanna walka o skończenie domu.

Nieustanna walka o dziecko.

Jeszcze ją wygramy.
Jeszcze będzie pięknie.

Odpoczynek dobrze nam robi. W sumie wyszedł on całkiem naturalnie, bo cykl po histeroskopii i tak poszedł na straty, ja robię badania do doktor Jerzak, a z Czechami czekamy przynajmniej do czerwca. W planach na najbliższe miesiące mamy też kilka wyjazdów, wesel i tak naprawdę w każdy weekend coś będzie się działo. Nie jestem w stanie nic przyspieszyć i nawet nie chcę, daję na luz i pozwalam swojemu organizmowi wrócić na stare tory. Cieszę się, że przypadło to na takie ciepłe, wiosenne miesiące, podczas których łatwiej jest zająć głowę ciekawymi rzeczami.

Miesiączka po histeroskopii przyszła w terminie i miała dać mi obraz tego, czy zabieg się udał. Pierwszy raz od roku zobaczyłam, co to znaczy normalne krwawienie. Średnio obfite, czerwone, trwające 6 dni bez żadnych przerw. Co prawda poprzedziło je kilka dni plamień, ale byłam krótko po operacji, więc nie biorę tego za wyznacznik. To ogromna różnica w porównaniu do moich skąpych, przerywanych „okresów”, które miałam od czasu poronienia. Niedawno odebrałam wypis ze szpitala, i już wiem, co było tego powodem – oceniono moje zrosty jako zespół Ashermana I-II°, miałam zwężoną szyjkę macicy, zarośniętą na długość ok. 1 cm. W środku również znaleźli małe zrosty przytykające oba ujścia jajowodów. Obstawiam, że to mogły być powikłania po punkcji, co sprawia, że mam obawę, by podejść do kolejnej procedury. Zrosty tworzą się z reguły już na kilka godzin po zabiegu, więc mam ogromną nadzieję (i wszystko na to wskazuje), że żel przeciwzrostowy zdał egzamin i operacja przebiegła pomyślnie. Tak bardzo się cieszę!

Kolejna sprawa – badania do doktor Jerzak. Nie jest to takie proste szczególnie, gdy nie mieszka się w okolicach Warszawy, a co dopiero za granicą. Doktor wymaga specjalistycznych wyników, a na przykład usg z oceną przepływów tętniczych w macicy można zrobić jedynie u wskazanych przez nią lekarzy na terenie stolicy. Ponadto takie badanie wykonuje się jedynie między 3 a 5 dniem cyklu, co sprawia, że ciężko cokolwiek zaplanować. Cytokiny trzeba wykonać między 10 a 14 dc, a prolaktynę między 19 i 22 dc. Ostatnio pokonałam kilkaset kilometrów, by zrobić część badań, a czekają mnie jeszcze 2 takie wycieczki. Na wyniki cytokin i 6 onkopierwiastków czeka się natomiast około miesiąca, więc najlepiej zająć się tym jak najszybciej.

Część wyników już mam – kortyzol 134 ng/ml, ferrytyna 46,3 ng/ml, anty-tg 13,9 IU/ml – póki co chyba wszystko w miarę w normie. Wrociłam do delikatnej suplementacji żelazem, żeby podnieść ferrytynę do mniej więcej poziomu mojej wagi.

W 1,5 miesiąca moja homocysteina spadła z wartości 49,3 na 19 qmol/l. Jest dobrze, choć wiem, że wcześniejszy wynik mógł być zawyżony przez np. przyjmowanie encortonu i leki do stymulacji. Jeśli homocysteina spadnie do ok. 10 i utrzyma się na tym poziomie, będę najszczęśliwsza na świecie. Aktualnie przyjmuję ,,Homocysteine Resist‘‘ i 1000 mg ,,TMG‘‘ z firmy Life Extension, ale dorzuciłam sobie jeszcze bez konsultacji z doktor ok. 3000 mg TMG z Now Foods, bo wiem, że to głównie TMG na mnie działa.

