I PO WIZYCIE <3

b3ce4c19d6b9171am.jpg


kochane moje powiedzcie mi jedną rzecz ... to było nasze 3 usg i na każdym z nich maluszek się w ogóle nie rusza ani rączkami ani nóżkami i nie wiem co o tym myśleć , dziś jakieś 20 przed badaniem zjadłam snickersa i wypiłam fante no i nic :( ... jak spytałam się lekarki czemu to powiedziała że tak nie raz bywa i żeby nie martwić się na zapas że 23 kwietnia mamy prenatalne i się okaże czy wszystko jest ok... matko tak strasznie się boję czy moje dziecko jest zdrowe a jeśli to jakiś paraliż tfu tfu tfu .....Maluszku mam nadzieje że jesteś leniwy po mamie bo twoja siostrzyczka (*) to skakała na usg od 7 tyg a ty wiecznie śpisz ....


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2014, 07:06

Jestem po monitoringu, ovu była, ciałko żółte jest, płynu w zatoce douglasa już nie widać. 24.04. bhcg, jak będzie negatywna podchodzimy do inseminacji. Boże proszę Cię, proszę Cię by tym razem się udało.

no i udało mi się dodzwonić do lekarza :) 1610813gpdl8fuylr.gif
i powiedział żebym dzwoniła do niego we wt po świętach to będzie mój 12dc i umówimy się na USG "w połowie" mojego cyklu <3 czyli myślę, że będzie to pomiędzy 15dc a 17dc więc sobie na naturalnym cyklu zobaczę czy mi tam pęcherzyki rosną albo czy pękają <3 w sumie jest tak jak sobie to obmyśliłam :D bo tak właśnie chciałam 854856viqyz5pktd.gif więc dla mnie to dobra wiadomość 8)
1279279ppgprttxgo.gif

Zastanawiam sie czy jest sens latac do lekarza tyle razy, czy jest sens sie w ogole starac jeszcze. Przeciez gdyby bylo wszystko ok nie bylby teraz moj 21cs, nie wiem juz co by musialo sie stac zeby sie udalo. Oszukuje sie chyba tymi myslami, ze jeszcze jest czas. Moze powinnam jakos sprobowac sie pogodzic, ze jest tak a nie inaczej, mamy dziecko i to powinno byc najwazniejsze a nie chec czegos co jest nieosiagalne...

Tak sie zarzekalam, tak klełam jak szewc, ze znowu czekaja mnie wizyty na samolocie. A tu prosze. Dzis niemal na skrzydlach polecialam do lekarza i przebieralam nogami w poczekalni :)
I jakie bylo moje zdziwienie, jak na badaniu moim oczom ukazal sie na monitorze wielki pecherzyk - taki prawie na wylocie. A dzis mam 11dc. Hm, no to jak nic jutro bedzie po (najpozniej w srode) - a co to oznacza? Tylko jedno, ze transfer wypadnie centralnie na same Swieta - ale jaja, prawdziwe jaja. Tego sie nie spodziewalam i w obliczeniach nie bralam pod uwage. Ech, zycie i ta "magia", niczego czlowiek nie moze byc pewien ;-)
14 lutego punkcja, 14 marca owulacja i prawie 14 kwietnia kolejna, ale smiesznie, nie ma co.
Czekam zatem cierpliwie i szykuje sie na ponowne odliczanie - czas zaczac :)
NARESZCIE :D :D

Angell Oczekiwanie na cudaczka :) 14 kwietnia 2014, 20:20

Ojj troszkę mnie tu nie było :)
Weekend spędziłam cudownie z Moim ukochanym :)
Nawet nie miałam czasu wejść i coś tu napisać :P
Teraz sobie siedzę i piję herbatkę,
Niedługo wpadnie koleżanka która jest w ciąży.. ehh
Mówiła żebym tez się szybko postarała...
Żeby jeszcze wiedziała,że to nie jest takie proste...
Miłego wieczoru dziewczęta! :)

la W oczekiwaniu na cud 14 kwietnia 2014, 20:40

Długo zastanawiałam się nad założeniem pamiętnika, udzielałam się swego czasu na pewnym forum, ale przestałam, bo choć dziewczyny tam będące były wspaniałe, to z miesiąca na miesiąc było mi co raz trudniej patrzeć na ich szczęśliwe zakończenie starań, kiedy ja, osoba, która od zawsze marzyła o byciu mamą, nadal nią nie jest. To dodawało mi tylko niepotrzebnego stresu i nakręcania się, że to już.

