Tydzień 10ty to tydzień seksu! Dzikiego choć nie jak przed ciążą, żebym wisiała głową w dół i objała nią o szafę; szalonego choć trawającego zaledwie 1o minut; wyczekanego (przez panicza bo dla mnie te liche w seks 9 tygodni wcale się nie dłużyło) a teraz...? Ja chcę „JUŻ, TERAZ, SIEDEM RAZY I NIE KOŃCZ PRZEDE MNĄ!”. Pańcio chodzi po pokoju i przeszukuje szafki czy ja czasami czegoś się nie nałykałam. Dotyka mi czoło, zagląda w źrenice, sprawdza puls. Nie dowierza. Po 3cim razie jak go wołam na seks, udaje że mnie nie słyszy albo zmienia temat. A ja się wiję na łóżku, dotykam cycuszki (no takie są fajne że chyba sama się zaraz bzyknę) i co rusz sprawdzam czy to między nogami to tęsknota za miłością czy jakieś plamienie...

Nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie wstydzę się tego bo zwalam wszystko na hormony, wstydzić to powinnam się raczej snów moich. Skąd one sie biorą? Raz lody, raz ślub (ale z byłym facetem), raz seks ale nie wiem nawet z kim, a wczoraj śniła mi się polska kiełbasa z grila. Jeszcze troche i zaczną mi się śnić polskie fioletowe bzy, które rosły u mnie pod blokiem, bazie które co wielkanoc zbierałam dla mamy, kaszanka, gołąbki i majówka nad jeziorem z ogniskiem i gitarą w tle, plus wszystkie moje byłe chłopaki z którymi spałam! Boję się, że któregoś dnia wstane i zakomunikuje, że chce rodzić w Polsce. I w ogóle – że się przeprowadźmy... do kraju rosołem płynącym, gdzie kiełbase można zjeść bez sraczki, a gołąbki nie zepsują się po 3 godzinach stania na kuchence... Nostalgia jakaś mnie łapie chyba. Oglądam „the voice of poland” i rycze. Przelaczam na „X factor” i rycze. Zmieniam kanał na jakiś film – ryczę. Tęskno mi za czymś tylko **uj wie za czym, ogarnąć się nie umiem.

Mdłości mijają. Obecnie moim wrogiem jest jajko i mięso. Pod każdą postacią. No i te słodycze. Przed ciążą to mogłam jeść garściami: wafelki, bombonierki, lody, lizaki, ciasteczka, batony, cukierki. Teraz mój świat stracił znaczenie. Życie bez słodyczy jest nudne. Jem wszystko inne w tym tygodniu. Jem barszcz winiary z ryżem, chinski makaron z zupki z sosem grzybowym z woreczka, groszek w sosie pomidorowym z kajzerką, zupke chinska, KFC, ryż z sosem słodko-kwaśnym ze słoika, krupnik, pizzę hut, udka z grilla z keczupem i chlebem, jogurt. Co znajdę to zjem. Odkurzacz taki. Łączę jakoś jedno z drugim i wciskam w gardło. Tylko po krupniku dostałam rozwolnienia...

Ogólnie mam lenia. Poza seksem to bym leżała i patrzała w komputer jak sroka w gnat. Odswieżam i odswieżam fejsbuka i ovu i tak mijają mi dni i tygodnie... Gotować nie gotuje już. Mam jeszcze ochotę np. na krokiety, mielone czy kapuste zasmażaną i zwlekę się z kanapy żeby coś przyszykować, ale zanim dojdę do kuchni to już robić mi się odechciewa. Więc wyciągam z zapasów ekspresowe woreczki i mieszam z czym popadnie... Dziś chyba zrobię grochową. Ale panicz musi skoczyć po ziemniaki. Chętnie zakłada buty, bo go znowu na seksa wołam...


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2014, 11:55

W sobote rano moj Jacus poczul w koncu kopniaczka naszej coreczki <3 Ja czulam to mocno w srodku a on powiedzial ze to bylo takie delikatne pukniecie :) No ale wazne ze poczul.

Ostatnio przeczytalam moj wpis do pamietnika z listopada,gdzie opisywalam swoj sen. Snilo mi sie wtedy ze bylam w ciazy. Okazalo sie ze to byl proroczy sen bo w tych dniach musialam zajsc w ciaze. 11 byla owu,sen mialam 13stego a 15 prawdopodobnie nastapilo zagniezdzenie <3

A malutka mnie boksuje od rana :) pewnie cwiczy sztuki walki hehe <3

Dziś pierwsze rewelacje żołądkowe - bardzo krótkie, ale trochę się najadłam strachu, bo złapało mnie w samochodzie jeszcze na parkingu - i myślałam już że będzie mnie czekalo pranie mojej beżowej tapicerki :) :)

Naszczęście 2 kęsy kanapki i jak ręką odjął... choć do pracy jechałam w stresie i z torbą w pogotowiu :)
To chyba koniec wyjeżdżania do pracy na czczo...