Mam też podwyższony cholesterol (zawsze miałam ponad normę, ale teraz wynosi on 230 mg/dl) i wyczytałam, że może on iść w parze z hiperhomocysteinemią. Ciekawe, czy doktor powiąże te dwie wartości ze sobą.

Z takich nowinek jeszcze – w poniedziałek byłam na monitoringu. Mój doktor chce na razie przyjrzeć się moim naturalnym owulacjom i dać mi odpocząć po procedurach i histeroskopii. W 10 dc widoczny na lewym jajniku był pęcherzyk dominujący o wielkości 12 mm, endometrium trójlinijne miało wtedy 5 mm. Trzy dni później (13 dc) okazało się, że pęcherzyk - zamiast urosnąć - zmniejszył się do 10 mm, a endo nadal jest cienkie i mój organizm śpi. Nigdy wcześniej takich przygód nie miałam, więc w pierwszym momencie zaczęłam panikować. Na szczęście miałam szansę przegadać to z dziewczynami i stwierdziłyśmy, że może to normalny proces i bez monitoringu nawet bym o tym nie wiedziała. Doktor zaproponował zastrzyki stymulujące, jednak ja podziękowałam, bo jak widać żadna ingerencja w mój naturalny cykl mi nie służy, a organizm domaga się tego, by zostawić go w spokoju. Tak też zrobię – będziemy się starać normalnie co drugi dzień, a jeśli owulacja ma wystąpić, to stanie się to w swoim czasie. Dziś, dwa dni później, pojawia się nawet powoli śluz owulacyjny. Kolejny monitoring 6 maja, a pod koniec miesiąca może uda się już usyskać wszystkie wyniki i skonsultować je z doktor Jerzak.

Temat kolejnej procedury na razie odsuwamy w czasie. Cieszę się z małych rzeczy – pozbyłam się zrostów, a homocysteina spada, to ogromny sukces!

Edit: Właśnie zobaczyłam - to już 7 strona mojego pamiętnika 😱 Nigdy bym nie przypuszczała, że na tak długo się tu zadomowię.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2024, 13:42

14 dc
wczoraj była niedziela - w końcu piękna pogoda, od rana atrakacje: rowerki, potem grill u znajomych, dziewczynki z basenie szalały. I co? zapomniałam wziąć Luteine 2x1.
JPRDL. Dopiero dziś rano się zorientowałam. Wzięłam od razu z nadzieją że nic sie nie stało, że prog zdąży urosnąć w 5 dni do dnia transferu. Ważne że ovitrelle było, i nawet serduszkowaliśmy. Lekarz opowiedział nam historię, że para serduszkowała czekając na transfer, transferowali 1 zarodek, a tu psikus, okazało się, że przyjęły sie dwa zarodki - szansa że się podzieli jest mniejsza niż 0,5% i teraz zagwodka, skąd wziął się drugi :)

Wzdęta jest bardzo i walczę ze zmęczeniem od tego proga.
Na chacie dziadek, opiekuje się młodą bo ja dziś pracuję. Udaję że wszystko ok, a najchętniej padałabym na podłogę.
Zaraz wychodzi z młodą na plac zabaw a ja wtedy się zdrzemnę, chociaż 15' ... SPAĆ....

