Meggy88 Moja codzienność 🌿 1 sierpnia 2024, 17:40

Zarodek jest zdrowy ❤️

Teraz czekamy na kolejny cykl z transferem ❤️❤️❤️

🍀

Madzigaw88 Może tak ma być 4 sierpnia 2024, 12:21

Ruszyła machna ....kwiecień sono-hsg lewy jajowodów niedrożny, kolejne 3 cykle prosze starć się naturalnie 😔 szkopuł w tym że prawy jajnik działa jak mu się chcę 2-3 razy do roku szansa na ciążę ciagu roku 5% załamka....morze łez....kolejne 3 cykle NIC ..znów wizyta w przyszpitalnej klinice jest decyzja robimy badania tsh, estradiol, fsh i AMH ..I tyle o ile wszystko w normie to AMH na mój wiek 35 lat Dno 0,41 tyle wynosi u kobiet w wieku ok 42-45 lat kolejne morze łez...jak mogę tracić płodność przecież uprawiam sport jestem ciagle w ruchu , moja dieta zróżnicowana, nie mam problemu z nadwagą moja waga przy wzroście 157 49kg w sam raz , po konsultacji (25.06.2024) z dr w klinice przyszpitalnej decyzja że albo insymunacja u nich po 26 sierpnia albo od razu żebym szła do kliniki leczącej niepłodność na konsultację bo z takim amh to tylko w teori i praktyce kwalifikuje się do IVF ....zapisałam się na konsultacje pierwsza wizyta kfalifikacyjna 16.07.2024....mamy to jesteśmy po wizycie kwalifikujemy się do państwowego programu INVITRO kolejna wizyta 24.07 ,papiery wypełnione startujemy z IVF , 26.07.2024 badsnie nasienia męża i tu DNO tyle o ile wszystkie parametry są ok to morfologia plemników równa się ZERO 😭😭😭 99% mają wadę główki i akrosomu, 1 % wadę witki , lekarze stwierdzają że wykonają IVF metadą ICSI/IMSi
i zobaczymy oby wszydtko poszło sprawnie ✊️💚🍀
29 Lipiec startuje z zastrzykami ovaleap 375 jednostek o 21.00 nie lubię igieł podchodzę do zastrzyku kilku krotnie udaje się,
30 lipiec zastrzyki idą lepiej a każdy kolejny dzień to już pikuś...
Mamy 4 sierpnia dzień dzisiejszy 😊
Wczoraj zaczęłam kolejne zastrzyki do ovaleap-u z ganirelixu o 7.00 rano tu trudniej bo wyglada jak zwykła szczepionka i znów panika na widok igły 😄ale kolejny Zastrzyk ganirelix 💉 tz drugi w dniu dziesiejszym check point odchaczony 😄💪..te są mniej przyjemne od ovaleap-u i mam trochę uczucie po nim rozpierania w jajnikach i miejsce wkłucia dobrą godzinę boli ja po szczepieniu, dzisiaj ostatnia dawka ovaleap o 21.00 jutro 11.20 kolejny monitoring zobaczymy co tam się urodziło....puku co nie myślę...
Praca, dom, rodzinka , urodziny malutkiej, zastrzyki, monitoringi.....mam wręcz wrażenie że doba to za mało 😄😄😄
Teraz wręcz nie nadążam tak to wszystko szybko pędzi czuję jak by ostatnie 19cs
właziła na monteverest opadałam już z sił, miałam zadyszkę i chciałam już rezygnować a teraz na odwrót jak bym z tego szczytu zjeżdżała i chodź próbuje trochę zwolnić, odpocząć, zatrzymać się nie da rady , nie jestem w stanie stanie ....grawitacja i tak ciągnie w dół i wszystko kręci się i dzieje jeszcze szybciej 🤷‍♀️😱😄😃🥰🥰


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2024, 12:23

37 dzień mojego szczęścia ❤️‍🔥

5 tygodni i jeden dzień na świecie 🥰 dziś zaczynasz 30 tydzień ciąży moja Kruszynko.

