Martinasek Gdzie jest buba? 6 października 2025, 17:45

Dziś pierwszy dzień cyklu i okres zmiótł mnie z nóg.
Poprzedni cykl był prawie bezbolesny i bez plamienia przed okresem. Łudziłam się, że stan zapalny endometrium wyleczony ale chyba jednak nie. W tym cyklu mieliśmy podchodzić do inseminacji ale dupa, znów powróciła u mnie bakteria w posiewie. Byłam przekonana, że po kuracji antybiotykiem przez 6 tygodni to powinnam już świecić...
Dostałam maść dopochwową.
Niestety nie była nigdzie dostępna w okolicy. Poprosiłam moja przyjaciółkę o podjechania do apteki w Gdańsku i jest🙂 a to jest ponad 400 km.

White1 Już niedługo 27 listopada 2025, 19:39

13dpo
Test negatywny, co oznacza, że pojutrze zacznę nowy cykl na antykoncepcji aż do rozpoczęcia stymulacji do in vitro. Mam cichą nadzieję, że był to ostatni negatyw jakiego musiałam oglądać, a kolejny test będzie tym pierwszym pozytywnym. Tylko nie wiadomo kiedy do tego dojdzie. Czuję, że to koniec jednego etapu, a początek drugiego. Pokładam wielką nadzieję w tym, żeby ten drugi etap był jednak tylko formalnością, a nie kolejnymi miesiącami czy latami zmagań. Chociaż szczerze będę walczyć do skutku, przecież nie po to tyle robimy, żeby się poddać 😊

Kończy się kolejny rok. Był ciezki ale też wiele mnie nauczył i z kolejnym rokiem czuje się po prostu silniejsza a nie jakas nieszczęśliwa z powodu swojej niepłodności wierze ze kiedys i na mnie przyjdzie pora po prostu to nie jest mój czas.
Ale chociaz na koniec tego trudnego roku mój organizm po prostu zaczal działać i z tego jestem dumna ❤️
Dziękuję dziewczynom.ktore zawsze mnie wspierały🥰

2026 badz Dobry ☺️

Wszystkim życzę Wesołych Świat dużo zdrówka bo to najważniejsze i Szczesliwego Nowego Roku 🥂🎆
Po prostu bądźcie szczęśliwe 🥰

Ściskam ❤️

monia53213 Marzenie - kiedy się spełni 6 października 2025, 18:33

Ten cykl odpuściliśmy. Wykryto bakterie w nasieniu które mogą spowodować Mamy przed 21 dni brać antybiotyk.
W piątek i w sobotę zrobiliśmy zastrzyk ovitrelle.
Łudziłam się, że i tak spróbujemy. Może ten jeden raz, żeby chociaż mieć kilka procent szans.
Jednak mąż zdecydował inaczej, nie i tyle. Nie chce ewentualnej ciąży i poronienia.
Ale jak ja mam w ogóle zajść w ciąże przy moim cholernym KIR AA.
Jestem tak wściekła. Tak smutna. Tak wyczerpana. Nie mam siły. Jestem zła na Boga, że do tej pory jesteśmy w tej samej sytuacji w której byliśmy rok temu, dwa lata temu a nawet i 3 lata.
Czym sobie na to zasłużyliśmy? Co zrobiliśmy nie tak?

Powinniśmy teraz siedzieć z naszym dzieckiem w domu i obserwować jak uczy się chodzić i mówić.
A tymczasem każdy siedzi w swoim pokoju, nie kochamy się, każdy w swoich myślach.
Jezu, jak ja wytrzymam te święta. Nie dam rady psychicznie. Daj mi siłę. Zakończ moje cierpienie.

Dziś mam 26 dc. Dawno tak długiego cyklu nie miałam!!! Mam nadzieję, że ta histeroskopia i uzyskany obraz stanu zapalnego oraz przebyta antybiotykoterapia poskutkowały długofalowo i wreszcie wrócę do średniej długości cykli. Już mnie bardzo stresowały te coraz bardziej skracające się. @ nadchodzi, przyjdzie raczej jutro, więc odpuszczam wyjazd w skały.

