17.12.24 Beta 297 🌈 Rośnij tak dalej maluszku🥺
18.12.24 Mój malutki aniołku.🤱 Rok temu o tej porze dowiedziałam się, że twoje serduszko nie bije, mój cały świat legł w gruzach. Przetrwałam cały ten rok mimo, że miałam lepsze i gorsze dni, ale tęsknię za Tobą cały czas tak samo.💔
Myślę, że ta ciąża która mi się teraz przytrafiła, to dzięki Tobie 🌈. Byłby to dziwny zbieg okoliczności (Straciłam cię w grudniu, ujrzałam dwie kreski właśnie w tym miesiącu. Myślę, że to dziecko powinno urodzić się w sierpniu, w miesiącu kiedy ujrzałam dwie kreski, będąc z Tobą w ciąży).
Bardzo w to wierzę.🥰
19.12.24 Beta 779🥹 Jesteś moją gwiazdką z nieba
💫
1.01.25 Dopiero dziś mam wynik progesteronu z 17 grudnia 297 nmol/L czyli blisko 100 w przeliczeniu😲 szok, takiego wysokiego naturalnego jeszcze nie widziałam.
Stresuję się wizytą.🙂↕️ Boję się, że to tylko sen.😮💨
2025 bądź dla mnie łaskawy 🍀
3.01.25 Pierwsza wizyta 🎁
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2025, 19:18
Mój waleczny kropek się trzyma. Byłam wieczorem na sorze bo tyle godzin i krwawienie nie ustawało. Nikt mnie prywatnie nie przyjął, a w klinice też dyżurujący lekarz zlecił jechać na sor.
Trafiłam na dziadka który mi stwierdził poronienie jak wylądowałam z krwotokiem z Izą i był wtedy takim bucem, że aż słabo.
No ale zdegradowali go z ordynatora i chyba dobrze mu to zrobiło.
Choć jak założył mi wziernik to myślałam że zemdleje albo dopiero zaleje się krwią.
Znowu musiałam wstać i iść siku żeby krew wypłynęła bo nic nie było widać.
Ale pokazał się.
Jest pęcherzyk w macicy no ale krwi było tyle, że ciężko coś więcej zobaczyć. Widziałam tam ciałko żółte i bialą kropeczke zarodka ale obraz co chwile zalewała krew
Oglądał dość dokładnie. Mówił, że nie widać krwiaka ale on mógł właśnie pęknąć.
No i mówił to co sama wiem. Ze jak ma być ok to będzie ale jak mam poronić to nic tego nie zatrzyma na tym etapie.
Teraz po nocy jest lepiej chociaż wciąż dość mocno odczuwam podbrzusze. Narazie leżę plackiem i już tak nie krwawię. Tzn leci ale ilości już na wkładki, a nie podpaski poporodowe.
Walcz kochanie walcz jak Twoja siostra!
Ja też będę walczyć choć psychicznie już jestem rozjebana na kawałeczki.
43 dpt, 8+6 tc wg transferu, 9+1 wg OM
Walczymy dalej ❤️
Młodzież ma 19 mm (powinien mieć 2,5 cm), mogłoby być trochę więcej. Widać, że rośnie wolniej niż statystyki nakazują ale walczy! Serduszko pięknie biło ❤️
Jeden z krwiakow pękł, pewnie wczoraj.
Teraz mogę tylko czekać dalej i wierzyć, że wytrwamy!
Dostałam rozpiskę leków i mam się zgłosić już do swojego lekarza. Będę schodzić jeszcze kilka tygodni.
Doktor kazał dać znać co się urodziło 🙂
Także mam nadzieję, że będzie mi to dane 🙏
Cyclonamine kazał odstawić, mówił, że ona działa 4 dni i przestaje więc więcej nie ma co brać.
Jeśli będę krwawić jak do tej pory to po prostu przetrwać, w przypadku krwotoku IP.
No i trzeba czekać na cud.
Teraz myślę o jakimś nifty żeby jak najszybciej sprawdzić czy dziecko jest zdrowe ale wierzę, że taki siłacz musi być zdrowiutki 🥰
Dziś pierwszy raz w mojej głowie zakotłowała się myśl: Boże jak ja dam radę z dwójką dzieci? 🙈
Pierwszy raz uśmiechnęłam się do siebie przez łzy w tym wszystkim. Cudownie było tak pomyśleć. Mieć takie zmartwienie!
