A oto nasza Dzidzia 

Widziałam jak się porusza, lekarz pokazywał śliczny nosek, brzuszek, czółko, nóżki...aż nie mogę uwierzyć cały czas że ta mala istotka rośnie sobie pod moim sercem 
Lekarz chciał posłuchać serduszka i po chwili było słychać tylko przerywany dzwięk serca i gin wył. dźwięk bo stwierdził że nie chce mnie stresować i zapewnił że wszystko jest ok, że dziecko rozwija się prawidłowo. Ale stres i tak pozostanie ze mną do następnego USG, bo gdyby coś nie tak było z moja kruszynką to chyba bym nie wytrzymała...
A po badaniu jak już wróciłam do domu dzwonia do mnie rodzice mojego narzeczonego i pytają jak tam badanie a po chwili mówią że oni tak planowali żeby jechać ze mną na to badanie a teściowa wypaliła że ona by się ze mną władowała do gabinetu żeby zobaczyć Maleństwo a ja w szoku nie wiedziałam co odpowiedzieć, nie wiem jak oni to sobie wyobrażają bo ja nie mam zamiaru z nimi na badania jeżdzić a tym bardziej do ginekologa!! Boże...przecież moja ciąża jest czymś intymnym i tylko moim, moim i mojego partnera a nie jeszcze ich... Oni co najwyżej to mogą zobaczyć sobie tylko zdjęcie! Ja nie wiem skąd przyszedł im taki pomysł do głowy przecież to jakieś chore, przecież to USG jest dopochwowe i ja miałabym leżeć rozkraczona z rurką w środku a oni by się przyglądali?? Nie no to jest nienormalne, nikt inny oprócz mojego Ryjka nie ma prawa iść ze mną na badanie. O dacie następnego USG to nawet im nie powiem.
ale mam dziś lenia nic mi się nie chce
mogłabym tylko spać i spać
jutro wizyta u endokrynologa zobaczymy co powie i jak moje wyniki
Kochane my po wizycie i jest super
maluszek ma się dobrze jest śliczny i ma bijące serduszko
... Tak strasznie Cię kocham maluszku
Zielone Zielone Zielone po raz kolejny 
W sumie to dobrze, ale z drugiej strony obawiam się że wkrótce @ nadejdzie . Dziś bez weny.
Wizyta u koleżanki, której dwie córeczki zaatakowały moją torebkę, w poszukiwaniu paragonów i 'małych pieniążków' no i oczywiście wszystkie 'żółciaki' wybrane 
Niedługo wraca mój kochany więc czas zabrać się za obiad. A mam taaaką chęć się zdrzemnąć 
23+4
Na ostatniej wizycie u ginekologa pełno szczęścia w nieszczęściu.
Z małą wszystko ok. Rośnie pięknie, serduszko ślicznie biło (tętno - 162).
Niestety twardnieje mi brzuch, szczególnie na wieczór i po wysiłku.
Pani doktor mówiła, że nie ma się czym martwić bo szyjka długa i zamknięta więc pięknie trzyma. Dostałam jednak Spasmoline 2x1, żeby zapobiec skurczą.
Oczywiście dostałam też "cudne czopki na grzybka", który pewnie się po antybiotyku pojawi. Mam chociaż nadzieje, że w mega łagodnej wersji. 
A teraz czas na moje małe smuteczki.
Choruje już ponad 3 tygodnie. Dziś skończyłam brać antybiotyk i.... nie wyzdrowiałam 
Dostaje już z tego wszystkiego jakieś depresji, dwie noce nie przespane - przepłakane 
Martwię się, boje - tyle leków co już wybrałam i nic...
Wszystkie oczywiście przepisane przez lekarza.
Syropy, krople, tabletki na gardło itd. Niby wszystko dozwolone dla kobiet w ciąży, ale przecież LEKI to LEKI!
I ten ANTYBIOTYK, który też ponoć nie jest zabroniony w ciąży, ale błagam Was przecież to cholerny ANTYBIOTYK!!! 
Wszystko się tak pięknie układało, tak bardzo o siebie dbałam. Od początku ciąży nie wypiłam nawet kropelki alkoholu, co lepsze razem z N po 10 latach palenia rzuciliśmy papierosy.
Tak po prostu, od ręki. Pamiętam ten dzień.
Zrobiłam test - wyszedł pozytywny.