W poniedziałek miałyśmy gości, odwiedził nas duży Brat ! ❤️‍🔥 takie było szczęście, taka radość i łzy w oczach ! 🥺 tak dobrze było mieć Was dwoje przy sobie 🥰 Boże dziękuję za tą wspaniałą dwójkę, dziękuję za wspaniałego syna, starszego brata, dziękuję za moją kruszynkę, za młodszą siostrę ❤️‍🔥

Wciąż tu jestem, choć troszkę inaczej niż wcześniej, wrócił Starszy brat, jak to pięknie brzmi 🥰 jestem wciąż większości w szpitalu, wciąż u boku, wciąż walcząc, wspierając cały czas tutaj, a gdy wychodzę to dzwonię co dwie godziny pytam jak się masz moja królewno, kocham Cię przytulać, wąchać i przewijać, jesteś w całości moją kruszynką i zabieram Cię do domu ! Tą mniejszą częścią jestem z synem który zaraz wkracza w nowy etap życia zaczyna “high school” to taki etap w którym pora zrozumieć że dziecko zaczyna być samodzielne, etap którego bałam i boję się najbardziej, ale wiem że sobie Synku poradzisz, jesteś mądrym i dzielnym chłopcem tylko nie zapomnij że jesteś wrażliwy i to jest cudowne, nie pozwól w sobie tego zniszczyć, to piękna cecha charakteru. Wspieram Cię najbardziej jak potrafię, Ciebie i Twoją małą siostrę.

Tyle miłości między nami, tyle tęsknoty. Kocham ich 😍

Co u Nelki ?
Dobrze, jest bardziej dobrze niż dobrze, choć strach pozostaje nie ugięty. Mamy mniej wilgotności w powietrzu, mniej mechanicznego powietrza więcej własnego, mamy zdrową wątrobę, piękne płuca i troszkę powietrza w brzuszku, mamy 8ml mleka, żelazo, witaminy i kofeinę a co najważniejsze 1160g miłości 😍 taka duża gdy się ją przytula 🥰 takie bardziej tłuste nóżki, takie bardziej jak u bobasa, rośnij moja kruszynko! Niedługo będę nas przewozić do innego szpitala tego bliżej domu, do tego w którym powiedziano mi że moje serduszko ❤️ nie da rady przeżyć, a żyję i ma się dobrze ! 😌

Co u mnie ? Kolejny antybiotyk, złe wyniki krwi, niskie żelazo, złe samopoczucie, wciąż jestem napuchnięta choć już troszkę mniej. Dziś pierwsza kąpiel po 3 miesiącach we wannie 🛁 relax pełną gębą. Ale jest dobrze, jest pozytywnie, kroczę dalej mimo strachu pewnym krokiem. Idę naprzeciw przeciwnością z wielką siłą i odwagą !

Dziękuję

Kocham Was moje dzieci ❤️‍🔥 jesteście moim powietrzem.

https://zapodaj.net/plik-sbVwvsYa73

https://zapodaj.net/plik-8OC4e8Vcn4

To już dziś! 🍀

Leki - estrofem 3x1, nospa 3x1, luteina 3x1, magnez, B metylowana, kwas foliowy metylowany, acard, dha, heparyna, D.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2024, 11:24

amoze Tych lat nie odda nikt. 27 lipca 2024, 02:08

23.07.2024 - Kolejne zielone światełko, które rozpromieniło nasze serca :)

Wizytę tego dnia mieliśmy o godzinie 12.15 - weszliśmy punktualnie do gabinetu lekarskiego. Pan Doktor zapoznał się z wynikami badań męża (genetyka, badania hormonalne) i powiedział, że genetycznie wszystko w porządku (zielone światło), natomiast jeśli chodzi o hormony to czas dla Kamila już się kończy - czyli to co było dobre, już nie wróci, żadne leczenie farmakologiczne nie przyniesie zadowalających efektów. Koniec końców otrzymaliśmy propozycję IVF jako jedyny ratunek, jako jedyna możliwość posiadania dzieci.
Tego dnia miałam wykonane również badanie USG, które potwierdziło kolejny raz ułożenie lewego jajnika za macicą - ale nie jest to żadna przeszkoda, chociaż tyle dobre.
Dostałam tabletki antykoncepcyjne na 21 dni, zatem czekam na @ i od 5 dnia codziennie, o stałej porze będę je przyjmować.
W sierpniu pomiędzy 15-22dc mamy zgłosić się do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku do przejścia kolejnej procedury kwalifikacji przed invitro.
Doktor mówił tu o szeregu kolejnych badań z krwi, tzw. badań bezpieczeństwa oraz o rozpisaniu stymulacji.
uff... powiem Wam, że trochę nam ulżyło, ale nie nastawiam się na pozytywy, wolę być mile zaskoczona, jeśli wszystko pójdzie tak jak trzeba, serio.
A może masz jakieś rady, którymi chcesz się podzielić?

ps. Dobrego dnia, Staraczko :)

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 2 sierpnia 2024, 21:25

Wciąż krwawię. Ciągle boli. Jestem zmęczona...

