Nieprzejrzysta Niepewność 28 lipca 2024, 06:22

28.07.24r. - dziś 15 dc, za kilka dni mam mieć owulację. Ale nie wiem czy z niej skorzystać... Bo nie przedłużają mi umowy 😐 Myślałam, że temat pracy mam pewny, kierowniczka mówiła na początku roku, żeby rozpisać urlopy, bo każdej przedłuży umowę. No, ale jednak tak się nie stało. Nie wiem co teraz mam zrobić. Boję się, że jak zajdę w ciążę to będzie nam trochę ciężko. Bo niby pracując miałabym płacone wynagrodzenie, a tu nic. Z drugiej strony znów mam czekać kilka miesięcy na starania? A i tak nie wiadomo kiedy zajdę 😟 Non stop problemy. Średni czas jaki szukałam pracy to ok. 3 miesiące. To dużo, zwłaszcza teraz jest martwy sezon to już w ogóle będzie ciężko.
Ehhh ☹️


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia 2024, 09:40

Ironwoman Na linii startu 8 sierpnia 2024, 20:14

Wyobraźcie sobie że zrobiłam test. I ukazała się druga delikatna…delikatna linia. Moja reakcja? -wadliwy test, w pracy stwierdziłam, że nie mogę być tak negatywnie nastawiona, poukładałam scenariusze jak mu powiem, jak spędzamy już szczęśliwy wieczór. Wróciłam z pracy i co ? Zrobiłam kolejny już negatywny. Głupia. Fakt faktem niby jest wcześnie, bardzo wcześnie bo 7dpo ale nie wiem co ja sobie myślę, temperatury do d.py, śluz też , niedawno przeszłam okrutną infekcję więc jak może być pozytywny test ?

Święta, Święta i po... To był fajny, rodzinny czas. Objedzeni po korek wracamy powoli do rzeczywistości :) W tym zabieganym czasie zapomniałam o wynikach badań, nadrabiam:

Morfologia ok, mocz ok, TSH - 1.9, odczyn Coombsa - nie grozi mi konflikt serologiczny, progesteron - 24.5, glukoza - 86. Nie ma się czym martwić, oby tak zostało 💪

3dpt
Wczoraj był kryzys, bo prog spadł na 18.4 moich 41.8... niby to logiczne, bo celowo nie brałam leków, ale głową wie swoje... biorę dodatkowo prolutex I czekam...
Z jednej strony chcd iść jutro badać proga, ale rozum mówi "nie rób sobie tego", bo już mnie kusi beta... ale kto normalny bada betę 4dpt? 🤯 we wtorek rano zrobię betę i kolejny raz będę próbować udawać w pracy se przecież nic się nie wydarzyło... boję się drugiej procedury... czy pogodze to z pracą? Czy to się uda? 🤯

Boże, błagam, niech ona nie będzie potrzebna.. jeśli to możliwe, błagam żeby ten transfer się udał... jeśli nasz inny plan, błagam, daj mi siłę go zrozumieć... 🤯

Córeczko, okruszku, pomóżcie mamusi, błagam, niech ostatni okruszek zostanie z nami tutaj... 🙏🙏🙏🙏

C.d...

Po powrocie do domu z hotelu ja nadal nie miałam odwagi żeby poruszyć temat drugiego dziecka. Co się dziwić w końcu tyle miesięcy żylam w "strachu" przed poruszaniem tematu a tu taka nagła zmiana.

Rozmowę ostatecznie rozpoczął On. Oglądaliśmy sobie tv, nagle zapauzowal film i taki zestresowany oznajmia że nie ma co tego odwlekać i żebysmy porozmawiali o drugim dziecku. Juz sama jego reakcja mnie zdziwiła bo nie rozumiałam czemu to on się stresuje ta rozmowa? W końcu to byłam w tym temacie na przegranej pozycji tyle miesięcy a nie on...

