Decyzja podjęta!!!
Starania ruszyły i czekamy na efekty! 
32dc nadal bez @, dziś pojawił się kremowy śluz i to sporo .... nadchodzi @
No i mamy koniec kwietnia.
Zbliża się najbardziej znienawidzony miesiąc w roku...MAJ!
Maj 2014 miał być wspaniałym miesiącem pełnym oczekiwania i poznawania.
Miał być miesiącem, w którym po raz pierwszy będziemy we troje.
Maj jest miesiącem parszywym, który najchętniej bym przespała i zapomniała że był.
Na 9 maja miałam mieć termin porodu naszej dziewczynki, naszej córeczki.
Fatalny miesiąc, fatalny czas....jak go przetrwać jak w okół wszystkie koleżanki z tego samego terminu się rozpakowują i chwalą słodkimi maleństwami.
Znikam na majówkę, może uda się jakoś przetrwać ten najgorszy czas...który miał być najlepszym z najlepszych.
Parę dni temu usłyszałam w jakimś filmie zdanie "Życie wystawia nas na próby abyśmy byli pewni swoich decyzji". I tak pomyślałam sobie że to może odnosić się do mnie.
Chcieliśmy z Ł dziecka, staraliśmy się o nie świadomie, ale gdy pojawiły się dwie kreseczki to pomyślałam że nie jestem pewna czy jestem gotowa, czy dobrze postąpiliśmy.
Teraz wiem że mimo iż dziecko zmieni całe nasze życie, to pragnę go ponad wszystko. Dopiero śmierć Arka mi to uświadomiła.
Wiem że muszę pogodzić się ze stratą, ale nadal siedzi we mnie cień tamtych wydarzeń.
No i jeszcze jakieś plamienie dostałam ;/ Wiedziałam, że to zbyt piękne żeby mogło być prawdziwe 
30 kwietnia 2014
No i mam ... Pierwszy wpis w pamiętniku .
Nie wiem czy to pociągnę , nie wiem czy jutro nie zmienię zdania i nie pomyślę że jednak nie chcę , aby moje pragnienie się spełniło .
Czy to wogóle pragnienie ? Czy tylko mój kaprys?
Chyba kryzys wieku średniego mnie dopada 
Dziś nerwówka u mnie , ale zauważyłam , że odkąd staramy się o dziecko , zawsze tak mam . Pod koniec cyklu jestem nerwowa . Co prawda dziś dopiero 21 dzień , ale po owulacji już 15 dzień jest dla mnie koszmarem 
O co chodzi , czego ja chcę ?
Dzisiaj po 48h od poprzedniego badania beta wynosi 481,7 mIU/mL a progesteron spadl do 25,94 ng/mL.
Boje sie, ze spadnie jeszcze bardziej tez tak mialyscie? nie wiem co robic. Lekarz mowi, ze z progesteronem sobie dac spokoj wazne, ze beta przyrasta, ale jak przestac myslec. Byle wytrzymac do wtorku do wizyty.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2014, 19:53
I mam już 2 dzidziolki w brzuszku.
Proszę Boże niech zostaną ze mna na 9 miesięcy.
Sesyjka. 





Na jednej fotce nie udało się ująć brzuszka. No trudno, po prostu nie ma co leżeć, bo brzuchol się chowa.
hmm.. no i Tusia chyba słusznie zauważyła, że na niektórych fotkach brzuszek jest trochę "podpompowany". Ale trochę chyba nie zaszkodzi. Kobita się starała, to jest ważne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2014, 16:24
I DUUUUUUPAAAA, od nowa!!
dzięki kochane
ajj cały czas męczą mnie mdłości i doszły do tego wymioty czuję się okropnie i leże prawie cały czas plackiem ;( pomocy już nie wiem co mam robić bo do tego wszystkiego jakiś cholerny katar mnie męczy 
2 dni spokoju i znów brązowa plamka na bieliźnie i teraz znów nic, 
po wizycie w szpitalu (lekarz zrobił 2 usg w ciągu 3 dni) badania nic nie wykazały złego
Duphaston 2 razy dziennie i odpoczywać, lekarz wspomniał, że nie ma krwiaka, dzidzi w dobrym miejscu i widać, że jest dobrze a plamienie nie wiadomo skąd, nie ma krwi tylko raz dziennie mała brązowa plamka ale i tak martwię się jak nie wiem.
