Domi94 Teraz będzie lepiej 🤞 7 kwietnia 2024, 19:33

1 dzień ostatniego cyklu przed stymulacją przed invitro

Brzmi to donośnie, wyniośle i jak bardzo bardzo bardzo bardzo głęboka woda. Której z jednej strony nie mogę się doczekać, a z drugiej jestem przerażona. Chciałabym żeby choć raz poszło gładko i po mojej myśli. Afirmuję sobie, że się uda za pierwszym razem, psu do ucha szepcze że za 9-11 miesięcy będzie starszym bratem, żeby za chwilę oblewać się zimną wodą, bo przecież rzadko się zdarza, że pierwsza procedura jest tą szczęśliwą. Tak dużo może pójść źle i będę wiedziała o tym od razu bez czekania standardowych dwóch tygodni po owulacji.

Raz chce podejść i zagrać vabank z losem. Daje na szalę wszystko co mam, a Ty czym ryzykujesz?


Od dwóch lat niezmiennie irytuje mnie to, że co lekarz to inne zdanie na temat tych samych danych. Na kwalifikacji lekarz stwierdził, że kir AA ma 30% populacji i według niego nie jest powód naszej niepłodności, wyniki nasienia też nie predysponują do iv, i w ogóle to mamy niepłodność idiopatyczna i do zrobienia oboje HLA-C 🤷 na własną rękę sobie podoktorkuje i zrobię crossa i allo jak już idziemy sie kłuć. Nie czuję tego wszystkiego co sie dzieje i że się dzieje, ale jeszcze chwila i wejdziemy w to po same uszy.

Skończyłam antybiotyk, Mężuś także. W piątek idę na wymaz kontrolny. Powtórzę tylko bakteriologiczny, bo mykologicznie wyszło ok.

W piątek byłam u polecanego przez prof. Jerzak osteopaty. Mamuniu, ale miałam naruszony brzuch. Wszystkie tkanki. Babeczka pomanipulowała tkankami brzucha, a następnie głową i potylicą. Stwierdziła, że mam zablokowaną część klatki piersiowej na wysokości serca. I że jest to związane z blokadą emocji z etapu wczesnego dzieciństwa. Pracuję nad tym obszarem na jodze i refleksologii. Niestety moja terapeutka zmarła, jakieś 2-3 miesiące zanim zaczęłyśmy poruszać temat rodziców i rodzeństwa. Od tamtej pory nie miałam czasu (ochoty, energii) na poszukiwania nowego terapeuty.
Umówiłam się z nią na kolejną wizytę w dniu wizyty w klinice. Bez względu na okolice serca, czuję, że ta manipulacja tkanką łączną w moim brzuchu, dobrze mi zrobiła. Taki reset stresu i nerwów.

Mamy zarodek z pięknie bijącym serduszkiem ❤️🎁!

20241204-131232-2.jpg

Za mniej więcej tydzień kolejna wizyta i wtedy zakładamy kartę ciąży 🤞🏻🥹.

Mela Zaczynamy! Zaczynamy?! 20 listopada 2023, 21:42

Dzisiaj po drugim USG decyzja o punkcji w piątek. Pęcherzyki ładnie rosną, pięć nadal najbardziej obiecujących. Musieliśmy też zdecydować o ilości potencjalnych zarodków do badania, ciężko tak podejmować decyzje, jak tak naprawdę nic nie wiadomo. W środę ostatnie zastrzyki, od czwartku antybiotyk. I cieszę się, że punkcja jednak w piątek, a nie poniedziałek, nie będzie tego weekendu czekania.
I dzisiaj już ekscytacja zamieniła mi się w stres i nerwówkę. Ech. Byle do piątku.