Czekam właśnie na pociąg powrotny do domu.
Nie mam nawet zdjęcia bo nawet nie pomyślałam żeby brać ale na USG to już taki cudowny obraz małego człowieka z wyraźnym zarysem główki i ciałka ❤️
W końcu znalazłam chwile i przestrzeń, żeby coś tu napisać.
Ten moment w życiu zasługuje na dokładny opis.
19.08.2025 godzina 13.15 ❤️ 40+3tc.
2900g i 50cm.
Dziś Hania ma 10 dni. Przetrzymali nas w szpitalu i dziś jest nasz trzeci dzień w domu.
Od kilku dni miałam delikatne bóle jak na miesiączke, skurcze przepowiadające, takie straszaki bo zamiast się rozkręcić to mijały.
18.08 (40+2) w południe miałam KTG i wizytę u swojej doktor prowadzącej. Na KTG nic się nie działo, rozwarcie na opuszek i podwyższone ciśnienie oraz zalecenie pojechania na izbę przyjęć.
Wróciliśmy do domu, zjadłam, dopakowałam walizkę i pojechaliśmy. Zostałam w szpitalu i tego samego dnia dowiedziałam się, że rozwiązaniem nadciśnienia jest poród. Około 19tej założyli balonik, rozwarcie na luźny palec, preindukcja porodu. Dosyć szybko pojawiły się skurcze (wtedy wydawało mi się, że są mocne 🙈😅). Resztę nocy przespałam. Rano około 7.00 balonik wypadł. Zjadłam szybkie śniadanie i około 8.00 zaczęliśmy indukcję porodu. Podłączyli mi oksytocyne i pojawił się ból miesiączkowy, który się nasilał i bóle krzyżowe. Byłam bez męża, bo na tej sali nie mógł być ze mną, musieliśmy czekać czy akcja się rozkręci. W kolejnym badaniu rozwarcie na 4cm. W ogóle opiekował się mną pan położny. Pogmerał tak, że odeszły mi wody i skurcze stały się regularne i bardzo bolesne, do tego stopnia, że z bólu wymiotowałam. W kolejnym badaniu 7cm rozwarcia, bardzo szybko to szło. Musiałam czekać aż zwolni się porodówka. Pamiętam, że czułam mega parcie na mocz i powiedziałam, żeby się pośpieszyli bo urodzę tutaj. Szybko zadzwoniłam do męża, żeby jechał, a mnie przewieźli na porodówke. Wjechałam na salę, był plan na prysznic i znieczulenie. Nie zdążyłam wypełnić dokumentów bo zaczęły się parte, 10cm rozwarcia. Dotarło do mnie, że rodzę.
Przeżyłam chwilę grozy, dla mnie czas się zatrzymał. Hani zanikło tętno na około 3 minuty. Nagle wokół mnie zebrało się dużo ludzi, kazali mi się przekręcać z boku na bok, lekarz kazał mi nie przeć, kiedy czułam że muszę. Miałam wrażenie, że to trwa wieczność. Tętno wróciło, spokojne, miarowe. Na salę wpadł mój mąż. Szybko rzucił plecak i był przy mnie. Wspierał, miział po ręce, podawał wodę, mówił,żebym pamiętała o oddechu. Urodziłam na boku z uniesioną prawą nogą, wdychając gaz rozweselający i wydając z siebie dźwięki, których nie znałam 🤣 dotknęłam główkę, poczułam włoski i na kolejnym skurczu Hania była na świecie 🥰
Położyli mi ją na klatce piersiowej, mokrą, cieplutką, głośno płaczącą. Cały ból odszedł, a ja płakałam z ulgi, szczęścia i wzruszenia. Mąż przeciął pępowinę.
Poród ekspresowy, nikt się nie spodziewał, że pójdzie tak szybko. Nastawiona byłam na długie godziny na piłce, przy drabinkach, pod prysznicem.
Jednak nie zdążyłam się porządnie zmęczyć.
Za nim do mnie dotarło,że zaraz poznam swoją córkę, już trzymałam ją w ramionach.
Pierwszy okres porodu: 2h35min
Drugi okres porodu: 1h40min
Dzisiaj siedzę na kanapie, w ramionach trzymam Nasz cały świat, karmie piersią ( staram się bo to nie takie łatwe, uczymy się siebie), głaszcze czuprynkę czarnych włosków, płacze i wiem, że było warto! To wszystko było po coś.