A zdążyłam w weekend pochwalić się rodzicom, że póki co ciąża przebiega bezobjawowo :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2014, 15:50

Dziś mijają 2 miesiące od czasu kiedy na świat przyszła Sara. Niestety cichutko nas zostawiła. Nawet niebo dziś płacze za moim Aniołkiem. Ogólnie samopoczucie ok jednak bywają takie dni ze siadam i płacze. Mój mąż twierdzi ze jestem silniejsza niż myślę. Ale tak naprawdę nie mogę się załamać bo mam Mężulka i jego miłość, mam dla kogo żyć.

Siedzę w domu bo rozłożyło mnie jakieś mega przeziębienie - ból gardła i katar nie dają mi żyć :( Dodatkowo w pracy mam urlop do końca tygodnia i jak zwykle na urlopie to przeziębienie...Jutro wizyta u ginekologa, innego niż zwykle, zobaczymy co powie...już sama nie wiem czy wolałabym żeby powiedziała, że wszystko dobrze czy żeby coś u mnie wyszukała, żeby przynajmniej było na co zwalić ;)
Dziś 19 dzień cyklu, jakoś tym razem się nie nakręcam chociaż jak co miesiąc iskierka nadzieji nie gaśnie ;) Zobaczymy co czas pokaże ale nie nastawiam się na cuda...nigdy wcześniej nie przypuszczałam, że to będzie takie trudne, zawsze póki nie rozpoczęliśmy starań, wydawało mi się, że wystarczy chwila nieuwagi (albo w naszym przypadku uwagi :)) i ciąża gotowa, życie jednak weryfikuje wszystko jak widać :)

Staraczka86 w zawieszeniu ..... 25 marca 2014, 13:32

znowu pada..... eh.
nic mi się nie chce i na nic nie mam ochoty :( . Najchętniej cały dzień leżałabym pod kołderką... Niestety jutro trzeba iść do " ukochanej " pracy- koniec wolnego. Coraz bardziej jestem pewna,że niestety tym razem nie udało się i znów wszystko od nowa.... co drugi dzień spotkanie z lekarzem, monitoring ( obawy czy znów będzie owulka czy też nie )znów czekanie na dogodny moment z mężusiem a potem znów to samo i kolejne rozczarowanie. Cierpliwość i siły by walczyć mają swoje granice a ja z każdym dniem odcinam kupon ze zmarnowanym czasem i jestem coraz bliżej swoich granic .

macadamia Czekając na cud 25 marca 2014, 13:37

Dotknęło mnie poronienie, tak wiele analizowałam dlaczego ja? co się stało? kto zawinił? jaka była tego przyczyna? czy kiedyś zajdę ponownie w ciążę, czy jej nie poronię? Próżno szukać odpowiedzi w Polsce ten problem jest bagatelizowany, poronienie traktuje się jak przypadek "ot zdarzyła się" mało kto postrzega ciążę 8-9 tygodniową jako żywego człowieka z bijącym sercem, czasem zastanawiam się ile cm, kg musi mieć dziecko aby było uznane przez całą resztę ludzi dla których nic się nie stało za człowieka, za istotę żywą? Boli ta ignorancja... Aż cche się krzyczeć... Ale nie do końca o tym chciałam pisać. Mianowicie szukałam informacji na temat ryzyka związanego z kolejna ciążą, tak znalazłam artykuł oparty na statystykach. Może inne kobiety z takim problemem przekona on do przełamania strachu i szybkiego wznowienia starań. Oto treść artykułu:

"Do naszej poradni napływają ciągle doniesienia od kobiet, którym powiedziano, że po spontanicznym poronieniu konieczna jest 6-miesięczna przerwa i nie wolno wcześniej planować poczęcia. Oczywiście wywołuje to u tych kobiet niepokój, gdyż odczuwają lęk wobec mogącej pojawić się ciąży przed tym terminem.

Już przed 10 laty przy pewnej rozmowie ekspertów w USA osiągnęliśmy porozumienie, że zasadniczo nie ma zastrzeżeń co do dążenia do poczęcia dziecka zaraz po spontanicznym poronieniu. Nie stwierdziliśmy też dotychczas żadnych złych skutków takiego postąpienia ani dla matki ani dla dziecka. Często zdarza się, że ciąża występuje zaraz w pierwszym cyklu po poronieniu i jest normalnie donoszona.

