4dpt...
Moment pogodzenia z losem, wiem że nic nie zależy ode mnie...
Wierzę, że jeśli ma się nie udać, przeprowadzisz mnie przez to... 💔

Jutro pierwszy facelle, gdyby miało się udać, 5dpt powinnam zobaczyć cień cienia... 🙏 błagam...

Błagam, niech to się uda 🙏🙏🙏 jeśli to możliwe błagam o sukces🌈, jeśli nie, błagam naucz mnie żyć po porażce 😢


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2024, 22:54

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 23 sierpnia 2024, 14:58

8+6

Już jestem w domku.
Sprawdzili jeszcze raz - serduszko malucha pięknie bije 176 razy na minutę - i ok 13 dostałam wypis.
Oczywiście tuż przed wyjściem przy podcieraniu zobaczyłam jakiś podbarwiony śluz, ale mam nadzieję że to po prostu jakieś resztki wyleciały po dzisiejszym badaniu. Wiecie, wziernik, usg, dodatkowo od środy luteina dopochwowo... Choć przyznam czuję brzuch troszkę okresowo - no ale wiadomo, wszystko tam rośnie. W badaniach nie było żadnych nieprawidłowości.

Mam nadzieję, że teraz będzie spokojniej.

W poniedziałek mamy wizytę u naszego głównego doktora, we wtorek umówiłam się na NFZ, żeby wziąć skierowania na badania.
Powolutku idziemy do przodu.


Zostań z Nami 🙏🙏🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2024, 21:49

14 dni długiego oczekiwania minęło. Jak mi mąż zapowiedział, że nie robimy nic, żeby dowiedzieć sie wcześniej o wyniku transferu, myślałam że nie podołam i zwariuje z domysłów. Chytrze zamówiłam 15 róż z gołym korzeniem i dzień po dniu wysadzałam je na nowo utworzonej rabacie, różance :) nie myśląc zbytnio o niczym wiecej niż co do tych róż dosadzić.
I nastał najpiękniejszy dzień w Naszym życiu, bo caly czas jesteś Maluszku z Nami ❤️

14 dpt - beta Hcg 2382 mlU/ml
Objawów brak :) zaraz po wynikach ogarnął mnie dziwny spokój i trwa do teraz, taka spokojna wewnętrzna radość:)
Powtórne badanie w klinice po jutrze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2025, 17:30

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 14 kwietnia 2024, 15:30

Za każdym razem niezmiernie wzrusza mnie to, że tabletki acardu to malutkie, urocze serduszka.
Ktoś wpadł na pomysł, by w tak tanim leku postawić na taki kształt. I dzięki temu nawet nie wie, że sprawia mi tym radość przed snem, gdy tylko wyciągam blister by zażyć tabletkę.
acard.jpg

Moje przyszłe niedoszłe i nieistniejące w żaden sposób do tej pory dziecko - powoli idę do Ciebie.
Poświęcam siebie w nadziei, że w końcu któraś droga mnie do Ciebie doprowadzi, skoro pierwsza i najprostsza tego nie zrobiła.
Mam ogromne nadzieje, że to poświęcenie nigdy się na tobie negatywnie nie odbije...


pannacottasellznak5.jpg

Oddaję się w wir przemyśleń podyktowanych muzyką.
https://www.youtube.com/watch?v=ahV2wjO48vA&t=148s


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2024, 15:31

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 10 stycznia 2025, 16:38

27 dc

Wizyta kwalifikacyjna za mną. Zgoda jest, dokumenty podpisane, krew oddana, leki kupione. Cieszę się i jednocześnie boję. Stymulacja od przyszłego cyklu i jak dobrze pójdzie to transfer też.
Nie przypuszczałam że mnie to spotka, ale wzruszam się że jestem coraz bliżej

