5t1d

zaczęły się mdłości, rano jest nie przyjemnie a w ciągu dnia da się przeżyć..
ciągle mnie suszy, sutki stały się mocno wrażliwe, mam dużo kremowo-wodnistego śluzu i przez to mam wrażenie że albo popuściłam albo przyszła @...wrr o @ to w ogóle zapominam na najbliższe 8 miesięcy przecież..o czy ja mówie?:-)


dzisiaj zrobiłam test, po co? może żeby nacieszyć oczy, bo jak robiłam poprzednie testy w ostatnich cyklach to nie było na co patrzeć. Są piękne, grube II krechy, ta testowa nawet ciut ciemniejsza od kontrolnej..:-)

brzuch nadal pobolewa, maluch przecież "mości sobie gniazdko" więc niech boli..w końcu w słusznej sprawie:-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2014, 15:24

czekaja żyjąc nadzieją 6 czerwca 2014, 18:04

miesiac przerwy...

maz jedzie w delegacje:(


moze poszukam kogos na zastepstwo??....;)

Drzwi się otwierają - sala zabiegowa a tam łóżko w podpórkami na nogi. Miałam nr 6, 5 osób przede mną, 5 razy będę patrzeć jak śpiące kobitki wywożą z sali i stawiają łóżko kilka metrów obok. "MASAKRA" to słowo pojawią się najczęściej tak po prostu z ust z każdej z nas, przerażona była każda chociaż ja swoimi 28wiosnami byłam ostro poniżej średniej wieku ;)

Moja kolej - emocje opadły - rozbieram się od pasa w dół, wkładam ochronne szpitalne buciki zawiązuje w pasie coś co dostałam od pielęgniarki żeby pupy później nie było widać ;) wchodzę na salę i z dziwnym spokojem zwyczajnie kładę się na łóżko; pani anestezjolog podaje narkozę i po kilku sekundach zasypiam.

Godzina później - budzę się na szpitalnym łóżku w tej samej sali gdzie czekałam na badanie. nic mnie nie boli, nie mdli mnie, mój wzrok - kurde zdecydowanie lepiej widzę..., nie jestem już śpiąca... czy wykonali mi to badanie? a może źle reagowałam na narkozę i nic nie zrobili?
Podchodzi przemiła pielęgniarka
- "dobrze się pani czuje? wszystko w porządku?"
- "tak ale pić mi się chce"
- "jak tylko się pani dobrze wybudzi"
więc ja chce wstać, ja już przecież nie śpię ;)
Dalej już było nudno ;)

Najważniejsze że opis/ wynik badania poprawił mu humor :) zmian nie wykryto, brak przeszkód do inseminacji/ivf :)

Teraz można zaczynać walkę pełną parą o nasze wymarzone szczęście, o naszego Sebastianka/Wiktorię :) i nie obrazimy się jak dostaniemy podwójny prezent ;)

nadzieja

nadzieja,świata!
dotknąć(czegoś)!
urwać płatek "Kwiata"
nadzieje można porównać....
do szczęścia człowieka!!!
Kiedy na końcu świata ktoś na ciebie czeka!!!
nadzieja ,nie jest to smutek!
nie jest to radość!
Nawet człowieka zazdrość.
Nadzieja jest wtedy..
kiedy na coś czekasz!
ale pojęcia o tym,
NIE MASZ!

Wkręciłam się w wierszyki.. I troszkę uroniłam łezkę... Zadzwoniłam do lekarza żeby dowiedzieć się jakie są wyniki i usłyszałam tyle "przykro mi to stwierdzić, ale ciężko będzie pani donosić ciążę" ale dlaczego? przecież badania są ok, z dzidzią wszystko w porządku.. Co jest nie tak ;( w poniedziałek mam się zgłosić po zaświadczenie, że jeżeli coś się będzie działo to mam pierwszeństwo do każdego lekarza, zwolnienie z pracy na 3 tygodnie i dzwonić o każdej porze dnia i nocy gdy coś poczuję że jest nie tak i wezwać lekarza... ;( Znowu dostałam iskierkę nadziei i znowu mi ją odbierają ;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca 2014, 19:12

Wie któraś z was co to znaczy?

Szacowane ryzyko Trisomii 21 - 1:318
Szacowane ryzyko Trisomii 18 - 1:1020
Szacowane ryzyko Trisomii 13 - 1:3343

CRL = 61 NT = 2

Nie czaje z tego nic... wiem tylko co to jest CRL ;/

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 6 czerwca 2014, 18:56

Wykupilismy z M kanal filmowy ogladamy filmy jak mamy ochote wieczorami...tak na chybil trafil..i w kazdym cholernym filmie kbabka jest w ciazy..jak to jest do cholery mozliwe???