Spakowałam ubranka, gadżety, książki i ciuchy do kartonu, który upcham gdzieś w ciemności po czym zamknę drzwi na klucz.
To wydaje się mieć sens. To ma sens.

Nie potrafię słuchać słów pocieszenia, że organizm zapamiętuje tryb ciąża. Że ktoś zaszedł 1-2-3 miesiące po poronieniu i jest ok.
Drażni mnie to.
Jaką mam pewność że mój organizm też to zapamiętał? Że lewy jajowód jest drożny albo znowu będzie owulował prawy jajnik? Jaką?
I jaką mam pewność że kolejna ciąża nie zostanie stracona?
Że szyjka macicy znowu mnie nie zablokuje?

Zważywszy na to, że wbiłam się w 2% ludzi niepłodnych i w 20% ciąż ronionych w pierwszym trymestrze oraz 50% przypadków poronień które są wywołane pustym jajem, 6% kobiet przed 30 r.ż. które miały raka szyjki macicy, statystyka bardzo mnie nie lubi, więc odpowiedzcie sobie sami na to pytanie czy to ma szansę się udać.

Oczywiście, chciałabym, żeby się udało, bardzo bym chciała... I nie za 5-10 lat, błagam... Ale od samego chcenia nigdy nic się nie zadziało.

Co czuję? Pustkę. Siedzi głęboko w moim sercu. Zmieniła mnie ona, czuję to.
Gdzieś zniknęła beztroska nawet przedłużających się starań. Jedno zgorzknienie zamienilam na drugie przemieszane ze strachem.
Czuję się też aktualnie trochę wyobcowana na forum. Nie potrafię zaczepić się w miejscach, w których byłam stałą bywalczynią. Mam wrażenie, że aktualnie tam nie pasuję. Może z biegiem czasu znowu zacznę...?
Na dziale poronień też nie czuję się dobrze, bo tam kobiety straciły jednak dzieci, a nie po prostu "pęcherzyki"...

Mimo to, to w końcu miały być moje dzieci, które szansy od losu nie dostały...

IMG-20240802-211202.jpg

"Niebo dziś w żałobie zanosi się płaczem
Niegościnny świat w mroku pogrążył się
Skąd wiadomo czy jeszcze będzie inaczej
Czy nastanie znów świt czy nie
Niepomyślny czas zdaje się nie mieć końca
Już nam przyjdzie żyć w tej ulewie i mgle
Skąd wiadomo czy jeszcze wzejdzie nam słońce
Czy nastanie znów świt czy nie
Bo tutaj ciągle leje
Bo tutaj ciemność trwa
Bo tutaj wciąż wiatr wieje
Czy długo tak być ma
Mówią przyjdzie czas że ta burza ustanie
Wtedy wszystko to w końcu minie jak sen
Co to będzie gdy tak się jednak nie stanie
Jeśli spłynie znów cień na padół ten
Prześlij nam znak choć jeden raz
O dobry Boże wysłuchaj dziś nas
Spraw by wrócił znów słońca blask"


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2024, 21:34

30 dc
owulacja będzie opóźniona albo nie będzie jej wcale, ciężko powiedzieć.
26 dc powinna być owulacja i wszystko by się zgadzało ale test owulacyjny dzień wcześniej ani w dzień owulacji nie był pozytywny czy też blisko pozytywnego, za to skok temperatury był na drugi dzień, ale kolejne pomiary były w dół, a nie w górę. Od wczoraj wieczora szyjka maksymalnie się otworzyła i pojawił się mega płodny śluz, co oznacza, że dni płodne nadal trwają i będzie owulacja. Także czekamy. Pierwszy naturalny cykl i już wiem, że będzie on trwał dłużej niż 38 dni..
Weekend ciężki, w sobotę 1 h układałam ubrania dla noworodka, bo dostaliśmy od szwagierki, która chciała się ich pozbyć. Stwierdziliśmy, że szkoda wyrzucać i chętnie przyjmiemy. Także dwie wielkie walizki ubranek dla dziewczynki i chłopczyka mamy już, w tym także kołderka, kokonik, otulacz do fotelika i pieluszki bambusowe. W niedziele odwiedzili nas znajomymi z dzieckiem. Aż trudno uwierzyć, że mały będzie miał w marcu rok, a tak samo zaczęliśmy starania..