Na ten moment czekam jeszcze na wyniki biopsji, zobaczymy, co tam wyszło.

30 czerwca kończę pracę, idę na 2 m-ce wychowawczego i wracam do pracy 1 września, ale już w nowej jednostce. Mam nadzieję, że mi się tam ułoży. Te 2 m-ce to nie będzie czas jednej wielkiej podróży dookoła świata, tylko raczej odpoczynku od bieżączki, gonitwy codziennej, nadrobienie układania zdjęć w albumie, zadbania o siebie, wysypianie się, uważność, pobujanie się w hamaczku itd. Z pewnych wyjazdów czeka mnie wyjazd z ekipą Ziomków na Triglav. Pierwszy raz zostawię Niunię na więcej niż 48 godzin pod opieką drugiego rodzica. Wiem, że dadzą radę, jakoś tam po swojemu, kłócąc się pewnie, ile wlezie. A dla mnie to będzie też wyrypa fizyczna, mam nadzieję, że odpocznę. Chętnie pojechałabym na 10 dni, ale na pewno nie jednorazowo, tzn.muszę przyjechać, ukoić tęsknotę i jechać dalej :) Czy podejdę w sierpniu, we wrześniu, czy w październiku - nie mam teraz pojęcia. Po prostu chcę zwolnić życie, bo naprawdę jestem zajechana.

monia53213 Marzenie - kiedy się spełni 25 kwietnia 2025, 18:12

Minęły święta. Czy je w ogóle czułam? chyba średnio. Teściowie pojechali, to była udana wizyta, przynajmniej zapomniałam na chwilę o naszej codzienności.
Wczoraj byłam u ginekologa, pęcherzyki rosną. Mam wziąć podwójną dawkę ovitrelle, niech coś pomoże... Mam też nadzieję, że bez problemu będę mogła to przewieźć w samolocie, może skontaktuję się z linią.
Wylot już za tydzień w sobotę! Czuję ekscytację! Zapominamy o diecie, suplementacją męża zajmiemy się jak wrócimy do Polski.
Coraz bardziej chciałabym gdzieś uciec na święta w grudniu.
Jeszcze trochę czasu.
Dobra wiadomość: na święta 3 osoby ( w tym teściowa) zwróciła uwagę że schudłam. Czy to zumba czy stres? Myślę, że to drugie.
Chciałabym niedługo żeby jedna część mojego ciała MOCNO się zaokrągliła..ach, te marzenia

S.Roszpunka W pogoni za marzeniem 14 czerwca 2025, 15:08

Niestety wynik progesteronu i estradiolu nie są dobre. Mam zwiększoną dawkę leków i dołączony Prolutex. Zobaczymy co bedzie w poniedziałek. Nic więcej nie mogę zrobić. Mogę tylko sie relaksować, odpoczywać.....

Aurora13 Zanim się poznamy 11 czerwca 2025, 22:09

Niby lecą te dni szybciutko, a jednak dłuży się ten czas niemiłosiernie. Nieubłaganie zbliża się też 2 rocznica, odkąd straciłam pierwszą ciążę. Wtedy miałam jeszcze nadzieję, że już zaraz, za chwilkę będę w ciąży znowu. Nie jestem. Tak wiele wydarzyło się od tamtego czasu, a ja dalej tkwię w miejscu. Już wiem dlaczego, wiem też, że bez pomocy lekarzy się to nie zmieni. Mam wrażenie, że trzymam się dobrze. Nie licząc ciągłego strachu, że za chwilę ktoś w naszym otoczeniu ogłosi nowinę, a to naprawdę będzie cios. Nie dlatego, że im się udało, a nam nie. Wspaniale, że niektórych ludzi omija niepłodność. W tym momencie mam żal do świata, że ludzie mogą mieć dzieci bez strachu i zmartwień czy się uda. Raczej zastanawiają się kiedy, nie czy w ogóle. Boję się powiedzieć, że wierzę w powodzenie naszej procedury. A co jeśli życie tylko czeka, aż nabiorę trochę nadziei i uderzy znów ze zdwojoną siłą. Ciągle się podnoszę. Jestem silna. Zawsze byłam. Wiem o tym. Po prostu chciałabym już przenieść swoją siłę na inne aspekty życiowe. Podniosę się jeszcze kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt razy.