Mam wynik przeciwciał chlamydii trachomatis IgA - 0,15 czyli wynik ujemny, a IgG <2,00 czyli też ujemny. Wszystko git :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca 2014, 21:49

cath Pamiętnik Cath 6 czerwca 2014, 19:18

Piękny przyrościk mojej bety <3 gdy byłam we wtorek na badaniach beta wyniosła 3845 a gdy byłam wczoraj po dwóch dniach aż wynosiła 9036 :D <3 moja ukochana fasolka rośnie i się rozwija <3 Masrtw mnie jedynie TSH 3,16. :( trzeba bedzie udać się do specjalisty!!

Ciąża rozpoczęta 1 stycznia 2014

Wtedy kumpela przyszła niestety bez C. Ale to nic, za jakiś czas go zobaczę na pewno.
W pracy masakra-musiałam zastąpić koleżankę, która jest na L-4.
Prowadzę od 2 dni zmianę i mam już dosyć.
Wczoraj i dzisiaj byłam na zmianę z taką laską, która chyba zazdrości mi "awansu" .
Chociaż nigdy nie myli się w nabijaniu kart płatniczych na kasę, wczoraj miała nagle kilka pomyłek. Co chwilę dzwoniła po mnie, bo coś akurat potrzebowała.
Nienawidzę swojej pracy. Ciekawe ile z nas nie cierpi swojej pracy i chodzi tam z przymusu?

la W oczekiwaniu na cud 6 czerwca 2014, 22:05

te%25CC%25A8cza.jpg
taka dzisiaj tęcza na szczęście.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2014, 16:56

Zapomniałam o tym pamiętniczku. Heh poprzedni wpis był 12dni przed rozpoczęciem szczęśliwego cyklu... hmmm ... jednak nie szczęśliwego.
Chyba odbiłam się już od dna. Przebolałam spotkanie z ciężarną. Odchorowałam je. Czas zacząć wierzyć w kolejny cykl. Boje się tylko, że za bardzo się nakręcę...

Aż nie chce mi się o tym pisać. Nie, nie jestem w ciąży. Wczorajszy test z porannego moczu wykluczył to z całą pewnością. Dziś 35 dc i miesiączki dalej brak...

Kocham taką pogodę nad morzem :) Dzisiaj rano wsiedliśmy ze znajomymi w samochód i po 20 min byliśmy nad polskim morzem. Słońce nie byl;o ostre, było wyjątkowo cudownie - temperatura znośna i obyło się bez moczenia w zimnej jeszcze wodzie. Mamy super miejscówkę - dzika plaża, najbliźsi ludzie rozbijają się zazwyczaj 100m dalej. Nie ma os, bo nie ma sprzedawców lodów, gofrów i kukurydzy. No i jeszcze błoga cisza. :) Dużo miejsca do siatkówki. Spędziliśmy tam niecałe 2h i jestem cała czerwnoa - taka moja uroda, że pierwsze opalania są przyjemne, a później trochę bolą. Ale co tam...przyzwyczajona jestem do tego :)

Czekam na kolejny taki weekend <3

Szlag jasny mnie trafi albo kochanka sobie poszukam :P Niania kontra budowa domu kto wygra starcie, kto dużej wytrzyma! stawiam całą wypłatę że budowa bo Niania siedzi już i ryczy... Wczorajsze słowa mojego męża:
" Za dwa tygodnie się przeprowadzamy ( czyli do domu gdzie w poniedziałek wylewają posadzki i są pięknie wytynkowane ściany i zimna bierzącą woda jak teściowa da mi prąd bo własnego jakoby nie posiadamy jeszcze. Pralka, telewizor, hydrofor, lodówka i piekarnik na jednym przedłużaczu. To może być naprawdę interesujące doświadczenie. Kąpać to się chyba będę w baniaku na wodę przed domem.) Ten dom to wszystko co mam i nie pozwolę żeby się tam coś stało (czyli żeby się ktoś włamał)... Super bo kiedyś wszystkim co ma byłam ja... przykre ale prawdziwe

renia825 czekanie na maluszka 7 czerwca 2014, 08:17

Wczoraj popoludniu mialam totalnego dola nie wiem czy tylko my mamy takiego pecha czy jak ale to ze wszystkim nie tylko chodzi o zajscie w ciaze maz pociesza ze bedzie dobrze ale ja juz chyba w to nie wieze muwi sie raz pod wozem raz nad ale ile razy mozna byc pod??? Dzis mamy zrobic sobie spacer i romantyczny wieczor bo maz jutro do pracy ale ja chyba nie mam na to ochoty :-( jestem juz chyba wypompowana z calej energi Boze dopomuz i daj sile by dalej zyc.