W piątek na wszelki wypadek chyba pójdę do lekarza jak nie przejdzie bo stres mnie zamęczy...
dziś zaczął się 7 tydz. i od rana mdłości a może to dobry znak?
Pozostaje ufać, że będzie dobrze i troszczyć się o każdy nowy dzień...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2014, 18:43
Po wizycie u endokrynologa:
Pani doktor spojrzała na wyniki i od razu stwierdziła, że mam/mogę mieć Hashimoto. Tak podwyższone aTPO na to wskazują. No cóż, nie był to dla mnie szok, bo wiedziałam co to może oznaczać. Pytała jak się czuję, ile się staramy. Powiedziała, że to może być (ale nie musi) przyczyną niepowodzeń.
W dobrym świetle stawiają mnie wszelkie inne wyniki i wskaźniki, które są absolutnie w normie. Mogę mieć Hashimoto, ale teraz jest uśpione. Dobrze się czuję, nie mam żadnych objawów. Ale pani doktor powiedziała też, że tak często się zdarza i ta choroba ujawnia się późno, najczęściej gdy pacjent zaczyna leczyć się na coś innego.
Gdybyśmy się nie starali o dziecko, to według niej antygeny byłyby jedynie do obserwacji i to za rok. Ale jeśli chcemy mieć dziecko, to jednak należy moje TSH z 2,6 obniżyć do mniej więcej 1. W tym celu dostałam Letrox, małą dawkę, po pół tabletki dziennie. Za miesiąc muszę ponownie ją odwiedzić, wraz z wynikami badań TSH, FT4 i ATPO, przy czym zaznaczyła, że zbadamy a TPO jeśli ja tego chcę, dla niej nie jest to ważne.
Jednak do pełnej diagnostyki Hashimoto potrzebne jest usg tarczycy, na które umówiłam się już w najbliższy wtorek. Jeśli usg wykaże jakieś guzki, stan zapalny itd, to znaczy że mam Hashimoto. Jeśli wszystko będzie w normie to... no właśnie, jestem ciekawa co wtedy powie pani endokrynolog. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że jedynie samo aTPO ponad normę jest tym wskaźnikiem. Tym bardziej, że w internecie spotkałam się ze stwierdzeniami, żeby nie diagnozować H. na podstawie tylko aTPO.
Lekarka powiedziała, że ta choroba jest najczęściej występującą obecnie. I ponoć uważa się, że jeśli nie są za to odpowiedzialne geny, to istnieje możliwość...zarażenia się tym. Podobno obecne wirusy np. grypy są w stanie zasiać nam takie spustoszenie w organizmie, że mogą namieszać również w hormonach.
Nie jestem załamana, a wręcz odwrotnie. Oczywiście, nie cieszę się z choroby, ale jestem zadowolona, że wiem co mi może być, a tym bardziej co może stać na przeszkodzie zajścia w ciążę. I bardzo cieszę się z faktu, że zostało to wykryte tak wcześnie, kiedy nawet o problemach tego typu nie myślałam. "Jak dobrze" zrobić sobie badania, choćby takie podstawowe. Cieszę się, że nie czekaliśmy roku, że ta choroba (o ile się potwierdzi) nie została wykryta za późno, bo im później, tym gorsze spustoszenie sieje, co jest nieodwracalne.
