Przemogłam się i zrobiłam z 15 brzuszków do tego ćwiczenia na pośladki - muszę wygrać z bolącym kręgosłupem nie ma co. Chce być zdrową mamą a nie jakimś paralitykiem !!
Mój P. oczywiście marudzi że mam się nie przemęczać ale ja postawie tym razem na swoim.
Dobranoc kochane
10dc i zadnych objawow wiec dalej czekam...dzis bylam z wynikmi...p.doktor powiedziala ze mam sie wstepnie cieszyc bo z opisu wynika ze nie jest to to o czym myslala(najgorsze)powiedziala jeszcze ze to nie koniec bo dalej nie wiadomo co to i musze isc do chirurga i ze narazie mam sie wstrzymac z dzidzia pozniej spytala jeszcze kiedy mialam miesiaczke i jak jej powiedzialam to stwierdzilysmy ze przed ovu sie wyrobimy i ze to raczej nie musi byc zmarnowany cykl:)wszystko zalezy co chirurg powie oby juz zadnych przeswietlen:)do chirurga przyjma mnie w czwartek bylo miejsce na srode ale ja w srode mam gin:)(ciekawe co powie)dawno nie slyszalam o swoich torbielach;)oby bylo oki:)wyniki krwi wyszly dobrze pod tym wzgledem dzidzia jak najbardziej:)czekam na ciebie słoneczko:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2014, 13:46
Ohh ale mam ostatnio mętlik w głowie
hormony działają i coraz większa świadomość ciąży, narodzin naszego dziecka i wydatki... Chciałabym jak najdłużej pracować bo co ja tyle miesięcy będe robić w domu, a pieniążki sie przydadzą co najważniejsze zaczynamy budowę domu w tym roku chcemy juz go zamknąć. Ale z drugiej strony nie czuje sie za dobrze jestem ciągle przemęczona, okropnie bolą mnie plecy, miewam mdłości juz coraz mniejsze ale zdarzają się wymioty również. Dziś powiedziałam szefowej że od wtorku planuje wziasc 2 tygodnie chorobowego później po 10 lutego mam tydzien urlopu i wracam do pracy, bo teraz jest czas chorobowy zimno i najgorsze tygodnie na poronienie( szczególności że pierwszą ciąża zakończyła sie obumarciem ciąży w 11 tygodniu) a ona mi mówi żebym lepiej zapytała sie lekarza kiedy bym miała zrezygnować z pracy, bo ona mi placi chorobowe do 30 dni a tak to później zus. Ona ma mi robić łaskę że mi będzie płacić chorobowe? Wkurzyła mnie bo nie bylo moim obowiązkiem informować ja o mojej ciąży chciałabym byc fer myślałam ze zrozumie, a ona to przeniosła na pieniązdze. Gdzie jako szefowa i moja pracodawczyni musi sie liczyc z chorobowym pracownika?? Ludzie są bezczelni .....
chetnie bym jej pierdolnęła L4 aż do września ale ja to jajo zniosę przez te miesiące i co mam robic 
Przeciwciala sie badaja MAR posredni, max za 10 dni przyjdzie wynik listem z Poznania.
W czasie owulacji jade badac wrogosc sluzu i to chyba na tyle.
Ojoj, uwielbiam ten portal... taki mój azyl, pewnie dlatego, że mój instynkt macierzyński sięga zenitu. I wiecie co, ostanio, kiedy więcej myślę, przypominam sobie jak w dzieciństwie (tudzież we wczesnym wieku młodzieżowym)mówiłam sobie, że będę chciała być młodą mamą dla swoich dzieci. Moja mama urodziła mnie w wieku 34 lat i oprócz tego, że kocham ją niesamowicie, w wieku szkolnym myślałam, że jest jakaś taka starsza od innych. A ja tu proszę, skończyłam 26 lat i jeszcze nic ten teges ( a moja mamusia w tym wieku już miała dwoje dzieci). Także plany planami, a rzeczywistość biegnie swoim rytmem. Na szczęście obecne mamusie 30+ są młodziutkie i w tym dwudziestoleciu to standard społeczny.
