Dziś już poszło gładko. W sumie to jak jazda samochodem, jak się wie co nacisnąć, to też nie ma problemu, a jak się siada za kierownicę pierwszy raz w życiu, to nie jest wesoło. Mimo, że przecież nawet "babcie" jeżdżą i wszyscy inni dookoła też, to ja jeszcze tego nie umiem. Po latach praktyki człowiek o tym zapomina i jak przychodzi taki moment czegoś "nowego" to się okazuje, że jednak nie wie się jeszcze wszystkiego i nawet taka mała strzykaweczka może okazać się nie lada problemem.
Wszystko do dupy..
wczorajszy dzień był beznadziejny..nie wiem może to początki depresji??na nic nie miałam siły ani ochoty, przez cały dzień byłam zdołowana 
Dzisiaj może jest troszkę lepiej
za oknem pięknie świeci słońce..z dachu spada rozpuszczony śnieg..a piętro niżej słychać krzyki i wrzaski 3 letniego dziecka szwagierki 
Mam dość..wiem, ze lepiej dla mnie byłoby gdbybym nie musiała codziennie wysłuchiwać krzyków, pisków, wrzasków, płaczu, słuchać jak mamusia z synusiem się bawią i w ogóle..
Ale jeszcze tylko 2 miesiące i wyprowadzka..nie będę musiała już tego wszystkiego dodatkowo przeżywać..i oglądać jej..bo po pewnym wydarzeniu mam do niej ogromny żal..
Po pierwszej stracie, któregoś dnia szwagierka wypaliła z takim tekstem: żebym się nie przejmowała i w ogóle..bo oni tez starają się o kolejne dziecko a tu znowu dostała okres....ja jej na to: sorry ale ty nie straciłaś dziecka..! a ona do mnie- Karolina, przecież to jeszcze nie było dziecko..(!)
Nie wiem jak może tak powiedzieć kobieta, która jest matką..i ma już dziecko..! że to nie było jeszcze dziecko..no a co to kur..wa było??!
Masakra, nienawidzę jej po tych słowach
jest wredna i myśli tylko o sobie..
Po drugim moim poronieniu..nic nie usłyszałam z jej ust (ani współczuję, bardzo mi przykro itd..) może to i lepiej..?bo znowu by wypaliła z jakimś nowym tekstem 
zresztą zachowuje się tak jakby nic się nie stało.. dla niej nie..a dla mnie to druga tragedia..
Za kilkanaście dni wypada termin pierwszego porodu 18.02..
nie wiem jak to będzie..nie wiem już nic
Nigdy tak się nie czułam..żadnych planów, marzeń..nie ma już nic..jedyne to czego chcę to dziecka..
Ale po 2 poronieniu strasznie się boję..niby raz może przytrafić się każdemu..ale dwa, tzn. że coś jest nie tak..tylko co..bo z badań póki co nic nie wynika
już bym wolała żeby coś wyszło..przynajmniej można by było to jakoś leczyć..a tak?w tej chwili nie mogę nic..
tylko czekać na okres, na piątkową wizytę u pani profesor..a potem?potem rozpocząć starania, choć cholernie się boję..boję się tego czekania..mierzenia temperatury,czekania na owulację,robienia testów owulacyjnych, kochania się w wyznaczone dni itd..
nie wiem jak to będzie..czy będę potrafiła..wiem, że trzeba byłoby wrzucić na luz..ale tak nie potrafię
bo ja chcę już..chcę jak najszybciej tulić swoje maleństwo..
