Pinka92 Czekając na cud 14 grudnia 2013, 22:00

Ciężko mi. Wahania nastroju z dnia na dzień się nasilają. Nie umiem sobie już radzić z emocjami, do tego wyczuwam totalny brak wsparcia co sprawie że czuję się jeszcze gorzej ;(

mysiulek Małymi kroczkami:) 14 grudnia 2013, 23:15

Wczorajszy dzień paskudny,dzisiejszy bardzo pracowity, no i przyplątała się .Wczoraj się totalnie rozkleiłam i rano wyglądałam jakbym co najmniej pół nocy balowała....Rano jakoś nie bardzo mogłam zebrać myśli ( dekorowałam ciastka, kręgosłup o mało mi nie pękł)ale wszystko zrobione, no i choinkę przepięknie ustroiłam więc pojechałam do Kościoła i tam totalnie się rozkleiłam...bo znowu dlaczego? lekarz powiedział, że laparoskopia wyszła bardzo dobrze, moje jajeczko wzorowe, M żołnierzyki wzorowe, więc ja się pytam o co chodzi????Z totalnego dołka przeszłam w fazę totalnego zobojętnienia...i chyba przestałam wierzyć w cokolwiek..zawsze po dołku przychodziła euforia lub mobilizacja, ale dzisiaj nic...pustka totalna...i mnie to martwi...siedziałam w Kościele i się zastanawiałam po co mi dom, samochód, fajne wakacje, wartościowe rzeczy materialne????bo po co mi to jak nie będzie tego komu zostawić...już mam takie dziwne myśli... już nie wspominając o tym, że M lub ja zostaniemy zdani kiedyś sami na łaskę rodziny.....siedziałam i pytałam czy może jestem jakiś złym człowiekiem, że nie zasługuję na to, żeby być mamą? siedziałam i łzy napływały mi do oczu...teraz też nie jest lepiej, bo STRASZNIE się boję, że NIGDY nie usłyszę słowa "MAMA".......zakładałam dzisiaj opaskę ŚW Dominika i wcześniejszy entuzjazm opadł, totalnie opadł...nawet nie potrafię poskładać myśli, nawet głośno nie myślę, że może po tej cholernej miesiączce znowu zaczniemy próbować, bo chyba boję się kolejnego rozczarowania...Lekarz powiedział, że jak w najbliższym czasie się nie uda to widzimy się w styczniu z badaniem krwi, być może cholerny hormon znowu się podwyższył i znowu coś blokuje...nie mam już kompletnie wytłumaczenia, żadnego...i chyba totalnie odpuszczę...Najgorsze jest to, że jestem chodzącym kłębkiem nerwów, nic mnie nie ciesze, jestem ciągle z czegoś niezadowolona...kiedyś byłam wesołą, roześmianą dziewczyną, a teraz sama się nie poznaję....
Chyba pora iść spać....przez tą @ zorientowałam się przed chwilą, że przez cały dzień , oprócz kilku kruchych ciastek nic nie jadłam...

Dopiero pierwszy cykl sledzilam na ovu, jutro powinnam dostac okres. Dzisiaj caly dzien boli mnie brzuch i chce mi sie plakac jak o tym pomysle - wszystko na to wskazuje, ze pomimo owulacji i serduszkowania w bardzo dobrym czasie wdl. ovu jutro sie rozczaruje, a mialam taka nadzieje, ze bedziemy mieli nasz wymarzony prezent na swieta. Pociesza mnie to, e moge Wam napisac o tym, czuje ze Wy jak nikt inny mnie zrozumiecie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2013, 00:05