No więc bardzo skracając cała rozmowę, ale chce to sobie zapisać żeby nie zpominiec...
- Pojawienie się Mai na świecie bardzo mocno odbiło się na Oskarze, mimo wielkiej miłości i radości z dziecka nie mógł się przy tym pogodzić z tym jak bardzo jego życie się zmieniło i po prostu nie potrafił się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Mówi że dopiero od bardzo niedawna czuje się znowu szczęśliwy i ma dobry nastrój. Powiedział że sam miał dużo przemyśleń, że widzi że ja tematu drugiego dziecka nie odpuszczam mimo że o tym nie rozmawiamy (nie sprzedałam łóżeczka po Mai, trzymam za małe ubranka itd), że widzi też że jednak życie po dziecku wraca do normy i to szybciej niż by się spodziewał, że nasza relacja jest też coraz lepsza od porodu, że dajemy rade coraz więcej wychodzić wieczorami, Maya jest coraz bardziej samodzielna itd i w związku z tym doszedł do wniosku że drugie dziecko ostatecznie to nie jest zły pomysł, że na pewno będzie to z korzyścią dla Mai no i dla mnie skoro tego pragnę a on nie chce żebym miała do niego do końca życia żal.
Okazało się również że On ma już cały plan w głowie i ku mojemu największemu zaskoczeniu starania bez starań sam powiedział że powinniśmy rozpocząć od razu 💛

Od tej rozmowy minęło już 5 dni. W między czasie padło wiele pozytywnych słów z jego strony w temacie drugiego dziecka. Twierdzi juz że nawet jest teraz podekscytowany na myśl o staraniach, ciąży i tym co znowu nowego nas w życiu czeka - dla mnie to nadal jest wielki szok. To że jeszcze tydzień temu i o tej porze zamartwiałam się co dalej i jak go przekonać a tu nagle jesteśmy już po kilku stosunkach z finishem tam gdzie trzeba a dzisiaj lub jutro mam owulacje 😅

No i coz - gdzie ja w tym wszystkim jestem? Przeszczesliwa i zdezorientowana - no bo to tylko faceci mogą tak diametralnie zmienić zdanie w tak krótkim czasie w tak ważnej sprawie 😅 Jestem też zdystansowana - nie nakręcam się na nic. Czuję się jak podczas starań o Mayę, a nie tych pierwszych starań X lat temu z A... Jednego jesyem pewna - co ma być to będzie. Nie będzie żadnych większych "staran", będzie po prostu seks bez zabezpieczenia z finishem w środku. Jak będzie ciąża to super, jak nie to trudno. Nie wrócę nigdy do obsesji na punkcie ciąży, nie ma mowy - to był najgorszy okres w moim życiu. Jedyne na czym teraz bardzo mi zależy to po prostu zadbać o siebie, zacząć ćwiczyć intensywnie jak przed ciążą z Mayą, wrócić do względnej formy, żebym na wypadek ciąży dobrze się czuła w silnym i zdrowym ciele. I to tyle :)

Dzisiaj lub jutro mam owulacje, a dalej co ma być to będzie :) jak będzie ciąża to super, jak nie to trudno. I tak mam już wszystko co kiedyś wydawało mi się absolutnie nieosiągalne - mam DOSKONAŁĄ córeczkę i cudownego choć jak widać niezrównoważonego męża 😉💛

MakoMary86 Póki jest nadzieja 10 sierpnia 2024, 21:57

Ciąża zakończona 10 sierpnia 2024

Karo_27 Moja walka - wygrana? 7 sierpnia 2024, 20:47

I tak. Wczoraj zakwalifikowałam się do refundowanego transferu. I nic to, że ponieważ mamy zarodki sprzed 01.06.2024 będzie trzeba zapłacić za dodatki do transferu np. Embryoglue. Najważniejsze, że załapaliśmy się, bo i w naszej klinice już przestają przyjmować nowych pacjentów.

W ogóle to jest straszne. U mnie w klinice lekarze pracują teraz po ok 10h i zdecydowanie odbija się to na jakości, widac, że są przemęczeni :/ Miejmy nadzieję, że sytuacja się niedługo ustabilizuje i skończy się wielki boom na in vitro. Albo sytuacja zostanie rozwiązana w inny sposób...

