#Aleksandra Drogi pamiętniczku... 12 grudnia 2024, 18:28

13.11 - 6cm szczęścia🍀
24.12 - Córeczka 🎀
09.01 - II prenatalne 🍀 345g
06.03 - III prenatalne 🍀 1085 g
07.05 - Jest i Ona - Ł 👶🥳💖
2,5 kg szczęścia
46 cm


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2025, 17:24

Czasem myślę o miłości i zastanawiam się czym jest miłość, nie taka do dzieci to jest prosta i bezgraniczna miłość, ale ta między kobietą a mężczyzną.. Wiem że miłość wiele znosi a jeszcze więcej wybacza, ale ile można kochać ? Tak do końca świata i dłużej ? A jak się jest kochanym ? Nie wiem 🤷‍♀️

Miłość jest trudna, uczy latać ale nie upadać, a żeby wstać trzeba być cholernie silnym.. ja już chyba wykorzystałam swoją siłę i jestem zmęczona, dziś nie będę wstawać.. może jutro mi się uda..

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 12 lutego 2025, 17:05

9 dpt

Dzisiaj pojechałam na betę. Chciałam jechać 10dpt ale dzisiaj miałam ostatni dzień pożyczone auto od rodziców, a bez niego zawsze problemy.
Przez pół dnia pracy nie mogłam się skupić, ciągle odświeżałam stronę z wynikami.
Wynik to 65mlIU/ml 🥹
Czyli oficjalnie jestem w ciąży. Za dwa idę ponownie na badanie. Już ogarnęłam sobie skierowanie na badanie.
Nigdy nie byłam tyle razy kłuta jak przez ostatni miesiąc 🙈
Oczywiście zaraz zaczęłam czytać czy beta nie jest za niska na ten dzień, oczywiście trochę martwię się . Może wiecie? Wiem że ważny jest przyrost, ale może sama wartość też jest istotna.
Mąż dzisiaj do mnie: nie wierzę że jesteś w ciąży.
Do mnie też jeszcze do końca nie dociera 😅


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2025, 17:05

37tc+3
To dzisiaj... 😱




27tc+3 - 😢 [*] 11.20
37tc+3 - 🌈
6tc+4 - 😭 [*] 07.24 - żegnaj okruszku...
3tc+4 💔

age.png
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _

X.2021 - start IVF

23.12.21 - transfer blastki ❄️4AA
29.12 - 6dpt - beta 39.40 mlU/ml
18.01 - 26dpt - 6+1 CRL 0.55cm i bijące serduszko 😍
01.03 - 12+1 I prenatalne 7.5cm chłopca 💙
21.04 - 19+3 - II prenatalne - 330g 💙
06.07 - 30+2 - III 25.08 - 1810g 💙
25.08 - 37+3 - 3220g i 54cm cudu jest juz ze mną
...
_ _ _ _

03.24 - wracamy po rodzeństwo
04.06 FET ❄️3AA 🙏🙏
09.06 - 5dpt. - ⏸️
06.07 - 7+2 💔

_ _ _ _

04.09 prog 41.8; 2dpt 18.4
05.09 - FET ostatniej szansy ❄️4AB
4dpt - ⏸️; beta 59.8🤯; prog 28.5
11.09 - 6dpt 80.4 💔 7dpt 79.8; 9dpt 98 🤯
11.10 - Metotreksat
___________

Ostatnia szansa - II IVF - ❄️ => ❌️


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2025, 19:26

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 23 marca 2025, 22:49

Drogi pamiętniku!
Odstawiłam wszystkie psychotropy w styczniu, czuję się bez nich lepiej, już nie taka senna i oklapła, teraz muszę tylko zadbać o swoje zdrowie psychiczne, może faktycznie poszukam jakiejś formy terapii dla siebie, choć najpierw musiałabym ogarnąć się i znaleźć w końcu jakąś pracę. Ogólnie dziś 40DC, byłam stymulowana clostylbegyt i w środę pecherzyk miał 15mm, weekend na serduszkowaniu, ale nie nastawiam się jakoś bardzo, bo cykl spóźniony cały, sluzu totalnie brak, susza jak na pustyni, więc mam poczucie, że jeśli owulacja była, jest? Bo nie wiem to i tak mega słaba. W sobote o 15 mialam test owulacyjny pozytywny, ale narazie owulacji w ogole nie czulam. Zobaczymy co w środę na USG i czy będzie jakiś skok temperatury.
Daj mi Boże siłę

Nasikam na test 6 dpt, nie z porannego moczu ale przetrzymałam dość długo. Biel totalna... Morale sięgnęły dna.

