no tak pierwszy dzień po szkoleniu było super tone śmiechu fajne dziwczyny super kierownik ;) jak narazie czuje sie ok jestem pełna nadziei ostatnio yłam u pani ginekolog pocieszyła mnie na maksa teraz tylko reszte badań i do dzieła zaczynamy od maja mam nadzieje tylko że mężuś bedzie miał dobre wyniki może wkońcu wszystko sie ułoży tak jak trzeba :)

Tak jak już pisałam ostatni cykl został wydłużony do 36 dni - od 19 dc zgodnie z zalecieniem lekarza brałam duphoston - w związku z wykryciem torbieli. Teraz biorę codzinie 2 tabletki cyclodynu (producent zaleca 1, ale ja biorę 2 zgodnie z zaleceniami lekarza).

Dziś jest 24 dc. Jestem w szkolu. Myślała, że cykl bezowulacyjny, bo skoku temperatury przez 23 dni było. Nie przekraczała 36,6. Żadnych oznak owulacji. Wczoraj spadła do 36,3. Dzisiaj rano..myśląc, że @ tuż tuż odruchowo sięgnęłam po termoemtr...i zdziwienie: skok do 36,7! pierwszy raz w tym miesiacu! I od rana - już ok 12h - boli mnie lewy jajnik. Czyżby owulacja była dzisiaj? Czyżby cykl się wydłużył? Może więc i w tym miesiącu jest szansa na potomka? Setki pytań kłebi mi się w głowie. Cały czas myślę i myślę!

I przytualnie zaplanowane na wieczór :) tzn. ja mam plan, a M. pozna go już za chwilę!




