onaa Chcę być mamą 8 marca 2014, 20:44

Wczoraj założyłam tu konto, by zwiększyć nasze szanse.
Dziś powinnam mieć okres. Ale nie mam.
Nie powinnam tego głośno mówić, ale mam nadzieję, że się udało :)
Jeśli do poniedziałku nie pojawi się okres to pewnie nie wytrzymam i zrobię test. Może akurat będzie prezent na Dzień Mężczyzny? ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2014, 20:54

Mamax Walka o Bobo. 8 marca 2014, 20:44

Juz sama nie wiem co myslec o testach owulacyjnych i po co je jeszcze robie. Przeciez golym okiem widac ze sa do dupy. Testy robie od kilku dni i do wczoraj wszystkie byly calkowicie negatywne. Ale wczoraj rano zrobilam kolejny test i druga kreseczka byla tylko troszke jasniejsza od tej kontrolnej, myslalam ze teraz bedzie sie juz ladnie sciemniac ale gdy powtorzylam go o 14- tej to ta kreseczka byla duzo jasniejsza od tej porannej a na wieczornym tescie bylo juz tylko widac cien cienia. Dzisiaj zrobilam 5 testow i tylko na jednym z nich bylo widac lekko rozowa kreseczke. Test na ktorym byla kreska byl zrobiony o godzinie 14- tej ale dwa wczesniejsze i dwa pozniejsze wykonane testy kresek nie mialy, wiec co jest grane??? Widze ze te testy to tylko wyrzucanie pieniedzy w bloto a czlowiek sie stresuje :-(

Mamax Walka o Bobo. 8 marca 2014, 22:34

Kurcze wyczytalam ze branie lekow wyreguluje owulacje a do tego leki wysuszaja sluz pldny :-( A ja przez to moje przeziebienie juz od paru dni faszeruje sie lekami :-( Cos czuje ze zawalilam cykl :-(

frutka :) 8 marca 2014, 23:53

Może trzeba przestać myśleć o dziecku? włączyć sobie myślenie, w którym go po prostu nie ma? Przestać sobie wyobrażać, przestać oglądać sie za małymi ubrankami w sklepie, zaglądać do wózków, przestać spoglądać rzewnie na męża gdy bawi sie z dziećmi znajomych? może trzeba zacząć układać sobie w glowie scenariusz życia, SZCZĘŚLIWEGO życia bez dziecka? bez spełnienia się, własnego, nas, w tym wymiarze? Może trzeba już teraz szukać sobie czegoś, co może zapełnić nam czas na lata, a co nie byłoby dzieckiem? Mnóstwo jest takich rzeczy, ale na wszystko jest czas....-może jednak nie na wszystko? Moze trzeba w końcu przestać sie buntować, kłócić z Bogiem, przeklinać los i modlić o rychły koniec tego łez padołu - tylko beznamiętnie przejść nad tym dalej? do jakiego DALEJ? Jakie ma być to DALEJ? Może trzeba sobie przestać zadawać pytania, które nie mają odpowiedzi? Moze trzeba zaciskać zęby gdy się chce płakać, moze nie pozwolić sobie na słabość na żal? Mój mąż ma rację - po skończeniu przygody z obecnymi studiami i tak sobie coś znajdę...bez tej meczącej odskoczni rzeczywistosć bedzie nie do zniesienia...znowu będę narzekać, zę tylu rzeczy nie mogę zrobić...ale przynajmniej ukradnę swój czas, żeby było go coraz mniej...
nigdy sie z tym wszystkim nie pogodzę..niech się dzieje co chce, to życie i tak się w końcu skończy..

Vraska Nadzieja :) 9 marca 2014, 08:19

Dziwny coś ten mój wykres temperatur... Gdzieś przeczytałam, że przy ciąży może być tylko 1 spadek temp. a potem znowu szybuje w górę, ale w galerii wykresów widziałam kilka, jak nie kalkanaście, że temp raz była wysoko, raz spadła i tak w kółko a test i tak był pozytywny. Czy ktoś wie jak to jest? No i staram się nie świrować, co przejawiam między innymi tym, że wchodzę tu raz dziennie ;)

No i pojechał.... pojechał budować fundamenty pod to nasze wspólne życie... A ja zostałam pełna obaw, pełna miłości i znów tęskniąca. Jeszcze kolo2 tygodni i w pracy będą sie musieli dowiedzieć o moich planach.
Ale najważniejsze to być z nim, nic sie tak nie liczy jak to żebyśmy razem szli przez to życie. Nawet wizja posiadania dziecka tak jakby osłabła.. chce sie nacieszyć nim.Nami.Tym wszystkim co mi daje.