W całej tej sytuacji, zawsze na koniec dnia jak o tym myślę, to uśmiecham się od ucha do ucha. Dziwne, ale prawdziwe. To dlatego, że jeśli jestem w tym miejscu - miejscu, w którym zaciekle walczę o dziecko, to znaczy, że mam obok siebie kogoś, z kim bardzo chcę je mieć. A to w moim życiu największy dar.

Aurora13 Zanim się poznamy 6 października 2025, 20:26

Jeju ile minęło czasu.
W środę miałam punkcję. 9 komórek, 8 dojrzałych, zapłodnionych 6. Nie mogę wyjść z szoku. Nie wiem co będzie dalej, cieszę się tym, co mam teraz, a teraz mam 6 zapłodnionych komórek. W środę planujemy świeży transfer. Jeśli będziemy tym razem mieli zarodek. Zobaczymy...
Mój mały cudzie, jestem coraz bliżej.

Co za wieczór mieliśmy wczoraj :) Młody to taka bystrzacha, nie mam słów. Wskoczyłam pod prysznic, później ubrałam piżamę której bluzka jest dość obcisła. Już mała kuleczka mi wyskakuje, a normalnie brzuch mam płaski. No i zaczęło się 🫣

Mamo, czy Ty może jesteś w ciąży? - Kotek, zjadłam dużą kolację.
Nigdy nie miałaś takiego brzucha. - 🤐😳🫣
I w ogóle miałaś mieć tylko tydzień wolnego, a już jesteś w domu tak długo i jest Ci niedobrze.

Mieliśmy powiedzieć mu za jakiś miesiąc, ale wyszło jak wyszło. Nie chciałam go okłamywać. Kuba powiedział, że to bez sensu bo i tak się zorientuje. Poszliśmy do pokoju, pokazałam mu zdjęcie. Rozpłakał się biedak ;( Mój Miś Kochany 🥹

Mamo, tak się cieszę, nie wiem co robić. Będę Ci pomagał, nie możesz się denerwować, będę ciągle grzeczny, przynieść Ci coś?, nie możesz jeść w ogóle słodyczy 🤣, nie kładź ręki na brzuchu bo Malucha to boli 😅.

Uprzedziłam, że jeszcze wiele się może zdarzyć, że nie wszystkie dzieci się rodzą bo po drodze może być różnie. Może zrobiłam źle, nie wiem. Mam tylko nadzieję, że wszystko będzie w porządku i decyzja była słuszna 💞

