Vanilia Oczekiwanie na fasolkę.... 13 stycznia 2014, 12:49

Dziś nastroj duuużo lepszy:)
po przepracowanych 3 dniach dość intensywnie zaczeło sie od piatku 8h, sobota 16h i niedziela 12h niezły sparing... Zobaczymy. Pozytywna energia!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2014, 07:40

fabiola szczęśliwy 6 cykl :) 13 stycznia 2014, 13:03

Siedze jak na szpilkach i czekam na wyniki badań, niby nie mam się czym martwic ale zawsze może coś byc nie tak.... a jutro wizyta u gin :)

mirka14 wierzę że się uda 13 stycznia 2014, 14:42

w 17 tygodniu poczułam pierwsze kopniaki a potem tydzień przerwy, od 18 tygodnia kopie codziennie czasem mocniej a czasem słabiej, brzuch rośnie cały czas w stałym tempie 1 cm tygodniowo, a ja cały czas czekam na jakiś spektakularny przyrost w obwodzie :)
68f8d2a810c8b899gen.jpg
a to zdjęcie z zeszłego tygodnia 20t3d

Wiedzialam ze tak bedzie......! Moja dobra znajoma i zarazem sasiadka dzis mi sie pochwalila ze jest w ciazy. Po przeczytaniu sms-a myslalam ze zaraz wybuchne i sie nie pozbieram. Ale co ona moze za to ze nam nie wychodzi. Postanowilam zazartowac i napisalam jej ze moze razem bedziemy jezdzic z wozkami-fajnie by bylo:-)))) Mojego odrazu poinformowalam ze wszytskim innym sie udaje tylko nie nam. Sam sie domyslil jak mnie to zabolalo. Zazdrosc-czy mamy na nia wplyw,czy mozna by sie od niej ustrzec?? Nie sadze,taka juz nasza natura. Ciekawe co moja mama sobie pomysli,pewnie:,,a ci nasi to na co czekaja tez bym chciala sie cieszyc wnukiem czy wnuczka". Moze dobrze ze mi doslownie tego nie mowi bo bym mogla nia zjechac.. Mi pozostalo czekac do 22-go i moze bede mogla zrobic nie zapomniany prezent dziakom z okazji ich swieta.Jest nadzeja:-)))

Moje ciało się szykuje.

Pierwsza jeszcze przeźroczysta mikrokropelka pojawiła się na sutku. Choć piersi znacznie się zmniejszyły i są mięciutkie.
Skurcze macicy coraz częstsze choć jeszcze pojedyncze i niebolesne.

28+1
mykz.jpg

Brzuch dziś rano - 89cm, ale wczoraj wieczorem miał 94cm! Niestety kręgosłup z dnia na dzień ma się gorzej :/

Weekend był rodzinny - w sobotę byliśmy w Bolesławcu na zjeździe mojej rodziny. Dla Kuby to był szok - dużo ludzi, 3 małych dzieci, zamieszanie i hałas. Przez cały czas miał minę jakby bolał go każdy por skóry.

Trudna jest relacja ekstrawertyczki z introwertykiem. Trudno znaleźć przestrzeń w której oboje dobrze się czujemy, a dobór ilości stymulacji optymalny dla nas obojga naraz jest praktycznie niemożliwy. A jednak się kochamy. Ale czy miłość wystarczy? Czy jednak roztrzaskamy się o prozę życia?

Wczoraj byliśmy na zaległej wizycie u mamy Kuby - to po niej ma tą nadwrażliwość i ekstrawertyzm. To musi być trudne takie codzienne zmaganie się z rzeczywistością która za bardzo atakuje z każdej strony.
A jaka będzie Gaja? A jak odziedziczy temperament po Kubie? Czy dam radę ukoić nadwrażliwe niemowlę i zrozumieć wrażliwą kruchą dziewczynkę?