Jakiś tydzień temu wyszedł mi pozytywny test Check & Go, ale testy z innych firm negatywne, do tego beta poniżej 2, więc zrezygnowałam i czekałam dalej na okres, ale jego dalej brak, a test znowu wyszedł mi pozytywny, temperatura wysoka, do tego mam okropne mdłości. Staram się zdusić nadzieję, która się we mnie pojawiła bo wiem, że jeżeli to nie jest to, to ból rozczarowania będzie ogromny. Zobaczymy jak to będzie, w piątek idę do gina, zrobi USG i zobaczę co i jak.

Marietka wyczekiwane szczęście... 14 kwietnia 2014, 20:56

napatrzyłam się na wszystkie pozytywne testy tutaj.. i płakać mi się chcę..
ogładałam dziś "porody" w tv i jedyną myśłą było : dlaczego ja muszę tyle czekać?dlaczego nie jest mi to dane?

MoNa_2603 Walka o Cud 14 kwietnia 2014, 21:00

Yhym...małe zaległości. Ostatnio jestem zabiegana, głównie przez tą pracę magisterską nie mam czasu na nic. Siedzenie do późna w nocy i poranne wstawanie wykańcza, ale co zrobić jak trzeba leki brać :( udało mi się przełożyć dzisiaj 2 dni praktyk na kolejny tydzień, tak więc od jutra mam wolne i będzie czas na sprzątanko :D

Jutro też wizyta u ginekologa na USG, oby wszystko było dobrze.

Odebrałam dzisiaj wyniki z krzywej cukrowej i insulinowej. Nie znam się na tym, ale coś mi się wydaje, że ta insulinka nie za dobra wyszła, ale tego dowiem się jutro.

Przez ostatni czas mało co widziałam się z męże. W sumie chyba tylko w łóżku i to jak on już spał. Biedulek stęsknił się za mną :)

Od wczoraj mam okropną ochotę na seks, a niestety nic z tego. Od wczoraj 2 razy dziennie biorę globulki przy, których nie można współżyć :( dawno nie mieliśmy z mężem takiego postu, chyba ostatni raz przed ślubem :D

Dziś bardzo ciężki dzień .
Dziadek został sam . Po 50 latach małżeństwa został sam . Serce pęka mu z żalu.
Węzeł zaciska się na piersi. Oddech jest już innym oddechem niż zawsze.

Babcia zawsze mówiła : Chciałabym umrzeć pierwsza, bo Ty sobie poradzisz beze mnie...

50 minut resuscytacji . 5 dawek adrenaliny ...

Wszystko nagle. Nikt by się nie spodziewał.
Przyszła do mnie na zaplecze sklepu, siedziałyśmy we 4,gadałyśmy .
Zaraz poszła do domu po pieniądze ,żeby kupić buraki.

Weszła od głównego wejścia i mówi, że jakoś się tak czuje...
Coś ją ręce bolą, wszystko w klatce dusi.Oparła się o ladę.
Wyjęła pieniądze za kilo buraków i sznurek do wędlin.
Dłoń była zaciśnięta , palce zesztywniałe. Wyjęłam pieniądze,
wrzuciłam do kasy i powiedziałam,żeby poszła, że jej przyniosę zakupy.
Wyszła.
Wyglądam przez drzwi od zaplecza , a ona płacze .. i mówi: Nie dojdę do domu.

I wtedy już traciła przytomność.Słaniała się..
Zanieśli ją do domu i momentalnie ją odjęło.

To była nasza Babciusia. Kochana Babciusia.