Wyszliśmy na balkon zapaliliśmy ostatniego papierosa i koniec! 
Nawet mnie nie kusiło, zrobiłam to beż żadnych tabletek, beż żadnej pomocy.
Po prostu dostałam największą motywację - zdrowie mojego dziecka! 
A teraz muszę ją szprycować antybiotykami, jest mi z tym tak strasznie źle, nie mogę sobie poradzić z poczuciem winny. Chcę, żeby była zdrowa, żeby nic jej nie było.
Pierwszy raz też zdarzyło mi się, że antybiotyk mi nie pomógł.
Jestem załamana....
Jakie to wszystko jest niesprawiedliwe...

11dpo test negatywny - można się było tego spodziewać..
ale także beta <2 ..
więc dupa, dupa i jeszcze raz dupa!!!
Wiem, że to dopiero 1 cykl staraniowy po 2 poronieniu..ale miałam tam gdzieś nadzieję, że jednak się uda..bo podobno wtedy jest zwiększona płodność (do 3 miesięcy po ciąży)..
Ale najwidoczniej nie u mnie.. 
Kurcze jest mi po prostu przykro.. wierzyłam, że się uda..ale najwidoczniej tak miało być..
A jeśli dalej tak będzie, to nie wiem czy kiedykolwiek się nam uda
bo powoli zaczynam mieć czarne myśli..
i zastanawiać się czy zostaniemy rodzicami? kiedy? itd..
Wszystko znowu powraca..
i wyrzuty, że przy drugiej ciąży nie znalazłam-nie poszłam do lekarza ze szpitala na Jaczewskiego..tam przepisują po 1 poronieniu heparynę zapobiegawczo..i robią badania..a ja głupia zostałam u swojej byłej gin
jestem zła na siebie, że gdybym wiedziała o tym jak postępują tamci lekarze, to może byłabym teraz w 18 tyg ciąży ..
bo może jednak mam zespół antyfosfolipidowy..i organizm za wszelką cenę chce się pozbyć ciąży.. teraz sobie mogę gdybać...
ale czuję, że u mnie to robił za pomocą choroby..w obu ciążach łapało mnie przeziębienie, straszny ból gardła, nie chciało przejść..a gdy okazało się, że ciąża obumarła..przechodziło jak ręką odjął..
już bez żadnych leków czy domowych sposobów..!
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2014, 19:20
Dzis duzo strachu, bo powinnam zaczac brac antybiotyk w zwiazku z infekcja moczowa, a wyczytalam, ze znajduje sie w grupie B lekow dozwolonych w ciazy, czyli "Badania na zwierzętach nie wskazują na istnienie ryzyka dla płodu, ale nie przeprowadzono badań z grupą kontrolną u ludzi, lub badania na zwierzętach wykazały działanie niepożądane na płód, ale badania w grupie kobiet ciężarnych nie potwierdziły istnienia ryzyka dla płodu"
W koncu lepiej nie dopuscic do rozwiniencia sie tej infekcji, chociaz teraz czuje sie nieco lepiej..
Brr i co mam robic, jestem wprawdzie 5 dni po owulacji i lekarz mowi, ze to bezpieczny lek w ewentualnej ciazy, w sumie nie wiadomo, czy sie udalo, ale chce sie traktowac, jakby sie udalo, na wypadek gdyby (czyli zero alkoholu, uwaga na leki i inne czynniki szkodliwe)
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2014, 20:39
potworny ból brzucha czekam aż zawita @....
Dziękuję za ciepłe słowa
. Trzymam kciuki żeby wszystkim nam się udało
. Niech marzenia się spełniają!
Dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane...
A psik a psik a psik 
Od paru dni męczy mnie okropny katar i kicham co chwilę 
Pije herbatę z miodem i cytryną, wieczorem mocze nogi w gorącej wodzie z solą i musztardą i nic narazie nie przechodzi ... eh
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2014, 11:58
Mikroskop owulacyjny nadal pokazuje te cholerne znaczki, nie są to takie piękne paprotki (jak w poprzednim cyklu były). Jajniki pobolewają, od kilku dni, niby częściej chce mi się siusiać, a dzisiaj w pracy mrowił mnie pęcherz-może coś się przyplątało? Skoku tempki nie odnotowałam. Seks nadal uprawiamy...powiem szczerze, że już mam troszkę dosyć takiego maratonu, ale w tym cyklu chcę wykorzystać wszystkie opcje na maksa. Jak dotąd nie mam żadnego plamienia śródcyklicznego(jak nigdy), nie mam też pojęcia kiedy spodziewać się kolejnej miesiączki, bo poprzedni cykl był 29 dniowy, a pozostałe ponad 40 dniowe. Śluz tez jakiś wybrakowany, raz tylko zaobserwowałam kremowe-rozciągliwe "glutki", a tak to posucha.