Co u mnie? Brałam przez 10 dni antybiotyki: metronidazol i tarivid. Na początku źle się po nich czułam, wymiotowałam, ale potem, jak zaczęłam jeść przed lekami większe posiłki udało się dokończyć antybiotyk. Na razie nie planuję robić kontrolnej biopsji. Być może do tego wrócę, jeśli kolejny transfer się nie uda. Na razie zrobiłam sama dla siebie cytologię, posiewy z pochwy, żeby podejść do transferu w jak najlepszym stanie. Teraz planuję zająć się tym, żeby jak najlepiej się czuć w najbliższych tygodniach.

A więc... kolejną wizytę ok. 10dc umówiłam na 2.09. Mam nadzieję, że wszystko się uda i nic się nie przesunie - okres nie przyjdzie za wcześnie. A więc transfer nr 5, mam nadzieję, odbędzie się w pierwszej połowie września. Będzie to blastka 5.2.2. Mamy na ten moment 3 mrozaczki 5.2.2 i 1 - 5.1.2.

Czuję ulgę i nadzieję, że będzie lepiej. Że te antybiotyki coś zmienią, że moje samopoczucie będzie coraz lepsze i że może.. może... się uda?! Bardzo bym chciała. Ale nie zapeszam.

Tymczasem pod koniec sierpnia wakacje ❤️ Czas na relaks i zadbanie o swój organizm, który ma być przecież domem dla maluszka.

Na koniec: bardzo dziękuję każdej z Was, które tu zaglądacie, czytacie a nawet komentujecie! Bardzo dużo to dla mnie znaczy. Pomaga mi to nie tracić wiary i walczyć dalej, mimo trudniejszych chwil. Dziękuję.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2024, 20:50

Dzisiaj nasza 4 rocznica ślubu i owulacja 💛😉

09.08.2024
11dpt
beta 47.40 mIU/ml, progesteron 14.50 ng/ml 💔
Estradiol opadł mimo utrzymania tej samej dawki, progesteron badany przed poranną dawką leków, z pominięciem wieczornego prolutexu.

Nasze szczęście nie trwało długo, a cuda się nie zdarzają, nie Nam.
Przez chwilę pozwoliłam sobie uwierzyć w to,że jestem w ciąży. Fajnie było widzieć dwie kreski na teście ciążowym i obserwować jak ciemnieją, fajnie było doświadczyć pierwszych objawów ciąży. Mam nadzieję,że będzie mi dane doświadczyć tego jeszcze raz, tym razem na dłużej bo dziś znów czuje pustkę i ogromny strach o to co będzie dalej.
Boli, boli bardziej niż gdy beta od początku wynosiła okrągłe 0.

Kiedy rozmyślałam przed transferem obstawiałam, że albo się nie uda wcale, jak dotychczas, albo się uda, moje myśli nie brały pod uwagę, że uda się na chwilę, chociaż wiem,że straty niestety są wpisane w starania o dziecko. To jest cholernie niesprawiedliwe.
Czy cztery stymulacje in vitro, dwa nieudane transfery to było za mało nieszczęścia? Czy potrzebowałam doświadczyć ciąży biochemicznej, a co za tym idzie, trzeciej porażki?! Ile jeszcze trzeba znieść? Na ile wystarczy mi sił...
I tak czuje pewnego rodzaju ulgę, że po prostu ta beta spada, nie słabo rośnie dając złudną nadzieję... że skończyło się na tak wczesnym etapie, nie zdążyłam się jeszcze aż tak przyzwyczaić i pokochać.

Dziś jest ciężki dzień i kolejne dni też będą dla nas trudne. Płaczemy i się przytulamy, tak bardzo wierzyliśmy w tego Maluszka, tak bardzo daliśmy się nabrać,że tym razem będzie inaczej.
Jest tak samo, nawet gorzej, a dziś poraz kolejny usłyszałam od lekarza, że mu przykro i mogę odstawić leki.

