Ciąża rozpoczęta 18 kwietnia 2013
Nie ma to jak zmiany i to jeszcze przed samym ivf.
Nie wiem co tu będzie. Czy wogole podejdziemy.
Mój dał dziś wypowiedzenie z pracy.
Z myślą że dostanie 3 miesiące i jeszcze ten czas przepracuje w firmie.
A oni go zaskoczyli i zrobili porozumienienie stron.
Więc od jutra zostaje bez pracy. I teraz fajowo się zapowiada. Jak znajdzie nową pracę zostaje bez urlopu.
I niestety nie będę miała jak dojeżdżać do kliniki. Jednego dnia wszystko runęło. Planujesz tak a życie ma swój plan.
hmmm... rozpoczęty kolejny cykl... Daję chyba na luz bo pewnie i tak nic z tego nie będzie... w poniedziałek wizyta u lekarza i zobaczymy co dalej z tą moją endometriozą... mam nadzieję, że to jakieś wczesne stadium i uda się zajść w ciążę... a jeśli nie??? nie wiem... boję się się że nigdy nie usłyszę tego jednego cudownego słowa "MAMA"
Staram się nie fiksować choć wcale to nie takie łatwe...
menu na jutro:
I
-2 jajka na miękko,
-jabłko,
-kawa inka czarna
II
-Schabowy z ziemniakami
-surówka
III
-3 jabłka gotowane z cynamonem
Dziś wizyta u ginekologa ... i wszystko jest w porządku
po torbieli nie ma nawet śladu
nawet płynu w zatoce douglasa co jest najcześciej spotykanym zjawiskiem po torbieli bardzo się ciesze z tego powodu i po miesiączce możemy bez obaw się starać
teraz mam zapalenie krtani u biore antybiotyk trochę musze się podleczyć ale jestem już na dobrej drodze powoli nam się zaczyna wszystko klarować nawet nasze życie się troche zmienia ale na dobre mam nadzieje że tak dalej będzie 
Dziś mam doła. Przeglądam fora o niepłodności. Tak, wiem, nie staram się kosmicznie długo. Ale ten cykl w ogóle nie istniał. Miałam paciorkowca w pochwie, powinnam cieszyć się że miałam. Dziś odebrałam wyniki, że już go nie ma. Dlaczego się nie ciesze? Bo 3 dni temu miałam ovu.... Gdybym zaraz po zakończeniu leków starała się to bym mogła mieć nadzieje, ale to by było nie rozsądne, bo co jak by się okazało że niechciany gość nadal we mnie mieszka? Wiem, że dobrze zrobiłam, bo komplikacje dla dzidzi mogły by być straszne, ale to i tak trudne.
Byle do następnej ovu, może się uspokoję i przestane myśleć o bezpłodności.
Kochane musze wam cos powiedziec;)) dostalam prace;)) juuupi chociarz to mi wyszlo..jutro 1dzuen;) rozmawialam z mama i powiedzialam jej o tym ze ciagle sni mi sie cmetarz,ze grobek jest zniszczony i zaniedbany... Takie sny mam od smierci malej;( powiedziala ze miala yo samo jak babcia zmarla.. Ze nie umiem dac jej odejsc i ja mecze;( a ja nie chce jej meczyc.. Powiedziala co zrobic zeby isc pomodlic sie za nia i powiedziec zeby spala spokojnie.. Musze to zrobic.. ..
No mini sukces dzisiejszego poranka - 55,4kg
Brzucholek 89,5cm 
Nie spałam prawie w nocy więc rano myślałam, że nie dam rady na te badania ale spięłam się i pojechałam.
Picie tego nie było takie straszne jak mówili - koszmarem było utrzymanie płynu. Miałam się uczyć ale 2h łaziłam w kółko mając płyn pod samą szyją i nie mogłam sobie ulżyć wywalając to z siebie - to był koszmar. Dotrwałam
Czekam więc na wyniki.
Potem pojechaliśmy z Kuba do lekarza - no i tu niedobrze. Ma tak przerośniętą przegrodę, że operacja jest konieczna i to PILNIE, bo prawie nie ma już jak oddychać a robi się gorzej 
Operacja kosztuje 5tys! Może znajdziemy coś taniej ale nie wiem czy chcę oszczędzać na zdrowiu.
Co do lekarza dopiero na 22.01 i to nie do mojej lekarki tylko do innego
prywatnie innymi drogami wcale nie dużo lepiej bo na 20.01 byłoby najwcześniej. Chyba skonsultuję się z moją ukochaną farmaceutką i poczekam do tego 22.01 chyba że nagle coś się pogorszy czy coś. Mam przyrosty wagi więc już bez paniki.
Pierwszy posiłek po tym słodkim wylądował częściowo w kibelku ale zjadłam obiad i kolację i jest na razie jest ok. Więc oczekuję jutro kolejnego postępu.
Byliśmy też w sklepie oglądać wózki. Chyba zdecyduję się na X lander XA - jakoś nie widzę mega przewagi nowszych modeli a można jakąś używkę kupić na Allegro w sensownym stanie i sensownej cenie. Niestety priorytetem są wydatki na samochód i operację Kuby.
