Kasiula09 Jedno marzenie, jeden cel.... 16 lutego 2014, 13:52

Jutro sądny dzień - dzień testowania, mam nadzieje ze beda dwie kreseczki tak bardzo bym tego chciała. Nie wiem czy to moja podswiadomość czy faktycznie coś jest na rzeczy ale od kilku dni czuje wyraźnie brzuch jakby coś sie rozciągało i czasem kłuje w okolicach pępka mam nadzieje że jednak jest tam nasz upragniony cud. Ale wszystko okaze sie jutro rano czy tydzień zaczne szczesliwie czy niekoniecznie <3

Bylam u gina, zadnych niespodzianek w postaci torbieli na szczescie nie bylo :)

Rozmawialam z nim o in vitro, powiedzial, ze ta refundacja wcale nie jest taka kolorowa jakby sie moglo wydawac, bo wczesniej trzeba zrobic inseminacje (6 razy jak dobrze pamietam?), doliczajac do tego wizyty, dodatkowe badania i leki to koszt wychodzi bardzo podobny do tego nierefundowanego... Wiec temat pozostal do przemyslenia.

No i rozpoczelam trzeci cykl z CLO. Jesli los bedzie tak laskawy i ponownie da mi pecherzyki po prawej stronie to sprobujemy w tym miesiacu inseminacje.

Ogolnie to jakos tak zobojetnialam w tej tematyce, ale tak pozytywnie. Do tego stopnia, ze zapominam brac clo ;) I zamiast przed posilkiem to sobie przypominam przed obiadem ;) Mam nadzieje, ze to nie bedzie jednak mialo wplywu na jego dzialanie.

Poza tym mialam sen. Zaczne od poczatku. Wczoraj byli u nas znajomi z dwuletnia corka, mala jest urocza i bardzo bystra, ale jedyne co mowi to TAK i NIE ;) Nic wiecej. No i jej rodzice opowiadali, ze ona wszystko robi z opoznieniem, ale jak zacznie to juz tak na 100% i tak tez bylo np. z chodzeniem. Dlugo nie chodzila, ale jak zaczela to od razu smialo maszerowala do przodu bez chwili zwatpienia ;) No i chyba to mi tak zapadlo w pamiec, bo snilo mi sie, ze urodzilam syna i ten niemowlak od razu chodzi i mowil pelnymi zdaniami ;) Smieje sie z meza, ze to na pewno byl jego syn bo byl tak samo przekorny jak on ;) No ale wracajac do snu to pytalam we snie malego czy chce mleko z piersi czy z butelki to odpowiedzial, ze chce z piersi bo jest podobno zdrowsze, ale musze go nauczyc jak sie pije bo tego jeszcze nie umie ;) I maly caly czas ze mna dyskutowal, to bylo takie smieszne ;)

Biorac pod uwage fakt, ze do niedawna w ogole nie mialam snow zwiazanych z dziecmi, a od niedawna to moze drugi, albo trzeci to byl bardzo fajny, mam nadzieje, ze bedzie ich wiecej :D

I jeszcze jedna historia na koniec. Moja ciotka była u wróżki. Mnie osobiście bawi wiara w takie rzeczy, ale... wrozka jej powiedziala, ze do trzech miesiecy w rodzinie pojawi sie ciaza. Ona oczywiscie ma nadzieje, ze w tej ciazy bedzie jej corka (ciotka liczy na to, ze corka w koncu wpadnie i wezmie slub ;) ) a ja oczywiscie pomyslalam, ze mam nadzieje, ze wrozka mowila o mnie!!! hihi :D

Milej niedzieli Wam zycze! :*

Ciąża rozpoczęta 18 stycznia 2014

Mamax Walka o Bobo. 16 lutego 2014, 14:37

Mialam dzisiaj piekny sen. Snilo mi sie ze bylam w ciazy mialam mdlosci , bylo mi slabo ale glaskalam swoj brzuszek w podswiadomosci czujac ze w nim sa moje dwie fasoleczki- coreczki :-) Piekny sen, tak bardzo chcialabym zeby sie spelnil. Oczywiscie nie wytrzymalam i pomimo ze to najprawdobodobnie cykl bezowulacyjny zrobilam sikanca. On sprowadzil mnie na ziemie :-( Co ja glupia sobie myslalam ze to sen proroczy ...ech :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2014, 08:24