Poza tym jesteśmy z mężem na diecie od ponad 2 tygodni. W sobotę były pierwsze pomiary udało mi się zrzucić 1,5 kg, a w udach zgubiłam 4 cm! Moja dietetyczka jest ze mnie duma. Mam całkowicie inną motywację do tej diety niż przed ślubem. Mój cel jest nie tylko zrzucenie wagi ale poprawa płodności, aby móc zajść w ciążę. Dążę do tego ze wszystkich sił. Mąż ma dietę na wzrost masy mięśniowej + poprawę płodności także działamy i jesteśmy w tym razem <3

"Bo z Tobą biorę życie takie jakie jest.."

Niestety nie udało się utrzymać ciąży.
12 maja dowiedziałam się o Tobie, a dzisiaj 26 maja w Dzień Matki, w 7 tygodniu straciłam Cię 💔👼
Najprawdopodobniej przyczyną było to, że nie wszystko po operacji zagoiło się, a dodatkowe przeziębienie, być może jakiś wirus spowodowało tak mocne osłabienie organizmu, że się poddał.

Dzisiaj beta spadła do 10,850. Lekarz potwierdził, że pęcherzyk wchłonął się. Odstawiam luteinę i duphaston. Do max. 14 dni dojdzie do poronienia.

Lekarz powiedział, że organizm wiedział co robi. Mam wyciągnąć pozytywy z tego, że się udało, operacja pomogła. Możemy się starać od razu w kolejnym cyklu, gdyż nie ma potrzeby łyżeczkowania. Ta miesiączka będzie mocna, długa i bolesna.

Strata boli ale wierzę, że w tym roku znów ujrzę dwie kreski i niech tylko Bóg pozwoli za rok trzymać w rękach dziecko, które tak pragniemy.

"Dźwigam ciężar mej straty non stop.
A dziś dołączę do wron."


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2025, 17:41

Od paru dni chwieję się na morzu pełnym emocji, hormony wzburzają coraz większy sztorm, a ja, mała łódeczka próbuje utrzymać się na wodzie. Dwa negatywne testy w tym tygodniu podszywane snami o tym, że jestem w ciąży wywołały falę, która zabujała łódeczką, a ja nałykałam się słonej wody. Ale już odkrztusiłam, złapałam głęboki oddech.
Jestem w 34 dc i wypatruje okresu z nadzieją, że nie idę w kierunku 45 dni.
Do łodzi wpadły dwa kamyki, odbiłam je choć lekko zabolały ale spodziewam się ich w tym rejsie - to słowa kamienie - pytania o kolejne dziecko od osób.. same wiecie, każdy ich doświadczył choć raz.

Rośnie we mnie myśl, że będzie trudniej, że mieliśmy dużo szczęścia w tym wszystkim, a teraz trzeba będzie walczyć i czekać, staram się budować w sobie akceptację tego ale przy rosnącej tęsknocie i pragnieniu nie jest to wcale proste.

Co się wydarzyło w ostatnich latach?
Mam cudowną córkę. To jej uśmiech i poranne przytulanie sprawia ostatnio, że zapominam o tym jak chciałabym zostać mamą dwójki.

W ostatnich miesiącach dowiedziałam się, że mam ogniska adenomiozy, endo na usg nie widoczne ale dalszych badań narazie nie robimy pewnie włączymy jakby dłużej się nie udawało.
Powtórzymy też pewnie po czasie badania M. Żeby zobaczyć czy cokolwiek się polepszyło lub pogorszyło ale to też plan na za parę miesięcy.

Czy ten wpis oznacza, że tu wracam?
Nie wiem. Na wątki nie, nie jestem jeszcze gotowa i nie mam na tyle siły, a może właśnie wrócę gdy zacznę mieć jej mniej?
Obawiam się w tym zakresie wielu rzeczy choć kto wie może będę poszukiwać zrozumienia i wsparcia.