PONIEDZIAŁEK
mamy się dobrze 🥰 córka rośnie jak na drożdżach, rozwija się super, skończyła już 10msc 😍. Jest przekochanym dzieckiem. ❤️ W ogole nie płacze, jest spokojniutka. Teraz jest zafascynowana swoją mobilnością i bardzo jej się podoba że może sama sobie przemierzać mieszkanie 😁 śmieję się czasem, że los te lata staran wynagrodził mi fantastyczną ciążą i cudownym dzieckiem ❤️ czuje się spełniona naprawdę. Macierzynstwo to coś co było mi pisane. Nie straszne mi te nieprzespane noce i te trudy związane z opieka nad dzieckiem. Jest idealnie 😍❤️ warto było walczyć tyle 😉 dokonałam niemożliwego 💪 z perspektywy czasu widzę, że niepłodność oprócz mnóstwa złych emocji i negatywów wywarła na mnie też pozytywny wpływ. Przede wszystkim sprawiła, że dojrzałam do macierzyństwa. Dojrzałam do tego, żeby być mama. Nauczyła mnie cierpliwości i pokory. Te cechy na pewno się przydadzą teraz, szczególnie że mala zaczyna mieć swoje zdanie powoli 🤣 ale też pokora do nieprzespanych nocy, do płaczu, do histerii, do bólów brzuszka i sytuacji gdy nie umiałam pomoc. Do tych wszystkich ciężkich ale i tez tych cudownych chwil które razem przeszłyśmy... i spowodowała że doceniam to co mam. A mam tak wiele. A moglam nie mieć nic 😔

A teraz... Powoli myslimy o powrocie po rodzenstwo które tam czeka w laboratorium 😍❤️
W środę mam histeroskopie po cc. Zobaczymy co wyjdzie. Transfer chyba na spokojnie gdzieś w przyszłe wakacje. A może i spróbujemy jeszcze podziałać coś naturalnie, choć chyba w takie cuda to ja nie wierzę 🤔 ale ze 3 msc spróbować chyba nie zaszkodzi 😉

20 cs
3 dc
Postanowiłam w tym cyklu nie myśleć o zajściu w ciążę. Nie będę mierzyć temperatury, robić testów owulacyjnych, udawać detektywa czającego się na owulację. To bez sensu. Brakuje mi beztroskich relacji łóżkowych sprzed starań.
Na ten cykl tylko monitoring zlecony przez lekarza.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2023, 13:33

1 dc w końcu! 😄
Jak staraczka może się cieszyć z 1 dc? No a jednak jak brak owulacji to jak najszybciej chce się żeby okres przyszedł 😊
2 tygodnie temu byłam u lekarza i był to 16 dc żadnego pecherzyka dominującego. Dostałam duphaston I progesteron besinis na 10 dni i w końcu po 4 dniach od odstawienia przyszła miesiaczka . Po samym duphastonie trwa to krócej bo nawet w 2 dniu juz się zaczyna mimo wszystko zauważyłam że ten progesteron szybko mi spada.
Od jutra zaczynam Aromek przez 3 dni po 2 tabletki około 10 dc pierwszy monitoring i zobaczymy 😊 na pewno jak urosnie do odpowiednich rozmiarów to wleci ovitrelle bo o tak głównym problemem.u mnie jest nie pękanie pęcherzyków potem przez 10 dni znowu progesteron bo niestety nisko u mnie jest i ta faza troche krotka.
Mam mieć takie 4 cykle a dalej zobaczymy możliwe że też będę miała laparoskopie . Ale to pewnie i tak po nowym roku będziemy myśleć.



Niczego już nie rozumiem 🤷2f16797f202bc.jpghttps://zapodaj.net/plik-wBrGisU2i3


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2024, 19:15

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 3 grudnia 2024, 11:31

6


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2025, 21:02

rudepozostanie Nadzieje po pozamacicznej 16 sierpnia 2023, 09:28

Siedzę w salonie i patrzę po ścianach. Łzy same spływają po policzkach. Miałam wskoczyć na bieżnie, jechać na zakupy, a tym czasem chciałabym tylko zasnąć i obudzić się w niedzielę żeby móc testować. Tylko co wtedy? Co jak znowu zobaczę biel. Jak wrócić do życia sprzed cp, kiedy ta chęć dziecka tak nie bolała. Dostałam co chciałam były 2 kreski, ale zostały w druzgocący sposób odebrane. Szanse spadły, różnica rośnie. Będę tak płakać co miesiąc?