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2014, 20:52

No i mam wynik badania AMH - 2,62 ng/ml. Gdzieś czytałam, że powyżej 1 a mn iej niż 3 oznacza, że jest ok. Czytałam też na forum Ovu, że od lipca wynik należy podzielić przez 2. Nawet wtedy wynik 1,31 daje raczej dobre rokowania. No i kwalifikuję się na in vitro, gdyby była taka konieczność. No cóż, jutro się dowiem, czy mogę zrobić to ostatnie badanie i mogę powoli szykować się na wyjazd do W-wy. Byłam też dziś u pulmonologa, zrobiona spirometria - ok. Lekarz kazał mi przyjść 30.01 na oddział. Mam nadzieję, że zrobi badania w jeden dzień. Jeśli nie, to będę sie musiała położyć w szpitalu. I dostałam receptę na lek w postaci inhalacji doraźnej, gdybym miała atak duszności. Kupiłam też witaminę D i kompleks witamin B. Od dziś łykam, bo czytałam, że przy tej mutacji, jaką mam, należy suplementować dietę. No cóż, nie wiem, czy dobrze robię, że tak sama na własną rękę działam, ale nie chcę tracić ani chwili. Mam jeszcze nadzieję, że groszek się mości w brzuszku, więc chcę mu pomóc, jak tylko potrafię. Na pewno nie zaszkodzę, skoro mam wiarygodne wyniki badań. Wciąż trzymam kcuki za ten cykl, bo na razie szyjka się jakoś zamknęła, (*)(*) dziś bolą niesamowicie, masakrycznie wręcz, jak nigdy jeszcze. Co tam temperatura ? Mam teraz przed sobązarwane noce, bo skoro jestem na L-4, mogę sobie pozwolić na nocne oglądanie tenisa. Kibicuję naszym ! No i łamie mnie, jak bym miała się zaraz rozchorować. Modlę się o groszka !!!

frutka :) 13 stycznia 2014, 18:01

chyba mogę juz opijać...kolejną szesnastą? czy moze siedemnastą? porażkę mojego życia...Mój Boze, już nawet nasza instruktorka chyba nie wierzy w ciążę w naszym przypadku...cały czas mówi: a w następnym cyklu..., a niedługo ten się powinien skończyć....., a kolejny cykl....przed ślubem rozmawiałam z moim P. o tym, kiedy chcielibyśmy mieć dziecko...rozważaliśmy różne opcje, ze względu na pracę, na studia...najwygodniejszą opcją wydawało sie zaczekanie, aż obronię pracę i aż mi dadzą stałą umowę...ale postanowiliśmy starać sie mimo wszystko wcześniej, praktycznie od razu po ślubie, bo nie wyobrażaliśmy sobie, zeby tak długo czekać na dziecko.....tak długo to odkładać...nie wobrażałam sobie, zeby czekać do 2014 roku...a mozę do 2015..
dzięki dziewczyny za wsparcie - to dla mnie bardzo ważne...nic już nie napiszę, bo nie chcę cały zas narzekać i biadolić...zacisnę zęby i wypłacze zal, zanim mąż wróci z pracy...

mirka14 wierzę że się uda 13 stycznia 2014, 16:49

Kaja91 ja po odstawieniu tabletek miałam bardzo niski poziom progesteronu to było 5,5 roku temu, lekarka dała mi duphaston i powiedziała że mamy próbować ale się nie udawało, po kilku miesiącach strasznie dla mnie stresujących doszłam do wniosku że może mój organizm potrzebuje czasu żeby wrócić do równowagi.
Odstawiłam więc duphaston i dałam sobie czas po roku progesteron wrócił do normy, nie chodziłam do lekarza nie leczyłam się postanowiliśmy z mężem że poczekamy i jeśli za kilka lat nic się nie zmieni wtedy pomyślimy o adopcji.
Przez pięć lat nie zrobiłam żadnego testu ciążowego nie licząc kilku na samym początku po odstawieniu tabletek.
Aż do kwietnia 2013, nie wiem skąd po prostu wiedziałam że jestem w ciąży, było to w momencie gdy już całkowicie pogodziłam się z faktem że nic z tego nie będzie, poszłam do lekarza ale nic jeszcze nie było widać, lekarka kazała mi zrobić betę i przepisała duphaston ze względu na moje przeszłe problemy progesteronowe i kazała przyjść za tydzień.
Dwa dni przed planowaną wizytą zaczęłam plamić, pojechałam do niej był widoczny pęcherzyk kazała leżeć i w razie nasilenia krwawienia jechać do szpitala, do którego pojechaliśmy o 5 rano następnego dnia, okazało się że beta maleje i na następny dzień zrobili mi zabieg.
Ja bardzo czekałam na trzeci cykl po poronieniu bo wtedy mogliśmy zacząć się starać od nowa, zaczęłam mierzyć temperaturę i bardziej obserwować swój organizm, wbrew pozorom to poronienie dało mi siłę i nadzieję na to że mamy szansę, jasne że wolałabym tego nie przeżyć, ale teraz wiedziałam że możemy mieć dziecko, tylko może po prostu nie staraliśmy się o to wystarczająco do tej pory, no i udało się w trzecim cyklu po poronieniu czyli w pierwszym w którym się o to staraliśmy.
Nie wiem dlaczego doszło do tego poronienia, i oczywiście że za drugim razem oprócz radości było też przerażenie że może się to powtórzyć, zresztą do dziś boję się że coś może pójść nie tak jak powinno, ale chyba ten strach będzie mi już towarzyszył do końca życia więc pozostało mi się do niego przyzwyczaić i cieszyć się z każdego dnia, Tobie też życzę ciąży wspaniałej, idealnej wspaniałego porodu i cudownego dziecka, musisz wierzyć w to że będzie dobrze, pozdrawiam i trzymam kciuki :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2014, 16:49