Nn Nadzieja na szczęście 15 kwietnia 2024, 12:55

16cs, 12dc
W sumie z opóźnieniem ale chciałam tu zachować wyniki męża, aż nie moglismy uwierzyć że wszystko jest w normie, bardzo się ucieszylismy.
Jednocześnie na social mediach zobaczyłam kolejne 2 ciąże i jeszcze mnie to rusza i dobija, bo czemu wszystkim tak wychodzi, ale może trzeba się zacząć cieszyć tym co jest 🤷🏼‍♀️ może to że jesteśmy "sami sobie" antykoncepcja może warto korzystać, potem może być inaczej 🤔 milion myśli się kotłuje, ale jednak staram się szukać pozytywów,
W końcu czuje się lepiej, więcej mi się chce i oby to tak zostało jak najdłużej ✊🏼
Czas upłynnienia <60 min (<=60min)
Objetodc (ml) 3,50 (>= 1,4 ml)
Lepkosc wzmożona (prawidlowa
PH 9.0 (>= 7,2)
Komorki okragle <5 mln/ml ( <5)
W tym leukocyty <1 mln/ml (<1)
Aglutynacje brak
Agregacje brak
Elementy komorkowe brak
Koncentracja 53,20 (>= 16 mln/ml)
Całkowita liczba w ejakulacie 186,20 (>= 39 mln)
Odswtek zywych plemnikow 87 % (>= 54%)
Ruch postepowy szybki 25.21%
Ruch postepowy wolny 28,53%
Ruch niepostepowy 14,54%
Nieruchome 31,72%
Plemniki prawidlowe 4% (>= 4)
Plemniki nieprawidlowe 96% (<=96)
Indeks terztozoospermii 1,39 (<2,09)
Wady glowki 93%
Wasy wstawki 30%
Wady witki 9%
Krople cytoplazmatyczne 1


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2024, 12:56

15 miesięcy

Mała nauczyła się chodzić, muszę przyznać że baaaardzo na to czekałam ☺️ Czas na podwórku jest czasem ulubionym, brudzenie się, próby jedzenia piasku, kamieni i trawy są na porządku dziennym 😂

Coraz więcej umie mówić, naśladować zwierzęta, łatwo uczy się różnych gestów, jak dawanie całusków, grożenie paluszkiem czy rozkładanie rączek by dać znać, że czegoś "nie ma" ☺️ Coraz bardziej umie się zająć jakąś zabawką, uwielbia oglądać książeczki, uwielbia zwierzęta, a robienie im "tuli tuli" to obowiązek 😄 jest otwarta, towarzyska, zawsze uśmiechnięta do innych.

Aaaaale żeby nie było tak kolorowo 😂 Ma nieraz prawdziwy problem ze spaniem. Albo zaraz po tym jak zaśnie muszę 50 razy do niej biegnąć, bo się wybudza i nie działa nic oprócz cycka by ją uśpić z powrotem, albo wybudza się np o 3:00 i nie śpi przez 2-3h. Albo budzi się kilkanaście razy w nocy. A nieraz mam combo i jest wszystko naraz 🫣 teraz już pół nocy śpi w swoim łóżeczku, a pół nocy z nami w łóżku, bo byłam naprawdę padnięta tym wstawaniem do niej. I niby mogłabym próbować ją odstawić od piersi mając nadzieję, że ten sen się polepszy ,ale z tyłu głowy mam, że jak się nie polepszy to będę w kropce, bo teraz chociaż jakiś sposób jest żeby ją uśpić z powrotem 🫣 a drugie przeciw jest takie, że ja lubię tą naszą bliskość, lubię karmić piersią, i miałam zamiar robić to jak najdłużej... Ogólnie te noce to ogromna próba dla mojej cierpliwości, bo nic nie jest w stanie wyprowadzić mnie aż tak z równowagi jak brak snu. Nieraz jak czuję, że to na mnie już za dużo, to "dyżur" siedzenia z nią po nocach przejmuje mój mąż..