Cześć dziewczynki. Ale sie najadlam dziś strachu. Wieczorem poszłam do toalety i zauważyłam na papierze lekko brązowy śluz. O matko! Panika, szok. Zadzwoniłam do swojego ginekologa a on powiedział ze do szpitala koniecznie zrobić USG i luteina. Okey ze łzami w oczach pojechałam do szpitala. Po badaniu ginekologicznym wyszło że wszystko ok ale trzeba sprawdzić jeszcze na USG. Po USG wyszło ze jest wszystko dobrze, serduszko bije 120/min. Moje maleństwo od 10 grudnia urosło z 0,64cm do 0,79 cm. Nic nie stwierdzono oprócz malenkiego krwiaczka podkosmówkowego ale lekarz powiedział ze takie malutkie w ciazy sie zdarzają, jest to sprawa normalna i zostanie sama "wydalona" przez organizm i stad mogło być zabarwienie śluzu. Ale oczywiście dostałam luteine dopochwową. Kurczy pierwszy raz ja biorę. Ale cieszę sie ze z moim maleństwem wszystko okey. W sumie w tym wszystkim przyjemnie było znowu usłyszeć jego serduszko. A i jeszcze jedno. Podobno moja Fasolka "przyspieszyła" i w dzisiejszym USG wiek ciazy oszacowano na 6 t 5 d. To ja już nic nie kumam ile Fasolka ma. Muszę sie dopytac mojego ginekologa 30 grudnia na wizycie.

Neyla Pokój z widokiem na morze. 7 lipca 2014, 20:58

Mimo wyczekanych wakacji non stop śni mi się praca...ja to chyba pracoholiczka jestem. Co do cyklu to nadal brak bóli miesiączkowych...za to cycki bolą niemiłosiernie, czuję jakbym zamiast moich niedużych filutków miała dwie armaty, które strasznie się dyndają jak chodzę po schodach. Dzisiaj cały dzień spędziłam u mamy...w domu jakoś tak mi się cholernie nudzi. W przyszłym tyg. jedziemy do Szczecina, a po drodze zwiedzać będziemy co się da. Mąż już się nie może doczekać urlopu.

W pon (14.07) wyczekana wizyta u gina. ciesze się na nią jak na jakąś dziką imprezę...wreszcie coś się ruszy (mam nadzieję). A potem w Polskę.

A te cycki, gdyby nie bolały, to chciałabym zachować na zawsze... :D

No i jeszcze 2 dni.

Pogoda jesienna - zimno i leje. Wczoraj wysłaliśmy ostatni karton rzeczy, ale i tak pełno gratów wala się po domu z którymi nie wiadomo co zrobić.

Nie chce mi się sprzątać. Już nic mi się nie chce! Snuję się po domu bez sensu przestawiając graty z jednego konta to drugiego.

Czytam "Język niemowląt" - nie żeby jakaś straszna ta książka była i dołująca ale dociera do mnie fakt powagi sytuacji.

Co ja najlepszego zrobiłam!!! A jak tok będzie koszmar? A jak okaże się, że jednak bycie mamą nie jest moim powołaniem?

Nie mam emocjonalnego babyboom, nie czytam gazet o dzieciach, nie mam pojęcia jaki wózek jest dobry i jak powinno się karmić i ubierać dziecko. W ogóle nie jest to w kręgu moich naturalnych zainteresowań. Mam nadzieję, że jakoś się w to wkręcę i poczuję "to coś"!

Czy kocham moje dziecko? Szczerze mam raczej lęk! Jakąś zrobiłam projekcję, że ona mnie teraz kopie tak mocno z agresją! Że jest zła! Zła z natury? Zła na mnie? Na świat? Skąd taki pomysł z tą agresją i złością?

A malutka Gaja po prostu sobie plumka i ćwiczy nóżki. I sama jest przerażona tym, że dostaje świadomość i nie wie co z nią zrobić. Może jest zagubiona i chciałaby czuć się absolutnie kochana? Tak zaraz położę się spokojnie, położę ręce na brzuszku i prześlę jej dużo czułości.

Co za klimat.

Oby to tylko hormony.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2013, 07:20

Ech... Po prostu przespałam cały dzień. Miałam nawiązać kontakt z brzuszkiem a zasnęłam na kilka godzin.