Ahaaa... no i dzisiaj mój kochany mąż przywiózł nowe łóżko do domku, które zamówiliśmy z dwa tygodnie temu
Kto wie, może pomoże....
Chociaż jest o wiele szersze od poprzedniego, ale mam nadzieję, że się w nim nie zgubimy 
Musiałam wczoraj zwolnić się z pracy, tak strasznie szumiało mi w głowie i chciało mi się spać, że stwierdziłam, że nie będę się męczyć. Strasznie wzduwa mi brzuch, wyglądam dzisiaj jakbym był w 4 m-cu, ale mama zaopatrzyła mnie w ziółka i jak nigdy przedtem nie mam problemów z kibelkiem
Wczoraj byliśmy też na dłuższym godzinnym spacerku, kolega R nas wyciągnął z domu. Chłopaki oczywiście gonili, ale ja nie nadążałam i zażartowałam, że mam podwójne obciążenie.
Poza tym idziemy jutro na śledzika, a ja marzę tylko o łóżku.. Mam nadzieję, że wytrzymam chociaż do północy.
od usg, jak zobaczyłam bijące serduszko naszej dzidzi, czuję się bardzo w ciąży i co raz bardziej zaczynam je kochać i mam nadzieję być dobrą mamcią..
Nerwy, nerwy nerwy..... potrzebny spokój...trzeba wrzucić na luz......
Dzis wszystko ukladalo się w jak najlepszym porządku az tu nagle TRACH iorun z nieba telefon od kuzynki ze jest w 5 tyg ciąży i az usiadłam nie wiedziałam co mam powiedzieć...z jednej strony chciałam jej pogratulować ale kluska stanela mi w gardle i nie bylam w stanie wyksztusić z siebie zadnego słowa. 5 tydzien ? kurcze ta kruszynka już ma zalążki serduszka a ja ciagle nic...totalnie mnie przygniotło. lzy stanely mi w oczach i nie wiedziałam co mam powiedzieć. czy ze się ciesze czy ze zlosc roznosi mnie od srodka. strasznie dziwnie się czuje. Mam zal do wszystkiego bo chciałam pokazac ze mnie to nie zalamie ze jestem dzielna i ze czekam na swoja kolejke po dzidzie i będę cierpliwa ale takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam po prostu. Jednak w glebi serca mam jeszcze nadzieje ze już niebawem i ja się dowiem ze znow będę miała dzidziusia...
Super dzien , z moim P. po obiedzie idziemy na spacerek do lasu - trzeba nabrac energii 
Miłej soboty
Po spacerku - zimno jak cholera ale przynajmniej zapomnialam o bólu pleców 

Ogólnie boli mnie brzuch , czuje jakies pulsowanie i ciagnięcie z lewej strony - może po antybiotyku wątroba daje się we znaki ? Teraz mam ciągnięcie w podbrzuszu ... przynajmniej plecy nie bola
Do jutra
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2014, 23:18
Jakie to niesprawiedliwe...
Kobiety które nie chcą dziecka, zachodzą....
Dziewczyny po pierwszej nocy z nieznajomym z dyskoteki, zachodzą...
Gówniary nie zabezpieczające się,zachodzą...
Kobiety z nałogiem,zachodzą....
Mężczyźni palą,piją, potrafią zapłodnić kobietę...
rodziny Patologiczne, rodzą dziecko za dzieckiem....
Nie chodzą do lekarzy, i rodzą zdrowe dzieci...
Zachodzą w niechcianą ciąże, i porzucają...
A my ?!
Pragniemy,oczekujemy, nie palimy,nie pijemy, oszczędzamy się, faszerujemy witaminami i innymi hormonami, chodzimy do lekarzy, wydajemy pieniądze na testy owulacyjne, żele ułatwiające zapłodnienie,mierzymy temperaturę żeby trafić w owulację, mamy problemy (torbiele,mięsniaki,nadrżerki,endometrioze i wiele wiele innych. Ganiamy swoich chłopów żeby się badali, brali witaminy nie nadużywali używek. I co?!