Euforia zamieniła się w niemoc 
Owulacjo przybywaj!
Mam już skierowanie na hsg. Oczywiście nastawiam się na najgorszy scenariusz i nie wiem co wtedy zrobię..
Jutro jeszcze ostatni dzień duphaston i za 2,3 dni dostanę ciotkę. Wtedy dzwonię i umawiam się na termin do Skwierzyny.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2014, 21:11
No i od czego by tu zacząć ... minął mi cykl starań nadziei i smutku.
W styczniu zakwalifikowałam się do bezpłatnego in vitro... Poczekaliśmy aż @ przyjdzie w lutym aby zacząć stymulację...
7 Luty pierwszy zastrzyk FSH... pełna nadziei i obaw wracam do domu
15 Luty pęcherzyki ładnie porosły czas przygotować się do punkcji
18 Luty Punkcja... pobrano 10 kumulusów, z czego zostało 6 oocytów
20 dzwonię do kliniki z zapytaniem jak tam dzieciaki rosną?? Dowiaduję się że 3 zapłodniły się (ICSI) i walczą 
23 Luty transfer jedynej blastocysty 1BB jaka nam została i na mroziaczki nie mamy co liczyć
W międzyczasie pojawiły się plamienia, wahania nastrojów, czasem śmiech czasem płacz...
Nie wytrzymałam 3 marca poszłam na bete = 5 ni się cieszyć ni płakać
powtórzyłam 6 = 28 ... niby niska ale rośnie
8 marca oficjalne testowanie w klinice wynik 94 niby euforia mnie ogarnia ale też strach bo od 3 dni plamię i jakby troszeńkę krwawię, sama nie wiem jak to nazwać... Lekarka mówi aby na razie wziąć na wstrzymanie...
10 marca powtarzam betę i jest 240. Uśmiech na mej twarzy nie schodził do południa... Zaczełam mieć delikatne skurcze w okolicy podbrzusza.
11 marzec południe... skurcze nie trwają długo, są raczej napadowe. Ale jak ten drań mnie już dopada to zwijam się w kłębek i czekam aż przejdzie... przechodzi ból i czuję ulgę
12 marca nie mogę czekać bóle z poprzedniego dnia bardzo mnie niepokoiły pojechałam do kliniki na bete aby być spokojną... długo nie byłam bo wynik = 288
Przyrost zbyt słaby, chyba jestem w trakcie poronienia
15 marca powtarzam betę i modlę się aby spadała... a tu jak na złość 300 i zarodka jak nie było widać wcześniej w macicy tam go nie ma i krwi w macicy również brak.
Pierwsze co jesteśmy w stanie zdiagnozować to najprawdopodobniej CIĄŻA POZAMACICZNA .... mega strach w moich oczach, wielka niewiadoma CO TERAZ???
17 marca zgłaszam się na wizytę kontrolną z nastawieniem tego ze dadzą mi skierowanie do szpitala na laparoskopię...
robimy betę...
czekamy...
spada jest 212 
Lekarze mnie badają, nigdzie nic nie widać, krwi w jamie brzusznej nie ma....
Jest szansa że malutki zarodek zagnieździł się nie tam gdzie trzeba ale może się wchłonie...
To jest dla mnie wielka nadzieja i szansa aby mój organizm poradził sobie ze wszystkim sam...
Cały ten czas od stymulacji, przez punkcję, transfer i oczekiwanie na testowanie siedziałam w domu, jak nie na urlopie to na L4.
w piątek mam wizytę kontrolną w klinice a już w sobotę wracam do pracy.