a tak zapomniałam napisać dla tych co już zaszły i dla starających się co powiedział mi mój lekarz... a lekarza mojego uważam za mądrego bardzo, Pan doktor nadzwyczajny :) a mianowicie, na moje pytanie czy możemy się kochać normalnie powiedział, że tak aleeeee bez ejakulacji czyli prostymi słowy mówiąc bez wytrysku wewnątrz, ponieważ nasienie ma składniki które powodują albo mogą powodować skórcze macicy :) tak oo mi powiedział :):):) buziaki miłej niedzielki i polecam do posłuchania ja dziś słucham i tańczę :)

http://www.youtube.com/watch?v=iX-QaNzd-0Y

no tak kochanie to wiadomo że jak ktoś ma zagrożoną to indywidualna sprawa, chodzi mi o tych co mogą i uprawiają sex, że to ma jakieś znaczenie czy do środka czy nie.... nie wiedziałam nie słyszałam o tym nigdy dlatego piszę :)przecież to normalne że jak ktoś nie może to tego nie robi :)

Mam doła ... dziś wszystko mnie wkurza, mam niechęć do wszystkiego, najchętniej bym chciała przestać istnieć ... :(

Trochę wzięłam się w garść, 6 marca laparoskopia, dowiem się może w końcu co w trawie piszczy. Umówiłam nas też na wizytę w Invimedzie na 20/02. Pierwszy krok do in vitro. Nie wiem jakie są kryteria przy programie rządowym i czy uda nam się zakwalifikować. Lekarz mówi,że nie powinno być przeciwwskazań, ale kto wie co nas czeka? Byłam cała w emocjach kiedy dzwoniłam do jednego po drugim. Najpierw Novum - nie ma miejsc, potem szpital na Lindleya - nawet nie udało się połączyć z nikim, w końcu Invimed i tu prawie podskoczyłam na info, że mogę się umówić choćby na jutro. Na stronach Novum podają informację, że czas oczekiwania na wizytę może być nawet 2 miesiące. Nie wiem czy Invimed to najlepsza opcja, ale na razie innej nie mamy. Nie wyszukałam jeszcze opinii o nich. Z drugiej strony jest pewnie tyle samo zadowolonych jak i niezadowolonych. Dzięki Calineczka za poradę co do inseminacji. Skrupulatnie zapoznam się z regulaminem ze strony ministerstwa i pewnie od nich też otrzymam jakoweś. Jestem strasznie podekscytowana. Nabrałam nowej energii i chęci do działania.

Zuzana W głębi serca 16 lutego 2014, 21:30

Dzień lenistwa pomógł odpocząć psychicznie. Poczytałam dzisiaj o leczeniu duphastonem i doszłam do wniosku, że przez 2 ostatnie cykle brałam go za wcześnie i mogłam nim stopować owulację. Dlatego w tym moim "ostatnim" cyklu z duphastonem poczekam do skoku tempki i wezmę go dwa dni po skoku. Moja ginka mówiła, żeby go brać od 16 dnia ale ja zauważam, że dopiero po leku mam skok więc może tu jest błąd.

Zapisałam się na wtorek do nowego gina - zobaczymy co to będzie. Mogę od razu powiedzieć, że nie będzie miał że mną łatwo;-) Mam zamiar od razu po wejściu zapytać się go czy ma jakieś doświadczenia z leczeniem bezpłodności tzn czy ma jakieś pacjentki które w trakcie jego leczenia "zafasolkowały" jeśli nie to daje sobie spokój bo nie mam ochoty przesiadywać w przychodni z Paniami z brzuszkiem bo źle się potem psychicznie czuję. Jeśli ma na koncie "zafasolkowane" to pokazuję swoje i męża super wyniki i zadaję wszystkie najgłupsze pytania. I powiem że niestety prawa fizyki działają także w biologii i że każda akcja wywołuje reakcję i że mój problem musi mieć jakieś podłoże. I że w problemy typu psychicznego nie wierzę - bo jak zawsze w życiu o czymś mocno myślałam to to się spełniało. Chyba, że psychika wpływa na wydzielanie jakiś związków w organizmie, które blokują zdolność rozrodczą.. Niestety nie jestem lekarzem i tego nie wiem:-/ Chyba zacznę szukać jakiejś książki dt. płodności aby się móc zorientować w sytuacji bo jak na razie czytam tylko informacje z netu (ale z własnego doświadczenia wiem że w necie nie muszą być to prawdziwe informację) albo od lekarzy (którzy że mną nie rozmawiają na poważnie tylko bagatelizują mój problem).