"Kochana mamo,
wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć. Ale ja
jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję.
Kidy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami
zastanawiałem się,
jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym miejscu o którym
opowiadałaś
gładząc się po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś zasnąć.
Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos chłonąłem każde
słowo ,każdą
informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić, kiedy wreszcie
zasypiałaś...marzyłem. Wyobrażałem sobie te wszystkie cudowne
miejsca i Ciebie
,jak wyglądasz...
Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu
było po
dziesięć palców i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie podobny.
Chyba nie –
myślałem – bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja taki dziwny..
pomarszczony...no i
po co mi te dziesięć palców?
A potem się wszystko jednego dnia zmieniło.
Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści. "To nie
może być
prawda" -mówiłaś godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz, krzyczysz,
prosisz i
błagasz.. A ja nie wiedziałem o co i dlaczego?
Chciałem Cię bardzo pocieszyć więc wywracałem fikołki, żebyś
poczuła, że ja tu
jestem i Cię kocham. Ale wtedy ty płakałaś jeszcze bardziej.
A potem nadszedł tez straszny dzień. Zobaczyłem, że ktoś świeci mi
po oczach,
straszne światło wpadło w głąb Ciebie. I nagłe wszystko zrobiło się
czarne. A
mnie coś wyciągnęło. I zrobiło się cicho. Ktoś trzymał mnie na
rękach, ale to
nie byłaś Ty. A potem usnąłem i kiedy otworzyłem oczy, wszystko
wokoło mnie
zalewał błękit we wszystkich odcieniach. Byłem ten sam, mały
pomarszczony, z
dziesięcioma palcami u rąk. Ale Ciebie nigdzie nie było.
Obok mnie siedział mały rudy chłopczyk. Witaj – powiedział i
uśmiechnął się do
mnie.
Gdzie moja mama? - zapytałem. On wtedy opowiedział mi wszystko. Że
nie każde
dziecko trafia do swoich rodziców. Że to nie ma związku z tym jak
bardzo mnie
chcieli i kochali, że teraz tu jest moje miejsce, pośród innych
małych Aniołków.
Że będzie mi teraz Ciebie Mamo, brakowało, ale musimy oboje nauczyć
się żyć
bez siebie. I musiałem nauczyć się tak żyć. Nie, nie było mi łatwo.
Płakałem
tak jak Ty. I cierpiałem tak jak Ty.
Ale jest mi tu naprawdę dobrze. Mam tu wielu przyjaciół, wiele
zabawy i
radości. Ale nie szalejemy całymi dniami na łące, mamo. Pomagamy
starszym
ludziom przeprowadzić ich na spotkanie tu w niebie. Znajdujemy ich
rodziny,
mężów, dzieci, żeby mogli się spotkać tu w niebie. Możesz być ze
mnie dumna,
mamo. Jestem grzecznym Aniołkiem, naprawdę. No...czasami tylko
robimy sobie
psikusy i troszkę rozrabiamy..
Wiesz kiedy się tu znalazłem jeden Aniołek ,mój Przyjaciel
wytłumaczył mi że
nie mogę się skontaktować z Tobą osobiście. Czasem tylko wolno mi
pojawić się
w Twoich snach ...nic więcej.
Ostatnio jednak zacząłem się robić przeźroczysty. I skrzydełka mi
nie działają
tak jak kiedyś. Mój Przyjaciel popatrzył na mnie smutny i...zabrał
mnie na
ziemię. Usiedliśmy na białym krzyżu i nagle Cię zobaczyłem.
Wiedziałem że to
Ty. Poznałem Twój głos. Stałaś tam w deszczu i płakałaś. Powtarzałaś
ze bardzo
cierpisz...tęsknisz... Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i
powiedział że
musimy coś z tym zrobić, bo nie możesz tak dalej cierpieć. Musisz
żyć, bo
wobec Ciebie jest jeszcze wiele planów. Bo są gdzieś dzieci którym
musisz
pomóc przejść przez życie i otoczyć je miłością tak wielką, jak tą
która
powoduje teraz Twój wielki ból. Więc piszę, mamo ten list. Pierwszy
i ostatni.
Musisz wziąć się w garść, uśmiechać ,żyć. Ja Cię bardzo mocno kocham
i wiem że
to z mojego powodu płaczesz ale tak nie można. Każda Twoja łza
powoduje, że
moje skrzydełka znikają. Kiedy Ty się poddasz, ja też zniknę. Tu na
górze
istnieję dzięki tobie i Twoim myślom o mnie. Ale tylko tym dobrym
myślom. Mamo
uśmiechaj się częściej. Każdy Twój uśmiech to dla mnie radosna
chwila. Dzięki
Tobie mogę jeszcze zrobić tyle dobrego.
Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym. Nie smuć
się bo
smutek powoduje, że znikam. Pamiętaj, że ja jestem cały czas przy
tobie.
Kocham Cię mamo..."
<3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2014, 19:08

No i masz ... Diagnoza - zapalenie górnych dróg oddechowych. Teraz już jest zdecydowanie lepiej, ale był moment, że myślałam, że płuca wypluję. Dostałam antybiotyk na tydzień i L - 4. Wypoczywam. No i dobrze, bo w robocie jakaś amba. Tyle roboty dawno nie miałam. Nikt oczywiście za mnie tego nie zrobi, ale przynajmniej troszkę odpocznę. No i tak sobie pomyślałam, że może od przypadku będę zaznaczała tempkę, jakbym się akurat obudziła z rańca. Miałam nie mierzyć, ALE. No właśnie, zawsze to ale. W sumie chcę wiedzieć, czy tabsy w jakiś sposób wpłyną na mój cykl. Ale chcę, żeby było to na większym luzie, po prostu. No to lecę odpoczywać......

Ida Zdając się na los 19 lutego 2014, 20:33

Komu oddać piersi, komu? Aj, bolą ciągle tak samo, po bokach najbardziej. Jakby palą, szczypią od środka. Masakra jakaś... Męczę się z nimi bardzo. Dawno mnie tak nie bolały.