I tak, rozmawiając o tym z Mamą, zaczęłyśmy się zastanawiać kto mógł na to chorować w naszej rodzinie. Przeanalizowałyśmy wszystkich, ale nikt nam nie przychodził do głowy. Bo kto, jeszcze kilkanaście lat temu badał sobie tarczycę? Więc nawet jeśli chorował, to o tym nie wiedział.
Ale jednak znalazłyśmy - Oma, czyli babcia mojej Mamy. Oczywiście nie miała tego zdiagnozowanego, ale starała się o moją Babcię 11 lat (Babcia jest jedynaczką). Ponoć Babcia była wymodlonym dzieckiem. Poza tym Oma chorowała na kilka przewlekłych, naprawdę ciężkich chorób, łącznie z jakąś dziwną, w której wykruszały się jej kości, które sama sobie wyciągała z dziur w rękach i nogach... Miała tyfus, zapalenie stawów i inne. I myślę, że całkiem możliwe, że miała więc Hashimoto.
No cóż, ja mam 27 lat i wiem już co może mnie czekać i co mi zagrażać. Na szczęście są leki, którymi można się wspomagać. Bo choroba jest nieuleczalna, niestety. Wierzę więc, że dzięki Letroxowi szybko zajdę w ciążę, tym bardziej, że wszystko inne jest w porządku. Czytałam, że wiele dziewczyn w pierwszych miesiącach brania leku na tarczycę zachodzi w ciążę. Mam nadzieję, że i mnie się uda.
Nadzieja umiera ostatnia.
Test z krwi za 14 dni, tj. 14 maja
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2014, 20:01
Dzisiaj w nocy umarła babcia. Zapowiadała, że tak się stanie odkąd ją pamiętam, więc nawet nie jestem zaskoczona. Bardziej martwi mnie dziadek który został teraz sam... Szkoda, że nie dożyła prawnuka, miałam nadzieję, że go chociaż zobaczy z raz, a tu nawet nie wiadomo kiedy będzie, a mojego aniołeczka też by nie dożyła, bo miał się w lipcu urodzić... Myślicie, że faktycznie tak jest, że nowe życie zabiera stare? Ktoś tak gdzieś napisał i teraz się nad tym zastanawiam...

Wakacjuję się. Tylko niech pogoda sie utrzyma, bo jest cudownie a jutro wyruszamy do Swornychgaci na majówke. Kajaki, ryby, grill, jedzie nas 12 osób wiec będzie super. Nawet jak będzie padać tylko wolałabym nie bo w Szkocji taka brzydka pogoda, chce skorzystać ze słońca zanim wrócimy 
Wczorajsza podróż bardzo męcząca z brzuchem, łażenie po lotniskach potem z Berlina do Szczecina samochodem i był wielki korek i myślałam że będę zmuszona sikać przy samochodzie, bo Karol z pęcherza ma trampolinę chyba. Cieżko mi było i mąż musiał mi nawet torebkę nosić xD no i spanie w nie swoim łóżku :<< głupia jestem ze poduchy nie wzięłam ze sobą bo mieliśmy miejsce w walizkach, grr. Wiec wczoraj sie nie wyspałam, ale dzisiaj od babci wzięłam sobie poduch rożnych i jakoś sie ułożę wygodnie. No i poduchy na majówke jadą z nami!