Jestem Mamą. Mój mąż jest Tatą. Mamy córkę 🥹
Dwa lata, cztery stymulacje in vitro, piąty transfer, dwie ciąże biochemiczne.
Setki zastrzyków, litry wylanych łez, dużo wydanych pieniędzy.
Jesteśmy najszczęśliwsi.
Próbujemy odnaleźć się w nowej rzeczywistości jako Rodzice.
Kiedyś tu napisałam, że wygra niepłodność albo ja.
Wygrałam.
Wygraliśmy z niepłodnością!
Ten bezzębny uśmiech i słodkie minki wynagradzają cały ten trud.

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2025, 20:28
Na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia życzę każdej z Was wiary, nadziei i miłości ♥️
Ten rok jest dla mnie szczególny, gdyż Bartuś jest już świadomy i robienie pierników, ubieranie choinki i śpiewanie kolęd ma inny sens, nabrało barw ♥️ w poprzednim roku jednak nie bardzo rozumiał o co w tym chodzi.
Byliśmy także na pierwszym przedstawieniu u Bartusia w żłobku. Wiadomo to dwulatki, więc ich przedstawienie nie było jakieś mocno zaaranżowane, ale jestem z niego strasznie dumna, bo tylko on i jedna dziewczynka mimo tego, że się wstydzili to nie uciekli tak jak pozostałe dzieci tylko stali dzielnie i pokazywali to co ciocia im mówiła, rozczuliło mnie to totalnie ♥️ jest takim mądrym chłopcem ♥️ teraz czekamy na Świętego Dziadka i na prezenty 🎁 w towarzystwie świątecznych piosenek i kolęd.
Nie zapominajcie co jest ważne w tym czasie. Znajdźcie czas dla siebie i dla rodziny ♥️ odpocznijcie, zrelaksujcie się i....szukajcie na niebie pierwszej gwiazdki! ⭐
Wesołych Świąt 🧑🎄🌲❄️⛄🎄🎍
Po kolejnej zeszłotygodniowej (drugiej w tej ciąży) wizycie u ginekologa nie byłam zadowolona z jego "opieki". Nie sprawdzał blizny po CC (w ogóle chyba nie pamiętał, że miałam CC), nie zmierzył zarodka żeby sprawdzić wiek ciąży, a na koniec jeszcze zrobił mi awanturę, że bez żadnych dyskusji mam odstawić Tośkę i już teraz natychmiast skończyć karmienie piersią...
Więc...
Dzisiaj jestem po wizycie u lekarza, który będzie moim nowym prowadzącym ciążę. Jeszcze nigdy nie czułam się tak zaopiekowana, jak u niego w gabinecie 🤩!
I tak, blizna po CC jest bardzo ładna - gruba i króciutka, 8mm, a Bobas znajduje się daleko od niej 🤞🏻. Co prawda, ten poród też będzie musiał być zakończony przez CC, ale mój nowy prowadzący pracuje w szpitalu, a ja sama CC z Tośką przeszłam bardzo dobrze, więc nie narzekam 🙃.
Sam Bobas ma już 2.06cm 🥰! Co odpowiada praktycznie co do dnia wiekowi ciąży z OM!
A co do karmienia piersią... Lekarz nie widzi żadnych przeciwwskazań, mogę karmić przez całą ciążę, a nawet i po 😊.

19/12 OM 8+3
I po kolejnej wizycie
bobas pięknie rośnie, wręcz zbyt pięknie
wg usg 8+6. Na poprzedniej wizycie crl było co do dnia zgodne z terminem OM.
CRL: 2,15 💛
FHR: 182bmp 💛
Aleee, biorąc pod uwagę że lekarka już od pierwszej wizyty robi mi usg przez brzuch to błąd pomiaru zwłaszcza na tym pierwszym usg był bardzo prawdopodobny.
Kolejną wizytę z moją dr mam jak na razie zaplanowaną na 17.01 ale na pewno będziemy musieli to przełożyć na kilka dni wcześniej - Oskar tylko musi dostać swój grafik na styczeń. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale tego dna będę miała chyba też robione prenatalne i będę miała pobrana krew na NIPT.