Za niedługo Dzień Mamy🌷Wiem już ,że mąż zorganizował nam sesję zdjęciową, więc będziemy mieć kolejną piękną pamiątkę 🩷

04.12.2024 🍀
26dc
5dpt⏸️
20241204-104257.jpg

Nie wytrzymałam do jutra. Jutro mam zrobić betę dla kliniki. Cóż, będzie pozytywna 🥹
Czułam, że tam jesteś.
Czułam moment zagnieżdżenia 3dpt późno wieczorem. Charakterystyczne uczucie i pobolewanie brzucha i pleców na dole, które czułam w dwóch poprzednich ciążach.
Na razie na chłodno, ale i tak cieszę się, że jesteś ❤️ zostań ze mną i rośnij, błagam 🙏
Żeby tym razem było wszystko dobrze ✨️


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2024, 12:11

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 20 stycznia 2025, 20:29

Drogi pamiętniku!
Odstawienie nasennych leków idzie źle, nie umiem bez nich spać. Melatonina narazie nie działa, nie wiem jak to mam zrobić. Generalnie jest gorzej niż chcialam zeby było, chodzenie na fitness wymaga ode mnie wiele. Nie umiem się zwlec często z łóżka, tak jak dziś, miałam iść na 9, ale nie dałam rady, żyje w swojej głowie za bardzo, nie umiem przełamać tego lenistwa ? Czy cokolwiek to jest. Dziś dodatkowo zdołowała mnie myśl, że I też ma jakąś znów manię. Jesteśmy złamani, czy to z powodu dzieciństwa, nie wiem, może. Ale ciężko się ogarnąć życiowo, gdy głowa siada. Ja naprawdę nie wiem, jak się ogarnąć, co zrobić, żeby było lepiej...
Dajcie mi siłę...

5dpt...
Pękłam i zrobiłam test 🤯
https://zapodaj.net/plik-kb8mRLzZqC

Zbyt piękne, żeby było prawdziwe.
Bielsze nie będzie.

10.04.2025
22+0 tc

Jeden z dni, na które dłuugo czekałam 🤍

Byliśmy dziś na badaniach połówkowych. Nasz synek waży już 468 g i mierzy około 26-27 cm. Jest całkowicie zdrowy, a wymiarami znajduje się na 50-60 percentylu. Serduszko jest poprawnie zbudowane i bije z prędkością 141 bmp. Ułożył się główkowo – tak czułam, bo nogami kopie mnie zazwyczaj nad pępkiem po prawej stronie. Ruszał się całe badanie – wywijał nóżkami, przykładał rączki do twarzy, kopał w głowicę usg. I widać było, że to na pewno chłopczyk 😃 Ma takie śliczne małe stópki i dłonie do wycałowania. Szyjka jest długa, bo 4,7 cm, w pępowinie pięknie przepływa krew.

Gdy wyobrażałam sobie tę wizytę w myślach, cicho liczyłam, że uda nam się podejrzeć synka w 3D. W dodatku dziś przed badaniem śniło mi się, że mogliśmy w ten sposób zobaczyć jego kolor oczu (😅) – były bursztynowe, prawie takie same, jakie ma jego tata. Dzisiaj okazało się jednak, że maluszek jest na tyle aktywny i ciągle zasłania rączkami twarz, że w połączeniu z łożyskiem przed jego buzią nic by nie było widać. Dostaliśmy jednak kilka przepięknych filmików i zdjęć – nie mogę się na nie napatrzeć 😊

Jeśli chodzi o przygotowanie wyprawki, totalnie mi się z nią nie spieszy. Kiedyś myślałam, że w ciąży wpadnę w szał oglądania malutkich ubranek, wybierania wózków czy dekoracji do pokoiku. Snułam plany o pisaniu osobistego pamiętnika i robienia cotygodniowej dokumentacji w postaci krótkich filmików. Jakby to ładnie ująć – nic mi z tego nie wyszło 😅 Związane jest to prawdopodobnie z niemałym strachem, który towarzyszył mi aż do drugiego trymestru. Teraz ciężko byłoby to wszystko nadrobić i zebrać myśli z tamtych dni. Jedyny rytutał, jaki zachowaliśmy, to comiesięczne zdjęcia na tle okna, gdzie widać zarys mojej sylwetki. No i na tyle regularnie zamieszczam tu wpisy, że chyba w wolnym czasie przeniosę je na papier, dodając kilka prywatniejszych szczegółów i zdjęć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2025, 23:15

Wracam do regularnego pisania. Jako jedyne, zawsze mi pomagało poukładać myśli w głowie. Jak to wpis po długiej przerwie - chaos chaosem poganiał.