Morgo Odmierzając czas cyklami 12 czerwca 2025, 16:48

Kocham pamiętniki. W podstawówce blogowałam. Mam z tego czasu wirtualne koleżanki i ogromny sentyment do tej formy. Uwielbiam zaglądać do cudzych głów, jak i przelewać własne myśli na klawiaturę. Gdy odkryłam ten dział na forum bardzo się ucieszyłam. Idealny dla mnie wentyl emocji. W pędzie codzienności ciężko mi nadążyć za miesięcznym wątkiem staraniowym. Chyba też potrzebuje więcej przestrzeni. Jeśli trafiłaś tutaj, proszę rozgość się, będzie mi miło mieć Cię za towarzyszkę.
Jesteśmy - ja i mąż - na początku drogi. Niby wiedzieliśmy że starania rzadko kończą się dwiema kreskami w pierwszym miesiącu (chociaż historie znajomych par temu porzekadłu przeczyły), ale i tak ten pierwszy zawód był bolesny (dla mnie) i w pewnym sensie niespodziewany (dla męża). Tyle się człowiek wstrzymywał, by nie pójść za swoim pragnieniem z różnych racjonalnych pobudek, a jak zwolniliśmy blokadę okazało się, że to narosłe i uwolnione pragnienie właśnie zderza się z kolejną frustracją. Na nic idealnie przygotowany plan, kiedy co i jak. Plan, którego nie wypowiadałam na głos, a który co miesiąc powstaje w mojej głowie z kolejnymi modyfikacjami. Jestem tym typem, który nigdy nie uśpi kontroli. Daję jej więc jakieś poletko do działania. Taka moja kontrola nad kontrolą. Będąc w 2cs zastanawiałam się, czy ktoś kto wymyślił pojęcie "planowanie ciąży" naprawdę był debilem. Ja już wiem, że nie idzie tego zaplanować. Egzaminy wszelakie dotychczas zawsze szły mi za pierwszym razem, nie poczułam nigdy goryczy poprawki. Kupiliśmy mieszkanie, które jest dla nas trafem w 10-tkę. To wszystko wzmocniło moje poczucie sprawczości.

Nie mamy natomiast wśród znajomych nikogo, kto boryka się z niepłodnością. Ile razy można być w szczęśliwym miejscu statystyki?


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2025, 16:49

Cześć, wróciłam.

Nie, nie byłam w ciąży.

Aktualnie jestem po trzech inseminacjach, w sierpniu i grudniu 2024 miałam in vitro.

Niestety nie udało się, bardzo mi szkoda tej Alicji z 2023r. Widzę po swoich wpisach dużo emocji, dużo nadzieji.

Teraz jest już zupełnie inaczej, parę dni temu rozpoczęłam alloimunizację u profesora Paśnika. Ale dla mnie to po prostu już kolejna procedura...

Niepłodność zmieniła mnie nieodwracalnie, pamiętam ten moment po nieudanym in vitro, jak leżałam zapłakana na podłodze. Jak krzyczałam dlaczego? W szkole uczyli,ze tak łatwo zajść w ciążę, ja szłam z takim nastawieniem przez życie. Później myślałam in vitro i bach! Będzie dziecko.
Teraz już nie pytam dlaczego, życie nie jest sprawiedliwe. Czuję się oszukana.

Z dziewczyny, ktora kiedyś wstydziła się pójść do mężczyzny ginekologa stałam się kobietą, której już wszystko obojętne. Co 2 osoby na sali ok, 3-4? Ok.

Nie mam w sobie negatywnych emocji, smutek mam za sobą, teraz jest obojętność, nie myślę już o tym gdzie kiedyś pójdzie moje dziecko do szkoły. Nie patrzę na ubranka dla dzieci, buciki ktore kiedyś kupiłam 'i ❤️ dad' pokazałam mężowi,chciałam mu je dać w momencie kiedy ginekolog stwierdzi ciążę. Schowałam je, na wieści o innych ciążach nie reaguje smutkiem, zazdrością.

Jesteś w ciąży? Aha,ok.

Po zakończeniu szczepień, może będzie kolejna inseminacja,a później znowu in vitro. Zobaczymy..

MałaMi89 Przygotowania do inseminacji 6 października 2025, 21:01

6.10
Dzis było.kontrolne badanie USG wszystko według badania super. Rozwinęły sie 2 pęcherzyki dzis wieczorem zastrzyk z Ovitrelle inseminacja planowana na środę 08.10 o 10.15.
Zostanie nam czekanie na 2 kreski lub powtórka z rozrywki.
Bede pisać jak przebiegł zabieg i jak sie czułam na drugi dzień po podaniu zastrzyku.
Edit
Po zastrzyku nie czułam żadnych zmian w swoim organizmie


