udało się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To najpiękniejszy prezent urodzinowy jaki kiedykolwiek dostałam

Teraz wiem że nie warto wątpic ani się poddawac !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tempka spadla, ovu dało zielone światło, więc wieczorkiem trzeba działać... I powtórzyć jutro rano... Taką niespodziankę dac narzeczonemu z samego rana
chyba całkiem nie głupi pomysł obudzić go pieszczotami ^^
Dziwny nastrój mam. Dopiero teraz czuje, że zależy mi na tym, by zafasolkowac... Ze dopiero teraz rozpoczynam walkę. Nie myśląc 24 na dobę nq jeden temat. Uda się, musi !!
Cukier niższy o 15,1 mg/dl i teraz mieści się w górnej normie 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/45138d61508d.jpg
ciągle boli mnie brzuch...
Kiepsko sie dzisiaj czuje. Boli mnie brzuch, zoladek a co gorsze ciezko mi sie oddycha. Tak mnie zapycha w mostku. Nie zjadlam niczego co by mi moglo zaszkodzic wiec kompletnie nie wiem co jest grane...
Co za okrutny dzień... W pewnej chwili pomyślałam, że jest piątek 13-tego a nie 14-tego.
Czy mnie już nigdy jakiekolwiek szczęście nie odwiedzi ja się pytam!!???
Po pierwsze: mój tata miał usuwanego wodniaka to było gdzieś z 4 miesiące temu ale to jeszcze nic przeszedł już trzecia operację bo za każdym razem źle wyczyścili, aż w końcu zrobiły się krwiaki i w drodze do szpitala wszystko popękało... nasza kochana służba zdrowia tak się zajmuje pacjentami.
Po drugie: dowiedziałam się, że moja mama ma tarczyce i torbiel na macicy i trzeba usuwac.
A po trzecie: mój G. spadł z drabiny - skręcona kostka i dwa krwiaki. Lekarz jeszcze powiedział, że lepiej by było gdyby miał lekko złamaną nogę niż taką "poskręcaną" i z krwiakami. Zanim ktokolwiek się nami zainteresował czekaliśmy ponad 2 godziny. Skończyło się na gipsie, 2 tygodniach leżenia i zastrzyki, a co będzie dalej zobaczymy.
I te wszystkie "wspaniałe' wiadomości w ciągu praktycznie jednego dnia, co za obłęd...
Mam dosc...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2014, 23:11
Odpisali z kliniki, ze wszystko wyglada dobrze, poslali liste badan, mamy je zrobic i stopniowo im wysylac i spotkamy sie na wizycie kwalifikacyjnej do in vitro. Tylko czy jestem pewna w 100%, ze tego chce? eh ja chce zajsc naturalnie tak jak powinno sie zachodzic. To jest przykre... Maz jest przekonany ze uda nam sie normalnie ale ja tak mysle czy 20 miesiecy staran to duzo czy malo? nie wiem. Co robic, co robic? moze za miesiac zrobie inseminacje? jesli sie nie uda to wtedy zaczniemy robic te badania co kazali, tylko czy beda czekac na nas?
Musze to napisac wreszczcie - doczekalam sie owulacji (zupelnie naturalnej, bez chemii) i jak mi doktor oznajmil ze pecherzyk pekl (miedzy 19:30 wczoraj, a 16:30 dzisiaj), to myslalam ze podskocze z radosci na tym fotelu. Po informacji, ze sa mrozaczki, to byl jeden z radosniejszych momentow calej tej procedury. Cala droge do domu usmiechalam sie od ucha do ucha.
Z niecerpliwoscia wypatruje zatem srody, kiedy przewidziano transfer a potem ponownie zmudne oczekiwanie na rezultat. Jedno co mnie ratuje, to ze musze sie skupic nad poprawkami do artykulu i zaczac pisac cos w ksiazce. I mam nadzieje, ze myslenie o ivf nie bedzie "silniejsze" i pozwoli mi pracowac uczciwie 
Jak teraz patrze to sie ladnie to ulozylo datami - 14.02 mialak punkcje, a 14.03 naturalna owulacje. Wiec jakby nie patrzec "kalendarzowo" wiek bedzie sie zgadzal 
Dobra ide spac, a o reszcie bede myslala jutro. Kolorowych snow 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2014, 00:50
Dzień będzie męczący. Katar, kaszel, gardło jakbym połknęła żyletki. Rano serduszkowanie 
Dobrze, że nie mam gorączki 
@ nie pojawiła się już ponad tydzień

Będę tu troszku rzadziej...moją głowę przepełniają cały czas myśli o owulkach, staraniach, ciążach, testach aż w końcu miesiączkach. A może właśnie temu się nie udaje? Nie mogę tak...powoli wariuję.
Może muszę trochę wyluzować...przez jakiś czas postaram się nie mierzyć tempek, zamierzamy kochać się kiedy chcemy a może akurat tak spontanicznie się uda? Chyba 80% już moich przyjaciółek z ovu zaciążyło z czego bardzo się cieszę. Życzę Wam spokoju, zdrowia dla Waszych maluszków i korzystajcie z tego błogosławionego stanu
Znajomym którym jeszcze się nie udało - jestem z Wami! Modlę się by w końcu i Wy mogły cieszyć się brzuszkami
mam nadzieje że niebawem wszystkie spotkamy się na belly 
10.11.2023 1.44 i 1.46
Tego dnia na świat przyszedł Leoś i Filip.