Mam ataki paniki. Stoję na skrzyżowaniu na czerwonym świetle, w samochodzie, jako kierowca i zaczynam wyć, łapią mnie bezdechy, mam ucisk w klatce piersiowej. Nie mogę oddychać. Czy to zawał? Nie, to atak paniki. Tyle mam na jednej, malutkiej, krąselkowej głowie.

Mała ma podejrzenie epilepsji. Od zawsze na zmęczeniu "latały jej oczy", czasem łapała zawieszki, stwierdzaliśmy, że ona tak ma. Dopiero fizjoterapeuta, jak to zobaczył przez przypadek, powiedział, że to nie jest normalne i żeby iść do pediatry. Pediatra bardzo skrupulatnie wypytała o objawy i "skierowanie do neurologa wystawiam, podejrzenie epilepsji". Wyszłam z gabinetu i całe 10 minut do domu przeryczałam. Stałam pod domem i jeszcze chlipałam, ale musiałam się ogarnąć przecież i nie ryczeć przy dziecku. Potem na weekend to jakoś odcięłam - wyparłam, kij wie. Bo nawet to sobie na głos powiedziałam - mam za dużo teraz, żeby jeszcze myśleć o epilepsji. A potem na parkingu pod jakimś budynkiem wybuchnęłam na jakiś, w gruncie rzeczy drobiazg powiedziany przez Męża. 25 minut płaczu i walenia w kierownicę. Dojechałam jakoś na ścianę, przeorałam ciało, było lepiej.

Mój Mąż ma Aspergera. Żyję z dwoma aspergerowcami pod jednym dachem. Kurna mać. Nawet nie wiedziałam, że można mieć łatwiej. Że ten jego upór, brak emocji, brak znajomych (JAKICHKOLWIEK) to jest asperger, to czasem w żartach rzucałam (jeszcze z czasów przedmałżeńskich, przedstaraczkowych). A teraz ma namiary na osoby, które prowadzą TUSy dla dorosłych (Trening Umiejętności Społecznych), nakaz psychoedukacji (faktycznie się za nią wziął poprzez czytanie szybckiej książek o ASD), ale pojawiają się te jego odloty w to, że to moja wina, że on jest normalny i muszę to zaakceptować, że "Aspie" tak mają i nic się z tym nie da zrobić, że go sobie wybrałam.

A ja po prostu nie mam siły i mam ataki paniki. Nie mam siły na więcej, a przecież jest więcej - jest szef bardzo menda ostatnio, jest coraz więcej pracy w takim samym zespole osobowym i czasowym, jest gdzieś tam tęsknota za normalnym spotkaniem z innym człowiekiem i gadką szmatką, ale tak, żeby to ktoś mnie zapytał "Co słychać? Ale tak naprawdę, co słychać?", jest gigantyczne pragnienie posiadania większej ilości dzieci, jest coraz więcej zmarszczek, zmęczenie, niewyspanie.

Halo, świecie, wiem, że wiesz, gdzie jestem, bo widzę Cię i widzę kolejne lekcje od Ciebie. Ja ich nie chcę, ja chcę świętego spokoju. Proszę daj mi święty spokój. Proszę.

Twoja zmęczona i spłakana, Krąsi.