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2014, 13:55
Według zaleceń mojego doktorka serduszkowanie co 2 dni:) wczoraj zrobiłam test na ovu i wyszedł pozytywnie, poza tym , nawet jeśli bym nie robiła testu wiedziałabym, że owulacja się zbliża ( ból lewego jajnika i wszystkie możliwe symptomy....Dzisiaj jakiś nerwowy dzień, dom wysprzątany na tip top, M w pracy, nalałam sobie lampkę wina do tego sałatka, wino zostanie wylane, bo dzisiaj nie podchodzi, sałatka spałaszowana, a w międzyczasie pyszne czekoladki nadziewane nugatem:)no i musiałam otworzyć pikantne ogórki(najlepsze ciocine).Więc jak mnie dzisiaj nie zemdli to będzie dobrze:)
Nastrój pozytywny i bardzo jestem "naładowana"chociaż, gdzieś tam w głowie coś mnie "męczy" i wiecie co ja chyba nie rozumiem biologii ( chociaż byłam na kierunku biologicznym), bo znowu nachodzi mnie pytanie"dlaczego jeszcze nie"???? Jest wszystko w porządku i trzeba być cierpliwym, mój M stwierdził, że ten rok będzie NASZ:)że zajdę w ciążę
Oby miał rację
Miłego wieczorku:)
Czekam na miesiączkę i zaczynamy kolejny cykl. Jutro powinna się zjawić. Trzymajcie kciuki żebym się dostała do ginekologa w terminie mojej owulacji bo bardzo bym chciała sprawdzić czy ona jest.Pozdrawiam i ściskam Was mocno:- * Jakie medykamenty dajecie mężczyzną na lepsze nasienie, coś czuję że mój kochany tez będzie musiał zacząć coś łykać
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2014, 18:01
a teraz opiszę swoje wyniki które dzisiaj odebrałam. Z moich domysłów wydaje mi się, że nie mam PCO a hashimoto. Ale po kolei. Opiszę swoje wyniki, są to wyniki z 3 d.c. a w nawiasach będę pisać normy.
Glukoza 80mg/dL (70-105)
TSH 3,9 (0,27-4,2)
FT3 3,09 (2,0-4,4)
FT4 1,3 (0,93-1,7)
anty-TPO 565,9 (max 34)
FSH 4,64 (3,5-12,5)
LH 10,07 (2,4-12,6)
estradiol 40,25 (12,5-166)
progesteron 1,05 (0,2-1,5)
Prolaktyna 39,27 (4,79-23,3)
testosteron 82,69 (6,0-82,0)
Przez ostatnie dwa dni nie mogłam się pozbierać. Jeszcze w żadnym cyklu nie przeżywałam nadejścia @ tak, jak tym razem. Naprawdę uwierzyłam, że się udało. Z moich obserwacji wynika, że udaje się do 8 miesiąca, a jeśli nie, to później się okazuje, że u pary są jakieś problemy natury zdrowotnej.
W ciągu ostatnich dwóch dni ciągle wybuchałam płaczem, nie mogłam się uspokoić. W końcu wieczorem mąż usadził mnie na kanapie i zrobił mocnego drinka. Gadaliśmy i gadaliśmy, aż do 2 w nocy, ale do niczego sensownego nie doszliśmy. Tyle tylko, że zrobiło mi się ciut lżej. Odrobinę.
W obecny cykl weszłam ze złością. Z żalem i z rezygnacją. Z fochem - na mój organizm, na Jego plemniczki, na cały portal ovufriend, na Boga, na los, na matkę naturę. Zamierzam w tym fochu trwać, nie dam się łatwo ubłagać, pozostanę nieprzejednana. Nie wierzę już, że się uda. Wiem, że 8 miesiecy starań w stosunku do wielu lat, jakie mają za sobą niektóre pary, to nic, ale oceniam sytuację z własnego punktu widzenia i twierdzę, że jest zła.