Leoś 1.44 z wagą 2490g, 50cm, 10/10
Filip 1.46 z wagą 2120g, 46cm, 10/10
Nie był to łatwy dzień ani czas.
7.11 trafiłam do szpitala z lekkim plamieniem. Lekarz mnie zbadał, okazało się, że szyjka się skróciła i generalnie powoli szykuje się do porodu. Przypomnę, że to był 34tc. Powiedział "mierne powody, żeby Panią tu zostawić". Poszedł z kimś to skonsultować i ostatecznie zostałam.
9.11 chcieli mnie wypuścić do domu, bo przecież nic się nie dzieje i jest stabilnie. Poprosiłam o jeszcze jeden dzień, bo do Warszawy mamy spory kawałek i niestety problemem byłoby odebranie mnie ze szpitala. Pani ordynator się zgodziła.
Tego dnia czułam się inaczej.
Czułam ucisk w prawej dolnej stronie brzucha.
Było to mocno nieprzyjemne i bolesne. Z tym bólem położyłam się spać. Między 22 a 23 jak już przysypiałam, na szpitalnym łóżku poczułam chuśniecie. Konkretne.
Łóżko było zalane wodami płodowymi. Lekarz mnie zbadał, postępu porodowego nie było i powiedział, że z tymi odchodzącymi wodami będę teraz leżeć, być może do 36tc jak się uda.
Podłączyli mnie pod ktg i w tym samym momencie zaczęły mi się bolesne, reguralne skurcze, które też zapisywały się w ktg.
Ponownie lekarz mnie zbadał i powiedział, że będą mnie zaraz ciąć. Początkowo byłam podekscytowana a potem podekscytowanie zamieniło się w przerażenie. Byłam cholernie zmęczona, był środek nocy, byłam sama, z daleka od męża. Nie tak to sobie wyobrażałam.
Nie wiem czy akurat to miało na to wpływ ale nie czułam fajerwerków, byłam wypompowana z emocji. Czułam się cholernie zmęczona i nie dochodziło do mnie to, że się to właśnie dzieje. Tak jakbym w całej tej sytuacji byłam obok. Nie było łez ze wzruszenia. I tu mam do siebie ogromny żal, że właśnie w taki a nie inny sposób przeżyłem poród.
Bez emocji, na chłodno a jedynie czego w tamtym momencie pragnełam to poprostu usnąć.
Głupio mi o tym pisać w miejscu gdzie wiele kobiet bezskutecznie walczy latami. Ja też jestem taką kobietą a jednak nie potrafiłam docenić wyjątkowości tej sytuacji. Tego już się nie da cofnąć.
Z całą pewnością byłam ofiarą baby bluesa. Pierwsze dni praktycznie przepłakałam w ukryciu.
Dzieci przy sobie nie miałam, były na patologii noworodka co też nie sprzyjało samopoczuciu.
Może to świadczy o egoizmie ale moja głowa nie była w stanie pojąć jak to jest, że przez całą ciążę wszyscy się o mnie troszczyli, pytali jak się czuje, dogadzali mi a nagle w momencie urodzenia wszyscy pytali się o dzieci, nie o mnie. Gratulacje odbierał tatuś dzieci, nie ja. Ciągle wisiał na telefonie. Czułam się okropnie samotna. Chyba jak nigdy dotychczas.
Pierwsze dni a nawet tygodnie były dla mnie okropnie ciężkie psychicznie. Szczególnie ten czas spędzony w szpitalu.
Ciąg dalszy nastąpi wkrótce.
Dziś 14 tyg. + 2 dni.
6 marca byłam na usg genetycznym, wszystko jest o.k., tylko maluch splątał nóżki i nie wiemy kto tam sobie rośnie, mam nadzieję, że na następnej wizycie wstydniś ujawni się
Zła trochę byłam na siebie, bo doktor mówił, żeby 30 minut przed badaniem zjeść batonika, to dzidzia będzie ruchliwa, a ja głupia zjadłam, owszem, ale 15 minut przed, czego efektem było to, że dzidzia tylko pod koniec trochę poruszała się
Ale ze mnie sierota...No nic, na następne usg mam w planach objeść się słodkim tak, że dzidzi nie będzie miało wyjścia, będzie musiało harcować i tyle, o! 
