Sheelie Moje życie 29 marca 2024, 23:27

Wiecie że mój mąż wie o tym że mam na tym portalu pamiętnik? A skąd się dowiedziałam?
Powiedział do mnie : idz popisz sobie w tym swoim pamietniku .
Tak więc już wiem że przeszukuje mój telefon.
Zrobiłam blokadę ekranu na te kropeczki .
Z pięknych komplementów co mój mąż mi funduje.
Jestem hipokrytka i syfiara . Aa i bez mózg jebany.

Hipokrytka dlatego że " krzyczałam na dziecko "
Nadzwyczajnie w śmiecie powiedziałam " ciiiiiii"
Bo wiem że w ten sposób się wycisza.
Syfiara ? Dlatego że gdy mały płakał o mleczko i zaczęłam je robić. To spadły mi dosłownie trzy krople na płytki .. I on musiał to wytrzeć .
Bez mózg jebany ? Dlatego że położyłam na panele podkład do przewijania obsikany tak że nic z niego nie ciekło.
Ale ja nie przemilczałam tego.
Powiedziałam wprost mojemu mężowi:
Że jest patologicznym i toksycznym facetem .
I pewnego ranka powiedziałam że niszczy nasza rodzinę, że mam go dosyć i jego pieprzonych uwag w moja stronę.
Generalnie myślę że to ma gdzieś , wgl że nie zywi do mniw uczucia .
Zapytałam się go gdzie idziemy na rocznicę ślubu?
Bo zaniedlugo mamy .
On mi odpowiedział a idziemy gdzieś?
Ja odpowiedziałam jemu : Byłoby fajnie .
Mąż odpowiada: kręgle ?
Ja : tak ,mogą być.
Mąż: a z kim małego zostawimy ?
Ja: ktoś przyjdzie do niego z rodziny naszej.
Mąż: no nie wiem , pójdziemy na spacer z małym co ty na to ?
Ja : minę zrobiłam.
Mąż: chyba ci się ten pomysł nie podoba. Bo z kim małego zostawimy?
Ja : ( odpuściłam) dobra nie ważne. Już nic.
Tyle .
Mam dość, moja psychika szwankuje, chce odpocząć od tego.
Jedynym sposobem to wyprowadzić się do jakiś kawalerki

Mela Zaczynamy! Zaczynamy?! 30 marca 2024, 15:38

Wracam. Dzisiaj 2 dc i start kolejnej stymulacji, a w czwartek pierwszy monitoring. Jest stres, ale mniejszy, bo już mniej więcej wiem, co z czym i jak. Choć głowa i tak nabita, ale już wiem, że nie mogę się absolutnie na nic nastawiać. Ta przerwą była dobra. Miał być styczeń, ale mąż chory, wjechała angina z covidem, plus u mnie kwiatki z insuliną. Kilka tygodni supli, żywienia zgodnie ze wskazówkami pani dietetyk, może będzie efekt.

16 dc
Dzisiaj dla nas bardzo szczęśliwy dzień!
Odebraliśmy klucze do naszego mieszkania - tak bardzo marzyłam o tym. Od jutra walczymy z przeprowadzką i pierwsza noc na swoim 🥰

Po ciężkim grudniu, styczeń nie był łatwy. Nie było owulacji, cykl trwał znowu 46 dni. Poddałam się i przestałam mierzyć temperaturę, sprawdzać śluz itd. Po prostu potrzebuje przerwy od starań chociaż jeden cykl. Mąż nie uwierzył jak bardzo z dnia na dzień zmieniłam nastawienie. W związku z tym namówił mnie, abym spróbowała iść do ostatniego ginekologa z polecenia przyjaciół.

Byłam dzisiaj i to była bardzo dobra decyzja. Cieszę się że jest on moim zaplanikiem, gdy ja wygasam.