Nie chcę rozpoczynać pielgrzymki po lekarzach. Nie chcę podporządkowywać seksu monitoringom, uzależniać wszystkiego od wyników badań, od brania leków. Nie chcę zatracić resztek spontaniczności i radości ze zbliżeń. Ale z drugiej strony - nie chcę, by mijały miesiące i lata bezowocnych starań. Boję się. I nie wiem, co robić. Dlatego nie robię nic.
Allleeee dawno nie zaglądałam
Choć potrzebę opisywania swoich emocji mam przeogromną każdego dnia !!! Tylko wiadomo że i czasu i siły czasem brak niestety. Fala macierzyńskich emocji zaczęła w końcu na mnie spływać. Myślę o moim Małym Rysiu bez przerwy. Oglądam jego ciuszki, wożę wózek i ciągle układam coś w szafie
Wyprawka skompletowana. Do szpitala brakuje mi jedynie porządnej torby, ale jej niezbędna zawartość czeka w łóżeczku. Właśnie skończyłam 35 tc
Do naszego pierwszego zbicia 'piątki' już tak niedługo
Jestem niezwykle podekscytowana. W poniedziałek zadzwonię do szpitala umówić się na zwiedzania i dowiedzieć się coś więcej o zewnątrzoponowym, bo jestem już niemal zdecydowana. Ze strachem porodowym staram się walczyć, ale to nie łatwe. Połóg chyba mnie przeraża nieco bardziej. "6 tygodni nieustannego okresu i ból krocza"- oby było dużo łagodniej niż brzmi ta strasznie brzmiąca perspektywa... Remont skończony. Czekamy tylko na szafę do korytarza żeby móc upchnąć odkurzacz i buty
wtedy będę już na prawdę szczęśliwa 
Na dworze siarczyste mrozy, brrr - plus taki, że pozaliczałam już niemal wszystkie zajęcia i nie muszę wychodzić dalej niż do sklepu. W poniedziałek jeszcze małe zaliczenie, w środę egzamin i później 7 lutego ostatni- jeden z dwóch dość ciężkich, ale liczę na to, że pójdzie łatwiej niż póki co prognozuję
. Moje koty też popadają w letarg. To z pewnością przez ten ziąb. Śpią i tulą się do mnie. Przez jakiś czas upodobały sobie kołyskę. Nie przeszkadzała im nawet folia, którą ją przykryłam. Wyglądało to równie słodko co i nieco trąciło patologią
ale już im przeszło... wróciły do swoich ulubionych miejść drzemek czyli do łóżka i zlewu, czasem wanny
Dziwaczne futrzaki 
Mój kochany pracuje jak zawsze dużo. Przenosi warsztat nad przystań.Trafiła się okazja wynajęcia dużej przestrzeni tylko kilkaset zł drożej. Będzie bliżej do jachtów jak sam twierdzi, a to przecież 90% jego zleceń. Dla mnie też super. Wie co robi- on zawsze ma łeb na karku. Ja póki co wysiaduję na L4
I kupuję mnóstwo dziecięcych ubranek. Dostałam stypendium naukowe
Starczy na opłacenie czesnego, bo po porodzie wracam na zaoczne
Wszystko się z perspektywy dzisiejszego pisania wygląda tak lekko. Bywa rzecz jasna róznie, ale nie śmiem narzekać, bo jestem na prawdę szczęśliwa
i kochana. Czasem wkurzają mnie teściowie (bardziej teściówka oczywiście;p). Nie jest złą kobietą, ale nadto upierdliwą. Ciągle zadaje te same pytania, wtrąca nie raz jakieś uszczypliwe komentarza, albo porównuje swoją ciążę do mojej. "Onato była gruba oczywiście, ona to, ona tamto" bla bal bla, nie mam zamiaru tego słuchać, choć zazwyczaj uśmiecham się bezwiednie i myślę "Dobra, dobra..."