Zwykle z dniem samoistnego poronienia natychmiast zaczyna się nowy cykl. Przy tym nie musi dojść do opóźnionego wystąpienia pierwszych dni płodności, po których zaraz następuje normalnie długa zwyżka temperatury - o ile oczywiście nie pojawi się zaraz znowu ciąża.

Co do tego problemu istnieje własne badanie z Danii opublikowane w "Acta Obstet Gynecol Scan 64 /1985/ 277-278", "Przebieg ciąży po poronieniu spontanicznym". Krótki artykuł znajduje się w "Geburts-hilfe und Frauenheilkunae 47 /1987/ 505".

Obserwowano 91 ciąży po samoistnym poronieniu. U 19 kobiet poczęcie - nastąpiło w ciągu 12 tygodni /z tego 5 w czasie pierwszych 4 tygodni/ i w żadnym przypadku nie doszło do poronienia. U 18 kobiet przebieg ciąży był normalny, u jednej dziecko wykazywało opóźnienie wzrostu.

30 ciąży poczęło się w okresie od 13 do 26 tygodni po poronieniu samoistnym. Z tego 29 miały przebieg normalny, u jednej musiano przeprowadzić cięcie cesarskie w 34 tygodniu (dziecko zdrowe).

Dalsze 42 ciąże nastąpiły później niż w 26 tygodni po poronieniu. Z tego 30 wykazało normalny przebieg, 7 skończyło się ponownym poronieniem w czasie 3 pierwszych miesięcy. 5 ciąży wykazało komplikacje (np. opóźniony wzrost w macicy, poród przedwczesny), ale we wszystkich przypadkach doszło do urodzenia żywego dziecka.

Autorzy przeprowadzili obliczenia statystyczne w związku z obiegowymi opiniami. Wykazały one, że późniejsze ciąże obciążone były zwiększoną liczbą komplikacji i ponownymi poronieniami. Nie było to zależne od wieku danych kobiet, gdyż przeciętny wiek we wszystkich grupach był mniej więcej jednakowy: 26,1 - 25,1 - 25,2 lata (ta ostatnia, grupa, jest grupa z ponownymi poronieniami).

Autorzy dochodzą do wniosku, że przedstawione badanie nie wykazało żadnych powodów, aby po samoistnym poronieniu opóźniać ponowne poczęcie, jeżeli jest ono pożądane. Ta opinia pokrywa się z doświadczeniami we własnym poradnictwie. "

Prof dr med J. Rotzer

źródło: http://adonai.pl/life/?id=14

POWODZENIA KOCHANE :)

mysiulek Małymi kroczkami:) 24 marca 2014, 13:33

Weekend jak weekend szybko minął, nawet się człowiek nie spostrzeże i trzeba rano wstawać do pracy....M dzisiaj wyjechał na delegację więc żegnaliśmy się BARDZO często.....ale w piątek będzie już w domu więc akcja "stęsknieni"...Póki co dni płodne były serduszkowanie też, ale jakoś ostatnio tak namiętnie dni nie liczyłam...Poza tym mam ogromne zaufanie do mojego "znachora" od ziół kilka razy w życiu mi pomógł, a ostatnio jak powiedziałam, że biegam po lekarzach to zapytał "po co biegam" i się denerwuję ? No właśnie po co biegam i się denerwuję co miesiąc? Przecież moje nerwy i tak do niczego dobrego nie doprowadzą....

Mój znachorek powiedział, że wyprowadzi mnie na prostą i będzie dobrze.....Wczoraj w Kościele siedziałam i byłam taka rozkojarzona, że to był jakiś obłęd....a najgorsze z tego to było to, że chodzimy na mszę dla dzieci:) dzieci pełen Kościół, śpiewających lepiej i gorzej, ....rodzice różni, starsi, młodsi.....ale myślałam, że będę rozpaczać i zadawać pytanie dlaczego?????ale nie zadawałam...Jedynie jakoś smutno mi się zrobiło jak wracaliśmy od znajomej która jest na patologii ciąży....jedynie ona wie jak ja się czuje, bo przechodziła to samo....Powiedziała, że mam jej dotknąć brzuch to podobno przynosi szczęście:) i oby te szczęście się w końcu do mnie uśmiechnęło:)

Za oknem dzisiaj straszna szarówka, chciałam się wybrać do znajomych ale chyba odpuszczę wizytę, wrócę do domu wskoczę pod koc i nadrobię zaległości w czytaniu:)Normalnie do książki byłby kieliszek wina, ale ostatnio nie mam jakoś ochoty na alkohol....