No to zrobiliśmy badania. Z hormonami wszystko w porządku, z moimi i męża. Odebraliśmy też wyniki nasienia. Mało ruchliwe i 92% plemników patologicznych. 8% dobrych. 47 mln/1ml i 247 mln/ejakulat. Postawił na ilość, nie jakość. Norma WHO jest > 4, ale 8 to też nie za wiele. Przynajmniej wiemy na czym stoimy. Zaczynam myśleć...jeżeli np. u mnie występuje (choć nie wiem na 100%) niewydolność ciałka żółtego to...troszkę czasu się postaramy. Nie wiem co mam myśleć z resztą. Ale już się tak kurczowo nie nastawiam. Mierzę temperaturę, ale tak dla siebie, aby obserwować swój organizm. Mąż troszkę zamknął się w sobie. Mnie tez jest smutno. Każdy z nas wie, że chcemy mieć dzidzie, a tu mały zonk. Dobrze, że mamy siebie i oparcie w sobie. To pomaga. Jednakże nie tracimy nadziei. Choć wczoraj w głowie miałam myśli, że już tego nie chce...to chyba z bólu i żalu. Musze wymyślić jakiś słodki sposób na pocieszenie męża. Będzie co ma być.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2014, 12:19
Czarne myśli mnie dzisiaj naszły. Mam dołek. Jedna z dziewczyn na OF pisała o wrogim śluzie...brr. I takie myśli - a co jeśli my to mamy? Tak po prostu - natura mówi nam - nie możecie mieć razem dzieci. Z kimś innym tak, razem nie. Trochę mnie to zdołowało. Nie wiem skąd ale nabrałam porąbanej pewności, że to może być nasz problem. Tak bardzo chciałabym żeby w końcu jednak się udało bez poruszania tej medycznej machiny, wizyt i pierdyliarda badań. Bycia po drugiej stronie szczerze nie cierpię. Unikam jak mogę, wolę sama się przebadać i poleczyć. Ale kwestie związane z niepłodnością są całkowicie poza moim zasięgiem.
W tym cyklu moją nadzieją jest Conceive +. Co prawda wielkich problemów ze śluzem nie dostrzegłam u siebie ale kto wie, może akurat tego nam trzeba. Jeśli się nie uda, to też mam plan - jak zawsze
wizyta u nowej ginekolog - aktualny gin po świetnie zapowiadającej się 3 miesiące temu pierwszej wizycie kompletnie mnie rozczarował. Ok, rozumiem, że może niepłodność to nie jego działka ale opowiadanie bajek, mówienie mi jak to jestem jeszcze młoda i mam czas, że pewnie stres w pracy, a może na wiosnę stymulacja Clostribegytem (bez wskazań??)... że jak nie będzie wychodziło 2 lata to wtedy badania bez zaproponowania mi choćby monitoringu jednego cyklu - no proszę, przecież to porażka na całej linii.Jestem całkowicie rozczarowana. Ostatnia wizyta u niego- mam wrażenie, że chciał się mnie pozbyć jako niewygodniej pacjentki- nic nowego nie wniosła poza moim upewnieniem się, że następnym razem już się nie spotkamy. Pokiwałam parę razy głową "tak, tak, oczywiście" i do widzenia, nie będę marnować czasu.
Jestem teraz na neonatologii. Ciekawe miejsce dla osoby bezskutecznie starającej się zajść w ciążę od niemal roku, nie powiem. Pewnie gdybym nosiła pod serduszkiem moje własne szczęście byłoby inaczej. Nie jest źle, nie załamuje się nad każdą kobietą w ciąży czy każdym noworodkiem. Życie jest jakie jest, nie zawsze jak byśmy chcieli i nie wiadomo co tam jeszcze ma dla nas. Może razem z mężem też będziemy drżącymi dłońmi obejmować malucha i płakać ze szczęścia? Musi tak być, chyba nie ma innego scenariusza?
Narodziny to coś...intymnego i pięknego. Żadne szpitalne warunki, lepsze czy gorsze tego nie potrafią odebrać ani zapłacenie za poród 16 tys. nie upiększy tego bardziej. Kiedy po godzinach wysiłku pojawia się na świecie nowy człowiek, zapewniam, wszystkim, łącznie z personelem, robi się tak miło na sercu a wzruszenie rodziców udziela się wkoło. Może nie za bardzo wypada nam to okazać ale patrzymy z czułością na tego malucha - przecież to ten mały człowiek jest tu najważniejszy. Naprawdę, nie ma słów by opisać tą radość i wzruszenie, które się czuje.
Znowu przesuwamy. Tym razem poprzedni cykl był o kand d rozbić. Po takim cyklu trzeba podobno odczekać. No to odczekujemy.
W piątek mam wizytę u mojego Ginka. Niech popatrzy czy tam wszystko ok.
A co w głowie? Dysonans! Coś między nadzieją a zwątpieniem.
Raz tak raz siak.