Dwie, kurdebele, kreski.
Tak bardzo chciałam zajść w ciążę. Naprawdę. Byłam gotowa rzucić wszystko na świecie, żeby w nią zajść. A kiedy się to - najprawdopodobniej - wydarzyło, jestem spanikowana. Moją pierwszą myślą nie było "och, zostanę mamą!". Było nią "co ja narobiłam???".
Wiem, że to hormony. Wiem, że przejdzie. Problem, że jestem potwornie niecierpliwa. Chciałabym, żeby przeszło już, moje dziecko miało circa 12 lat i prosiło o kolację, bo jutro do szkoły. Albo coś. A nawet jeszcze nie wiem, czy dotrwam do 3ciego miesiąca.
Piszę ten pamiętnik, bo trochę mi w ten sposób łatwiej. Jak się zmieni moje życie, jeżeli ciąża będzie przyjemnie nudna? Czy dam radę wstawać w nocy? A co, jeżeli zasnę i upadnę z dzieckiem? A co, jeżeli czegoś nie dopilnuję i coś się dziecku stanie? A co, jeśli będę kłócić się z mężem i żałować decyzji, o której tak marzyłam, ale która nie była realna dopóki się nie wydarzyła?
Mark Twain pisał, że spędził większość życia martwiąc się o rzeczy, które się nie wydarzyły. Zazdroszczę mu. U mnie się spełniały jak diabli! Ale może dlatego, że gdzieś zawsze działał mechanizm samospełniającej się przepowiedni, jak się działo źle to było stabilnie.
Uff.
Wiem, że będzie lepiej. Po prostu chciałabym, żeby to "lepiej" było teraz.

Bambi92 W stronę Słońca 21 listopada 2023, 10:43

W ubiegłym tygodniu zrobiliśmy rozszerzone badanie nasienia. 2 miesiące po antybiotyku. Wyszła morfologia 1%, ruchliwość delikatnie lepiej niż w marcu. Ale w marcu morfologia wynosiła 6%... Nie wiem czy to kwestia antybiotyku czy żylaków. Stary chce iść na zabieg jak najszybciej. Zalecenia od androloga mieliśmy takie, żeby w grudniu zrobić rozsrzeone badania i fragmentację DNA. Plus hormony. Więc embolizacja najwcześniej w styczniu. A mnie już niecierpliwość straszna bierze. Nie chcę czekać, chce działać. Jeszcze w tym cyklu "odpoczywamy" po histeroskopii. Taka bezczynność mnie rozwala. Niby mamy co robić, po remont i przygotowanie do przeprowadzki trwają na całego, ale Wy wiecie. To nie jest priorytet. 😞

Najbardziej męczy mnie świadomość upływającego czasu. Co mogę teraz zrobić? Na pewno zamówić suple dla Starego, ostatnio nic nie brał. Muszę dokopać się do rozpiski Claire albo wrócić na wątek Męskie sprawy. Bo androlog to zapisał TenFertil. Chyba za malo?

Powoli myślę też o badaniach KiRów i trombofili. Porozmawiam o tym na wizycie w grudniu. Teraz mam jeszcze do powtórki prolaktynę, dodatkowo prolaktynę PEG, antdrostetion i kortyzol.

Przerażają mnie koszty tych badań - w szczególności ze względu na to, ile kosztuje też wykończenie domu. Z drugiej strony nie chce tracić czasu. Wiem, że ten wpis to jedna wielka presja, która nakładam sama na siebie. Ale to też plan, który chce zrealizować żeby wiedzieć, że zrobiłam co mogłam.

Za to w pracy zrobiło się spokojniej. Albo mnie po prostu mniej rusza, to co się tam dzieje. Angażuje się w minimum spraw. Po tych ostatnich akcjach nie mam motywacji, po prostu. Zawsze byłam wzorem pracownika, teraz zobaczymy jak to jest nim nie być. Haha. Ciekawe ile wytrzymam w tym 😜 Pewnie krótko, jestem zbyt odpowiedzialna osobą.