8 X 2023
12t+4d

Widziałam Cię. Malutki nosek, rączki, nóżki. Szybko bijące serduszko. Patrząc na Ciebie czułam szczęście i spokój. Tatuś jak zahipnotyzowany przyglądał się Twojej postaci wyświetlanej na lekarskim ekranie. Poczułam, że już jesteśmy w trójkę. I zawsze będziemy.
Masz już prawie 7 centymetrów - jesteś wielkości kiwi. Niby niewiele ale dla mnie to 7 centymetrów spełnionego marzenia. Mój osobisty Cud, moja malutka Córeczka. 💗
Do Naszego spotkania pozostało ponad pół roku, a ja już nie mogę doczekać się kiedy po raz pierwszy Cię przytulę, poczuję ciepło Twojego ciałka, spojrzę w oczy, dotknę malutkie paluszki.
Czuję wdzięczność. Każdego dnia. Wypełnia mnie całą - od palców u stóp po cebulki włosów. Mój brzuch powoli zaokrągla się i już niedługo będzie zdradzał dla cudzych spojrzeń nowego lokatora. Przeglądam zdjęcia usg i chwilami boję się, że to tylko piękny sen. Za mną długa droga. Ale gdybym musiała przeszłabym ją ponownie. Za 19 zakrętem - na samym szczycie czekało na mnie moje dziecko. I mimo tego, że wiele razy wątpiłam we własne siły w tej nierównej walce - ono nie zwątpiło we mnie nigdy. Czekało. I to jest właśnie sensem tej drogi - bezgraniczna, wzajemna miłość.

rudepozostanie Nadzieje po pozamacicznej 15 sierpnia 2023, 23:09

Leżę i znowu nie mogę spać. Odliczam dni do kolejnego testowania. Mimo, że w tym miesiącu miałam nie testować do miesiączki. Dobija mnie to rozczarowywanie się bielą. Im bielszy test tym więcej och wykonuję. Jeden po drugim. Jakby to miało coś zmienić. Pragnienie ciąży chyba zrasowało mi mózg. Nie mogę myśleć o niczym innym. Chciałabym mieć z kim o tym porozmawiać. Może pamiętnik pomoże.. Męczę się. Boję się.
A taki piękny był dziś dzień.. 🥹🤍


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2023, 23:11

Och zaniedbałam Cię pamiętniczku. Ale nie gniewaj się, bo nigdy nie byłam dobra w regularne prowadzenie pamiętników 🙈

A więc od ostatniego wpisu okazało się, że naszym problemem jest przede wszystkim bardzo słabe nasienie. Początkowo nie myśleliśmy, że jest aż tak słabe, chcieliśmy podciągnąć je suplami. Ale marny był to trud. Po kilku kolejnych wizytach i własnemu sprawdzeniu spraw, okazało się że jądra prawdopodobnie były uszkodzone jeszcze w wieku niemowlęcym, pojawiło się określenie wodniak jądra, wskazanie do operacji, operacja jakąś tam była w wieku 4-5 lat. Ale szczegółów tak naprawdę nie znamy, nie drążymy, bo to i tak nic już nie zmieni. Na szczęście jakiś milion lub dwa plemników jest, nie są one cudownej jakości, ale liczę że znajdzie się kilka, które będą idealne! 🤞🥺

Jestem właśnie w momencie kiedy minęło nam 3 lata od ślubu, 2 lata od kiedy zaczęliśmy starać się o dziecko. A także 3 dni od kiedy dostałam okres i 2 dni od kiedy rozpoczęłam stymulację. Jest najgorętszy tydzień tego lata 🙈

Co do samej stymulacji, to BARDZO bałam się zastrzyków, czy dam sobie radę sama. Ale o dziwo, poszło bardzo gładko, jestem z siebie bardzo dumna. Czuję się dobrze i czekam na poniedziałkową wizytę w klinice, pełna obaw jak tam urosną moje pęcherzyki.

