Sheelie Moje życie 10 czerwca 2024, 20:25

Cześć.
Dawno mnie tu nie było. No ale cóż nie miałam czasu pozbierać się i napisać co u mnie .
Mój Synek rośnie jak na drożdżach. Codziennie nowe " słówka " tworzy w postaci głużenie , ze ślina czy bez.. wszystko jedno heh kocham słuchać jak co rano opowiada co ma to powiedzenia mi .
Ważny 6400 kg ma 63 cm zwrotu i zaniedlugo stkunie 4 miesiące jemu..
A co dopiero go urodziłam... jak ten czas szybko leci .
Jeśli chodzi o męża to się poprawiło.. znacznie lepiej już jest.. myślę że musiał sobie to przemyśleć wszystko i poukładać.
Stara się i synek już go też akceptuje .
Uśmiech mojego syna jest najlepszy .
Kocham być mama chociaż czasami to wykańczające...
Koleżanki z pracy doszukują się jakiś chyba " wad " u mojego Kacpra..
Pytają się cały czas czy jest " zdrowy " nie w kontekście przeziębienia itd tylko czy jest zdrowym chłopcem i dobrze rozwijającym się. Nie mam pojęcia dlaczego się doszukują tego .
Nie wytrzymałam i napisałam jednej że przesadzają z tą ilością pytań o jego zdrowie bo jest w 100 % zdrowym chłopcem i żeby powiedziała to całej mojej zmianie s pracy aby się koleżanki nie martwiły o mojego syna . To chyba głupio jej się zrobiło.
Myślałam wogole że mam taką koleżankę od serca.. pomyliłam się.
W tajemnicy powiedziałam jej ze idę na drożność jajowodów .. gdy jeszcze się staraliśmy z mężem.
Czaicie że wypaplała to dziewczynie która też się stara ? Rozumiem chciała pomóc no ale ja myślałam że to co pisze do niej to zostaje pomiędzy nami .
Widocznie jest tak jak mówiła że w pracy nie ma koleżanek .. są tylko znajome twarze .
Pozdrawiam was mocno . I życzę miłego wieczorku :)

39+5

Dziś o powitaliśmy wyczekanego synka!!! 10/10, 3030 g, 54 cm


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia, 16:06

Rok temu o tej porze leżałam na sali poporodowej po cięciu. Tymczasem nasz Promyczek leżakował na OIOMie w inkubatorze z odmą opłucną, zwichnięciem splotu ramiennego, podejrzeniem niedotlenienia...po drodze w ciągu pierwszych miesięcy doszło podejrzenie niedosłuchu i wada wzroku. Dziś z tych stresów zostały nam okularki😎, a reszta to przeszłość💪. Cudowny zdrowy Łobuz. 10150 g. wagowo 68 percentyl. Powoli włącza mu się lęk separacyjny, mama musi być na widoku (i ja to lubię....na razie🙃) cyc też jeszcze potrzeby, ale głównie do usypiania i na pocieszenie, chociaż karmimy się dość regularnie co 3-4h. Kocham mocno mocno, ale i tak najfajniejsze dzisiaj było to, że wieczorem udało mi się poczytać Córeczce bajkę, a nawet trzy bajki na dobranoc. Najbardziej doceniam to, że Synek jest coraz bardziej mniej wymagający, co procentuje moim czasem wspólnym z Córeczką. Chwilo trwaj, bo dzieci tak szybko rosną i wyfruwają z domu ....

Hibiskus Czy ja też mogę...? 12 czerwca 2024, 13:21

To czekanie mnie wykańcza. Nie potrafię normalnie funkcjonować, ciągle chce mi się płakać, nie potrafię przyjąć normalnie informacji o czyjejś ciąży lub porodzie. Dzisiaj drugi raz robiłam zastrzyk z FSH...coś jakby zaczyna się dziać, ale bardzo leniwie....Jak znowu się nie uda to się załamie :(

Edit: 13.06
Czuję oba jajniki, a jest to trzeci dzień zastrzyku z FSH. Mam taką nadzieję, że tam coś wyrośnie, nawet chciałabym, żeby wyrosło 3-4 pęcherzyki, bo wtedy byłyby większe szanse na powodzenie. Do tej pory na 1 i 2 stymulacji rosło mi tylko po jednym pęcherzyku. Ale pierwszy raz czuje oba jajniki na raz, do tej pory zawsze to był tylko prawy, nawet jak owu była z lewego. Nie wiem co to oznacza...ale to, że je czuję trochę mi poprawiło nastrój, bo wczoraj byłam już załamana