Z tymi lękami i edukacją to jest tak. Po tym ja pracowałam z dziećmi a ADHD, FAS i innymi zaburzeniami zachowania miałam przez lata zbyt duży uraz by chcieć własne dziecko. Potem wyparłam to i zaczęłam mieć wizję Aniołka.

Teraz zaczyna do mnie docierać rzeczywistość. A z tą edukacją. Może to dlatego, że widziałam tak dużo rodziców, którzy chcieli dobrze ale popełnili milion błędów i było to strasznie trudne do naprawienia. Oczywiście to nie jest realna próba bo Ci rodzice, którym wychowanie poszło dobrze po postu do mnie nie trafili więc ich znam mniej :P

Nie wiem co napisać.. Weszłam w pamiętnik i mnie zatkało. Choć chciałabym tak wiele powiedzieć.. Mała pustka gości w sercu. Pustka spowodowana niewiedzą , niemocą .
Czekanie dobija .
Troszkę pluję sobie w brodę , że wcześniej nie zaczęliśmy się starać. No ale to musiała być wspólna decyzja , więc nie miałam na to wpływu, a nie chciałam namawiać i naciskać .
Sam przyznał mi racje, że dobrze że nie czekaliśmy do grudnia .
W sumie ...to i tak nic nie zmieniło , bo muszę porobić badania.

Idę dziś do koleżanki , termin ma na środę , ale czuje się dobrze.
Trochę wydaje mi się to dziwne, bo.. nie widzę po niej żeby się jakoś szczególnie cieszyła..
Ostatnim razem nic a nic nie mówiła o swoim samopoczuciu, o dzidzi , tak jakoś dziwnie..
Ja chyba nie potrafiłabym się nie dotknąć za brzuszek przez cały dzień .
Sytuacja wygląda tak, jakby to ona miała rodzić dla swojej matki .
Matka chodzi, podnieca się , pokazuje ciuszki, pokazuje pokoik, a ona nic .
Niewzruszona .

Ahhh... gdyby to mi było dane .
Nie potrafię sobie wyobrazić tego szczęścia.




ht1a.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2013, 12:24

Miska0811 15 grudnia 2013, 13:53

Witam.

Dziś mija 32dc. Miesiączka powinna nadejść.. tak czuję, że nadejdzie. Ale ta iskierka nadziei pozostaje. Czuję ból prawego jajnika, który od tygodnia jest strasznie dla mnie uciążliwy.
Zobaczymy co przyniesie jutro.
Tak dla informacji, robiłam wczoraj test, niestety wyszedł negatywny. Pomyślałam przez chwilę, że jeśli nie dostanę @ do jutra to może wybrać się na bete dla rozwiania moich wątpliwości i niepewności? Co o tym myślicie, czy nie za wcześnie?
Jeśli jednak @ przyjdzie, zaczynamy 3 cykl starań...

dopisane:15:55 , tak myślę że na bęte też zaczekam kilka dni jeśli @ nie pojawi, choć mam teraz takie bóle jakbym ją jeszcze dziś dostała i pewnie dostanę w nocy,albo rano.. Franca lubi mnie zaskakiwać:/


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2013, 18:03

Teraz to już nie wiem co myśleć... Temperatura wystrzeliła do góry. Tu dziewczyny pocieszają, że ten spadek związany był z zagnieżdżeniem, a gdzie indziej czytam, że przy zagnieżdżeniu spadku żadnego nie ma...
Pozostaje czekać...

Vixen Alexander. 15 grudnia 2013, 14:11

I po raz kolejny przychodzi czas swirowania. Nie wiem juz sama, ktore objawy sa prawdziwe, a ktore powstaja przez nadmierne o nich myslenie. Patrze na moj wykres raz po raz i wyszukuje znakow, ze tym razem to to! Przynajmniej w tym cyklu wiem co sie ze mna dzieje i ze jest potwierdzona owulacja. Jakis plus. Zaluje tylko, ze tak pozno zaczelam monitorowac swoje cykle, bo czekalam na cud. Czasu nie cofne, wiec musze patrzec przed siebie. Jutro dzwonie po wyniki swoje z 21go dnia cyklu i Daniel po swoje nasienia. Nie wiem czego bardziej chce - czy zeby wszystko wrocilo w normie, czy zeby wyszlo cos i wtedy chociaz bedzie powod czemu sie nie udaje i plan leczenia. Jutro do Polski z przykrych powodow, ale przynajmniej nie bede myslala tyle o swojej macicy i co sie tam wyrabia. Vixen.