Mamax Walka o Bobo. 7 czerwca 2014, 08:30

Ufff przestalam plamic, i oby juz tak zostalo do porodu ;-)

A oto moj brzuszek ;-)

zv3r07.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2015, 20:11

24 dni do wyjazdu

Mój mężunio miał wczoraj 30 urodziny. Dojrzał w mgnieniu oka. A to znaczy, że zaczynamy się starać na poważnie. Dotychczas bardziej byłam nastawiona na przygotowanie swojego organizmu do ewentualnej ciąży, bo mój nie mógł się zdecydować. Zdarzały się miesiące, w których mogło się udać, bo się nie zabezpieczaliśmy, ale nic z tego nie wyszło. Mam nadzieję, że los również czekał na decyzję mojego męża i nie każe nam długo czekać :) Wszystko staje się takie realne. Trochę się boję, bo przez te kilka miesięcy na forum widziałam jak można się przez te całe starania nakręcić. Co innego tłumaczyć sobie, że może tych kilka razy się nie wstrzeliliśmy w dobry termin, a co innego jak się po raz kolejny rozczaruję.
Ale to nie scenariusz dla mnie :) Podchodzę do tego póki co z dużym optymizmem :) I ciągle mam nadzieję, że być może już teraz się udało :)

Magic Niemożliwe 7 czerwca 2014, 09:47

Co z tej lutki mi przyszło? Tylko wzmogły mi się objawy @ ;/ nigdy więcej jej nie wezmę... oczywiście w przyszłej ciąży od dnia kiedy będę wiedzieć o ciąży mam ją brać :)
A moja @ kochana przyszła jak zawsze punktualnie :) tyle, że dawniej przychodziła z rana, jak tylko wstawała z łóżka, wiedziałam, że w tym dniu moje ruszy do wc muszą być szybsze ;)) ale teraz druga @ po stracie mojego kochanego maleństwa jest "zapowiadająca się" :) dzień przed mam delikatne plamienia, a drugi dzień już należy do normy :) tak myślałam, czy uda nam się w tym cyklu, bo jajeczko było z lewego jajnika... a wiem, że jest on lekko upośledzony ;)) muszę o tym powiedzieć mojej gin :) nie ucieszy się, bo miałam się u niej pokazać w czerwcu z dobrą nowiną ;P a tak nas dopingowała :) uwielbiam tą kobietę! :)
1 czerwca mieliśmy naszą pierwszą rocznicę :) ten rok był niezwykły... wiele w naszym życiu się zmieniło. Począwszy od naszego ślubu ;) ale tu to była norma, bo co miało się zmienić? Tylko nazwisko, stan cywilny. 7 lat razem to już czuliśmy się jak małżeństwo, ślub to była tylko formalność dla nas :) potem po dwóch miesiącach pomyślałam" na co mamy czekać? na oklaski? zaproszenie?" prosiłam męża abyś się postarali o dziecko, bo w tych czasach to niektórym zajmuję to trochę czasu... dał się "namówić" w sierpniu 2013 r. Niestety, Bozia nas pokarała, bo chcieliśmy być pierwsi wśród znajomych z dzieckiem :) albo któraś zazdrosna "koleżanka" życzyła nam źle i się stało...achhhh... ciężkie to były miesiące... strach, ból, łzy, morze łez...przeplatane ze szczęściem, że żyje. Choć moja pierwsza ciąża, która była pozamaciczną traktowałam ją jak chorobę, nie jak stan błogosławiony... nienawidziłam jej za to, że była i szybko stanełam na nogi po operacji usunięcia torbielki oraz próbowali znaleźć ciążę... całe szczęście jej nigdzie juz nie było :)
Moge tylko powiedzieć, że w życiu niczego nie żałuję. żadnego swojego posunięcia, wyboru ani wypowiedzianych słów, bo ja jestem taka, że powiem co mi ciąży na wątrobie.
Zberam siły na dalszą walkę, bo nawet jeśli ma się 1% szans na odniesienie sukcesu to warto walczyć, bo jak się poddamy to w tym momencie już jesteśmy przegranymi :)
Pozdrawiam Was kochane i trzymam za każdą kciuka :):* <3 <3

Lolek Blup :) 7 czerwca 2014, 09:57

40% ciąży za nami. Ciężko mi w to uwierzyć. Idę dzisiaj wyżebrać dodatkowe skierowanie na usg.

Mamy tutaj kogoś uzdolnionego technicznie? Niech ktoś wymyśli bezpieczne, niedrogie urządzenie usg domowego użytku!!!!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)