W myślach już szykuje wizję naszego mieszkania. Jak bedzie wyglądać sypialnia. Jaki kolor będą mialy ściany. Wybieram kanapy i meble.. uśmiecham sie sama do siebie jak przypomne sobie te Jego zielone oczy dające mi tyle nadziei. Na to ze nam się uda, ze bedzie lepiej.. bo przecież musial! Prawda?!

Dzisiaj mija mi drugi miesiąc intensywnej, ale zdrowej diety. Podsumowanie miesiąca: 5,5 kg. Łącznie kilogramów: 14,5.

Ciekawa jestem, kiedy dostanę @. Ovu wyznaczyła mi dziwny termin owulacji, ale jak już dziewczyny mi podpowiedziały to wina tego, że nie mierzę temperatury od początku cyklu. Także nie wiem kiedy się jej spodziewać. Mi się wydaje, że powinna być koło 13 marca :/

5:30 wstałam, zmierzyłam temperaturę i jest 36,76. W końcu Ovu wyznaczyło owulację, którą w tym miesiącu wyjątkowo czułam. W szczególności mój lewy jajnik, który bolała jak cholera. Zastanawiam się czy dalej mierzyć temperaturę, ponieważ boję się rozczarowania na koniec cyklu. Muszę przemyśleć sprawę.

W poniedziałek idę do nowej Pani ginekolog, mam nadzieję, że będzie fajna. W końcu idę prywatnie, więc chyba musi być miła;)Ale luz nie stresuję się tym.

Ciąża zakończona 9 marca 2014

Anutka A miesiące mijają 9 marca 2014, 11:04

nie rozumiem tego co się dzieje :( tempka spada z niesamowita szybkością :( dlaczego tak szybko ???

Anutka A miesiące mijają 9 marca 2014, 11:04

nie rozumiem tego co się dzieje :( tempka spada z niesamowita szybkością :( dlaczego tak szybko ???

Cześć dziewczynki ;* kilka dni nie pisałam.. Ale w sumie nie było o czym..
Nie mogłam się doczekać wizyty u gin.. przez to że okres spóźniał mi się po zabiegu trochę się martwiłam.. Bo najpierw zarejestrowałam się a wizytę 4 marca ale @ dostałam 26 lutego więc wtedy przełożyłam wizytę, bo stwierdziłam że do 4 to @ może się jeszcze nie skończyć..
Wstałam około 8:30 , poszłam pomóc układać drzewo w moim jeszcze rodzinnym domu.. Przed 10 ogarnęłam się i pojechałam :)
Jeszcze zanim wyszłam mama zwróciła się do mnie z tekstem: "A co Ty jedziesz do ginekologa?" a ja powiedziałam że tak, na kontrolę, a ona odpowiedziała "a może Ty już jesteś w ciąży?" może w sumie tego nie zrozumiecie, bo nie opisywałam tu relacji z moją mamą :( ale po zabiegu powiedziałam że jak najszybciej chcę się starać o dzidziusia.. a mama się mnie pytała dlaczego tak szybko? że ma dosyć wnuków, ze mam trochę poczekać..
Czy wiecie jak się czułam ? ;'(((( nie mam łatwo z moją mamą.. :( :( :(
No ale nic.. nie będę drążyć tego tematu bo tylko płakać mi się chcę.. :(
Dojechałam do lekarza. Wizyty na 10:20 ale oczywiście nie złe opóźnienie.. Weszłam do gabinetu grubo po 11.. Lekarz spojrzał na moją kartę (przecież nie pamięta mnie po ostatniej wizycie a ja zawsze mam takie wrażenie "przecież tu byłam ostatnio.. mówiłam o mojej sytuacji" ) więc spojrzał potwierdził głową że już wie o co chodzi.. Zapytał się czy coś się dzieje.. Więc opowiedziałam mu o moich zmartwieniach, że po prostu bałam się o późny termin mojej @ po zabiegu.. a że się zarejestrowałam na wizytę to później tylko ją przełożyłam i chcę teraz sprawdzić dla mojego świętego spokoju czy wszystko w porządku..
NO I WSZYSTKO W PORZĄDKU :) bardzo mnie to ucieszyło.. ale po tej wizycie załapałam też doła i w ogóle weszłam do samochodu i łzy same poleciały..
Lekarz robiąc mi już usg dopochwowe oglądał macicę i jajniki i powiedział właśnie że macica jest ok , jest gładka i że wszystko w porządku a jajniki ładnie pracują i oczywiście pęcherzyki były, jeden dominujący.. ;) 8mmm.. Pytał się jeszcze raz trwały nasze starania a ja w sumie zaczęłam się śmiać :P i powiedziałam że to był jeden raz w tych dniach płodnych i się po prostu udało.. Wiedziałam wtedy że mogę zajść w ciąże :) po tych słowach on się uśmiechnął i powiedział że tylko pozazdrościć :P (nie wiem czy chodziło mu o swoje sprawy prywatne czy chodziło może o inne kobiety które właśnie mają z tym problem :( ) bo za pierwszej wizycie jeszcze jak byłam w ciąży.. :( <3 to też mi tak powiedział..
Więc badając potem jeszcze właśnie powiedział.. że nie pamięta czy mi to mówił ale jeśli chodzi o kolejną ciążę to lepiej byłoby poczekać te 2-3 cykle by endometrium doszło do siebie.. :( ale zapytałam się czy to jest tak że ja MUSZĘ poczekać ? nie będę ukrywać że pragniemy naszego maleństwa przecież :( więc powiedział że zdarzały się przypadki kobiet które od razu zachodziły w ciąże po poronieniu i było wszystko ok a potem spotykał się z nimi na porodówce.. ;) . Już po badaniu zrobił swoje zapiski w mojej karcie i powiedział że kolejna miesiączka jeśli będzie mi się spóźniać to nie mam się martwić bo to możliwe.. W każdym razie na końcu powiedział mi jeszcze że lepiej byłoby poczekać bynajmniej ten cykl.. :( . No i pytał się jeszcze o kwas foliowy, powiedziałam że biorę cały czas :)
Nie będę już pisać o kobietach które tam widziałam z dużymi już brzuszkami bo to przecież normalne.. :( ale tak im zazdrościłam <3 :( i była też jedna mała dzidzia.. taka śliczna dziewczynka <3
Więc tak minęła moja wizyta.. :(