Dziś 12 dpo. Według planu jutro powinna przyjść @. I tradycyjnie już dziś powinnam dostać plamienia. Ale go nie ma. Śluzu prawie też wcale nie ma. Nie wiem co jest grane. Może cykl się wydłuży? Ale od czego? Sama nie wiem.

Naprawdę, nie chcę sobie niczego wkręcać, bo wiem że to nie ma sensu. Ale do wieczora było w miarę ok - bolały tylko piersi. A przed godziną myślałam, że zejdę. Tak mnie zaczęło mdlić, że skończyłam randką z kiblem. I nie, nie zjadłam niczego nieświeżego. Do tego kołowało mi się w głowie i miałam lekkie dreszcze/trzęsące się ręce. Nie wiem od czego to może być.

Nie stawiam na ciążę, bo nie czuję, że to TO. Piersi bolą, ale przed @ tez zawsze bolą (z tym, że teraz bardziej, o wiele), skurczów jak na okres nie mam, czasem coś tam poczuję, ale w sumie nie potrafię tego określić, śluzu śladowe ilości, a dziś prawie wcale. Jeśli jutro małpa nie przyjdzie - robię test (choć dziś któraś na ovf pisała, że robiła już 2 raz betę i ma ładny przyrost oznaczający ciążę, a testy wciąż pokazują jedną kreskę...).

No nic, obstawiam dwie wersje (obie wykluczają ciążę) -

1 - małpa się spóźni

2 - małpa przyjdzie o czasie, ale z objawami zgoła różniącymi się od standardowych.

No gdzieś tam w głębi jest jeszcze trzecia możliwość, ale raczej na nią nie stawiam, naprawdę. Nie wiem, ale mam takie głębokie przeświadczenie, że tym razem się nie udało. Hm, może to ze względu na fakt, że już tak czekam na nowy cykl i niemierzenie i nieobserwowanie wszystkiego? :)

anastazja1m Mój syn Cezary 19 lutego 2014, 21:37

Mam wyrzuty sumienia. Dzisiaj dzień pod tytułem, nie śpię ale chce mi się spać, drę się bo nie umiem zasnąć bo nic mi nie pomaga, pod koniec dnia już miałam ochotę spakować w kosz i zanieść go gdzieś, gdzie będą umieli się nim zająć, musiałam wyjść na spacer i wcale nie chciało mi się wracać.
Ale przeciez tak dlugo na niego czekalam,nie powinnam narzekac, tym bardziej ze to pierwszy poważniejszy kryzys od jego urodzenia,a jutro konczy 4 tyg.
Teraz śpi, nie... nie jak aniolek,bo aniolka mam jednego, jakos ciężko mi przechodzi przrz gardlo nazwanie zywego dziecka aniolka,kazde inne określenie ale nie aniolek...
Nie narzekam,mam zdrowego synka,slicznego i grzecznego, a male kryzysy kazdemu przeciez moga sie zdarzyc, po to jestem na urlopie (zawsze to slowo kojarzylo sie z odpoczynkiem;-)) macierzynskim, zeby poswiecic mu 100%swojego czasu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2014, 22:25

Hej hej :)

Och jestem taka podekscytowana synkiem Endokobietki!!! To takie wspaniałe!!!

Sytuacja powoli acz systematycznie jest opanowywana:
1. komoda złożona cześć i gratków ułożona
2. suszarka pełna mokrych jeszcze maleńkich ubranek. Omal nie rzuciłam się z miłości i namiętności na Kubę, który rozwieszał maleńkie niebieskie śpioszki i różowe koszulki. STRASZNIE SEKSI. :P Kolejne partie ubranek, pościele, kocki, chusty w kolejne dni. Prasowanie pewnie pojutrze.
3. Jutro wielkie rozpakowywanie - ma przyjść nasza wielka paczka z Tajlandii!!!
4. Obejrzałam wszystkie 50 mikrofilmików o pielęgnacji dziecka, nie żebym pamiętała ale coś mi tam już świta :P i zawsze można wrócić :)
5. Skończyłam książkę "Pierwszy rok życia dziecka" teraz na tapecie "Język niemowląt" i "Jak się nie dać baby blues"