Wrócę może do tej części póki co. Czasami.
Czas pokaże.

Trzymajcie się!
Buziaki ♥️


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2024, 19:27

14tc+4
Dzisiaj na smutno 😭
Mamy wyniki pappa i znowu mimo dobrego nifty mamy wysokie ryzyko ZD... myślę ze to nie to, skoro nifty było ok... czy to znaczy, ze mam sie przygotować na koniec?
Boze, blagam, nie chce odwiedzac drugiego dziecka na cmentarzu, nie dam rady drugi raz, blagam, nie zabieraj mi tego dziecka... nie dam rady kolejny raz... prosze, daj mi szansę urodzic zywe dziecko 🙏
Córeczko, pomoz mamusi, w końcu uwierzyłam, ze mozs być względnie dobrze, na nowo zaczelam sobie układać życie i znowu w jednym momencie wszystko może sie rozsypac...
Czy to cos złego ze tak bardzo pragnę byc matka żywego dziecka? Czy to kara za to, ze tak bardzo go chciałam ze zdecydowaliśmy się na IVF?
Synku, zdążyłam Cie pokochać, nie odchodz do siostry... jej tam jest dobrze, s ja nie sam sobie rady bez Ciebie 😭😭😭

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 29 lipca 2024, 18:59

5+2

W macicy pęcherzyk ciążowy i pęcherzyk żółtkowy - rozmiary idealne jak na 5+2.
Niestety dopadła też mnie hiperka (na jednym jajniku), jajnik 9x6 cm, płyn w miednicy mniejszej i 7mm warstwy wolnego płynu pod wątrobą. Brzuch mocno wzdęty - prawdopodobnie przez tą sytuacje.
Obłęd, przy IVF i 20 pęcherzykach nie miałam hiperki a przy 3 mnie dopadło.

Dr szukał też ewentualnej drugiej ciąży pozamacicznej, ale nic na szczęście nie znalazł. Jednak kazał już przyjść za tydzień - czyli 6+2. Powiedział, że jest pewien, że serce już będzie biło, no a musi skontrolować całą tą sytuacje.
Och, wolałabym później to USG, patrząc na moją historię.

No zobaczymy.
Dziękuję za kciuki, staram się być dobrej myśli. Jak zobaczyłam ile z Was się odezwało, że jeszcze mnie pamiętacie to uwierzcie - poryczałam się jak dziecko - mogę zwalić to na ciążowe hormony!

Nawet nie wiecie jak bardzo bym chciała, żeby wszystko było dobrze...
Czekamy dalej.

Dzień cyklu: 3
Dni bez cukru: 3… 😭
Dni bez alkoholu: 2… 😭

Końcówka poprzedniego cyklu dowaliła mnie do gleby. Z żalu wypiłam jednego drinka na firmowym wyjściu. Zjadłam też dzień wcześniej 3bita, ze łzami w oczach. Potem nie mogłam zasnąć, takie miałam wyrzuty sumienia. Co za kosmos.

Mam jakąś dziwną relacje z jedzeniem, zawsze miałam wagę w normie, ale tez zawsze miałam biodra i biust, które sprawiały, że czułam się gruba przy koleżankach i tak naprawdę odkąd pamiętam myślę o tym, że muszę schudnąć. Obecnie przy wzroście 163 ważę 55 kg, to moja najwyższa dotychczasowa waga, aczkolwiek łudzę się, że może nabrałam odrobinkę mięśni 😂
Teraz, kiedy doszedł do tego fakt, że od diety może zależeć to, czy zostanę mamą, to jest jakaś masakra. Jak Wy sobie dziewczyny z tym radzicie, jak sobie wybaczacie albo skąd w Was taka dyscyplina? Jak to wypracować?

Pilnuje dziś rocznego Bąbla mojej przyjaciółki. Walczyła o niego 3 lata… Wyniki w normie, niepłodność idiopatyczna. Zaszła w ciążę naturalnie niedługo po podjęciu decyzji o in vitro. Ogromnie ją podziwiam, oczywiście byłam świadkiem tego ile razy cierpiała z powodu negatywnego testu, bezradności lekarzy, kolejnych badań, które nie przynosiły żadnej odpowiedzi. Wtedy wydawało mi się, że wiem co czuje, ale nie miałam pojęcia. Nie miałam pojęcia jak samotna to jest droga. Jednego dnia jesteś na szczycie, wierzysz, dbasz o siebie, a następnego nie masz siły wstać z łóżka, płaczesz i winisz siebie za to, że nie jesteś wystarczająco dobra.
Mam też wśród bliskich znajomych parę, która w końcu poddała się po wielu latach starań (także z in vitro). Skupili się na sobie, odzyskali swoje życie. Czy są szczęśliwi? Tego nie wiem, ale widać, że trochę odżyli.