Do nie normalnej normalności. Już mam dosyć siedzenia w domu i myślenia o tym wszystkim
Był to nasz 30 cykl starań ... pokładałam w nim największe nadzieje 
Ale był też motywacją do tego aby się nie poddawać 
Jutro mam wizte u ginekologa-endokrynologa. Troche się boje. Nie wiem jak wyglada ta wizyta. To moja ostatnia nadzieja zwiazana z walka z tradzikiem, ktory pojawil sie kilka miesiecy temu po tym jak odstawilam leki na tradzik zevy przygotowac sie do ciazy i oczyscic organizm. Moze okaze sie, ze mam problem z hormonami i stad te problemy rowniez zwiazane z trudnosciami z zajsciem w ciaze. Trzymajcie w kciuki aby wszystko sie udalo;*
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2014, 23:26
Hej hej 
Po pierwsze bardzo dziękuję za pocieszające historie! Jesteście najlepsze :*
No więc jednak przepuszczamy Miriam przodem. 
Cc przesunięte na 1 kwietnia
Postaramy się o kwietnióweczkę 
Nie mam rozwarcia ani nic takiego.
Mała ma 2440g - przybrała tylko 100g przez 2 tygodnie
Wszystko z nią ok, że tak słabo rośnie??? więc niech chociaż siedzi jak najdłużej.
Dobra nie będę się zadręczać słabym przyrostem i potencjalnymi przyczynami bo oszaleję.
http://www.mamazone.pl/artykuly/ciaza-i-porod/ciaza/zdrowie/2011/hipotrofia-plodu-gdy-dziecko-jest-za-male.aspx
Chyba nie jest aż tak źle? No ale czemu taka Mała? Mi nic nie jest, wyniki mam świetne...
Komplikacja sytuacji wygląda tak, że mój lekarz ma dyżury w szpitalu we wtorki, no a ja bym chciała, żeby to on robił mi cc, bo fajny facet i czuję się przy nim jakoś tak wyluzowana i bezpieczna.
No i to są terminy 25 marca - stwierdził, że za wcześnie i 1 kwietnia - ten by był najlepszy bo blisko normalnego terminu.
Generalnie decydujący będzie weekend. Będą bóle i bolesne skurcze - cc 25 marca, będzie tak jak teraz znośnie - czekamy, może się uda przeczekać do 1 kwietnia 
Kolejna wizyta u lekarza w środę za tydzień 
Oczywiście jakby akcja porodowa się zaczęła w jakikolwiek dzień mam jechać do szpitala ze skierowaniem. Oni mają tam zapisane, że mam się zgłosić.
Cc jeśli uda się planowana będzie wieczorem tak koło 20.00. Mam się zgłosić popołudniu i nie jeść i nie pić od 14.00.
No to tyle wieści z frontu. Bardzo podoba mi się ten 1 kwiecień 
P.S. Kuba chciałby sobie oczyścić organizm i układ pokarmowy. Nigdy się tym nie zajmowałam. Możecie polecić jakieś sposoby dla facetów?
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2014, 01:46
życie jest małą ściemniarą,
Francą wróblicą, cwaniarą
plącze nam nogi i mówi idź..
Tekst z piosenki ktora bardzo pasuje...ale wiecie co!!! podnosze sie!!!koniec z uzalaniem sie z dolowaniem!! na przekór wszytkiemu bede walczyc
Pierdol sie zycie!!! dam sobie z toba rade !!! dzisiaj jestem zla na siebie za to ze tak sie podlamalam... bede walczyc z calych sil do konca zycia!!! nie poddam sie a co
BEDE SZCZESLIWA MAMA czy to sie komus podoba czy nie!!!
Tempka nadal nisko, szyjka jeszcze bardzie otwarta ale sluz juz kremowy i duzo. Jesli nie pojawi sie ovu do 40dc to biore luteine. Mam tylko na 5 dni, mam nadzieje, ze wystarczy.
15+1
I znów po wizycie wczoraj jak wyszłam to byłam tak szczęśliwa jak nigdy bardzo ale to bardzo się cieszę że wszystko jest ok maleństwo rośnie. U nas jako U nas bardzo dobrze. Jakoś od wczoraj taki optymizm we mnie wszedł że hej. Może to ta WIOSNA i dzisiejsza jej piękna pogoda???
ehh ;/ tempka spadła nieco w dół i czuję się jak na @ ;( chyba nie ma sensu kupować testu... mieszane uczucia ;( jeśli byłybyście takie miłe i znalazły byście chwilke na zinterpretowanie mojego wykresu było by świetnie 
Koczkodanowi śniły się dzisiaj lody.
Magnum. W białej polewie z migdałami.
Ma stajla, nie?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.