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2025, 23:32

Mersalla W poszukiwaniu tęczy 🌈 13 czerwca 2025, 17:55

Well, trochę się zmieniło od ostatniego wpisu. Z najważniejszych rzeczy - optymizmu brak, limitu nieszczęść nie wyczerpaliśmy. W lutym i maju pojawiły się ciąże, niestety biochemiczne. Jestem po wizycie u nowego ginekologa. Ma na mnie plan, nie chcę szczepień teraz, więc zamiast tego dostanę Encorton. Oprócz tego standard, heparyna, acard i progesteron. M. często wyjeżdża na poligony, więc starania są tym trudniejsze.
Nie ukrywam, że jestem tym trochę przybita. Jest łatwiej niż poprzednio, bo mamy już Helenę. Ale naprawdę sądziłam, że chociaż teraz pójdzie łatwiej. I powoli zbliżam się do swojej granicy. Jeśli się nie uda chyba nie mam sił na dalszą walkę. Jest Hela, to już dużo. Kilka lat temu bałam sie, że w ogóle nie będę mieć dzieci. Wiem jaką jestem szczęściarą mając ją, więc chociaż ewentualna porażka w staraniach o drugie dziecko będzie boleć jak cholera, ale dam radę się pozbierać i być nadal szczęśliwą. Chociaż staram się nastawić na negatywny scenariusz, żeby się nie rozczarować to część mnie nadal wierzy, że się uda. Więc motto na dziś to „pożyjemy, zobaczymy”.

W tym miesiącu wyjeżdżam na tydzień nad morze bez Starego. Ze względu za to że owu byłoby pod koniec mojego urlopu albo w tuż po powrocie zdecydowaliśmy z moją gin że w tym miesiącu robimy przerwę od leków. Mam się zgłosić po powrocie i będziemy decydować czy robimy jakieś badania czy bierzemy duphaston na wywołanie okresu. Obecnie jestem nad morzem i mega się spaliłam, co jest dziwne bo pogoda taka zmienna ale trochę mnie słońce przypiekło.😁 Ja jak zwykle mądra po szkodzie i na początku się nie smaruje filtrami bo chce się trochę szybciej opalić a później mnie skóra przy każdym ruchu boli😂 w zeszłym roku było to samo ale byłam w sierpniu na wakacjach a jak byłam w zeszłym roku na początku czerwca to się wcale nie opalulam 😉 więc założyłam że w tym roku będzie to samo. Człowiek się uczy na błędach. Jak przyjade tu znów w sierpniu to już będę się smarować 50tką😂
W zeszłym miesiącu dostałam wyniki badania histopatologicznego łożyska. Miałam ostre zapalenie łożyska i płytką implantację. Moja lekarka stwierdziła, że to był przypadek i nic nie będzie można zrobić (żadnych leków na wszelki wypadek itp.) żeby się przed tym zabezpieczyć, ale na wszelki wypadek i dla mojego spokoju proponuje założyć szew w kolejnej ciąży około 15tc. bo wygląda na to że do tego miałam niewydolność szyjki. Stwierdziła to po tym że pomimo infekcji crp na przyjęciu do szpitala było niskie.

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 13 lipca 2025, 23:19

Chyba już pora stąd zniknąć.
Ciąża, która miała się nie rozwijać według moich przewidywań, ma dzisiaj 10 tygodni i 5 dni.
Pora zniknąć, bo mimo, że to forum jest skarbnicą wiedzy - dzięki niemu wiedziałam, co badać, a nawet do jakiego lekarza pójść - jest też ogromnym wyzwalaczem. Wpadam w ataki paniki, jak widzę, że któraś poroniła w 11 tygodniu, mając wszystkie objawy, ba, nawet zarodek urósł prawidłowo. Siedzę i płaczę, jak widzę listę poronień w stopce i myślę od razu, że tak na pewno będzie ze mną. Nie jest oczywiście powiedziane, że nie będzie. Chyba jestem najbardziej sceptyczną osobą na ziemi. Ale jeśli ma być, nie chcę do tego momentu załamywać się co chwila, bo kasi123 przydarzyło się to, co niestety przydarza się zbyt wielu kobietom. Oczywiście też to, że nie będę czytać o stratach, nie sprawi, że one znikną. Po prostu ja znikam. Dla własnego zdrowia. Może wrócę napisać tu kolejny rozpaczliwy post za kilka tygodni. Lecz tak bardzo mam nadzieję, że czekają mnie już tylko łzy szczęścia.