Ta cała wiara ta tleniąca sie nadzieja we mnie umarła.. Umierała powoli az wkońcu się to stało.. Nie mam już żadnej nadziei ,że będzie ciąża.. 52dc@ nadal brak test negatywny.. Coś się u mnie pochrzaniło ,tylko co nooooooo :( niemam juz siły na ten cykl pierwszy raz w życiu chce aby wkońcu okres nadszedł,moje humory przechodzą mnie sama już tylko biedny K obrywa za nic...
Ostatnia tabletka Luteiny wzięta..Teraz czas czekać na małpe ..
Jutro wizyta u gin dawno już byłam na nia umówiona wiec pójdę...zobaczymy co mi powie...

Vixen Alexander. 17 grudnia 2013, 10:44

A co jeszcze jest dziwne i po raz pierwszy mam taki 'urojony' objaw to kwaśno mi smakują rzeczy. Wczoraj tost męża - fuj kwaśny! Kanapka na lotnisku tak samo, a dzisiaj szynka :O i nie mogłam spojrzeć na kaszankę. Domowej roboty :( Ciekawe, ciekawe...

coliberek Działania..działania... 15 grudnia 2013, 15:53

Boooshe...jeszcze 7 minut i byłyby 24h bez pytania teściów o wnuki. Wylądowali wczoraj o 15:40 :D .... ale właśnie teść mnie przycvisnąć do ściany w tym temacie. heh Cóż mogę rzec. Uprzejmie stwierdziłam, że póki co nie było okazji, ze względu na konieczność intensywnej pracy w kwestii spłacania rat. A teraz została tylko jedna rata i to tylko do czerwca, wiec mozna zacząć mysleć o temacie.

O dziwo teść zaczął męczyc temat a nie teściowa. Ona jets na prawdę bardzo subtelna i delikatna. Oboje sa bardzo sympatyczni ale w całej swej słodyczy tym bardziej upierdliwym bywa teść. Wtedy przybiega jednak malutka mama i ustawia go do pionu.

Nie jest źle.

To co prawda dopiero pierwszy dzień z 3 miesięcy ale...nie jest źle. Pomijając tylko walkę o pierwszeństwo w łazience , do którego jako jedynaczka nie jestem przyzwyczajona i ogólną aspołeczność :D :D moją i mamy to jest wszystko ok.

Muszę się temperować i wpasowywać w klimat bo na początku lutego jedziemy na tydzień rodzinnych wakacji we Włoszech. Kochany mój mężuś, zna mnie tak doskonale, że nawet nie zaproponował 8-osobowego apartamentu w Rzymie jak poszukiwaliśmy ofert tylko apartament 4osobowy dla rodziców, brata i siostry i dwójeczkę dla nas. :D
Stwierdził, że po całym dniu przebywania razem może przyda nam się chwila spokoju. Uuups...czyżby przy mnie zdziwaczał, względem wcześniejszego bujnego życia rodzinnego? :D

Na prawdę zastanawiam się jaką będę mamą. Mam nadzieję, ze dobrą. I takie super rodzinne wszystko wejdzie mi w krew naturalną drogą. Ale z własnymi, wyczekiwanymi tak długo, kochanymi nad zycie dziećmi będzie chyba inaczej, nie?

Chciałabym być takim modelem rodziny jedzącej rano razem śniadanko, razem obiad i kolację. Ale aktualnie...przyznam, ze jakoś się nie widzę w takich sytuacjach. Może jednak to wszystko będzie zależało od okoliczności. ... Teraz to lubimy z mężem przynieść sobie obiadek do łózka, usiąść po turecku i włączyc TV.. A przecież z dzieciątkiem tak nie będziemy jeść, tylko trzeba będzie wpajać dobre przyzwyczajenia juz od najmłodszych lat.