765z.jpg

Medycznie:
1. Badania zrobione i wyniki odebrane. To nie anemia :P, bo kobiety w ciąży mają niższą normę i jeszcze się łapię - byłam wykończona, bo mała bardzo urosła w tym czasie i pewnie pochłaniało to mnóstwo energii!!! Dlatego pewnie też jem jak oszalała o czym już pisałam :P
2. Malutka ma 2200g (od 7.02 urosła 500g!!!) Gaja gdyby się urodziła ma już status "dziecka przedwcześnie urodzonego" a nie "wcześniaka" :) Oczywiście moje małe Kochanie nigdzie jeszcze się nie wybiera - mam nadzieję :P
3. Plamka na dnie oka utrwalona na specjalnym zdjęciu - kolejne za 6 miesięcy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2014, 21:52

Przeszlam do fazy staran, ktorej jeszcze u mnie nie bylo.

obojetnosc... totalna, absoluna obojetnosc.

jej symptomy zauwazylam juz na poczatku cyklu, zapominalam o tabletkach clo, nie mialam ochoty isc do lekarza, a teraz nawet nie chce mi sie kochac, zeby przypadkiem nie zajsc w ciaze... Zrobilam z przyzwyczajenia test owulacyjny i przez nieuwage od razu wyrzucilam go do kosza. Po 2 h przypomnialam sobie, ze nie sprawdzilam wyniku.

nie wiem czy jest to spowodowane innymi problemami, ale czuje sie jak wtedy kiedy wiedzialam, ze jeszcze nie jest pora na dziecko.

I rozum podpowiada, ze juz jest pozno, ze juz powinnam byc w ciazy, ze zegar biologiczny tyka, ale podswiadomosc olewa te mysl i twierdzi, ze ciaza wcale nie rozwiaze innych problemow, nie sprawi, ze swiat stanie sie z dnia na dzien piekniejszy, a wrecz przeciwnie, przysporzy mi pewnie kolejnych zmartwien czy donosze, czy dziecko bedzie zdrowe.

Nie mam ochoty w piatek isc na monitoring, nie mam ochoty na inseminacje i mam nadzieje, ze clo nie zadzialalo...

Luty na 100% nie jest dla mnie odpowiednim miesiacem na zachodzenie w ciaze.

frutka :) 19 lutego 2014, 22:43

dziś mój mżonek kończy 30 lat..mógłby mu tak Pan Bóg potomka zesłać na te urodzinki...u mnie śluzu płodne jak na lekarstwo..cieżko się w ogóle kochać...Jezu dlaczego jestem takim beznadziejnym przypadkiem, nic na mnie nie działa...femara teoretycznie miała śluzowi nie przeszkadzać, biorę dodatkowo tyle wspomagaczy, piję hektolitry płynów, kiedyś to pomagało bardzo, a teraz nic....pustynia....boję sie, ze na kolejnej wizycie lekarz powie mi, że on już wyczerpał wszystkie możliwości i nie ma już dla mnie wspomagaczy, bo na żadne nie reaguję właściwie...
moze ja juz dostaję owulacyjnej paranoi..nie będę sie nakręcać...to i tak NIC nie daje...

mojemu miśkowi zachciało się ciasteczek... na szybko szukanie przepisu i tak zmaścił większość pracy :D półmasy zjadł na surowo :D ale ciasteczka wyszły pyszne :)