Na początku stycznia chce iść też na dodatkowa wizytę. Moja dr będzie na urlopie ale powiedziała że mogę iść do kogokolwiek innego
oficjalnie jako "wymówkę" na dodatkowa wizytę powiedziałam (i jest to prawda) że będzie moja mama w odwiedzinach i chciałabym żeby była ze mną raz na usg. Ważniejszym jednak powodem jest oczywiście to że nie jestem jeszcze gotowa czekać aż miesiąc na kolejną wizytę 🙈 po prenatalnych chętnie przejdę na wizyty co miesiąc, przed prenatalnymi wolę co 2 tyg 🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2024, 07:35
Śniło mi się, że miałam 2 kreski na teście, zaczęłam tańczyć z mężem po czym dołączyła do nas Doda i zaczęła śpiewać i kroić czekoladowy tort, który nam wręczyła. Tak. Nic dodać, nic ująć 
Sen chyba proroczy. Kilka dni później pozytywna kreska na teście. Jestem przerażona. Za dużo czytam, zamiast się rozluźnić i pozwolić ciału robić co trzeba. A oni wie co robi. Muszę mu zaufać. Trzymajcie proszę kciuki jutro kolejna beta.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2024, 14:38
Rok 2024 przez pryzmat liczb staraniowych.
W roku 2024:
miałam 10 cykli menstruacyjnych
8 cykli było owulacyjnych
8 razy byłam stymulowana letrozolem
8 razy robiłam zastrzyk ovitrrelle/eutrig
24 razy byłam na monitoringu owulacji
wykonałam łącznie z 55 testów ciążowych 🤡
1 raz zaszłam w ciążę
1 raz poroniłam 2 zarodki
6 miesięcy/cyklów teoretycznego "trybu ciąża" zostało zakończone totalną bielą
2 razy byłam w szpitalu
1 raz pokonałam raka szyjki macicy
30 razy byłam kłuta w żyłę
32 razy robiłam zastrzyki z heparyny
wykupiłam 12 opakowań glucophage xr 1000
wykupiłam 8 paczek luteiny 200mg po 30 tabletek
1000 łez wylałam
przeżyłam niezliczoną ilość załamań
żyję 1 niewyraźnie tlącą się nadzieją na przyszły rok
mam 0 wiary na powodzenie
4 lata, 4 miesiące razem
Jutro Wigilia.. to dla mnie szczególny dzień, 5 lat temu o tej porze krwawiłam żywą krwią zastanawiając się czy moje dzieci ze mną zostaną, moje bliźniaki, moje szczęście i marzenie o byciu nie tylko aniołkową mamą.. w Wigilię moja lekarka o cudownym sercu, najlepsza na świecie, przyjęła mnie po wieczerzy, żeby sprawdzić co z maluchami. Dowiem się wtedy, że jedno z dzieci przestało się rozwijać.. Z jednej strony cios, straciłam kolejne dziecko, z drugiej nadal była nadzieja, że drugie zostanie ze mną.. Rozpacz i radość. Nie płakałam wtedy, nie byłam w stanie, myślałam tylko o tym aby drugie z dzieci mnie nie opuściło i tak się stało, urodziłam syna. Nie ma jednak Świąt, w których pocichu przed światem nie myślę o dziecku, które się nie urodziło, a później lecą jak domino myśli o wszystkich moim utraconych dzieciach.. Są rany, które się nie goją, ale uczymy się z nimi żyć..
Chcę wierzyć, że kiedyś się wszyscy spotkamy..
Would you know my name if I saw you in Heaven?
Would it be the same if I saw you in Heaven?
I must be strong and carry on,
Cause I know I don't belong here in Heaven.
Eric Clapton
30 IV 2025
W moim domu mieszka Mała Dziewczynka. Ma ciemne włoski i błyszczące oczka otulone długimi rzęsami. Nieporadnie stawia pierwsze kroki rzucając się z ufnoscią w ramiona i wystawiając osiem bielutkich zębów w szerokim uśmiechu. Poznaje otaczający świat przyglądając się rzeczom w magicznym zdziwieniu. Uczy mnie wielu rzeczy pozwalając co dzień być lepszą wersją siebie.