Zostały Nam trzy ❄️. Czy wśród nich jest Nasze dziecko? Co jeśli nie? Co jeśli kolejne próby się nie powiodą? Co jeśli na kolejną procedurę zabraknie mi jajek? Aż boje się tak myśleć.
Trzeba wierzyć i mieć nadzieję, ale to tak trudne, gdy kolejny raz dostaje kopa w dupe od losu.
Zawalczymy! Nie poddamy się! Bo widok pozytywnych testów, wzrastającej bety, jest wart bez wątpienia tych łez, trudu i emocji.
Jest taka teoria, że jeżeli poprzedni cykl in vitro zakończył się ciążą biochemiczną, nie należy zwlekać z podejściem do kolejnego transferu, gdyż zwiększa to szansę na ciążę kliniczną, organizm pamięta tryb ciąża.
Nie wiem ile w tym prawdy, chciałabym jak najszybciej podejść do kolejnej próby ale najpierw immunolog musi się wypowiedzieć co dalej. Czy powtarzać badania, które można zrobić dopiero około 6 tygodni po transferze? Czy próbować od razu? Na razie się nie dowiem bo jest na urlopie jeszcze przez tydzień. Jesteśmy kroczek bliżej, wiemy, że doszło do implantacji, że jestem w stanie być w ciąży.
Musimy czekać, znowu te cholerne czekanie ⏳️

Maluszku, dziękuję Ci, że przez chwilę dałeś mi, Nam, ogromną radość i wzruszenie. Dziękuję za to, że byłeś i czułam Twoją obecność.
Nie chciałeś, nie mogłeś zostać 💔
Będziemy o Tobie pamiętać, zawsze!


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2024, 07:16

Domi94 Teraz będzie lepiej 🤞 10 sierpnia 2024, 14:40

10 dc
Drugi podgląd. Estradiol 677, progesteron 0,58. W lewym 14 pęcherzyków od 9 do 15 mm, w prawym 9 pęcherzyków od 8 do 16 mm. Za dwa dni kolejne badanie i podgląd i decyzja kiedy punkcja. Czy środa czy czwartek.

Po wcześniejszym podglądzie miałam małą załamkę, że 7 pęcherzyków to mało, ale wierzyłam że to jeszcze za wcześnie i może coś do dziś dorośnie. Nie myliłam się 🤞 dalej wyniki nie są powalające, ale ruszyły choć minimalnie. Lekarz też nie jest zadowolony, ale niestety endomenda spowalnia wszystko. Najważniejsze jeszcze przed nami. Wierzę głęboko, że będzie z tego chociaż jedno nasze dziecko.

4dpt...

To możliwe?
https://zapodaj.net/plik-doH4VpzG5m

Błagam niech to będzie prawda... 🙏🙏🙏🙏

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 27 grudnia 2024, 17:27

Spóźniający się okres i blade kreski na teście ciążowym, nawet z porannego moczu i kilka dni po terminie miesiączki, okazały się ciążą biochemiczną. Dzisiaj przyszło normalnie krwawienie. Trochę popłakałam, ale niedużo. Testy wychodziły tak blade, że wiedziałam, że nic dobrego z tego nie wyniknie, wiedziałam, że się skończy, więc chciałam żeby skończyło się jak najszybciej i najbezboleśniej dla mojej psychiki. Przynajmniej to się udało.

Oczywiście jest smutno, ale z drugiej strony wiem, że zapłodnienie jest u nas możliwe, że ta poroniona ciąża z maja nie była szczęśliwym i jedynym trafem. Mąż idzie w styczniu powtórzyć badania nasienia (te sprzed kilku lat, gdy się nawet jeszcze nie znaliśmy, ale robił je z powodu innych problemów, wypadały na granicy normy). Zastanawiam się, czy by nie dorzucić jeszcze badania fragmentacji DNA. Ja zaś zapisałam się na wizytę do lekarza określającego swój obszar zainteresowań jako poronienia nawracające. Termin na luty. W komentarzu formularza rejestracji wpisałam "konsultacja w sprawie poronień nawracających". Patrzyłam przez chwilę w to okienko, mając wiele emocji naraz w sobie. Nie sądziłam, że tak kiedyś będę określać swój problem. Choć pewnie wielu powiedziałby, że to nazwa ma wyrost, bo ciążą biochemiczna to nie poronienie... Ale oba te przypadki nastąpiły po sobie, więc chcę się diagnozować, bo to za duży przypadek. Dwie ciąże, żadna z nich nie dotrwała do porodu. Moze coś nie pozwala zarodkowi prawidłowo się zganieździć i rozwijać. Wizyta u lekarza w lutym.