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2024, 20:07

Próbowałam wskoczyć na staraczkowe tory, ale to chyba jednak nie dla mnie... Nie umiem się odnaleźć 😶‍🌫️

Kolejny wymaz i kolejne załamanie nerwowe.
Nadal mam Enterococcus faecalis tym razem HAR GE i S. Liczba kolonii: dość liczna. Wrażliwy na Ampicylinę, której nie mogę przyjmować, Wankomycyna, Nitrofurantoina oraz Teikoplanina. Trimetoprim WZE, a Gentamycyna oporna. Dodatkowo pojawiła się Cndida albicans, której liczba kolonii jest liczna. Widocznie, pojawiła się po globulkach recepturowych, w których nie było żadnego leku przeciwgrzybiczego. Doktor stwierdził, że tym razem trzeba podać globulki recepturowe z furaginą. Jestem załamana, ponieważ w takim przypadku, obawiam się, że furagina nie wystarczy. Liczyłam na to, że doktor skieruje mnie na oddział, aby podać dożylnie Wankomycynę. Nie chcę myśleć ile czasu jeszcze będę z tym walczyć oraz ile jeszcze pieniędzy i nerwów stracę na to wszystko.

Spuromix A może to już czas? 15 listopada 2024, 14:07

Beta spadła do 73...
Po wizycie wszystko ok, jest czysto. W przyszłym tygodniu określić jeszcze raz betę czy spadła do nie ciążowej...
Możemy zacząć z antykoncepcją i po 3-6 msc zacząć starania jeszcze raz...
Po wizycie troszkę zalała mnie fala smutku... Nie tak miało być... No ale z drugiej strony poczułam ulgę że to nie ciąża pozamaciczna, że nie będzie potrzebny żaden zabieg... No i tli się mała iskierka nadziei że jak zaczniemy starania po antykoncepcji to będzie szybka piłka...

Ironwoman Na linii startu 20 lutego 2025, 20:39

Trzeci trymestr. Wszystko zaczyna się robić bardzo realne. Zaczęłam szkoły online rodzenia. Czytam książki. Mam już trochę rzeczy dla maluszka. Tylko dalej czuję ten stres. Chyba już tak zostanie, poradzę sobie z tym. Zmagam się też z rozejściem spojenia łonowego. Jak to lekarz powiedział „jesteś w ciąży to ma boleć” przez ból nie śpię nawet przez to nie poszłam dziś do pracy.

Czekałam, czekałam i się doczekałam.
Jestem już po histeroskopii.
Nie było wiadomo czy się odbędzie, bo mój cykl się rozjechał. Moje cykle trwają 26 dni, obstwialiśmy z lekarzem miesiączke pomiędzy 7 a 10 października, dlatego datę zabiegu ustaliliśmy na 18 października. Od 20dc przez 5 dni plamiłam ale plamienie nie przerodziło się w okres tylko znikło. Czekałam aż pojawi się krwawienie, dni mijały aż mi się wydawało, że te plamienie to był tak skąpy okres i zabieg przepadnie, ale jednak w 30dc krwawienie się pojawiło, a 6dc odbyła się histeroskopia, zgodnie z planem, wyliczone co do dnia 😅 nic dziwnego, że organizm zwariował po sztucznych cyklach i ciążach biochemicznych.
Po zabiegu czuje się dobrze, jestem troszkę otępiała po narkozie, brzuch nie boli, delikatnie krwawie.