Najważniejszy jest plan - jak się wie co się będzie robić i jak rozwiązywać problem to już jest lepiej psychicznie. Chociaż nie mówię, że te działania mi pomogą...

Kropka0206 Moja Fasolka:) 16 lutego 2014, 22:02

Jakoś tak przyjęłam do wiadomości, że zanim uda nam się zajść w ciążę będziemy musieli trochę poodwiedzać specjalistów. Nawet odechciewa mi się trochę porannych pomiarów temperatury bo nie bardzo wierzę już, że w tym cyklu cokolwiek może się wydarzyć... Mężuś rzuca palenie ale moim zdaniem idzie mu tak sobie :P No nic najważniejsze, że się stara. Przez ostatnie dni czuje się trochę spokojniejsza. Do całkowitego spokoju brakuje mi tylko żeby mój "synuś" maleńki całkiem wyzdrowiał.

Ech wczoraj praktycznie cały dzień przeleżałam w łóżku. Spięłam się tylko by pojechać na kolację do mamy Kuby.

Chyba już od 10 dni źle sypiam - porody, układanie, sprawdzanie - jakieś obsesyjne i lękowe mam sny i nie mogę się tego pozbyć.

Dziś snuję się po domu - niby upiekłam babeczki ale wyszły bardzo średnie :/ niby sprzątam ale bałagan straszny jest cały czas...

Jutro ma przyjść fotograf - koleżanka Saszki robić mi sesję brzuszkową a ja:

a) nie jestem w kondycji
b) zrobiłam się już dość gruba i jakaś mało "apetyczna"
c) nie mam pomysłu co bym chciała
d) mam bałagan i nie mam sił sprzątać :/ chyba jak ona przyjdzie będę na prędce prowizorycznie sprzątać miejsce wybrane do zdjęć. Wstyd, ale może zrozumie - sama ma małe dziecko i pewnie jeszcze pamięta nieogarnięcie ciążowe.
e) ogólnie się stresuję, bo nigdy nie "pozowałam profesjonalnie" a Kasi zależy na portfolio i nie chciałabym by zmarnowała swój czas na zdjęcia, które nie będą się nadawały.

Generalnie w kondycji jestem kiepskiej. Robię coś 15 minut i muszę się położyć na 20 min. A wszystkie działania są kompletnie nieskoordynowane. Dużo planów, mało efektów.

Mała kopie już boleśnie - aż budzi mnie w nocy. Brzuch chodzi mi jak w filmach o Obcym i prawe żebro albo coś innego mam tak skopane, że już nie przestaje boleć.

Do tego doszły bolesne sutki i pojawiły się kolejne kropelki siary...

Bosz... to już naprawdę coraz bliżej... Wpadam w panikę!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2014, 19:12

Kompletnie nie wiem co znaczy i czy w ogóle coś moja temperatura :(
Wprawia mnie to w niemałą konsternacje.

Zdecydowaliśmy się zmienić lekarza ginekologa. Mam stwierdzone owulacje a nawet kilka jajeczek owulujących w czasie cyklu tylko słabe endomentrium a obecny lekarz przepisał mi CLO które stymuluje owulacje i jeszcze bardziej osłabia endo. Nie chce podważać jego metod leczenia ale po rozmowach z niektórymi dziewczynami i po ich doświadczeniach trochę boje się brać tych tabletek... W tym miesiącu również mąż wykona badania nasienia to będziemy wiedzieć co z żołnierzykami :) i już z wynikami pójdziemy do tego nowego lekarza. Niestety przyjmuje tylko prywatnie ale specjalizuje się w leczeniu niepłodności więc mam nadzieje że choć on uczyni cud...

k@milk@ W drodze do szczęścia... 16 lutego 2014, 19:49

dziś powinna być @ ale cos jej nie widać mam tylko nadzieje ze przyjdzie jeszcze w tym miesiącu bo jak nie to ja już nie wiem...znow tabletki na wywolanie??????????? nie już ja się na to nie pisze w zadnym wypadku. niech się dzieje co chce :) caluski dla was dziewczynki