Teraz jesteśmy u moich rodziców. Wigilię spędziliśmy sami, we dwoje, tak chcieliśmy. Nie mogę doczekać się powrotu do naszego krakowskiego mieszkania, choć wszędzie leżą porozkładane testy z dwoma kreskami. Może zachowam jeden, może wyrzucę wszystkie, jeszcze nie zdecydowałam.

W ryzach trzyma mnie myśl o tej wizycie w lutym. Mam nadzieję, że nada nam jakiś kierunek. Jestem w stanie wydać wszystkie pieniądze, by zdiagnozować przyczynę problemu. Dom możemy zacząć stawiać w wieku lat 40, urodzić dziecko, niestety niekoniecznie. Mimo że mam 26 lat, upływający czas mnie przeraża.

Domi94 Teraz będzie lepiej 🤞 12 sierpnia 2024, 18:48

12 dc
Trzeci podgląd . Estradiol 1496, progesteron 0,77. W prawym jajniku doszedł jeden pęcherzyk. Za dwa dni punkcja, dziś w nocy muszę przyjąć ovitrelle i w środę o 14 meldujemy się w klinice.

Lekarz na dzisiejszym monitoringu powiedział że mamy 70% na mrozaka. W sumie mój progesteron sobie skacze, więc w środę jeszcze zbadam rano i zobaczymy. Urlop mam zaplanowany na drugą połowę września, wyliczałam specjalnie jakby wypadł transfer mrozaka XD generalnie nie ma to dla mnie znaczenia czy będzie świeży czy odmrażany transfer, dbać będę tak samo. Buraki z arbuzem i imbirem już pije co drugi-trzeci dzień, więc jestem przyzwyczajona do tego koktajlu🍷🍸 skyr również jest moim przyjacielem, stety niestety słodycze proteinowe za cholerę mi nie wchodzą. W ogóle niezdrowe rzeczy w stymulacji działają na mnie gorzej niż zwykle. Przynajmniej nie podjadam za dużo👌

Sasanka55- Sasankowa mama 18 lipca 2024, 10:03

Moje Szczescie urodzone w 37tc wczoraj skonczylo swoj pierwszy miesiac. Od pierwszych chwil wiedzialam, ze oddalabym za niego zycie i ze nie da sie bardziej kogokolwiek kochac ❤️💙 Spelnilo sie moje marzenie- jestem mama najwspanialszego Synka

4dpt...
Po pierwszym transferze chciałam testować 8dpt, pękłam 6dpt...
Po drugim miało być 6dpt, pękłam 5dpt...
Po trzecim miało być te 5dpt... pękłam 4dpt...
Jeszcze kilka transferów i będę sprawdzać betę przed transferem 🤯

Nie liczyłam na wiele, przy farcie na lekka blada kreseczka i betę kolo 10...
Kreska pojawiła się szybko, była mocniejsza niż poprzednio... ale wtedy betę badałam betę następnego dnia i była 15... wiec zakładałam podobna ... na wyniki czekałam prawie do 19... beta 4dpt - 59.80 🤯🤯

Boję się bardzo, ale tak, jestem w ciąży... 4 ciąży... podobno donoszonych jest 50%... statystyki są po mojej stronie....

Boże błagam, Ty też bądź... nie zabieraj mi 3 dziecka... 🤯


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2024, 21:28

Ayayanee Hurricanes and Suns 22 lutego 2021, 11:15

No więc... Część :)

Pewnie nie będe zbyt regularna w wpisach ale cóż... Potraktuje ten pamiętnik jak rozmowe z sama sobą. Ciężko mi mówić o swoich uczuciach więc może łatwiej będzie mi o nich pisać?