Rośnie Nasz Żuczek 🥹 Beta 6dpt 81.2 🥰 Progesteron cienizna, 10.2 ( biorę 3x2 besins, łącznie 600 ). Po konsultacji z lekarzem dorzuciłam duphaston 3x1 i luteinę 2x1.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2024, 12:52

Dzisiejsza beta w 11 dpt 930 mIU/ml
Następne badania dla kliniki w 21dpt i wtedy będzie Wizyta z usg.
Moj maly Ray of hope😁

Naszego Synka w niedzielę wzięła karetką do szpitala🫣 nocna pomoc odmówiła w zasadzie wsparcia i po opisaniu sytuacji kazali dzwonić na 112. Czy dobrze? Tak, myślę że szczególnie przy małych dzieciach lepiej być nadgorliwym niż żałować. Ba, ostatnio jakbyśmy nie wezwali karetki to Bóg raczy wiedzieć czy by mu się sepsa od mega zakażenia nie rozwinęła, także jestem przewrażliwiona. Obeszło się bez hospitalizacji, wypis na własne żądanie, bo summa summarum wyszło, że prawdopodobnie miał nagłą gorączkę niewiadomego pochodzenia. Prawie przelewał mi się przez ręce, oczy zamknięte, toporny oddech i jęk. Przestraszył nas, bo jeszcze dwie godziny wcześniej zjadł całą miseczkę rosołku z mięsem i innymi dodatkami. Tylko, że nasz termometr uparcie pokazywał 36,9-37,3C żadnej gorączki🤷 czoło chłodne, nie spocone. Żałuję że nie wyjęliśmy drugiego, albo takiego pod pachę to byśmy mieli porównanie. Ratownicy zmierzyli na skroni to wyszło 38,3C no ale umówmy się, że też nie temperatura do takiego odlotu jaki Synek zaprezentował🫣 Już ponad dobę jest bez przeciwgorączkowych i mniej kaszle, więc idzie ku dobremu.

Dzisiaj pojechałam do Centrum Onkologii na TK. Miałam numerek skierowania, zostałam zapisana przez samego lekarza, podchodzę do okienka i słyszę, że mam mieć skierowanie papierowe, bo inaczej mnie nie przyjmą....noż k....elektornifikacja Polski level -1🙄🫣🤦 do tego potrzeba wyniki mocznika i kreatyniny. Niby wiem o tym, ale nikt mi nie wspomniał że mam zrobić prywatnie, albo przyjść wcześniej na takie badanie krwi przed samym TK🫣 udało się zdobyć skierowanie, a badania wykorzystano sprzed 2ch miesięcy. Ciekawe czy zgodnie z procedurami, bo coś mi chodzi po głowie, że powinny być mniej przeterminowane🤔 ale grunt że zrobili. Teraz czekam na decyzję o ewentualnym leczeniu. Na miesiąc L4 z radioterapią kończącą tą niewesołą historię chłoniakową się nie pogniewam🫢

Kilka dni temu moja młodzież zachorowała na wirusowe zapalenie oskrzeli (możliwe że z tym było powiązane nagłe zachorowanie Synka). Wczoraj po kontroli córka miała jeszcze dziś zostać w domu na inhalacjach, ale ogólnie jest ok i jutro ma zielone światełko na przedszkole. Jako że mąż został z dziećmi na łącznie 3h które mi zajęła cała wyprawa do COI, to oczywiście przeżył straszny stres, nerwy i jest bohaterem....znaczy on tak uważa, a ja nie mam za grosz empatii bo zamiast go docenić, skrytykowałam go za to, że zabrał córkę na lody 🫣🤦 tak, ledwie wyleczona i nadal kaszląca zażyczyła sobie lodów, a on nie widzi w tym nic złego. No i się mega pokłóciliśmy, bo ja go nie doceniłam, jestem beznadziejna (to wiem i bez tego oświadczenia mezowego) i krytykuję na dzień dobry, zamiast cieszyć się, że wszystko się udało - czyt. dzieci żyją i nie zgubiły się, a synek nie zapłakał się na śmierć..chyba, bo nie wiem.
Żeby nie było,mój mąż na prawdę robi masę rzeczy w domu. Zakupy, pranie, sprzątanie, śmieci, zajmuje się dziećmi w razie potrzeby, a do tego wszystkiego stara się pracować. Pracuje w urzędzie ale głównie zdalnie lub na zagranicznych delegacjach, ostatnio często z powodu polskiej prezydencji.
No ..a jak już o tym mowa, to ja nie żądam peanow pochwalnych za to, że zostaje z dziećmi sama na przykład od niedzieli do czwartku, albo od wtorku do soboty. Ale mam szczęście, że mąż mnie nie krytykuje za to że jestem złą matką jak wraca z tych wyjazdów. Faktycznie szczęściara ze mnie 🫣