Do ciazy mi daleko a ja mam ochote wygrzebac male ciuszki i je odswiezyc, przypomniec sobie stare dobre czasy :D hehe


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2014, 17:38

Nareszcie jestem po wizycie. Uchachana od ucha do ucha wróciłam do domu. Maleństwo urosło i ma 6,8cm a to wskazuje idealnie na pierwszy dzień 14 tygodnia czyli tak jak według OM. Badana była też przezierność karkowa i tu się gin musiał na męczyć bo dzieciątko na początku w ogóle spało odwrócone plecami, po kilku lekkich klepnięciach w brzuch się obudziło i zaczęło machać rączkami i nóżkami, troszkę się wiercić ale ani myślało obrócić się bokiem. Biedny gin męczył się 20 min. po czym stwierdził, że może przez brzuch mu się uda wiec zmienił głowicę i po kolejnych 10 min. walki z moim małym upartym potomkiem udało mu się zrobić odpowiednie zdjęcie i zmierzyć przezierność która jest jak najbardziej ok. Co do mojego chorubska to mam poczekać i jeśli minie tydzień a ja nie wyzdrowieję to mam iść do internisty po antybiotyk. wiec mam czas do środy jak by co to w czwartek wędruję do internisty. Emocje powoli opadają i teraz na spokojnie wchodzę w mój drugi trymestr ciąży.

Agi Radość.. 13 stycznia 2014, 19:43

zadzwoniłam, zarejestrowałam mnie i męża w klinice niepłodności Provita 14 luty, pierwsza wizyta :)

kropka80 Nadzieja umiera ostatnia... 13 stycznia 2014, 20:05

Ciąża rozpoczęta 18 grudnia 2013

kropka80 Nadzieja umiera ostatnia... 13 stycznia 2014, 20:05

"Sikaniec" wyszedł ciut mocniejszy niż wczoraj. Boję się, ale staram się nie nakręcać. Dzwoniłam do lekarza, zatkało go :) kazał brać Duphaston 2x1 i myśli czy nie dać mi estrofemu. Podczas ostatniej wizyty orzekł, że endo jest tak małe, że nie ma szans, żeby zagnieździło się. Wiéc albo cud, albo... Nie chce myśleć. Przy tak małej becie nie jest dla niego możliwe określenie, czy to aby nie ciąża pozamaciczna. Cóż... Nie mam na nic i tak wpływu. Jutro lecę powtórzyć betę...

sylwiob Rok ciężkich starań 13 stycznia 2014, 20:26

Ciężko wrócić do pracy bo nieprzespanym weekendzie :)
Ale było ok. Pocieszam się że jeszcze jutro a potem środa wolna, nie mogę się doczekać spotkania z Darią :)

Daria89 Misja "Dzidziuś" 13 stycznia 2014, 20:42

Tak jak napisałam staramy się o dzidziusia od 6 miesięcy, na początku mój Misiek nie był pewnien czy juz czas na dziecko bo jak twierdził zawsze że najpierw by chciał mieć swój wybudowany dom, oszczedzone pieniądze i dopiero wtedy dzidzia no ale tak wszystkiego nie da się zaplanować jakby się chciało ;P jakiś czas temu Misiek mnie zaskoczył kiedy powiedział że chce już starać się o dziecko, myślałam że oszaleje ze szczęścia :) no ale jak widać nie jest nam chyba pisane szybko zostać rodzicami...

Eva 2 Aniołki; zaczynam leczenie 13 stycznia 2014, 20:44

Wróciłam własnie od lekarza i nie zobaczyła lekarka zarodka ;( troche była tym zaskoczona. Kazała mi przyjść za tydzień na USG ale nie wytrzymam i zrobię sobie betę. Wg ovu jest 6t 0d.. nie wiem co o tym myśleć..