Siedziałam 45 min w gabinecie (mąż liczył) dowiedziałam się, że moje jajniki to 100% policystyczny obraz, nie ma pęcherzyka dominującego a endometrium ma 7 mm. Powiedział, że trzeba wykonać laparoskopia, histeroskopie i drożność jajowodów żeby zobaczyć czy tam się coś nie dzieje. Mam termin na koniec marca. Później 3 cykle starań jeśli się nie uda to stymulacje z monitoringiem a jeśli to zawiedzie to wtedy in vitro, chociaz do tego uważa, że długa droga. Naprawdę poczułam się pierwszy raz zaopiekowana tak jak powinnam. Jak na ten moment odpuszczam starania i cieszymy się z nowego mieszkania.

A na domiar tego w pracy dostałam podwyżkę i dodatkową premię 😇 zawodowo również zaczęłam się rozwijać - załapałam dodatkową pracę żeby dorobić do budżetu 😁

Ten rok zaczyna się bardzo dobrze, z nową kartą i wielką nadzieją na CUD 🥰

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 23 maja 2024, 20:23

12dc
Czytam pamiętniki innych dziewczyn i zaczynam się zastanawiać czy ja też będę musiała przejść tak długa i ciężką drogę? Czy w ogóle mi się uda?
Staram się myśleć pozytywnie, ale ciężko mi.
Ciągle mam problem z określeniem śluzu, ale wydaje mi się że jest wodnisty i śliski. Do tego wczoraj mocno czułam oba jajniki. Dzisiaj mniej, ale podczas ćwiczeń, szczególnie rozciągania mięśni brzucha, poczułam kłucie po prawej stronie. Ogólnie dzisiaj czułam się jakby chora, jakbym miała lekką gorączkę. Choć wiem że gorączki nie miałam. Czułam się tak przez chwilę, dopóki nie odwróciłam myśli od tego. Nie wiem czy to symptomy zbliżającej owulacji, czy sobie wmawiam.
W cyklu którym miałam prawdopodobnie owulację czułam się podobnie, ale jakoś ciężko mi uwierzyć że w ogóle mam owulację.
Z dobrych wieści w końcu dzisiaj przyszedł inozytol. W aptece nie mieli, musiałam zamówić z doz przez internet. Od razu wzięłam jedną tabletkę. Modłę się żeby coś pomogło 🤞

W 1 dpt byliśmy na weselu. Świetnie się bawiłam. Najpierw miałam założenie, że będę zachowywać się jak w ciąży i raczej na spokojnie. A na weselu była babka 3 tyg przed terminem i wywijała jakby z myślą, że naprawdę chciałabym urodzić na parkiecie.
Później przyszła słodka gorzka myśl, że jednak większość zarodków tracimy w 4 dobie życia i znowu sobie czegoś odmawiam a nawet nie wiem czy coś jest na rzeczy. Więc sobie nie odmówiłam. Wywijałam.z mężem jak zawsze. Cudownie było wyjść i bawić się do rana. Ja oczywiście na trzeźwo, nie miało co znieczulić bólu stóp ale i tak dobrze trafiłam z butami.

W dniu transferu progesteron jaki przyjmowałam to
Utrogestan 2x2
Besins 3x1
Duphaston 3x1

Ale w uniki wyszło mi 13 to dołożyłam dopochwowo lutinus 2 tabl w południe.

Słabo. Dziś 3 doby i progesteron tylko 10 😐co ja nie przyswajam tego czy co?
No takie dawki i taki gówniany wynik.
Wzięłam prolutex ale mam tylko kilka fiolek, data ważności wyszła w maju ale chyba przejdą.
Ratuje się tym co mam.