Ogólnie separacja w domu. Dzieci mi szkoda, bo mąż najpierw rzucił reklamówka z zakupami tak, że pękła śmietanka zalała klatkę schodową, a później tak się na mnie wydarł, że córka że strachu uciekła na kanapę i przy okazji nabiła sobie mega guza na czole, a synek cały się telepal jak mąż rzucał zabawkami 🫣 no w furię wpadł. Wiem, że ja go krytykuej czasami, ale on każde zwrócenie uwagi, odezwanie się, że coś można zrobi inaczej, traktuje jak krytykę. Wysł mi zdjęcie z tej nieszczęsnej kawiarni i widzę że Synek śpi w wózku cały zapakowany, więc mu tylko napisałam żeby go odwinął chociaż z szalika....no i tym samym zarzuciła mu że jest złym ojcem i go skrytykowałem, a ja kurczę tylko pomyślałam że pewnie zajął się córka i zapomniał młodego lekko rozebrać a w lokalu goroca jest. No to już się nie odzywam, bo strach coś powiedzieć 🤫

21 stycznia, 21:37 - roczek Antosi, nasza córeczka jest już taka duża 🥹🎂.

Obiecałam wpis urodzinowy, więc nawet jak nie mam siły to napiszę cokolwiek!
Stary niestety sprzedał nam przeziębienie, więc i ja i Tosik mamy dzisiaj zatkany nos, katar i kaszel... Jakby niedawne trzy tygodnie przeziębienia były dla mnie za krótkie to dostałam coś nowego w gratisie 🤦🏻‍♀️. Na szczęście Tosik czuje się trochę lepiej niż mama, chociaż i tak dzisiaj ma straszną mamozę, przez cały dzień chciała być u mnie na rękach, spać na mnie, nawet jak bawiła się na macie to musiała siedzieć u mnie na kolanach albo się o mnie opierać. Ale rozumiem i wspieram, mi jest ciężko z chorobą, a co dopiero takiemu maluszkowi.

Nigdy nie sądziłam, że macierzyństwo będzie takie piękne, a zarazem takie wymagające. Że oprócz tego, że mam możliwość tulić i patrzeć na moje dziecko, to gdzieś za rogiem czają się nieprzespane noce, niewystarczająca ilość czasu dla siebie czy podświadomy wieczny strach o tą małą istotkę.
Ten rok pokazał mi co to jest bezgraniczna matczyna miłość, jak bardzo można kochać kogoś, kto przecież jest z nami dopiero parę godzin, dni, tygodni, miesięcy, rok... Pokazał też jak bardzo serce matki drży o każdą głupotę związaną z dzieckiem i jego rozwojem - jak bardzo boli mnie to jak Tośka jest przeziębiona i kaszle, jak będąc noworodkiem miała w nocy problemy z brzuszkiem, jak ząbkuje i przez to jest w złym humorze... Niby to takie pierdoły, bo przecież na szczęście nie dzieje się jej żadna krzywda, nie jest poważnie chora, a mimo to gdybym mogła to zabrałabym jej każdy ból, każdą łzę czy każdą chwilę gorszego samopoczucia...

Rozmawiamy często ze Starym i nie możemy się nadziwić, że wyszła nam taka cudna córka. Wiadomo, że dla każdego jego dziecko jest najlepsze, więc nawet nie będę o tym dyskutować 😉. Ale naprawdę, Antosia jest tak cudowną dziewczynką, móc patrzeć jak codziennie nabiera nowych umiejętności, jak pięknie rośnie, jaka zaczyna robić się samodzielna... To najpiękniejszy dar z możliwych 🥹. Stary chyba też w tej miłości przepadł całkowicie, uwielbiam patrzeć na jego relację z Tośką, ta dwójka jest po prostu dla siebie stworzona 🩷.