Ayayanee Hurricanes and Suns 29 czerwca 2023, 17:16

Kolejny próg odhaczony.

Jesteśmy po Pierwszych Badania Prenatralnych.
Niezwykle stresujący moment... Nie widzieliśmy się 4 tygodnie.

6,43 cm małego człowieka, ryzyka niskie... 90% dziewczynka. 🌸 Szalenie uparta, nie chciała się pokazać, chowała buźkę za malutkimi rączkami. Nóżki chodziły jakby chciała wszystkich wkoło skopać... Cudowny widok. Ale były też łzy, wspomnienia.

Po chwili tej ekscytacji i radości że wszystko dobrze, przychodzi moment zadumy. Wszystko się zmienia. Myślę że w tym momencie zrozumieją mnie tylko mamy aniołków w tęczowych ciążach, z tęczowym dziećmi.

Jestem wdzięczna za wszystko co jest mi dane w tym momencie... Ale chowam się za szeroka bluzka, zasłaniam powoli wystający brzuszek za torebka. Zostawiam to dla siebie. Dla mnie i dla męża.
To tylko nasze. Na tak długo jak się da...
Nasz mały skarb.

Wiem że czuwasz. 🤍

Ayayanee Hurricanes and Suns 20 sierpnia 2023, 06:47

20t1d

Leżę i widzę, czuję ruchy malutkiej.
Uwielbiam takie poranki gdy wszyscy śpią a ja doświadczam obecności tej małej iskierki w moim brzuchu.
Byłam pewna że każda cisza będzie trudna ale nie myślałam że na wczesnym etapie. Myślałam że takie leniwe dni w późniejszym etapie będą bardziej stresujące. Ale nie...
Ruchy zaczęłam odczuwać bardzo szybko bo już pierwsze muskaniaz tzw 'pływająca rybke' czułam w 15 tc... I zaczęła się jazda.

' dzisiaj nic nie poczułam, ani razu... detektor.
No ale jeszcze nie musisz nic czuć, wariatko. Ona ma tam tyle miejsca że może fikołki robić.... Nieważne, nic nie czułam jeszcze. '

Gdy już czułam wyraźne ruchy, stukanie, które nadal nie musza być jeszcze regularne a zdążyło nam się kilka dni ze znikoma energia maluszka... Detektor odpalałam nawet 4 razy dziennie.
Ja już go nawet nie chowam. Leży caly czas na ławie, razem z żelem do usg i paczka chusteczek.

Pierwsze użycie detektora też wiązało się z fala łez. Tak szybko udało się znaleść... Dla kogoś dla kogo ostatnim wspomnieniem z użycia tego sprzętu jest cisza to jak... Chyba nie ma słów które opiszą te emocje.

Pewne jest to że schizuje. Bardzo. I bardzo analizuje szukając jakiejś rutyny. Regularności.

Dzisiaj mamy msze przy grobach. Pięknie ustrojony cmentarz... U Kubuni nowe ozdoby. Mamy już wrzosy, nowe znicze. Jest świeżo i pięknie... Długo nic nie zmieniałam bo poszliśmy w żywe kwiaty i żal było wyrzucić.
Będzie dużo ludzi. Nie uniknę wzroku. Nie da się już ukryć brzuszka.... I trudno. Może to będzie przełomowy moment bym zaczęła żyć normalnie, nie chowając się ciągle za wielka torba.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 21 sierpnia 2023, 15:48

18 dc, 2 dpo
To będzie ważny tydzień. W czwartek startujemy z pierwszą wizytą w klinice leczenia niepłodności (...jak to brzmi?! 🤦‍♀️ dlaczego te kliniki nie mogłyby się chociaż nazywać inaczej? jakoś bardziej... optymistycznie? nie wiem... chociażby np. klinika płodności). W planach mamy kwalifikację do IUI. Wyciągamy już cięższe działa. Po dwóch latach bezowocnych starań chyba już najwyższa pora.