Powoli dobiega do końca mój 3cs po poronieniu.
Kolejny szalony cykl.
Kolejny bezowulacyjny? Chyba.
Co prawda zrobiłam mało testów owulacyjnych i też ciężko było mi je jakoś pogodzić z pracą na zmiany... A moze poprostu głupio się tłumaczę?

1 cykl z costangusem i w sumie widzę zmiany.
Jest 'jakaś tam' dwufazowość.
Odczuwam bardzo delikatnie ale jednak wrażliwość sutków.

Wczoraj aplikacja zwróciła mi uwagę na powtarzający się ' ból' i podpowiada skonsultowanie z lekarzem...
Szkoda że mój lekarz chce mnie widzieć dopiero po pół roku jeśli nic ' nie zaskoczy'... Strasznie to irytujące. Szukam kogoś innego żeby porównać opinie... Myślałam o Wojciechu Trusz. Może ktoś kto tu przypadkowo wpadnie będzie miał jakąś opinie na jego temat?

15+4 🤰

Nasza córeczka waży 114g (15+2) i ma około 9.5cm od głowy do pupy 😊 ciężko było zmierzyć cokolwiek bo stała na głowie akrobatka 🤸‍♀️ i żadne łaskotki czy pukanie głowicą usg nie sprawiło, że zmieniła pozycje 🤭 nóżki zgięte, buźka zasłonięta rączkami, ciałko wygięte. Korzystaj póki masz dużo miejsca w brzuszku i możesz się swobodnie obracać i fikać, bo urośniesz i miejsca będzie coraz mniej 🥹 moja mama zawsze mówiła, że siedzę jak małpa, z kolanami pod brodą... może masz coś ze mnie i tak Ci wygodnie 🤭
Najważniejsze, że wszystko jest w porządku i na ten moment nie mamy się czym martwić. Łożysko się podniosło od ostatniej wizyty. Nadal jest nisko ale nie ma cech łożyska przodującego, więc wraz ze wzrostem macicy będzie się podnosić do góry. Szyjka ma ponad 4cm.
Przepływy też się poprawiły od ostatniej wizyty, więc mi ulżyło. Poczułam ulgę, że to co dociera do Ciebie jest wystarczające do prawidłowego rozwoju 🥰 taką ulgę, że weszłam do bejbikowego sklepu i przepadłam 😅 wyszłam z kilkoma ciuszkami, które są takie urocze i malutkie. Długo czekałam na ten moment, kiedy będę coś kupować dla swojego dziecka, chodziłam między wieszakami wzruszona, że mogę tego doświadczyć 🥹

W drugi trymestr weszłam z przeziębieniem 🤒 ciężko było bez żadnych leków, które zawsze brałam przy infekcjach ale dałam radę. Oczywiście smarkanie, kaszel i wymioty sprawiły, że znów pojawiła się krew, a potem plamiłam przez kilka dni. Dobrze, że mam detektor tętna, od razu przyłożyłam do brzucha i poczułam spokój kiedy usłyszałam serduszko. W takich momentach się przydaje.
Nie wiadomo skąd te krwawienie, może z wysiłku pękło jakieś naczynko, a łożysko nisko 🤷‍♀️ w USG nie widać żadnego krawiaczka, łożysko jest wyżej niż było. Liczymy na to, że już więcej akcji tego typu nie będzie.

Rośnij kochanie ❤️
Następne spotkanie 17.03.
Kolejne 07.04 połówkowe 🙊


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2025, 16:02

09.09.2024
10dpt betaHCG 45.2 mIU/ml, prog 33.90 ng/ml 😭
przyrost poniżej normy 44.2% 💔
Nie walczysz Okruszku 😔

W takie dni jak ten odechciewa mi się żyć, odechciewa mi się wszystkiego bo nic nie ma sensu. W takie dni jak ten zawijam się w koc i szlocham w poduszkę z bezsilności, złości i żalu.
Nie mam siły walczyć.
Ale też nie umiem się poddać.
Cholernie się boje, że nigdy nie będzie mi dane zostać mamą i z każdą porażką tracę nadzieję, że kiedykolwiek się uda.
Z każdą porażką również jeszcze bardziej chce spróbować kolejny raz.
Czasami chciałabym tak bardzo nie chcieć, oddać się w ręce losu ale nie potrafię.