Odpoczywając po zabiegu dużo myślałam o priorytetach. Praca mnie ostatnio niszczyła. Doprowadziła do bezsenności. Bez sensu tak żyć. Z drugiej strony, ciężko ją zmienić. Fajne oferty nie trafiają się często. Chcę teraz spróbować postawić na siebie i dobro mojej rodziny. Tak jak robią ludzie, którzy mają dzieci.

Za tydzień ta wielce wyczekiwana przeze mnie konsultacja dietetyczna. Jak już za nią płacę, to powinnam się zaangażować i realizować zalecenia. Ostatnio u mnie leżały podstawy, czyli sen i aktywność. Plus ten stres w pracy. Trzeba to naprawić, jakoś krok po kroczku.

Edit: Siesiepy dziękuję 💞


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2023, 10:31

Nasz Dzidziuś ma 2,79 cm, GA: 9+4 (wg transferu 9+5, więc prawie że idealnie), FHR: 166 bpm. Jest już taki małym Misiaczkiem, widać było jak rusza nóżkami. Niesamowite uczucie. Niesamowita ulga. I wzruszenie na twarzy Męża.
11 grudnia mamy prenatalne, wcześniej w międzyczasie ogarniamy Nifty Pro. Mam też szereg badań do zrobienia, głównie wirusówki. Mam też od przyszłego tygodnia schodzić z leków. Proga boję się odstawić :/ Muszę o tym poczytać.
No i mam kartę ciąży :-)

Nie ma w nas żadnej dzikiej euforii, dalej mało w ogóle rozmawiamy o ciąży i jesteśmy w trybie "czekamy", ale dzisiaj nam wystarczyło jedno spojrzenie i jeden uśmiech do siebie.

23 cs, 10 dc

Ten cykl chyba pójdzie na zmarnowanie...od wtorku mam grypę, więc zamiast działać...leżę, piję herbatę, biorę leki...
Przy najmniej staram się odpoczywać, ale musieliśmy w dwa dni urlopu pozałatwiać sprawy z mieszkaniem, a wczoraj byłam u lekarza i w aptece...niby nic, ale było to dla mnie bardzo męczące...
Dawno tak źle się nie czułam, jeszcze do tego kwestią starań...no niby jest szansa, że wydobrzeję przed owu, ale z powodu masy leków, które teraz biorę może lepiej byłoby odpuścić...

Jutro jeszcze odpoczywam w domu, może w końcu temperatura spadnie...

Jagoda2023 Drugie dziecko 21 listopada 2023, 17:47

Witajcie.
Zdecydowaliśmy się z mężem na drugie maleństwo, tak w zasadzie z dnia na dzień ;) traf chciał, że trafiliśmy na dzień po owulacji (wg kalendarza ovu).
Mówiłam mężowi, że jest w tym miesiącu z apozno raczej, on mówił, że "a zobaczysz..." chciał nawet się zakładać ,że w tym miesiącu zajdziemy w ciaze:)
Od tygodnia mam zgagę lekką i mdłości. Okres ... myślałam, że powinnam mieć w tą sobotę, ale teraz spojrzałam w kalendarz i jutro powinnam dostać @. Łaaaaa :D dziś zaczęły trochę boleć mnie piersi. Ale nic oprócz zgagi i miłości nie mam. Brzuch też nie boli.
W czasie jajeczkowania nie miałam bólu jajników, ale i w ubiegłym miesiącu mnie nie bolało.
Miesiączkę mam regularną, więc.... jutro rano test? :)

Jagoda2023 Drugie dziecko 23 listopada 2023, 12:39

21.11.23 robiłam test pink strumieniowy 12dpo (aplikacja wskazala owilacje)-negatywny. OVU pokazywało że powinnam dostać @ wczoraj 24dc (średnio 26dni trwa). Nie dostałam. Ale liczę że może być błąd i w sobotę może przyjść.
Dziś objawow nie mam. Trochę czasami w podbrzuszu dziwnie pobolewa. Ale inaczej niż na @.
Biust delikatnie boli przy uciskaniu... trochę ciężko na brzuchu.
Czekam... poczekam może do soboty z testem...choć nie wiem czy wytrzymam :) 😀

Jagoda2023 Drugie dziecko 23 listopada 2023, 16:28

Plamienie, na wkładce delikatne barowe plamienie... czy to od zagnieżdżenia się zarodka? Hm... miesiączka zawsze rozpoczynała się na czerwono i to spora ilością, a kończyła plamieniem brązowym... wracam z pracy...kupiłam test zobaczyny :) wieczór będzie albo miły albo smutny.

