Siedzę w domu zasmarkana,z nosa po prostu się leje, wczoraj taka byłam senna przez cały dzień. Przez kilka poprzednich dni robiłam testy owulacyjne-żaden nie wyszedł pozytywny :( Na każdym było widać drugą kreskę, ale na jednych mniej (nawet prawie wcale) a na dwóch testach kreska była dosyć mocna ale nie taka sama jak kontrolna... Tempka skoczyła ale może to przez przeziębienie? W tym miesiącu i tak lipa za mało serduszek-musiałby to być "złoty strzał", żeby coś z tego wyszło. Ehh życie. Miałam piec pierniczki, lecz niestety dziś odpuszczam. Będę dogorywać w łóżku. Bylebym męża mojego nie zaraziła. I oby jutro było tak słonecznie jak dzisiaj... Mmmm :)

coliberek Działania..działania... 13 grudnia 2013, 17:01

Dziękuję :* jestescie kochane! To bardzo miły komplement, że lubicie mnie czytać. Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem napisania książki...przygodowo-romantyczno-sensacyjno-erotycznej hih, bazującej na faktach ;) a także na mojej bujnej wyobraźni ale jakoś nie mogę się zabrać. Ciągle nie ma czasu, ciągle są inne rzeczy do zrobuenia a w wolnym czasie wskakuje siłownia. A jak otacza mnie wena to jest to zwykle w srodku nocy. Po ostatnim takim przypływie postawiłam sobie laptopa pod łózkiem...moze akurat coś się z tego wykluje.

Do tego wszystkiego, ostatnio przeczytałam trzy tomy o Greyu no i powiem...że w sumie nie rozumiem o co tyle szumu. Ciągle tylko bzyk za bzykiem, na różne sposoby ale nie ma jakiejś niesamowicie interesującej treści.

A jakby powstała książka nieco skandaliczna, z bzykaniem ale też z jakimś ciekawym rozwojem wydarzeń to kto wie...może okazałaby hitem.

Np. narratorką mogłaby być nieco sfrustrowana raczej niesatysfakcjonującym seksem mężatka, o bardzo bujnej wyobraźni, co jakiś czas przypominająca sobie wcześniejsze doznania a także fantazjująca w czasie rzeczywistym o ludziach, którzy aktualnie "przetaczają" się przez jej życie. Do tego dołożyć trochę wyrzutów sumienia względem kochającego i kochanego męża, z powodu tych wszystkich fantazji i BOOOM. Mamy temat, mamy postać z którą część z nas może się zidentyfikować.

A wracając na ziemię...mam już śliczny bukiet kwiatków dola mamy męża. Na pewno się ucieszy. Może nigdy nawet nei dostała taaaakiego pięknego i wielkiego bukietu. A pozatym za każdym razem jak ja przylatywałam do Peru też narzeczony a potem mężuś czekał na mnie z pięknym bukietem....a jakoś nie podejrzewam, żeby to byl Jego pomysł. W calej swojej wyjątkowości i słodyczy...chyba to byl raczej pomysł jego mamy ha!
Byłabym nieszczeraz gdybym nie powiedziała Wam..że te kwiatki to też nie mój pomysł. :D Tylko mojej mamy. hihihii

Po drodze do kwiaciarni zastanawiałam się co wybrać, zapytalam dzieci (czyt. szwagra i szwagierkę) ale stwierdzili, ze nie wiedzą jakie są ulubione kwiatki mamy...no i w rezultacie wyszło po coliberkowemu :D czyli trochę margaritek białych, trochę różowych, 1 czerwona róża, 1 herbaciana, trochę ozdób, jakieś inne bliżej nieokreślone ładne kwiatki, celofanik i piękny bukiet gotowy.

Teraz tylko ważne, zeby go rano nie zapomnieć. Bo ma to być wejście smoka na lotnisku a nie w domu, a że trzeba wyjechać z domu ok godz 6 rano to ciężko może być ze sprawnością umysłową. Chyba wystosuję do siebie kilka karteczek a ostatnią, alarmową przykleję na drzwiach wyjściowych.