Miłego dnia:)

to już jutro..
- wykresy wydrukowane (pewnie lekarz na nie nie spojrzy ale na wszelki wypadek),
- skierowanie od internisty - jest
- cytologia - jest
- wymaz - brak, bo gin ciężko domyślny i nie wiedział o jakie badanie chodzi a wystarczyło zadać kilka pytań (do czego to badanie potrzebne) ..ale wybaczam mu nie każdy musi mieć lotny umysł ;-)
- "książka przeglądów" (ze wszystkimi badaniami, monitoringami podwozia) - jest

Pozostaje czekać na wizytę a potem na Hsg (ciekawe jaki będzie termin).

Ten cykl bez seksa więc niestety nie uda mi się zaciążyć przed hsg eh..
trudno
a tak na marginesie .. gdyby nie to, że nic się w tym cyku nie działo pomyślałabym, że coś jest na rzeczy ;-) zawroty głowy, mdłości brak bólu piersi temp rośnie zachcianki itp... ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2014, 15:33

24+2

Doczekałam się i JA! Dotrwałam już do granicy przeżywalności - strasznie się ciesze.
Mam jednak kilka obaw, że mój poród będzie przedwczesny i strasznie mnie to martwi...
Brzuch strasznie twardnieje (czuje się jakbym miała eksplodować) już nie tylko na wieczór, ale praktycznie przez cały dzień.
Mam skurcze choć oczywiście są nieregularne, to jednak towarzyszy im lekki ból przypominający ból podczas okresu. Jak było u Was dziewczyny? Czy to normalne?
No i do tego wszystkie krocze, które boli. Czytałam, że to naturalne, że się rozciąga... ale czy to nie za wcześnie?

Oprócz tego, jestem na dobrej drodze całkowitego powrotu do zdrowia.
Byłam w sobotę u internisty. Jest dużo lepiej.
Jedyne przepisane leki to ziołowe tabletki na kaszel, sól morska i maść majerankowa.
Żadnego antybiotyku ani nic z tych rzeczy. Baaaaardzo się ciesze!
Dostałam też skierowanie do laryngologa (bolały mnie uszy), ale zastanawiam się czy nie darować sobie tej wizyty. Już jest ok ;-)

Mała daje o sobie wyraźnie znać.
N już ją czuje, kiedy przykłada rękę do brzucha. Widział też już nie raz jak cały brzuch ruszał mi się w rytm malutkich cudnych kopniaczków! <3


e5mvpl.jpg

Na zdjęciu: moja kluska - 23+0 ;-)

ewcia21k Madziulkowy cud (*) 25 marca 2014, 09:18

@ dalej nie ma. Czekam do soboty,jesli @ sie nie pojawi powtorze test.

Córeczko dzisiaj skończyłabyś 4 latka 😭
Mamusi od rana serce pęka na miliony kawałków i potok łez leci ciurkiem,ale wiem,że nie chcesz,aby tak było.. wierzę,że dzisiaj zatańczysz z siostrzyczkami i innymi dziećmi na chmurkach i będziesz z nieba uśmiechała się do mnie, a ja Twego uśmiechu będę dzisiaj wyszukiwała w każdym listku na drzewie, promieniach słońca i każdym najmniejszym kwiatku... córeczko wspaniała jesteś i zawsze będziesz mamusi spełnieniem marzeń. Dziękuję Ci za to,że byłaś i jesteś ze mną codziennie. Kocham Cię jak stąd do nieba i jeszcze dalej :* 💔
4 lata....niby nie tak wiele,a jednak cała wieczność...

26+6tc... pierwszy raz na 6! ciąż jestem w niej tak długo 😭🥺
Bartulku jeszcze choć 8 tygodni i możemy się zobaczyć ❤

27tc+3
O tej porze juz nie byłam w ciąży... do rozumu zaczynało docierać co się właściwie stało 😢💔
Jestem w ciąży juz dłużej niz poprzednio, czy to znaczy ze tymrazem dam rade? Boże, blagam, pozwol na szczęśliwe zakończenie 🙏


Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏

Staraczka86 w zawieszeniu ..... 24 marca 2014, 15:53

Witam,
Tak jak każda z Was staram się o upragnionego maluszka. Mam świetnego męża i dobrze nam razem we dwoje ale nadszedł ten moment gdzie chcielibyśmy aby było nas troje. O dzidziusia staramy się od roku, lekarz już wprowadził procedurę badania pod kontem niepłodności ( z mojej strony mam PCOS), brak regularnych @ a co za tym idzie brak szans na ovulkę. Teraz przyjmuję leki wspomagające owulację i mam stały monitornig. w tym cyklu się udało, była piękna ovulka sam lekarz był bardzo zadowolony z efektów terapii z mężem też przyłożyliśmy się do sprawy( udało nam się trafić dokładnie w dzień jajeczkowania) teraz czekam cała w nerwach na efekty. Wiadomo wsłuchuję się w swój organizm, jak detektyw tropię objawy. staram się na nakręcać ale same wiecie jak to jest. Z niezaprzeczalnych symptomów, które wystąpiły, to kilkudniowy ból brzucha po... taki inny ... bardzo wrażliwe piersi , wahania nastrojów i zmęczenie. dodatkowe objawy mam to nudności , zgaga oraz wrażliwość na zapachy. Dodam że nie wstąpiło żadne plamienie i nie mam żadnej zwiększonej ilości śluzu a temperatura waha się około 37 stopni . Dziś się nie powstrzymałam i zrobiłam test, wynik był negatywny, wiem że miał prawo być taki bo dziś jest dopiero 24 dc ale nie dałam już rady. Czytam oczywiście jak było u innych .... i żyję nadzieją . spodziewany termin @ to sobota 29 marca. sama już nie wiem co myśleć czy łudzić się jeszcze nadzieją czy dać sobie spokój ....

Mona :) Starania 24 marca 2014, 15:59

dzień pełen energi :) jadę kupić nową szafę bo moje i maleństwa ciuszki już się w starej nie mieszczą :)

hsg........................no i po badaniu ;) tyle strachu a tu chwilka bólu i po wszystkim :) wyniki super z czego się bardzo cieszę,tylko jedno mnie martwi u męża super u mnie super i co dalej... czemu co miesiąc wredna @ przyłazi :/ dziewczyny bardzo dziękuję za wszystkie kciuki i miłe słowa-jesteście kochane :) <3 wielkie DZIĘKI <3

Dzis mija dokladnie miesiac odkad stracilismy naszego pierwszego Anioka. Czulam sie okropnie, taka zeszmacona i zrezygnowana, taka okradziona ze szczescia, ze skarbow...

Dzis odbudowane nadzieje runely znowu... Chcialam wiedziec, na czym stoje i zrobilam Bete, zeby wiedziec, czy mam odstawic progesteron, czy przedluzac to ludzenie sie.. No i juz wiem, ze moge odstawic i czekac na @, bo beta negatywna.. Nie licze juz na nic. W koncu gdyby cos bylo, to w 10dpo juz powinna byc chyba jakas minimalna beta???

Plakac mi sie chce, bo nie rozumiem skad te moje objawy - to chyba urojone objawy... :(

Ile czasu jeszcze mamy czekac??


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2014, 17:12

Jestem po kilkudniowej przerwie,dziewczyny! czytam, oglądam te wykresy @aisza, @koniczyna tak bardzo Wam gratuluję! Wspaniała wiadomość, Wasze ostatnie wpisy z zieloną kropką dają mi tyle nadziei!!! Mam nadzieje że mój wykres w tym cyklu też zakończy zielona kropeczka i w końcu doczekamy się naszej małej fasolki!!!
Mam jednak mały problem z moim S... mianowicie, zdarza mu się że ma problem w trakcie seksu, ma erekcję normalnie, a po chwili gdy jest już w środku nagle ona ustępuje:( Ten problem powtórzył się już kilkakrotnie, nie wiem jak mam to odbierać... Kupiłam mu "wspomagacz" na lepsze ukrwienie, łyka magnez i kwas foliowy... statram się też pobudzać go dostatecznie podczas seksu, ale sama nie wiem... Dodam że w styczniu miał złamanych 6 żeber był w szpitalu i do tej pory łyka Ketonal i jeszcze taki inny silny lek przeciwbólowy oczywiście w mniejszych już ilościach, czytałam że to raczej nie ma wpływu na erekcję... Martwię się, on uważa że to w psychice ale ja już sama nie wiem... chciałabym żeby się przebadał...
Miała któraś z Was podobne doświadczenia ??
Będę wdzięczna za odpowiedź. Tymczasem miłego dnia!

15+5

http://www.mamazone.pl/artykuly/male-dziecko/noworodek/2014/wyprawka-dla-dziecka,8a.aspx

http://www.51015kids.eu/

http://www.sportline.riko.pl/produkty/nano/

Barbara Sykuła MIKO1
ul. Leśna 36 42-350 Krusin /wózki

Andrzej Karaś
Z.P.H.U. "Mardomi" Karaś Andrzej
Soborzyce Wiatrakowa 7a
42-265 Dąbrowa Zielona/ wózki x-trall


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2014, 14:43

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)