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 24 listopada 2023, 10:40

W środę było trochę ciężko psychicznie u mnie.
Miałam psychoterapię. Niby nic na niej obciążającego nie robiliśmy, ale opowiadanie o wszystkich sprawach, jakie aktualnie się dzieją, rozchwiało mnie całkowicie i długo nie mogłam się uspokoić oraz pozbierać.
Mówiłam o wszystkim. O wynikach biopsji, o stresach w pracy, o obawach co do tego jak aktualnie postrzega mnie szef, o koniach i problemach z ich sprzedażą, o problemach z sianem i tym, że zamiast skupienia się na swoim zdrowiu aktualnie będę się martwić o to, czy konie będą miały co jeść... Sporo tego się namnożyło.
Skończyłam terapię roztrzęsiona i długo nie mogłam się uspokoić. Uspokoiłam się dopiero leżąc na łóżku w ciemnym pokoju, słuchając ASMR do snu.

W nocy po przebudzeniu za to znalazłam kolejne zmartwienie. Mianowicie Program Prokreacyjny w jakim bierzemy udział i w jakim trafiliśmy o dziwo na bardzo dobre miejsce i specjalistów, prawdopodobnie zostanie zlikwidowany, a co za tym idzie - no chyba nas zostawią po prostu tak o, co nie? Bez dalszej możliwości diagnostyki i działań.
Statystyki są nieubłagane, wydano 45mln pieniędzy na urodzenie poniżej 700 dzieci w tym programie.
Żeby nie było, ogromnie cieszy mnie to, że prawdopodobnie wejdzie program dofinansowujący in vitro, ale nie samym in vitro przecież człowiek żyje. :( Miałam nadzieję jeszcze na kolejne badania (jak choćby genetyczne mutacje, powoli zaczynam mieć zalecone czy drożność), stymulacje czy kilka IUI. A skończy się na tym, że znowu zostanę bez swojego miejsca, swoich lekarzy i wsparcia. Co wtedy zrobię? Zapewne udam się do kliniki i za to wszystko po prostu zapłacę, bo nic innego mi nie zostanie. Nie rzucę się też od razu na in vitro, bo raz, że wyniki mamy dobre, a dwa, że to też wymaga podobnego nakładu finansowego co reszta rzeczy, mimo wsparcia finansowego od Państwa.
Znowu nie czuję się bezpiecznie, a już myślałam, że miałam swoją ostoję w tym zakresie i nie muszę się o nic martwić. Naprawdę czuję się zaopiekowana w tej placówce, w jakiej jestem.

Oprócz tego, jako że wczoraj był około 7dpo to zbadałam progesteron. Tzn w sumie to mógł być 6dpo i trochę teraz żałuję, że nie badałam tego jednak dzisiaj, ale trudno.
Wynik 11,60 ng/ml. Chyba trochę jestem zawiedziona. I niby wiem, że to kompletnie irracjonalne - w końcu dobrze wiem, że prog też wydziela się pulsacyjnie w ciągu dnia i zbadany 1h wcześniej mógłby być przykładowo dużo wyższy, ale jednak główka pracuje i nic na to nie poradzę. Więc zamiast się cieszyć wynikiem ponad 10, który oznacza na pewno owulację i to, że bez wspomagania tabletkami będę w stanie utrzymać ewentualną ciążę, ja sobie wbijam do głowy że mogło być przecież lepiej. Każda staraczka chyba tak ma. ;)

Wciąż nie ma wyników HBA i DFI. Chyba dzisiaj wieczorem będę po nie dzwonić, bo już równo miesiąc minął.