Daria89 Misja "Dzidziuś" 13 stycznia 2014, 20:48

11 stycznia miałam prawdopodobnie owulację, przytulanko było więc teraz będę czekać tylko na @ :)Jejku jakbym chciała żeby się udało, cały czas wymyślam sobie nowe objawy ciązy i nieraz sama nie wiem czy mam te oznaki czy tylko mi się wydaje. 25 powinnam dostać @ mam nadzieję że nie przyjdzie... te dni znowu będą się okropnie dłużyć...

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 13 stycznia 2014, 21:54

Znowu chwilka zwatpienia...juz nawet nie marudze mezowi bo tylko oboje sie denerwujemy...nie wiem co sie dzieje....wykituje....do lekarza udalo mi sie zapisac dopiero na 21 stycznia ciekawe co sie okaze....a na dodatek jutro moja mama ma mastektomie:( mam nadzieje ze pojdzie wszytko dobrze i ze to juz ostatni etam walki z tym cholerstwem....:(:(:(:(:(:(:(

Pink w oczekiwaniu na II kreseczki 13 stycznia 2014, 22:03

Dziś dzień kolędy , szybko przechwyciłam księdza ( szybko choć 2 godziny czatowałam ) i luz. Zaprosiłam sąsiadów - bo zostało ciasto, niby dla księdza ale nie chciał ...mają urocze dzieciątka których zachwyciły moje puste powierzchnie w domu ( ciągle się urządzamy )No ale dom jednak nie jest przystosowany pod dzieci .. płytki, szklane stoły, kamień na kominku :O( No i co teraz ? Ja myślałam praktycznie dla Nas a tu dla dzieci nie ma warunków :O( Paranoja

Medycznie 29+0

Dla mnie i "przyjaciół" to już 30 tydzień ciąży!!!

Oh jak ja czekałam na to magiczne 30 :) Już całe 29 tygodni za nami i już tylko 11 tygodni tych cudownych koniaczków - nie przestają mnie cieszyć chyba będzie mi ich strasznie brakować. :P

No cóż dziś znów 55.1kg ale za to inny sukces pełną parą - ani razu nie wymiotowałam!!!
W nocy miałam kryzys mały ale Manti i wysokie leżenie pomogły i obyło się bez ekscesów :)

Głównie leżę w łóżku lub na kanapie - tylko krótki spacerek na pocztę i po zakupy :)
Zjadłam też dodatkowy pączek i ciasteczka czekoladowe na deser :P Teraz ulegam zachciankom do woli choć wszystko jest jedzone powolutku i dobrze gryzione. Potem biorę Manti i pozycja co najmniej półsiedząca :) Jak na razie działa.

Kupiłam Magnez i preparat z żurawiną który ma pomóc by stan zapalny się nie rozwijał zbyt mocno do wizyty lekarskiej.

Jakoś już mam więcej optymizmu w sprawie mojego zdrowia i kondycji. :)

Za to dopadła mnie depresja intelektualna. W życiu taka otępiała intelektualnie nie byłam :( Czytam coś i przysięgam, że nie wiem co czytam. Uczę się notatek, niby coś rozumiem. Słucham Kubę i wydaje mi się, że mnie olśniło i wszystko już jasne.
Potem Kuba mnie coś pyta a ja 0 - czysta kartka. Mam kompletnie pustą przestrzeń w głowie. Nawet jak mi coś świta, nie umiem zdania złożyć w całość. Tak mnie to przeraziło, że nie mam żadnej kontroli nad intelektem, że nerwy mi puściły i się rozryczałam i teraz nie mogę się uspokoić co wcale nie sprzyja nauce. Kuba się złości że traci czas siedząc godziny i mi tłumacząc a ja nic nie umiem, ja mu ryczę, że rozumiem co do mnie mówi, ale nie umiem powtórzyć i mnie to dobija... No masakra.

Nie zdążę za nic się nauczyć do niedzieli rana :( Strasznie się tam skompromituje - głupio mi przed wykładowcą tak jej czas tracić. Najgorsze, że to nawet nie kwestia małej ilości czasu. Mogłabym uczyć się miesiąc a i tak mam taką dziurę w głowie, że nie wiem jak to zmienić.

Jak to się skończy muszę wrócić do regularnej nauki, choćby języka bo inaczej będzie coraz gorzej i zostanę już taka otępiała. :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2014, 21:46

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)