Tydzień.. Tydzień ma już mój orzeszek. Nie opiszę tu porodu. Był traumatyzujacy. Naturalne podejście skończyło się cesarskim cięciem w zaledwie kilka minut. Spadające tętno, za krótka pępowina. Wszystko działo się jak w filmie. Złym filmie. Najważniejsze, że wszystko dobrze z maluchem i mogę go teraz tulić w ramionach. Mimo wszystko wciąż nie dociera do mnie, że istnieje 🥹

39+5 o 2:34 przychodzi na świat iskierka ważąca 3600g. Moja tęcza. Mój skarb ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2025, 03:14

Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Newcastle

Aurore Wyboje mojego życia. 24 marca 2025, 18:19

26cs 132dc
A w kalendarzu ciążowym 18+3.
Jestem po kolejnej wizycie u lekarza. Po burzliwych początkach i przygodach z odomową założenia mi karty ciąży (nawet w 12 tygodniu) i zleceń lub pokierowania mnie na odpowiednie badania I trymestru, zdecydowałam się na zmianę lekarza prowadzącego. Zrobiłam to już kilka tygodni temu, bo cała sytuacja mocno mnie niepokoiła.

Udało się być na wizycie z mężem. Nasz nowy doktor to prawdziwy profesjonalista. Opowiada o dziecku jakby była to najpiękniejsza bajka jaką kiedykolwiek słyszeliśmy. Dba przede wszystkim o zdrowie matki oraz maluszka oczywiście.
Wiemy już, że jest to dziewczyna 🩷
Wiemy, że jest zdrowa i wszystko rozwija się prawidłowo. Nie jest już małą kijanką, a coraz mocniej wiercącą się i dającą o sobie znać prawie 20cm istotką.

Samą ciążę udaje mi się przejść dość spokojnie. Jestem turbo zmęczona i każdą wolną chwilę w domu wykorzystuję na drzemkę. Nie wymiotowałam, choć potrafię mieć silne mdłości wieczorem.
Z tych dziwnych objawów mam nadwrażliwość na zapachy - gdy przychodzi już godzina 19 zaczynam czuć bardzo specyficzny zapach w domu, od którego zaczyna mnie szarpać na wymioty. Nie mogę też znieść zapachu ani faktury rzeczy sportowych i grubych dresów, które również mają dla mnie bardzo dziwny zapach i nie zniosę ich na swojej skórze. Bywa to bardzo upierdliwe, bo jednak większość mojej garderoby to właśnie takie ubrania.
Cieszę się, że mam apetyt. I niezmiernie cieszę się, że nie jestem w stanie zjeść słodyczy, bo okropnie się po nich czuję. Nie jem jakoś wybitnie dużo, ale bardzo ciągnie mnie w kierunku nabiału, warzyw i owoców wszelkiej maści.
Od początku ciąży przybrałam już 7kg na wadze, a brzuszka nie jestem w stanie ukryć. Jest już dosyć wypukły, a przyjaciółka określiła, że jest super uroczy.
_______
Jest to dla mnie totalna abstrakcja.
Jestem szczęśliwa, ale cały czas czujna - jakby ktoś za moment miał mi zabrać ten kawałek nadziei. Jak przy spóźniającym się okresie, a jednak widoku jednej kreski.
W obliczu obecnej sytuacji mój wcześniejszy stan psychiczny trochę blednie, choć nigdy go nie zapomnę.
Kocham naszą córeczkę i nie mogę się doczekać aż będzie z nami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2025, 18:20

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 23 marca 2025, 22:49

Drogi pamiętniku!
Odstawiłam wszystkie psychotropy w styczniu, czuję się bez nich lepiej, już nie taka senna i oklapła, teraz muszę tylko zadbać o swoje zdrowie psychiczne, może faktycznie poszukam jakiejś formy terapii dla siebie, choć najpierw musiałabym ogarnąć się i znaleźć w końcu jakąś pracę. Ogólnie dziś 40DC, byłam stymulowana clostylbegyt i w środę pecherzyk miał 15mm, weekend na serduszkowaniu, ale nie nastawiam się jakoś bardzo, bo cykl spóźniony cały, sluzu totalnie brak, susza jak na pustyni, więc mam poczucie, że jeśli owulacja była, jest? Bo nie wiem to i tak mega słaba. W sobote o 15 mialam test owulacyjny pozytywny, ale narazie owulacji w ogole nie czulam. Zobaczymy co w środę na USG i czy będzie jakiś skok temperatury.
Daj mi Boże siłę

I stało się... podejście drugie czas start... 2dc, pierwszy zastrzyk za mną... 🙏

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 25 grudnia 2025, 21:25

Miałbyś juz rok. 💔
Świętowalibysmy Twoje pierwsze urodziny, pierwsze święta, w zamian tego nie mamy nic.. mam w sobie tylko pustkę, zal, a łzy ciekną mi po policzkach.