Za to przyszły wyniki IHC.
"Komórki nabłonka płaskiego wykazują zmiany o typie neoplazji śródnabłonkowej stopnia dużego HG SIL/CIN II - CIN III.
Wynik wybarwienia IHC w opisanym nabłonku: p16(+++), Ki67(+) na całej grubości nabłonka."
Czyli reasumując, mam przetrwałą infekcję wysokoonkogennym typem wirusa HPV, a moje komórki dzielą się nowotworowo. Ja. 28 letnia dziewczyna, która cytologię robiła sumiennie co roku z powodu nadżerki... :/
Czy to rak nieinwazyjny? Nie wiem. Do kwalifikacji stopnia CIN III wrzucili canciroma in situ jakiś czas temu i nie wiem czy podczas rozpisywania wyników stosują jakieś inne oznaczenie. Sądzę, że dowiem się 30.11.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2023, 15:05

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 20 listopada 2023, 01:04

37+ donoszona ciąża.

Jeszcze niedawno nie sądziłam, ze to możliwe. Jeszcze niedawno każdy bol, skurcz powodowal mysl, czy historia sie powtórzy. Dzis wiem, ze dwie choc podobne do siebie ciąże, wcale nie musza byc takie same.
I choc jeszcze jestem w wielkiej niewiadomej, choc jeszcze nie wiem, jak sie to wszystko skończy to jestem spokojna, bo ciaza jest donoszona. Jasne, niczego to nie zmienia. Sa wczesniaki, które swietnie sobie radzą i sa dzieci donoszone, które maja mase problemów, ale dziś jestem w miejscu, w którym nie bylam. W miejscu, które zabrala mi poprzednia ciaza. Dzis moge oczekiwać naglego odejscia wod, nasilania sie skurczy czy czegokolwiek innego, co zwiastuje porod. I choc nie mam gwarancji, ze wszystko skończy sie szczęśliwie i nikt mi jej nie da, to cudownym jest to oczekiwanie na TEN dzien.
Dzien, który zna tylko nasza druga corka. To ty malutka wybierzesz sobie dzien, w którym zechcesz poznac nas - swoich rodzicow, siostrę i cala resztę familii, która nie może sie Ciebie doczekać.

Jest mi ciężko, bardzo zle sypiam. Brzuch moze nie jest ogromny, ale jak na kogos, kto waży normalnie 45kg jest on.. utrudniający zycie. Jest mi ciezko, ale wytrwam, bo czym jest tydzien w porównaniu z latami, które nas czekaja? Te dni, nawet cala ciaza, to tylko ulamki naszego wspólnego zycia, które choc dzis sa dla mnie ciezkie, zostana rozmyte przez te nowe, pelne radosci, az pewnego dnia, gdy zostanę zapytana jak zniosłam ciaze to nie bede już pamiętać tego samopoczucia.

Jeszcze tylko trochę, jeszcze tylko kilka dni i nasza rodzina znow sie powiększy ❤️