A tak ogromnie cieszę się wszystkimi zauważonymi ciążami na ovufriend. Tak dobrze Wam wszystkim życzę 
jakoś mnie wena opuściła.. smutno mi dzisiaj.. jakoś tak inaczej.........
Jakoś rzadko zaglądam na owu, dni uciekają przez palce bo śpię codziennie do południa. Dziś zrobiłam nową fotkę brzusia. Wieczorami bywa większy ale jeszcze nie rzuca się jakoś bardzo w oczy.

Martwi mnie bo zaczęłam ostatni tydzień 4 miesiąca a nadal w ogóle nie przytyłam. Staram się pilnować i jeść częściej ale jest ciężko bo szybko się najadam.
Na ruchy nadal czekam, chciała bym już chociaż raz dziennie poczuć, że maleństwo żyje w moim brzuszku.
o matko!!! ale jestem zmeczona
pozytywnie zmeczona 
przeczytałam 1 czesc ksiazki o Grey'u...piorunem mi to poszło
myslałam, ze pomecze sie z nia tydzien a zajeło mi to ledwo dzien...600 stron a ja to zrobiłam w ciagu 24 godzin, oczywiscie z przerwami
spałam tylko 5 godzin bo czytalam ja do 3 w nocy, pozniej do pracy i jak wrociłam to dokonczyłam...czekam teraz az kolezanka pozyczy mi 2 czesc i pewnie pojdzie mi z nia rownie dobrze
a pozniej jeszcze 3...
szczerze to ja srednio lubie ksiazki, ale ta tematyka jest naprawde wciagajaca i taka hipnotyzujaca, rozpala zmysły
...nie wiem czemu czekałam tak długo zeby sie za nią zabrac???
Masakra, na niczym sie nie moge dzis skupic. Czytanie odpada, a nawet spanie. Caly czas mysle jak tu przyspieszyc czas. A z drugiej strony warto by bylo jeszcze ze tak powiem pozyc. No jakos nie mam pomyslu jak tu wytopic czas. No zeby chociaz byl juz 17 luty to sie pewnie dowiem kiedy ta cesarka.
Wizyta u gina przebiegła pomyślnie. Lekarz mało mówny ale treściwy. Odrazu zbadał mnie na fotelu, potem na leżance USG, pokazał krope
jeszcze chyba bez zarodka. Powiedział żeby brać tą luteinę a potem zmienimy przebieg leczenia żeby nie dopuścić do poronienia. Pogratulował, powiedział że wszystko będzie dobrze i spotkamy się na porodówce. A i dał skierowanie na badanie moczu, morfologi krwi i glukoza
następna wizyta za tydzień
ale jestem szczęśliwa 
zdjęcie kropka 

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2014, 18:56
Kolejny monitoring
pecherzyk 14 mm ale jakiś taki rozlany na usg no ale jest rosnie owulacja powinna byc w sobotę chociaż ginekolog powiedział ze z ciazy raczej nici, ale byłoby fajnie jakby sie udało za pierwszym razem dobra lecę dzisiaj do męża trzymajcie kciuki 
Emocje opadly,lzy się polaly teraz mogę Wam opisac moja wizyte u nowego doktorka. Ogolnie bardzo sympatyczny i konkretny facet. Najsmieszniejsze jest to ze ona tez gada po sląsku!!! Okazuje się ze mam nadzerke na szyjce macicy- co przypuszczałam. Przepisal mi krem dopochwowy do jednorazowego uzycia. Przez co nie mogl mi zrobić cytologii. A zaczelo się od wywiadu lakarskiego,jak on się dowiedzil ze siostra mojej mamy miała raka piersi to od razu mnie wysyla na badania lekarskie. Wystraszylam się ale ma racje trzeba chuchać na zimne. Dostalam namiar na laboratorium gdzie mamy zbadac nasienie-NAJWAZNIEJSZE.! Na USG nie było widać pęcherzyka dominującego ani plynu w zatoce douglasa. Co wynika ze albo cykl bezowulacyjny albo owulacja już była..badz tez problem nie pekajacego pęcherzyka. Dzieki temu ze wy mi dostarczacie wiele ważnych informacji mogłam dopytywać się roznych rzeczy co mnie ciekawily w moim wykresie. Dobrze ze miałam tez przy sobie badania hormonow które zrobiłam sobie na wlasna reke. I z nich również wynika ze pęcherzyk w tamtym cyklu nie pekl. A ja tu myslalam ze to wina nasienia a się okaze ze pęcherzyki nie pekaja. Lekarz doskonale mi zobrazowal jak po kolei będą wygladac nasze spotkania. Nastepna wizyta za tydz bo trzeba zrobić cytologie.