Ten rok byl bardzo trudny - poleci prywata, wiec mozna pominąć - w czerwcu zmarł moj wujek, osoba, ktora wnosiła w nasze zycie duzo radości, śmiechu, zabawy. Mial idealne podejście do dzieci, a on ogromny dystans do siebie. Niestety, po długiej walce z choroba przyszedł czas, by odszedł na wieczny odpoczynek.
3 miesiace pozniej, jego żona, a moja chrzestna dowiedziała sie o poważnej chorobie. Dostaliśmy w pysk rokowaniami. Starałam sie jak moglam, zeby jej pomóc, wesprzeć ja, byc.. 2 tygodnie przed swietami odeszla. Bylam przy niej. Do ostatniego oddechu, do ostatniego bicia serca.
Wczoraj mieliśmy zorganizowana wigilię w gronie rodzinnym, ale i wczoraj nie moglo byc po prostu normalnie - jeden z członków rodziny trafił do szpitala, z zatorem plucnym. Został na stole pusty talerz..

Pomijajac bardzo trudny rok w życiu rodzinnym, to w staraniowym wcale nie było lepiej.
Wlewy nie przyniosły planowanych efektow.
Pierwszy wlew, endo 5mm -> 4,9mm w drugiej fazie.
Drugi wlew, endo 5,2mm -> 4mm w drugiej fazie.
Trzeci wlew, endo 6,8-7,1mm -> 6mm w drugiej fazie.
Czwarty wlew + scratching.
Piątego wlewu nie bylo. Endo w 1 fazie 6,1-6,9mm, wiec Pani Doktor uznała, ze jest okej. Jednak bylam na kontroli pare dni temu i endo ma zaledwie 5mm. Znów nic z tego..

Nie ma wiecej planow, nie ma wiecej pomyslow. Wszystkie badania sa w normie, czas chyba odpuscic. Tylko to wcale nie jest takie proste.

Od kilku dni napływają mi do oczu łzy, mam dosc. Dość tego roku, dosc staran, dosc wszystkiego. Ile jeszcze moge udźwignąć?
Zeby te wlewy dawały efekt, zeby cos sie zmieniało, żebym miala poczucie, ze jestem bliżej, a ja.. stoję w miejscu.

Ten rok mnie bardzo doświadczył, niech juz sie skończy.

Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Wollongong

Phiczek Przeterminowana ... 8 maja 2025, 08:53

Jestem w szoku. Konsultacja diabetologiczna zaliczona. Zadzwoniłam rano, a już popołudniu byłam w gabinecie. Szok, że tak szybko. Bo dzwoniłam w inne miejsca to termin na lipiec - wrzesień.

Dostałam receptę na:
Formetic 500mg i Diabufor XR 500.
Parę zaleceń i przy następnej wizycie trochę badań.

Przyszły wyniki tarczycowe.
TSH 1.52 mIU/L
FT3 3.95 pg/mL (2.0 - 4.40)
FT4 1.32 ng/dL (1.0 - 1.60)
ATPO 11.4 IU/ml (<34.0)
ATG 29.2 IU/ml ( <115)
Jestem w kolejnym szoku. Bo ATG zawsze miałam mega podwyższone i to bardzo wysoko. Bardzo dobrze, że wyniki w normie ☺️

Czy ja właśnie odbijam się od dna? 🥹

Ostatnie miesiące były potwornie ciężkie.
Zrezygnowałam… z wszystkiego.
Nawet unikałam tematów związanych ze staraniami. Miałam wrażenie, że moje emocje są tak trudne i surowe, że mogłyby przytłaczać – a tego bardzo nie chciałam. 💔 Uciekłam nawet z forum.

Więc zaczęłam żyć w wyparciu.
Najpierw ciągle przeżywałam, że się nie udaje.
Potem uciekałam od tych myśli.
A potem… znów przeżywałam.
I znów uciekałam.
Taki zamknięty krąg: ból → wyparcie → chwilowy spokój → powrót bólu → wyparcie 😂
I tak w kółko, aż do emocjonalnego wyczerpania.

Pod koniec roku wydarzyło się coś, co mną wstrząsnęło.
Z mężem podjęliśmy decyzję, że w styczniu wracamy do diagnostyki i zmierzamy w kierunku in vitro od stycznia, lecz liczyłam na to że pod koniec roku się uda... niestety jak się domyślacie, małpa przyszła w terminie. Xd
Jestem rozczarowana, bo wyobrażałam sobie to inaczej.
Wierzyłam, że dieta i zmiany, które wprowadziliśmy, wystarczą, żeby „wskoczyć na właściwe tory”.
Nie udało się.