Prawie 7 miesięcy
Wieki mnie tu nie było, a Jaś zaraz kończy 7 miesięcy 🙈 To był jednocześnie najpiękniejszy, ale i najtrudniejszy czas w moim życiu. Od początku było trudno, najpierw dopadły go kolki, płakał z przerwami od 18 do 22 kiedy już padał ze zmęczenia, ale przynajmniej ładnie spał w nocy, po 3, 4 a czasem 5 godzin, a ja mogłam się wyspać, potem przyszedł 4 skok rozwojowy i sen się popsuł i nie naprawił się nadal 🤣 Potem Jaś przestał jeść i zaczął się mój dramat, każdy dzień zaczynał się od myśli czy moje dziecko coś zje, karmiłam go na śpiocha, bo inaczej płakał, ale nie jadł, butli nawet nie próbował ciągnąć. Strasznie ulewał. Ostatecznie okazało się, że wędzidełko jest do podcięcia, mimo, że wcześniej sprawdzało je kilku "specjalistów" i wszyscy mówili, że ok. Niestety uraz do jedzenia pozostał i tak walczymy każdego dnia, teraz w nocy je pierś, a w dzień moje mleko z butli, bo w końcu w miarę nauczył się jeść z butelki. Kolki minęły z czasem i żadne leki nie pomagały jedynie czas był dobrym lekarstwem. Wszyscy mi mówili, że z czasem jest trudniej, ale nie jest, jest łatwiej, nie wiem dlaczego mnie straszyli, bo ja uważam, że teraz jest o niebo lepiej. Przez 4 miesiące wszystkie drzemki były na mnie, tylko w 1 miesiącu spał sam, teraz wszystkie drzemki są w łóżku beze mnie, a ja mam czas żeby odpocząć i też potrzeba było czasu żeby nauczył się drzemać w dzień sam. Wcześniej wieczorne zasypianie wiązało się z godzinami kołysania, teraz zasypia sam, ja tylko leżę obok, czasem potrzeba 15 minut, czasem godziny, ale nie trzeba już kołysać. Na początku jazda autem jak nie spał wiązała się z płaczem, teraz jak nie śpi to się bawi.🤷‍♀️ Dlaczego nikt mi nie powiedział, że z czasem będzie łatwiej tylko wszysycy mnie straszyli?
Nie mówię, że zawsze jest super, bo czasem potrafi jęczeć cały dzień 🙈 ale jest kolosalna różnica. Kocham tego małego człowieka najmocniej jak się da, mimo, że czasem brakuje mi cierpliwości. Nie oddałabym go za nic na świecie, każdy jego uśmiech wynagradza mi przepłakane dni. A te momenty kiedy wtula się we mnie i daje mi mokre buziaczki są najwspanialsze na świecie 🥰 Cała rodzina zakochana jest w Jaśku. Mój mąż sprawdza się super jako tatuś, pomaga mi bardzo i od początku tak było, nie mogłam wybrać lepszego taty dla naszego syna ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2023, 09:51

Prawie 13 miesięcy
Bardzo Wam dziękuję dziewczyny za te komentarze. Nie czuję się jak wariatka wiedząc, że tylko moje dziecko tak nie śpi 🙈
Ale dzisiejszy wpis też będzie narzekający 🙄
Od 1 września Jaś poszedł do żłobka, pierwsze trzy dni chodziliśmy razem na 2 godziny, pięknie się bawił, wogle nie zwracał na mnie uwagi, mogłam nie istnieć. Ciocie mówiły, że Jaś to wcale nie będzie miał problemu z adaptacją... Po trzech dniach poszedł sam, wszedł sam na salę i od razu do zabawek, po godzinie dzieci zaczęły płakać i on też do tego stopnia, że nie można go było uspokoić, no i kolejne dni to dramat. Wcale się nie bawi, siedzi tylko przy ciociach, ba podwórku siedzi w wózku, wogle nie chce wyjść do dzieci, ciągle popłakuje, przy oddawaniu go jest ryk 😭 Serce mi pęka, zastanawiam się czy nie zrezygnować, chociaż wiem, że to może minąć i powinnam wytrwać. Nie spodziewałam się, że nawet oddanie do żłobka będzie takie problematyczne, gdzie u nas lęku separacyjnego raczej nie było, a teraz tragedia. Po powrocie do domu idzie na drzemkę (bo w żłobku jest tylko 2h), a potem bawi się jakby nigdy nic, normalne, uśmiechnięte dziecko 🤷‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2023, 09:51