- - - -
W moim sercu mieszka Mała Dziewczynka. Bawi się moimi włosami przed snem otulajac szyję. Wdycham jej zapach, czuję ciepło malutkiego ciałka, dotyk malutkich paluszków. I choć towarzyszy mi od ponad roku - chwilami nadal nie wierzę, że ją mam. Budzę się wtedy w nocy i zaglądam do łóżeczka by sprawdzić czy to tylko nie sen. Ale jest - śpi, miarowo oddycha, często uśmiecha się przez sen.
Moja Mała Dziewczynka zaczepia przechodniów na spacerze, inne dzieci w wózkach, ludzi w sklepach. Otwarta, szczęśliwa, ufna.
Moja Mała Dziewczynka głaszcze pluszaki by po chwili próbować odgryźć im nosy. Zabawna, zaczepna, psotna.
Moja Mała Dziewczynka jest idealna, wymarzona, wywalczona.
Skradła moje całe serce.
----
I kiedy myślałam, że w moim sercu nie ma już miejsca dla nikogo więcej zapukał do nich Mały Chłopiec. Cichutko, niespodziewanie, stając się najpiękniejszą niespodzianką życia - Naszym nowym, kolejnym początkiem.
I kiedy fruwaliśmy ze szczęścia pod sufitem nie zauważyliśmy, że los z Nas zadrwił, ściągnął brutalnie na ziemie, w którą uderzyliśmy tak mocno, że zostały blizny.
Mały Chłopiec rozmyślił się, nie chciał poznać Nas po tej stronie, wolał zaczekać w innym wymiarze. Tak prościej mi o tym myśleć. Wtedy żal jest mniejszy.
Piotr, który miał być Skałą. Który jest Skałą.
Zostanie w moim sercu na zawsze.
---
Jestem Mamą dwójki.
Mojej Małej Dziewczynki i Anielskiego Chłopca.
W moim sercu nie ma już więcej miejsca.
---
Moja Mała Dziewczynka skończyła rok.
Najpiękniejszy rok w moim życiu.
Ponad 300 cudownych dni, a ja nadal nie wierzę w Nasze Szczęście. 💖
Pragnę by wyrosła na silną kobietę, znająca swoją wartość, nie szukając jej w odbiciach cudzych oczu. By miała w sobie odwagę marzyć o rzeczach niemożliwych. Chciałabym aby na swojej życiowej drodze spotykała tylko dobrych ludzi dzieląc się swoim ciepłem.
I aby nigdy nie zapominała, że jest moją Małą Dziewczynką. A ja prowadząc za rękę, dmuchając w skrzydła by następnie przyglądać się z boku nadal nie będę mogła uwierzyć w swoje szczęście budząc się w nocy z obawą, że to tylko piękny sen i dziękując za to, że jestem jej Mamą.
20.12 Alicja skoczyła roczek... Kiedy to zleciało?! Czasie, dokąd tak pędzisz?!
Przez chwilę byłaś malutka.
Mały bukiet słodkości i światła.
W tym krótkim czasie wypełniłaś mój świat życiem pełnym miłości, śmiechu i przygód.
Choć z każdym dniem rośniesz, w moim sercu,
Zawsze będziesz moim maluchem. 🤍
Świecąca gwiazda, która rozjaśnia nawet najzwyklejsze chwile. ✨
Dziś pakowałam prezenty dla mojego dziecka 🥹 Ah, jakie to cudowne! Dla mojego dziecka... 🤍
Już nie tylko znicze i światełka...
✨
Kochane chciałabym wam życzyć wszystkiego co najpiękniejsze. By święta były spokojne. Żebyście nie traciły nadzieji jeśli czekacie na swój cud. By miłość zawsze była pierwsza.
Spokojnych świąt, szczęśliwego nowego roku ✨
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 grudnia 2024, 07:51
6+1 🤍
24dpt betaHCG 15782 mIU/ml 🎁

Mamy 3.3mm człowieczka z bijącym serduszkiem ❤️
Najcudowniejszy prezent na święta jaki mogłam sobie wymarzyć 🥹
Dwa lata temu, w Wigilię, pierwszy raz z zamiarem zajścia w ciążę, kochaliśmy się bez zabezpieczenia bo aplikacja pokazywała owulacje 🙈
Dwa lata później, w Wigilię, jestem w ciąży, która rozwija się prawidłowo, Chwilo trwaj!
Dopiero dzisiaj, kiedy zobaczyłam tą malutką, pulsującą kropkę na monitorze, uwierzyłam że jestem w ciąży 🤰
Wcześniej chyba podświadomie blokowałam te myśl, chociaż objawy ciąży mi towarzyszą.