Aurora13 Zanim się poznamy 14 sierpnia 2025, 11:38

Oczywiście, że życie zweryfikowało moje podejście do pozytywnych "znaków". Wszystko co mogło pójść źle, to poszło. Siedzę i grzeję ławkę rezerwowych. Z pierwszej procedury nie mamy żadnego zarodka. Mamy jedynie żal, smutek i rozczarowanie. Minął prawie miesiąc, a ja dopiero teraz czuję, że jakoś się pozbierałam. Zbieram się, ale zauważyłam, że potrzebuję coraz więcej czasu po każdej "porażce". We wtorek na wizycie dowiedziałam się, że jedną owulację już miałam, i chyba zaraz będę miała drugą. Jajniki jeszcze szaleją po stymulacji. Jeśli się nie uspokoją, to nici z drugiej stymulacji na razie. Lekarz planuje wprowadzić leki na wyciszenie. Nie jest to zły scenariusz, bo może to pomóc w uzyskaniu większej ilości oocytów dobrej jakości. Na razie nie wiem co będzie dalej, wszystko się rozstrzygnie jak zacznie się nowy cykl. Marzę o cudzie. Marzę o naturalnym cudzie, bez tego czekania, stresu, zastanawiania się czy w ogóle się uda. Nie poddam się, oczywiście, że się nie poddam.

32w1d

Ciężki czas nastał dla mnie. Jestem trochę podziębiona, suchy kaszel, nos zatkany, oczy łzawią. Mam nadzieję, że domowe sposoby zadziałają i będę męczyć się krócej, nie dłużej. Upały nie pomagają, piję dużo wody, ale też dużo zatrzymuję. Od 5 dni mam arytmiczny rytm serca, biorę leki, ale jakiejś drastycznej zmiany na lepsze nie dostrzegam. Ciąża zimą była mniej wymagająca 🙃 W piątek wizyta, mam nadzieję, że poznamy już termin CC, chociaż nie będziemy przywiązywać się do niego bo jak pokazuje przykład szkolniaka, dziecko i tak wychodzi kiedy chce :P Odliczamy powoli dni. Czas pomyśleć o przemeblowaniu, praniu ciuszków i pakowaniu torby. Na razie nie mam na to siły. Zacznę działać gdy poczuję się lepiej 🥹


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2025, 12:13

Znów mam jedna tylko blastocyste 6 dniowa 5aa z 4 zaplodninych komórek.
Coraz mniej wierzę w cud..ale póki jest chociaż 1 śnieżynki jest nadzieja

Spuromix A może to już czas? 14 lipca 2025, 14:04

Zrobiłam kontrolnie betę...
W czwartek: 93636
Powtórka w sobotę i niestety spadła.... Niby niewiele ale jednak 🥺
W sobotę: 90830

I choć dzisiaj już szłam na wizytę z przekonaniem że nic z tego, że okruszek już zgasł i mimio że byłam nastawiona psychicznie że to koniec, poszłam na wizytę, przyjęłam ze spokojem że ciąża obumarła, umówiłam się na zabieg w piątek... Doktorka widziała że psychicznie byłam na to gotowa... Widziała że radzę sobie z tą informacją....

A jednak 🥺

Wróciłam z Tomi do domu, położyłam ją do spania, zrobiłam kawę... I pękłam na milion kawałeczków, łzy polały się jak rzeka... Myślałam że będę silna... Nie jestem, ból sprzed lat wrócił...

Okruszku walczyłeś dzielnie 🥺 coś zawiodło i odszedłeś 🥺 ale nie mówimy jeszcze dość...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)