Ludzie mnie straszą, że jak ciążę taką przyjemną i bezproblemową mam to dziecko będzie straszne. Bo kuzynka tak właśnie miała. Mhm, bo to ze do wychowania swojego syna sie w ogóle nie przyłożyla to nie ma znaczenia tylko to dziecka wina. Ja zawsze uważałam ze wina jest po stronie rodzica, ale co ja tam wiem 
A Karol szaleje
a ja sie rozpływam przy każdym kopniaku. Brzuchol najmocniej dzisiaj podskakiwał po truskawkach w śmietanie
synuś wieee co dobre, hihi 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2014, 22:20
Czuję obojętność. Dziś 26 dc. Wczoraj pojawił się mętny czop śluzu. Dziś jest przeźroczysty i jest go DUŻO. Tylko czy to nie za późno na owulację. Podobno ich nie mam, więc po co ten co miesięczny śluz. Po co mnie oszukuje mój organizm?? Lubi się ze mną droczyć. A to temperatura skoczy, a to śluz się pojawi... a co niech sobie głupia wmówi objawy ciąży... będzie zabawniej... Niech już ten weekend minie. Jakby było mało złego jutro i w piątek jestem w pracy:D Reszta rodzinki ma normalną pracę więc siedzą 4 dni na dupskach. A ja się będę męczyć. Eh czuje, że moje życie jest nijakie. Nie mam dziecka, celu do którego mogę dożyć. Niby to szkicuje, zajmuje się ogrodem, domem, ale to wciąż nie zajmuje mojej głowy. Ciągle myślę o tym zabiegu. Chciałabym, żeby było już po. Żebym dowiedziała się albo tego dobrego albo najgorszego. Wiedziała na czym stoję.
A tak naprawdę to mam już dość. Chyba chcę udowodnić sobie samej, że dziecka nie ma i nie będzie. A laparoskopia ma to potwierdzić. Ma dać mi poczucie, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy. Że to już koniec walki. Obiecałam sobie do września i koniec. Będę myśleć już wtedy tylko o adopcji. Muszę mieć jakąś granice. Dla samej siebie. Żeby nie zwariować. Żeby nie czuć się jak gówno, jak wybrakowany człowiek, bezsensu, celu, ciągle licząc dni i czekając na ten pieprzony okres. Przestać się starać w łóżku, kombinować tak żeby mąż się nie zorientował, że tym razem to chyba owulacja i sex dla dziecka a nie tylko przyjemność. Żeby się nie znudził. Potem odetchnę i będę kochać się nawet co pół roku bo może akurat w tym miesiącu nie mam ochoty na to. Odpocznę. Zapalę fajkę, napiję się wina... od tak... bo mam ochotę. A nie tylko nie mogę tego albo tamtego bo przecież może noszę już dziecko. "Nie dźwigaj! Dbaj o siebie! Jedz zdrowo! Wzięłaś leki?!" - dość.
I ciąg dalszy Łodzi. Piękny dzień był. Czas wolny, niespieszne spacery, wsłuchanie się w siebie... Od dawna o tym marzyłam. Każdy człowiek potrzebuje takiego czasu. I to nie może być tydzień, dwa, czy nawet trzy. To musi być świadomość, że mam na wszystko czas, bo wolne nie skończy się za chwilę.
Kłótnia z P. O sprzątanie. Jest bezczelny i tyle! Niesamowicie mi podniósł ciśnienie swoim chamskim zachowaniem. A wtedy w brzuchu coś mi dziwnie popukało, zabulgotało... Czyżby to już ruchy dziecka? Wczoraj było to samo, kiedy przycisnęłam mocniej KTG do brzucha. Zignorowałam to. Ale dziś dokładnie takie samo odczucie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2014, 21:28
30 kwietnia 2014
Koniec dnia , a jutro kolejny , nowy , inny ...Koniec ślęczenia w sieci i czytania o wszystkim i o niczym . Trzeba zacząć żyć w końcu normalnie . Jutro święto - więc bez pośpiechu ...
Powrót do diety , powrót do ćwiczeń , powrót do normalnego życia ... z rodziną 
Muszę się trochę ,,odciążyć,, 
Bylabym bardzo wdzieczna gdyby dziewczyny w takiej sytuacji jak my-czyli OLIGOASTHENOZOSPERMIA pochwalily się ze udało im się zaciazyc. CZy w takim przypaku jedyne wyjście to inseminacja.???? Będę bardzo wdzieczna,bo potrzeba mi więcej wiary.Niewiem co mam myslec..
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.