Trochę chaotyczny wpis, ale już tak na koniec:
Córeczko🌈, dałaś nam najpiękniejszy dar jaki mogliśmy dostać, bycie Twoimi rodzicami to zaszczyt i mam nadzieję, że nigdy nie będziesz musiała powiedzieć, że jest inaczej! Ty tylko rośnij zdrowa i szczęśliwa, nabieraj umiejętności, baw się, a o wszystko inne zadbają tata i mama, o nic się nie martw 🥹.

Amira Gdzie mój bocian... 15 kwietnia 2024, 15:57

31dc

Nie było mnie tu trochę, musiałam chyba odpocząć od tego wszystkiego...
Dzisiaj testowałam... Niestety, test wyszedł negatywny. Zważywszy na to jak się czuję, naprawdę miałam nadzieję, że w końcu się udało. Dziś temp 37.05, wrażliwe sutki od 5 dni, ciągnięcie jajnikach... Ale niestety test ujemny... Co mogę jeszcze dodać ? Chyba tylko tyle, że czuję się fatalnie. Musiałam się wypłakać po zobaczeniu bieli na teście, tym razem ten negatyw ruszył mnie bardziej, bo ostatnio moja przyjaciółka oznajmiła mi, że wpadła... Już będzie miała 3 dzieci... Po prostu wpadła. I to z problemami hormonalnymi, bez monitoringów, bez żadnych starań, zastrzyków... Po prostu zwyczajnie wpadła... A ja ? A ja czuję się zepsuta, nie potrafię już się tym nie przejmować, bo ten ból chyba jest na tyle silny, że wykańcza mnie od środka. Co jest ze mną nie tak ? Przez tą sytuację odcięłam się na kilka dni od niej, żeby nie musieć za bardzo przeżywać...czy zrobiłam dobrze ? Nie wiem... Wiem, że tego potrzebuję w tym momencie.

Tak bardzo boli 😔
7 dpt bhcg <2,3

Nic, nawet nie drgnęło, byłam dobrej myśli... Była piękna blastka, były dodatki do transferu i cała fura dostępnych leków żeby zwiększyć szanse.

Nie udało się.

Chyba nic mnie tak nie pociesza jak myśl, że wchodzi ta refundacja.
Nie wiem czy dam radę podejść w czerwcu, w tym roku czy w przyszłym ale przynajmniej mam możliwość spróbować.
Nie mamy już ani grosza na dalsze starania z własnej kieszeni także pozostaje we mnie iskierka nadziei na przyszłość.

Dziś dotarły wyniki badania na trombofilie. Wcześniej nie było w przesyłce patyków do tego badania.
Ale ważne, że jest.

Screenshot-20240318-092423-Samsung-Notes.jpg


Acard, heparyna chyba do transferu. Ciekawe tylko co z tym faktem zrobi mój lekarz...
Teraz widzę jak bardzo tamten transfer nie miał prawa się udać. Co coś wymyślę do badania, to wychodzi coś nie tak.
Wychodzi na to,że powinnam podejść do transferu z obstawą lekową. Accofil, acard, heparyna?

Do tej pory zbadane:
kariotyp✅️
immunofenotyp ✅️
badania infekcyjne✅️
Frax na łamliwy chromosom x ✅️
krzywa cukrowa i insulinowa ❌️
Kir ❌️
HLA-C ❌️
Trombofilia: PAI ❌️
🔜 cross march, ANA3, allo mlr, biopsja endometrium

Czekam na rozpoczęcie nowego cyklu, kwestia dni. Po odwołanym transferze brałam luteinę przez 7 dni, teraz od trzech dni już wróciłam do estrofemu i go przyjmuje dowcipnie do kolejnej wizyty 04.04.
Jeśli wszystko będzie ok to wtedy decyzja kiedy transfer.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2024, 08:37

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)