Kurcze..i znowu się rozpisałam. Mąż mówi, ze gadam jak najęta jak się denerwuję. [no comment]

Pinka92 Czekając na cud 13 grudnia 2013, 17:05

Wrrr... okropny ból brzucha! Jak dostanę okres na dniach to wścieknę się okropnie ;/

Kochane mam pytanko do dziewczyn z tyłozgięciem macicy ....dziś jak badałam sobie szyjkę to zauważyłam że tyłozgięcie jest bardzo wyczuwalne normalnie tak nie mam ....o czym to może świadczyć?o nadchodzącej @ czy o kropku :) ????

arcala Czy coś z tego będzie? 13 grudnia 2013, 17:42

No i co ja mam sobie myśleć? Jak mam nie zwariować?

Dzisiaj kiedy miałam okres dostać temperatura poszła w górę a okresu nie ma...

Jak tu się nie nakręcać.... :(

U NAS JUŻ ŚWIĘTA :)
737b4950adad37f5m.jpg
d33b926cf8bf36f9m.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2014, 13:01

Aggie Nadzieja na mala fasolke 13 grudnia 2013, 22:22

Nie dam rady dluzej czekac! Co ma byc to bedzie, moze za wczesnie, moze akurat, ale dosc mam tego czekania, tej niewiedzy i braku snu w nocy. Jestem tym juz strasznie zmeczona. Takze dziewczyny prosze trzymac kciuki za mnie:-) Jutro testujemy sie:-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2013, 22:21

mysiulek Małymi kroczkami:) 13 grudnia 2013, 23:07

13 piątek:( paskudny dzień, który pod koniec dnia totalnie mnie zdołował....Że brzuch pobolewał od kilku dni to pestka, że @ miała być w poniedziałek i stres z tym związany to pestka ( już wczoraj zdecydowałam, że jak do jutra @ się nie pojawi to testujemy) i co???? Dopadło mnie jakieś plamienie, dziwne plamy...podbrzusze nadal dziwnie boli...Chyba sobie to sama wywołałam...rano czytałam artykuł nt dziewczyny, która jako pierwsza w Polsce reklamowała Alwaysy, pamiętacie? nic mi nie pozostało jak wyciągnąć je z szafki..Cholera...wściekłam się, jestem rozżalona, a wczoraj byłam taka pozytywnie naładowana przez koleżankę....Jeszcze z M małe spięcie...mam się nie załamywać i nie histeryzować...czy Ci faceci w ogóle mają pojęcie????A w zasadzie to dlaczego na coś liczyłam? po cholerę tak się zastawiałam, chociaż po cichutku, tak żeby nie zapeszyć...Nie chce mi się spać, myślę czy ta laparoskopia coś dała, lekarz jest dobrej myśli i wszyscy w koło....Jutro dzień pracowity, do udekorowania ciastka i czeka na mnie choinka...później pójdę do Kościoła i będę tam tak długo siedziała, aż mi się humor poprawi. Nienawidzę takich dni jak te...nie cierpię i chyba coś w tym jest, że piątek 13-go przynosi pecha....

Asi Walczymy o tę ciążę... 14 grudnia 2013, 07:03

Po raz kolejny przekonałam się ,że są takie rzeczy ,których zaplanować się nie da i na które wpływu nie mamy mimo starań.
W poniedziałek pojechałam do szkoły po córkę i poczułam ,że coś się ze mnie wylało . Myślałam,ze może trochę popuściłam bo mała czasami tak daje po pęcherzu...ale to była krew więc szybko do szpitala. Przeleżałam tam do wczoraj i wyszłam z nakazem leżenia aż do porodu. Mam znowu problemy z łożyskiem do tego krwiak i tak jak byłam nastawiona pozytywnie teraz zaczynam sie obawiać porodu. Boję się ,że skończy się jak ostatnio .Tak bardzo chciałabym cesarkę. Ze szpitala prywatnego musze zrezygnować bo w moim przypadku za duze ryzyko. Szpital w którym byłam i personel cudowni ale strach jest ogromny.Teraz walczymy aby dotrwać chociaż do 4.01 .No i Święta w łóżku :)