Po zabiegu dobre informacje. Wszystko wygląda w porządku, macica jest odpowiednich rozmiarów i kształtów, endometrium jednorodne, bladoróżowe, a ujścia jajowodów niezmienione. Bardzo mnie cieszy, że to nie tutaj leży problem i anatomicznie wszystko jest dobrze.
Kolejne badanie z listy odhaczone ✅️

Mam już wyniki badań.
Cross match 35.7% ( w maju 39.1%)
Allo mlr 48.3 % ( w maju 0.0%)
Cytokiny, z których nic nie rozumiem. Wyczytałam tylko, że il10 odpowiada za ochronę zarodka, a il2 za atak. Dużo tam strzałek raz w górę, a raz w dół. Nie znam się, wyniki pozostawiam do oceny immunologowi.
20241015-141937.jpg
Cieszy mnie, że allo tak wzrosło. Natomiast cross match nie spadł prawie wcale, taki spadek to nie spadek, może w tym tkwi problem.
Czekam na wyniki poziomu białek, możliwe że nie dotrą na wizytę za tydzień bo laboratorium nie ogarnęło, ja też nie zwróciłam uwagi, że nie zostało wystawione zlecenie na to badanie, więc dwa tygodnie czekałam na wynik czegoś co nie było badane... gdybym nie zadzwoniła do labu to nawet bym nie wiedziała, bo po zalogowaniu na portal pacjenta do tej pory nie ma wyników, a na stronie apc były już 07 i 16 października.
Krew na to badanie oddałam dzisiaj, czas oczekiwania do 14 dni roboczych, poprosiłam o zaznaczenie na cito ale to badanie wysyłkowe i nie dają gwarancji, że będzie szybciej. Najważniejsze wyniki mam. Jestem ciekawa zaleceń i tego kiedy będziemy mogli podejść do transferu 🤔
Czy będzie jeszcze w tym roku?


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2024, 18:21

Nigdy nie myślałam że spadek bety uznam za dobry wynik....
Spadła o 17%, to więcej niż graniczne 15%...
Wypis na własne zadanie był dobrym pomysłem, nie wydarzyło się nic złego... może jedynie 2 spędzone na badaniach, gdzie nikt nie wiedział co ze mną zrobić.... ale lepsze to niż tydzień na oddziale... 😉.
Teraz 3-4 tygodnie i beta powinna być nieciazowa... jedyne czego się teraz boimy to jakieś dziwne bole brzucha, sporej ilości krwi no i tego że beta przestanie spadać... ale podobno szanse na to są małe...
Największy minus metroteksatu to 3 miesiące czekania... ale może to lepiej? Może tamtą ciąża była za szybko? 😔
Wiem jedno, chce spróbować jeszcze raz...🙏

Nieprzejrzysta Niepewność 16 czerwca 2024, 08:22

16.06.24r. 5 dc.- 5 miesiąc starań zakończony teraz miesięczna przerwa i zobaczymy. Nie tak wyobrażałam sobie czerwiec... Mam teraz wizytę w poradni kardiologicznej, pół roku temu myślałam, że na pewno będę w ciąży i, że będę pod dobrą opieką. Głupia ja! No cóż - życie pokazało swoje zdanie. Coraz bardziej mnie to boli i coraz bardziej się obawiam, że nasze próby mogą się przedłużyć o wiele dłużej niż myślę. Przecież statystyki mówią, że w ciągu 6 miesięcy 80% par zachodzi w ciążę... Nam został jeszcze 1 miesiąc i to po przerwie... Wątpię, żeby się udało. Nie wiem jak ja zniosę miesiąc bez starań, mam nadzieję że szybko mi to zleci 🥺 W czerwcu robiłam badania na anemię i oczywiście, że mi wyszła. Dość poważna, zażywam tabletki od tygodnia i jak na razie w czasie miesiączki jest okey, nie wiem czy to ma na to wpływ, ale wydaje mi się że tak. Miałam bardzo ciężkie okresy odkąd zaczęliśmy się starać, czemu? Nie wiem, też jestem ciekawa. Może się coś zadziałało, a następnie nie chciało iść dalej bo coś blokowało? Mogę tylko gdybać.
Na początku lipca umówiłam się do ginekologa, zobaczymy co mi powie. To już jest jakiś krok. Mam nadzieję, że nie oleje sprawy i nie powie, że mam się martwić jak minie rok 🙄Bo lekarze są do tego zdolni.
Wiem, że siedzi we mnie dużo emocji i będę musiała mieć taki dzień na wypłakanie się. Całe moje życie jest ciężkie, każdy mój cel, który chce osiągnąć ma pełno problemów... Mam poważny problem w domu rodzinnym z siostrą, która się rozwodzi, nie chce żeby to na mnie bardzo wpłynęło, chociaż zauważyłam już, że się budzę w środku nocy i o tym myślę... Ehhh. Chciałabym mieć luzackie życie, bez przejmowania się przyszłością i przeszłością...