"Dzień kobiet? Dzień kobiet, niech każdy sie dowie, że dzisiaj jeeeest dzieeeeń kooobiet"

Taaaaak. Wyjątkowy dzień był to. Dostałam przepiękne zdjęcie koczkodana. Nie szkodzi ze o godzinie 23:46 prawda? Wciąż dzień kobiet. Dodatkowo zakaz seksu na 2 tygodnie, a w zamian codzienne wtykanie sobie do pipki Cyclogestu. Rano i wieczorem. A na zakończenie pięknego dnia urocze i nadal brzmiące w moich uszach "odpoczywaj".

No to leżę.
I świętuję wczorajszy dzień kobiet. Bo przynajmniej już nie muszę:
- szprzątać pokoi
- ściagać pościeli do prania (naszej i dzieci)
- wrzucać do pralki
- wynosić pościeli na dwór (naszej i dzieci)
- robić kawy
- rozwieszać prania
- grać z dziećmi w piłkę
- grać z dziećmi w badmintona
- robić dzieciom naleśników
- sprzątać i odkurzać dwóch aut aż do zmroku
- robić kolacji
- wtargiwać prania i pościeli z powrotem do chaty
- masować gachowi stóp.

O. Bo wszystko zostało zrobione wczoraj.

Brzuch mnie dziwnie pobolewał pod wieczór, ale myślałam że to moje ostatnie wybrzydzanie z jedzeniem. Nie wiem czemu, ale nie mogę patrzeć na normalne potrawy. Nie chce kurczaka, nie chce prosiaka, mam ochote na kapuste zasmażaną, albo mielnego. Ale mój nie zrobi tak po polsku, bo nie umie. A zanim go nauczę to już apetyt mi przejdzie i zechcę paluszki rybne, na które już za późno jechać do sklepu. Już nawet soków mi się nie chce robić. I to nie że leń, to jakiś taki wstęt mam do przełykania czegokolwiek...

No to z tego niechcenia nie wiadomo czego zrobiłam szybko po zapiekance. Z serkiem, pieczarkami, szyneczką, cebulką. Pycha. Czy koczkodanowi smakowało? Chyba nie, bo dziad zaczął mi pluć jakimś kawowym kolrem na majtki. A że mi sezon na zaglądanie do gaci co pół h się skończył, zorientowałam się dopiero po 23ciej. Gaszek zadzwonił do doktóra i w ciągu 15 min wszyscy byliśmy w szpitalu, zważając najbardziej na ostatnie niskie tętno (121). Fajnie tak móc na nim polegać. I ten luz w ogóle nieszpitalny - wszyscy w dresach, oczy zaspane, buzie blade w strachu, a koczkodanowi bije serduszko tym razem w rytmie 124 uderzeń na minutę. I wiece co doktór powiedział na to????

- Być może to dlatego że będziecie mieli dziewczynek.

I nie wiem co mnie bardziej rozbawiło. To że powiedział dziewczynek, czy to że podważył mi teorię że dziewczynek to od 140 w górę a nie w dół.

A z innych inności to koczkodan przyjął postawę wielkanocnego kurczaka.
3b45ca46a442fc2cmed.jpg
A kurczak wielkoanocny to symbol nowego życia. Taki yntelygent mi w brzuchu rośnie!