Potrafię zaprotestować przeciwko ich zbytnemu wtrącaniu się więc jak tylko porządnie mnie wpieni nie omieszkam podziękować za "mądre rady". Mama mnie wspiera przez telefon
i dodaje otuchy. Też bywa upierdliwa, jak każdy "mądrasek" ale jest szczera - to jej największy atut.
... Ale się rozpisałam
Miłego dnia! 
Dzisiaj dzień kłótni.
Kłocę się ja z moim lubym, on ze swoim bratem, on ze mnie ma brechę bo nie mogę znaleźć rachuku w sklepie, który jest potrzebny do odebrania punktów na prezenty sklepowe.
Czasami mam go dosyć!!!
Jestem zalamana, moj szef wczoraj zadzwonil i powiedzial, ze w koncu nie zgadza sie na polubowne zwolnienie i zebym zdymisjonowala. Gdyby zgodzil sie to bym miala comiesieczne dofinansowanie przez panstwo. Jesli sama odejde - nie nalezy mi sie nic.
Poza tym bylam wczoraj u lekarza, ktory mi powiedzial, ze przedluzy moje zwolnienie tylko o dwa miesiace, potem bede musiala wrocic do pracy zanim pojde na urlop macierzynski. Ale jak do nich wrocic pracowac jak robili mi same przykrosci w tamtym roku jak bylam pierwszy raz w ciazy? Poza tym chcialam odejsc i zaczac robic cos innego w zyciu. Nie wyobrazam sobie tego powrotu. Nie wiem co mam zrobic.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2014, 00:11
NO i udało się w końcu wydobyć dokumenty ze szpitala. Jednak na nic się raczej nie zdadzą, ponieważ z samego badania i rozmowy z moim ginem wiem, że prawy jajowód jest niedrożny. Tymczasem,na opisie jaki otrzymałam ze szpitala, oczywiście bez zdjęć, bo i po cóż mnie laikowi takie rzeczy pokazywać, jakaś pani doktor radiolog radośnie napisała "zwraca uwagę bardzo wąska szyjka macicy (to pamiętam z badania), po podaniu płynu cieniującego płyn rozlał się do otrzewnej uwidaczniając obydwa jajowody drożne" no i jeszcze o gładkościennej macicy bez zmian organicznych. NIE WIEM CO TERAZ MAM MYŚLEĆ? Czy pani dr, która opisywała zdjęcia jest idiotką i pisze co jej ślina na język przynosi czy mój lekarz nie wie co zrobił? Doskonale pamiętam obraz na monitorze i płyn nie rozlał się z obydwu stron, więc skąd taki opis??? Nie powinno mnie to w sumie dziwić, bo mojej BFF przez kilka lat opisywano na badaniach dwa jajowody, kiedy jak się okazało miała od urodzenia jeden! Dodatkowo w szpitalu zgubili jedno z moich badan jakie im dostarczyłam. Już go nie odzyskam, muszę iść zrobić jeszcze raz. Jezu co za burdel! Ze swoim lekarzem widzę się dopiero po @ czyli 3/02. Bardzo jestem ciekawa jego komentarza do opisu badania!
34+2 czyli 35 tydzien
Pierwszy cel osiagniety, pelne 34 tygodnie za nami, Maluch juz jest w razie wczesniejszego porodu bezpieczny.
Wczorajsze badnie:
KTG OK, ruchy non stop, puls ok, zadnych skurczy (!), badanie moczu ok, ph pochwy ok, ilosc wod plodowych ok, Maluszek ma juz ok 2300-2400 g, wszystkie jego wymiary ok, chyba nie musze juz pisac, ze pokazal tylko pupe a nogi mial na maxa zacisniete, bo to juz wszyscy wiemy, ze chce rodzicom zrobic niespodzianke. Jedyny problem to taki, ze ta swoja pupe mocno wypina i wpycha w kanal rodny, co powoduje bardzo duzy ucisk na szyjke, ktora jest narazie zamknieta, ale lekarka powiedziala, ze nie wiadomo, ze praktycznie moge urodzic w kazdej chwili, dlatego mam sie oszczedzac, moge juz spacerowac co 2 dni, jest to nawet wskazane, bo od lezenia slabna miesnie, co moze powodowac bole brzucha.