Minęło wiele miesięcy odkąd pożegnałam się z poprzednią kliniką. Właściwie to dr pożegnała się ze mną, bo wyczerpała wszelkie możliwości wykrzesania czegoś z mojego endometrium. Przenieśliśmy zarodek do innej kliniki, pogadaliśmy z lekarzem, który niby jest u nich najlepszy. Oczywiście obiecał cuda na kiju. Zdecydowałam jednak o dłuższej przerwie. Znalazłam pracę, do której chodzę z przyjemnością (żeby było śmiesznie dotyczy pieczy zastępczej), bardzo zaangażowałam się w studia, skończyłam psychoterapię i leczenie antydepresantami, wyjechałam na wymarzone wakacje. Pełni wiary i nowej energii wróciliśmy do kliniki po jedyny zarodek jaki uzyskaliśmy w Invicta.

Co się zmieniło? A no nic 🤦 Już trzeci miesiąc dr bawi się z moim endometrium. Dostaję śmieszne dawki estrogenów, które ledwo dociągają endo do 6 mm. Tłumaczę doktorowi, że wcześniej przyjmowałam dwa razy większe i to nadal nie dawało efektu. Pokazywałam mu zalecenia z innej kliniki i zdjęcia usg endo, a on się tylko uśmiecha i mówi, że zostaje przy swoim. Finalnie, w tajemnicy przed nim, dokładam sobie jedną tabletkę i to nadal jest za mało. Daję mu ostatni miesiąc zabawy i później czuję w powietrzu awanturę. Nie mam czasu na jego wymysły, bo jestem za stara i już to wszystko przerabiałam.

Powrót do kliniki spowodował bałagan w głowie. Łapie doły, których bardzo się boję. Jestem znów bardzo nerwowa i wracam pamięcią do procedur, ciąż i poronień.
Często czytam podpowiedzi o adopcji. Nie wykluczyłam tej możliwości i nawet rozpoczęłam rozmowy. Póki co ośrodki z nas rezygnują i każą pytać za kilka lat! Niestety ku radości mojego męża, który nie wyobraża sobie przechodzić tego procesu. Poza tym moja historia jest na tyle trudna, że odpadnięcie na którymś etapie jest niemal pewne.
Zostaje mi udawać, że dobrze się w życiu bawię jako studentka i pracownik pieczy zastępczej. Oczywiście wróciły też choroby grubego kalibru, z końskimi dawkami antybiotyków. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać 🤷🤦

W czwartek estradiol 24.. był to 6 dc wiem ze może jeszcze urosnac ale czuję że to kolejny cykl bez starań będzie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2024, 07:54

Niestety transfer świeżaka nie powiódł się... Nie ukrywam, że jest mi przykro, ale myślałam, że będzie gorzej. Te dwa lata starań już mnie chyba trochę uodporniły. Czekam na telefon od lekarza co dalej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2024, 11:31

https://zapodaj.net/plik-5RbpTPfdEj


Na pamiątke - 6dpt. Kreseczka pokazała się w trzeciej minucie. Za chwilę jadę na bete. Nie dociera to do nas, przyjmujemy bardzo,ale to bardzo na chłodno. Oby wszystko było tym razem dobrze🫶

Beta 25.88
Progesteron 23.38

Wciąż nie wierze, nie dociera do mnie. Czuję spokój mimo wszystko. Mimo, że aplikując cyclogest zauważyłam różowy śluz. Teraz lekko plamie w kolorze jasnego brązu. Jestem obstawiona lekami i nic na ten moment zrobić nie mogę więc pozostaje tylko czekać. Beta dla kliniki w czwartek i w sobotę.🤞


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2024, 14:32

Wianek Level up 18 listopada 2025, 16:17

15 dc, śluz nie zachwycał już w kolejnych dniach, chociaż jeszcze się pojawiał razem z wodnistym. Wczoraj chyba była owulacja, chociaż akurat dziś zawaliłam mierzenie temperatury, więc jest średnio wiarygodna.
Już się zaczynam niepokoić, że po raz kolejny się nie udało...