Nie mam pojęcia o co w tym chodzi. Dlaczego tak się dzieje, dlaczego po prostu nie może być dobrze. Dlaczego Nam nie zdarzają się cuda.
Rok temu we wrześniu miał być pierwszy transfer, był zaplanowany dokładnie na 18.09, czyli naszą rocznicę ślubu, który został odwołany bo nie było czego transferować. W tym roku we wrześniu był czwarty transfer i druga ciąża biochemiczna.
Pojutrze mąż ma urodziny. Za 9 dni mamy trzecią rocznicę ślubu. Wszystkiego najlepszego kochanie 💔 taki prezent, ciąża na chwile i kolejny raz złamane serce.

Nie mam pojęcia co dalej. To już dla mnie za dużo.
Czekają ❄️❄️


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2024, 11:14

Lia. Nasze największe marzenie (spełnione! 🩵) 24 października 2024, 13:02

Chciałam Wam podziękować za każde dobre słowo. Takie wsparcie naprawdę wiele dla mnie znaczy, jesteście przekochane 🤍 Wzrusza mam jak czytam te Wasze komentarze, serio.

Dziś jest już 5 dzień po transferze.
W tym tygodniu odpoczywam. Pracuję z domu, poleguję, wychodzę z pieskiem na spacery, robię zakupy, gotuję. Od 1dpt kłują mnie jajniki i odczuwam bóle miesiączkowe w podbrzuszu - to taki tępy ból rozlewający się na lędźwie i uda. Nie pozwalam mu się jednak nasilić, łykam wtedy nospę i staram się położyć.

Piersi mam bardzo nabrzmiałe, twarde, bolesne. Przez kilka dni po transferze odsypiałam cały stres ostatnich tygodni, ale od wczoraj mam znowu dużo energii. Zbadałam też proga, dzisiaj powinien przyjść wynik. Edit: jest, 4dpt 27,68 ng/ml.

Testuję, jak to ja, od samego początku. Testy jednak niewiele mi mówią, ponieważ przed punkcją zrobiłam dwa zastrzyki Zivafert (łącznie 10000 j.), który zawiera w sobie hcg. Dziś jest 12 dzień po zastrzyku i kreseczka nadal nie zniknęła. Miło na nią popatrzeć, choć nie musi nic znaczyć. Myślę, że 2-3 najbliższe dni dadzą mi pewność, w którą stronę zmierza sytuacja.

Wczoraj miałam natomiast bardzo ciężki dzień, ponieważ po konsultacji z panią doktor moje nadzieje na własne dziecko bardzo zmalały. Powiedziała, że reszta zarodków nie dała rady, a ich słaby rozwój wskazuje na problemy po stronie komórki jajowej (plemnik faktycznie odgrywa rolę po 3 dniu, ale wtedy zarodki najczęściej od razu się zatrzymują). Nie ma na to rady - gdyby teraz nie wyszło możemy próbować kolejnej stymulacji, zmiany leków, protokołu, ale nie ma gwarancji, że to pomoże. Wspomniała też, że część komórek możemy zapłodnić nasieniem dawcy i poobserwować rozwój zarodków, ale my na ten moment taką opcję odrzucamy. Niby to po mnie spłynęło, a jednak cały dzień nosiłam na sobie brzemię tej rozmowy i do teraz słowa pani doktor dźwięczą mi w głowie. Mogę robić wszystko, ale genetyki nie oszukam.. Poza tym naprawdę nie wiem, co miałabym jeszcze zmienić - jestem młoda, zdrowo się odżywiam, uprawiam sport, nie piję alkoholu, wysypiam się, nie stresuję. Może tak mnie po prostu stworzył Bóg.. Szkoda tylko, że podarował mi również tak silny instynkt macierzyński.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2024, 13:49

Pozamiatane z cytologią płynną. Dostałam okresu. Czyli cykl trwał 22 dni.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)