Życie jest kruche. Wszystko co kochamy odchodzi w jednym momencie. Jednej chwili.
Nie ma słów, by opisać jak matka jest ważna dla swoich dzieci. Jak dzieci są ważne dla matki.To przychodzi z czasem.. Ten rachunek sumienia. Do tego trzeba dorosnąć.

To niewyobrażalne jaki ból potrafi znieść serce.Jak nieograniczona miłość potrafi przez nie przejść .


Trzeba się kochać. Szanować. Bo druga osoba jest wszystkim co mamy.



..rachunek sumienia.





Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2014, 23:28

Trzymam za Was kciuki, mam nadzieje, że Wam się uda. Dziękuje za wszystko. Dzisiaj będę miała zabieg, łożysko jest puste.

Ciąża zakończona 15 kwietnia 2014

Klaudia93 starania po stracie córeczki 15 kwietnia 2014, 07:42

I co z tego ze 2 testy na + nie mocne kreski ale widzialne i @ dziś juz po @ i test na - ;( co to może być? Ciąża biochemiczna??

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 15 kwietnia 2014, 09:00

<3 4 dni do przewidywanego terminu porodu <3
Jestem na skraju wyczerpania. Nie sądziłam, że po tygodniu dobrego samopoczucia dzisiejsza noc tak mnie sponiewiera. Latałam na kibelek jak poparzona, co pół godziny. Zero snu. Niewygoda, wielki i ciężki brzuch (który gdzieś około 3:00 nad ranem miałam ochotę odciąć i odłożyć mężowi na kilka godzin). Znowu ból nerki i gorzkie żale:
- dlaczego to musi być tak trudne?
- czy "ciąża" musi dla mnie równać się "ciągłe problemy"?
- czy moje dziecko czai, że ja już go chcę?
- po co mi te bóle, skoro nie wiążą się z zaczynającym się porodem?
- dlaczego nikt mi nie może pomóc?
Denerwuje mnie nawet gapienie się mojego męża we mnie ze standardowym zdaniem na ustach: "przecież wiesz, że nawet, jakbym chciał ci pomóc, to nie mogę".
Grrrrr....oszaleję dzisiaj z tej bezsilności i tępego wgapiania się w kalendarz, w datę: 19 kwietnia!!!!!!!!!!!!!
A oto, jak wygląda taka umordowana, nieogarnięta, niewyspana Karen w 40 tygodniu ciąży:
k4wked.jpg2hs6f02.jpg





________________________________________________________________________________________

<3 16 kwietnia 2014 <3
<3<3 urodziłam Syna! <3<3

Kochane chłopaki:
1fv6er.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2014, 09:05

Haaaa! No i co, i będzie SYN! Synek mamusi i tatusia :D Jak tylko usiadłam na fotelu a mój ginekolog zaczął robić usg to zobaczyłam jajeczka :P Lekarz potwierdził, będzie syn a jak powiedziałam mężowi to miał łzy w oczach i chodził dumny jak paw :) Myślałam, że będę odrobinę zawiedziona, a sama się ucieszyłam jak głupia-chyba coś podejrzewałam :D Mąż stwierdził, że wiedział co robi także skapitulowałam.... :P Teraz już na spokojnie możemy wymyślać imiona i już wczoraj były pierwsze fochy-jak to my... Mówię Wam, że będzie ciężko się dogadać, ale w końcu dziecko trzeba jakoś nazwać :)
Przeszukuję neta w celu znalezienia Ci imienia synku mój kochany :D

Haaaa! No i co, i będzie SYN! Synek mamusi i tatusia :D Jak tylko usiadłam na fotelu a mój ginekolog zaczął robić usg to zobaczyłam jajeczka :P Lekarz potwierdził, będzie syn a jak powiedziałam mężowi to miał łzy w oczach i chodził dumny jak paw :) Myślałam, że będę odrobinę zawiedziona, a sama się ucieszyłam jak głupia-chyba coś podejrzewałam :D Mąż stwierdził, że wiedział co robi także skapitulowałam.... :P Teraz już na spokojnie możemy wymyślać imiona i już wczoraj były pierwsze fochy-jak to my... Mówię Wam, że będzie ciężko się dogadać, ale w końcu dziecko trzeba jakoś nazwać :)
Przeszukuję neta w celu znalezienia Ci imienia synku mój kochany :D