Czy ja kiedyś myślałam że przy kolejnych staraniach będzie łatwiej? Będę siw mniej nakręcać? Można być bardziej naiwnym?
Niby wydaje mi siw, że pogodziłam się z tym, że on może być jedynakiem, szanse na to rosną z każdym miesiącem...
Myślałam, że będę mniej liczyć, analizować... tja 🫣 plan był na marzec, chwilę wcześniej immunolog, zakładałam że ewentualnie da heparyne i po temacie... zleciła badanie NK (dziwne, bo przy pierwszym transferze nie kazała, ale ok...), wyszło za wysokie, zleciła encorton I kazała się wstrzymać transferem...W kolejnym cyklu badamy i wiemy na czym stoimy... Przez święta wypadło, że zbadam we wtorek, 24dc, zwykle trwały 25-27 dni, ostatnio nawet 29 ... I co? Cykl postanowił zrobić mi dowcip i zacząć sir dzisiaj... badania nie zrobiłam, transferu w kwietniu nie będzie, nie wiem czy ten encorton wystarczył, czy zadziało się cokolwiek, czy może powinnam brać coś więcej? Nie wiem nic...
Wracam do pamiętnika, bo znowu mi źle... chciałabym jeszcze jedno dziecko w domu, chciałabym żeby nie był sam...
Nie pomaga mi fakt, że chciałam drugie przed 40 ... kwiecień był ostatnia szansa 😢

Wyniki z amniopunkcji już są... Duplikacja chromosomu 10.
Wiemy, że nic nie wiemy. Mogło wystąpić przypadkowo jak i z naszego DNA 👀
Badań genetycznych czas start... Tylko ile potrwa to wszystko??!
Do póki nie dostaniemy wyników BAN NA STARANIA😖


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2024, 21:31

Skierowania do badań już czekają, tylko los znów wszystko utrudnienia 🔴 brak wolnego czasu 😓
Tak ogromnie się boję, że coś z nami jest nie tak jak powinno.
Tak ogromnie się boję, że nie spełnię swojego marzenia.
Tak ogromnie się boję, że jestem wybrakowana.
Tak ogromnie się boję, że nie uszczęśliwię najważniejszego mężczyzny w moim życiu.
Tak ogromnie się boję, że zawaliłam.

Rok temu trafiliście do mojego brzuszka jako blastocysta 4.2.1. To już rok a pamiętam to jak wczoraj. Ciąża z Wami nie była łatwa i przez stres nie raz mówiłam, że nigdy więcej nie chcę być w ciąży.
Teraz te emocje już nie mają znaczenia, pamiętam tylko te dobre momenty. Ciąża z Wami była czymś cudownym.
Kocham Was moje kurczaczki. 🐥🐥

Ola.p Czułam, że tak będzie... 19 marca 2024, 11:59

26cs
Właśnie jestem w drodze na inseminację. Jedyne czym się stresuję to tym, że doktorek stwierdzi, że dzisiaj to jednak za szybko, a nie jesteśmy sobie w stanie zarezerwować też wolnego jutro. Jednak test owulacyjny jest ciemniejszy niż wczoraj więc mam nadzieję, że wyniki będą wystarczające.

I oczywiście wyniki też nie były wystarczające... Inseminacja przełożona na za 2 dni. Dwa pęcherzyki po 19mm z prawej strony.

Ten cykl jest oczywiście cyklem pełnym pezeszkód, D chory na antybiotyku, lekarka niby sprawdziła, że nie powinno to mieć wpływu, no ale i tak, mnie też trochę rozłożyło, ale na szczęście delikatnie, choć wczoraj tak zatkało mi się ucho, że aż pół twarzy mnie boli przy kaszleniu czy kichaniu.

Na pewno będę miała nadzieję jak co cykl, ale nie nastawiam się, ale się nie nakręcam, że teraz się musi udać.

I jestem po inseminacji, pęcherzyki urosły do 23 i 22 cm, jeszcze nie pękły, więc teraz zostało tylko czekać.

10dpo temperatura bardzo w górze, tak wysokiej jeszcze nie miałam, nawet w czasie przeziębienia ale jednocześnie przestają boleć piersi a zaczynają plecy więc raczej nie robię sobie nadziei. Po prostu co cykl musi być jakaś anomalia dająca nadzieję i tym razem jest to wysoka temperatura.