To ogromnie trudne znaleźć równowagę.

Na marginesie: mama oczywiście wygadała się tacie (komu jeszcze nie wiem, bo nie miałam okazji z nikim więcej rozmawiać). Próbował zagadać, ale sam nie wiedział jak, widzę, że jest zmartwiony. Trochę żałuję, że wiedzą, bo nie chciałam dokładać im zmartwień. Chociaż, z drugiej strony miło było poczuć się małą córeczką, kiedy tak nieudolnie chcieli mnie wesprzeć. Są kochani.
Jakie to jest śmieszne, jeszcze z dwa lata temu mój tata potrafił zażartować, że ja to chyba nie będę miała dzieci, bo jestem już za stara. Albo że ludzie bez dzieci to żadnych zmartwień nie mają i nic im w dupę nie daje. Dopóki nie powiedziałam im, że fakt nieposiadania dziecka też potrafi dać mocno w dupę.

Ech przepraszam Was, takie te wpisy bez składu i ładu. Potrafię przez cały dzień czuć taki ciężar na klatce piersiowej, a gdy już zasiadam do nowego wpisu, żeby się go pozbyć, to wychodzi taka gadanina bez sensu.

Z przydatnych rzeczy - tym, które zmagają się z bolesnymi miesiączkami, polecam spróbować olej Trio GLA od Oskara Kaczmarka (Dr. Microbiome na Insta). Ten cykl rozpoczął się dla mnie mega łaskawie, bez żadnych skurczów, bólu w krzyżu czy biegunek. Mam pewne podejrzenia, że może to być ten olej (ale pewności nie mam, także nic nie zagwarantuje). Skład to olej z ogórecznika, olej z wiesiołka, olej z czarnej porzeczki.

Trzymajcie sie, Staraczki!


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2024, 23:01

Beta negatywna

Ostatnia szansa przepadła 😔

Dzień InVitro: 39 | Dzień cyklu: 17
Nie zgadniecie co robię. Siedzę i czekam, ale tym razem *fanfary i werble* na transfer 🥹
02.11 miała punkcję, poszło szybko, sprawnie i prawie bezboleśnie. Lekarz pobrał 23 🥚🥚, oby były jakiejś sensownej jakości, oby mój mąż wyhodował jakieś sensowne plemniory.
07.11 to dla mnie dzień zero:
👉🏻 o godzinie 10.45 powinni zadzwonić embriolodzy z informacją czy mamy cokolwiek i jeśli tak...
👉🏻 o godzinie 13.40 podejdę do transferu 🥹
To czekanie mnie wykończy. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok i 07.11 wyjdę z kliniki z kropkiem 🥹


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2024, 22:01

Ola.p Czułam, że tak będzie... 6 sierpnia 2024, 19:05

30cs

3dc
Kontrola, wszystko wygląda ok, dostałam kolejną receptę i walczymy dalej 🫣

14dc
Kontrola - wszystko w porządku, endometrium 10/11mm, za tydzień FET.
Dzisiaj dostałam trochę większa obstawę lekową, większą dawkę heparyny oraz dodatkowo luteinę, encarton i estrogen. O dziwo za wszystkie leki za, które ostatnio normalnie płaciłam dzisiaj już nie musiałam bo tym razem już była refundacja, ale nie narzekam, lepiej się zaskakiwać pozytywnie 😅

Podliczyłam sobie na szybko ile mniej więcej pieniędzy już na to wszystko poszło, podliczylam wizytę, wszystkie badania i recepty które zrealizowałam i wychodzi mniej więcej 10 500. Wiem, że wiele par wydaje dużo więcej, dla nas jednak to ogromne pieniądze jak za coś co inni dostają- czasem od tak- za darmo. Na programie zaoszczędziliśmy już ok 17 500, nie bylibyśmy w stanie wydać teraz, na raz takich pieniędzy, a to przecież jeszcze nie koniec.