ewcia2337196 starania o maleństwo 14 grudnia 2013, 08:48

Ta noc byla dla mnie koszmarna. Spalam tylko godzine :-(

@ nieśmiało przychodzi ale jest, z 2 dniowym opóźnieniem.
Wizyta u gina przełożona na poniedziałek. Ciekawe czy dostanę taką samą dawke CLO czy podwójną. Mam nadzieję, że żadne torbiele nie powstały po clo!

Od dziś postanowiłam też pić zioła o.sroki :)

Bardzo dobrze, że do końca tego koszmarnego roku pozostało tylko 2,5 tygodnia!

A tymczasem proszę o kciuki za owulację z prawego jajnika!! Jak będzie trzeci miesiąc z rzędu z lewego to się załamie chyba... :(((

kiti Po burzy zawsze wychodzi słońce... 14 grudnia 2013, 12:07

Coś czuję,że dzisiejsze plamienia się rozkręcą i @ już jutro przyjdzie w pełni :) Coś te moje cykle coraz krótsze się robią ( ale nie narzekam na to ;-) ).

Jeszcze tylko 6 dni do przyjazdu m :) i wkrótce święta, oby ten czas minął magicznie i przyniósł mały owoc naszej miłości. Przynajmniej mogę sobie pomarzyć troszku ;-)

Ostatnio co chwilę mam sny, że urodziłam małego bobaska, opiekowałam się nim (piękne było to uczucie ). Moja podświadomość się wyrywa i nie da mi nie myśleć o staraniach...

kamyk08 Miłość, nadzieja, wiara... 14 grudnia 2013, 12:35

Muszę się uspokoić, muszę znaleźć "złoty środek",by do reszty nie zwariować. Odkąd dostałam miesiączkę, negatywne myśli zawładnęły mną. Wczoraj po pracy po przywitaniu się z mężem od razu zaczęłam płakać, panicznie płakać. To, co się ze mną teraz dzieje- nie mam nad tym żadnej kontroli. Mam uczucie poddania się, pocieszenia nic nie pomagają...sama muszę się wyciszyć, pomaga modlitwa, ostatnio przeprosiłam się z książeczką, byłam u spowiedzi- muszę wierzyć, nie mogę się poddać! Przecież tak naprawdę staraliśmy się drugi miesiąc, bo pierwszy miesiąc po poronieniu musieliśmy się wstrzymać, w następnym miesiącu zmagałam się z zapaleniem pęcherza, antybiotykami, no i od dwóch miesięcy działamy. Mąż mówi, że musimy wierzyć, On wierzy, obiecuje mi, że wszystko będzie dobrze- On bardzo często ma racje...Przecież po pierwszej laparoskopii stwierdzono, że mam drożne jajowody,przecież lekarz powiedział mi, że skoro udało mi się raz zajść w ciążę, tzn. że jest dobrze!Muszę się uodpornić, zacząć walczyć z uniesioną głową, a nie poddawać i uciekać w kąt. Zawsze byłam silna, teraz sama czuję, ze przegrywam ze sobą. Najgorsze jest to, że pracuję w przedszkolu, między samymi kobietami, to jak w między zgryźliwymi osami, które żądlą przy każdej najbliższej okazji. Staram się jednak nie pokazywać im swojej słabości, robię swoje i oddaje się pracy z dzieciaczkami, które wynagradzają mi moje cierpienie. najważniejsze, że robię to, co zawsze chciałam. Nie mogę narzekać na swoje życie, bo wiele udało mi się osiągnąć, dlatego ta sytuacja nie może zdominować mnie, mojego małżeństwa.Muszę iść do przodu z WIARĄ, że to kwestia czasu, muszę iść w spokoju, bez zbędnych emocji:)))