PS. Czy ktoś zauważył że koczkodan przemieścił się z prawa na lewo??? Tak porównuję oba zdjęcia i nie mogę zrozumieć jak to możliwe... gruebelpl5.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2014, 11:16

Mamax Walka o Bobo. 9 marca 2014, 11:42

Dzisiaj wrescie mam na wykresie normalna temperature no i co najwazniejsze nie mam goraczki ktora zaburzyla mi dwa dni mierzenia. Czuje sie tez juz dobrze i po za katarem nie widac ze chorowalam. Dzisiaj planuje kolejne przytulanki z mezem, zastanawialam sie kiedy lepiej sie za nie zabrac -popoludniu czy wieczorem ale chyba wieczor bedzie lepszy :-)

Neyla Pokój z widokiem na morze. 9 marca 2014, 11:55

No i masz babo placek...w nocy dopadła mnie gorączka 38,9. Dawno nie miałam, aż tak wysokiej. Nie mam pojęcia od czego. W sumie nic mnie nie boli, może to od tego ciągłego krwawienia? Bo oczywiście nadal ze mnie leci. Mam nadzieję, ze jutro gin. odpowie na wszystkie moje pytania.

Wieczorem zaczęło mnie kłuć w prawym uchu...może zapalenie ucha się przyplątało?


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2014, 18:19

Mamax Walka o Bobo. 9 marca 2014, 12:38

Wlasnie zrobilam test i jest druga kreseczka, co prawda minimalnie jasniejsza od kontrolnej ale jest :-) O 16- tej powtorze jeszcze raz test ale cos czuje ze zbliza sie owulka. Zwlaszcza ze pobolewa mnie lewy jajnik. Kurcze zapomnialam jak to jest, ile godzin od pozytywnego testu jest ta owulacja??? Matko ja to mam glowe, musze poszukac w necie co o tym pisza bo nie da mi to spokoju. Synek spi i namawiam meza na przytulanki juz teraz ale ten sie uparl na ten wieczor i pewnie nie uda mi sie go przekonac :-( Ech on momentami jest taki typowy niemiec co to jak sie na cos umowimy wczesniej to nie ma juz zmian. I tak jak wczesniej uzgodnilismy ze przytulamy sie wieczorem to teraz tak bedzie i nic nie zmieni...Ordung muss sein...

Ech teraz juz nic nie zrobie, biore sie za obiadek...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2014, 13:27

Paulenka Nadzieja po stracie... 9 marca 2014, 13:07

Dzisiejszy dzień zapowiadał się tak piękne:) słoneczko świeci, aż chce się żyć!!
Ale oczywiście znalazła się "życzliwa osoba", która przyszła i przypomniała.. Przypomniała o tym, że serduszko na usg nie biło:( o tym że maleństwa juz nie ma.. I wróciło, wróciło wszystko z tamtego dnia... I znów ta ogromna pustka...

Boże dlaczego?? DLACZEGO??!!

Kiedy w końcu ja bede się mogła cieszyć dużym brzuszkiem?

Czasami łapię się na tym że dotykam swojego podbrzusza jakbym chciała ochronić moje maleństwo..

Ale przecież jego tam niema:(

@ nadal nie przyszła, w sumie to się cieszę, nie muszę się męczyć z tym okropnym bólem brzucha. Aczkolwiek pobolewa jakby miała się pokazać, ale na razie nic.
Od jutra dorywcza praca. Opieka nad 7 letnim chłopcem. W sumie cieszę się, wyrwę się trochę z domu, bynajmniej nie będę tyle myśleć :)
Mamy ciepły dzień także miłej końcówki weekendu :)

Zuzana W głębi serca 9 marca 2014, 20:57

Dziś mój mąż mnie zaskoczył - był przez cały dzień dla mnie kochany;-) Najpierw zrobił mi śniadanie do łóżka a potem leżeliśmy sobie do 1 w łóżku i oglądaliśmy filmy.. aż się lepiej poczułam. W sumie to była moja pierwsza lepsza niedziela od dłuższego czasu. Dzień, w którym poczułam się ponownie kochaną i pełnowartościową kobietą. Nie poruszaliśmy tematu dzieci i naszej płodności.. Nawet ustaliliśmy, że w marcu zrobimy sobie 2 dni wolnego w pracy i wyskoczymy gdzieś poza nasze rodzinne gniazdko aby się odstresować i odpocząć.

Więc nawet pomimo @ można być szczęśliwą!!

Januszkowa Moje wielkie marzenie 14 marca 2014, 18:25

Jestem tu nowa. Mam nadzieję, że będziemy się razem wspierać i szybko zachodzić w ciąże.:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)