22.08
Już jutro kolejny transfer. Samego transferu już tak nie przeżywam, jadę sama, potem wracam do pracy wykleić rzęsy jednej Pani, a późnym wieczorem wraca D z frytkami 🙈 bardziej obawiam się tego tygodnia oczekiwania. Człowiek chociaż nie chce to cały czas się nad tym zastanawiać, a to wyczerpujące 😮‍💨

23.08
Transfer, dzisiaj było mniej przyjemnie, może nie bolało ale dość mocny dyskomfort, pełny pęcherz + w nocy miałam straszny atak paniki, od 3 dni mnie trzęsie i mam mocno obniżony nastrój. Przeraża mnie ten tydzień oczekiwania na werdykt.
Tym razem został użyty dodatkowo embryoglue, zarodek 4.2.1. jak ostatnio.

3dpt
Jednorazowe kłucie w macicy z rana. Przez cały dzień pobolewało mnie co jakiś czas jak na miesiączkę, poza tym nic nadzwyczajnego, żadnych plamień, nic co mogłoby świadczyć o sukcesie bądź porażce.

5dpt
Czasem coś zakuje, ale tak to nic się nie dzieje, nawet piersi mnie nie bolą, za to plecy coś chyba zaczynają.

6dpt
Wieczorem plecy bolały, zazwyczaj nie biorę na nie leków ale wyczytałam, że mogą boleć przez skurcze macicy więc wzięłam nospe i o dziwo chyba pomogło, rano obudziłam się z bólem piersi i typowym dla tego czasu wzrostem temperatury. Jestem też dziwnie osłabiona, czuję się dobrze ale jestem słaba i cała się trzęsę.

7dtp
Jest cień cienia 🥹
Już założyłam że test będzie negatywny jak zawsze, ale zostawiłam niechcący telefon z budzikiem w łazience i po 3 minutach jest kreska, lekka ale bez wątpienia jest. W pracy mam dzisiaj przerwę między klientkami i laboratorium 5 minut dalej więc lecę na krew, muszę wiedzieć już dzisiaj🥹
Niech to okaże się prawda, błagam.
Zaczęłam panikować, czekanie jest najgorsze, wolałabym żeby nigdy się nie udało niż żebym miała stracić ciążę. Czytając historie innych dziewczyn tak jasne kreski zazwyczaj kończylłysię biochemem, zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle powiedzieć dzisiaj D czy zaczekać do poniedziałku 🥺


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2024, 21:31

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 17 października 2024, 18:12

25 dzień cyklu.
Jakieś tabu zostało przełamane, choć gardło dalej ściska mi się przy rozmowach o staraniach, o poronieniu, o tym, co, jak się uda, i co, jak się nie uda. To zabawne, w końcu to mój mąż - dlaczego nie umiem się przy nim całkowicie otworzyć, nawet przy nim? Stereotypowo to mężczyźni nie rozmawiają o uczuciach, a wszystko, o czym rozmawiają kobiety, to uczucia. U nas to ja jestem na zewnątrz kobietą w zwiewnej sukience, a w środku mięśniakiem z zaciętą miną, który tylko lakonicznie mówi o swoim życiu wewnętrznym.

Co mieliśmy w tym cyklu zrobić, zrobiliśmy. Dzięki staraniom w dniach płodnych zbliżyliśmy się do siebie, nasze współżycie znajduje się na jakimś lepszym poziomie, niz było od poronienia. Można powiedzieć, że od tamtego wydarzenia wisiało na włosku. Zamiast jednak stać w miejscu, ruszyliśmy w dobrą stronę.

Test ciążowy za 4 dni. Ciężko mi wytrzymać, skupić się na czymkolwiek. Doszukuję się u siebie objawów jednego dnia, a drugiego nie widzę żadnych. Jakoś muszę to przetrzymać.

Ayayanee Hurricanes and Suns 24 listopada 2024, 22:58

"Siedzę z moją żałobą.
Matkuję jej.
Trzymam jej ciepłą dłoń.
Nie mówię: ciii...
Nie mówię: już dobrze.
Czekam aż wypuści emocje.
A potem wstajemy i idziemy myć naczynia."