12pdo temperatura nie zostawiła złudzeń. Cały wczorajszy dzień błagałam wszechświat żeby mi tego nie robił i żeby została w górze, zazwyczaj maksymalnie miałam 36,6 i to przez 1 max 2 dni, tym razem rosła aż do 37, spadek do 36,3 wygląda drastyczniej niż zazwyczaj. W następnym cyklu chyba musimy odpuścić bo D znowu ma 2 dniowy wyjazd w owulację i kolejnego wolnego raczej nie dostanie...

Zaczynam wątpić, że kiedykolwiek się uda.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2024, 15:39

31+4 i sporo do nadrobienia :)

Zacznę od tego na czym ostatnio skończyłam a później napisze o zmianach i obecnej sytuacji po 3 prenatalnych.

W odniesieniu do tego co napisałam powyżej o wyprawce to dalej idę do przodu małymi krokami. Wózek ogarnięty - kupiłam nowy/używany newborn set bo na ten co mieliśmy patrzeć już nie mogłam. Tak że Lea będzie jeździła na początku w naszym starym yoyo a Maya dostała w Polsce nowy wózek Joolz aer (który jest fenomenalny!)

Co do mojego samopoczucia, to z radością mogę napisać że jest duuuzo lepiej! Od jakiś 2-3 tyg regularnie chodzę na basen (ok4-5 razy w tyg) i pływam codziennie rano po 30 min, do tego 2 razy w tygodniu chodzę na aqua aerobic. Śpię ostatnio bardzo dobrze (pomijając pobudki na siusiu), stopy już tak nie puchną, nic mnie nie boli i brzuszek przystopował z rośnieciem tak że jest na prawdę ok. No i przede wszystkim nie czuje już problemów ze strony układu trawiennego ale to pewnie ma związek z tym że Lea już wyjechała główka spod moich żeber i leży obecnie bokiem więc dała mi trochę luzu tam na górze.

No ok a teraz najważniejsze czyli update po
Trzecich Prenatalnych

Zdrowa i bezproblemowa ciąża jednak nie będzie mi nigdy pisana. Mimo że Lea do tej pory nie szła w ślady starszej siostry i przybierała bez zarzutu tak nagle jak grom z jasnego nieba okazało się że obwodem brzuszka spadła na siatce z 78 centyla na 3...
Żeby tego było mało wykryto wadę w Serduszku - dominacja prawej komory plus zwężenie w jednym miejscu aorty.
Co do przyrostu to na razie mam zwiększone kontrole co 2 tyg (tak jak było z Mayą) a w kwestii serduszka to mimo tych nieprawidłowości na obrazie, wszyatko poza tym wygląda dobrze - prawidłowe przepływy, prawidłowy rozwój mózgu, łożysko w dobrym stanie itd - tak że jak na razie kontrolujemy przyrost i też serduszko i już zapadła decyzja że przy porodzie będzie gotowy kardiolog pediatryczny żeby od razu mógł zbadać Leę.

Co do mojego samopoczucia po tych wieściach... Jak na razie martwi mnie bardziej ten zatrzymany przyrost niż serduszko, bo przynajmniej z opisu 2 lekarek serduszko u nich też nie wywołuje wielkiego alarmu. Poza tym czuje ogólnie duży spokój. W przeciwieństwie do ciąży z Mayą teraz czuję się na prawdę dobrze zaopiekowana i wiem że obydwie moje lekarki (prowadząca i ta od prenatalnych) trzymają mocno rękę na pulsie.

Kolejna wizyta 10/06. Myślę że to dopiero więcej nam powie w którym kierunku idą obydwie nieprawidłowości i wtedy lekarki będą mogły bardziej nas poinformować jaki jest dalej na nas plan.