Wczoraj dowiedziałam się , że mam pewną chorobę , która niszczy okostną . Byłam u dentysty bo coś mnie bolało ,a wiedziałam , że wszystkie zęby mam zdrowe , sprawdziłam przed planowaniem ciąży . Okazało się ,że pod jednym zębem zanikła kość całkiem i mimo ,że był zdrowy musieli go usunąć , ten proces niestety jest postępowy i nieuleczalny . Nie biorę żadnych leków , nawet znieczulenia nie chciałam przy wyrywaniu .
Niestety męża nie ma w domu , a ja nadal nam wysokie libido :) Wróci w nocy stęskniony :)

ehhh ... Miałyście rację dziewczyny ... własnie dostalam okres... :( no cóż bedziemy sie starac dalej .. :(

10 dni po operacji, czuję się dobrze, bez szwów jest o wiele lepiej, nic nie ciągnie, nie przeszkadza. Ale brzuch jest nadal twardy, nabrzmiały, miejscami bolący... nie mogę długo ani siedziec ani stac, bo czuję w środku ciągnięcie i lekki ból. Jednak w środku wszystko jest poruszone, więc czego ja oczekuję. Nie wiem tylko czy tak powinno byc, czy nie. Ale chyba tak, bo nie bez powodu dostałam miesiąc zwolnienia i zakaz przemęczania się. Na kontrol mam się zgłosic dopiero za dwa tygodnie. Najwazniejsze - nie gorączkuję, nie krwawię nie mam mega boleści, więc cała reszta to chyba normalne powracanie organizmu do siebie, do normalności. Blizenki po cięciu śliczne, malutkie, prawie nie będą widoczne. Gorzej z blizną na sercu...

CassieMK Spełnić ostatnie marzenie 14 grudnia 2013, 19:59

Dziś pierwszy raz w tym cyklu odczułam to znane chyba wszystkim staraczkom ukłucie zazdrości. Było tym silniejsze, że najprawdopodobniej "trafił mi się" cykl bezowulacyjny i nie będzie najcudowniejszego, wyczekiwanego prezentu pod choinką :(

Jechałam autobusem i obserwowałam szczęśliwą rodzinkę. Młode małżeństwo z dwójką dzieci. Wszyscy byli uśmiechnięci, bawili się, śmiali się i widać było tę Ich miłość i radość, oczu nie mogłam od Nich oderwać.

Ja też tak chcę. Nasz związek jest cudowny, wspaniały. Ale gdyby jeszcze pojawiło się w nim dziecko to wiem, że dopełniłoby nasze szczęście. Pozostaje czekać na kolejny, ósmy już cykl starań. Dopada mnie rezygnacja i strach...

ewcia2337196 starania o maleństwo 14 grudnia 2013, 20:00

Wszystkiego mam dosyc.. to jest meczarnia..

Czas pozbawić się złudzeń. Temperatura spadła, dreszcze i lekki kaszel się pojawia - za 3-4 dni będzie okres... Jedyne pocieszenie w tym, że mąż wrócił wcześniej z delegacji (wczoraj wieczorem zrobił mi niespodziankę), przynajmniej tym razem nie będę płakać w samotności.

Lubię jechać do T.
lubię te kilka chwil z moją małą Chrześnicą.
Lubię jej zapach, jej uśmiech, jej gaworzenie.. i pomyśleć, że przez całe swoje życie będę mogła patrzeć jak dorasta, jak mówi pierwsze słowa, jak stawia pierwsze kroki, jak przeżywa swoją pierwszą miłość, jak wydajemy razem moją wypłatę.
Pękam z dumy nad tym malutkim słodkim człowieczkiem

Najbardziej jednak boli ta refleksja pociągowa, po tych naszych sobotach ciężko jest myśleć, że ja mogę nigdy nie przeżywać tego wszystkiego u mojego dziecka. Nie chcę mówić nikomu o swoich obawach. M. nie wie i może lepiej.. przecież inni też mają swoje problemy, prawda?

Starzeję się i cholernie to boli.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)