Czuję się już lepiej, mdłości rzadko mnie męczą, apetyt mam trochę lepszy, bóle głowy dość często się zdarzają, ale nie są tak silne jak parę tygodni temu, dzięki Bogu, bo tamte były nie do wytrzymania. Brzuszek zaczyna być widoczny, szczególnie dla osób, które nie widują mnie codziennie
A dziś jak ubrałam mocno obcisłą bluzkę, stwierdziłam, że nikt nie powinien mieć problemu z zauważeniem 
Trochę przeraża mnie to, że w nową rolę wejdę tysiące km od mojej Mamy, boję się, że nie dam sobie rady. Widzę jaka jestem zielona we wszystkim, nie znam się na ubrankach, butelkach, łóżeczkach, wózkach, fotelikach, nic, kompletnie nic! Co gorsza, nie mam siły czy to ochoty siedzieć godzinami w internecie, wertować informacje i próbować rozeznać się w temacie, jakoś nie ciągnie mnie do tych tematów. Mama pociesza mnie, że jak tylko doktor powie, że mogę już chodzić po sklepach, to pójdziemy do jakiegoś, kupimy jakąś drobnostkę dla dzidzi i spróbujemy zorientować się w wózkach razem. Tak, tylko że ja wózek będę kupować 7 tys. km od Polski, tam na pewno są inne firmy i inne standardy
więc w sumie moja wiedza stąd, może okazać się całkiem nieprzydatna
ale na razie staram się patrzeć na to pozytywnie, zorientuję się na co zwracać uwagę, co jest ważne i tam spróbuję kupić coś, co będzie spełniało te wymagania, chociaż trochę. Mąż oczywiście jest dobrej myśli, mówi "Co za problem ? Pochodzimy po sklepach, popytamy się, dowiemy i kupimy." Tylko że ja jakoś nie ufam paniom ze sklepów 
Nadal jesteśmy z Mężem rozdzieleni, ale jakoś dajemy radę. Codziennie rozmawiamy na skype i ostro pracujemy nad papierami, żebym na koniec kwietnia mogła do niego polecieć i już tam zostać. Czasami martwią mnie finanse...ale nie ma innego wyjścia, musimy być razem i koniec kropka.
Wszystko było by pięknie gdybym nie ucięła się w palucha ałć ;(( paznokieć od połowy z cięty prawie do kości niewyobrażalny ból ... ajj i jeszcze ten wiatr nawet nie można wyjść na chwilkę na podwórze załamka dzisiaj ;(( jeszcze wieczorem spodziewamy się gości dobrze że ciasto mam już zrobione 
Pogoda w Londynie przepiękna. Szybko załatwiliśmy sprawy w konsulacie a później już tylko spacerowaliśmy w cudnym słoneczku:) Ach... Londyn w słońcu jest przepiękny chociaż nieco zatłoczony...
No tak rozmowa! Luby sam w czwartek zapytał kiedy będziemy mieć dzidziusia?!!! A ja na to "no nie wiem, zobaczymy, może jak wrócimy z Polski" WTF??? Sama nie wierzyłam, że to powiedziałam, ale spoko. Wieczorkiem cudna kąpiel i wspaniałe chwile we dwoje na kanapie ♥!
A po wszystkim sama wróciłam do tematu i powiedziałam Lubemu, że chcę, że już teraz, że najwyzsza pora... I wiecie co? Poczułam wielką ulgę, że nie jestem z tym już sama!
24+0 znowu chora
przeziebienie,bol gardla ogolne rozbicie i brak apetytu ,az trudno uwierzyc ze tak spada odpornosc w ciazy a zostaly jeszcze cale 3 pelne miesiace...
No cholera jestem za gruba.
Tak stwierdził mój ginekolog położnik.
Przybyło mi w ciągu miesiąca 4 kilo i złapał się za głowę..no i oczywiscie krzywa cukrowa bach!
Zrobię w nastepnym tygodniu te wszystkie badania..oczywiscie ponownie toxoplazmoza,różyczka i ta cholerna cytomegalia nie wiem po co...
Ale chyba czaję o co tu chodzi a mianowicie - o to,żeby jak najwięcej wydać kasy na włoską służbę zdrowia.
Te badania jakieś takie bez sensu są..ściągnięte z kosmosu..nie ma testu Coombsa...chyba sama sobie wpiszę, bo nie mogę się doprosić.
No i w związku ogłoszeniem mnie wielorybem roku zaczęłam dziś swoją dietę..herbata bez curku..żadnego ciasteczka po śniadaniu..wypadło to jakoś blado..
Obiadek zrobiłam dobry..indyczek z warzywami plus kasza i surówka z czerwonej kapustki..no ale potem już mnie ciasteczko wołało..nie dałam się..
Teraz odliczam czas do godziny około 17tej kiedy to będę mogła sobie zjeść jabłko co najwyżej..a na kolację nie mam pomysłu..coś tam pomieszam jakieś warzywa..oczywiście zero chleba..
Jeszcze pizza jest z wczoraj..Robek robił..
ciężko jest..
Nienawidzę byc na diecie..nie cierpię diet, ograniczeń..
Ale pokażę ginekologowi położnikowi,że potrafię i utrzymam tą wagę za miesiąc.
Mam i tak się ważyć codziennie i rysować wykresik.
A niech to...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2014, 14:06
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2016, 00:23
Tempka się podwyższa 
37.2 nie wiem, czy się cieszyć czy nie..
Ból głowy jest w miarę znośny, gorzej z zapchanym nosem wrrr
Do tego jeszcze zaczyna boleć brzuch.
I na dodatek jest mi smutno i mam ochotę się rozpłakać 
@ 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2014, 15:14
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.