I tak dobrze, że Kuba zdobył zlecenie niedawno bo forsa topnieje błyskawicznie a wydatki rosną zastraszająco 
Całe popołudnie przespałam
Spadek formy i możliwości staje się znaczny z dnia na dzień.
No a potem wpadła rodzina - radziliśmy co z samochodem bo trzeba kupić coś do kwietnia koniecznie.
No i nic się nie uczyłam cholera cały dzień 
Dobra pewnie będę żałowała ale właśnie kupiłam wózek - nie mam żadnego argumentu aby obronić najgłupszy z możliwych wybór koloru białego.

Biały przynajmniej nie straci koloru podczas koniecznego częstego prania 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2014, 11:46
Alez ten czas leci..brzuszysko mi rośnie, chociaż do idealnego kształtu piłeczki to chyba jeszcze mi daleko - określiłabym to raczej - coś na kształt zdeformowanego ziemniaka.
W każdym razie - pasek z kurtki wyjęłam bo dziurek zabrakło.
W zasadzie w porządku - olewam to że mi przybywa..a przybyło od początku z 5 kilosów, ale to nie wazne - widocznie tak ma byc..
Wkurza mnie jedynie to,że większośc osób, które spotykam zamiast w oczy na powitanie gapi się na mój brzuch..Oczywiscie są to dyskretne spojrzenia - w stylu zerkanie - ale ja to widzę i mnie to denerwuje.
Zamiast powiedziec - o! jaki masz juz brzuszek! To zerkają i pytają - no i jak po weekendzie?
Odpowiadam zgryźliwe,że jeszcze nie urodziłam i jeszcze mi trochę do tego daleko.
Dla niektórch znajomych jest szokiem,że nie chcę juz chodzic na dyskoteki i przesiadywac w pubie..bo przeciez się nie męcze..nię męczyc się moze i faktycznie nie męczę ale juz nie mogę patrzec na sok pomidorowy!!! Nikt tego nie zrozumie..
Oczywiscie przypadki obrażan się - też występują - bo coś odwołałam, bo nie przyszłam bo zmieniłam plany..ale to wyjątkowo egoistyczne przypadki.
Ogólnie rzecz biorąc ciąża moja weryfikuje skutecznie wszystkie moje znajomosci i przyjaznie.
Moja przyjaciółka generalnie ma mnie w dupie - nie dzowni, nie pyta, nie interesuje się..no bo w sumie z jakiej racji - sama nie moze miec dzieci..tzn moze ale nie chce się leczyc..bo uwaza,że dzieci ograniczają wolnosc i niezależnosc i po prostu przeszkadzają we wszystkim. Woli swojego psa i dwa koty..po za tym pracuje przez internet..no i rozumie się samo przez się..
W każdym razie - temat mojej ciąży to tabu.
Mam trochę żalu - ale rozumiem że każdy ma prawo do swojego życia.
Druga się zakochała i świata po za facetem swoim nowym nie widzi - jałowa rozmowa. Nie umiem słuchac jak kobieta pierdzi słodko na temat swojego chłopa - dla mnie to po prostu niezdrowe jakies...Dzieckiem się mozna zachwycac..ale własnym chłopem??
no bez przesady..to nawet nie rodzina
Obcy człowiek.
W Polsce mama moja okrzykneła mnie anorektyczką roku i postanowiła o mnie zadbac po polsku. Efektem tych staran jest 3 kilo na plusie w ciągu 10 dni.
No ale faktem jest,że polskie jedzenie jest najlepsze na swiecie i żadne kluchy z sosem pomidorowym nie mają z nim szans.
Po powrocie do uroczych Włoszech udaliśmy się prosto po naszego kota, którego karnie zostawilismy u teściowej. (tesciowa - matka mojego R, 83-lata, zaawansowana skleroza, magik w kuchni, specjalistka od sosu pomidorowego i ryby z pomidorami - przyp.autora)
Kot ogólnie się ucieszył nie poznając nas i uciekając po łóżko.
Z rana teściowa, ku mojemu zdziwieniu poczestowała mnie herbatką..podobno rewelacyjną, którą dostała od swojej siostry, po której ona sama świetnie się czuje..Było mi bardzo miło,gdyż taka propozycja nie trafia się często a napic się ciepłej herbatki z rana we Włoszech to nie lada rzadka przyjemnosc.Straciłam czujnosc i pociągnęłam łyczek...dziwne..jakies takie..coś nie tak.
Poprosiłam o pudełeczko by zobaczyc cóż to za cudowne ziołka i czytam jak byk:
"ZIOŁA PRZECZYSZCZAJĄCE" a na odwrocie "ZABRONIONE W CIĄZY I PODCZAS KARMIENIA PIERSIĄ"
Podziękowałam za herbatkę i spuściłam ją z wodami Dunaju do kibla.
Teściowa jak zwykle zapomniała,że jestem w ciaży...eh..musze się pilnowac na każdym kroku..