Ojej...jak zwykle nastąpiła właśnie u mnie reakcja łańcuchowa myśli.

teść-pytanie o wnuki-jedzenie w łóżku-jedzenie przy stole-choinka......AAAAA

Już zaczynam się martwić Wigilią... Podobnie jak w zeszłym roku przyjdą do nas Ci znajomi z dwójką dzieci. 3 i 2 lata :/ Teściowie pewnie będą zachwyceni tymi dziećmi, słodkie dwie dziewczyneczki i z tej okazji jeszcze bardziej będą strzelać sugestiami. Kurrrcze. Może jakiś persenik sobie fundnąć. Ledwo co zrobiłam sobie psychiczny detoks od tematu, to powraca w dwójnasób i zaczyna mnie ze wszystkich stron znowu wciskać w ziemię.

A! Zapomniałam się pochwalić! Od 3 miesięcy mam super regularną małpę. Co do zegarka, we wtorek, w 28dc rozpocznie się ciotka, a co za tym idzie kolejny cykl. Już 3ci taki regularny. Już leciutko daje o sobie znać, bólami w okolicach oraz lekkim zaróżowieniem śluzu. Może w nadchodzącym cyklu będę miała szczęście zaobserwować owulację, kto wie.

Może to kwestia braku gry w statki plemniki vs komórka jajowa, a może to kwestia zrzucanych kilogramów. Nie wiem..ale jestem z tego niebywale dumna!

Klaudia93 starania po stracie córeczki 15 grudnia 2013, 16:56

Nowy plan.. 0 mierzenia tempki,0 objawów,0 myslenia a ten miesiąc wszystkiemu sprzyja;)) duzoo pracy więc brak czasu na myślenie o ciazy i reszcie może akurat się uda??

f66c1d97.jpg

Nasza pierwsza choineczka :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2013, 17:58

Ostatni zastrzyk zrobiony, ufff...
jakaż to ulga po 18 dniach różnego rodzaju kłucia :)

byłam dzielna, a jestem straszną panikarą i wolę pobieranie krwi od zastrzyków, których się okropnie boję

ale mój kochany też był dzielny robiąc co dzień owe okropne zastrzyki, starał się po malutku, delikatnie... a po, śmiał się, że się może na mnie wyżyc za to, że jestem dla niego nie dobra :)

oczywiście ja jestem dobra ;-p ale to takie żarty dla rozładowania mojego napięcia

kocham go strasznie mocno, mój cudowny... :-*

gosia89 udało się po 9 latach 15 grudnia 2013, 20:13

12 dc śluz rozciągliwy więc chyba to dni płodne... kolejny cykl bez mierzenia tempki... powoli trace nadzieję ale staramy sie dalej. mnie sie wydaje że za mało serduszkujemy ale z drugiej strony nie chce zmuszac mojego...

mysiulek Małymi kroczkami:) 15 grudnia 2013, 20:27

Dzisiaj cd zobojętnienia...jeszcze @dokucza...wczoraj w aptece wydałam majątek, bo postanowiłam zaopatrzyć się w jeszcze więcej witamin...Dzisiaj odwiedziły nas szkraby mojego brata i tak patrzyłam na nich i pomyślałam sobie że ja chyba takich małych istot się nie doczekam...Chyba muszę "wyczyścić" głowę ze wszystkich i negatywnych myśli...powinnam tak zrobić, ale jakoś nie mam siły się "podnieść" i powiedzieć MUSIMY PRÓBOWAĆ DALEJ...Jak yu się odblokować i tylko nie myśleć o jednym???
Misia79 dziękuję za słowa otuchy:)

Anutka A miesiące mijają 16 grudnia 2013, 09:29

kolejna @... moj cykl trwał 39 dni... jakaś porażka :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)