Jedno myślę że już jest prawie pewne - do terminu porodu w ciąży nie dotrwam. Coś czuję że nawet urodzę wcześniej niż urodziłam z Mayą (38+1) ale zobaczymy.

Ah no i nadal czekamy aż Lea odwróci się glowkowo. Powoli tam idzie bo była długo usadowiona miednicowo a tetaz leży bokiem, ale no główką w dół jeszcze nie jest. Łożysko poszło już ładnie do góry tak że mam nadzieję że już jej nie będzie przeszkadzało we włożeniu główki tam gdzie powinna :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2025, 04:59

To chyba moje 3 podejście by tu coś napisać. Czuję się jak na jakiejś kolejce górskiej. Jak przychodzi @to mega zjazd a jak po ovu to nabieram energi i nadzieji. Wiem że wiele dziewczyn tutaj też tak ma. Hormony dają mi w kość...
Teraz czuje ogromny stres związany z powrotem do pracy, nie byłam tam 5 miesięcy i nie tyle stresuje się pracą czy ludzmi a tym że wogóle muszę tam wrócić. Plan był inny, miałam szukać innej pracy już na macierzyńskim, a teraz wracam do starej... Sama nie wiem czego chcę i to jest najgorsze :( Chciałabym mieć plan, ale go nie mam i nie widzę nawet żadnych perspektyw by jakiś miał powstać


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2024, 21:37

Strach, gdy się zacznie nigdy się nie kończy.

Wszystko potrafię przeżyć, każde uczucie zwalczyć, od złamanego serca po rozczarowanie.

Strachu nie potrafię pojąć, nie wiem jak go wyjaśnić i przestać o nim myśleć, czuć go.

Miłość jest piękna choć czasem bolesna, pustka po niej jest nie do wypełnienia, ale daje tyle szczęścia że mimo wszystko łatwiej jest ją rozumieć.
Strach oprócz negatywnych odczuć nie daje nic pozytywnego.

Nie chce się bać, odejdź, zostaw nas.

Amira Gdzie mój bocian... 2 kwietnia 2024, 15:45

Dziś 18dc.
Pierwszy mój wpis... Co napisać? Nie wiem. Czuję okropne zmęczenie tym wszystkim. Na szczęście zmieniłam lekarza, który okazał się kompetentny w swoim fachu i wierzę, że odpowiednio mnie poprowadzi przez dalsze starania.

Wczoraj 17dc miałam lekkie pobolewania prawego jajnika, więc stawiam na owulację , zwłaszcza że śluz był jak kurze jajko. Więc były przytulanki😊. 22 kwietnia mam dostać okres, choć mam nadzieję, że się nie pojawi. Oby.

Nigdy nie podejrzewałam, że kiedykolwiek będę miała problem z zajściem w ciążę, strasznie mnie to frustruje. A koleżanki ciężarne pytające : "a ty w końcu kiedy", "czas już na ciebie", wcale nie pomagają. Nie wiem czy tylko ja załapuję zawsze takiego doła? Czy ktoś poza mną ma tak samo ? Czy może tylko ja tak świruję? Mam nadzieję, że kwiecień okaże się tym owocnym...

Po pracy wróciłam do domu, jajnika póki co już nie czuję jajnika , ale mój śluz jakby jest inny. Rozciągliwy i zabarwiony lekko na żółto. Nie wiem co myśleć. Moja głowa mnie dobija.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2024, 20:47

28-29dc, jutro lub pojutrze termin @.
Jejku jak ten czas wolno leci żyjąc w niewiedzy a przeciez ta wiedza nic nie zmieni bo albo po prostu zaczynamy kolejny cykl i znowu czekamy najpierw na owu a potem na termin @ albo zacznie się odliczanie do wizyty serduszkowej - tak czy inaczej, czekania końca nie widać 🙈