Nn Nadzieja na szczęście 22 listopada 2023, 15:52

10cs, 28dc, 12dpo
Chyba kotłujące się myśli muszą znaleźć ujście tu 🙄 chociaż boje się pisać, boje się myśleć .. marzyć ..
Okres powinien przyjsc wczoraj lub przedwczoraj, nie ma, nie czuje się na niego, nie czuje się też zbytnio inaczej, poza wczorajszymi mdłościami z rana (niezbyt mocnymi) i dzisiaj podobnie ale bardzo delikatne, to jedynym objawem zbliżającego się okresu są powiększone i bolesne, tkliwe (tylko chwilami) piersi .. nie wiem co myśleć, dzisiaj test - wadliwy😂 nie pokazała się żadna kreska ani 1 ani 2 🤷🏼‍♀️ to znak żeby poczekać ?
Tempka nie rośnie trzyma się w granicach, chociaż stresem napawało mnie dzisiejsze mierzenie, nie chciałam żeby spadła, ale też nie wzrosła jak większości na początku..
Ciezko jest nic nie myśleć, nie nastawiać się, ale wiem że może być po prostu tak że się przesunie i tyle .. ale zastanowilo mnie zachowanie naszej suczki od 2-3 dni, bardziej niż zwykle chce być obok, sprawdzac czy wszystko ok, kładzie mi się na brzuchu, przytula, chce pieszczot, czyżby?..
Boje się rozczarować, pewnie tak będzie, a jednocześnie mam ochotę zwlekać z testem, ale jak nic się nie zmieni to jutro pewnie sprawdzę co i jak 🤫🤞 boje się że byłoby to zbyt piękne, ale głowa mi buzuje od myśli i emocji, Mężowi niewiele chce zdradzić 🫢 trochę wie ale chciałabym zrobić niespodziankę jeśli się uda, plan mam od początku starań
Trzymajcie kciuki 💚

Madzigaw88 Może tak ma być 24 listopada 2023, 12:42

Ehh a takie wiązałam nadzieję z cyklem który rozpoczął się 28.10 termin ewentualnego porodu na moje urodziny i rocznicę ślubu....no ale nie stety 😭
Trochę a może i bardzo mi smutno i przykro że tak od maja sobie wmawiam dlaczego nie teraz bo może ma być tak że może nie w maju a w czerwcu prezent na dzień taty...minoł czerwiec i nic nadzieja w lipcu prezent na urodziny i ślub...nic z tego w sierpniu wraz z roczkiem Małej a tyle figa z makiem, wrzesień i myślenie wróciłam do pracy i pewnie będzie niespodzianka aż głupio.... PUDŁO NIC Z TEGO 🥺🥺🥺 Październik....a może prezent dla męża taki przed 40 i na urodziny 6 latka...EEE ZAPOMNIJ NIE MA TAKIEJ OPCJI 😭
ROŚNIE WE MNIE CORAZ większy żal i myśl a bo może jak ma być Jadzia 2 to idealnie tak jak ona w wakacje na moje 36 urodziny na rocznicę ślubu ależ wiązałam z tym cyklem nadzieję OGROMNĄ i tak samo się Ogromnie przejechałam 😭😭😭
I znów mamy 2dc i kolejny raz sobie wmawiam a może to przez to że mąż powiedział w tym cyklu że ja bym wolał w grudniu taki prezent pod choinkę 🎁🎄
Przez chwilę mam napady takiej euforia 😃😃😃 MOŻE TAK MIAŁO BYĆ.... MOŻE TO MA BYĆ PREZENT 🎁🎁🎁 NA ŚWIĘTA POD CHOINKĘ 🎄🎄🎄
Ale za chwilę Entuzjazm opada i myślę PO CO ja wiąże znów nadzieję tym bardziej że 🐵 wypadnie w grudniu 22/23 więc idealnie na prezent a jak znów będzie nic z tego po co ja się nakręcam a mąż znów mi mówi mów że się uda i na pewno tak będzie i jestem w kropce ☹️


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2023, 20:59

4 dzień stymulacji

No i stało się, rozpoczęliśmy procedurę in vitro.