Towarzyszy mi też dziś niewielkie plamienie, lekarz uspokaja. Może to być związane ze spadkiem estradiolu, mam brać większe dawki estrofemu.
Pod moim sercem bije serce mojego dziecka ❤️🥹
Niesamowite!
Mój mały cud 🦖 jestem szczęśliwa, wzruszona, rośnie we mnie nowe życie.
Wierzę, że wszystko będzie dobrze.
"Będę Cię nosić pod sercem, aż sam wybierzesz dzień, gdy zechcesz mnie przywitać.
Będę najlepszą z mam, z resztą zobaczysz sam, gdy mnie lepiej poznasz" 🤍 ~ Mamma Mia!
Rośnij kruszynko 💓 dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, do sierpnia 🤰
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2024, 16:56
6 doba po punkcji
Niestety drugi zarodek się nie rozwinął, a więc 100% wiary pokładamy w naszą jedyną śnieżynkę 5BB ❄️🩷
♥️🎄 Wesołych świąt! 🎄♥️
Rodzinka poinformowana 💛
nie obyło się bez małego fakapu ale wszyscy szczęśliwi i to najważniejsze 
Dla mojej mamy i taty kupiłam bombki z informacją o ciąży i moja bratowa miała im je dać po wszystkich prezentach i mieliśmy się w tym samym czasie zdzwonić na zoom żebyśmy mogli to my im "wręczyć" te prezenty. Niestety w zamieszaniu prezentowym doszło do pomyłki i moja 10 letnia bratanica położyła te bombki z resztą prezentów pod choinką i moja bratowa zorientowała się dopiero w momencie jak moja mama już rozpakowała bombkę i zrobiło się zamieszanie o co chodzi 🙈 wszyscy pomyśleli w pierwszej chwili że to bratowa jest w ciąży, mój brat dostał podobno mini zawału serca 😂
Tak że musiało być śmiesznie. My niestety przez to nie zobaczyliśmy ich pierwszej reakcji, ale zadzwoniłam chwilę później i sobie chwilę pogadaliśmy 
Oczywiście nie obyło się też bez głupich tekstów dwóch osób od których zawsze można na takowe teksty liczyć (pytania zadane na wideaorozmowie przy całej rodzince)
Mój tata - "Wpadka czy planowane?" 🤡
Teściowa - "a co z tym że jedno i koniec?" 🤡
Nigdy nie zrozumiem co ta dwójka ma w głowie żeby takie rzeczy mówić 😅 czy to naprawdę ma w obecnej chwili jakiekolwiek znaczenie czy planowane czy Wpadka lub to dlaczego zmieniliśmy zdanie co do drugiego dziecka? 😅
No nic
to tak na pamiątkę
My mamy dzisiaj dzień "odpoczynku". Ja idę do pracy, potem muszę dokupić jeszcze ostatnie prezenty, a późnym wieczorem przylatuje moja mama z bratową i dziećmi i do końca roku mam już urlop 
Wszystkie znaki wskazują na zbliżający się okres choć tli się ta mała iskra nadziei, która później gasnąc rozłoży mnie na łopatki na kilka godzin lub dni.
Czyżbym miała aż tak zły koniec i początek roku?
W głowie odbijają mi się czasami od ścian słowa ginekolog:
Zwykle mówimy pacjentce w takiej sytuacji, że jeżeli chce mieć dzieci to nie powinna zwlekać tylko zacząć starania możliwe jak najszybciej ale Pani już ma zacząć niebawem więc nie muszę przedstawiać całego tego zagadnienia. Nie ma jednak co czekać. Jak skończy Pani plany rozrodcze będziemy dalej działać żeby było jak najbardziej komfortowo.
To była ulga, że ktoś potraktował mnie poważne i mój ból, że sam zauważył i to przypadkiem na kontrolnych badaniach. To był cios, że może nasza córka to cud, który już się nam nie zdarzy. Ulga minęła, rozgościła się niepewność, strach i zwątpienie.
2025 bądź dla nas łaskawszy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2024, 11:28
31.12... koniec roku...
Jaki to był rok?
Ch...y...