Co do moich przeczuć to powiem tak - nie wiem! Już milion razy sobie mówiłam żeby się nie nakręcać bo potem boli podwójnie. Czy czuje ze mogło się udać? No niby tak, czy mam racjonalne "objawy" no mam, ale wiem że w przeszłości też nie raz miałam i też nie raz myślałam że się udało a jednak nic z tego nie było tak że wiem że organizm staraczki umie płatać okrutne figle :P

Na pamiątke "objawy" ktore na dzisiaj myślę że wróżą dobrze a jutro będę się z nich śmiała jak przyjdzie @ :)
- bolące/ciężkie piersi - od kiedy skończyłam karmić Maye ani razu nie bolały mnie piersi przed okresem. ANI RAZU ani trochę. Teraz bolą. Nie jakoś strasznie ale wystarczająco żeby czuć się z tym dziwnie
- wstret do shishy - mieszkając w ZEA shisha jest wszechobecna w restauracjach i sama lubię sobie na lunchu z szefem kilka razy w tygodniu kilka buszkow wziąć. W tym tygodniu 2 razy próbowałam i dwa razy mnie zemdliło.
- wzdęcia w podbrzuszu - nie wiem co to, nigdy wcześniej nie miałam 🤷‍♀️
- straszny pms... No oszaleć można. Mam taki rollercoaster emocjonalny jakiego chyba nigdy przed miesiączka nie miałam. Okropne uczucie.

To tyle.
Albo jutro lub pojutrze przyjdzie @, albo w poniedziałek sikam na test. 2 testy już mam i czekają.

Ps. Patrząc na moją historie to jest takie naiwne z mojej strony, że pozwalam sobie w ogóle marzyć że mogłoby się udać w 1cs.
Ale gdyby się udało to było by to o tyle piękne że 1 dzień mojej ciąży (1dc) to były urodziny mojego męża 🫶

Update: pojawił się już delikatnie zabarwiony na różowo śluz tak że @ przyjdzie jednak jutro :) no nic, nie tym razem to może następnym ;) 🤞


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2024, 04:25

12 dc, endometrium 13 mm.
Wlew z acofilu za 2 dni, transfer 8 kwietnia.

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony mam dość, z drugiej wiem, że się nie mogę poddać.
W wielką sobotę zamiast z córką malować pisanki to zasuwam 50 km do innego miasta żeby zrobić progesteron na dzisiejszą wizytę. Myślałam, że się porycze, mówiłam sobie że dłużej tak nie dam rady.
Dziś na słowo transfer znowu znajoma ekscytacja i wymalowany uśmiech na twarzy. To może być ten szczęśliwy dzień 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2024, 14:11

Szósta refleksologia - standard, czyli macica. Jak to kurde odpręża. Wpadam tam zaraz po pracy. I godzinka takiego masażu - równa całemu weekendowi.

Z innych kwestii: noszę się z zamiarem obklejenia auta folią z jakimś fajnym kolorem.
No i będę mieć ku temu sposobność, gdyż rano zaryłam bok auta. Wyjeżdżając z parkingu kamienicy. Dość mocno. Dobrze, że auto używane, dobrze, że nie ma wgniotki. Słabo, że to pierwsze moje rysy na moim pierwszym autku. Autku, które uwielbiam, bo wozi moją dupkę wszędzie. Jest zrywne, wysokie, fajnie przyspiesza. Ostatecznie wyjechać z tego zakichanego małego parkingu, nieprzystosowanego do czegoś większego niż tico pomogli mi Panowie Śmieciarze. Wielkie Dzięki i Brawa dla Nich, mam nadzieję, że mieli dobry dzień. Mężuś stwierdził, że nie widać bardzo (zapewne w domyśle było - "bo to oczojeb..e") i da się to spolerować. Hm. Poddaję to w wątpliwość, bo mam lewe tylne drzwi zryte, 6 krech szerokości 2-3 cm, 2 kreseczki szerokości 2 mm, długość po 5 cm. Tynk z kamienicy został mi w drzwiach auta. Ehhh. Teraz, prawdopodobnie nie będę miała wyjścia, albo jeżdżę i wszyscy będą parkować daleko ode mnie (też ma swoje plusy) albo obklejam auto w czaderski kolor i każdy w mieście (nie tak znowu małym) mnie kojarzy, jako Pocinaczkę Przestworzy Asflatowych :)

Inna wiadomość. Koleżanka po półtora roku zmienia toksyczną pracę! I super, zaczyna od 13 listopada. Bardzo fajnie, bananki na ustach same się robią.