Z jednej strony to lepiej gdyż nie katuje mnie żadnymi poradami i radami i nie wymienia ze mną doświadczeń życiowych na temat dziecka, niczego nie sugeruje w ogóle nic nie gada..
Tylko czasami byłoby miło jakby zagadnęła jak się czuję..bo kwestia podatków za dom i dziury w dachu jakoś kurde mnie nie interesuje na tym etapie życiowym.
Usg połówkowe - przezyliśmy - wszystko dobrze..z dzieckiem oczywiscie bo z Robkiem jak zwykle było źle.Nie patrzył na monitorek a w podłoge tym razem - pożerając cukierki w które go uzbroiłam na początku. Oswiadczył,że może nie widział ale za to wszystko słyszał.
Nic się nie zmienił i nie wygląda na to by się zmienił w przyszłosci.
Brzucha mojego nie dotknie za Chiny ludowe a jak mały się rusza to tym bardziej.
Oczywiscie mnie wkurza cała sytuacja bo jedynie Ola się interesuje co robi jej brat.
Zaczynam rozglądac się za ciuchami dla dzieciaka,ale idzie mi to jakos niezdarnie..jak w wielkim sklepie dostaję oczopląsu i zaciemnienia umysłowego..jak kupię pierwszą rzecz pewnie pójdzie jak z górki.Całe allegro moje.
A po cichu marzę o rolmopsach....
Dziś humor podwójnie dobry
nie wiem dlaczego uśmiech nie schodzi mi z tej mojej głupiej Mordki
kocham ten portal ze mam gdzie napisać co czuje, że mogę poznać kobiety które tez starają się o maleństwo
) bo razem tworzymymsiłe, sile wiary ze się uda, nadziei ze i my możemy i miłości, ktora nie ustanie 
A ja czekam i czekam
Zostały 24 dni, wg terminu wyliczonego przez ginekologa
10.02 zbliża się wielkimi krokami!
Już nie mogę się doczekać kiedy wezmę Cie w ramiona moja Królewno!

@ chyba dobiega końca. Myślę, że od jutra będzie można się poprzytulać. Jutro jadę na badania. Powtórka prolaktyny i inne. Stresuje się.
Ciąży brak za to ospa odwiedziła i mnie....
Dla odmiany z poprzedniego wpisu - @ się pojawiła. Zawitała do mnie wczoraj wieczorem. Na początku była bardzo delikatna (co muszę przyznać, że mnie bardzo zaskoczyło), ale za to dziś rano już się tak zadomowiła, że myślałam, że zacznę przez nią chodzić po ścianach. Jednak przeżyłam! Teraz jest już o wiele lepiej.
Dziś jeszcze dam swojemu organizmowi trochę odpocząć i nie będę się katowała ćwiczeniami. Ale jutro już bez wymówek!
Jeżeli chodzi o oczekiwanie maleństwa, to mam nadzieję, że ten walentynkowy czas będzie sprzyjał i doczekam się małej istotki pod sercem 

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2014, 14:16
ale nuuuudy, obiadek ugotowany i czekam na mężusia niedługo wróci z pracy... chyba strzelę sobie eozpuszczalską z mlekiem mmm..
ale nuuuudy, obiadek ugotowany i czekam na mężusia niedługo wróci z pracy... chyba strzelę sobie eozpuszczalską z mlekiem mmm..
No i stało się, znowu zaczynamy wszystko od nowa... Czułam, że tak będzie, ale mimo wszystko do końca żyłam nadzieją. Wczoraj już wszystko wskazywało na to, że cholerny małpiszon przyjdzie i nocą tuląc się do mojego męża uroniłam kilka łez. To nic, nawet to pomaga. Już dziś jestem pełna sił i staję do kolejnej walki o Ciebie, słoneczko:* Nie poddam się, bo jesteś sensem naszego życia!!!
No i stało się, znowu zaczynamy wszystko od nowa... Czułam, że tak będzie, ale mimo wszystko do końca żyłam nadzieją. Wczoraj już wszystko wskazywało na to, że cholerny małpiszon przyjdzie i nocą tuląc się do mojego męża uroniłam kilka łez. To nic, nawet to pomaga. Już dziś jestem pełna sił i staję do kolejnej walki o Ciebie, słoneczko:* Nie poddam się, bo jesteś sensem naszego życia!!!
Dziewczyny, przy ostatnim cyklu tempka nie dawała mi nadziei, ale jest coś, co od dwóch cykli nie daje mi spokoju, bowiem budzi we mnie wiarę w to, że się udało. Mianowicie między 9-11 dpo mam plamienia. Wiele z was mi pisało, że świadczy ono o zagnieżdżeniu zarodka, ale do tej pory nie jestem w ciąży, więc o co chodzi z tymi plamieniami?
i zima ciągle trwa
choć dziś z rana tak pięknie sypał śnieg to później przez połowę dnia dosłownie lał deszcz
ale na szczęście śnieg się utrzymuje choć jest bardzo ślisko i trzeba uważać
to i tak bardzo mi się podoba ta aura zimowa 
no i dziś zaczynamy 2 opakowanie tabletek anty
ciekawe jak teraz będę reagowała
oby bez "cyrków"
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.