15w0d

Właśnie odebrałam pozostałe wyniki - niskie ryzyko jakichkolwiek wad 🥹🥳 Rośnij Kochanie zdrowo 🍋

15+1 tc

Przed chwilą przyszły wyniki NIFTY. Pod sercem noszę zdrowego chłopca 🩵

Dziękuję Ci, Boże 🤍🤍🤍

Dość dawno nie pisałam, ponieważ starania zdecydowanie odeszły na dalszy plan. Musiałam powalczyć z depresją, co jest cholernie trudną robotą. Żeby mieć czyste sumienie i nie zarzucać sobie marnowania czasu, próbowaliśmy naturalnie z monitorowaniem owulacji i śledzeniem endometrium. Statystyki są komiczne... na 9 cykli miałam dwie owulacje. Reszta to cykle bezowulacyjne lub z torbielami. O endometrium nawet nie warto wspominać. To tyle jeśli chodzi o moje naturalne możliwości.

Poza tym sporo się zmieniło. Mam nową pracę, w której jest mi naprawdę dobrze. Aż dziwię się, że coś takiego jest możliwe. Zaczęłam też studia magisterskie o czym od dawna marzyłam ale wszystko inne zawsze było ważniejsze. Próbuję żyć inaczej niż przez ostatnie lata. Po prostu staram się odwracać swoją uwagę od dziecka, na które szanse są znikome. Żeby nie powiedzieć, że żadne. Kurcze, nie jest łatwo się przestawić, a właściwie oszukiwać głowę, że już nie chcę być mamą. Ale jakoś trzeba to sobie wmówić.
Zawsze będę mieć wielkie pretensje do losu, że tak mnie potraktował. Jest we mnie ogrom żalu i goryczy. Sądzę, że tak już zostanie. Nie jest możliwe pogodzenie się z tym wszystkim.

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 25 czerwca 2024, 14:24

14+4

Ostatnie 1,5 tygodnia to był jakiś koszmar..
Po prenatalnych, na USG wszystko w porządku, żadnych odchyleń. Tego samego dnia poszlam oddac krew na pappe. Wyniki były juz w piątek, ale grzecznie czekalam az lekarz zadzwoni.
Tyle, ze.. W niedzielę przypomniało mi się, ze przeciez posiadam kalkulator ryzyk i sama mogę sobie sprawdzić co i jak.. To był blad, ryzyko T21 wyszło mi 1:84. Wiedziałam, ze ten kalkulator nie jest idealny, ale mylił sie niewiele w każdej z ciąż, więc nie ludzilam się nadzieja, ze bedzie lepiej.. Choć jak głupia stukałam te dane kilkanaście razy licząc na to, ze moze sie pomylilam, cos zle wpisalam.. Od tamtej pory na zmianę mialam bol glowy albo migrene. Czekanie na telefon od lekarza było jeszcze bardziej nerwowe. Nie moglam jeść, zastanawiając sie co zrobić dalej..
We wtorek, późnym popołudniem zadzwonił lekarz, zeby przekazać, ze ryzyko wynosi 1:72. Oczywiście, przejrzał USG raz jeszcze, nie dopatrzył sie żadnych anomalii, wnioskując, ze te ryzyka spieprzyla mi krew. Byc moze lozysko jest do d.. A ro akurat mógłby byc fakt, patrząc na moje poprzednie historie. Tego dnia podjęłam decyzję, ze zrobię SANCO. Oczywiście zalecona mialam amniopunkcje, ale uznalam, ze na nią przyjdzie czas, jeśli coś będzie nie tak w genetycznych.
I tak mijał dzien za dniem, kolejne bole głowy, migreny, wymioty, brak apetytu i logowanie sie, bo może jakimś cudem beda juz wyniki? I tak az do dziś..

Ale dziś juz wiem, że będziemy mieć zdrowego synka 🩵

I wiem, ze to tylko zwykła statystyka. Wiem, ze wiek, historia itd., maja ogromny wpływ na to wszystko, ale kurcze.. Nie umialam przejść obojętnie wobec 1:72.. W głębi serca czulam, ze nosze pod sercem zdrowego synka. Ale nie wybaczyłabym sobie, gdybym tego nie sprawdziła.

Blagam! Niech od teraz będzie juz spokojnie. 🙏

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)