Callista Buchen
...
Alicja ma już 11 miesięcy.
To taka mądra i bystra dziewczynka, tak bardzo uwielbia towarzystwo dzieci.
Tak ciężko patrzy się na relacje rodzeństwa w wieku takim w jakim byłby Kuba i Ala. Szczególnie gdy jest w takiej konfiguracji - chłopiec - dziewczynka.

Żal zapiera dech.



To dlatego że miłość była pierwsza.

nie_spełniona97 Pamiętnik pisarki 25 listopada 2024, 11:49

Mamy kwalifikację do in vitro, ale przez święta i mój złośliwy cykl zaczniemy prawdopodobnie w styczniu. A raczej pod koniec miesiąca.

Zamiast się cieszyć - płakałam całą drogę do domu. Okres miał przyjść kilka dni po wizycie, nigdy nie był za wcześnie - tymczasem zaczęłam krwawić w dzień wizyty, nad ranem. Mąż mówi, że dziecko samo sobie wytycza, kiedy chce się urodzić, on czuje, że się zbliża. Ja niestety czuję zawód i rozpacz, bo pragnęłam zacząć w tym roku. A musiałby zdarzyć się cud, by tak się stało.

I wiecie, wiem, że to głupie, ale poczułam się taka zła w tym momencie. Tak chciałam mieć chociaż wiedzę, czy nasze zarodki się rozwiną. Zobaczyć może pierwszy raz dwie kreski...

Wychodzę z tej rozpaczy powoli znów. Jak Syzyf. Pewnie zaraz znów spadnę głębiej, ale może zdążę przekształcić to w info: bierz suple, żeby była większa szansa. Masz więcej czasu na dentystę i zdrowie. Zdążymy.

Oycho Ufaj dalej, nie poddaj się :) 27 sierpnia 2024, 16:06

To już trzeci cykl stymulowany. Dziś byłam na monitoringu. Szłam z duszą na ramieniu. Nie wiem, dlaczego tak mnie stresują te wizyty…
Tym razem mamy trzy pęcherzyki wielkości >16,5mm w lewym jajniku, prawy tym razem nie zareagował na Clo.
Plan jest taki, że teraz się staramy aż do poniedziałku, a w czwartek idę na powtórny monitoring, zweryfikować, ile z tych trzech pęcherzyków pęknie. Oczywiście nie będzie to na 100% miarodajne, bo przecież znów jakiś może się wchłonąć… ale i tak pójdę. Jeśli będzie widać, że pęcherzyki nie pękły i nie uda nam się ten cykl, to w kolejnym zmienimy lek do wstrzykiwania.
Została jeszcze jedna próba. Potem jeśli nadal nie będzie rezultatów, będziemy badali immunologie, śluz szyjkowy albo od razu przyjdziemy do inseminacji.
Dowiedziałam się też dwóch interesujących dla mnie faktów - po pierwsze, owulacja może być mnoga i każdy z pęcherzyków może pęknąć w innym momencie w ramach tego samego cyklu; po drugie - na lekach jak Clo, Zivafert czy Duphaston mierzenie temperatury nie ma zupełnie sensu.

Ironwoman Na linii startu 27 sierpnia 2024, 22:28

Uwielbiam czas po drugim dniu miesiączki gdzie się już pogodziłam z brakiem ciąży aż do czasu pierwszego testu owulacyjnego. Nie szukam, nie szperam. W tym miesiącu i dieta poleciała. Potrzebowałam resetu. Mam już delikatne wyrzuty sumienia 😅

kolejny cykl będę lecieć na lamencie i będzie badanie drożności jajowodów. Cholernie się boję tego badania. Ale czego się nie zrobi…


W ogóle przyjaciółka zaszła w ciążę. Ma wszystkie możliwe choroby świata. Wystarczył miesiąc starań. Miesiąc. Jak to jest w ogóle możliwe ?! Naprawdę tak się da ? XD trochę mam wyrzuty sumienia bo i przed nią zamknęłam się w swojej bańce ale mam dość uśmiechania się do wszystkiego i wszystkich. Wyznałam rodzinie o moich problemach. Ojciec nagle zmienił zdanie o in vitro. Ale chyba trochę żyje w innym świecie i uważa że wystarczy brać wit d3 i wszystkie problemy się rozwiążą. Powtarzam się co rozmowę „jestem bezplodna” po czym słyszę aaa tam da się to przeskoczyć. No to niech sobie ta bezpłodność weźmie i skacze z nią sam 😅

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)