Morał z tych bajek jest taki: marzenia się spełniają. Obkleję auto, koleżanka zmienia pracę, zostaniemy Rodzicami (prędzej czy później). Tadam. Kurtyna.

Nieprzejrzysta Niepewność 3 kwietnia 2024, 19:18


03.04.2024r.
Następny miesiąc minął. Trzeci. Miałam nadzieję, że do 3 razy sztuka, ale nie. Myślałam, że może będę mieć niespodziankę na święta, a potem prezent na 6 grudnia - bo tak by wypadł termin porodu. Ale nie. Przyszedł okres. Nawet już nie chciało mi się płakać. Zaczynam następny cykl. Jeszcze głębiej schowałam malutkie buciki, które miałam podarować mężowi w prezencie...
Nie mam pomysłu, czy mam zrobić jakieś badania, iść do lekarza czy coś innego. Nie wiem w, którym kierunku mam iść. Na razie czekam, aż mojemu poprawią się wyniki. Może w międzyczasie powinnam pójść do ginekologa, ale co on mi pomoże? Na razie czekam, żeby przetrwać okres. A potem czekanie na dni płodne i robienie testów - przy tym mam przynajmniej frajdę. Bo za każdym razem widzę 2 kreski 🤭

Domi94 Teraz będzie lepiej 🤞 3 kwietnia 2024, 20:05

Jutro mamy kwalifikacje do procedury In-vitro. Ten rollercoaster po dwóch latach wchodzi na nowy poziom. Jak nas zakwalifikują to zacznie się prawdziwa jazda bez trzymanki, jak nie to na kwiecień mam zaplanowaną laparo z drożnością, może jakieś IUI?

Dziś wracając z kliniki chciałam pojechać na cmentarz, w mapie kliknęłam złe miejsce i pobłądziliśmy, jechaliśmy po typowo wiejskich drogach, dziurach, wybojach i chyba najbardziej okrężną drogą jaką się dało. Ale dojechaliśmy. Czy cel początkowy był zły? Droga nie ta, którą mieliśmy jechać? Musieliśmy zawracać? Oczywiście że tak, ale po drodze poprawiliśmy nasze błędy i dojechaliśmy już bez przeszkód. Czy to znak, że w nawigacji wpisujemy dobry adres i jedziemy prosto tam gdzie chcemy? Z całego serca tego chcę i nawet jeśli jutro powie nam „nie” to będzie inne „tak” 🍀

170 dni Maluszka🥰

Pierwsze badanie w Centrum Słuchu wykazało, że z prawym uszkiem jest cyt. "w połowie dobrze, więc się nie martwimy"
"W POŁOWIE DOBRZE"... jak ja się mam do cholery nie martwić😭😭😭
Z lewym NIE JEST DOBRZE, trzeba sprawdzić ponownie i jak znowu wyjdzie źle to zrobić dokładniejsze badanie ABR😭😭😭😭😭😭😭😭
Ponowne badania 17 kwietnia.

Czuję, że coś jest nie tak, ale liczę że w najgorszym wypadku skończy się na aparacie. Mój mózg nie przetrwi implantów. Maluszek na to nie zasługuje.
Jest kochany, wszystkich zachwyca tym jaki jest radosny, pogodny i wiecznie uśmiechnięty. Chce dla niego dzieciństwa pełnego dźwięków i barw natury, dzieciństwa bez lekarzy, bez sprzętu medycznego, bez leków, bez problemów....

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)