Przekazalam również inf iż poprzednia ginekolożka stwierdzila u mnie nadzerke wrodzona a on powiedział ze niema czegos takiego!!!! Jestem pewna ze wystawie tej pi..dzie bardzo negatywna opinie. Stracony czas bylk chodzenia do niej. I będę ja odradzać!!
Teraz wiem ze bardzo dobrze zrobiłam zmieniając lekarza!!!!
Dzień nijaki, trochę nerwowy, boli mnie brzuch na @. Jutro muszę zrobić test ciążowy i jak będzie pozytywny to zadzwonić do gina. Wiem, że nic z tego nie będzie, pójdę zaryczana do pracy i będę miała dzień do niczego. Już mi łzy lecą ... beznadzieja...idę spać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2014, 06:06
Fajny dzień , rybki rosną a jedna z nich spodziewa się młodych. Okres powoli się kończy , pierwsza @ bez skrzepów i objawów bólowych . Myślę ze zażywanie witamin prenatalnych zlagodzilo objawy - jak sadzicie ?
Od jutra w końcu zaczniemy się przytulać , juz się nie mogę doczekać

Nie mogłam się powstrzymać
Drogie koleżanki, oto najprzystojniejszy ginekolog świata - Manuel Rico Rivas:
http://kobieta.onet.pl/manuel-rico-rivas-najprzystojniejszy-ginekolog-swiata/40tcg
No jest przystojny facet
Pytam M czy mogłabym się do takiego zapisać?
Odpowiedź: Nie! Wolę twojego.
Żarty żartami, a kolejki do niego podobno okropnie długie!
Chociaż to lekarz wolałabym jednak do takiego o przeciętnej urodzie chodzić. A Wy jak tam? Pokusiłybyście się pójść do niego na wizytę? 
Dziś już test negatywny. Boli mnie lewa strona brzucha i kuje na zmianę prawa i lewa. Kiepsko się czuję. Jakieś plamienia dziś wystąpiły. Śluzu już prawie nie ma, temperatura słaba. Może faktycznie ta owulacja już była. Nie wiem przecież wystarczy że źle wpisałam jakiś objaw błędnie i wynik się mógł zafałszować. W końcu owulacja prognozowana była i tak wyznaczona na inny termin. No i spodziewałam się większych skoków temperatur i w ogóle, byłam pewna że program wcześniej powiadomi mnie o owulacji, a nie 3 dni po niej?????? Ja wiem że jest prognoza, ale jakoś dziwnie to wyszło.Jeżeli któraś z was staraczek
będąca tu dłużej potrafi mi pomóc w interpretacji i może mi napisać co sądzi o tym wykresie to będę bardzo wdzięczna.
Trzymam za Was wszystkie dziewczyny kciui , miłego
. Idę jeść kolacyjkę, dziś pizza!!!! Mmmm....mmmmm....pycha 
Buziole kochane
"Jutro na 17:30 na arena na galowo"
Kto by pomyślał że zapowiedź pracy w piątkowe popołudnie może aż tak ucieszyć 
Kolejne plusy pracy w ochronie 
Kabaret Moralnego Niepokoju 
I jak tu się skupić na pisaniu pracy?
W torebce dwa testy ciążowe...
Nie mam jeszcze fotek "po" ale znalazłam fotkę "przed", a dokładnie 1 dzień przed!
Kolejny poranek już nie był taki błogi... To ostatni dzień kiedy nie wiedziałam, że będę mamą 
Zdjęcie zrobione tajniacko przez Kubę - ujawnione dopiero dziś 
Jaki ja mam płaski brzuch
Jak to??? Nie pamiętam już go!

A nam zostało 60 dni do terminu porodu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2014, 23:18
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.