Ita Projekt Junior (napro) 15 kwietnia 2014, 10:20

Dzwoni do mnie mama:
- Czy u was wszystko w porządku? Bo od 2 dni śni mi się dziadek z babcią i boję się, że coś się stanie.
Ja, która zawsze opitalałam mamę za taką głupią wiarę, że sny mogą zwiastować coś złego (o dziwo nigdy dobrego) teraz łapię się za brzuch i mam łzy w oczach.
- Jest dobrze mamuś.

Wytrzymać do jutra. Póki lekarz nie powie mi nic złego mogę ufać, że moje dziecko jest ze mną i że rośnie sobie spokojnie.

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 25 kwietnia 2014, 16:39

I po wizycie od doktorka. Nie jest ciekawie...podejrzenie Endometriozy, widoczne zrosty w macicy i bakterie...jakie? Dowiemy się po badaniach. Poza tym czekają mnie jeszcze bardziej szczegółowe badania hormonalne z powodu trądziku i nadmiernego owłosienia. Mąż też ma kiepskie wyniki i za miesiąc znowu badania i wizyta wspólna w Krakowie. Spodziewałam się problemów ale nie aż takich :((

ash There is always hope ..... 15 kwietnia 2014, 10:51

Najwyższy czas zmienić podejście i trochę wyluzować.
Bardzo pozytywnie podchodziłam do tego stymulowanego cyklu, cieszyłam się że w końcu zacznie się coś pozytywnego dziać z moim organizmem, że w końcu będę jajeczkować.
Nie nastawiałam się na sukces, bo to przecież pierwszy cykl z CLO. Lekarz był ze mnie dumny, że tak do tego podchodzę. Monitoringi pokazywały jak pięknie rosną pęcherzyki a później że ten dominujący już pękł po podaniu Ovitrelle.
No i tu jest pies pogrzebany. Ten cholerny zastrzyk daje objawy typowo ciążowe. Byłam w ciąży, więc wiem jak to jest. Miałam wszystko!!!! Mdłości, zawroty głowy, senność, ból w podbrzuszu no i stało się. Nakręciłam się zupełnie niepotrzebnie.
W nowym cyklu startuje znowu z CLO, ale będę chciała żeby tym razem było bez tego zastrzyku.
Na szczęście na ostatnim monicie doktorek coś przebąkiwał, że może obejdzie się bez :)
Nie zamierzam skupiać się tylko na swoim cyklu! Idzie lato, czas się za siebie wziąć! Spinam poślady i oprócz systematycznego jeździectwa zaczynam biegać!
Mam nadzieję, że dobrze to zrobi na moją głowę :)

Juz po owulacji, temperatura poszla w gore i teraz najdluzsze 12 dni czekania, na co? na cholerna malpe przeciez to jasne, nie chce byc inaczej. Nawet nie chce mi sie marzyc o tych "dwoch kreskach" bo pozniej jak zejde na ziemie to mi strasznie smutno. Prawie dwa lata uzalania sie nad soba, sprawdzania temp. sluzu i nie wiadomo jeszcze czego. Zycie w 80% w smutku przez to, ze nie ma upragnionych dwoch kreseczek. Wczoraj moje dziecko podeszlo do mnie i ot tak poprostu powiedziala: "Wszyscy ludzie chca zyc, nie chca umierac, samochody nie sa najwazniejsze itd" Jak by ktos mi powiedzial, ze 5letnie dziecko moze takie cos powiedziec to raczej bym nie uwierzyla. Dorosly od dziecka moze sie czasem duzo nauczyc. Najwazniejsze teraz dla mnie powinno byc to, ze mam kochanego meza, dziecko- i to jest najwazniejsze. Nie powinnam tracic cennego czas na smutki, uzalanie bo "sie nie udaje" Zycie, zdrowie i rodzina to jest najwazniejsze...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)