Trochę się zawahałam w ubiegłym tygodniu, bo miał nas przyjąć mój Doktorek, a jednak Go nie będzie. Mieliśmy więc do wyboru - albo zmienić termin na połowę września albo pójść do innego lekarza. Zdecydowaliśmy się na drugą opcję. Nie chcę już dłużej czekać, nie chcę tracić kolejnych cykli po HSG, po którym w teorii są większe szanse. Mam nadzieję, że Pani Doktor podpisze się pod naszymi planami. A może też zobaczy coś więcej?

Trochę się boję, a trochę... Jestem pełna wiary w to, że robimy kolejny krok. Teraz nie wiem - mały czy duży, ale kolejny... Kolejny krok ku spełnieniu marzenia o dziecku. I tak kroczek po kroczku będziemy drążyć i dążyć do osiągnięcia celu.

***
Obecnego cyklu jakoś nie czuję. Nie wstrzeliliśmy się dokładnie w owu - ostatnie seksy były jakieś 2-3 dni przed nią przez te upały. Nie czuję go jednak ani w jedną ani w drugą stroną. Oczywiście, mam nadzieję, że jakieś waleczne plemniki jednak doczekały do momentu owulacji (w końcu wystarczy przecież tylko TEN jeden) i już ten cykl będzie "zielony". Jednak, jeżeli tak się nie stanie - nie będę czuć (chyba) pretensji do świata, ot po prostu tak miało być. Ta "lekkość", ta "wolność od presji" działa na mnie kojąco. Lepiej mi się żyje w tym cyklu, łatwiej oddycha. Jest w tym coś pięknego, taka... hmmm... beztroska (?). Nie mówię, że odpuściłam. Nie. Po prostu... To chyba już ten moment, że zdałam sobie sprawę z tego, że cokolwiek bym nie robiła i jakkolwiek bym się nie spinała - nie wszystko w tym temacie jest zależne ode mnie. Zdjęcie sobie tego ciężaru z barków bardzo mi psychicznie pomogło. Mam nadzieję, że ten stan utrzyma się jak najdłużej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2023, 15:55

2 dc.
Plan na ten cykl jest taki że biorę ziola ojca sroki di 8 dc nac 1500 potem do końca cyklu 1000 zobaczymy co z tego wyjdzie,rok temu we wrześniu dzieki takiemu postępowaniu miałam ładna owulacje 😊 plus oczywiście dietka leci juu 3 tydzień sukces 👍🥳
Wierze że w końcu coś pomoże i owulacja bedzie regularna a po czasie i może ciaza z tego będzie 🙂

Niestety od wczoraj mam słaby czas chce mi się plakac z tej bezsilności... rozpier*** hormonalny robi swoje...

Ola.p Czułam, że tak będzie... 7 kwietnia 2024, 12:35

27cs
Jednak chyba podejdziemy w tym cyklu do inseminacji.
Przesunął mi się okres o 1 dzień wiec owulka powinna wypaść w dzień w którym D może wziąć sobie wolne, chyba, że owulka się przesunie to chyba się nie uda. Tym razem podejście zrobimy w 13 dc a nie w 12 jak ostatnio. Całej rodzinie i przyjaciołom powiedzieliśmy, że w tym cyklu robimy przerwę bo D będzie akurat na wyjeździe, w ostatnim cyklu stresowało mnie to, że wszyscy dookoła doszukiwali się objawów ciąży i sugerowali, że powinnam zrobić test, więc uznałam, że nie powiemy im, że jednak spróbujemy, nie będę im musiała mówić, że się nie udało.