No i rozpoczął się u nie kolejny cykl z Ovu to 3, a z naprotechnologią drugi. Miesiączka pojawiła się idealnie w 33 dniu cyklu. Pewnie zasługa tabletek przepisanych mi przez lekarza. Jutro 3 dzień cyklu i powtórka badań. Zapomniałam napisać poprzednie wyniki badań:
* Glukoza 94mg/dl (70-99)
* TSH 1,850 (0,27-4,2)
* FSH 6,06 (2,5-10,02)
* LH 8,48 (1,9-12,5)
* CA-125 10,8 (0-35)
Lekarz zerknął na wyniki i podobały mu się. Zobaczymy jutro. Dokładam jeszcze jutro:
TPO
FT3
FT4
PROGESTERON
TESTOSTERON

Cześka26 a może się poddac ? 16 lutego 2014, 20:16

Przeglądałam inne pamiętniki :) jakie to smutne tyle ludzi pragnie miec dziecko... tylu ludzi było tak blisko:( dlaczego? zastanawiałam sie chwilkę zamyślona i nagle mój synek powiedział mi na ucho: " mamusiu marzenia się spełniają :) a ty jesteś najlepszą mamą na świecie! " teraz wiem ze będzie dobrze :)

Ida Zdając się na los 16 lutego 2014, 23:18

9 dpo, ból piersi się pojawił, powiększyły się też i to dość znacznie, z czego sie nie cieszę... Cycki bolą, ale raz mocniej, raz słabiej. Bólu jak na @ nie ma, więc nadal cisza.

Temperaturkę mam faktycznie ładną jak do tej pory, ale jestem świadoma, że to przecież jeszcze nie koniec cyklu i wszystko się może jeszcze zdarzyć. W poprzednim cyklu od 9 dpo już jednostajnie spadała, teraz tak nie jest. Ale zobaczymy.

Gorąco mi. Nie biorę tego jako jakiś objaw, ale dzięki temu, że jestem zimnokrwista i ZAWSZE mi zimno (nawet w upały) to jest to dla mnie troszkę dziwne. Wieczorami aż wypieki mi na twarzy wychodzą. Nie wiem, może to od kawy? Podwyższonego ciśnienia?

Jeszcze ze 3-4 dni i wszystko będzie wiadomo.

Hm, przyznam, że komentarze pod moim wykresem, że jest ładny spowodowały, że dziś po raz pierwszy zaczęłam się zastanawiać jaka temperatur będzie jutro. Nie powiem, stresuje to trochę. Oj, a tak bardzo tego chciałam uniknąć... Myślę czy wzrośnie albo czy spadnie, a jak tak to czy drastycznie. A może pojutrze znowu odbije w górę? Nie podoba mi się to wcale. Takie zastanawianie się. Wewnętrzny niepokój, mętlik, zamartwianie się. Niepotrzebne to zupełnie.

Tak więc ten cykl i koniec z termometrem, obserwacjami i wykresem.

Różyczka Przyjdź do mnie. 17 lutego 2014, 00:37

Przestałam mierzyć tempkę po tym jak spadła w 5dpo o 5 st. Ale od jutra zamierzam mierzyć ją dalej, aż do nadejścia @. Wcześniej pisałam, że bolą mnie piersi, ale chwilkę to trwało i chyba dlatego, że spałam w usztywnionym staniku. Właśnie o dziwo piersi nie bolą mnie wcale. Zwykle bolały mnie tak bardzo nawet do dwóch tyg przed @, że chciałam się udać z tym problemem do lekarza, bo ból sprawiał mi ogromny dyskomfort. Ovu wyznaczył mi dzień porodu( oczywiście gdybym była w ciąży, dokładnie w urodziny mojego M. ). Choć mało to realne, fajnie pomarzyć :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2014, 00:38

Znalazłam jednak informację, że mój lekarz nie kłamał i nie próbował mnie naciągnąć na nierefundowane in vitro... (bo już zaczęłam w niego wątpić!)

Jest 5 czynników, które pozwalają podejść do refundowanego in vitro:

1. czynnik jajowodowy - u mnie odpada, bo jeden jajowód jest drożny...

2. czynnik jajnikowy - brak ciąży po co najmniej sześciu cyklach farmakologicznej indukcji jajeczkowania - to chyba właśnie to o czym mówił lekarz...

3. endometrioza - nie mam

4. niepłodność niewyjaśnionego pochodzenia (idiopatyczna)- nie stwierdzono

5. czynnik męski - nas nie dotyczy

Ehhh...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)