Jak inaczej powiedzieć o roku, gdzie po 2 ciążach ilość dzieci pozostaje bez zmian... źle mi z tym, zwłaszcza że większość dziewczyn które rodziły że mną to już szczęśliwe mamy dwójki... większość znajomych w ciąży to też kolejne ciążę... tylko u mnie bez zmian, co najwyżej powiększyło się grono aniołków...
Do tego bliskie mi koleżanki mają rodzic wtedy kiedy ja powinnam z obu ciąż... z pierwszego tegorocznego transferu byłabym na początku 8mca ciąży... już wiedziałabym czy jesteś chłopcem czy dziewczynka, chociaż wydawało mi się że jesteś dziewczynka, albo prostu bardziej chciałam żebyś nią był...
Z drugiej ciąży byłby początek 5mca... a tak jestem tu gdzie jestem...
Tyle podsumowan, bo jakby nie patrzeć zmian nie ma, co najwyżej robie się obojętna na wszystko i coraz mniej cieszy mnie życie... ile tak sie da?
Życzę każdej z Was żeby 2025 był po prostu lepszy.... w moim przypadku mówiąc wprost, mniej ch...y...
24+1 tc
Nasz synek jest już takim dużym chłopcem! 🩵
Na wczorajszej wizycie ważył 674 g i mierzył 30 cm. Trzymał w rękach pępowinę i odwracał buzię od aparatu usg tak, że udało się nam zrobić tylko pamiątkowe zdjęcie jego stópki 😃 Czuję go praktycznie cały czas - rano wita mnie kopniakami, rusza się, gdy siedzę przy biurku czy stoję w kolejce do kasy. A wyjątkowo niespokojny się robi, gdy jestem głodna - wcale mu się nie dziwię 😅 Moim ulubionym momentem dnia jest zdecydowanie ten, gdy odpoczywam, mogę skupić się na ruchach i z nim porozmawiać 🤍 Uspokaja się natomiast od razu, gdy tylko odsłonię brzuszek spod kołdry lub gdy mąż przyłoży do niego rękę. Ponoć maluszki na tym etapie reagują już na zmianę temperatury i natężenia światła, na głos rodziców czy nawet przyspieszone bicie serca podczas wyciągania kamery, stąd tak ciężko je czasem "przyłapać" 😃
Ostatnio mąż pierwszy raz sam z siebie przytulił się do brzuszka i zaczął rozmawiać z naszym synkiem. Mówił mu, że pora wstawać do pracy, na co dostał mocnego kopniaka prosto w palec 😅 Ja kilka dni temu robiłam zastrzyk z heparyny (swoją drogą coraz ciężej jest złapać skórę na brzuchu) i synek kopnął mnie dosłownie prosto w igłę. Mega dziwne uczucie! Ale kocham każdy taki moment i z jednej strony nie mogę doczekać się sierpnia, z drugiej natomiast chciałabym, by te chwile trwały wiecznie 🤍
Ogólnie czuję się świetnie - drugi trymestr naprawdę rządzi. Ciąża staje się bardziej realna, bo już nie tylko my o niej wiemy, ale też całe otoczenie. Apetyt i zmęczenie się ustabilizowały i czuję się tak samo jak kiedyś. Nowością są dla mnie jedynie lekkie osłabnięcia (nagle potrafi mi się zrobić duszno, czarno-biało przed oczami) i czuję ból kości ogonowej 🙈 Wcześniej łapały mnie też skurcze w łydkach, ale dr Jerzak kazała włączyć magne b6 i jest lepiej.
Z leków / suplementów biorę nadal całą apteczkę. Lekarze w Niemczech walczą o to, abym odstawiła heparynę i acard, natomiast na ostatniej konsultacji doktor J. powiedziała (jakże delikatnie) "Oczywiście możemy odstawić acard - jeśli chcemy szybciej zakończyć ciążę". Zwiększyła mi też dawkę heparyny na 0,6, bo na 0,4 miałam obniżony wynik anty xa oraz antytrombiny 3. Ciągle przyjmuję też duphaston i glucophage, revitanerv max, NAC, cholinę, homocysteine resist, DHA, D3, cyclo3fort i wapń.
Z przyjemnych rzeczy - umówiłam nas na szkołę rodzenia pod koniec maja i na sesję ciążową w II połowie czerwca 🤍 Czeka nas też kilka miłych spotkań rodzinnych.
A poniżej kopiąca mnie stópka i brzuszkowa aktualizacja 🤍

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.