Tym razem jeden pęcherzyk, nawet nie wiem ile mm, więc D już stracił zapał bo jak przy 2 się nie udało to przy 1 tym bardziej... Ale udało mi się w końcu idealnie wstrzelić w termin i inseminację robimy tego samego dnia więc przynajmniej nie ma stresu z urlopami i przyjezdzaniem tu 2x pod rząd.
Jak się nie uda to stracę ostatnie resztki nadziei...

Zabieg robimy dzień przed urodzinami D więc w przerwie między wizytami pospacerujemy sobie po Gdyni, może skoczymy do galerii na jakieś zakupy.

10 dpo- tym razem od początku mówię, że mam przeczucie że nic z tego i nic w tej kwestii się nie zmieniło.... 2 dni temu bolały mnie piersi ale tylko przez jeden dzień, plecy pobolewają praktycznie od owulacji.

Na majówkę przyjeżdża do nas przyjaciółka z małą, a ja akurat wtedy mam dostać okres. Dodatkowo teraz mamy straszny baby boom - jedna moja klientka wraca po porodzie, 2 w ciąży, inna opowiadała o swoim poronienie, jedna koleżanka ze studiów ostatnio ogłosiła że jest w ciąży, a druga dzisiaj wstawiła zdjęcie na którym ewidentnie ma brzuszek i myślę, że to również ciążowy... Najgorsze jest to że nie chcesz zazdrościć czy cierpieć przez ich szczęście ale niestety...

Zrobiłam test, oczywiście biel, nawet nie spodziewałam się niczego innego, ale dzisiaj wieczorem przyjeżdża przyjaciółka a za 2 dni termin okresu, chciałam przeżyć żałobę sama a nie przy nich. Niby dostrzegam miejsce gdzie powinna się znaleźć 2 kreska, ale to kreską testowa, którą widzi moje oko które chce zobaczyć cokolwiek.
Piersi dzisiaj przestały boleć, temperatura spada o 0.1/0.2, więc nie uznawałam tego za spadek ale tendencje mamy spadkową.

W następnym cyklu ostatnia inseminacja. Akurat mamy urlopy więc się nie martwię o termin. Jak nie wyjdzie to in-vitro. Gdyby nie program w tym momencie zamknęłyby się nasze drzwi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2024, 00:40

2 miesiace minęły od ostatniego wpisu 😢 jak ten czas ucieka. Stymulacja letrozolem mimo fajnego proga 7dpo była nieudana. W tym cykl odpuścilismy z mężem, ponieważ byłam na tygodniowym wyjeździe w Hiszpanii. Żałuję bardzo że bez męża, ale ktoś musiał zostać ze zwierzakami. Ale odbijemy sobie wyjazdem w lipcu do Albanii 🌞. Wyjazd był udany, w końcu zapomniałam o staraniach, niestety leki i suple poszły w kąt. Do teraz nie biorę metforminy, bo mi się nie chce 🫣 do tego dieta, ehh to z czym walczyłam nadrobiłam w Hiszpanii i w święta wielkanocne. Dopiero staram się wrócić na dobre tory, a tu zaraz majówka grille piwko to i metka też nie po drodze. Mam postanowienie, że jak już skończy się ten cykl to stymulacja, wszystkie suple i leki będę brać jak w zegarku 🫡🫡🫡. W ten cykl robiłam badania krwi dla lekarki. Około owulacyjnie jesli wogóle była 🤣 estriadol 190 pg/ml i prog 2ng /ml i dzisiaj estriadol 150 pg/ml i prog 18, 4 ng/ml. Jestem zadowolona, moglo być lepiej z estriadolem, ale progesteron nadrabia 😛. Zostało jeszcze w 3dc hormony, mąż zbada żołnierzy i wizyta 8 maja ☺️. Lekarka wstępnie chciała zrobić wymaz MUCH i pewnie zapiszę się na histeroskopię, ale na wizycie ustalimy co i jak. No i co dla mnie najwazniejsze to że uda się na NFZ co byłoby dużą ulga dla portfela. 🦋

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)