Miesiączka przyszła z opóźnieniem w poniedziałek wieczorem, dlatego lekarz kazał uznać wtorek jako 1 dzień cyklu. Od środy robimy zastrzyki. Podajemy bemfolę - na zmianę raz 150, raz 75 jm. Choć sama bez problemu mogłabym to robić, poprosiłam męża o pomoc. Całe przygotowania dotyczą głównie kobiety, więc chciałam, by był w tym wszystkim ze mną. Zgodził się, jakby było to coś oczywistego. Igiełki są bardzo cieniutkie, a samo wkłucie jest bezbolesne i trwa dosłownie parę sekund. Godzina 20:00 to czas, w którym robimy codziennie razem jeden kroczek na przód.

W piątek, 24.11., byłam na pierwszym usg w klinice. Widać było powiększające się pęcherzyki, dużo pęcherzyków. Doktor uznał, że ładnie reaguję na stymulację i uzyskamy prawdopodobnie dobry efekt. Widzę, że wybrał delikatniejszą i prawdopodobnie trochę dłuższą metodę, żeby zminimalizować ryzyko hiperstymulacji, bo jestem w grupie ryzyka. Trochę poplotkowaliśmy i jak zawsze wyszłam z uśmiechem na ustach 🤍

Od poniedziałku, 27 listopada, dochodzi nowy zastrzyk, ganiran. Tym razem mamy robić go rano. Jest to tzw. antagonista, mający na celu zapobiegnięcie przedwczesnej owulacji. 30 listopada zaplanowana jest kolejna wizyta z usg, podczas której ustalimy dokładny dzień punkcji.

Póki co czuję się świetnie, nie towarzyszą mi żadne nieprzyjemne objawy. Zastrzyki nie bolą, a wręcz zbliżają nas z mężem do siebie. Jestem spokojna i wdzięczna za wszystko, co się teraz dzieje. Od kilku dni żadna zła myśl nie pojawiła się na dłużej w mojej głowie. Oczywiście mam świadomość, że nie wszystko może pójść zgodnie z planem, bo już nie raz dostałam od życia po tyłku. Ale na dzień dzisiejszy nie skupiam się na tym, nie ma to sensu. Póki co wszystko się układa i to się liczy. Małymi kroczkami do celu.

Pierwsze zabawy w śniegu zaliczone :D radość przeogromna, uśmiech bezcenny ❤ gdy na niego patrzę,na tę szczęśliwą buźkę to nadal nie wierzę, że on jest mój. Jest absolutnym spełnieniem marzeń, najpiękniejszym majowym prezentem ❤ długo podczas starań się zastanawiałam czy warto poświęcać wszystko,gdy nie wiem czy się uda? Pewnie każda z nas ma takie myśli. Ja dzisiaj wiem,że było warto. Wiem,że odmienił mój świat. Wiem, że mam dla kogo żyć i walczyć. Wiem,że teraz będziemy wspólnie zwiedzać świat i spełniać marzenia, ciesząc się z małych rzeczy ❤ niedługo pierwsze Mikołajki i święta Bożego Narodzenia, które będą już świadome. Nie mogę się doczekać,bo błysk szczęścia i radości w jego małych oczkach sprawia że zapominam o wszystkim co złe i o całym smutku.

W grudniu 3 rocznica śmierci G. 💔

Życzenia.

Od zawsze obrzydzało mnie dzielenie opłatkiem. A do tego w tym roku znów zmierze sie z życzeniami, sama ich nie lubię składać,a teraz jakby bardziej. Wiem co będzie nam życzone. Wiem,że w dobrej mierze.
Ale nie mam ochoty na to kompletnie.
Ostatnio pochłania mnie wir pracy, staram się nie myśleć o następnej miesiaczce.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2023, 16:53

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)