Ten kryzys dotknął nawet mojej wiary – tej, o której myślałam, że jest nie do ruszenia.
Jakby zatrzęsło fundamentami, ale dom wciąż stoi 🏠🤍 czuję, że coś tu również musi ulec dekonstrukcji.

Do tego wydarzyło się coś bardzo trudnego.
Moja przyjaciółka, która była ze mną od samego początku starań, zaszła w ciążę w pierwszym cyklu.
Dostałam od niej świąteczne życzenia, żeby nasze dziecko przyszło „we właściwym czasie – jak u nich”.

Coś we mnie wtedy pękło.
Jakby coś się złamało 💔

W połączeniu z moimi smutkami, rozczarowaniem, odłożeniem tematu „na po Nowym Roku”, ciężkimi świętami wśród brzuchatych bliskich…
ostatnie dni spędziłam właściwie tylko na płaczu.
(Wysprzątałam całą chatę z tego smutku 😂)

Myślałam, że się nie podniosę.
Ale dziś rano…
obudziłam się z nową nadzieją 🥹
Przeglądam forum, myślę o planie działania, ekscytuję się na najbliższą wizytę u lekarza. Kurde, no po prostu petarda, niech to nie odchodzi 😂😂😂

30.04 - mensinorm + gonapeptyl
05.05 - + orgalutran - najgorsze co miałam ...
10.05 - orgalutran + 2 gonapeptyl
I zostaje czekać na poniedziałek...

Błagałam, niech z tego będzie chociaż jedno dziecko... jeżeli to ma się nie udać, daj mi siłę przestać walczyć... 🙏🙏🙏

12.05 => 24 🥚 => 20🫧
13.05 => 18 🫧

Cześć mnie tak bardzo chce uwierzyć... druga mówi że lepiej nie, mniej zaboli...
Boję się, ale próbuje wierzyć, przecież nie może być tylko źle.. błagam 🙏

Czasami się zastanawiam jak szybko mija czas... rok temu o tej porze szykowałam się na transfer... byłam pełna nadziei, że skoro pierwszy się udał, to drugi też może... wtedy wydawało mi się że te 4 miesiące oczekiwania ma transfer to wieki... gdyby moja 3 ciąża dala mi dziecko, dzisiaj miałabym kilkumiesięczne malenstwo w domu...
Co jeszcze przyniósł ten rok? 3 transfer, 4 ciążę, tutaj maleństwo miałoby z miesiąc... potem był szpital, metotreksat, decyzja o drugiej procedurze której miało nie być, która po PGTa skończyła sie porażka... decyzja o trzeciej była chyba prostsza niż wcześniej...
Po roku od transferu czekam na PGTa z ostatniej procedury... błagam 🙏

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 23 marca 2025, 22:49

Drogi pamiętniku!
Odstawiłam wszystkie psychotropy w styczniu, czuję się bez nich lepiej, już nie taka senna i oklapła, teraz muszę tylko zadbać o swoje zdrowie psychiczne, może faktycznie poszukam jakiejś formy terapii dla siebie, choć najpierw musiałabym ogarnąć się i znaleźć w końcu jakąś pracę. Ogólnie dziś 40DC, byłam stymulowana clostylbegyt i w środę pecherzyk miał 15mm, weekend na serduszkowaniu, ale nie nastawiam się jakoś bardzo, bo cykl spóźniony cały, sluzu totalnie brak, susza jak na pustyni, więc mam poczucie, że jeśli owulacja była, jest? Bo nie wiem to i tak mega słaba. W sobote o 15 mialam test owulacyjny pozytywny, ale narazie owulacji w ogole nie czulam. Zobaczymy co w środę na USG i czy będzie jakiś skok temperatury.
Daj mi Boże siłę

monia53213 Marzenie - kiedy się spełni 20 kwietnia 2025, 09:18

dzisiaj niedziela, pierwszy dzień świąt. Tydzień z teściami był pozytywny, nawet w niektórych momentach przestałam myśleć o dziecku.
Jutro Wielki Poniedziałek, ciekawe jak to będzie jak spotkam całą rodzinę. Czy będą pytania? a jeśli tak, jak na nie odpowiem? Przecież nie umiem. A może moja bratowa jest w ciąży? Mało prawdopodobne ale możliwe. Boję się. Jak nie będzie piła alkoholu to będę mocno zdenerwowana.
Ja mam iść w środę do ginekologa żeby sprawdzić moje pęcherzyki, ale na razie nie ma @, więc chyba przełożymy. Tylko plamienia.
Czasami myślę pozytywnie a nieraz zanoszę się płaczem i nie mogę się uspokoić.
Kto będzie kolejny w ciąży? Jak to przetrwam? Mam nadzieję, że szybko te święta miną bez niespodzianek, i wrócimy do normalnego trybu.
Wczoraj rozpoczęłam 4 część Nowenny Pompejańskiej.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)