Dzięki Bogu, że są ludzie tacy jak Calineczka, życzliwi i zawsze chętni coś doradzić i podpowiedzieć mimo całej masy swoich spraw. Dziękuję Ci raz jeszcze. Jutro BIG DAY w klinice. Denerwuję się. Wyczytałam w formularzu jaki trzeba wydrukować z ich strony, że zalecają 4 zabiegi inseminacji. Mój gin miał mi przygotować historię mojego leczenia. Dostałam od niego jedną kartkę z datami wizyt i co się na takiej wizycie zadziało - pełno skrótów typu MO. Nie wiem czy jasno z tego wynika, że od ponad roku nic nie wskazuje na to, żeby były fizyczne przeszkody, a mimo to się nie udaje. Przeraża mnie ilość badań jakie może mi zlecić lekarz, a z drugiej strony przeraża mnie, że powie, że się nie kwalifikujemy.
A w głębi serca tli się nadzieja, że może gdzieś w trakcie pojawią się dwie kreseczki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2014, 23:48

Ale wczoraj byly emocje na usg polowkowym :)Sprawdzily sie wszystkie przepowiednie naszych babc i jest moja upragniona DZIEWCZYNKA !!!!! :):)wszystkie parametry w normie nie widac zadnych wad i nieprawidlowosci jedyne co mnie strasznie niepokoji to dlugosc szyjki macicy lekarz powiedzial ze jestem na pograniczu 26mm za 2 tyg musze isc znowy i jak by sie skracala to zastosuja odpowiednie leczenie boje sie bo z moim synkiem porod mi sie przyspieszyl miesiac mozliwe ze wlasnie przez szyjke choc 9 lat temu mi jej nie sprawdzali ,panikuje bardzo i kazdy skurcz ,bol podbrzusza bardzo nisko czy wrazenie napiecia miesni pochwy powoduja ze juz mysle czy przypadkiem wszystko dobrze z szyjka :/ trudno rozpoznac bo przeciez objawy takie sa stanem normalnym przez powiekszanie sie macicy oby tylko przez te 2 tyg nic sie nie stalo.czy ktoras z was miala taki problem??

Nutella Nutellkowe starania 20 lutego 2014, 12:42

Ciąża rozpoczęta 19 stycznia 2014

No i odebrałam resztę wyników. Wynik tego paskudztwa - negatywny. Czyli nie mam i nigdy go nie miałam :)
W pierwszej chwili ogarnęło mnie szczęście, no bo jestem zdrowa. Ale... zaraz potem minęło. No bo skoro jestem zdrowa to w czym problem? Gdybym była chora to byłby "winny" naszych niepowodzeń.
Zostały w sumie 2 opcje (skoro u mnie wszystko w porządku), pierwsza mamy pecha, druga problem leży po stronie męża... I tak się zastanawiam, jakim cudem ja go do ewentualnych badań nakłonię?
Wolę wierzyć, że to tylko pech. Jak się dalej nie będzie udawało to wtedy zacznę się martwić wysyłaniem męża na badania.

Samopoczucie na dziś - wkurzona. Nienawidzę mojego kierownika technicznego!

jest 67 kg walczymy dalej:)

Mamax Walka o Bobo. 20 lutego 2014, 08:52

Hehe oczywiscie nie wytrzymalam i zrobilam tescik, oczywiscie negatywny ale czego ja sie spodziewalam w 9 dniu po owulacji :-) Ech tak to jest jak sie ma duzo tesciorow w domu. Jakis czas temu zamowilam je sobie przez net 50 testow owulacyjnych i 10 testow ciazowych za grosze i teraz szaleje. Wczesniej zal mi bylo tak marnowac testy bo w sklepie czy aptece one tanie nie byly i zawsze testowalam juz po terminie @ a teraz prosze. Totalny brak cierpliwosci ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2014, 08:51