Dziecko jest odwrocone glowa w gore, jesli nie obroci sie do 31.01 (termin nastepnej wizyty), to dostane skierowanie na cesarke i bede musiala stawic sie w szpitalu w celu omowienia szczegolow i ewentualnej daty rozwiazania.
Cel na dzisiaj: wytrzymac jak najdluzej, najlepiej 2-3 tygodnie.
Dziecko potrzebuje jeszcze tego czasu a i ja tez. Dopiero teraz moge odetchnac z ulga i tak naprawde sie wyluzowac, zwlaszcza pschicznie, mam nadzieje, ze dostane jeszcze te 2-3 tygodnie.
Mysle, ze 99% przygotowan mamy juz tez za soba:
- auto zamienione na wieksze.
- lozeczko i cale jego wyposazenie, stoi i czeka przykryte przescieradlem,
- wozek jest, nawet 2
- nosidelko do auta kupione.
- wanienka kupiona,
- komplet podstawowych ubranek wyprany i wyprasowany.
- szafa na ubranka kupiona, poskladana i w 80% zapelniona,
- srodki do pielegnacji, pieluchy, podklady, chusteczki itp sa,
- komplet butelek dla noworodka jest (wygralam w konkursie internetowym 4 sztuki, 3 szt dostalam od mojej ginekolog), sa samosterylizujace sie wiec nic wiecej nie potrzeba,
- zestaw do pielegnacji typu szczotka, nozyczki do obcinania paznokci jest,
- 4 smoczki sa (chociaz nie wiem czy bede uzywac),
- fotelik-lezaczek jest,
- mata edukacyjna dla noworodka jest,
- elektroniczna niania obiecana przez kolezanke,
- torba do szpitala dla mnie i dla malucha spakowana od 3 tygodni,
- dokumenty do zameldowania dziecka spakowane w teczce.
- telefon do transportu ciezarnych wbity do ksiazki w telefonie, na lodowce, w karcie ciazy.
Chyba wszystko jest, jesli brakuje to drobnostek, ktore mozna kupic w kazdym sklepie, wiec nie bedzie probemu.
No to teraz leze, odpoczywam, nie denerwuje sie i cierpliwie czekam....
Dziekuje wszystkim za wsparcie i zycze Wam dziewczyny oby Wasze starania, ciaza, rozwiazenie przebiegalo bezproblemow.
"Oligospermia, inaczej oligozoospermia, to zaburzenie męskiego układu rozrodczego, które stanowi jedną z przyczyn niepłodności. Oligospermia oznacza zbyt zbyt małą liczbę plemników w nasieniu. W przypadku oligospermii liczba plemników w ejakulacie jest mniejsza niż 20 mln/ml. Oligozoospermia może mieć różne stopnie ciężkości – od ekstremalnej (stan bliski azoospermii), do lekkiej. W zależności od przyczyny zaburzenia produkcji plemników, oligospermia może być stała lub tymczasowa. Oligospermię wykrywa się, wykonując badanie ogólne nasienia"
Własnie to schorzenie męczy mojego M. Ostatnio badania miał robione w 2008 roku, nie wiem jakie sa teraz wyniki. Pod koniec października pójdziemy na badania i dowiemy się wszystkiego.
Duzo dziewczyn się pyta czemu mamy taka przerwę. Kochane bo mój M cierpi na łuszczycę, konwencjonalne smarowanie nie pomogło wiec musimy sięgnąć po ciężką artylerie i zażyć Mete, która niestety zabija większość plemników, bądź je uszkadza. Kuracja trwa od 9-12 tygodni. potem trzeba odczekać około 6 mc przed rozpoczęciem intensywnych starań o potomka.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.