Tak czytając inne wpisy to sobie myślę, o boziu ile jeszcze przede mną :) Cieszę się, że będzie nas trójka, ale martwi mnie co innego. Teściowa... Im bliżej porodu tym nerwy urosną do granic możliwości. Naprawdę nie wiem co to będzie. Moja teściowa jest z typu: ja jestem starsza to wiem najlepiej! Pamiętam jak szwagierka opowiadała o tym jak została "uraczona" uwagami podczas pierwszej wizyty mamusi w szpitalu-ty źle karmisz, jak ty przystawiasz małego! ble, ble, ble. Ona była wściekła, bo to jej pierwsze dziecko więc dopiero się uczyła a to nie oznacza, że ktokolwiek ma komentować w taki wredny sposób. Do mnie też ma swoje cenne rady. Czasem mam wrażenie, że ta kobieta często nie pomyśli zanim coś powie. Ach, to jest temat rzeka-na dodatek rodzina mojego męża też robi swoje. Miałam inne zdanie, ale ciągle coś wychodzi o czym nie wiedziałam i coraz bardziej całe to otoczenie poznaje. To jest jakaś masakra. Resztę przemyśleń dodam innym razem-lecę robić gołąbki :)

kolejna porcja ćwiczeń za mną co raz ciężej ale daje radę:)
Dzisiaj w końcu basen i sauna:) moje marzenie się pełni:P


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2014, 10:52

No i masz, nie mogę się tak zupełnie odciąć. Jest większy luz w "łóżku", ale i tak nie mogę się powstrzymać od prowadzenia wykresu. Zawsze jest jakiś powód. Teraz taki, że chcę zobaczyć, jak te nowe leki działają, tzn. czy w jakiś sposób wpłyną na tempkę, długość poszczególnych faz itd. Wykupiłam wczoraj abonament premium na rok, więc nie zamierzam się stąd wynosić. Mam nadzieję, że szybciutko zamienię tylko miejsce mojego przebywania i zamiast wykresu będę prowadziła kartę ciąży. A poza tym jak patrzę na zielone kropki, to od razu jest mi lżej, bo wierzę, że i mnie się uda, że kropek w końcu się zdecyduje na swoje życie. Dziś rano nawet pomyślałam, że wcale nie mam się gdzie śpieszyć, że jeszcze sporo czasu przede mną, a jak się nie da, to za kilka lat emerytura (najwyżej 6) mojego puzla, ja będę brała urlopy i będziemy latać po świecie. Tak kochamy podróże, że nie wyobrażam sobie inaczej. Tak więc spoko luz, jakby nie było, będzie dobrze. Boże, znów ten optymizm mnie napdał, uwielbiam to uczucie. A poza tym, to od tygodnia mam jakąś amb ę, bardziej przemianę. Do tej pory dżinsy, bluzy, adidasy, tak, żeby było wygodnie. A w tym tygodniu coś się we mnie odezwało. Zakupiłam parę kiecek, bluzek, szukam sobie ładnych i wygodnych szpilek i zaczęłam bardziej się malować i wymyślać fryzury. Co się dzieje ? Mój puzel myśli, że spotykam się z byłym, bo się faktycznie się "przypomniał". No i nagle się dowiedziałam, że mój Kotek jest zazdrosny. No ma z kim konkurować, jeśli chodzi o majątek i sukcesy zawodowe, ale to wszystko. Dla mnie to mało. Śmieję się i mówię do niego, że jeśli by nam kiedyś nie wyszło, a tamten by był nadal wolny, to pewnie z rozsądku bym się z nim związała, ha,ha. W końcu lata lecą...... Ale to takie żarciki, niczego nie zamierzam zmieniać. Nawet byłam u teściów w czwartek. Pierwszy raz, uwierzycie ? Ale to długa hisotria ....... Ok, uciekam do życia :)

No i od poniedziałku jestem na przymuszonym L4.
Bardzo chciałam pracować ile się da ale niestety siedząca 8h za biurkiem praca niekoniecznie jest dla mnie dobra. Trudno. W domku zaczynam pranie ciuszków, pieluch itp. itd.
A jutro umówiłam się na sesję z brzuszkiem:)
Zobaczymy jak wyjdzie.
To już ostatni moment na pokazanie swojego brzucha publicznie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2014, 17:27

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)